netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Żona chce spróbować żyć sama...

80 odpowiedzi16 497 wyświetleńzałożony przez ryan, 22.12.2014

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Żona chce spróbować żyć sama...

Strony Poprzednia 1 2

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 66 do 81 z 81 ]

66

Odp: Żona chce spróbować żyć sama...
Przyszłość napisał/a:

a mianowicie, że Twoja żona "ucieka" od Ciebie, gdyż Ty przestałeś widzieć (bądź nigdy nie widziałeś) jaka ona jest naprawdę. Widzisz w niej matkę swojego dziecka i żonę w rozumieniu kulturowo-społecznym.
Do rozważenia.

Pisałem o tym na pierwszej stronie. Ale co ja tam się znam.

67

Odp: Żona chce spróbować żyć sama...
Marcjano napisał/a:
Przyszłość napisał/a:

a mianowicie, że Twoja żona "ucieka" od Ciebie, gdyż Ty przestałeś widzieć (bądź nigdy nie widziałeś) jaka ona jest naprawdę. Widzisz w niej matkę swojego dziecka i żonę w rozumieniu kulturowo-społecznym.
Do rozważenia.

Pisałem o tym na pierwszej stronie. Ale co ja tam się znam.

Czy ten wpis masz na myśli:

Marcjano napisał/a:

Do tego niechybnie prowadzi podejście, że wszystko trzeba robić razem i cały wolny czas spędzać razem. A są na tym forum osoby, które z uporem maniaka twierdzą, że tak powinno być, a potem właśnie pojawiają się takie tematy. Ja bym nie potrafił żyć z osobą jak Ty. Ja uważam, że każdy powinien mieć jakieś swoje pasje, które może realizować samemu. Ciągłe przebywanie z osobą i robienie wszystkiego razem jest w gruncie rzeczy po pewnym czasie męczące i sam bym czuł się ograniczany. Niektórzy twierdzą, że kogoś ma. Ja twierdzę, że niekoniecznie. Czasami trzeba od siebie odpocząć nawet jak nie ma żadnych kłótni i awantur.

Jeśli tak, to się nie rozumiemy sad

68

Odp: Żona chce spróbować żyć sama...
ryan napisał/a:

milosniczka.kawy pierwszy taki wpis, rozumiem ze kobiety. Az dziwne. Kurde chlopy to albo w lewo, albo w prawo

No i w moich oczach chłopie poległeś. Kamień z serca.
POZWALASZ swoją niby to ukochaną(?) żonę, poza którą świata nie widzisz  którą CHCESZ skłonić do uległości - w sensie powrotu do siebie - takimi słowy obrzucać?... OBCEJ, nie znającej jej babie... bo ONA, OD RĘKI się poznała, nie widząc na oczy i NIE znając "wersji drugiej strony"... i ona by TEŻ TAK chciała mieć oraz na pewno by doceniła i jeszcze pewnie pył spod nóg ci usunęła?
SORRY - z nas wszystkich TY jeden znasz kobietą z którą się ożeniłeś.
Jeśli jest g... warta, jak to pisze pierwsza lepsza z brzegu - to o kant stołu potłuc te wszystkie jałowe deliberacje - wszczynaj kroki prawne. Z Was już NIC nie będzie...
Potrzebowałeś by KTOŚ cię do tego skłonił?
Kryzys nastąpił jakoś koło 22? Trochę ponad 2 tygodnie. Szybko poszło.

69

Odp: Żona chce spróbować żyć sama...

Anhedonia dzieki za szczerosc i madre wpisy. Nikomu nie pozwalam napisac cos zlego. Zdziwilem sie ze na kilkadziesiat wpisow pojawil sie tez taki. 90 proc ludzi napisalo "chlopie daj se spokoj, ona kogos ma". Natomiast i ja mam rozne nastroje,od dolowania sie do pozytywnych ze jakos to bedzie. Nie jestem nikim wyjatkowym i nie chce tu kreowac sie. Chcialem poznac psychike kobiety, facet nie postepuje tak ze daje sobie czas.  I jeszcze raz dzieki za pewno slowo....cierpliwosc

70

Odp: Żona chce spróbować żyć sama...
milosniczka.kawy napisał/a:

Niedojrzała baba...taka krowa...Głupia baba.

Nie należą do określeń uznawanych za komplement.
Ja tam nie wiem jaka jest twoja żona ryan, zakładałam, że skoro TAK przeżywasz jej NIEZROZUMIAŁY krok, to dlatego, że NA NIEJ (nie tylko na rodzinie jako takiej) Ci zależy!
ROZUMIEM, że masz trudny okres i olbrzymie wahania emocji... oraz nieprzyjemną dawkę NIEPEWNOŚCI i NIEPOKOJU.
Ale jak ktoś jest "moim" partnerem to nie pozwalam obrzucać go epitetami. Przynajmniej obcym...
TRZYMAJ się i życzę rozwikłania tej zagadki.

71

Odp: Żona chce spróbować żyć sama...

to jest forum, ze swoimi plusami i minusami. Nie pogroze nikomu palcem, ani nie nabluzgam bo moge sprowokowac do dalszej pyskowki. Na forum jest tez duzo mlodych  ludzi a oni inaczej mysla. Moj wygodny swiat troche pekl. Nie chce Ci slodzic ale twoje wpisy pomagaja....nawet jesli koniec tej historii bedzie zly.  Dziekuje....moderator, proponuje watek usunac

72

Odp: Żona chce spróbować żyć sama...
ryan napisał/a:

Purple Rain, czy lepiej ci w separacji, naprawde jestes szczesliwa, nie boisz sie samotnosci i codziennych problemow? Probuje wejsc w umysl kobiety, czy potrzebujecie naprawde jakiegos czasu na rozmyslania, co to wam daje?

Ryan, oczywiście że się boję tego co będzie zwłaszcza, że jestem w  ciąży. Jednak to on pierwszy się ode mnie emocjonalnie odsunął, w grę wchodziła tez przemoc psychiczna, kłamstwa. Dojrzałam do tego żeby sobie powiedzieć, ze wolę być sama niż z kimś kto mnie lekceważy, nie szanuje i nie potrafi docenić. Zorientowałam się że z niezależnej dziewczyny zaczęłam trochę stawać się emocjonalną przyssawą i rezygnować z siebie na jego rzecz, podejrzewam że u Ciebie może być podobny problem. To jak już teraz wiem zawsze prowadzi do katastrofy. Warto to przepracować.

Tu nie chodzi o umysł kobiecy czy męski. Pomysł separacji, odpoczynku i przemyślenia zrodził się w głowie mojego męża ( Ty piszesz że facet nie podejmie takiej decyzji- to nie prawda) , ja go tylko zwerbalizowałam i sfinalizowałam, bo również miałam dość. Powiem Ci jeszcze jedno, w moich ustach słowa " dajmy sobie czas na refleksję, przemyślenia" tak naprawdę są otwarta furtką i szansą, którą on może wykorzystać albo nie. Gdybym kategorycznie podjęła decyzję o rozwodzie, nie byłoby nad czym myśleć i sprawa byłaby zamknięta. Może żona Tobie tez daje szansę...

73

Odp: Żona chce spróbować żyć sama...
Przyszłość napisał/a:

/.../a mianowicie, że Twoja żona "ucieka" od Ciebie, gdyż Ty przestałeś widzieć (bądź nigdy nie widziałeś) jaka ona jest naprawdę. Widzisz w niej matkę swojego dziecka i żonę w rozumieniu kulturowo-społecznym.
Do rozważenia.

Ops, może faktycznie w tym kierunku?

Pytanie za co kochasz żonę - czy za to że "stara się dla małżeństwa, i jest dobrą matką", czy też za to, że jest ambitna, inteligentna, potrafi sprawdzać się w pracy zawodowej, ma w tym jakąś pasję itp. Może ma jakieś potrzeby wykraczające poza związek związane z ogólnym rozwojem, jakimiś celami związanymi z tym aby uczynić swoje życie bogatszym i ciekawszym. I może chciałaby abyś kochał, podziwiał, cenił również ten aspekt jej osoby? Abyś uczestniczył w tym lub przynajmniej szanował?

Które z was ma lepsze wykształcenie?
Czyja praca wymaga wyższych kwalifikacji ?

74

Odp: Żona chce spróbować żyć sama...

.

75

Odp: Żona chce spróbować żyć sama...

Tak sobie czytam. Nie wiem, czy żona Autora "ma kogoś". To akurat można wyśledzić przy odrobinie uporu i dyskrecji.
Autorze, z Pana postów nie wynika, że ma Pan jakieś własne pasje. Że czas spędzany z Panem jest ciekawy. Żona, jeśli ma pracę którą lubi i która daje jej satysfakcję, porównuje Pana do innych mężczyzn w swoim otoczeniu. I przypuszczam, że porównanie nie wypada dla Pana dobrze. Kobiety raczej nie wiążą się z mężczyznami dlatego, że oni "kochają je nad życie" (chociaż często ich wykorzystują - ale jak powiedziała mi kiedyś znajoma - nie szanują takich mężczyzn). Proponuję relacje z żoną "odpuścić, zająć się własnymi pasjami albo się za takimi rozejrzeć. Wtedy może znajdzie się jakaś kobieta chętna do wspólnego życia. Bo obecna żona mężczyzny w Panu raczej nie widzi. Tak czytając z dystansem to jawi się Pan jako bluszcz - niesamodzielny, nieatrakcyjny, nudny.  I nie sugeruję, że żona związała się z innym.
Niech Pan zadba o własną samodzielność, własne życie, własne zainteresowania.
Pozdrawiam
JanCydr

76 Ostatnio edytowany przez Aga30 (2015-01-06 16:51:45)

Odp: Żona chce spróbować żyć sama...

Ryan, mam wrażenie, że Ty przede wszystkim zastanawiasz się nad dobrem dziecka, pojawiła się też wątpliwość jak wytlumaczysz tę sytuację w pracy, a to trochę pachnie pozorami rodziny, a nie prawdziwą szczęśliwą rodziną. Dobro dzieci jest najważniejsze, ale nie za wszelką cenę. Bardzo polskie jest przekonanie, by trwać ze sobą ze względu na dzieci, byle tylko mama i tata mieszkali razem. Ale mieszkanie razem nie wystarczy, trzeba być razem.
To, ze nie było u Was zdrad, kłótni i innych patologii jeszcze nie wystarczy, by stworzyc dziecku szczęśliwy dom. Życie obok siebie może powodować również ogromne poczucie nieszczęścia. Nie wiemy do końca jak Wy zyliscie, bo tak naprawdę malo piszesz o konkretach, natomiast dla mnie brak kłótni nie jest wcale atutem, bo oznacza trochę wianie emocjonalnym chłodem.

Ja odeszlam z dwuletnią córką. Również nie było zdrad i patologii. Mieliśmy inne problemy, cos tam probowalismy z terapią. Mam czasami napady paniki czy była to dobra decyzja, ale bardziej ze względu na moją nieuregulowany sytuację mieszkaniową i zapewnienie dziecku wszystkich niezbędnych rzeczy. Na ten moment jednak nie wyobrazam sobie siebie szczęśliwej z tym człowiekiem. Osobno jesteśmy lepszymi rodzicami, choć oczywiście jest moją osobistą porażką, ze nie stworzyłam córeczce pełnej rodziny.

Reasumując: posiadanie dzieci nie może być jedynym powodem trwania związku.

77 Ostatnio edytowany przez EXTRA_terrestrial (2015-01-06 23:21:30)

Odp: Żona chce spróbować żyć sama...
Aga30 napisał/a:

/.../
Ja odeszlam z dwuletnią córką. Również nie było zdrad i patologii. Mieliśmy inne problemy, cos tam probowalismy z terapią. Mam czasami napady paniki czy była to dobra decyzja, ale bardziej ze względu na moją nieuregulowany sytuację mieszkaniową i zapewnienie dziecku wszystkich niezbędnych rzeczy. Na ten moment jednak nie wyobrazam sobie siebie szczęśliwej z tym człowiekiem. Osobno jesteśmy lepszymi rodzicami, choć oczywiście jest moją osobistą porażką, ze nie stworzyłam córeczce pełnej rodziny./.../

Z tego co piszesz tu i gdzie indziej wynika, że problem nie był w mężu, tylko w wypaleniu się Twoich uczuć do niego. Pozornie wszystko grało. Nie było żadnego "absztyfikanta" na horyzoncie, a następnego faceta spotkałas już po rozwodzie nie wiedziałaś wcześniej o jego istnieniu. To z kolei opisałaś jako relację "toksyczną" - przystojny, inteligentny ale jak rozumiem niechętny układowi na stałe.

W tej sytuacji, może byłby sens pokazać autorowi, jak taka erozja uczuć kobiety się dokonuje. Czy Twój mąż miał jakąś szansę odwrócić sytuację?

78

Odp: Żona chce spróbować żyć sama...

EXTRA, niestety pomieszałeś wątki smile miałam ich tu kilka.
Mój ostatni były partner (nie mąż) praktycznie w ogóle nie walczył. Porozmawiałabym chętnie o moich problemach, ale to temat Ryana smile

79

Odp: Żona chce spróbować żyć sama...
Aga30 napisał/a:

EXTRA, niestety pomieszałeś wątki smile miałam ich tu kilka.
Mój ostatni były partner (nie mąż) praktycznie w ogóle nie walczył. Porozmawiałabym chętnie o moich problemach, ale to temat Ryana smile

Czy rzeczywiście pomieszałem wątki?

Aga30 napisał/a:

/.../
W skrócie: na początku wielka miłość, potem w mojej głowie coraz mocniej kiełkuje przeświadczenie, że to nie to. Jego zalety można mnożyć. Ja jednak nic nie czuję, tylko przyjaźń. Przesaję go szanować, pragnąć, potem kochać. Męczę się, nie porafię odejść, bo w mojej głowie mam zakodowane, że nikt inny mnie nie zechce. W końcu rozstanie po 4 latach. Ulga, potem lęk, że sama sobie nie poradzę, potem przekonanie o słuszności decyzji. Po kilku miesiącach poznaję Jego - miłość od pierwszego wejrzenia (jakkolwiek infantylnie to brzmi w ustach 30letniej kobiety wink), szał, chemia jak nigdy. On zupełne przeciwieństwo ex - po prostu czarujący. Rok trwa szarpanie, walka o tą toksyczną znajomość, w końcu definitywne cięcie, jego, nie moje.
/.../

Byłem pewien, że pierwszy opisywany związek dotyczył męża i to do niego uczucia się wypaliły, bez żadnych "dodatkowych" czynników.  Zakładałem więc, że możesz pokazać Ryanowi, jak to się dzieje od strony żony.

Pisanie jest na szczęście dobrowolne - bardzo proszę uznaj to co napisałem za wyjaśnienie a nie za zachętę do pisania czegokolwiek.

80

Odp: Żona chce spróbować żyć sama...

W tym przypadku nie chodziło o wypalenie uczuć. Mamy dziecko i gdyby chodziło tylko o to, to próbowałabym coś z tym zrobić, zdając sobie jednocześnie sprawę z tego, że z uczuciami tak już bywa... Mieliśmy poważniejsze problemy. Żylismy obok siebie, nie przyjaźniliśmy się, nie wspieraliśmy, nie rozumieliśmy itd. Mam wrażenie, że autor wątku miał podobnie. U nas jeszcze doszła nieodcięta pępowina mojego ex...

Posty [ 66 do 81 z 81 ]

Strony Poprzednia 1 2

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Żona chce spróbować żyć sama...

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026