Witajcie, jestem I raz na forum, wiec czuję się trochę nieswojo ...ale żeby nie przedłużać opowiem w kilku zdaniach o tych milczących dniach ... jesteśmy 7 miesięcy po ślubie, znamy się ze studiów, najpierw przyjaźń, potem miłość, ślub...dzisiaj podpisaliśmy umowę kredytową na zakup mieszkania. Mieliśmy oblewać ten ważny dzień, byliśmy umówieni ze znajomymi, ale oczywiście pokłóciliśmy sie o błahostkę, ja chciałam jechac taksówką bo wieje i pada, a mój maż już mi wdrożył w życie program oszczędnościowy i stwierdził, że pójdzoemy na piechotę. Niby nic.. ale problem tkwi głębiej, oboje jesteśmy po studiach, z tym, że ja mam dobrą pracę, a mąż kiepską, a do tego ja prowadzę stowarzyszenie, właśnie przeszedł nam duży projekt unijny, przeprowadzam rekrutację itd, a mąż widzę sobie z tym nie radzi,. Na początku owszem, ponieważ pracuję 12godz/dobę a mąż 8 wyręczał mnie we wszystkich obowiązkach domowych, gotował, sprzątał, ja tylko prałam, żeby nie było:) ale widzę, że go to przerasta coraz bardziej....niby dalej to robi, ale jak tylko jest coś nie po jego myśli to od razu mówi " tak, pani prezes, oczywiście" niby nic, ale wiadomo o co chodzi. Z tą taksówką oczywiście też wypalił. "Pani prezes to już na piechotę nie pójdzie" koniec końcom siedzimy w domu -i jak zwykle milczenie.. jest weekend, ja studiuję zaocznie, mam zjazdy co 2 tyg w innym mieście, więc ten weekend miał być dla nas, bo w tyg, nie ma czasu. No i klapa, "bo Pani prezes nie chce iść z buta, tylko taksówką" zawsze mi było szkoda czasu,(1 raz miałam akcję 4 dniową i mi wystarczy), więc po 0,5 godz mówiłam przepraszam, kajałam się jak tylko i było okey, ale dzisiaj coś chyba pękło i nic nie powiedziałam. Z wyjścia nici, siedzimy, a że mamy do dyspozycji tylko 1 pokój (mieszkamy w komunie) to jest dość słabo.... nie wiem czy w ogóle ktoś tu jest, ale miałam niepohamowaną chęć sie wygadać, wiec piszę. Dodam tylko, że wszyscy uwielbiają mojego męża, koleżanki mi zazdroszczą, jak dobrze trafiłam, więc nawet nie mam z kim pogadać w realu.. MOże ktoś skrobnie do mnie słowo... pozdrawiam w sobotni wieczór ....