Ja także...wiem że nie jest pewna..że to jest nadzieja która może nigdy nie doznac spełnienia...a jednak nadal wierze bo chce..bo czuje się z tym lepiej..chce by był szczęśliwy....
Hej Netkobietki.
Dzisiaj czeka mnie zabieg krioterapii.Troszke się boje i nie wiem czy sama sobie z tym poradze.Trzymajcie za mnie kciuki Pannice co by wszystko było ok.Humorek mam paskudny nie wiem co ze sobą zrobić.M. się czasem odzywa jak się martwi.Ale sam nie na pisze musze się chociaż przywitać ;/ smuty, smuty, smuty....
131 2009-11-22 16:24:46 Ostatnio edytowany przez Agatka (2009-12-11 18:33:26)
Podobne tematy
Będę z Tobą myślami podczas zabiegu. Trzymaj się dzielnie
Jestem już w domku.Jestem troszke słaba.Troszke bolało.Humor jak zawsze kiepski....eh....dołek ![]()
Kakyuu cieszę się, że masz to już za sobą. Jesteś dzielną kobietką;) Dowiedziałaś się czegoś więcej o stanie swojego zdrowia? A jak egzamin z matematyki? Mam nadzieję, że wszystko będzie dobrze...Trzymaj się dzielnie!
Cóż....nie było i nie jest dobrze.Mój gin bardzo się martwi.Długo nie byłam na kontroli...i zaniedbałam to.Jestem w III grupie.Boje się....lekarz powiedział że musimy to obserwować, może powtórzyć zabieg.Mam nadzieje że to nie będzie się pogarszało.Chciałabym się do kogoś teraz przytulić i wypłakać...ale nawet pies mnie dzisiaj olewa....
a egzamin...cóz...nie wiem..nie mogłam się skupić...:(
Witaj Kakyuu
Dzielna jesteś babeczka. Nie ciekawe wiadomości od Ciebie dzisiaj. Mam na myśli Twoją wypowiedź powyżej.
Mowiłas mamie o tej Twojej chorobie i zabiegu? Wydaje mi się, że powinnas. Masz z mamą dobry kontakt?
Przytulam Cie mocno, myśl pozytywnie.
Mam nawet dobry kontakt...ale ostatnio od rozstania z M. trochę się oddaliłam od rodziny.A mamy nie chce tym martwic..wiem jak wszystko przezywa szczególnie że jestem jedynaczką.I tak jestem sama w domu.Inaczej musiałabym czekac z tym zabiegiem aż udałoby mi się jakoś wyrwać bez ich wiedzy.Wybacz mi sanders ale mamy w to nie chce wmieszać...muszę to udźwignąć sama.To wszystko przez moje ronienia
jestem głupia...sama to sobie zafundowałam. i dziękuje za przytulasy :*
Nie rozumiem zdania:
"To wszystko przez moje ronienia jestem głupia...sama to sobie zafundowałam"?
Czy Ty byłaś w ciązy?
tak....i to wtedy kiedy się już rozstaliśmy, stres, godziny płaczu...fasolka się zbuntowała
a wcześniej ponad rok temu...ale to tylko dlatego że lekarz powiedział że moge mieć problemy z donoszeniem ciązy...a teraz to już w ogóle ![]()
Biedactwo, strasznie mi przykro. Czy Twój facet wiedział o obydwu ciążach, a szczególnie o tej ostatniej?
Nie będę Cię pocieszać w ww. sprawie, bo nie ma słów, które mogły by Ci ulżyc w bólu.
Mówiłas komuś o ciąży?
Znaczy o tej drugiej ciąży dowiedział się jak ją straciłam..chciałam przeczekać nieszczęsny 8 tydzień i mieć pewność by mu się przyznać..ale w 6 fasolka umarła
płakał...byłam wtedy nad morzem w pracy.A o pierwszej wiedział od początku..cieszył się ...a jego reakcji gdy powiedziałam mu że wszystko stracone nie zapomnę do końca życia.Położył mi głowę na kolanach...przytulił się do brzucha i płakał jak małe dziecko.Płakał...przez dobra godzine...o pierwszej wiedziała także moje przyjaciółka i mama.O drugiej wiedziałam tylko ja.Chciałam powiedzec wszystkim jak będe pewna że fasolka jest zdrowa i silna..ale nie doczekałam.Najbardziej boli mnie to że...on...on się tak przejmował..a teraz...teraz nie obchodzi go co się ze mną stanie...
Wydaje mi się, że powinnaś była powiedziec mu o kolejnej ciąży. Gdyby wiedział może nie narażałby Cię na takie stresy.
Sama nie wiem. Ja mimo wszystko powiedziałabym mu, że była kolejna ciąża. Ciekawe tylko czy teraz w to uwierzy, czy nie odebrałby tego jako kolejne błaganie o powrót, o szansę, o miłość itd. Faceci są niestety bardzo dziwnie skonstruowani. Myślą inaczej niż my i szybko zapominają o ważnych dla nas sprawach
Sanders ale on wiedział o tej drugiej i był pierwszą osoba która dowiedziała się że znów straciłam...nie wiedziałam że byłam w ciąży w pierwszych tygodniach...może za późno zaczęłam dbać o siebie...nie wiem...stres na pewno nie pomógł...a teraz po tym zabiegu również się ze mną kontaktował bo się martwi...;/
W poprzedniej wypowiedzi napisałas ze o drugiej ciąży wiedziałaś tylko Ty dlatego pisałam, że powinnaś powiedzieć o tym swojemu byłemu.
Hm, na pewno stres miał duzy wpływ na to co się stało. Ja od początku brałam pod uwagę, że mogę być w ciąży. Nagle odrzuciło mnie od papierosów (paliłam bardzo rzadko ale jednak), od alkoholu- mimo, że od zawsze piłam prawie zerowe ilości no i od kawy, którą uwielbiałam. Wszystko po kolei dało mi do myślenia.
Dobrze, że się martwi, szkoda, że tak na odległość.
No cóż....wolałabym by przyszedł i przytulił mnie teraz kiedy jest mi tak cięzko a nie powiedział przez telefon "Bedzie dobrze.Wiesz Kochana że wiara góry przenosi"- no właśnie przestałam wierzyc ;/
Nie możesz przestać wierzyc.
Powiem Ci tak. Zawsze chciałam mieć dziecko, marzyłam o tym, ale ciągle miałam jakieś przeczucia, że nigdy nie będę go miała. Nie mam pojęcia skąd mi sie to wzięło. Często śniło mi się, że jestem w ciąży, zaraz potem widziałam moje dziecko. Zawsze był to syn.
W koncu zaszłam w ciąże. Moje marzenie się spełniło. Bardzo chciałam znać płeć. Umówiłam się na usg 2D, tylko po to, żeby poznać pleć. Byłam pewna, że dziecko jest zdrowe, przecież nie mogło być inaczej. Prawda byla jednak inna. Dziecko mialo poważną wadę układu moczowego. Byłam załamana. Płakałam, bałam się, że mogę stracić moje dziecko. Urodziłam ślicznego chłopca. Poza tą jedną, poważną wadą o ktorej pisałam, wszystko było super. Mały przeszedł jedną operację. Dzielnie to zniosł. W dalszym ciągu ma problemy ale nie na tyle, żeby widać było że ma jakąś wadę. Rozwija się bez zastrzeżen. Rośnie jak na drożdzach. Ostatnio kontaktowałam się ze specjalistą i powiedział mi, że powinnam się liczyć z tym, że nie będzie dobrze. Że mimo operacji rokowania związane z układem są mało optymistyczne. Ja jednak wierzę, że będzie dobrze, że wszystko się ułoży. Bardzo dbam o dziecko. Każdy kaszel, katar czy gorączkę zgłaszam lekarzowi. Konsultowałam również ze lekarzem który operował i ten powiedział, że jest dużo lepiej i rokowania są dobre. Dlatego też caly czas wierzę, że moje dziecko wyrośnie z tej choroby. Nie dopuszczam do siebie innej myśli mimo, że czasami łapie dolek i zaczynam wątpić. Szybko jednak tłumaczę sobie, że moje dziecko musi być zdrowe i zdrowe będzie. Jak narazie, odpukać wszystko jest b. dobrze.
Ty też myśl pozytywnie, musisz sama siebie podbudowywać. Mów sobie, że wszystko się ułoży. Ja mimo tego, że mam męża, rodziców, rodzeństwo to z chorobą dziecka radzę sobie sama mimo iz jest mi bardzo ciężko. Nie mogę z nimi rozmawiac na ten temat, wolę sama myśleć, planować kiedy i jakie badania wykonać. Tak jest mi łatwiej, ale czasami warto z kimś porozmawiać, bo to pomaga.
Sanders....trzymaj się.Samozaparcie i będzie dobrze.Dobrze że tak dbasz o maluszka.Ucałuj go ode mnie :*
Ja wiem że lepiej jest się wygadać.Wylać żale.Ale nie chce nikogo obarczać swoimi problemami.Są moje i niech moimi pozostaną.W obecnym czasie każdy ma dośc swoich problemów.Ja rozmawiałam o tym tylko z nim ostatnio przez telefon.Chciałabym się dzisiaj z nim spotkac i wszystko wyjaśnić.Ale on się boi spotkań ze mną.Traktuje mnie jak tykająca bomba która zaraz wybuchnie....:( a ja się zmieniłam..tylko on nie chce tego zobaczyć...
Ja się trzymam. Choroba mojego dziecka wzmocniła mnie bardzo psychicznie. Jestem niesamowicie silna czego kiedys bardzo mi brakowało. Brałam wszystko do siebie, zamartwiałam się. Może dlatego teraz mam inne podejście do życia niż 1,5 roku temu. Potrafię walczyć o swoje, umiem się odezwać i stanąć w obronie swojego zdania. Nauczyłam się jak sobie radzić bez pomocy innych. W obecnych czasach jest to bardzo ważne.
Tobie też życzę siły i wiary w lepsze jutro
Byłam z nim pogadać.a mój gin powiedział że tam jest coś nie tak jego to niepokoi ;/ i znów siedze do poniedziałku jak na szpilkach ;/ M. płakał i błagał mnie bym go informowała na bieżąco.Ehhh...nie wiem co o tym mysleć...gubie się...
Dziwny tem Twój M.
Płacze, martwi się o Ciebie, a jest jak jest. Ja jego zachowanie odebralabym jak dawanie nadziei- Tobie oczywiście.
151 2009-11-29 10:49:47 Ostatnio edytowany przez Agatka (2009-12-11 18:34:51)
Sanders on się wczoraj tak zdenerwował.Rozmawialiśmy o moim zabiegu, rozmawialiśmy o tej ciąży która straciłam.Wiedział o tym ale ruszyło go to strasznie.Chciał zerwać ze swoją obecną dziewczyna.Miał głupie myśli.Dzisiaj wchodząc na gadu zauwazyłam że ona ma smutny opis.Czyzby jej powiedział że się ze mną widział? nie wiem co o tym myslec.
Ehh....Kilka dni i scenariusz na tysiąc odcinków mody na sukces;/ właśnie dzisiaj zostałam wywalona przez matkę z domu.Za kłamstwo i ukrywanie swojego zabiegu i stanu zdrowia.Wściekła się ciskając słowami które godziły mnie dogłębnie.Matt jest dla mnie wsparciem dzwoni po kilka razy dziennie.Pisze smsy.Nie wiem co mam zrobić ze swoim życiem....zgubiłam się...lub właśnie je przegrałam.
Kakyuu bardzo mi przykro, ale jej emocje są w jakimś sensie uzasadnione...Martwi się o Ciebie i obchodzisz ją jak nikt inny... Wiesz w emocjach i gniewie mówi się wiele przykrych słów, których sie pózniej żałuje, ja tez nie raz usłyszałam od mamy baaaardzo przykre rzeczy, myslałam, że nigdy jej tego nie wybaczę, ale z czasem uświadomiłam sobie, że ona wcale tak nie uważa i żałuje tego co powiedziała. Choć wiadomo, że to strasznie boli. Ale jak to wyrzuciła Cię z domu? Gdzie teraz jesteś?
U przyjaciółki.Przez najbliższe dni dzielimy mieszkanie.Przygarnęła mnie do siebie bo jej facet wyjechał i mieszka sama.Ja wiem że takich słów się żałuje, ale powiedziala że mam się wynosic..wiec się wyniosłam.
Pisalam Ci że powinnas powiedziec o tym mamie...
Nie posłuchalas
Tak mówiłaś...:( ale ja zawsze popełniam ten błąd,że wiem lepiej
i dlatego rozpadł się mój związek....przepraszam Was ![]()
Słuchaj starszych, bardziej doświadczonych życiowo.
Poza tym człowiek uczy się na blędach, swoich, nie cudzych...
Przeproś mamę i wytłumacz jej dlaczego nic nie powiedziałaś o zabiegu. Powiedz, że nie chcialaś jej martwic, że martwiłaś się, że bardzo to przeżyje. Matka jest tylko jedna.
Zgadzam się z sanders. Pewnie powiedziała Ci, że masz się wynosić w złości, a teraz bardzo tego żałuje. Myslę, że powinnaś postarać się naprawić relacje z mamą. Wszytko sie ułoży, po burzy zawsze wychodzi słońce...
Wybaczcie dziewczynki Kochane ale nie w moim zyciu...u mnie po burzy następuje chwila przerwy by nadeszła ulewa która częściowo oczyszcza mnie z problemów.Ale słońce już nie wychodzi ...dzwoniłam do niech chciałam rozmawiać...ale nic nie mogę zrobić
musze poczekać na deszcz....
No i jak zareagowała na Twój telefon?? A właściwie jak Ty się teraz czujesz kochana, czy Matt sie odzywa?? Pisz dalej co u Ciebie, będziemy nadal Cię wspierać:)
Odebrała i zapytała czy znalazłam lokum...ja powiedziałam że tak...że mieszkam z Paulą póki Paweł nie wróci z Moskwy a ona że dobrze....jak potrzebuje pieniądze to do taty...i się rozłączyła.A ja zostałam z telefonem w ręce.Wczoraj dzwonił jak opętany bo nie widział się z Justyną..maja mały kryzys.Co ja mam do cholery powiedzieć!
Dzisiaj milczy a jak napisałam esa jak samopoczucie to odpisał że jest z Justyna i nie może gadać...zdemontowało mnie to totalnie więc z nudów siedze i czytam notatki z Wymogów Kategoryzacyjnych na egzamin w poniedziałek...mam dośc wszystkiego.Na blogu więcej.
Dziękuje wam Kochane :*
Również Ci pisałem, że powinnaś powiedzieć o tym mamie...no, ale coż, nie ma co do tego wracać, czasu się nie cofnie. Myśle, że Twoja mama potrzebuje czasu by ochłonąć. Na pewno jej to minie, idą Święta,to jest dobry okres by się pogodzić. Także spokojnie, nie załamuj się, wszystko się ułoży. Studiujesz hotelarstwo?
Wiem....chociaż tak bardzo chciało by się cofnąć czas nie uda się nam...widocznie tak być musiało.Poczekam zobaczymy jak się poukłada sytuacja...na razie mam parę problemów natury osobistej i zdrowotnej muszę się na tym skupić...Mam gdzie mieszkać praca dorywcza też jest na czesne się znajdzie xD
Tak Kochany hotelarstwo...interesuje mnie to...;] zastanawiam się później nad skłonieniem się w stronę turystyki bardziej, ale życie pokaże co będzie dalej...
Człowiek jest od rozwiązywania problemów, więc na pewno sobie poradzisz
Zapytałem z ciekawości, bo też kiedyś studiowałem ten kierunek ![]()
Troszkę te problemy dla mnie za trudne ale co poradzę...żyć muszę wyjścia innego nie mam...
I zapewne studia skończone z wyróżnieniem xD czyz sie nie mylę ;]
165 2009-12-03 21:34:31 Ostatnio edytowany przez On_26 (2009-12-03 21:36:52)
Człowiek nie zdaje sobie nie raz sprawy, ile w nim drzemie sił, i jak wielkie przeszkody jest w stanie pokonywać póki się z nimi nie zmierzy. Nie można zresztą ciągle mieć złej passy
Co do studiów..heh odpowiem przewrotnie: z chęcią bym napisał, że już na 4 roku hotelarze z całej Polski się o mnie zabiegali, ale niestety minąłbym się z prawdą ![]()
166 2009-12-03 22:10:52 Ostatnio edytowany przez Kakyuu (2009-12-03 22:11:34)
xD
A moge wiedzieć czy pracujesz w zawodzie czy masz wykształcenie ale nie pracujesz jako hotelarz ??
co do problemów...ja się trochę wypaliłam..czekam aż ten mój wewnętrzny ogien wybuchnie z nową mocą ale narazie nie ma go kto podniecać.. xD
![]()
Wykształcenie hotelarskie zdobyłem - jeśli już coś zaczynam to staram się skończyć
W zawodzie nie pracuje z przyczyn zdrowotnych, ale szczerze mówiąc nie wiem czy chciałbym pracować w hotelu. Podczas pisania magisterki poznałem tą pracę od podszewki i szczerze mówiąc mam mieszane odczucia.
Odnośnie drugiej części Twojej wypowiedzi..Proponuję przejrzeć policyjne raporty z ostatniego kwartału w sprawie podpaleń, myślę że kogoś znajdziesz ![]()
Dzieki Kochany sprawiłeś że się mi ryjek uśmiechnął xD tak odnośnie drugiej części Twojej wypowiedzi xD nie omieszkam poszperać...chociaż nie wiem czy karalny mnie usatysfakcjonuje...
Co do hotelu...wiesz też trochę męczy i od podszewki nie rajcuje tak jak na początku dlatego zastanawiam się nad przychylnością dla turystyki ...kocham góry wychowuje się tutaj i lokalną patriotka jestem więc może przewodnik górski...mrrra xD
Wybrałam hotelarstwo bo nieślubny niedoszły zaproponował..nie żałuje...zrobiłam to żeby później móc przejąc schronisko górskie po jego rodzince co by rodzinna tradycja się zachowała...no...może interes wypali ale juz nie z nim xD a z moją najlepsza przyjaciółka a jego kuzynka...
Odnośnie drugiej części Twojej wypowiedzi..Proponuję przejrzeć policyjne raporty z ostatniego kwartału w sprawie podpaleń, myślę że kogoś znajdziesz
Wesoło zazyna się tu robić. Kakyuu to powinno CIę trochę odstresować i może rozweselić.
Może zapomnisz chociaż na chwilkę o swoich problemach. Egzaminy zdasz w terminie zerowym- przecież nie może byc inaczej.
Twoja mama potrzebuje trochę czasu żeby Ci wybaczyć. Jesteś jej córką i na pewno jest jej przykro, że zataiłaś przed nią tak poważną sprawę. Następnym razem pomyśl kilka razy zanim podejmiesz jakąś decyzję. Nie miej do niej żalu, że nie chce z Tobą rozmawiać. Przejdzie jej, Święta Bożego Narodzenia to najlepszy czas na wybaczanie.
Głowa do gory.
Kolega On_26 ma poczucie humoru. Nie da CI się tu zasmucić ![]()
Sanders staram się jakoś trzymać...i tak fakt On_26 sprawił że jest mi dzisiaj troszkę lżej...siedzę sama w mieszkaniu bo kumpela pojechała do rodzinnego gniazdka do niedzieli.Co do matki...iwje że zrobiłam źle...nie zmienię tego...napisałam że pozostaje mi tylko czekać co się wydarzy.
Będzie dobrze, co się może wydarzyć. Ty zapewne zrozumiałaś swój błąd, mama też ochłonie. Wpadniecie sobie w ramiona, popłaczecie przez chwile i bedzie jak dawniej albo nawet lepiej.
Nie lubię kiedy płacze przeze mnie...bola mnie jej łzy...:(
Witaj Kakyuu. Jakiś czas temu widziałem Twój smutny post i życzyłem Tobie wtedy powodzenia i żebyś się nie poddawała. Potem rozbawiły mnie Twoje słowa o zawijaniu tyłkiem (chyba nie przekręcam?)przy dobrej muzie
No i zapamiętałem Twój oryginalny nick. No i teraz sobie tu zajrzałem i widzę, że choć jest raz lepiej raz gorzej to jednak finalnie idzie ku dobremu
I tak trzymaj a tu spokojnie dziel się swoimi emocjami. Jak widzisz nie pozostajesz bez wsparcia, dobrego słowa i zwyczajnego wysłuchania ![]()
Widzę też, że zaczyna sie robić "ognisty" wątek (podpalenia, interes wypali... itd)
Dlatego te łzy na koniec to może nawet dobrze, bo moglibyśmy tu mieć pierwszy pożar na forum
![]()
Pozdrawiam i powodzenia życzę ![]()
Witaj Don Pedro Kochany.
Od czasu kiedy bardzo źle się działo troche czasu minęło.Narazie dzieje się tylko źle wiec mam nadzieje że jakoś się poukłada.Tyłkiem też czasem zarzucam jak mam dzień w którym nie mysle tyle o M. ale większość czasu spędzam nad ksiązkami i na rozmyślaniach.Ostatnie dni maraton po przychodniach i laboratoriach zajmuje mi czas więc nie narzekam na chandre z powodu rozstania.
Rozpisze się jak będe w domu...bo mam technike pracy biurowej...Pozdrawiam.
Byłem na Twoim blogu. Poruszył mnie... Ale wiem, że dojdziesz do równowagi, bo bardzo tego chcesz. A chcieć to móc
No i czekam na to Twoje rozpisanie się ![]()
Hej
Kakyuu o jakim blogu piszecie?
Dzieki Kochany sprawiłeś że się mi ryjek uśmiechnął xD tak odnośnie drugiej części Twojej wypowiedzi xD nie omieszkam poszperać...chociaż nie wiem czy karalny mnie usatysfakcjonuje...
Co do hotelu...wiesz też trochę męczy i od podszewki nie rajcuje tak jak na początku dlatego zastanawiam się nad przychylnością dla turystyki ...kocham góry wychowuje się tutaj i lokalną patriotka jestem więc może przewodnik górski...mrrra xD
Wybrałam hotelarstwo bo nieślubny niedoszły zaproponował..nie żałuje...zrobiłam to żeby później móc przejąc schronisko górskie po jego rodzince co by rodzinna tradycja się zachowała...no...może interes wypali ale juz nie z nim xD a z moją najlepsza przyjaciółka a jego kuzynka...
Nie ma sprawy
Jak na hotelarza przystało zawsze do usług
Turystyka i hotelarstwo to ciekawy kierunek pod warunkiem, że studiuje się dziennie. Ja studiowałem zaocznie i w międzyczasie pracowałem. To uniemożliwiło mi pełne wykorzystanie zasobów tego kierunku. Było organizowanych wiele kursów ( np: pilota wycieczek, rezydenta, nurkowania, itp ), wyjazdów zagranicznych, obozów narciarskich, spływów kajakowych, itd., ale ciężko było z wolnym i wszystko przepadało. Praktyki zamiast w hotelu miałem na papierze, bo również nie miałem na nie czasu. Także jak masz możliwości to korzystaj ![]()
Ok, blog znalazłam.
A w jakich górach się wychowujesz?
No i nadszedł upragniony czas zawiśnięcia nad klawiaturą xD
Jako że mam chandrę odkąd przekroczyłam próg pustego mieszkania musiałam się czymś zająć.Moje myśli pognały mnie do kuchni by stwierdzić, że lodówka posiada w swoim chłodnym wnętrzu składniki potrzebne mi do lasagni.Krzątając się przy garach trochę sobie popłakałam, ale na razie jest ok.Pojadłam tak że zaraz pęknę i zdechnę na tym fotelu.Nawet mi się ciężko łapkami skacze po klawiszach.
Don Pedro zaczniemy od Ciebie xD *zaciera łapki* cóz..ciesze się że przeglądałeś mojego bloga.Fakt chciałabym się pozbierać jednak z drugiej strony kurczowo trzymam się wspomnień, złudnych nadziei i tego co on jeszcze mi ofiaruje.Pomimo tego że jest w związku.Co do dewizy "Chcieć to móc"...hmmm...nie przekonuje mnie to jakoś.Wybacz takie moje skromne górolskie zdanie xD
Sanders Kochana ależ wychowuję się w moim najwspanialszym, najcudowniejszym i najspokojniejszym Beskidzie Żywieckim xD Moja kotlinka odgradza mnie od tego strasznego świata Politechniki Śląskiej na której studiuje ON .... kocham łażenie po górach, przejażdżki konne czy pływanie łódką po jeziorze...czuje się tutaj jak w swoim małym cudnym świecie.
On_26 hmm....czyli jak na hotelarza przystało posiadasz jakiś wygórowany cennik z gwiazdkami i ukrytymi opłatami za usługi xD aż boje się spytać ile mnie kosztował Twój cenny czas spędzony ze mną na forum xD
No to moja droga rzeknę sobie, że bliżej nam do siebie niż dalej ![]()
O....wiec gdzie można spotkać grasująca Sanders??
Właśnie dzwonił M. i poprawiający się humor szlag trafił.Zaczynałam planować wieczór a teraz wszystko diabli wzięli.Zgnije nad notatkami i utonę w myślach i morzu łez zalewającym mieszkanie...
No jak gdzie. Góry, nasze piękne, śląskie góry...chociaż zdecydowanie wolę morze
Don Pedro Co do dewizy "Chcieć to móc"...hmmm...nie przekonuje mnie to jakoś.Wybacz takie moje skromne górolskie zdanie xD
Góralskie zdanie szanuję jak najbardziej ale nie przekonuje mnie to, że Ciebie nie przekonuje "chcieć to móc". Dorzucę jeszcze "myśl to rzecz". Mało kto da się przekonać, że ktoś inny może rozumieć jego ból. Ale uwierz mi, mam za sobą tyle przejść, które zmieniły mój światopogląd o 180 stopni, że wiem co piszę ![]()
Tak więc zobaczymy dalej co z tego wyniknie ![]()
184 2009-12-04 18:18:15 Ostatnio edytowany przez Kakyuu (2009-12-04 18:20:46)
Siedziałam tam prawie dwa miesiące i troszkę mi się znudziło...wole góry...jak dla mnie są spokojniejsze i pozwalają się zaszyć gdzieś w jakiejś samotni na jakimś szczycie....przenocować w schronisku by o 5 nad ranem wyjść na szczyt i rozmyślając nad swoim życiem patrzeć jak pierwsze promienie słońca budzą tysiące ludzi których nie znasz a i tak życzysz światu miłego dnia.Uśmiechasz się widząc te cuda przed Tobą i chociaż przez ułamek sekundy cieszysz się że żyjesz....nad morzem jakoś tego nie czułam...przygnębia mnie morze i jego humory....
Don Pedro też swoje przeżyłam...i chociaż żałuje miliona źle podjętych decyzji które zrujnowały mnie i mój światopogląd szanuje wasze zdanie xD chociaż nie zawsze się do niego stosuje...Nie uniżam rangi waszych doświadczeń...chce tylko je z siebie wylać bo mi ciążą...
Najpierw w głowie Ci pożar, teraz powódź..czyżby przepowiednie nostradamusa zaczęły się spełniać?
To będzie Cię drogo kosztować..ale mówiłem Ci wcześniej, że reprezentuje hotel Burj Al Arab w Dubaju czy nie? ![]()
186 2009-12-04 18:31:52 Ostatnio edytowany przez Kakyuu (2009-12-04 18:33:12)
Wiesz Kochany ja mam katastrofalne wizje swojego życia
zboczenie zawodowe :]
Cóz....nie informowałeś mnie o tym...a może było gdzieś drobnym druczkiem i wygwiazdkowane i nie zwróciłam uwagi
..błagam nie karz mi rozbijać swojej świnki skarbonki....
Jak to przejdzie na mnie to zgłosze się do Ciebie po odszkodowanie ![]()
Nie musisz rozbijać świnki, nie lubie nosić dużej gotówki przy sobie, wolę przelew ![]()
Co do odszkodowań wybacz ale to niezalezne ode mnie wiec reklamacji i zażaleń nie przyjmujemy xD
Wybacz Kochany ale wszystkie swoje oszczędności trzymam pod materacem albo w śwince xD
Jesteś zmuszony przyjąć tak ogromną sumę pieniędzy lub zażądać zapłaty w naturze xD
Posiadam hektar pola..wystarczy ?? ![]()
Ok mogę się zgodzić na pewno ryzyko...a zgodzisz się chociaż na wsparcie duchowe w przypadku, gdy będę zmuszony poddać się psychoterapii?
To zależy od miejscowego planu zagospodorowania przestrzennego, co na tym polu możemy zrobić ![]()
190 2009-12-04 20:11:44 Ostatnio edytowany przez Agatka (2009-12-10 22:58:28)
Dobrze duchowo możemy wspierać naszych kochanych pacjentów xD
cóż...działka w malowniczej okolicy, niedaleko stadnina koni góry, góry, góry i jeszcze raz piękne góry....
Eh...z minuty na minute sama zapewniam sobie dodatkowe katusze....zero planów na wieczór...sama zerkam na JEJ i JEGO opisy...przeglądam profil na nk...sama siebie dobijam..i po co
ehh...
Zaraz sie tu pochlastam zapalniczka....to rozmyślanie mnie zabija!!
Kakyuu a jak Ty zdobyłaś jej nr gg? I po co?
A Matt po co zdzwonił? Bo chyba nie po to, żeby poprawić ci humor skoro jeszcze bardziej cię zdołował. Nie łatwiej byłoby ci zerwać z nim kontakt, żeby się nie dobijać? Biedulko Ty musisz zacząc mysleć o sobie w kategoriach: Teraz będę walczyć o MOJE szczęście, juz dosyć tego złego, trzeba odwrócić los:D Ja tez kocham góry nasze sląskie i to jedyne miejsce, którego tak mi brakuje i za którym tak tęsknię tutaj na obczyznie...:/ Doceń kochana te piękności wokół siebie;)
Zaraz sie tu pochlastam zapalniczka....to rozmyślanie mnie zabija!!
Więc nie rób tego.
Co do działki brzmi ciekawie, może po raz pierwszy zgodze się przyjąć "kota w worku", w ramach wynagrodzenia, za poświęcony Ci czas jako Twój osobisty concierge ![]()
Rosalee...ona do mnie pisała żebym dała mu spokój...i sie od niego odsunęła.Jakbym mu wisiała na szyi o_O to nie ja do siebie dzwonie i jojce że zależy i że nie zapomnę i nie chce odstępować mojego boku...no ale spoko..nie narzucam się mu ale to on dzwoni. Dzwoni bo się martwi o moje zdrowie.
On_26 a nie chciałbyś obejrzeć działeczki
tak od razu "kota w worku"...ja nie płace byle czym...mówiłam gotówka albo natura xD
Oczywiście, że natura
Przypomniałem sobie, że pieniądze szczęścia nie dają ![]()
Podobno kobietom się nie odmawia, więc owszem,chętnie obejrzę działeczkę.. Mam jednak nadzieje, że nie zapali mi się grunt pod nogami w Twojej obecności ![]()
Nie martw się rzeka dość blisko zawsze zdążę Cię zgasić xD lub zalać łzami....domyślasz się że o katastrofy w moim towarzystwie nie trudno xD