Wszelkiego rodzaju zdrada. Pocałunek też nią jest.
A na imprezach, szczególnie po alkoholu puszczają hamulce.
Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!
Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Kto pierwszy powinien sie odezwac ? czyli ciche dni
Strony Poprzednia 1 2 3 Następna
Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
Wszelkiego rodzaju zdrada. Pocałunek też nią jest.
A na imprezach, szczególnie po alkoholu puszczają hamulce.
Podobne tematy
Wszelkiego rodzaju zdrada. Pocałunek też nią jest.
mógłbyś bardziej to sprecyzować?
czy taniec z jakimś gościem i wypicie postawionego przez niego drinka to już zdrada? ![]()
Zależy jaki taniec i czy ten drink miał jakiś podtekst. Czy dziewczyna mająca partnera może z jakimś gościem w barze wypijać drinka? Na pewno jest to już prosta droga do dalszych czynności.
Zależy jaki taniec i czy ten drink miał jakiś podtekst. Czy dziewczyna mająca partnera może z jakimś gościem w barze wypijać drinka? Na pewno jest to już prosta droga do dalszych czynności.
do seksu?
o matko... czyli jak mój facet tańczy na imprezie z moja koleżanką, a juz nie daj boże drinka jej postawi to na pewno chce ją przelecieć ![]()
Jeżeli i Ty jesteś na tej imprezie to nic szczególnego, ale jeżeli byłby sam i to nie byłaby koleżanka, bo wcześniej napisałaś z facetem, a więc całkowicie obcym, to mogłoby być tak jak piszesz. Dasz głowę, że nie?
na imprezie z moja koleżanką, a juz nie daj boże drinka jej postawi to na pewno chce ją przelecieć
Na pewno.Możesz co najwyżej mieć nadzieję że tylko chce, a nie zamierza.
No głowy nie dam, bo pewnie bez głowy bym już była ![]()
majka1986 napisał/a:na imprezie z moja koleżanką, a juz nie daj boże drinka jej postawi to na pewno chce ją przelecieć
Na pewno.Możesz co najwyżej mieć nadzieję że tylko chce, a nie zamierza.
![]()
No głowy nie dam, bo pewnie bez głowy bym już była
Czyli zwątpiłaś, a myślisz że on nie zwątpił. Dziewczyno są ludzie uwielbiający imprezować i pozwalają sobie na wiele bez żadnych konsekwencji, ale są i tacy, którzy poznali już takie imprezy i wolą być ostrożni. Strzeżonego Pan Bóg strzeże.
majka1986 napisał/a:No głowy nie dam, bo pewnie bez głowy bym już była
Czyli zwątpiłaś, a myślisz że on nie zwątpił. Dziewczyno są ludzie uwielbiający imprezować i pozwalają sobie na wiele bez żadnych konsekwencji, ale są i tacy, którzy poznali już takie imprezy i wolą być ostrożni. Strzeżonego Pan Bóg strzeże.
no wiesz, siebie jestem pewna
ale jego to już inna sprawa
Czyli wychodzi na to, że ja mogę imprezować bez niego, on beze mnie niekoniecznie ![]()
Po przejściach 48 napisał/a:majka1986 napisał/a:No głowy nie dam, bo pewnie bez głowy bym już była
Czyli zwątpiłaś, a myślisz że on nie zwątpił. Dziewczyno są ludzie uwielbiający imprezować i pozwalają sobie na wiele bez żadnych konsekwencji, ale są i tacy, którzy poznali już takie imprezy i wolą być ostrożni. Strzeżonego Pan Bóg strzeże.
no wiesz, siebie jestem pewna
ale jego to już inna sprawa
Czyli wychodzi na to, że ja mogę imprezować bez niego, on beze mnie niekoniecznie
To nie jest tak jak mówisz, nie mówimy o Twoim partnerze i waszym zaufaniu do siebie, ale o autorce tego postu i jej partnerze. Skąd wiesz, że on nie wychodzi z tego samego złożenia co i ja? Tak, że autorka nie może uważać, że ona może się "bawić" a jej partner ma siedzieć cicho i jej przyklaskiwać.
Witam..
Facet wkurzyl się , ze poszla bez niego, myśle ze, jest zazdrosny i podejrzliwy.. Pytanie _ dlaczego?..
A swoja drogą jak powiadala mojej ŚP. Babcia - " To jak ma się chlopaka, czy męża to z nim spędza się czas, a nie ze znajomymi"..
Może pozwolmy naszym" polowką " chodzic gdzie chcą bez nas i wszystko będzie ok.. a będzie.. wątpie.
Ja myślę, że jest tak, że:
- kobieta uważa, że ona może chodzić sama na imprezy bo jest siebie pewna, a on nie może bo jego nie jest pewna
- facet uważa, że ona może chodzić sam na imprezy bo jest siebie pewny, a ona nie może bo jej nie jest pewny![]()
Ale związek to zaufanie i kompromisy.
Ps. a tak naprawdę nawet siebie nie możemy być pewni ![]()
Reniu - każdy musi mieć też swoich znajomych i swoje życie!
Ja myślę, że jest tak, że:
- kobieta uważa, że ona może chodzić sama na imprezy bo jest siebie pewna, a on nie może bo jego nie jest pewna
- facet uważa, że ona może chodzić sam na imprezy bo jest siebie pewny, a ona nie może bo jej nie jest pewnyAle związek to zaufanie i kompromisy.
Ps. a tak naprawdę nawet siebie nie możemy być pewni
Reniu - każdy musi mieć też swoich znajomych i swoje życie!
Masz w zupełności Maju rację, że każdy powinien mieć swoich znajomych, ale czy też swoje życie? Związek nie polega na dwóch oddzielnych życiach, bo po co wtedy związek? A kto broni żeby oboje szli razem do jej znajomych, a później do jego znajomych? Czyżby ona się go wstydziła przed swoimi znajomymi? To po co jej związek? Ja nie mówię o pójściu jej na kawę z koleżankami, lub jego na piwo z kolegami, ale wybaczcie na imprezy, a szczególnie takie zakrapiane alkoholem powinni chodzić razem. Nikt mi nie powie że odrębne wychodzenia na imprezy ementują związek. Raczej wcześniej, czy później dąży do jego rozwalenia. A przecież nie o to w związkach chodzi, prawda?
majka1986 napisał/a:Ja myślę, że jest tak, że:
- kobieta uważa, że ona może chodzić sama na imprezy bo jest siebie pewna, a on nie może bo jego nie jest pewna
- facet uważa, że ona może chodzić sam na imprezy bo jest siebie pewny, a ona nie może bo jej nie jest pewnyAle związek to zaufanie i kompromisy.
Ps. a tak naprawdę nawet siebie nie możemy być pewni
Reniu - każdy musi mieć też swoich znajomych i swoje życie!
Masz w zupełności Maju rację, że każdy powinien mieć swoich znajomych, ale czy też swoje życie? Związek nie polega na dwóch oddzielnych życiach, bo po co wtedy związek? A kto broni żeby oboje szli razem do jej znajomych, a później do jego znajomych? Czyżby ona się go wstydziła przed swoimi znajomymi? To po co jej związek? Ja nie mówię o pójściu jej na kawę z koleżankami, lub jego na piwo z kolegami, ale wybaczcie na imprezy, a szczególnie takie zakrapiane alkoholem powinni chodzić razem. Nikt mi nie powie że odrębne wychodzenia na imprezy ementują związek. Raczej wcześniej, czy później dąży do jego rozwalenia. A przecież nie o to w związkach chodzi, prawda?
No nikt tu nie mówi o notorycznych imprezach bez swojego partnera... Ale raz na jakiś czas fajnie wybrać się na taką imprezkę tylko z koleżankami
Zaufanie to podstawa
na piwie tez może poderwać jakąś laskę... na to nie ma złotego środka
czy ona na kawie jakiegoś faceta ![]()
A głowy nie dałabym sobie uciąć nie dlatego, że zwątpiłam tylko dlatego, że to przerabiałam ![]()
Witam
Jestem tutaj nowa, ale temat mnie zaciekawił,więc pozwolę sobie wtrącić swoje zdanie.
Myślę,że ktoś kto kocha odezwie się i będzie próbował wyjaśniać powód cichych dni.Nie ma znaczenia czy jest to kobieta czy mężczyzna, czy ktoś, kto poszedł na imprezę czy ktoś , kto został w domu.Jeśli nie masz sobie nic do zarzucenia to tym bardziej nie ma się czego bać i należy podjąć rozmowę a na przyszłość uzgodnić z partnerem czy samodzielne wyjścia na imprezy rzeczywiście nie stanowią dla niego problemu.Może zgodził się , bo myślał po cichu,że bez niego nie pójdziesz, bo on sam bez ciebie by pewnie nie poszedł.Czasem wydaje się nam,że partner powinien czytać w naszych myślach, odgadywać życzenia.Nie mówimy tego co myślimy, bo nie chcemy być śmieszni,niedzisiejsi czy pokazać,że nam zależy i że boimy się o związek.Myślę,że zawiódł brak komunikacji i szczerości.
Maju, jeżeli ma to być związek udany, to należy wyeliminować pojęcie samodzielnych imprez. Co innego wspólne spotkania przy kawie, szczególnie w dzień, a co innego jakieś imprezy, szczególnie całonocne. Kończą się poznaniem kogoś ciekawego, a kończą na śniadaniu z nim. Maju, przejrzyj na oczy. Może Ty masz taki wspaniały charakter i wtedy mogę Cię tylko za to chwalić. Ale wybacz, na imprezach dzieje się prawie to samo co i na rozpasanych wieczorach panieńskich, gdzie przyszła panna młoda jeszcze w ostatniej chwili zdradza swojego przyszłego męża, (to samo dotyczy wieczorów kawalerskich). W tym samym tonie są prowadzone imprezy integracyjne. I wychodzenie ze znajomymi też często kończą się tragicznie. Po czytaj tutaj posty to przekonasz się, że dziewczyna pisze że przespała się ze swoim przyjacielem. Możde to na takiej imprezie ze znajomymi zaiskrzyło? A czy pójście z partnerem na imprezę, przynosi komuś ujmę?
Witam
Jestem tutaj nowa, ale temat mnie zaciekawił,więc pozwolę sobie wtrącić swoje zdanie.
Myślę,że ktoś kto kocha odezwie się i będzie próbował wyjaśniać powód cichych dni.Nie ma znaczenia czy jest to kobieta czy mężczyzna, czy ktoś, kto poszedł na imprezę czy ktoś , kto został w domu.Jeśli nie masz sobie nic do zarzucenia to tym bardziej nie ma się czego bać i należy podjąć rozmowę a na przyszłość uzgodnić z partnerem czy samodzielne wyjścia na imprezy rzeczywiście nie stanowią dla niego problemu.Może zgodził się , bo myślał po cichu,że bez niego nie pójdziesz, bo on sam bez ciebie by pewnie nie poszedł.Czasem wydaje się nam,że partner powinien czytać w naszych myślach, odgadywać życzenia.Nie mówimy tego co myślimy, bo nie chcemy być śmieszni,niedzisiejsi czy pokazać,że nam zależy i że boimy się o związek.Myślę,że zawiódł brak komunikacji i szczerości.
I tu są złote myśli zawarte.
Mam wielu sprawdzonych, oddanych przyjaciol, ale spotykalam się z nimi wraz z partnerem, co innego wyjście w pojedynke do rodziny.. Imprezowania bez partnera nie rozumiem... Chyba jestem starej daty
A może chodzi tu o szacunek?.. dla bliskiej kochanej osoby..
Maju, jeżeli ma to być związek udany, to należy wyeliminować pojęcie samodzielnych imprez. Co innego wspólne spotkania przy kawie, szczególnie w dzień, a co innego jakieś imprezy, szczególnie całonocne. Kończą się poznaniem kogoś ciekawego, a kończą na śniadaniu z nim. Maju, przejrzyj na oczy. Może Ty masz taki wspaniały charakter i wtedy mogę Cię tylko za to chwalić. Ale wybacz, na imprezach dzieje się prawie to samo co i na rozpasanych wieczorach panieńskich, gdzie przyszła panna młoda jeszcze w ostatniej chwili zdradza swojego przyszłego męża, (to samo dotyczy wieczorów kawalerskich). W tym samym tonie są prowadzone imprezy integracyjne. I wychodzenie ze znajomymi też często kończą się tragicznie. Po czytaj tutaj posty to przekonasz się, że dziewczyna pisze że przespała się ze swoim przyjacielem. Możde to na takiej imprezie ze znajomymi zaiskrzyło? A czy pójście z partnerem na imprezę, przynosi komuś ujmę?
Nie muszę czytać
Wiem co to są imprezy
to pełno fajnych ludzi, morze alkoholu i rozpusta
sama zdradziłam swojego chłopaka na takiej imprezce... i to z kim... z jego kumplem
a głowę dałabym sobie uciąć, że siebie mogę być pewna
zdradzone też zostałam i też na imprezie
dlatego teraz chucham na zimne
i albo chodzę z chłopakiem albo nie pije alkoholu
dlatego trochę rozumiem chłopaka autorki, że jest zły no, ale do jasnej chol*** mógł po prostu powiedzieć, że jemu ten pomysł się nie podoba a nie teraz fochy ma!
a co do imprezy z partnerem - to nie zawsze to samo
co tylko ze znajomymi
impreza z chłopakiem to przede wszystkim kontrola
Po przejściach 48 napisał/a:Maju, jeżeli ma to być związek udany, to należy wyeliminować pojęcie samodzielnych imprez. Co innego wspólne spotkania przy kawie, szczególnie w dzień, a co innego jakieś imprezy, szczególnie całonocne. Kończą się poznaniem kogoś ciekawego, a kończą na śniadaniu z nim. Maju, przejrzyj na oczy. Może Ty masz taki wspaniały charakter i wtedy mogę Cię tylko za to chwalić. Ale wybacz, na imprezach dzieje się prawie to samo co i na rozpasanych wieczorach panieńskich, gdzie przyszła panna młoda jeszcze w ostatniej chwili zdradza swojego przyszłego męża, (to samo dotyczy wieczorów kawalerskich). W tym samym tonie są prowadzone imprezy integracyjne. I wychodzenie ze znajomymi też często kończą się tragicznie. Po czytaj tutaj posty to przekonasz się, że dziewczyna pisze że przespała się ze swoim przyjacielem. Możde to na takiej imprezie ze znajomymi zaiskrzyło? A czy pójście z partnerem na imprezę, przynosi komuś ujmę?
Nie muszę czytać
Wiem co to są imprezy
to pełno fajnych ludzi, może alkoholu i rozpusta
sama zdradziłam swojego chłopaka na takiej imprezce... i to z kim... z jego kumplem
a głowę dałabym sobie uciąć, że siebie mogę być pewna
dlatego teraz chucham na zimne
i albo chodzę z chłopakiem albo nie pije alkoholu
dlatego trochę rozumiem chłopaka autorki, że jest zły no, ale do jasnej chol*** mógł po prostu powiedzieć, że jemu ten pomysł się nie podoba a nie teraz fochy ma!
a co do imprezy z partnerem - to nie zawsze to samo
co tylko ze znajomymi
impreza z chłopakiem to przede wszystkim kontrola
Masz rację, kontrola, ale jeśli jesteś w związku to samokontrola ma być włączona 24h/dobę.Nie da się inaczej, bo nikt nie chce być z partnerem, którego strach z oka spuścić na chwilę.
Powinien powiedzieć, ale widać postanowił zdusić to w sobie, ale niestety to go przerosło. A noże też wiedział co się na takich imprezach wyprawia i nie ma silnych ufających sobie. Bo wymyka się to spod kontroli i wtedy wielka rozpacz. A taka jest siebie pewna.
majka1986 napisał/a:Po przejściach 48 napisał/a:Maju, jeżeli ma to być związek udany, to należy wyeliminować pojęcie samodzielnych imprez. Co innego wspólne spotkania przy kawie, szczególnie w dzień, a co innego jakieś imprezy, szczególnie całonocne. Kończą się poznaniem kogoś ciekawego, a kończą na śniadaniu z nim. Maju, przejrzyj na oczy. Może Ty masz taki wspaniały charakter i wtedy mogę Cię tylko za to chwalić. Ale wybacz, na imprezach dzieje się prawie to samo co i na rozpasanych wieczorach panieńskich, gdzie przyszła panna młoda jeszcze w ostatniej chwili zdradza swojego przyszłego męża, (to samo dotyczy wieczorów kawalerskich). W tym samym tonie są prowadzone imprezy integracyjne. I wychodzenie ze znajomymi też często kończą się tragicznie. Po czytaj tutaj posty to przekonasz się, że dziewczyna pisze że przespała się ze swoim przyjacielem. Możde to na takiej imprezie ze znajomymi zaiskrzyło? A czy pójście z partnerem na imprezę, przynosi komuś ujmę?
Nie muszę czytać
Wiem co to są imprezy
to pełno fajnych ludzi, może alkoholu i rozpusta
sama zdradziłam swojego chłopaka na takiej imprezce... i to z kim... z jego kumplem
a głowę dałabym sobie uciąć, że siebie mogę być pewna
dlatego teraz chucham na zimne
i albo chodzę z chłopakiem albo nie pije alkoholu
dlatego trochę rozumiem chłopaka autorki, że jest zły no, ale do jasnej chol*** mógł po prostu powiedzieć, że jemu ten pomysł się nie podoba a nie teraz fochy ma!
a co do imprezy z partnerem - to nie zawsze to samo
co tylko ze znajomymi
impreza z chłopakiem to przede wszystkim kontrola
Masz rację, kontrola, ale jeśli jesteś w związku to samokontrola ma być włączona 24h/dobę.Nie da się inaczej, bo nikt nie chce być z partnerem, którego strach z oka spuścić na chwilę.
mówię tu akurat o jednorazowych przypadkach na przestrzeni lat
no wiadomo, nikt nie chce być rogaczem. Samokontrola samokontrolą, a alkohol połączony ze złością na partnera robi swoje;/
co do partnera autorki, nie nawiedzę niedomówień! Powinien powiedzieć i tyle! tak jego foch jest nieuzasadniony!
Sigrun44 napisał/a:majka1986 napisał/a:Nie muszę czytać
Wiem co to są imprezy
to pełno fajnych ludzi, może alkoholu i rozpusta
sama zdradziłam swojego chłopaka na takiej imprezce... i to z kim... z jego kumplem
a głowę dałabym sobie uciąć, że siebie mogę być pewna
dlatego teraz chucham na zimne
i albo chodzę z chłopakiem albo nie pije alkoholu
dlatego trochę rozumiem chłopaka autorki, że jest zły no, ale do jasnej chol*** mógł po prostu powiedzieć, że jemu ten pomysł się nie podoba a nie teraz fochy ma!
a co do imprezy z partnerem - to nie zawsze to samo
co tylko ze znajomymi
impreza z chłopakiem to przede wszystkim kontrola
Masz rację, kontrola, ale jeśli jesteś w związku to samokontrola ma być włączona 24h/dobę.Nie da się inaczej, bo nikt nie chce być z partnerem, którego strach z oka spuścić na chwilę.
mówię tu akurat o jednorazowych przypadkach na przestrzeni lat
no wiadomo, nikt nie chce być rogaczem. Samokontrola samokontrolą, a alkohol połączony ze złością na partnera robi swoje;/
co do partnera autorki, nie nawiedzę niedomówień! Powinien powiedzieć i tyle! tak jego foch jest nieuzasadniony!
Można się licytować czy foch uzasadniony czy nie, co nie zmienia faktu,że jest problem i należy o nim pogadać i go rozwiązać.
Odnośnie twojego przedostatniego zdania to nie zgodzę się ze stwierdzeniem,że to alkohol w połączeniu ze złością na na partnera zrobił swoje:/ .Zrobiłaś to ty.(nie rzucam kamieniami,ale trudno jest mi udawać,że nie widzę próby przeniesienia odpowiedzialności;)
Można się licytować czy foch uzasadniony czy nie, co nie zmienia faktu,że jest problem i należy o nim pogadać i go rozwiązać.
czy w takiej sytuacji dziewczyna ma go przepraszać
że się nie domyśliła, że on nie chciał, żeby ona sz ła na ta imprezę
nikt duchem świętym nie jest...
Odnośnie twojego przedostatniego zdania to nie zgodzę się ze stwierdzeniem,że to alkohol w połączeniu ze złością na na partnera zrobił swoje:/ .Zrobiłaś to ty.(nie rzucam kamieniami,ale trudno jest mi udawać,że nie widzę próby przeniesienia odpowiedzialności;)
gdyby wtedy nie wybrał żużla (czy jak to sie tam pisze
) z kolegami zamiast mnie to pewnie do niczego by nie doszło. Od tak to ujmę ![]()
Sigrun44 napisał/a:Można się licytować czy foch uzasadniony czy nie, co nie zmienia faktu,że jest problem i należy o nim pogadać i go rozwiązać.
czy w takiej sytuacji dziewczyna ma go przepraszać
że się nie domyśliła, że on nie chciał, żeby ona sz ła na ta imprezę
nikt duchem świętym nie jest...
Sigrun44 napisał/a:Odnośnie twojego przedostatniego zdania to nie zgodzę się ze stwierdzeniem,że to alkohol w połączeniu ze złością na na partnera zrobił swoje:/ .Zrobiłaś to ty.(nie rzucam kamieniami,ale trudno jest mi udawać,że nie widzę próby przeniesienia odpowiedzialności;)
gdyby wtedy nie wybrał żużla (czy jak to sie tam pisze
) z kolegami zamiast mnie to pewnie do niczego by nie doszło. Od tak to ujmę
Nie mówię,że ma go przepraszać, tylko porozmawiać i wyjaśnić przyczyny cichych dni.Jeśli jej oczywiście na nim zależy, bo jeśli nie to i tak się to rozleci wcześniej czy później(osobiście uważam,że lepiej w takim przypadku wcześniej).
Odnośnie twojej zdrady to nadal nie uważam,że żużej był powodem.Mamy prawo mieć hobby i poświęcić trochę czasu na pasje(nie mylić imprez bez partnera z pasją;)
autorka napisała:
nie potrafi nawet wytlumaczyc sie ze swojego zachowania. Powiedzial mi ze nie mam sie pograzac i nie wie kiedy mu przejdzie a nawet nie wiem o co mu chodzi !
czyli jednak jakaś rozmowa była... i próba wyjaśnienia sytuacji... ale partner okazał się bierny i ani mu na myśli było rozwiązanie problemu
Co do mnie, to wiem, że to ja byłam winna
ale jak to się mówi, nic nie dzieje się bez przyczyny
a obroną zazwyczaj jest za duża ilość alkoholu ;/
Maju, jeżeli ma to być związek udany, to należy wyeliminować pojęcie samodzielnych imprez. Co innego wspólne spotkania przy kawie, szczególnie w dzień, a co innego jakieś imprezy, szczególnie całonocne. Kończą się poznaniem kogoś ciekawego, a kończą na śniadaniu z nim. Maju, przejrzyj na oczy. Może Ty masz taki wspaniały charakter i wtedy mogę Cię tylko za to chwalić. Ale wybacz, na imprezach dzieje się prawie to samo co i na rozpasanych wieczorach panieńskich, gdzie przyszła panna młoda jeszcze w ostatniej chwili zdradza swojego przyszłego męża, (to samo dotyczy wieczorów kawalerskich). W tym samym tonie są prowadzone imprezy integracyjne. I wychodzenie ze znajomymi też często kończą się tragicznie. Po czytaj tutaj posty to przekonasz się, że dziewczyna pisze że przespała się ze swoim przyjacielem. Możde to na takiej imprezie ze znajomymi zaiskrzyło? A czy pójście z partnerem na imprezę, przynosi komuś ujmę?
Dlaczego uogólniasz? Nie każdy wieczór panieński/kawalerski kończy się zdradą, nie na każdą imprezę integracyjną ludzie jadą żeby komuś "doprawić rogi" i nie każda impreza kończy się poznaniem kogoś.
Dużo przecież zależy od moralności danej osoby.
Ja jeżdżę na wiele imprez służbowych, wyjazdów dwu, trzydniowych (służbowych) i jakoś nikogo nie zdradziłam chociaż okazji miałam sporo. I czy mój partner miałby mi tego zabronić, bo wyznaje zasadę, że na imprezach służbowych to "się zdradza"?
Alkohol nigdy nie jest usprawiedliwieniem, po prostu uaktywnił to co było w podświadomości. Na to nie ma żadnego usprawiedliwienia. Jest wiele sposobów rozwiązywania problemów, ale nigdy ten. Co do tego faceta to nie uważam żeby okazał się bierny. Po prostu nie uznał jej tłumaczeń za uzasadnione, i musi sam w sobie to przegryźć. To nie jest automat, że ona zrobi słodką minę, a on już o wszystkim zapomni. Dlatego uważam że tam było coś więcej niż napisano nam w poscie.
Alkohol nigdy nie jest usprawiedliwieniem, po prostu uaktywnił to co było w podświadomości. Na to nie ma żadnego usprawiedliwienia. Jest wiele sposobów rozwiązywania problemów, ale nigdy ten. Co do tego faceta to nie uważam żeby okazał się bierny. Po prostu nie uznał jej tłumaczeń za uzasadnione, i musi sam w sobie to przegryźć. To nie jest automat, że ona zrobi słodką minę, a on już o wszystkim zapomni. Dlatego uważam że tam było coś więcej niż napisano nam w poscie.
Pewnie, że nie ma żadnego usprawiedliwienia! Ale każdy próbuje jakoś się wybielić
przed osobą zdradzoną.
Być może i jest tak, że nie wszystko napisano w poście... bo w sumie ile można się gniewać o nic nie znacząca imprezkę ![]()
Po przejściach 48 napisał/a:Maju, jeżeli ma to być związek udany, to należy wyeliminować pojęcie samodzielnych imprez. Co innego wspólne spotkania przy kawie, szczególnie w dzień, a co innego jakieś imprezy, szczególnie całonocne. Kończą się poznaniem kogoś ciekawego, a kończą na śniadaniu z nim. Maju, przejrzyj na oczy. Może Ty masz taki wspaniały charakter i wtedy mogę Cię tylko za to chwalić. Ale wybacz, na imprezach dzieje się prawie to samo co i na rozpasanych wieczorach panieńskich, gdzie przyszła panna młoda jeszcze w ostatniej chwili zdradza swojego przyszłego męża, (to samo dotyczy wieczorów kawalerskich). W tym samym tonie są prowadzone imprezy integracyjne. I wychodzenie ze znajomymi też często kończą się tragicznie. Po czytaj tutaj posty to przekonasz się, że dziewczyna pisze że przespała się ze swoim przyjacielem. Możde to na takiej imprezie ze znajomymi zaiskrzyło? A czy pójście z partnerem na imprezę, przynosi komuś ujmę?
Dlaczego uogólniasz? Nie każdy wieczór panieński/kawalerski kończy się zdradą, nie na każdą imprezę integracyjną ludzie jadą żeby komuś "doprawić rogi" i nie każda impreza kończy się poznaniem kogoś.
Dużo przecież zależy od moralności danej osoby.
Ja jeżdżę na wiele imprez służbowych, wyjazdów dwu, trzydniowych (służbowych) i jakoś nikogo nie zdradziłam chociaż okazji miałam sporo. I czy mój partner miałby mi tego zabronić, bo wyznaje zasadę, że na imprezach służbowych to "się zdradza"?
Ja znam wiele przypadków takich imprez które kończą się właśnie w ten sposób. A później taka osoba wraca do domu i słodko patrzy swojemu partnerowi w oczy mówiąc jak jest wykończona. 90 % takich imprez tak się kończy. Może akurat trafiłaś na kulturalne i cześć Ci za to. Jednak ja na ten temat swoje zdanie mam. Poczytaj choćby w postach. A to że twój partner nic Ci nie mówi, to widocznie Ci ufa i jest Ciebie pewny.
Po przejściach 48 napisał/a:Alkohol nigdy nie jest usprawiedliwieniem, po prostu uaktywnił to co było w podświadomości. Na to nie ma żadnego usprawiedliwienia. Jest wiele sposobów rozwiązywania problemów, ale nigdy ten. Co do tego faceta to nie uważam żeby okazał się bierny. Po prostu nie uznał jej tłumaczeń za uzasadnione, i musi sam w sobie to przegryźć. To nie jest automat, że ona zrobi słodką minę, a on już o wszystkim zapomni. Dlatego uważam że tam było coś więcej niż napisano nam w poscie.
Pewnie, że nie ma żadnego usprawiedliwienia! Ale każdy próbuje jakoś się wybielić
przed osobą zdradzoną.
Być może i jest tak, że nie wszystko napisano w poście... bo w sumie ile można się gniewać o nic nie znacząca imprezkę
I właśnie o to chodzi, że ten post jest chyba niepełny. On musi mieć jakieś głębsze podłoże. A może ten facet już został w jakiś sposób zraniony przez autorkę i dlatego tak, a nie inaczej zareagował. Może on po prostu nie do końca jej ufa?
majka1986 napisał/a:Po przejściach 48 napisał/a:Alkohol nigdy nie jest usprawiedliwieniem, po prostu uaktywnił to co było w podświadomości. Na to nie ma żadnego usprawiedliwienia. Jest wiele sposobów rozwiązywania problemów, ale nigdy ten. Co do tego faceta to nie uważam żeby okazał się bierny. Po prostu nie uznał jej tłumaczeń za uzasadnione, i musi sam w sobie to przegryźć. To nie jest automat, że ona zrobi słodką minę, a on już o wszystkim zapomni. Dlatego uważam że tam było coś więcej niż napisano nam w poscie.
Pewnie, że nie ma żadnego usprawiedliwienia! Ale każdy próbuje jakoś się wybielić
przed osobą zdradzoną.
Być może i jest tak, że nie wszystko napisano w poście... bo w sumie ile można się gniewać o nic nie znacząca imprezkęI właśnie o to chodzi, że ten post jest chyba niepełny. On musi mieć jakieś głębsze podłoże. A może ten facet już został w jakiś sposób zraniony przez autorkę i dlatego tak, a nie inaczej zareagował. Może on po prostu nie do końca jej ufa?
tego pewnie się nie dowiemy
a może jej facet zobaczył coś na zdjęciach (nie koniecznie jednoznacznego) a teorie sam sobie dorobił ![]()
To też może być. Ja tego nie wiem, ale coś musi być na rzeczy bo nikt nie jest tak naiwny żeby się zgodzić a później stroić focha. Autorko określ się dokładnie o co w tym wszystkim chodzi.
To też może być. Ja tego nie wiem, ale coś musi być na rzeczy bo nikt nie jest tak naiwny żeby się zgodzić a później stroić focha. Autorko określ się dokładnie o co w tym wszystkim chodzi.
rożnie bywa
facet to facet ![]()
Ja myslę ,że autorka jest już po rozmowie i być może właśnie się "godzą",czego serdecznie życzę:)
magnifique napisał/a:Po przejściach 48 napisał/a:Maju, jeżeli ma to być związek udany, to należy wyeliminować pojęcie samodzielnych imprez. Co innego wspólne spotkania przy kawie, szczególnie w dzień, a co innego jakieś imprezy, szczególnie całonocne. Kończą się poznaniem kogoś ciekawego, a kończą na śniadaniu z nim. Maju, przejrzyj na oczy. Może Ty masz taki wspaniały charakter i wtedy mogę Cię tylko za to chwalić. Ale wybacz, na imprezach dzieje się prawie to samo co i na rozpasanych wieczorach panieńskich, gdzie przyszła panna młoda jeszcze w ostatniej chwili zdradza swojego przyszłego męża, (to samo dotyczy wieczorów kawalerskich). W tym samym tonie są prowadzone imprezy integracyjne. I wychodzenie ze znajomymi też często kończą się tragicznie. Po czytaj tutaj posty to przekonasz się, że dziewczyna pisze że przespała się ze swoim przyjacielem. Możde to na takiej imprezie ze znajomymi zaiskrzyło? A czy pójście z partnerem na imprezę, przynosi komuś ujmę?
Dlaczego uogólniasz? Nie każdy wieczór panieński/kawalerski kończy się zdradą, nie na każdą imprezę integracyjną ludzie jadą żeby komuś "doprawić rogi" i nie każda impreza kończy się poznaniem kogoś.
Dużo przecież zależy od moralności danej osoby.
Ja jeżdżę na wiele imprez służbowych, wyjazdów dwu, trzydniowych (służbowych) i jakoś nikogo nie zdradziłam chociaż okazji miałam sporo. I czy mój partner miałby mi tego zabronić, bo wyznaje zasadę, że na imprezach służbowych to "się zdradza"?Ja znam wiele przypadków takich imprez które kończą się właśnie w ten sposób. A później taka osoba wraca do domu i słodko patrzy swojemu partnerowi w oczy mówiąc jak jest wykończona. 90 % takich imprez tak się kończy. Może akurat trafiłaś na kulturalne i cześć Ci za to. Jednak ja na ten temat swoje zdanie mam. Poczytaj choćby w postach. A to że twój partner nic Ci nie mówi, to widocznie Ci ufa i jest Ciebie pewny.
Ok, znasz wiele przypadków, ale to nie oznacza, że wszyscy tak robią. Co do imprez, na których bywam - nie napisałam, że imprezy są kulturalne i nikt nikogo nie zdradza, tylko, że mnie się nie zdarzyło, pomimo wielu okazji. Bo że ludzie się na imprezach zdradzają to wiem. Mnie po prostu chodzi o to, że nie każdy, bo to jest indywidualna sprawa i wybór każdego z nas. I trzymanie partnera na smyczy z powodu tego, że "na każdej imprezie są zdrady" jest niczym innym jak brakiem zaufania do tego partnera.
Dobrze by było żeby się pogodzili. Waśnie mogą być tylko krótkotrwałe w tak młodym wieku.
Po przejściach 48 napisał/a:magnifique napisał/a:Dlaczego uogólniasz? Nie każdy wieczór panieński/kawalerski kończy się zdradą, nie na każdą imprezę integracyjną ludzie jadą żeby komuś "doprawić rogi" i nie każda impreza kończy się poznaniem kogoś.
Dużo przecież zależy od moralności danej osoby.
Ja jeżdżę na wiele imprez służbowych, wyjazdów dwu, trzydniowych (służbowych) i jakoś nikogo nie zdradziłam chociaż okazji miałam sporo. I czy mój partner miałby mi tego zabronić, bo wyznaje zasadę, że na imprezach służbowych to "się zdradza"?Ja znam wiele przypadków takich imprez które kończą się właśnie w ten sposób. A później taka osoba wraca do domu i słodko patrzy swojemu partnerowi w oczy mówiąc jak jest wykończona. 90 % takich imprez tak się kończy. Może akurat trafiłaś na kulturalne i cześć Ci za to. Jednak ja na ten temat swoje zdanie mam. Poczytaj choćby w postach. A to że twój partner nic Ci nie mówi, to widocznie Ci ufa i jest Ciebie pewny.
Ok, znasz wiele przypadków, ale to nie oznacza, że wszyscy tak robią. Co do imprez, na których bywam - nie napisałam, że imprezy są kulturalne i nikt nikogo nie zdradza, tylko, że mnie się nie zdarzyło, pomimo wielu okazji. Bo że ludzie się na imprezach zdradzają to wiem. Mnie po prostu chodzi o to, że nie każdy, bo to jest indywidualna sprawa i wybór każdego z nas. I trzymanie partnera na smyczy z powodu tego, że "na każdej imprezie są zdrady" jest niczym innym jak brakiem zaufania do tego partnera.
Dlatego napisałem że Twój partner musi mieć do Ciebie bezgraniczne zaufanie niczym nie nadszarpnięte i oby tak było stale wtedy będziecie szczęśliwi, czego Wam z całego serca życzę.
Dobrze by było żeby się pogodzili. Waśnie mogą być tylko krótkotrwałe w tak młodym wieku.
jak człowiek jest nastolatkiem trochę patrzy na życie z innej perspektywy
później dopiero człowiek mądrzeje ![]()
magnifique napisał/a:Po przejściach 48 napisał/a:Ja znam wiele przypadków takich imprez które kończą się właśnie w ten sposób. A później taka osoba wraca do domu i słodko patrzy swojemu partnerowi w oczy mówiąc jak jest wykończona. 90 % takich imprez tak się kończy. Może akurat trafiłaś na kulturalne i cześć Ci za to. Jednak ja na ten temat swoje zdanie mam. Poczytaj choćby w postach. A to że twój partner nic Ci nie mówi, to widocznie Ci ufa i jest Ciebie pewny.
Ok, znasz wiele przypadków, ale to nie oznacza, że wszyscy tak robią. Co do imprez, na których bywam - nie napisałam, że imprezy są kulturalne i nikt nikogo nie zdradza, tylko, że mnie się nie zdarzyło, pomimo wielu okazji. Bo że ludzie się na imprezach zdradzają to wiem. Mnie po prostu chodzi o to, że nie każdy, bo to jest indywidualna sprawa i wybór każdego z nas. I trzymanie partnera na smyczy z powodu tego, że "na każdej imprezie są zdrady" jest niczym innym jak brakiem zaufania do tego partnera.
Dlatego napisałem że Twój partner musi mieć do Ciebie bezgraniczne zaufanie niczym nie nadszarpnięte i oby tak było stale wtedy będziecie szczęśliwi, czego Wam z całego serca życzę.
A dziękuję, sobie też tego życzę, chociaż u mnie akurat partner przegina w drugą stronę ;-)
Po przejściach 48 napisał/a:magnifique napisał/a:Ok, znasz wiele przypadków, ale to nie oznacza, że wszyscy tak robią. Co do imprez, na których bywam - nie napisałam, że imprezy są kulturalne i nikt nikogo nie zdradza, tylko, że mnie się nie zdarzyło, pomimo wielu okazji. Bo że ludzie się na imprezach zdradzają to wiem. Mnie po prostu chodzi o to, że nie każdy, bo to jest indywidualna sprawa i wybór każdego z nas. I trzymanie partnera na smyczy z powodu tego, że "na każdej imprezie są zdrady" jest niczym innym jak brakiem zaufania do tego partnera.
Dlatego napisałem że Twój partner musi mieć do Ciebie bezgraniczne zaufanie niczym nie nadszarpnięte i oby tak było stale wtedy będziecie szczęśliwi, czego Wam z całego serca życzę.
A dziękuję, sobie też tego życzę, chociaż u mnie akurat partner przegina w drugą stronę ;-)
tzn?
magnifique napisał/a:Po przejściach 48 napisał/a:Dlatego napisałem że Twój partner musi mieć do Ciebie bezgraniczne zaufanie niczym nie nadszarpnięte i oby tak było stale wtedy będziecie szczęśliwi, czego Wam z całego serca życzę.
A dziękuję, sobie też tego życzę, chociaż u mnie akurat partner przegina w drugą stronę ;-)
tzn?
Mamy kryzys, w tej chwili emocjonalnie się od siebie oddaliliśmy, nie czuję jego zainteresowania więc i tym co robię zbytnio się nie interesuje? Ale to inna historia więc nie roztrząsajmy ;-)
majka1986 napisał/a:magnifique napisał/a:A dziękuję, sobie też tego życzę, chociaż u mnie akurat partner przegina w drugą stronę ;-)
tzn?
Mamy kryzys, w tej chwili emocjonalnie się od siebie oddaliliśmy, nie czuję jego zainteresowania więc i tym co robię zbytnio się nie interesuje? Ale to inna historia więc nie roztrząsajmy ;-)
przykro mi.
W sumie to nie wiadomo co gorsze ...
magnifique napisał/a:majka1986 napisał/a:tzn?
Mamy kryzys, w tej chwili emocjonalnie się od siebie oddaliliśmy, nie czuję jego zainteresowania więc i tym co robię zbytnio się nie interesuje? Ale to inna historia więc nie roztrząsajmy ;-)
przykro mi.
W sumie to nie wiadomo co gorsze ...
No właśnie? Przegięcie w żadną stronę nie jest fajne, najlepsza jest równowaga :-)
majka1986 napisał/a:magnifique napisał/a:Mamy kryzys, w tej chwili emocjonalnie się od siebie oddaliliśmy, nie czuję jego zainteresowania więc i tym co robię zbytnio się nie interesuje? Ale to inna historia więc nie roztrząsajmy ;-)
przykro mi.
W sumie to nie wiadomo co gorsze ...No właśnie? Przegięcie w żadną stronę nie jest fajne, najlepsza jest równowaga :-)
Myślałem że stanowicie idealny związek. Wybacz, jeżeli Cię w czymś uraziłem.
magnifique napisał/a:majka1986 napisał/a:
przykro mi.
W sumie to nie wiadomo co gorsze ...No właśnie? Przegięcie w żadną stronę nie jest fajne, najlepsza jest równowaga :-)
Myślałem że stanowicie idealny związek. Wybacz, jeżeli Cię w czymś uraziłem.
Nie, do ideału to nam sporo ostatnio brakuje :-) Niczym mnie nie uraziłeś, po prostu ja nie znoszę uogólnień, a tak odczytałam Twoje wiadomości, stąd moja reakcja :-)
Po przejściach 48 napisał/a:magnifique napisał/a:No właśnie? Przegięcie w żadną stronę nie jest fajne, najlepsza jest równowaga :-)
Myślałem że stanowicie idealny związek. Wybacz, jeżeli Cię w czymś uraziłem.
Nie, do ideału to nam sporo ostatnio brakuje :-) Niczym mnie nie uraziłeś, po prostu ja nie znoszę uogólnień, a tak odczytałam Twoje wiadomości, stąd moja reakcja :-)
ja tez nie znoszę uogólnień , między innymi takich jak:
- że laska na imprezie (takiej bez chłopaka) zazwyczaj przyprawia mu rogi
- że kto zdradził raz, zawsze będzie zdradzał
To też może być. Ja tego nie wiem, ale coś musi być na rzeczy bo nikt nie jest tak naiwny żeby się zgodzić a później stroić focha. Autorko określ się dokładnie o co w tym wszystkim chodzi.
Nie zgadzam się. Znam osoby, które w ten sposób działają, tyle że... częściej to są kobiety. Tak czy siak, przynajmniej dwóch podobnie działających facetów też przychodzi mi na myśl. To jest trochę na zasadzie, jak kobieta powie "zostaw mnie samą!", facet zostawi, a potem foch o to, że z nią nie został. Tutaj tak samo facet się zgodził, a później okazało się, że autorka śmiała nie doszukiwać się prawdziwego znaczenia jego słów, zgodę radośnie przyjęła, poszła na imprezę, a teraz obrywa, bo pragnienia księcia pana nie zostały spełnione, mimo że ich nie wypowiedział.
Ale Maju powiedz, czy te stwierdzenia, które podałaś niejednokrotnie się ni sprawdzają? Ja nie mówię że zawsze, ale w większość i przypadków tak się zdarza.
Ale Maju powiedz, czy te stwierdzenia, które podałaś niejednokrotnie się ni sprawdzają? Ja nie mówię że zawsze, ale w większość i przypadków tak się zdarza.
chyba raczej rzadko... zresztą to zalezy od ludzi. Ja bynajmniej wiem po sobie, że nigdy więcej bym nikogo nie zdradziła. za duzo konsekwencji...
Po przejściach 48 napisał/a:Ale Maju powiedz, czy te stwierdzenia, które podałaś niejednokrotnie się ni sprawdzają? Ja nie mówię że zawsze, ale w większość i przypadków tak się zdarza.
chyba raczej rzadko... zresztą to zalezy od ludzi. Ja bynajmniej wiem po sobie, że nigdy więcej bym nikogo nie zdradziła. za duzo konsekwencji...
Teraz może nie, ale Ci się to zdarzyło, a historia nieraz lubi się powtarzać. Ja na przykład nigdy nikogo nie zdradziłem, ale nie wiem, czy oparłbym się pokusie przy kilku sprzyjających ku temu warunkach.
majka1986 napisał/a:Po przejściach 48 napisał/a:Ale Maju powiedz, czy te stwierdzenia, które podałaś niejednokrotnie się ni sprawdzają? Ja nie mówię że zawsze, ale w większość i przypadków tak się zdarza.
chyba raczej rzadko... zresztą to zalezy od ludzi. Ja bynajmniej wiem po sobie, że nigdy więcej bym nikogo nie zdradziła. za duzo konsekwencji...
Teraz może nie, ale Ci się to zdarzyło, a historia nieraz lubi się powtarzać. Ja na przykład nigdy nikogo nie zdradziłem, ale nie wiem, czy oparłbym się pokusie przy kilku sprzyjających ku temu warunkach.
wtedy byłam młoda i głupia
ale tak na serio to jest tak jak piszesz, kilka sprzyjających warunków i człowiekowi może odbić
choć nie musi
ja bynajmniej mam nauczkę na przyszłość... nie dośc, że skrzywdziłam swojego faceta to jeszcze kilka innych osób.
Po przejściach 48 napisał/a:majka1986 napisał/a:chyba raczej rzadko... zresztą to zalezy od ludzi. Ja bynajmniej wiem po sobie, że nigdy więcej bym nikogo nie zdradziła. za duzo konsekwencji...
Teraz może nie, ale Ci się to zdarzyło, a historia nieraz lubi się powtarzać. Ja na przykład nigdy nikogo nie zdradziłem, ale nie wiem, czy oparłbym się pokusie przy kilku sprzyjających ku temu warunkach.
wtedy byłam młoda i głupia
ale tak na serio to jest tak jak piszesz, kilka sprzyjających warunków i człowiekowi może odbić
choć nie musi
ja bynajmniej mam nauczkę na przyszłość... nie dośc, że skrzywdziłam swojego faceta to jeszcze kilka innych osób.
Skoro twierdzisz, że to było już dawno, to na pewno odpokutowałaś już to i masz czystą kartę.
oj no z 8 lat minęło
pewnie, że mam czysta kartę, teraz jestem chodzącym ideałem ![]()
oj no z 8 lat minęło
pewnie, że mam czysta kartę, teraz jestem chodzącym ideałem
A jesteś z kimś w związku lub stanie małżeńskim?
no... z tym facetem z impezy
już prawie 8 lat razem, od 2 lat jesteśmy małżeństwem
no... z tym facetem z impezy
już prawie 8 lat razem, od 2 lat jesteśmy małżeństwem
To zdrada wyszła Ci na dobre.
majka1986 napisał/a:no... z tym facetem z impezy
już prawie 8 lat razem, od 2 lat jesteśmy małżeństwem
To zdrada wyszła Ci na dobre.
poniekąd tak... ale trzeba było to "załatwić" inaczej... Lepiej uczciwie zakończyć jeden związek a dopiero zaczynać kolejny. Tak powinno być! Wiesz, zdrada z kumplem, tym bardziej przyłapanie na takiej zdradzie, to za bardzo wesołe dla osoby zdradzonej nie jest ![]()
To na pewno, ważne że jest szczęśliwe zakończenie. Przygoda z finałem szczęśliwym.
To na pewno, ważne że jest szczęśliwe zakończenie. Przygoda z finałem szczęśliwym.
no tak ![]()
Po przejściach 48 napisał/a:To na pewno, ważne że jest szczęśliwe zakończenie. Przygoda z finałem szczęśliwym.
no tak
I to jest najważniejsze. To teraz nie powinnaś usprawiedliwiać żadnej zdrady czy to popełnionej przez kobietę, czy przdez mężczyznę, bo sama się przekonałaś że na to usprawiedliwienia nie ma.
majka1986 napisał/a:Po przejściach 48 napisał/a:To na pewno, ważne że jest szczęśliwe zakończenie. Przygoda z finałem szczęśliwym.
no tak
I to jest najważniejsze. To teraz nie powinnaś usprawiedliwiać żadnej zdrady czy to popełnionej przez kobietę, czy przdez mężczyznę, bo sama się przekonałaś że na to usprawiedliwienia nie ma.
może i nie ma... sama ostatnio się nad tym zastanawiam... bo przez obecnego faceta też zostałam kiedys zdradzona... i wybaczyłam
Po przejściach 48 napisał/a:majka1986 napisał/a:no tak
I to jest najważniejsze. To teraz nie powinnaś usprawiedliwiać żadnej zdrady czy to popełnionej przez kobietę, czy przdez mężczyznę, bo sama się przekonałaś że na to usprawiedliwienia nie ma.
może i nie ma... sama ostatnio się nad tym zastanawiam... bo przez obecnego faceta też zostałam kiedys zdradzona... i wybaczyłam
Wybaczyłaś, ale czy zapomniałaś? Czy nie powraca do Ciebie ta myśl? A jak się z nim kochasz to nie myślisz, że on dosiadał innej? Nie męczy Cię to?
Ale weszliśmy zupełnie na inny temat. Ten temat moglibyśmy roztrząsać poprzez emaile, a nie na publicznym. Zapomnieliśmy o problemie autorki postu.
majka1986 napisał/a:Po przejściach 48 napisał/a:I to jest najważniejsze. To teraz nie powinnaś usprawiedliwiać żadnej zdrady czy to popełnionej przez kobietę, czy przdez mężczyznę, bo sama się przekonałaś że na to usprawiedliwienia nie ma.
może i nie ma... sama ostatnio się nad tym zastanawiam... bo przez obecnego faceta też zostałam kiedys zdradzona... i wybaczyłam
Wybaczyłaś, ale czy zapomniałaś? Czy nie powraca do Ciebie ta myśl? A jak się z nim kochasz to nie myślisz, że on dosiadał innej? Nie męczy Cię to?
wybaczyłam
ale zapomnieć raczej się nie da. Zapomnieć, w sensie, że się o tym pamięta... ale nie kontroluje go, nie sprawdzam, nie ograniczam itp. to było chyba z 4 lata temu, więc trochę czasu już minęło... na początku bolało, strasznie bolało, a najgorsze było to, że w sobie szukałam winy... i oczywiście wyobrażałam sobie jak kocha się z tamtą... ale to minęło
Ps. to ku przestrodze, dla autorki
żeby za dużo nie imprezowała ![]()
Strony Poprzednia 1 2 3 Następna
Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Kto pierwszy powinien sie odezwac ? czyli ciche dni
Warto przeczytać w tym dziale
Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności
© www.netkobiety.pl 2007-2026