Witam
Od wczoraj wieczorem jestem u tesciowej. Mam dosłownie chwilke zeby złożyc Wam zyczenia.
Zdrowych, radosnych, pełnych spokoju Świąt Bożego Narodzenia oraz wszystkiego co najlepsze najpiekniejsze i najcenniejsze w Nowym 2010 Roku.
Wasza Sanders
Podobne tematy
457 2009-12-24 11:05:37 Ostatnio edytowany przez Kakyuu (2009-12-25 00:07:14)
Hej....
Ja tez chce Wam Kochani życzyć spokojnych, wesołych (chociaż dla Was), rodzinnych (jak wcześniej) Świąt Bożego Narodzenia....spełnienia celów (bo marzenia się nie spełniają) i czego sobie tylko życzycie Kochani moi :*:*:*
Dziś łopłatkiem się łomiemy
Radość błyscy w nasym łoku
Kto wie Drodzy cy będziemy
Znów się łomać w przysłym roku
Dziś się Dziecię narodziło
Hymny grajom Mu janieli
Coby łodtąd dobrze było
Niechze kozdy się weseli
Bóg jes dobry żyć pozwoli
Nie zabiere z tej gromadki
Za rok wtóry z Jego woli
Znów będziemy łomać się łopłatkiem
Łod starodawnych łojców łobycajów
Łomioncych się łopłatkiem
Braterskij miłości
Dziś powinniśmy sobie syćka zycyć
Scenścio zdrowio
I wszelakij pomyślności
Stoi sosna przy sośnie
A przy sośnie drzewo rośnie
Drzewo było drzewo będzie
Idom ludzie po kolendzie
l my tez tu ześli
Po kolendzie przyśli
Hop hop hop
Na scynści na zdrowi
Na te Boże Świenta
Coby się chowały
Chłopcy i dziewcenta
Bycki i cielenta
Coby się wom dażyło i mnożyło
W łoborze kómorze
Dej to Panie Boże
Byście mieli telowne wołków
Ile w płocie kołków
Tyle łowiec ile w lesie mrowiec
Tyle cielicek ile w polu jedlicek
W polu hań snop przy snopie
Kopa przy kopie
Gospodorz coby chodził
Miendzy tymi snopami
Jako miesiąc miendzy gwiozdami
Coby się Wom kopiło snopiło
Dyślem do stodoły łobróciło
Byście mieli psenicke
ako renkawicke
Ziemnioki jako buroki
Buroki jako przetoki
Byście furmanili konie piekne mieli
To co zarobili byście nie przepili
Genś by wcesno była
W lutym jojka mioła
Młodych ze dwajścia
Coby tez wysiedziała
Cobyście mieli pełno kur pod grzendom
Pełno kur na grzendzie
Coby Wom tez jojka niosły
Kany wtóra siendzie
Cobyście mieli telowne indyków
Kacek przepiórek gensi kur
Jako przed tom burzom
Hań na tym niebie chmur
My Wom gospodorzu winsoujemy sceze
By na Wasym polu rodziło się dobrze
By się Wom udało żytko i pszenicka
Jencmień konicyna łowies dlo konicka
Coby się Wom tez krowicki same doiły
l trzy razy w roku łocieliły
Coby Wom kohuty jojka
Z dwoma żółtkami znosiły
Cobyście mieli łowce jak konie
A krowy jak słonie
Cobyście mieli pełne becki kapusty
Coby Wom starcyło na syćki łodpusty
Coby Wom krety łogródka nie zryły
Coby Wom się beboki
Po nocach nie śniły
Coby Wom w centralnym
Gałom zime dudniło
A z drewutni wiela wengla nie ubyło
Coby Wom tranzystory grały
Pięknie jak (organista w kościele
Coby Wom prondu nie ciongły za wiele
Coby Wom komarek
Chodził jako zegarek
Coby się Wom
Zienć hruby trafił jak autobus
Silny jak parowóz
Cobyście przy nim grali
Śpiewali jedli i pili
l nic innego nie robili
Ale łod casu do casu się pomodlili
Powinsujemy jesce
Temu nojstarsemu dziewcenciu
Coby się tego roku jesce wydało
Ty moja Hanuśko jus mos tego dosyć
Ino Ci potrzeba Pana Boga prosić
Pana Boga prosić
l Nojświentsom Pannę
Coby Ci się dostoł kochanecek śwarny
Coby Cię nie bijoł gorzołki nie pijoł
Kwaśnicy nie jodoł z innymi nie godoł
Tabaku nie kurzył z innymi nie burzył
Tak to Boże dej hop
Dziewki coby się Wom powydawały
Wiela z chałpy nie zabrały
Parobcy coby się Wom tez pożenili
Majentne dziewki za baby
Coby sobie wzieni
Ej cobyście tez rowery
Zamienili na helikoptery
Coby Wos do ksiengi Guinnessa wpisali
Cobyście nie ino w dowodzie figurowali
Cobyście zjeździli syćki strony świata
Cobyście pamientali ka rodzinno chata
By się Wom udała klac na źrebienta
By im nie szkodziły dropiezne zwierzenta
Ziemniocki przetocki rosły jako gorcki
Kapusta i kwacki rosły jako przetacki
Byście mieli pełno krów w łoborze
A masła w komorze
Kurecki cobyście mieli cubate
A dziewki penkate
Cobyście mieli piekne konie
A nie zodne śkapy
Coby wciongnely wóz
Do nojwienksej grapy
Byście mieli duzo piniendzy
l nigdy nie zaznali nendzy
Cobyście chodzili w samiuśkim jedwabiu
Coby w karnawale kozdy się zobawił
Coby młode pary scynśliwie ślub brały
Coby Wom dziecyska nigdy nie płakały
Coby nie brakło w studni nigdy wody
A w chałpie zgody
Coby na świecie było cicho i spokojnie
Coby w rodzinie nik nie był na wojnie
Cobyście jak poncki w maśle się pławili
Nic nie martwili dużo jedli i pili
Coby dzieci były piekne jako biołe klusecki
A jako janiołecki spokojne zonecki
Cobyście mieli syćkigo dości
Jak na tej gałonzecce łości
Pełne łobory pełne soflicki i kredensy
Safecki i pełne pudła
Coby Wom tez gospodyni
U pieca nie schudła
Cobyście mieli pełne lodówki
Spiżarki i zamrażarki
Cobyście byli zdrowi i weseli
Jako w niebiosach świenci janieli
A winszować hań nie przestanem
Póki grajcara nie dostanem
Tak to Boże dej hop hop hop
Edit : Merry Christmas everyone....*śpiewa smętnie* super wigilia.....ku*** super po prostu...*upiła łyk wina i pogładziła odkurzacz*
Siedze sama, w putsym mieszkaniu w morzu łez....dzwonił Matt by złożyć mi życzenia....rzuciłam słuchawka.Mam dość życia....
Edit: Kolejna godzina, kolejna lampka wina..kolejne minuty samotności....normalnie kocham życie x/ jest super...bajera...
Witajcie. Spokojnych i radosnych dni po Świętach życzy Pedro
Cieszę się, że już po tym "magicznym" okresie. Niby spokój, niby wyciszenie a tak naprawdę dzień w dzień ględzenie o wszystkim i o niczym. Wolę jednak dynamikę codziennego życia
Kakyuu co u Ciebie?
459 2009-12-27 00:21:41 Ostatnio edytowany przez Kakyuu (2009-12-27 13:07:58)
U mnie...brak chęci do życia...gadałam z Mattem oczywiście bo jakże by mogło być inaczej...musiałam sobie bardziej zepsuć te jakże "cudowne" święta.Dowiedziałam się że wybiera się z wybranką swego serca w góry..ona promnienieje w opisach na gadu a mnie sie tym juz rzygac chce ale co poradze takie zycie...
Prawie zero spania dzisiaj, paskudne sny o nich i morze łez....teraz kac po wczorajszych drinach, zwlekłam sie do łazienki i wracam do łóżka....nie mam dzisiaj na nic siły...na nic...
Witajcie
Coś Was tu mało, nikt nic nie pisze. Kakyuu smutna, zaplakana.
Ja sie nie odzywałam, bo...
Dalej jestem u tesciowej i mamy szpital w domu. Moje dziecko przeziębione i do tego ma ospę. Mój mąz był dzisiaj na pogotowiu i ma zapalenie płuc. Ja tak szczekam, że zastanawiam się czy tez nie mam zapalenia płuc. Normalnie zwariowac mozna. Sama nie moge sie polozyc bo kto sie moim maleństwem zaopiekuje.
Napiszcie co u Was?
Kakyuu, gdzie spedziłas swieta? Ten Matt jest potworem, że dalej Cie tak wyniszcza.
461 2009-12-30 22:56:01 Ostatnio edytowany przez Kakyuu (2010-02-02 17:16:27)
Hej Sandi...
U mnie...hmmm...dobrze?? (tak mamo czytasz to??znów?? =.= ) mogę powiedzieć że ok gdyby nie napięta sytuacja w moim życiu i ciągłe kłótnie.W koncu wyszłam ze skorupy i ruszyłam między ludzi...i zebrałam za to baty....wiec zadecydowałam że zostanę sobie w swojej skorupce i mam wyjebane na wszystko.Resztę życia spędzę opłakując utracone uczucie, Mateuszka-potwora i swoje pojebane istnienie którego mam dość...ale spokojnie Sandi jest ok...=.=
No Pedrosiowi nerwy puściły....wow...widzisz Kochany..chciałabym pogadać prywatnie...nie na forum...napisz maila jesli moge prosic..nie chce świadków...
Help help help ;]
Pedros....Sandi...pomocy z makijażem xD nie wiem jak się wymalować ;/
Edit: Wybacz Agatko...zrobiłam to z rozpedu xD i nie zbaczamy z tematu....ten makijaz jest odskocznią od mysli o tym że straciłam w życiu coś dla mnie ważnego.Pedro i Sanders sa osobami które są wsparciem kiedy on...nadal mnie dręczy...
EDIT: Wczoraj dzwonił Matt ;/ powiedziec że dowiedział się o mnie paru rzeczy i musi to wszystko przemyśleć zrywając na razie kontakt.Na koniec usłyszałam "Raczej do usłyszenia".Odłożyłam słuchawkę i siedziałam patrząc w jeden punkt i czekając na łzy.A tu nie ma...byłam zbyt wściekła by płakać...uwierzył plotkom totalnie ignorując to co powiedziałam... o_O jestem trochę pusta i nie wiem co ze sobą zrobić.. ![]()
SANDI GDZIE JESTEŚ....BO TO ŻE PEDRO SIĘ WYPIĄŁ TO WIDZE =.=
Kolejna przepłakana noc..nie wiem kochani to jest silniejsze ode mnie.Kładę się spać.Kręcę się z boku na bok by po chwili poczuć jak ściska mnie w gardle.Usiądę, wyciągnę papierosa, stanę w oknie i płacze jak mała dziewczynka.Rozsypałam się...nie wiem co się ze mną dzieje..nie wychodzę w ogóle, opuszczam zajęcia....
Hej
Jestem. Widzę, że mimo nowego roku Twoje problemy miłosne dalej się ciągną i bolą. Sama nie wiem co napisac...chyba dalej potrzebujesz czasu. A czego sie Matt o Tobie dowiedział? Moze o tej akcji z Kubą?
U mnie wszyscy chorzy. Syn ospa, mąż zapalenie płuc ja zapalenie gardła.
Czy dostalismy upomnienie od moderatora za zbaczanie z tematu? Nie widzę nic, ale za to widzę, że sie tłumaczysz.
Bardzo ładnie wyglądasz na zdjęciu. Czy to Twój tata?
464 2010-01-05 18:21:22 Ostatnio edytowany przez Kakyuu (2010-01-05 22:01:47)
Tak...pomógł mi sie pozbierać na studniówkę.Nie nie chodziło o Kubę bo już z nim rozmawiałam..a Matt nie chciał mi powiedzieć o co chodzi...wiec zostałam zostawiona i pozbawiona kontaktu...
Biedaki...to zdrowiejcie, zdrowiejcie i dbajcie o Siebie :*
Edit: Ka jest głupia i wyładowała fustracje żyletką na przedramieniu...wydrapała "i'm fine" płaczac jak głupek...=.= błagam dobijcie mnie....wszytsko mi się wali..dom, szkoła, przyjaźn...
mój ex też pisze, dzwoni, nagle milczy po czasie pyta czemu sie nie odzywałam, chore...
a jest dla mnie wszystkim, niestety nie zasłużył chyba na to...
nie życzę nikomu tego bólu w serduchu
pozdrawiam cie:)
Co Ty zrobiłas Kakyuu?
Nie mow, że nawet z przyjaciółką zaczyna Ci się nie układac...Oj babo, co sie z Tobą dzieje. Weż się w garsc, bo nie ten Matt jest najwazniejszy tylko Twoja przyszłosc. Zajmij sie szkołą, postaraj sie utrzymac przyjazn....
Porządny klap w tyłek Ci sie nalezy.
Tak Sandi...przyjaźń posypała się jak domek z kart...zostałam sama...nie radze sobie..chociaż dzisiaj rozmawiałam z jednych z moich psorów i tak jakoś mi lżej jest...zobaczymy co bedzie dalej..narazie nie moge zawalić nauki bo będzie mi się ciężko pozbierać...
i tak wiem..klaps ![]()
Paulaaa mój ex też jest dla mnie wszystkim chociaż moi znajomi uważają go za potwora po tym co mi robi -.-
i tak wiem..klaps
I dlatego Ty się lepiej WYPNIJ - będzie nam z Sandi łatwiej Ci wlać ![]()
Tak jest Pedro. Od kazdego z nas dostanie klapa i moze w koncu przejrzy na oczy. Kakyuu potrzebuje takiego porządnego klapa i szturchańca.
Kakyuu zastanów się czy nie robisz czegoś nie tak skoro Twoja przyjaźń sie posypała. Przeanalizuj sobie wszystko
Wiesz posypało se bo odkryłam że byłam oszukiwana przez ostatnie 8 miesięcy i oczerniana za moimi plecami....=.= dlatego się posypała...
i dobra no macie...*wypina tyłek z ukrytą w spodniach encyklopedią* xD
i dobra no macie...*wypina tyłek z ukrytą w spodniach encyklopedią* xD
No i super. Tyłek przetrzepany i jeszcze wiedza do głowy wejdzie ![]()
Tak, wiedza wejdzie sobie przez tyłek
Pedro Ty jak cos napiszesz...:D
No co? Skoro można przez żołądek do serca to i przez tyłek do głowy się nie da? ![]()
jest przebrnełam przez Twoje posty, ale gdzie zdjęcia z zabawy halo Ka?
No właśnie, my tu gadu gadu, a zdjęć nie ma. A zabawa była juz daawno temu ![]()
Właśnie! We need photos
Bo jak nie, to lepiej tej encyklopedii nie wyjmuj ![]()
Bardzo proszę, abyście się trzymali tematu wątku
przebrnęłam przez historie i odniosłam wrażenie (mogę się mylić) ze już jakoś dajesz sobie radę bez M.? Chciałabym wiedzieć jak sie teraz czujesz, co czujesz, czy z rodzicami już w porządku?. Czytałam też blog'a bardzo smutny.
pozdrawiam (ale i tak czekam na zdjecia)
Pedros Kochany nie jestem fotogeniczna i moja mordeczka sprawia że pękają obiektywy wiec nie pchałam się w kadry i zdjęć jest mało xD a co do encyklopedii...dobrze nie wyciagne ![]()
Sandiś widocznie Pedro siedzi cały dzień na encyklopedii i myśli że się czegoś nauczy to i nam próbuje to wmówić xD
yostynka nie nie radze sobie z M. ale nie mam innego wyjścia jak zostawić te sprawę niech toczy się jak ma się toczyć.Jesli nie jest mi pisane to nie będzie mnie dane..muszę brać życie takie jakim mi je daje los...nic nie zmienie na siłe...nic nie zmieni to że go kocham, czy będe nadgorliwa i uparta...jak tupne noga nie zmieni się...chce tylko żeby było już dobrze...nie musimy do siebie wracać..chce by było po prostu dobrze między nami...to mi do szczęścia potrzebne....a Tu nagle telefon że on wierzy w jakies ploty i musi na razie zamilknąc o_O
Kakyuu, ten jego ostatni telefon i ogólnie jego zachowanie jest dziecinne. Jak to wszystko czytam to normalnie pachnie mi dziecinadą. Kocha ale nie moze z Tobą byc, nagle dowiedział sie czegos o Tobie, ale Ci tego nie powie i musi urwac kontakt na jakis czas. Błagam, nie wierz w jego slowa, postaraj sie o nim zapomniec. Koles rani Cie notorycznie, a Ty dalej, mimo, że mineło juz tyle czasu chcesz żebyscie pozostali chociaż przyjaciółmi. Ratuj swoją godnosc i nie walcz o cos co jest jedynie szpilami wbijającymi sie w Twoje serce. Pisałam CI juz nie raz, weź się w garść, zajmij nauką. To powinno byc teraz dla Ciebie najwazniejsze. Co z tego, że płaczesz, kaleczysz się. To nie robi żadnego wrazenia na M. (jak pewnie większosc zdazyła zauważyc).
481 2010-01-07 19:04:43 Ostatnio edytowany przez Don Pedro (2010-01-07 19:50:46)
Najgorzej to miec poczucie, że się od kogoś zależy. Co z tego, że będziesz nam pisać, że go kochasz, że nie możesz o nim zapomnieć, że niczego oprócz niego nie widzisz. Fakt, jeśli on zasłania Ci cały świat, przyjemności i pozytywnych ludzi to masz rację, że nie da się nic innego zobaczyć. Powiem wprost: to poniżająca miłość dziewczyno. Jesteś przez niego prawie na dnie a on, kawał palanta, zanim wziąć odpowiedzialność zachowuje sie jakby niczego nie dostrzegał. Numer jego telefonu powinien już dawno krążyć na kosmicznej orbicie a nie w Twoim telefonie.
Żenujące i poniżające... Szkoda, że pozwalasz sie tak traktować. My tu sobie możemy czasami żartować o tym i owym ale tak naprawdę to należy się Tobie ostry wstrząs i wywalenie tego gościa na stałe z Twojej pamięci. Kim Ty jesteś? Kupą nic nie znaczącego kłębka nerwów? Dla kogo? Niego i kogokolwiek innego? Nigdy nie powinno się tracić swojego Ja, swojej tożsamości, a Ty to robisz i w dodatku świadomie i na naszych oczach!
Tak jest. Pedro ma racje.
Nie wolno Ci sie nad sobą użalać. Skreśl tego M. ze swojego życia, spakuj wszystkie pamiątki z nim związane do jednego pudełka, zwiąż je porządnie jakims sznurkiem i schowaj do piwnicy albo na strych. Numer telefonu wykasuj i zacznij nowe życie. ZAPOMNIJ O NIM!!!!!
Jeżeli nie zaczniesz sie starac nic z tego nie bedzie. Bedziesz sie pogrązac we łzach, stracisz wszystko co najcenniejsze (tylko nie pisz mi prosze, że straciłas juz to co najcenniejsze i ze był tym Matt, bo sie zdenerwuje).
Weź sie za nauke, zacznij nowe życie. Jestes bardzo młoda i widocznie jeszcze masz czas na prawdziwą miłość. Nic nie dzieje sie bez przyczyny. Skonczysz szkołe, pojdziesz do pracy. Poznasz wielu wartosciowych ludzi, kto wie czy nie bedzie tam tez Twojej prawdziwej połówki.
Pedroś, Sanders....problemem jest to że ja nie chce wykreślać go ze swojego życia.Lotto mi to co sie u niego robi chodzi tylko o to żeby był gdzieś tam w eterze.Naprawdę nie chce o nim zapominać...i nie powiem że z nim zniknęło to co najcenniejsze...z nim zniknęły "miłe chwile z Nim" teraz czekają mnie już "miłe chwile bez Niego" a najcenniejsze co straciłam to przyjaźń za którą bardzo tęsknie i której mi bardzo brakuje..ale nie potrafię się wziąć za jej odbudowywanie bo straciłam zaufanie do Kat...chociaż z całego serducha chce to ratować.Wiem że jak pójde w dalsze życie to wiele się zmieni...czekam na to bo juz męczę się w samotności i w swojej samotni....Ale na to trzeba czasu nie ma nic na hop siup...poczekam co przywieje mi wiatr zmian..i tyle...
A odnosnie M. i jego zachowania to poprostu juz nie komentuje bo..szkoda mi słów...
kakyuu mam jeszcze pytanie dlaczego juz nie rozmawiasz z M. i co poroznilo Cie z Kat. Oczywiscie jak chcesz, bo tak nie dokonca wiem o co chodzi a czytalam dokładnie.
Sama nie wiem dokładnie o co chodzi i chciałabym się dowiedzieć..ale M. prosił bym poczekała.On musi przemyśleć pewne rzeczy i się odezwie,ale potrzebuje czasu.Wiec nie naciskam i nie jestem nadgorliwa skoro mnie prosił.Może nawet tak jest dla niego lepiej...nie wiem..nie chce winikać...zostawiam to tak jak jest...jest szczęśliwy..cieszy mnie to...
Gdzie jestescie?
Kakyuu, to Twój wątek, a Ciebie nie ma????????
487 2010-01-10 14:16:41 Ostatnio edytowany przez Kakyuu (2010-01-13 22:51:22)
Sandi Kochanie...ja cały czas jestem..to was gdzieś wywiało.
Dzisiaj w nocy paskudne sny z M. w roli głównej.Staram się o nim nie myśleć ale to wszystko jest silniejsze ode mnie.Gdybym chociaz mogła gdzies wyjsc, rozerwać się, poznać kogoś.To nie....mam tyle zaległości że nie odchodze od kompa i notatek pisząc zaległe prace i nie tylko =.=
No i co mówicie że mnie nie ma jak jestem xD to was wcięło.Mam tyle zaległości że sobie nie radze ale czas żeby tutaj posiedziec chwile znajde zawsze.
M. milczy, mnie nękają wspomnienia i po prostu mam dość wszystkiego =.=
Taaaa dam xD Ka w koncu znów wypełzła z jaskini xD i zauważyła że ma adoratora...o 4 lata młodszego ...;D mama dzisiaj wołała za mna : "Pani przedszkolanko" taaaa...bardzo śmieszne....
Hej
Jak sie czujesz Kakyuu, cos ostatnio mało nas tutaj. Ja zabiegana troche jestem i wchodze tu doslownie na chwilkę. Badania dziecku robie bo jedziemy w poniedzialek do lekarza i musze miec komplet wyników.
Hej :*
No u mnie ...dzisiaj cudownie xD spotkałam się z kumplem co się nie widzieliśmy już chyba ze trzy lata xD "kuzyn"-taka rodzina jak z kozie trąbka xD
i bardzo miło spędziliśmy przedpołudnie i popołudnie xD właśnie wyszedł a ja nie mam siły nawet wypowiedzieć jednego słowa xD a humor mam cuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuudny xD
A co z Małym Księciem się dzieje??Mam nadzieje że wszystko będzie ok :*
Mały mały ma wadę ukm, ale nie bede o tym pisac, bo to nie ten wątek.
Cieszę się, że juz lepiej u Ciebie. Powinnas czesciej spotykac się z ludzmi. Sama widzisz jak rewelacyjnie to na Ciebie działa.
KOCHANA!
Nie znam powodu Waszego rozstania..ale rzeczywiscie Twój chłopak naprawdę jest strasznie nie zdecydowany!Przeciez skoro Cię tak kocha,zalezy mu na Tobie to dlaczego gra w taka ruletkę?Może powinnac odpuścic troszkę,by zaczął on się martwic Tobą i może przemyslij sobie,że takie traktowanie jest dość raniace Ciebie..rozumiem Cię bo kiedys tez byłam w takim związku.Kolejna sprawa to nie narzucaj mu się!Nie pros go o powrót i powiedz mu wprost,że to Ty masz dość takiej dziecinnej zabawy,sam nie wie czego chce ,Ciebie zbawia z prawdziwa odpowiedzią i mydli Ci oczy,a Ty się męczysz,a on tego nie rozumie,mam rację?Też to tak odbierasz?A skoro on Ci mówi,że nie radzi sobie ze soba to może on ma jakieś problemy?Rozmawiałaś z nim o tym?i jeszcze dodam,że mówił,że boji się powrotu,a czego on sie boi?skoro byliście razem 3lata to wtedy też się czegoś bał?Nie rozumiem..przemyślcie ,a przede wszystkim on;)życzę szczęścia i mam nadzieje,że napiszesz jak się dalej sprawy potoczyły!pozdrawiam:)
Sprawy są już jasne postawione.Zerwał ze mną kontakt...ma dziewczynę, jest szczęśliwy.Ja nadal trochę meczę się z tęsknota
ale jest już lżej, wyszłam do ludzi po 9 miesiącach pustelnictwa, zaczęłam się bawić...skoro on tak wybrał to niech zobaczy ile stracił...A z tego co wiem właśnie przechodzi jakiś pierwszy związkowy kryzys...ale...a niech im ziemia lekka będzie.Mam swoje zycie, swoje zabawki, swoją piaskownice i znajomych...on z niej wyszedł...jego strata...bo ta piaskownica zaczyna być najlepsza na całym placu zabaw xD
Może trochę nie w temacie ale napisze,bo mam podobny problem.No więc:
Byłam z chłopakiem przez dłuższy czas (naprawdę jak dla mnie długo)Było super. Moi rodzice go akceptowali , poprostu uwielbiali!Jego rodzina też dla mnie była OK. Ale przyszedł w naszym związku taki okres,że jednak coś się posypało. Ale zawsze potrfiliśmy o tym porozmawiać i wyjaśnić było OKej.
Nagle po jakimś czasie jego rodzina zaczęła mnie `ignorować`ze tak powiem. Jego mama (strasznie sympatyczna kobieta)była w porządku ale ojciec zaczął mu truć o mnie. Ale jego miłosc do mnie była za silna.Bardzo mnie kocha/ł. przyszedł taki czas tzw. nasz "pierwszy". Teraz nie jestesmy razem. Ale bardzo Go kocham. Mam w 80 % taki sam problem jak założycielka postu.On zrywając ze mną twiedził ze to dla naszgo dobra,zeby odpocząc. (wczesniej zrywalismy tez pare razy ze soba) Zrozumiałam to. Teraz cały czas do niego pisze i on do mnie. Gdy sie spotykamy na spacerze on mnie całuje i mówi ze kocha a gdy zapytam czemu ie jestesmy razem mówi ze nie potrafię go do tego przekonać. Czasami jak spotykamy sie u niego ladujemy tam gdzie nie powinniśmy. A po paru dniach on sie odzywa. Czuję ze go kocham ale nie tak bardzo i on tez to wie i tez mnie kocha.Ma to sens by o to walczyc.Jak do niego mam przemówić zeby zrozumiał ze Go kocham i nie potrafię tak poprostu zapomnieć.
Czuję ze go kocham ale nie tak bardzo i on tez to wie i tez mnie kocha.Ma to sens by o to walczyc.Jak do niego mam przemówić zeby zrozumiał ze Go kocham i nie potrafię tak poprostu zapomnieć.
Moment bo czegoś tutaj nie rozumiem o_O
To kochasz go czy nie tak bardzo?? bo to mała różnica...jeśli naprawde nadal spotykacie się i okazujecie sobie czułości to jemu zalezy.Wiec może warto włozyć troche wysiłku w to by powalczyć o faceta...może jemu tego brakuje??
Nie bądź namolna...nie pisz do niego aż tak czesto....
może zauwazy że się oddalasz i zapali mu się lampka??Spróbuj...walczyć zawsze warto..później możesz żałować że nie spróbowałaś...
Kocham Go ale nie tak bardzo jak kiedyś.
Czuje ze to wygasa z kazdym momentem i chwilą w której mnie olewa.
Ma takie dni ze taz jest OK a po 3 dniach cos mu `odwala` ![]()
Hmmm....skoro Ty jesteś niezdecydowana to jak on ma wiedzieć że go kochasz...Kochana jeśli Ty się odsuniesz a on zatęskni to znaczy że mu zalezy.jesli on to robi a Ty nie walczysz to on się zniechęca...blednę koło.
Kakyuu mądra , młoda kobietka z Ciebie! i bardzo silna, mimo wszystko!
Liwia...dziękuje za komplement...co do tej mądrości bym się spierała, no ale każdy ma swoje zdanie...
Liwia...dziękuje za komplement...co do tej mądrości bym się spierała, no ale każdy ma swoje zdanie...
Czyli przynajmniej do reszty wypowiedzi Liwii sie przychylasz - to już dobrze
Ale fakt, zaczęłaś gadać do rzeczy i to mi się podoba ![]()
Oj Pedroś..chciałabym by w końcu się wszystko poukładało a nie sypało dalej....jest mi ciężko..ale lepiej umrzeć na stojąco niż na kolanach, czyż nie??
Coś Ci się pomyliło - spać jest lepiej na stojąco niż na kolanach.
A poważniej: życie jest jak domino - ustawiasz klocki, ustawiasz i chwila nieuwagi może je przwrócić. Ale jest też tak, że przy dużej ostrożności i wierze że się uda udaje się ![]()
Mądre słowa Pedroś xD oj mądre...ja jestem niestety niezdara..i nie wiem jakbym się starała to i tak mi się wali to moje domino...
503 2010-01-18 16:12:32 Ostatnio edytowany przez Don Pedro (2010-01-18 16:12:53)
Widzisz, większość z nas to niezdary bo też podłoże pod życiowe domino jest zazwyczaj wyboiste a to utrudnia sprawę i skuteczne poukładanie... Ale z czasem można dojść do coraz większej wprawy i cierpliwości i wszystko układa się jak trzeba. Takie domino jest dla ludzi o mocnych nerwach a żeby je w sobie wyrobić trzeba trenować... Wiesz co mam na myśli? ![]()
Cóż...moje podłoże jest jak polskie drogi...same dziury i progi zwalniające...Pedros..ale dzięki Wam jakoś mi się udaje :*
No i jeszcze piesi i rowerzyści bez świateł, pijani i szaleni... Wiesz, polskie drogi to jak wyprawa na rajd Paryż - Dakar... Natomiast życie to jak chodzenie z maczetą przez dżunglę - czasem komuś trzeba po łbie dać, czasem się obronić ale najważniejsze to przetrwać i rozpalić na nowo ogień ![]()
506 2010-01-19 16:04:42 Ostatnio edytowany przez sanders (2010-01-19 16:05:50)
Cześć dzieciaczki!
Witam po kilkudniowej nie obecnosci. Weekend spedzilam z moją rodzinką we Wroclawiu. Nic nie zwiedziłam z racji kiepskiej pogody i lekkiego przeziębienia mojego dziecka, ale i tak było fajniutko.
Kakyuu, miło czytac jak odzyskujesz siły i uśmiech. Czas leczy rany prawda?
zła_na_siebie---bardzo dziwne to co piszesz. Raz piszesz, że kochasz swojego faceta i zależy Ci na nim pozniej piszesz, że kochasz go, ale nie bardzo...proponuje usiąść sobie wieczorkiem w samotnosci, przy lampce dobrego winka (jeżeli jestes pełnoletnia oczywiscie), włączyc relaksującą muzykę i przemyśleć wszystko od A do Z. Czego Ty chcesz od swojego faceta i czy go kochasz czy tylko go juz lubisz. Mam wrażenie, że sama nie wiesz czego chcesz. Facet Cie zostawił, a Ty chciałabys go miec przy sobie mimo, że kochasz go, ale nie bardzo. To nie jest miłość tylko przyzwyczajenie!
Hej Sandi Kochanie.
No cóż..powiedzmy że odzyskałam go na dwa dni...Kat dowiedziała się że my coś z Kuba i odwróciła się ode mnie
na amen....jest zła jak nigdy ;/ az strach pokazywać się na zajęciach bo jest gotowa zadźgać mnie tępym narzędziem.Zaczęła nagadywać coś Matiemu...nie wiem jak się z tego wygrzebie.Oczywiście Kubie to wisi i powiewa a ja się uwijam jak w ukropie żeby naprostować sprawę.
Pedros..mi by teraz nawet buldożer nie pomógł przebić się przez tą dżungle nienawiści i oszczerstw pod moim adresem ![]()
508 2010-01-19 16:36:50 Ostatnio edytowany przez Don Pedro (2010-01-19 16:37:14)
Ta dżungla oszczerstw w końcu zostanie przetrzebiona i ujrzysz swoją właściwą drogę. Lepiej gadaj co z tym kuzynem z koziej trąbki czy jakoś tak? ![]()
A co tu do opowiadania Pedroś xD nic ciekawego był, pomiział, pojechał xD wróci po sesji na weekend..mój tatinek go zaprosił.A tak to nic szczególnego...chyba nie pytasz o szczegóły xD
Szczegóły? Ja? No weź.... opowiadaj!
Hehe, tak poważnie to bardzo dobrze, że tata go znów zaprosił - ale ale, czy tata jest w jakimś stopniu wtajemniczony?
Będzie weekend to zrobicie powtórkę z rozrywki i będzie gites ![]()
Wtajemniczony w co??
Mieszkam już w domu....Paulinka zerwała z facetem i trzeba było wybyć z mieszkania.
512 2010-01-19 16:56:09 Ostatnio edytowany przez Don Pedro (2010-01-19 16:56:47)
Z tym wtajemniczeniem to oczywiście żartuję - przecież żadna córka nie wtajemnicza taty, że "kuzyn" z koziej trąbki ją mizia ![]()
O Paulinka zerwała? No proszę, ludzie to nic inneego nie robią jak tylko zakładają i zrywają ![]()
A poważniej to może Cię tęsknota za "kuzynem" dopada, co? ![]()
EDIT
Masz na oku jakiś fajniejszy, weselszy avatar? ![]()
513 2010-01-19 17:00:24 Ostatnio edytowany przez Kakyuu (2010-01-19 22:51:23)
Don Pedroś...Tata nas prawie nakrył...skubany tak bezszelestnie wchodził po schodach xD a dbając o córeczkę zamontował drzwi tak że nie mogę ich zamknąć na klucz xD i prawie się wrzodów nabawiłam xD i złamaliśmy łózko z "kuzynem" ;D
Znaczy nie tak źle ujęłam Paule...ON zerwał bo ONA nie chciała wyjechać z nim na stałe do Australii...zadzwonił z lotniska przed wylotem i powiedział że "zawsze będziesz w moim serduszku, żegnaj."
Co do avatara.... ten mi się podoba @__@ lubie Lucy z Elfen Lied xD
EDIT:
Fakt....dopada mnie tęsknota i to straszna....mrrra xD
EDIT VOL 2 :
Udobruchałam trochę znajomość z Kasią...matko..jest mi lżej na sercu...dużo lżej....
Kakyuu, z kuzynem sie miziasz?...yyyyyy...:/
Moja "kolezanka" kiedys tam, to było dawno, jeszcze do liceum chodziłysmy, wyjechała na wakacje do babci i był tam tez jej daleki kuzyn, którego widziała chyba pierwszy raz. Jak to się mówi "piąta woda po kisielu". Zakochała sie w nim, tak jak wy miziali się. Nawet pokazywała mi fotki z soczystych pocałunków. Wróciła do domu, nie mogła sobie znaleźć miejsca. Ukrywała zdjęcia przed rodzicami, wysyłała temu kuzynowi prezenty bardzo drogie. Niestety jej rodzice się dowiedzieli. Ja nie moglabym robic takich rzeczy z kolesiem, który byłby moim kuzynem. Nawet dalekim. No ale Ty wiesz jak jest. Byc moze to jest tak daleki kuzyn, że prawie nim nie jest. Ja mimo wszystko miałabym blokadę.
Cieszę się, że mieszkasz juz w domu. Szkoda, że przyjaźń sie zatraca. Nie rozumiem dlaczego Twoja przyjaciółka poczuła się tak dotknięta tym, że doszło do czegos miedzy Tobą, a Kubą. Przeciez to nie był jej facet, z Matem juz dawno nie jestescie parą...jakas podejrzana historia.
Sandi...już wyjaśnione..Była zazdrosna i się martwiła...jako siostra i tyle...sprawa powoli się naprostowała.
A czy "kuzyn" jest "piątą wodą po kisielu" raczej nie...nasi dziadkowie byli rodzeństwem, dowiedziałam się ostatnio.Cóż..nie mam blokady bo kiedyś byliśmy parą..może dlatego jest nam łatwiej.Rodzina nie ma obiekcji a moja babcia wręcz się cieszy że odnowiłam z nim przyjaźń.Matka coś tam się skrzywiła..ale brat mojego taty i jego zona to tez jakaś tam rodzina...może to się wydać dziwne..ale zawsze się super rozumieliśmy..jako dzieci byliśmy nierozłączni jak przyjeżdżał na wakacje do swoich dziadków.Później byliśmy parą...teraz znów powiedział że coś czuje...
Skoro Ty i Twoja Rodzina macie do tego takie podejscie to ok. Pytałam tylko, bo różnie to bywa. Jeżeli ma się Wam życie ulożyc i chcecie byc razem to chyba dobrze.
No i fajnie, że wyjaśniła się sprawa z Twoją przyjaciółką.
A co z fotkami ze studniówki???
517 2010-01-20 16:05:18 Ostatnio edytowany przez Kakyuu (2010-02-02 17:17:11)
buuu..
No i raz kozie Dżiokonda
Ładna para - proponuję nie majstrować za dużo i myśleć na zapas tylko cieszyć się chwilami które właśnie nadchodzą... ![]()
Ładniutko. A ten kawaler to Twój kuzyn, dobrze pamiętam?
520 2010-01-20 17:44:31 Ostatnio edytowany przez Kakyuu (2010-01-23 21:24:31)
Nie xD Kuzyn znalazł damę serca
szłam z kolegą XD
Co do myśli...hmm...wiesz...ja zawsze wole chuchać na zimne...
EDIT:
Ta....i był fajny nastrój przez jakiś tydzien i szlag go trafił ;/ M...opisy jego laski i jgo ;/ siąść i sie pochlastać ;/ i każdy sie mi w otoczeniu zakochuje tylko nie ja =.=