Nie mam być prawa taka, jaka jestem?? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Nie mam być prawa taka, jaka jestem??

Strony Poprzednia 1 2

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 66 do 107 z 107 ]

66

Odp: Nie mam być prawa taka, jaka jestem??

Bardzo spodobał mi się post Raspberry! Zgadzam się powtarzanie sobie że jestem najlepsza jedyna w swoim rodzaju daje efekty. wiem po sobie. Musisz szanować siebie, tak żeby nigdy nie okazywało się że jesteś na 2 miejscu. smile

Zobacz podobne tematy :

67

Odp: Nie mam być prawa taka, jaka jestem??

ja w soim związku też nie mogę być sobą. Wiem, że jest to toksyczny związek i dlatego staram się odejść ale nie wiem czy dam radę. Mam 26 lat on 22 i jesteśmy ze sobą pół roku. Ale tyle kłótni sprzeczek i rozstań w ciągu tego okresu przeżyliśmy, ze pewnie moglibyśmy obdzielićielić tym wiele par. Generalnie on ciągle ma pretensje do mnie o moją przeszłość, twierdzi że skoro w ciągu jednego roku spotykałam się z 3 facetami a on jest 4 to jestem kurwą, dziwką, szmatą. Wiem ze po usłyszeniu takich słów powinnam odejść. Ale wydawało mi się że go kocham, teraz to już nie wiem czy to była miłość i czy jest nadal. Ciągle na każdym kroku wraca do przeszłości mojej, podkreśla że moi przyjaciele, znajomi są fałszywi, że nie powinnam się z nimi kogegować, a ja głupia słuchając się jego odsunęłam się od znajomych. Dla niego zrezygnowałam z pracy, gdyż uważał że w mojej pracy szerzy się kurestwo. Moja samoocena jest poniżej zera, a zawsze byłam optymistką pozytywnie nastawioną do życia i ludzi. A teraz jestem skryta, nerwowa, czuję sie bezwartościowa i nikomu nie potrzebna, nie wierzę w siebie i swoje umijętności. Odeszłam od niego we wtorek, ale boję się ze nie wytrzymam w swoim postanowieniu i będe chciała wrócic.

68

Odp: Nie mam być prawa taka, jaka jestem??

Malutkakama, bardzo dobrze zrobiłaś, że od niego odeszłaś. On nie zasługuje na Twoją miłość. Bądź silna i nie wracaj do niego. A jeśli chciałabyś pogadać to zawsze możesz na mnie liczyć. Ja nie byłam nigdy w taki sposób traktowana. Moja sytuacja jest trochę inna, ale również straciłam poczucie wartości. I doskonale Cię rozumiem. Trzymaj się cieplutko smile

69

Odp: Nie mam być prawa taka, jaka jestem??

Mężczyzna nie powinien mieć pretensji o przeszłość,nie uczestniczył w niej więc nie wie jak wyglądała sprawa. Mam nadzieje że z czasem odbudujesz swoja pewność siebie, chociaż wiem jakie to trudne. Trzymam kciuki smile

70

Odp: Nie mam być prawa taka, jaka jestem??

Ehh tak łatwo dano mi odczuć, że nic nie znaczę.
Kolejna rozmowa, nie mam prawa poruszać tematu jego powrotu, bo ustaliliśmy. Nie, to nie ja ustalałam - to on. A ja nie miałam prawa nic powiedzieć. Bo i tak dla niego nie liczyło się, co ja mam w tej sprawie do powiedzenia. Prosiłam, błagałam - to wszystko było na nic.  Ale przecież co to jest złamać obietnicę - to nic... przecież później można normalnie ufać i uważać, że nic się nie stało. Nie można!!
Nie umiem!! Nie chce mi się już nawet żyć!! 4 miesiące znów na odległość i tak już od ponad dwóch lat. Cholera, jak mi źle. A nawet nie ma nikogo blisko siebie, żebym mogła się wyżalić, wypłakać. Tylko tutaj mogę.
I jeszcze jego słowa, że jak mu się coś nie będzie podobało we mnie to i tak to zmieni. Zapytałam jak. A on na to, że mi "zleje tyłek" i to tak, że nawet nikt o tym nie będzie wiedział. Później stwierdził, że to był żart. Pękło we mnie już wszystko. Wykrzyczałam, że nie ma prawa tak do mnie mówić. Czekam tyle czasu wierna, tęskniąca, kochająca... a tu słysze takie rzeczy. Zamiast dać mi jakieś ciepło, czułość choćby przez telefon... bo nie widzimy się tyle czasu.
Ja już nie mam siły walczyć... chwilami myślę, że lepiej byłoby gdybym nie istniała. Chciałam trochę szczęścia, a cały czas życie daje mi w kość. Tylko nie wiem co złego zrobiłam. Jestem w jakimś dole i nie potrafię z niego wyjść. Pomocy

71 Ostatnio edytowany przez smutna88 (2009-11-29 15:44:49)

Odp: Nie mam być prawa taka, jaka jestem??

sad:(:(:(:(

72

Odp: Nie mam być prawa taka, jaka jestem??

smutna 88   uciekaj od niego , proszę Cię!!!!!!!!!!!

73

Odp: Nie mam być prawa taka, jaka jestem??

Najgorsze jest to, że i tak to ja czuję się wszystkiemu winna. Przez kilka tygodni wydawało mi się, że zaczęłam wychodzić na prostą. Myliłam się. Nie potrafię sama uwierzyć w siebie, zagubiłam gdzieś swoje prawdziwe "ja". Próbuję go bronić, a siebie obarczyć winą. To już jest głęboko zakorzenione w mojej podświadomości. I biorą się bezsenne noce, przez cały czas wyrzuty sumienia, że nie powinnam tego mówić, że może go czymś uraziłam. Usłyszałam niedawno od taty, że powinnam być dla niego bardziej "delikatna". Ale jak on mi mówi takie rzeczy, to mam nie reagować? To boli okropnie. Myślałam, że jestem coś warta. Że jak się kocha, to rzuca się tą pracę po tylu miesiącach i tak po prostu wraca... do mnie. Cholernie się myliłam.

Doradzam tutaj na forum dziewczynom w problemach, a sama nie umiem sobie poradzić ze swoimi sad

74

Odp: Nie mam być prawa taka, jaka jestem??

Smutna...

Kilka razy przeczytałaś tutaj radę: nie wiąż sie z tym mężczyzną!

Nie zauważasz w ogóle tych słów
...
Nadal powtarzasz tylko, że straciłaś poczucie własnej wartości - i nic z tego nie wynika.

Zrób w końcu ruch zdecydowany, zamiast sie ze swoim facetem wykłócać przez telefon i płakać!!
Zagroź, że odejdziesz, bo masz dość traktowania Cie jak ubezwłasnowolnionej istoty bez mózgu, która musi byc przygotowana na to, że jej "pan" za nią będzie decydował.

75

Odp: Nie mam być prawa taka, jaka jestem??

Zgadzam się z Koma5. W 100%. Nic chyba nie musze nawet dodawac...

76

Odp: Nie mam być prawa taka, jaka jestem??

je też się zgadzam z tym, powinnas zdecydowanie coś zrobić. Choćby jeden krok ale zdecydowany. Zobaczysz jak zareaguje

77

Odp: Nie mam być prawa taka, jaka jestem??

smutna88 na samym poczatku bardzo dziekuje za odpowiedz w moim poście...i to prawda mamy bardzo podobna sytuacje i obydwie musimy jak najszybciej sie z tego uwolnic, póki jeszcze jest czas bo póżniej moze byc za póżno.Nie możemy już dłuzej byt tak trakrowane.Ja jeszcze do wczoraj myślałam że warto spróbowac jeszcze raz, ale powiedział o kilka słów za duzo" ze ma dosyc mojego wypytywania", kurde wkurzył mnie okropnie.Moim zdaniem związek powinien polegac na wzajemnym porozumieniu ale niestety u Ciebie jak i u mnie tego nie było.Nasza naiwnosc wzieła góre.Czekałyśmy jak głupie, grzecze oddane...i pewnie mamy juz przyprawione rogi, ale w sumie to juz nie o to chodzi...Jesteśmy w zwiazku ale dla nich liczy sie tylko ich własna osoba, nie dbaja o nasze dobro i o nasze szczeście.Składaja puste obietnice bez pokrycia tylko po co???ale teraz juz chyba wszystko rozumie chca miec nas na wymianke, za granica jedna a tu druga żeby podczas wakacji albo jakies przyjazdu za bardzo sie tu nie nudzic.Laseczka czas skończyc te chore związki, damy rade zobaczysz wkoncu my babki jesteśmy bardzo silne!!!nie dajmy sie juz robić w balona!!!! życze powodzenia i daj znac jak sie wszystko toczy...TERAZ CZAS CHODZIC Z PODNIESIONA GŁOWĄ!!!

78

Odp: Nie mam być prawa taka, jaka jestem??

I okazało się, że ten, któremu tak wierzyłam znów okłamał.. Myślałam, że teraz już wszystko będzie dobrze, a jak widać życie pisze inny scenariusz. Zastanawiam się tylko dlaczego? Smutno mi sad

79

Odp: Nie mam być prawa taka, jaka jestem??

Po raz kolejny tak łatwo dano mi odczuć, że nic nie znaczę. Kompletnie nic. Już sama nie wiem gdzie popełniłam błąd, kto ma rację, po czyjej stronie mam stanąć. Tak mi strasznie smutno. Nie chce mi się żyć.... Pomóżcie, bo zwariuję, proszę

80

Odp: Nie mam być prawa taka, jaka jestem??
smutna88 napisał/a:

...nic nie znaczę. Kompletnie nic. Już sama nie wiem gdzie popełniłam błąd, kto ma rację, po czyjej stronie mam stanąć. Tak mi strasznie smutno. Nie chce mi się żyć.... Pomóżcie, bo zwariuję, proszę

Smutasku - piszesz tak enigmatycznie. Jak Ci pomóc, w czymże zawiniłaś? Po czyjej stronie wahasz się stanąć, przeciwko komu i w jakiej sprawie??? Dlaczego jesteś taka nieszczęśliwa?

81

Odp: Nie mam być prawa taka, jaka jestem??

stoję pomiędzy mężem a rodzicami. ciągle są awantury, ciągłe obwinianie wzajemne. Rodzice ciągle mają o coś do mnie pretensje. Mama mówi, że "lepiej żeby mój mąż zdechł", "że Pan Bóg ją pokarał takim zięciem". Wszystko to w mojej obecności. Mąż znów narzeka na rodziców, wczoraj gdy chciałam pogadać powiedział do mnie, że go "wkur...". Wymiękam już.

82

Odp: Nie mam być prawa taka, jaka jestem??

Przykra sytuacja sad musisz ich jakoś od siebie oddzielić, nie ma innej rady. Skoro byliście na tyle dorośli aby się pobrać to teraz pora się usamodzielnić i pójść "na swoje". Trudno żeby twoja rodzina dopasowywała się do obcego człowieka jakim jest jednak (bo TYLKO wżeniony) twój mąż -  oni są u siebie. Chyba planując ślub planowaliście jakoś swoje dalsze życie - chyba nie zawsze "przy rodzicach"???

83

Odp: Nie mam być prawa taka, jaka jestem??

na początku rodzice chcieli żebyśmy mieszkali u nich. Obiecali nam całą góre domu. Ja nigdy bym nie wyszła z propozycją, żeby się wpraszać na siłę. Nie... Bo i tak myśleliśmy, że rozpoczniemy budowę swojego domu po ślubie. Nawet już mieliśmy upatrzony domek.
Teraz rozglądamy się za działką, a mąż pewnie pojedzie za granicę, bo tutaj stracil pracę. Ja studiuję i pracuję w tej miejscowości, gdzie mieszkamy obecnie. Ale tylko do końca kwietnia, bo jestem na zastępstwie. A to jest mała miejscowość. Strasznie cięzko w moich okolicach z praca w zawodzie. Ja naprawdę nie mówię, żeby rodzice sie dopasowali do męża, bo on też potrafi ostatnio być przykry. Chcę tylko jakiegoś takiego normalnego podejścia i ich i jego, bez obrażania sie wzajemnie, bo to do niczego nie prowadzi. A mnie boli jak nie wiem...

84

Odp: Nie mam być prawa taka, jaka jestem??

Mój mężczyzna kiedy ode mnie odchodzi zawsze( powtarzam- ZAWSZE) mówi mi na pożegnanie :"Pilnuj się", wtedy ja mu na to " wzajemnie kochanie", i tez nie wiem dlaczego tak mnie upomina, wie, że jest tylko on jeden w moim życiu, i nie rozumiem jakoś, ale postanowiłam jakoś to zaakceptować, pomyślałam: niech sobie mówi, i wmawiam po prostu sobie, że to takie słowa, które on ma juz we krwi, kiedy mi to mówi, Może i z Twoim mężczyzną jest podobnie,ich nie rizgryziemy całkowicie, choćby nie wiem co, oni po prostu juz tacy sa, i nic na to nie poradzimy, musimy jakoś z tym zyć...

85

Odp: Nie mam być prawa taka, jaka jestem??

Kiedyś mój mąż ciągle był zazdrosny,wmawiał mi zdrady i takie tam.I zastanawiałam se podobnie jak Wy dlaczego to robi.Rozmyślań nie było końca.Dziś myślę sobie że gdyby on był w porządku to nie roiło by mu się w głowie.Jest coś takiego to się chyba nazywa projekcja -ktoś ocenia innych ludzi przez pryzmat swojej osoby.I chyba coś w tym jest.Bo od kiedy ja zdradziłam męża mam przeczucie że mnie zdradza.Kiedyś kiedy jeszcze byłam wierną żoną nie zastanawiałam się zbytnio co robi facet który przez tydzień nie wraca na noc do domu.Kiedyś dzwoniła do naszego domu jakaś tajemnicza pani pytając o męża.Pytam co to za pani,usłyszałam " a skąd ja mam wiedzieć co to za lafirynda ".Lafirynda?Ciekawe że mój mąż zna tylko lafiryndy...

86

Odp: Nie mam być prawa taka, jaka jestem??

Chciałam się zabić. Tak po prostu. Było mi obojętne co się ze mną stanie. Wybuchłam znów. Po takim tekście jaki uslyszałam, po tych słowach, które słyszę kilka razy w tygodniu... Nie dałam rady inaczej. Ale żyję... Nie wytrzymuję nerwowo, bo nie da się tego wytrzymać. Tego strachu, tego ciągłego poczucia, że jest sie tylko pionkiem w czymiś życiu. Życiu, które i tak już nie ma większego znaczenia. Nie wytrzymuję... Mąż, który powinien wspierać, być i kochać widzi tylko siebie. I pokazał mi wczoraj dobitnie, że jestem tylko i wyłącznie dodatkiem do jego życia. Wykańczam się...

Zamiast mnie przytulić żebym się uspokoiła, to przeklina na mnie jakbym była zerem. Kocha? A jeśli nawet kocha, to warunkowo... Smutno mi strasznie.

Wczoraj mój wybuch odbił się na całym domu. Nawet rodzice już wiedzą. Tylko oni potrafią dostrzec moje potrzeby, nawet obecnie stojąc z boku. Czemu mąż nie widzi swojej winy... Wczoraj żeby odbić piłeczkę zaczął mi wyciągać wszystkie moje zdenerwowania. Mówił, że jestem chora... Tylko ja nidgy tak nie reagowałam. NIGDY! Ale teraz nie mogę. Jak kilka razy w tygodniu słyszę, że wyjedzie do Anglii - to ten strach, który panował w moim sercy przez 2,5 roku znów się zakorzenia. Wiedział, że nie zgodziłabym się na małżeństwo na odległość. Obiecał, że nie wyjedzie. A teraz? 

Nie umiem tak funkcjonować, gdy nie mogę powiedzieć, co mnie boli. Nie umiem żyć w takim małżeństwie, gdzie druga strona nie liczy się z moim zdaniem i robi sobie to, co chce. Bez względu na to jak ja się będę czuła. Nie chcę być tylko dodatkiem do jego życia. Bo dobrze jest tylko wtedy, gdy nic się nie odzywam, nie mówię, co czuję, czy co mi się nie podoba.

A mam chyba do tego prawo...

87 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2011-05-23 07:51:04)

Odp: Nie mam być prawa taka, jaka jestem??

smutna88, przeczytałam cały Twój wątek.

Mam tylko jedną radę: poszukaj dobrego psychoterapeuty i idź na własną terapię.

Fakt, z tego co napisałaś wynika, że to Twój mąż traktuje Ciebie nie fair. Ty jednak, mimo wszystkich znaków na niebie i ziemi, zdecydowałaś się go poślubić, zdecydowałaś się na życie z nim, chciałaś się zabić i u Ciebie stale odnawia się poczucie winy. To nie ma sensu. Terapia pomoże stanąć Ci na nogi, zaufać sobie i swym odczuciom, nabierzesz siły, której tak Ci potrzeba do podjęcia decyzji.

Pozdrawiam.

88

Odp: Nie mam być prawa taka, jaka jestem??

Dziękuję za odpowiedź. Różnie to było rzeczywiście. Zdecydowałam się za niego wyjść, bo cały czas słyszałam, że to wszytsko jest moją winą. I rzeczywiście tak już zaczęłam myśleć. Ale teraz ja już sama nie wiem co mam myśleć. Jak się zachować. I pomyśleć, że zanim zdecydowałam się na niego czekac gdy był w anglii byłam wesołą dziewczyną, która miała marzenia i wierzyła w ich spełnienie. Wczoraj doprowadził mnie swoim postępowaniem do takiego stanu, że naprawdę było mi wszytsko jedno. A on zamiast mi pomóc, uspokić to cała winę zwala na mnie i jeszcze się na mnie wydarł. Próbowałam z nim rozmawiać, naprawdę... Ale albo nie ma czasu, albo smieje się z tego co mówię, jakby moje uczucia zupełnie go nie obchodziły. Nie wiem co myśleć, co czuć. Ciągle mam poczucie winy, chociaż tak właściwie zrobiłam to, bo nie dałam rady inaczej. Może chciałam mu tym pokazać swj ból, nie panowałam nad sobą. Ale jego nawet to nie ruszyło. Czy w takim wypadku to miłość z jego strony?

89 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2011-05-23 08:44:19)

Odp: Nie mam być prawa taka, jaka jestem??

A daj sobie, kobieto, spokój z tym rozmyślaniem czy to Twoja czy nie Twoja wina. Poza kolejnym dołem niczego innego nie przyniesie. Oczekujesz na to, by Twój mąż się zmieniła swoje postępowanie. Póki co, nie masz na to żadnej szansy. Przepraszam za szczerość. To, na co masz wpływa realny, to na dokonanie zmian w swoim postępowaniu, w swoim myśleniu. Dlatego też zaproponowałam Tobie terapię. Efektem będzie zmiana Twojej postawy, sposobu myślenia, zachowania wobec męża i nie tylko. I wówczas, Twój mąż będzie musiał coś z tą zmianą zrobić. Doświadczenia moje wskazują, że często druga strona dopasowuje się do sytuacji i zmienia swoje zachowanie. Zdarza się jednak i tak, że nie zgadza się na życie obok samodzielnie myślącej, zdecydowanej i decyzyjnej osoby, i odchodzi.

Pytasz też, czy to miłość z jego strony. Do siebie - na pewno, wręcz samouwielbienie. Gdyby tak pogrzebać trochę głębiej, znalazłyby się przyczyny, dla których by poczuć się dobrze, musi kogoś, kto jest pod ręką, zgnoić. Żonę najłatwiej.

90 Ostatnio edytowany przez smutna88 (2011-05-23 09:09:54)

Odp: Nie mam być prawa taka, jaka jestem??

Ja po prostu nie mogę tak żyć. I nie rozumiesz w ogóle, że on całą winę zwala na mnie. Jak mam o tym nie myśleć, nie czuć się podle. No powiedz mi jak? Jesteśmy 8 miesięcy po ślubie. Chciałam żeby te relacje jakoś się układały. A jak ciągle czuję strach, że wyjedzie albo odejdzie przeze mnie to jak mam z tym żyć? /On nawet nie stara się zrozumieć moich potrzeb.... że ja w ogóle mam prawo mieć jakiekolwiek potrzeby i że czegoś mogę chcieć. Oj prawda, raz czy dwa pojechaliśmy do kina, ale to musiałam go długo prosić. Po ślubie od tego czasu tyle. Ja studiuję zaocznie i nie zawsze mam wolne. Więc jak już mam niedzielę wolną to tak trudno zaplanować coś, żeby mi też było dobrze? A nie tylko i wyłącznie jemu?
A ja przecież potrafię kochać, potrafię dać z siebie więcej niż komukolwiek mogłoby się wydawać. Więc dlaczego??

91 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2011-05-23 09:28:13)

Odp: Nie mam być prawa taka, jaka jestem??
smutna88 napisał/a:

Ja po prostu nie mogę tak żyć. I nie rozumiesz w ogóle, że on całą winę zwala na mnie.  A jak ciągle czuję strach, że wyjedzie albo odejdzie przeze mnie to jak mam z tym żyć?

Wbrew temu co napisałaś, rozumiem Cię doskonale.

Rozumiem, że zwala całą winę na Ciebie.
Rozumiem, że boisz się rozstania.
Rozumiem, że on bazuje na Twoim strachu.
Rozumiem, że on ten Twój strach podsyca.

I właśnie dlatego proponuję Tobie terapię.

Po to, byś uwierzyła, że jesteś wartościową osobą.
Po to, byś nie brała na siebie winy.
Po to, byś lepiej się poczuła.
Po to, byś przestała być osobą uległą.
Po to, byś stałą się osobą decyzyjną.
Po to, byś  się nie bała.
Po to, byś żyła a nie wegetowała.
Po to, byś przypomniała sobie, jak się żyje osobie pogodnej i szczęśliwej.

92

Odp: Nie mam być prawa taka, jaka jestem??

Pewnie masz rację. Wiem, że sobie z tym nie poradzę sama i muszę się wybrać na terapię. Nigdy w zyciu nie powiedziałabym, że tak będę się czuła... Dziękuje za pomoc

93

Odp: Nie mam być prawa taka, jaka jestem??

Powodzenia w odzyskiwaniu swojego życia.

Trzymam kciuki.

94

Odp: Nie mam być prawa taka, jaka jestem??

Kochana,

Daj mi telefon lub namiar na tego desperata, to jak go dorwę nie odpowiadam za siebie!!!!! CO TO ZNACZY "MASZ BYĆ GRZECZNA"?!Co to do cholery jasnej ma być????? Za dobrze gościowi z Tobą, oj za dobrze. Tekst "masz być grzeczna" pachnie mi tu tekstem z jakiegoś filmu z gatunku thrillerów o psychopatach. Zakrawa mi na przypadek psychotyczny, z potrzebą kontroli, ustawiania partnerki i wieczną krytyką. Rada - oczywiście odejście odstawmy, bo to dla bohaterów samobójców. Odzywaj się i pisz co dalej się dzieje pomożemy znaleźć sposób, obiecuję.

95

Odp: Nie mam być prawa taka, jaka jestem??

Zdecydowałam się na wizytę u psychologa i niestety okazało się to totalną pomyłką. Jak widać źle trafiłam. I wcale mi to nie pomogło... Stwierdziłam, że tamtej pani podziękuję i szczerze powiem, że zwątpiłam w jakąkolwiek pomoc psychologiczną. Kobieta okazała się chyba zwykła naciągaczką na pieniądze, bo ani nie była przyjemna ani kompetentna. Jedym słowem porażka...
Sunh, próbuję od jakiegoś czasu nie być "za dobra". Ale chyba to na nic... Kiedyś zaczęłam sięgać po alkohol... było lepiej. Przynajmniej skutecznie mogłam go olać i ze śmiechem powiedzieć pewne rzeczy. Wiem, to nie wyjście, ale chwilowo było lżej. Pozdrawiam smile

96

Odp: Nie mam być prawa taka, jaka jestem??
smutna88 napisał/a:

Zdecydowałam się na wizytę u psychologa i niestety okazało się to totalną pomyłką. Jak widać źle trafiłam. I wcale mi to nie pomogło... Stwierdziłam, że tamtej pani podziękuję i szczerze powiem, że zwątpiłam w jakąkolwiek pomoc psychologiczną. (...) bo ani nie była przyjemna ani kompetentna. Jedym słowem porażka...
Kiedyś zaczęłam sięgać po alkohol... było lepiej. Przynajmniej skutecznie mogłam go olać i ze śmiechem powiedzieć pewne rzeczy.

Ciekawe...
Słyszałaś kiedykolwiek aby jedna wizyta pomogła? Człowiek jest trochę bardziej skomplikowany niż budowa cepa. Pierwsza wizyta służy do zapoznania się z pacjentem i jego problemem - nie do cudownego uleczenia za pomocą pstryknięcia palcami smile To RACZEJ długotrwały proces - no chyba, że problem jest płytki.
Czy psycholog MA być miły? A o kompetencjach to chyba też mogą się wypowiadać fachowcy.
Zawsze też można zwrócić się do innego, jeżeli ten akurat nie pasuje.
Jeżeli jednak uważasz, że alkohol jest lepszym wyjściem to faktycznie psycholog Ci zbędny.
Mimo wszystko życzę Ci sił i 3mam kciuki smile

97

Odp: Nie mam być prawa taka, jaka jestem??

Nie jestem psychologiem, nie wiem jak powinna wyglądać psychoterapia, ale ta pani nawet nie starała się mnie poznać. Była niemiła, opryskliwa i traktowała mnie strasznie "z góry". Myślę, że osoba kompetentna jakoś inaczej podchodzi do tematu, człowieka. I chyba każdemu należy się zwykła, ludzka życzliwość. A nie patrzenie na zegarek czy godzina minęła, bo byłam prywatnie. Jeśli chodzi o alkohol, to po prostu byłam w takiej rozsypce, że cięzko było mi nie myśleć. A chciałam przez chwilę poczuć święty spokój. Nie wrócę do tego, bo wiem, że to bez sensu. I dziękuję za wypowiedź smile
Pozdrawiam serdecznie smile

98

Odp: Nie mam być prawa taka, jaka jestem??

Szukałam Cię smutna88 i mam nadzieję  , że znalazłam . Dlaczego Cię szukałam ????? Bo bardzo mną poruszyły Twoje wypowiedzi, szczególnie jeden post , w którym  odnalazłam siebie ............ a właściwie twoje słowa były moimi , twoje uczucia moimi . Mam 50 lat i jestem prawie rozwódką  . To ja podałam o rozwód . Ale zanim rozwód , to ślub , dzieci , tworzenie domu i rodziny i marzenia...... niespełniane , niespełniane obietnice ........ . Z biegiem czasu zaczęłam czuć co Ty , bo byłam tak traktowana jak Ty . Jesteś dopiero dziewczyno,  na początku swojego życia dorosłego i nie zmarnuj swojej szansy na fajne życie . Fajne życie nie musi być u boku faceta a moje życie i życie tylu tu obecnych, zniszczonych psychicznie kobiet jest dowodem na to , że u ich boku nie znajdujemy szczęścia , wsparcia , zrozumienia i miłości . Jesteś bardzo wrażliwą osobą i powinnaś poszukać wsparcia, nie pomocy tylko wsparcia. Sorki, ale pomocy potrzebuje Twój facet , nie Ty . Musisz też wiedzieć, że są ludzie którzy nie znają uczuć - żadnych. Oni świetnie odgrywają te uczucia , bo znają je z opowieści , książek , prasy.U psychologa nie mów o sobie ,tylko o swoim mężu , może wtedy nie wyjdziesz rozczarowana . Szkoda mi Cię bardzo , bo wiem co czujesz i jak to przeżywasz . Ja też znam uczucie kiedy całe ciało drży z niepokoju , strachu , kiedy serce pęka z rozczarowań , że obietnica to tylko słowa i to tak lekko wypowiadane .Nienormalne jest gdy ktoś nie liczy się z naszymi uczuciami , ignoruje je , lekceważy - ja dobrze wiem jak to boli , boli do granic wytrzymałości , do granic świadomości . To jest nienormalne,  gdy ktoś bezkarnie bawi się naszymi uczuciami . Uwierz mi , że są ludzie , którzy nie mają sumienia . Miło mi będzie jak odpowiesz mi na ten post . Trzymam za Ciebie kciuki i pozdrawiam.

99

Odp: Nie mam być prawa taka, jaka jestem??

Witam Cię serdecznie i dziękuję za odpowiedź. Przepraszam, że dopiero teraz piszę, ale jakoś dopiero zauważyłam, że napisałaś. Wiesz, to co piszesz to prawda - bolesna prawda. Tylko ja już zaczynam obwiniać siebie, bo każdy mój wybuch jest moją winą. Wiem, nie jestem idealna, ale miałam marzenia. Piszę, że miałam, bo już nie zostało z nich prawie nic. Wszyscy mi mówią, że to nie ja powinnam szukać winy w sobie, że ze mną jest wszystko ok. A ja i tak go bronię. Dlaczego?

Wczoraj znów wybuchłam. Nie utrzymałam tego wszystkiego w sobie. To jest znów moja wina, znów czuję się jak śmieć. Właśnie wczoraj w naszą rocznicę nie wytrzymałam. Nawet moi rodzice się wmieszali, to usłyszeli od niego, że tata jest pantoflarzem, bo wszystko razem zawsze ustalają, że źle mnie wychowali, bo ani razu nie dostałam klapsa itd... Walczyłam o trochę zainteresowania moją osobą. Żeby jak przyjdzie z pracy posiedział chwilę ze mną, a nie tylko internet, sport, samochody. Przecież to nie tak ma być. Nigdy naczyń nie zmywał, bo on nie będzie tego robił. Nigdy obiadu nie ugotował, bo nie. A ja ciągle jak głupia musiałam robić wszystko. Wcześniej jeszcze studia, praca, przygotowanie do zajęć, oprócz tego obowiązki domowe takie jak pranie, gotowanie, sprzątanie i jakoś nigdy nie narzekałam, że jestem strasznie zmęczona. Ale zapomniałam w tym wszystkim o jednym: ja też jestem kobietą. Prosiłam, żeby mnie przytulił, to były tylko stękania. Tak mało ciepłych słów, a ciągle jest coś nie tak, ja ciągle jestem nie taka. Przecież jakbyście usłyszały nawet w żartach od najbliższej niby osoby "Czasem jesteś głupia jak cep" to jak byście się poczuły?

Przerasta mnie to wszystko do tego stopnia, że na obecną chwilę nie widzę sensu mojego życia. Nie mam właściwie nic, na czym mogłabym się oprzeć. Wczoraj zamiast mnie choć trochę uspokoić znów tylko był ten głos wyższości, krzyk, że mnie wyśle do psychiatryka.

Ale to znów przecież tylko moja wina....

100

Odp: Nie mam być prawa taka, jaka jestem??

Nie możesz tak myśleć. Śmierć to nie wyjście. Chciałabyś dam mu tą satysfakcję? Przyznać mu rację, że jesteś chora? NIE JESTEŚ. Jesteś tylko zmęczona i potrzebujesz odpoczynku. Twój mąż jest toksyczny i zabija Cię bardzo powoli, ale skutecznie. Masz bliskich znajomych? Przyjaciółkę do której możesz się wyprowadzić na kilka dni? Koniecznie potrzebne Ci jakieś oderwanie i spokój, przede wszystkim spokój. Musisz się podnieść, a wiem, że możesz to zrobić.

101

Odp: Nie mam być prawa taka, jaka jestem??

Nie mam przyjaciół... mam tylko kuzynkę, która jest dla mnie jak przyjaciółka, ale ona o niczym nie wie. Jak wszyscy wokół myśli, że jestem szczęśliwą mężatką, że mój mąż to chodzący ideał. Ja sama zaczęłam tak myśleć. On obwinia mnie za wszystko. Kiedy wczoraj najbardziej potrzebowałam jego obecności, ciepła, żeby się uspokoić on mnie odepchnął. Zupełnie jakby był kimś obcym. Mało tego... chwycił mnie mocno za ramiona i potrząsnął... do dziś mam ślady, czerwone piekące kreski.

102

Odp: Nie mam być prawa taka, jaka jestem??

Dziewczyno! Ten facet jest toksyczny! Skoro Twoja kuzynka jest Twoją przyjaciółką to POWINNAŚ jej o tym powiedzieć! To nie wstyd, i TO NIE JEST TWOJA WINA. Twój maż chce żebys tak myślała, bo to psychopata. Potrzebna jest CI pomoc i to koniecznie! Ale nie dlatego, że jesteś chora, ale dlatego że jesteś sama ze swoim problemem. A co na to rodzice? Nie mogą dać Ci schronienia, pomocy?

103

Odp: Nie mam być prawa taka, jaka jestem??

Rodzice mi pomagają, wspierają. Na chwilę obecną mieszkamy z nimi. Gdyby nie oni, chyba stoczyłabym się na samo dno...

104

Odp: Nie mam być prawa taka, jaka jestem??

też miałam taki problem jak Ty:)zaczął już jak się chciał ze mną na pierwsze spotkanie umówić:powiedział jak będziesz grzeczna to Ciebie na kawkę zaproszę,zamiast czy dasz się zaprosić,na początku myślałam,że żartuje,później okazało się,że robiło się coraz gorzej;potem mówił,ze dzięki niemu w domu nie siedzę ,bo mnie wyrwał z niego,że on mnie wychowa po swojemu jak rodzice mnie nie wychowali,chociaż jestem normalną ułożona kobieta,a najlepsze jego stwierdzenie to ,że kobieta ma robić na jego potrzeby  i na każdym kroku chciał ode mnie pieniądze na jego potrzeby oczywiście,bo moje były nieważne,dziś mam go już z głowy,bo miałam już tego egoisty i jego traktowania dosyć,trzeba się cenić!!!

105

Odp: Nie mam być prawa taka, jaka jestem??

Wierzę, że miałaś dość. U mnie tak samo poleciały teksty: "Kto by z Tobą tyle wytrzymał? Gdyby ci się trafił taki, co by Cię bił, to byś dopiero zobaczyła jak dobrze miałaś." Straszne to jest, a najgorsze, że tracę siebie. Już nie jestem taka jak kiedyś, brak mi optymizmu, humoru. Wszystkiego mi brakuje, a najbardziej brakuje szczęścia, tego zwykłego ludzkiego szczęścia. Napisałam Ci maila. Trzymaj się smile

106

Odp: Nie mam być prawa taka, jaka jestem??

jeżeli chcesz pogadać to pisz moje gg:12432601

Posty [ 66 do 107 z 107 ]

Strony Poprzednia 1 2

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Nie mam być prawa taka, jaka jestem??

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024