Witam was :-)
Posluchajcie mam do was ogromne pytanie. Ale zaczne od poczatku. W piatek umowilam sie z moim chlopakiem, poszlismy najpierw na kawe a potem do kina. Po kinie umowilam sie jednak z kolezankami na imprezke do klubu. On o wszystkim wiedzial tylko powiedzial ze mam byc grzeczna. Wszystko wskazywalo na to ze jest ok, moge sie bawic. I tu problem ;/ od piatkowej imprezy do 4 rana w sobote jest ja mnie zly a nawet nie wiem o co ?! nie potrafi nawet wytlumaczyc sie ze swojego zachowania. Powiedzial mi ze nie mam sie pograzac i nie wie kiedy mu przejdzie a nawet nie wiem o co mu chodzi ! Sa zdjecia ze mna z klubu na internecie ale na tych zdjeciach nic tam nie wynika zebym byla pijana, zebym sie z obcym facetem calowala ? wiec powiedzcie mi co mam robic ? olac to i zaczekac az sam napisze ?
Czekam na wasze odpowiedzi, dziekuje :-*
Podobne tematy
Skoro sam się zgodził na Twoje wyjście to w czym on ma problem? Niech się sam odzywa. Ty nic złego nie zrobiłaś.
Jak się zgodził to faktycznie może mieć pretensje tylko do siebie.
Czyżby początek tresury? Następnym razem będziesz grzeczną dziewczynką i nigdzie nie pójdziesz, ot co. Strach przed cichymi dniami zwycięży.
To są tylko moje przypuszczenia, ale już coś takiego widziałam.
Dokładnie: tresura, a używając mniej psiej nomenklatury - próba sił, walka o dominację, itp.
Kiepski sposób na komunikację..
Każdy musi mieć swoich znajomych i czas na wyjścia tylko z nimi bez chłopaka... w dodatku wiedział o wyjściu na imprezkę więc o co chodzi?
Ja na pewno pierwsza bym nie wyciągała ręki do zgody. Zrobisz to raz, a on Cię pozbadnie.
Moim zdaniem pierwszy powinien się odezwać mądrzejszy :-P
To nie jest Twój wróg, tylko bliska, kochana osoba. Masz prawo żądać sprecyzowania, o co kaman. Ze strzelaniem focha przez mężczyzn mam do czynienia ostatnio coraz częściej :-) taki męski PMS. Jeśli męczy Cię ta niepewność, pytasz otwarcie i już. Jeśli się zaprze i nie odpowie, trudno. Ja wtedy do swojego mówię normalnie, nie kłócę się, jestem nawet bardzo uprzejma, aż mu przechodzi i odtaje. Może on inaczej zinterpretował te zdjęcia. Jeśli jesteś niewinna mówisz jak było i ucinasz temat. Jeśli nie uwierzy jego problem, niestety niełatwy dla obojga, bo zaufanie się ma albo jest się chorobliwie zazdrosnym. No chyba że macie jakąś bardziej sztywną, formalną relację, ale dla mnie bez otwartości i życzliwości związek byłby dziwaczny. Powodzenia
Poczucie winy... pozwolił ci pójść wszystko ok, a co on miał w głowie? Rzuć wszystko i spędź z nim wieczór bo się sfocham. Doprowadzi do wyrzutów sumienia. Jak mogłaś tak postąpić. Zostawić go. A potem będziesz posłuszną myszką. Tresura dziewczyny.
Ja na Twoim miejscu bym się pierwsza odezwała, ALE wyraźnie zaznaczyła wrozmowie, że to On przesadził. Wygarnęłabym, że próbuje pozbawić mnie osobistej przestrzeni i jest egoistą. O Jego egoistycznym podejściu świadczy brak argumentów usprawiedliwiających "złość" w stosunku do Ciebie. Przecież nie zrobiłaś nic złego co by mogło przynieść Tobie wstyd
.
A byli jacyś Jego koledzy/znajomy na tej imprezie?
A moze jakas kolezanka zrobila mu "przysluge" i nagadala cos na ciebie?
Masz złe podejście Scarlet ja taki nie jestem i żaden z moich znajomych i nie zdziwię się jak jej mąż zostanie rogaczem. Za głupotę się płaci.
Ja na Twoim miejscu bym się pierwsza odezwała, ALE wyraźnie zaznaczyła wrozmowie, że to On przesadził.
Abstrachując od kwestii, kto powinien pierwszy i takie tam...
Z czysto technicznego punktu widzenia: jeżeli pierwsze słowa 'po' cichych dniach będą tyczyły kwestii spornej tudzież jakichś żali to nie ma bata- tylko wyeskalujemy konflikt i fundniemy sobie kolejne ciche dni.Wznowienie kontaktu powinno mieć charakter neutralny z udawaniem, że nic się nie stało.
Gdy temat sporny przyschnie, to wtedy można do niego wrócić i jest spora szansa na jakieś sensowne wyjaśnienia.Dopiero wtedy
Nektarynka53 napisał/a:Ja na Twoim miejscu bym się pierwsza odezwała, ALE wyraźnie zaznaczyła wrozmowie, że to On przesadził.
Abstrachując od kwestii, kto powinien pierwszy i takie tam...
Z czysto technicznego punktu widzenia: jeżeli pierwsze słowa 'po' cichych dniach będą tyczyły kwestii spornej tudzież jakichś żali to nie ma bata- tylko wyeskalujemy konflikt i fundniemy sobie kolejne ciche dni.Wznowienie kontaktu powinno mieć charakter neutralny z udawaniem, że nic się nie stało.
Gdy temat sporny przyschnie, to wtedy można do niego wrócić i jest spora szansa na jakieś sensowne wyjaśnienia.Dopiero wtedy
To chyba zależy od osoby spornej. Są takie, które w uspokajaniu sytuacji doszukują się przyznania osoby do własnej winy (mam coś na sumieniu/nie mam racji, więc zmienię temat), lub tak jak Ty wspomniałeś ochłoną i podejdą do tematu na spokojnie.
No i zależy jak bardzo sytuacja "leży nam na wątrobie". O pierdołę nie ma co się oburzać, lepiej olać i iść na przód
. Jednak jeśli chodzi o coś ważnego dla mnie to nie przeczekuję, tylko od razu rozwiązuję problem (nie zamierzam chodzić i się zadręczać, bo książę/księżna nie ma kontrargumentów). Jeśli druga osoba będzie reagowała dalszym fochem to jego/jej problem.
Masz złe podejście Scarlet ja taki nie jestem i żaden z moich znajomych i nie zdziwię się jak jej mąż zostanie rogaczem. Za głupotę się płaci.
Jeśli nie jesteście tacy to tylko pogratulować. Nie wiem co konkretnie złego jest w moim podejściu, ale moim zdaniem takie zachowanie czy nawet głupota nie byłyby poważnym powodem do przyprawienia rogów. Może wymówka niedojrzałego partnera.
Każdy miewa gorsze dni, może mu się coś wydawać, a może i nawet usłyszy jakieś plotki. Szczerość i otwartość to podstawa związku. Jeśli ktoś będzie z góry zakładał ze to element "tresury", "zakładanie smyczy ", i na wszelki wypadek to on zawczasu pokaże, że nie z nim te numery, to jaka to miłość? Prędzej pole walki i uprzedzeń, zamiast ciepła, namiętności, spokoju i współdziałania.
Nektarynka53 napisał/a:Ja na Twoim miejscu bym się pierwsza odezwała, ALE wyraźnie zaznaczyła wrozmowie, że to On przesadził.
Abstrachując od kwestii, kto powinien pierwszy i takie tam...
Z czysto technicznego punktu widzenia: jeżeli pierwsze słowa 'po' cichych dniach będą tyczyły kwestii spornej tudzież jakichś żali to nie ma bata- tylko wyeskalujemy konflikt i fundniemy sobie kolejne ciche dni.Wznowienie kontaktu powinno mieć charakter neutralny z udawaniem, że nic się nie stało.
Gdy temat sporny przyschnie, to wtedy można do niego wrócić i jest spora szansa na jakieś sensowne wyjaśnienia.Dopiero wtedy
Ja mam odwrotnie. Właściwie jak płachta na byka działa na mnie udawanie, że nic się nie stało. Odbieram to jako takie "dobra, poczekałem, może jej przeszło, spróbujmy zagadać o cokolwiek, zobaczymy, co się stanie". Nie lubię odwlekania załatwiania czegoś takiego, jeśli to ja jestem winna, to też nie zachowuję się, jak gdyby nigdy nic, tylko odzywam się pierwsza, składam samokrytykę i takie tam.
Przeczekiwanie jest najgorszym z rozwiązań. Tylko komuś "wnerw" podniesiesz Pitagoras. Problem rozwiązujemy tu i teraz, a nie zamiatamy pod dywan. Nie chce sfochany gadać, to nie. Niech sobie manipuluje innymi, szkoda czasu na takich/takie.
I przepraszam, ale nie łapię: co wy z tymi zdradami, rogami, tak zaraz wyskakujecie?
I przepraszam, ale nie łapię: co wy z tymi zdradami, rogami, tak zaraz wyskakujecie?
Właśnie. To, że dziewczyna poszła na imprezę bez swojego chłopaka nie jest jednoznaczne z tym, że mu rogi przyprawiała ![]()
A może on się czegoś dowiedział o tej imprezce, o której Ty nic nie mówisz? Może Ty wcale nie byłaś taka grzeczna jak piszesz? Ja nie wierzę że ktoś się zgadza, a później z tego samego powodu się nie odzywa? A może on się wcale z tym twoim wyjściem nie zgadzał? Przecież takie wyjścia są zawsze dozwolone i to z obu stron. Coś mi tu nie gra. Musi mieć jakiś powód, żeby Ci nie wierzyć.
Problem rozwiązujemy tu i teraz
To jest teoria zza kompa.W życiu realnym byle gówno odłącza kobiecie funkcję myślenia i komunikacji na +/- 24h.
W tym czasie jest: ''bo tak, bo nie, chce być sama, domyśl się itp''.Zero zainteresowania sytuacją tylko babranina we własnych stanach emocjonalnych.
No ew. po menopauzie można próbować coś robić tu i teraz.
A może on się czegoś dowiedział o tej imprezce, o której Ty nic nie mówisz? Może Ty wcale nie byłaś taka grzeczna jak piszesz? Ja nie wierzę że ktoś się zgadza, a później z tego samego powodu się nie odzywa? A może on się wcale z tym twoim wyjściem nie zgadzał? Przecież takie wyjścia są zawsze dozwolone i to z obu stron. Coś mi tu nie gra. Musi mieć jakiś powód, żeby Ci nie wierzyć.
może po prostu koleś mówił co innego, a myślał co innego..., może liczył, że mimo tego iż on się zgodził to ona nie pójdzie na tą imprezkę... a teraz ma fochy o to, że poszła...
chaber05 napisał/a:Problem rozwiązujemy tu i teraz
To jest teoria zza kompa.W życiu realnym byle gówno odłącza kobiecie funkcję myślenia i komunikacji na +/- 24h.
W tym czasie jest: ''bo tak, bo nie, chce być sama, domyśl się itp''.Zero zainteresowania sytuacją tylko babranina we własnych stanach emocjonalnych.
No ew. po menopauzie można próbować coś robić tu i teraz.
Ty mi tu nie tykaj mojego wieku, bo się fochnę i tyle mnie widzieli. A kobiety lubią rozbierać wszystko na czynniki pierwsze, oj tak. Psychoanaliza ich kręci, drugie dno, itd. Powiadam ci, to straszne - niejeden facet został zarażony, z tą różnicą, że u męskiej części populacji choroba chyba przebiega ciężej.
chaber05 napisał/a:I przepraszam, ale nie łapię: co wy z tymi zdradami, rogami, tak zaraz wyskakujecie?
Właśnie. To, że dziewczyna poszła na imprezę bez swojego chłopaka nie jest jednoznaczne z tym, że mu rogi przyprawiała
Spoko, to była tylko odpowiedź na konkretny zarzut, poza tematem. Sorki za wcięcie.
moim zdaniem, to zazwyczaj kobiety pierwsze wyciągają rękę do zgody...
bo facet jak się zatnie to na całego
![]()
Nikt nie wie jak tam było, może to facet ma rację?
Nikt nie wie jak tam było, może to facet ma rację?
bo co, bo laska poszła bez niego na imprezę? Bo faceci to zaraz nie wiadomo co sobie wyobrażają...
![]()
moim zdaniem, to zazwyczaj kobiety pierwsze wyciągają rękę do zgody...
..i zazwyczaj kobiety inicjują sytuacje konfliktowe....
majka1986 napisał/a:moim zdaniem, to zazwyczaj kobiety pierwsze wyciągają rękę do zgody...
..i zazwyczaj kobiety inicjują sytuacje konfliktowe....
oj nie, nie
A bynajmniej w tym przypadku tak nie jest.... chłopak focha się holender wie o co...
pewnie o to, że go ze sobą nie wzięła :0 mogę się nawet załozyć ![]()
Ja wiem jak nieraz takie imprezy wyglądają. Nie dziwię się facetowi. Ja wyobrażam sobie pójście ze znajomymi na kawę lub lody. Ale na imprezy jeżeli ma się dziewczynę lub chłopaka powinno się chodzić razem. Osobne wyjścia zawsze budzą niepewność.
pitagoras napisał/a:majka1986 napisał/a:moim zdaniem, to zazwyczaj kobiety pierwsze wyciągają rękę do zgody...
..i zazwyczaj kobiety inicjują sytuacje konfliktowe....
oj nie, nie
![]()
A bynajmniej w tym przypadku tak nie jest.... chłopak focha się holender wie o co...pewnie o to, że go ze sobą nie wzięła :0 mogę się nawet załozyć
Majka, a skąd Ty możesz wiedzieć jak tam było? Wiemy tyle ile napisała autorka ale ja bym podchodził z rezerwą do słów tylko jednej ze stron.
.... chłopak focha się holender wie o co...
Chłopak nie focha się ''o coś'' tylko ''po coś''.
majka1986 napisał/a:.... chłopak focha się holender wie o co...
Chłopak nie focha się ''o coś'' tylko ''po coś''.
Co masz na myśli? ![]()
Ja wiem jak nieraz takie imprezy wyglądają. Nie dziwię się facetowi. Ja wyobrażam sobie pójście ze znajomymi na kawę lub lody. Ale na imprezy jeżeli ma się dziewczynę lub chłopaka powinno się chodzić razem. Osobne wyjścia zawsze budzą niepewność.
to raczej zależy od ludzi... ja lubię czasami iśc na imprezkę lub jechać na wakacje tylko z kumpelami i nic złego w tym nie widzę ![]()
Kulturalne imprezki są teraz deficytowe. Nieraz widuję takie niewinne imprezki dziewczęce. Zresztą chłopcy też tam są i to niekoniecznie znajomi.
To kwestia zaufania do naszej drugiej połowy
każdy musi mieć przecież swoich znajomych
nie można zawsze wolnego czasu spędzać razem ![]()
Zależy kto jest jej bliższy, znajomi, czy chłopak. Znajomych można mieć wielu.
Po przejściach 48 nie uważam, że trzeba wybierać między znajomymi a facetem. Trzeba i to i to jakoś pogodzić ![]()
Po przejściach 48 nie uważam, że trzeba wybierać między znajomymi a facetem. Trzeba i to i to jakoś pogodzić
No to na przykładzie tego wątku widzimy to godzenie w praktyce.
Masz rację Majko. Albo należy olać znajomych, albo partnera. Autorka wybrała to drugie więc się nie dziwię reakcji jej partnera. Skoro ona poszła w tango na imprezę, a jemu pewnie grzecznie kazała oglądać telewizję. Ciekawe jak ona zareagowałaby gdyby on poszedł w polskę z kolegami i nie tylko, a ona w kąciku miałaby na niego czekać aż się wyszumi.
39 2014-12-29 14:48:03 Ostatnio edytowany przez Nektarynka53 (2014-12-29 14:48:27)
majka1986 napisał/a:Po przejściach 48 nie uważam, że trzeba wybierać między znajomymi a facetem. Trzeba i to i to jakoś pogodzić
No to na przykładzie tego wątku widzimy to godzenie w praktyce.
Ty naprawdę byłeś w związku
? Godzenie zależy od chęci obu stron + wzajemnego zrozumienia argumentów (nie przystawanie tylko przy swoim zdaniu) + charakteru osobników.
Tak byłem w związku i też pozwalałem na wyjścia ze znajomymi aż przyniesiono mi rogi większe od rogów łosia. dlatego masz rację, należy godzić interes obu stron i jeżeli jednej ze stron to nie odpowiada, wtedy nie robi się tego na siłę, aby przeforsować swój punkt widzenia tylko szuka się kompromisu. A tego tutaj nie było.
Masz rację Majko. Albo należy olać znajomych, albo partnera. Autorka wybrała to drugie więc się nie dziwię reakcji jej partnera. Skoro ona poszła w tango na imprezę, a jemu pewnie grzecznie kazała oglądać telewizję. Ciekawe jak ona zareagowałaby gdyby on poszedł w polskę z kolegami i nie tylko, a ona w kąciku miałaby na niego czekać aż się wyszumi.
Chwila z tego co pamiętam to ten chłopczyk zgodził się na wyjście, a teraz struga idiotę. Po cholerę się zgadzał?
Po co miał się czysto komunikować, skoro wolał myśleć co innego i powiedzieć co innego, licząc że autorka będzie analizowała i dumała czy aby faktyczne jego tak oznacza tak, czy może wręcz odwrotnie.. O la boga, dajcie spokój. Nie lepiej mówić to co mamy na myśli a nie bawić się w kotka i myszkę. Daj sobie z nim autorko spokój. Mentalnie to jeszcze dzieciak
Tak byłem w związku i też pozwalałem na wyjścia ze znajomymi aż przyniesiono mi rogi większe od rogów łosia.
Uważasz, że gdybyś nie pozwalał na wyjścia to nie miałbyś rogów?
Po przejściach 48 napisał/a:Masz rację Majko. Albo należy olać znajomych, albo partnera. Autorka wybrała to drugie więc się nie dziwię reakcji jej partnera. Skoro ona poszła w tango na imprezę, a jemu pewnie grzecznie kazała oglądać telewizję. Ciekawe jak ona zareagowałaby gdyby on poszedł w polskę z kolegami i nie tylko, a ona w kąciku miałaby na niego czekać aż się wyszumi.
Chwila z tego co pamiętam to ten chłopczyk zgodził się na wyjście, a teraz struga idiotę. Po cholerę się zgadzał?
Po co miał się czysto komunikować, skoro wolał myśleć co innego i powiedzieć co innego, licząc że autorka będzie analizowała i dumała czy aby faktyczne jego tak oznacza tak, czy może wręcz odwrotnie.. O la boga, dajcie spokój. Nie lepiej mówić to co mamy na myśli a nie bawić się w kotka i myszkę. Daj sobie z nim autorko spokój. Mentalnie to jeszcze dzieciak
To tylko autorka tak twierdzi że on się zgodził. Mnie się wydaje, że to była albo zgoda wymuszona przymilaniem się i to wbrew jego woli, albo jej nie było a autorka aby się wybieli, pisze że on się zgodził. Gdyby się zgodził to na pewno nie stroiłby fochów. Ja wątpię w tą jego zgodę.
Masz rację Majko. Albo należy olać znajomych, albo partnera. Autorka wybrała to drugie więc się nie dziwię reakcji jej partnera. Skoro ona poszła w tango na imprezę, a jemu pewnie grzecznie kazała oglądać telewizję. Ciekawe jak ona zareagowałaby gdyby on poszedł w polskę z kolegami i nie tylko, a ona w kąciku miałaby na niego czekać aż się wyszumi.
Nawet jeśli coś mu się w tej sytuacji nie podobało, to chyba ma język i szlag go nie trafi jeśli go użyje w celach komunikacyjnych?
Taki foch połączony z brakiem komunikatu za co, to jest zwykła kara.
Tak, idź z koleżankami na imprezę, nie zgłaszam zastrzeżeń, tylko potem cię ukarzę. Dojrzałe?
Ja na miejscu Autorki powiedziałabym mu, że jak mu już foch minie i znajdzie siłę żeby porozmawiać jak dojrzały człowiek, to wie gdzie mnie szukać i zajęła się tymczasem swoim życiem.
Gdyby się zgodził to na pewno nie stroiłby fochów. Ja wątpię w tą jego zgodę.
czy ty oby na pewno jesteś facetem?
bo po przeczytaniu tego Twojego zdania powyżej śmiem w to wątpić
![]()
facet zawsze znajdzie pretekst, żeby strzelić focha o to, że laska poszła na imprezkę bez niego ![]()
Bo jak on idzie na impre z kumplami ( najlepiej jeszcze jak jego dziewczyna o niczym nie wie, a dowiaduje się po fakcie) to nic złego w tym nie ma, no bo przecież on był tylko się pobawić
a jak laska idzie z kumpelami na imprezkę to zaraz bóg wie co tam robi ![]()
Pitagoras - jak chciała ci przyprawić rogi to to zrobiła, do tego nie potrzebna jest żadna imprezka ![]()
Masz rację po co jej teraz chłopak, skoro ma lepszych znajomych. Niech się nimi zajmuje, a jemu da spokój, tak chyba będzie najlepiej. Bo skoro bedą niedomówienia to nie warto pchać się w taki związek. A skoro ona woli znajomych od chłopaka to też niech się z nimi wiąże a jemu pozwoli spokojnie żyć.
Tak byłem w związku i też pozwalałem na wyjścia ze znajomymi aż przyniesiono mi rogi większe od rogów łosia. dlatego masz rację, należy godzić interes obu stron i jeżeli jednej ze stron to nie odpowiada, wtedy nie robi się tego na siłę, aby przeforsować swój punkt widzenia tylko szuka się kompromisu. A tego tutaj nie było.
To było do pitagorasa nie do Ciebie Poprzejściach48
. A kompromis zawsze wychodzi na dobre obu stronom. A co do zdrady to niestety osoba zdradzana nie ma na to żadnego wpływu, bo naprawdę WSZYSTKO można załatwić w związku GDY SIĘ TEGO CHCE. A jak próby naprawy nic nie dają to się rozstaje po ludzku.
Innym tematem są ludzie, którzy po prostu nie potrafią stworzyć poważnego związku. Potrzebują ciągłego dreszczyku emocji i są ludźmi wysoce niepewnymi (często samych siebie "nie wiem jak to się stało", "ona/on mnie podpuściła/podpuścił" itp. itd.). Jak nie umiesz doprowadzać krwi do narządów, do których trzeba w określonym czasie to zrezygnuj ze związku (chyba, że wolnego).
To tylko autorka tak twierdzi że on się zgodził. Mnie się wydaje, że to była albo zgoda wymuszona przymilaniem się i to wbrew jego woli, albo jej nie było a autorka aby się wybieli, pisze że on się zgodził. Gdyby się zgodził to na pewno nie stroiłby fochów. Ja wątpię w tą jego zgodę.
hmm... nie przyszło mi do głowy wybielanie się autorki. Ja z kolei wierzę, że zgodził się licząc, że dziewczyna nie pójdzie, a później obraził się biedak
Możesz autorko doprecyzować jak to było z tą zgodą?
Dziękuję Nektarynko, myślałem że to było do mnie. Ale z dalszą Twoją wypowiedzią się zgadzam i uważam że skoro nie ma porozumienia już na tym etapie, to myślę że nie ma sensu ciągnąć tego dalej i dawać sobie jakieś nadzieje. A może on nie lubi imprezowych kobiet? Lepiej to sobie od razu wyjaśnić niż potem tkwić w toksycznym i pełnym obłudy związku.
Po przejściach 48 napisał/a:To tylko autorka tak twierdzi że on się zgodził. Mnie się wydaje, że to była albo zgoda wymuszona przymilaniem się i to wbrew jego woli, albo jej nie było a autorka aby się wybieli, pisze że on się zgodził. Gdyby się zgodził to na pewno nie stroiłby fochów. Ja wątpię w tą jego zgodę.
hmm... nie przyszło mi do głowy wybielanie się autorki. Ja z kolei wierzę, że zgodził się licząc, że dziewczyna nie pójdzie, a później obraził się biedak
Możesz autorko doprecyzować jak to było z tą zgodą?
No właśnie znam osobników co się obrażają (obu płci), bo unikają mówienia o czymś wprost, a chcą aby wyszło na ich. Unikając (!) tym samym ewentualnych pretensji partnerki/partnera: "przecież tak mówiłeś/mówiłaś". Nie ja nic takiego nie mówiłem, ty sama to zrobiłaś.
Masz rację po co jej teraz chłopak, skoro ma lepszych znajomych. Niech się nimi zajmuje, a jemu da spokój, tak chyba będzie najlepiej. Bo skoro bedą niedomówienia to nie warto pchać się w taki związek. A skoro ona woli znajomych od chłopaka to też niech się z nimi wiąże a jemu pozwoli spokojnie żyć.
Rozumiem, że dla Ciebie związek oznacza rezygnację ze spotkań ze znajomymi bez partnera? Jak na to patrzysz?
I mógłbyś mi odpowiedzieć na wcześniejsze pytanie?
Po przejściach 48 napisał/a:Masz rację po co jej teraz chłopak, skoro ma lepszych znajomych. Niech się nimi zajmuje, a jemu da spokój, tak chyba będzie najlepiej. Bo skoro bedą niedomówienia to nie warto pchać się w taki związek. A skoro ona woli znajomych od chłopaka to też niech się z nimi wiąże a jemu pozwoli spokojnie żyć.
Rozumiem, że dla Ciebie związek oznacza rezygnację ze spotkań ze znajomymi bez partnera? Jak na to patrzysz?
I mógłbyś mi odpowiedzieć na wcześniejsze pytanie?
Nie, związek nie polega na rezygnacji ze spotkań ze znajomymi. Ale już samo stwierdzenie pójście na imprezkę można różnie interpretować. A co do Twojego pytania, to masz rację, że i tak mógłbym mieć przyprawione rogi bez jej pójścia na imprezkę. Ale też może i nie. Nie wiem, tego już się nigdy nie dowiem. Jestem tylko zdania, że impreza po prostu pomogła i stworzyła okazję ku temu.
IMHO impreza nie jest niczemu winna.. Problem tkwi w partnerze, nie w imprezie. Wiernego partnera można wysłać na wyspę nudystów, a on utrzyma swoje przyrodzenie w swoim miejscu. Taka sytuacja: mąż chce iść z kumplami do clubu. Jeśli nie wyrażę zgody, to znaczy że mu nie ufam, że go ograniczam, że boję się osamotnienia, że tak naprawdę stawiam pod znakiem zapytania cały związek. I nie chodzi o to, aby się zmuszać do zgody, powinniśmy ją naprawdę czuć. I szczerze ja tu widzę głębszy problem,a mianowicie poczucia własnej stabilizacji. Okay, załóżmy mąż mnie zdradził na imprezie. Czy to oznacza, że impreza była tutaj powodem? Bo stworzyła ku temu warunki? Moim zdaniem imprezie wręcz mogę zawdzięczać,że zweryfikowała jakim typem jest mój partner.
54 2014-12-29 16:13:00 Ostatnio edytowany przez Po przejściach 48 (2014-12-29 16:13:17)
IMHO impreza nie jest niczemu winna.. Problem tkwi w partnerze, nie w imprezie. Wiernego partnera można wysłać na wyspę nudystów, a on utrzyma swoje przyrodzenie w swoim miejscu. Taka sytuacja: mąż chce iść z kumplami do clubu. Jeśli nie wyrażę zgody, to znaczy że mu nie ufam, że go ograniczam, że boję się osamotnienia, że tak naprawdę stawiam pod znakiem zapytania cały związek. I nie chodzi o to, aby się zmuszać do zgody, powinniśmy ją naprawdę czuć. I szczerze ja tu widzę głębszy problem,a mianowicie poczucia własnej stabilizacji. Okay, załóżmy mąż mnie zdradził na imprezie. Czy to oznacza, że impreza była tutaj powodem? Bo stworzyła ku temu warunki? Moim zdaniem imprezie wręcz mogę zawdzięczać,że zweryfikowała jakim typem jest mój partner.
Masz rację, zgadzam się z Tobą, lecz nie wszyscy wychodzą z tego założenia. Mnie się jednak wydaje że do tego aby gdzieś pójść samemu będąc w jakimś związku, potrzeba dobrej woli, zgody i zaufania obu stron. Mnie się wydaje że tutaj czegoś brakło, albo w rolę weszła zazdrość.
Ja miałem tu na myśli chamstwo jej chłopaka czego efektem może być w przyszłości zdrada. Nie uważam że powinien jej zabronić wręcz odwrotnie ale robienie foch po zgodzie tylko prowadzi do tego.
Zgadzam się, na pewno zabrakło: dobrej woli, prawdziwej zgody i zaufania, a zabrakło tych rzeczy dlatego, ponieważ partner autorki sam nie zrozumiał jeszcze na czym polega istota związku. Widocznie nie czuje się w nim bezpiecznie, co gorsza uważam, że w żadnym tak się nie poczuje (czyt. będzie towarzyszyła mu bojaźń, zazdrość) dopóki nie dojrzeje do prawdziwego partnerstwa. Osiągnąć to może jedynie wtedy jeśli paradoksalnie najpierw poczuje się stabilnie i szczęśliwy jako jednostka. Dopiero wtedy da swobodę drugiej osobie i nie będzie jej postrzegał w kategoriach ryzyka, tzn. dalekie mu będą myśli: może ona coś mi wywinie na tej imprezie. Do głosu dopuści rozsądek i zrozumie, że jeśli faktycznie laska coś wywinie to znaczy, że nie była po prostu jego warta, że to nie ta. Kopnie taką dupencję w zadek, bo będzie znał własną wartość. Tak jak już wspomniałam, będzie wręcz wdzięczny że sytuacja zweryfikowała z jaką osobą miał do czynienia. Nie mamy wpływu na czyny drugiego człowieka, i dobrze jest żyć z myślą że nic nie jest nam dane na zawsze.
Masz rację, zgadzam się z Tobą, lecz nie wszyscy wychodzą z tego założenia.
Z tym również się zgadzam. Dzieje się tak dlatego, ponieważ ludzie nie rozumieją że to jest złożony problem, tzn. zazdrość, brak swobody w związku. Dziś spotkać świadomą osobę to jak trafić szóstkę w lotto (no może przesadziłam, ale co najmniej czwórkę
).
Ostatnio spotkałam się z teorią, że zazdrość to nic innego jak lęk przed własną osobą. Bojaźń przed pozostaniem samym ze sobą. Uważam to za prawdę.
Według mnie zazdrość jest w związku konieczna, ale musi mieć swoje granice. Są ludzie tak zazdrośni że nie potrafią wytrwać w żadnym związku.
Ja z kolei wierzę, że zgodził się licząc, że dziewczyna nie pójdzie, a później obraził się biedak
Możesz autorko doprecyzować jak to było z tą zgodą?
Ja uważam tak samo! Najpierw się na odczepnego zgodził, bo liczył, że jednak nigdzie nie pójdzie, a teraz będzie ja zadręczał poczuciem winy. Typowe podejście większości chłopców. No bo jakby to on gdzieś poszedł z kumplami bez niej to nic by takiego się nie stało, no ale, że to ona poszła na imprezę bez niego to już... uhuhu... przegięła
Najlepiej niech ją w klatce zamknie, wtedy mu na pewno rogów nie przyprawi ![]()
Majka ty byś już zamykała w klatce. Ale kobieca solidarność nakazuje ci brać jej stronę, wcale się nie dziwię, ja też uważam że to nic zdrożnego a on teraz powinien codziennie wychodzić sam z kolegami i wcale nie liczyć się z tym czy to się jej podoba czy też nie.
on teraz powinien codziennie wychodzić sam z kolegami i wcale nie liczyć się z tym czy to się jej podoba czy też nie.
Oj nie, nie kochany :0 co to to nie ![]()
61 2014-12-29 17:59:21 Ostatnio edytowany przez Po przejściach 48 (2014-12-29 18:00:28)
Skoro jej wolno to jemu też. A ją powinien mieć gdzieś i jej zdanie . Skoro wolno wszystkimk to wszystkim. I wcale nie byłbym na jego miejscu już w nią taki wpatrzony.
Widzę że uważasz, że jej wolno, a jemu już nie. Otóż też wolno i tego mu życzę.
wcale się nie dziwię, ja też uważam że to nic zdrożnego a on teraz powinien codziennie wychodzić sam z kolegami i wcale nie liczyć się z tym czy to się jej podoba czy też nie.
nie rozumiem ? przecież autorka jasno zaznaczyła, że wyraził na to zgodę, a przynajmniej wyraźnie nie zaznaczył sprzeciwu, to co teraz kobiety maja się domyślać , czy faktycznie miał na myśli to , co powiedział ?
Podobno to jedna z przywar wielu kobiet - nadinterpretacja...
63 2014-12-29 18:06:31 Ostatnio edytowany przez majka1986 (2014-12-29 18:27:16)
Skoro jej wolno to jemu też. A ją powinien mieć gdzieś i jej zdanie . Skoro wolno wszystkimk to wszystkim. I wcale nie byłbym na jego miejscu już w nią taki wpatrzony.
Widzę że uważasz, że jej wolno, a jemu już nie. Otóż też wolno i tego mu życzę.
Ona mu się zapytała. nie poszła na imprezę po kryjomu, tak, żeby on o niczym nie wiedział. W takiej sytuacji miałby prawo się fochać... ale nie gdy o wszystkim wiedział i się nie sprzeciwiał. Pewnie, że jemu nie wolno
bo bóg wie co tam będzie robił
:d może rogi jej przyprawiał ![]()
a tak w ogóle myślę, że faceci uważają, że im wolna więcej, niż kobiecie ![]()
64 2014-12-29 18:53:09 Ostatnio edytowany przez Po przejściach 48 (2014-12-29 18:54:35)
On też się ją zapyta i pójdzie bez względu na jej zdanie.
A skąd wie, że ona jemu rogów nie przyprawiła?
Po przejściach 48, że tak zapytam, co dla ciebie znaczy "przyprawianie rogów"? Dla mnie to pocałunek, seks np. a dla Ciebie?