netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Już 4 miesiąc nie jesteśmy para a ja nadal walcze czy warto??

751 odpowiedzi59 544 wyświetleniazałożony przez Kakyuu, 22.10.2009

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Już 4 miesiąc nie jesteśmy para a ja nadal walcze czy warto??

Strony Poprzednia 1 … 8 9 10 11 12 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 586 do 650 z 752 ]

586 Ostatnio edytowany przez sanders (2010-02-02 14:01:16)

Odp: Już 4 miesiąc nie jesteśmy para a ja nadal walcze czy warto??

Pedro, moze i jestes po 30, to niewazne ile masz teraz lat. Chodziło mi o to co było kiedys, a kiedys to nie znaczy rok czy dwa lata temu), Ty jestes facetem i inaczej podchodzisz do miłosnych rozterek, z dziewczynami bywa inaczej.
Kakyuu robi to co chce, a to że ktos(rodzice) od niej czegos wymaga to nic złego. Nie widzę tu robienia z niej kaleki. Kakyuu napisała o ostatniej kłotni z rodzicami i jak widac tata za bardzo sie uniósł, mozna powiedzieć przesadził. Rodzicom często się wydaje szczególnie wtedy kiedy mają jedno dziecko, że jak mu czegos zabronią, cos zabiorą, to ich dziecko bez względu na wiek sie dostosuje do ich wymagań. Z jednej strony skoro utrzymują dziecko, dają na wykształcenie, dają jeść itd., to mają prawo wymagać chociażby pomocy w domu. Jeżeli dziecku (mam na myśli pełnoletnie dzieci) sie nie podoba idzie do pracy, wynajmuje mieszkanie i nikt mu nie truje zrób to czy tamto. Jest na swoim, chce to zmywa, czy sprząta, a jak nie robi to za kilka dni.
Z drugiej strony takie traktowanie dzieci jak zabieranie pozywienia, dachu nad glowa to lekka przesada. Rodzice chca czy nie mają obowiązek utrzymywania dzieci do momentu kiedy się skonczą szkołę.
Zresztą Kakyuu sama wie najlepiej jak jest u niej w domu, jakie są jej relacje z rodzicami. Często sie mówi, że wina leży po obu stronach. Jeżeli rodzice Kakyuu nie akceptują jej planów czy wyborów, to rzeczywiscie jest problem. Wtedy trzeba sie usamodzielnic

587

Odp: Już 4 miesiąc nie jesteśmy para a ja nadal walcze czy warto??

Hej Sanders. Trochę nam się tu zrobił misz-masz. Tak naprawdę o relacjach rodzice-dzieci pisałem bardziej ogólnie nie łącząc ich z sytuacją Kakyuu. Masz rację, że jeśli mieszka się w domu z rodzicami to oni mają prawo oczekiwać od dzieci pomocy, choćby w drobnych pracach domowych itp.

Ja wyczuwam, że Kakyuu ma coś tam na pieńku z rodzicami nie tylko przez związek z M. i zawód miłosny ale mogę się mylić. Gdyby jednak tak było to zgadzam się, że nie można tłumaczyć wszystkich "krzywd" zawodem miłosnym. Tu jesteśmy zgodni.

Z tym pójściem na swoje to nie taka prosta sprawa, sama wiesz. Tak byłoby najłatwiej i najbardziej sensownie ale wiadomo, że możliwości finansowe głównie zwykle bywają za małe i dlatego bardzo często dzieci nawet po założeniu rodzin miekszają razem z rodzicami a ci nadal wcinają się w ich życie wink

588

Odp: Już 4 miesiąc nie jesteśmy para a ja nadal walcze czy warto??

Cieszę się, że mnie zrozumialeś.
Kakyuu kiedys pisała o przyczynie nienajlepszych relacji z rodzicami.

Jeżeli chodzi o pójście na swoje to wiadomo, że to nie takie proste. Skoro nie ma się możliwosci wynajęcia mieszkania, to trzeba podkulic "ogonek", zacisnąć zęby i życ w zgodzie z rodzicami, dopóki mogą i chcą nas utrzymywac. W miarę upływu czasu będzie praca i niezależność finansowa, a potem własne M.
Ja zaczełam pracowac będąc na 3 roku studiów. Potem wyprowadziłam się z domu do swojego chłopaka, obecnego męża. Gdyby nie to dalej pewnie siedziałabym rodzicom na karku. Cieszę się, że nie mieszkam ani z nimi ani z tesciami, bo wiem, że to skonczyłoby się bardzo źle.

589 Ostatnio edytowany przez Kakyuu (2010-02-02 17:15:11)

Odp: Już 4 miesiąc nie jesteśmy para a ja nadal walcze czy warto??

Moi rodzice są z natury spokojni ale mają już dość mojego ciągłego załamania z powodu Meeka.Sytuacja towarzyska tez nie najlepsza bo moja paczka odwróciła się ode mnie kiedy wyszło na jaw że Kuba cos tam do mnie poczuł a Kat strzeliła focha jak stąd na księzyc i z powrotem =.= w hierarchii towarzyskiej jest wyżej niż ja...wiec wszyscy stanęli za nią mówiąc że to świństwo zaciągać brata najlepszej przyjaciółki do łóżka o_O a czy ja go zaciągałam gdziekolwiek?? No nie wydaje mi się.Ja straciłam do niej zaufanie ona truje cos M. na mój temat on się wścieka co owocuje moim zdenerwowaniem co odbija się na sytuacji w domu.
Nie mówię że mam dwie lewe ręce, sprzątam, piorę, gotuje(!), jestem palaczem i ogrodnikiem...ale wiecie oni traktują to tak jakbym nic nie robiła bo np posprzatam cały dom ale zapomne o jednej rzeczy i zaczyna się trucie za uszami że nawet tego nie potrafie zrobić.

Dziewczyny nie zakochujcie się w niewłaściwych facetach =.= to potrafi zrujnować całe życie =.=


EDIT:
Cóż...i znów znalazł się ktoś w dupe uprzejmy za przeproszeniem kto mi miesza w życiu.Jak to określiła moja koleżanka "WSZYSCY" jej powiedzieli że ją oszukuje.Kij że brzydze się kłamstwem i fajnie jak to się wierzy wszystkim a nie mnie.Ale spoko...jest fajnie...i znów sytuacja podobna do tej z matem..bo mu ktoś powiedział a on uwierzył..dlaczego ludzie sa tak fałszywi...dlaczego...nienawidzę tego świata...

590

Odp: Już 4 miesiąc nie jesteśmy para a ja nadal walcze czy warto??

tak od jakiegoś czasu siedzę i czytam zapiski Ka i jej perypetie z byłym chłopakiem i dopiero jak obejrzałam zdjęcie studniówkowe opadła mi szczęka- dziewczyno ty narzekasz na swoich rodziców - jakim prawem- to są naprawdę wspaniali ludzie bo ich znam rzekłabym nawet ze bardzo dobrze i naprawdę dziwię się im ze jeszcze nie przetrzepali Ci skóry za te brednie które tu wypisujesz!!!!!no chyba że tego nie czytają. i lepiej żeby tego nie przeczytali bo chyba się załamią!!!!

591 Ostatnio edytowany przez Kakyuu (2010-02-02 17:23:03)

Odp: Już 4 miesiąc nie jesteśmy para a ja nadal walcze czy warto??

Nawet jeśli jest między nami spięcie a mamy gości to sa pozory idealnej rodziny...Nie wiecie co dzieje się za zamkniętymi drzwiami kiedy co wieczór słuchacie tego co ja..wiec proszę o zachowanie zdania dla siebie...dla was może są idealni..nie mówię że są źli...ale nie znacie ich kiedy jesteśmy tylko my w domu...

Dla mnie rodzice innych tez sa super i łał...ale jak słucham co się dzieje kiedy jest jakiś problem to mi grabie opadają...

592

Odp: Już 4 miesiąc nie jesteśmy para a ja nadal walcze czy warto??

Bardzo proszę o kulturalną wymianę zdań. A Ciebie Słodka Idiotko proszę o to, ze jeśli masz jakieś prywatne sprawy do Kaykuu to załatwiaj to z nią poza forum i nie obrażaj innych - pozdrawiam Moderatorka Agatka

593

Odp: Już 4 miesiąc nie jesteśmy para a ja nadal walcze czy warto??

Czyli dobrze myslałam, ze jesteś trochę nieobecna w domu przez M., co zaczeło doprowadzac do szału Twoich rodzicow.
No to sie narobilo u Ciebie Kakyuu. Przemysl sobie swoje zachowanie, co robisz nie tak. Jeżeli nie robisz nic złego (chodzi o sytuację, że ludzie się od Ciebie odwracają) zmien towarzystwo. Odizoluj się od dotychczasowych znajomych, nie brnij dalej w to bagno. Widocznie nie są Ciebie warci. Znajdziesz kogoś kto bedzie szanował Cie taką jaka jestes. A jeżeli uznasz, że jednak jest w tej calej sytuacji chociaz trochę Twojej winy nie miej pretensji, że ktos sie od Ciebie odwraca.
Ja juz pisalam, ze mialam "kolezankę" która tak namieszala wśród naszych wspólnych znajomych, że ludzie zaczeli sie odwracac. Mam na myśli sytuacje ze studiów. Przestałam sie z nią kumplowac, bo mialam wszystkiego dość. Skończyłam również z pozostałymi ludźmi, bo w ich oczach byłam skreślona. Ona odeszla ze studiów i wszystko wyszło na jaw, cała prawda. Chciała za wszelką cenę odizolowac mnie od towarzystwa, bo była zazdrosna, że mnie ludzie lubią i szanują. Poza tym nasi rodzice znali się od lat i bała się, że jeżeli nie pojdzie na zajęcia ja zaraz wyklepie jej rodzicom. G... mnie to obchodziło czy ona chodzi na zajecia czy nie. Zmyślala strasznie, wierzyc mi sie nie chcialo, że dziewczyna na studiach ma tak wybujałą wyobraźnię i potrafi być taka podła. Oczywiście relacje z pozostałymi ludźmi wróciły do poprzedniego poziomu i znowu było fajnie. Do dzisiaj się kumplujemy a ta pseudo kolezanka żyje swoim życiem z dala od nas.

594

Odp: Już 4 miesiąc nie jesteśmy para a ja nadal walcze czy warto??

Powiem tak...towarzyskie problemy się rozwiązały.Wystarczyła rozmowa która była dla mnie ciężka bo naprawdę brakowało mi Kat.Tęskniłam za nia..nawet nie wiedziałam jak bardzo brakowało mi jej obok..jej śmiechu czy żartów.Kiedy ma się obok siebie osobę która wiele dla nas znaczy świat wydaje się prostszy...
W domu cóz..można powiedzieć że sytuacja wraca na stare tory...ale nie będzie już tak jak wcześniej.
Z M. ... cóz w serduchu dalej męczy ale może być tylko lepiej wystarczy w to wierzyć...
Mam znajomych z którymi kiedy dopada mnie chandra wychodze na długiiiiii spacer po mrozie i wszystko wyparowuje z głowy przynoszac ulgę, kiedy idzie sie pod rączke z dwoma męskimi wariatami wszystko jest takie kolorowe i pełne śmiechu.Nawet głupia śnieżna zaspa przynosi wiele zabawy.

595

Odp: Już 4 miesiąc nie jesteśmy para a ja nadal walcze czy warto??

Co u Ciebie Kakyuu?
Jak się sprawy mają?
Pozdrawiam

596

Odp: Już 4 miesiąc nie jesteśmy para a ja nadal walcze czy warto??

Hej Sandi.
Cóż...do wczoraj było cudownie....ale wczoraj odprawiałam urodziny, zapędziłam się z kims ze spoufalaniem a dzisiaj dostałam kosza...mam tylko nadzieje że to nie zepsuje nam znajomosci bo dzieki tej osobie odżyłam...w domu norma ...wolne narazie więc odpoczywam...a u was jak??

M. się nie odzywa, zobaczymy czy dostane sms z życzeniami w dzien ur...

597

Odp: Już 4 miesiąc nie jesteśmy para a ja nadal walcze czy warto??

Kurcze, znowu kosz. Musisz uważać co i komu mówisz.
Kiedy masz urodziny? Nie mów, że walentynkowa jestes smile
U mnie dzien do ... Dobrze, że się już kończy.

598

Odp: Już 4 miesiąc nie jesteśmy para a ja nadal walcze czy warto??
Kakyuu napisał/a:

M. się nie odzywa, zobaczymy czy dostane sms z życzeniami w dzien ur...

No i co z tego wyniknie? Czekasz na to? Lepiej podejść do tematu obojętnie a nie nastawiać się z obranymi z góry emocjami smile

Przy okazji pozdrawiam i dobrego tygodnia życzę smile

599

Odp: Już 4 miesiąc nie jesteśmy para a ja nadal walcze czy warto??

Urodziny mam dzisiaj...
Pedros...liczę na eska bo ja pamiętałam o urodzinach byłego.....
więc chciałabym by się zrewanżował!!

Sandi no cóż...kosz...małolat nie wie co traci..chyba...bo znów dochodzę do wniosku że nie warto mnie darzyć jakimkolwiek uczuciem =.=

600

Odp: Już 4 miesiąc nie jesteśmy para a ja nadal walcze czy warto??

Spóźnione życzonka dla Ciebie Kakyuu. Wczoraj tu nie zaglądałam.
Mam nadzieję, że w końcu wszystko ułoży się tak jak sobie tego życzysz.

Dostałas tego wyczekiwanego eska? Jak spedziłas urodziny?
Pozdrawiam

601

Odp: Już 4 miesiąc nie jesteśmy para a ja nadal walcze czy warto??

Dołączam się do życzeń - niech Ci życie pozytywnie wibruje wink A co, przedłużymy Ci urodziny! big_smile

602

Odp: Już 4 miesiąc nie jesteśmy para a ja nadal walcze czy warto??

Nie, nie dostałam nawet wiadomości na komunikatorze.Udowodnił mi że jestem nikim...taką ciągnąca się za nim glistą.Ale cóz..może juz szkoda na mnie nawet 15 groszy....powiedziałam..niech mu ziemia lekka będzie.
Ka można powiedzieć że się zauroczyła....on jest młodszy...ale...to jest chodzące ciastko z kremem które mogłabym jesć na okrągło...Jak na niego patrze to robi mi się goraco.Kumplujemy się..znamy się od dwóch miesięcy..od miesiąca spędzamy wiele czasu razem...widujemy się dzień w dzień...Wyznałam mu w walentynki co czuje...w sobotę się całowaliśmy na mojej imprezie...i myślałam że wszystko się popsuło, pokłóciliśmy się...jesli nie moge go miec to chce by był nadal obok by pozwolił mi się podnieść po tym wszystkim.
Nie chce mówic o zakoochiwaniu i o tym że zapomniałam o M. bo tak nie jest..ale widze teraz że potrafie skupić swoją uwagę na kims innym...szkoda że młodszym...zacznijmy od tego że dowiedziałam się że jestem za stara dla niego...ale obróciliśmy to w żart.
Wczorajszy dzien był okropny na poczatku...czułam się jak wrak...opiłam się na umór w samotnosci. O 17 wyszłam z domu musiałam przetrzeźwiec..później spotkałam się z G. i kuzynem i wrócił mi dobry humor..dostałam cudowny prezent...G. pogadał ze mna o tym co się stało..powiedział że nie chce nic między nami psuć bo jestem super "kumplem" i tego nie chce tracic i prosił by było po staremu.Normalnie poczułam jakby mnie ktoś podniósł z zimnej ziemi.Przytulił mnie a Ka od razu zaczęła się uśmiechać.Dzisiaj dowiedziałam się też jak kuzyn o mnie dba.Przyjaciółka powiedziała mi że na imprezie kiedy wyszłam zła po rozmowie z G. Damian stanął przed nim chwycił go za bluzę i dosc dobitnie dał mu do zrozumienia że jesli jeszcze raz mnie tak skrzywdzi to nie będzie kolorowo.Aż się popłakałam jak to usłyszałam.Kocham te moje dwie Lamy jak nikogo na swiecie...ehhh...

603

Odp: Już 4 miesiąc nie jesteśmy para a ja nadal walcze czy warto??
Kakyuu napisał/a:

Nie, nie dostałam nawet wiadomości na komunikatorze.Udowodnił mi że jestem nikim...

Za to te dwa "Koguty" na końcu pokazują Tobie jak jesteś ważna smile I dlatego to dowód na wszystko to o czym suszymy Ci łepetynkę od dawna smile Coś się dzieje w Twoim życiu - pozytywnie emocjonującego. Uwierz mi, niejedna dziewczyna chciałaby żeby się o nią chłopaki za habity łapali big_smile (aha i nie chodzi mi o braci zakonnych tongue )

604

Odp: Już 4 miesiąc nie jesteśmy para a ja nadal walcze czy warto??

Taa....Damian nigdy nie powiedział do mnie Kaśka.....Nigdy nie zdrabniał jakoś głupio mojego imienia.
Zawsze byłam dla niego Katarzyną.
i Nie koguty tylko Lamy xD moje Kochane Lamy <3 dzięki nim stanęłam na nogi....
oj ja się boje żeby Ci moi Karmelici nie narobili jakiś głupot lub się nie pokłócili o to co się dzieje między mną a G.



i dziękuje Wam za życzenia :*:*:*:*:*:*

605

Odp: Już 4 miesiąc nie jesteśmy para a ja nadal walcze czy warto??

Kakyuu,
przeczytałam wiele Twoich wypowiedzi zwłaszcza pierwszym parenaście stron, powiem Ci jaki wg mnie zrobiłaś błąd - Kochałaś się z  byłym. On wcześniej kojarzył to z byciem z Tobą w związku, potem nie musiał mieć zobowiązań wobec Ciebie i i tak miał to samo. Widział że Cię ma.
Później nie dałaś mu zatęsknić. Nie wytrzymywaliście bez siebie nawet tygodnia, on albo Ty pisaliście sobie wiadomości na gg, smsy itd. Wtedy trzeba było powiedzieć mu NIE. Nie dzwoń do mnie, nie dotykaj mnie tak, nie patrz tak, nie dręcz mnie. Niestety, z zewnątrz jego zachowanie wygląda na chamskie.. Wykorzystywał to, że nadal go kochasz.
Ja też zerwałam z facetem tydzień temu, nie wyobrażam sobie życia bez niego, ale milczę. Zaciskam zęby wierząc że będzie chciał do mnie wrócić i stworzymy jeszcze lepszy związek niż wcześniej.
Zapisałam się na dodatkowe zajęcia, daje mu tyle czasu ile chce, nie proponuję spotkań, nie pokazuję mu że codziennie jest w moim życiu, raz rozmawialiśmy przez telefon i sprawdzał moje uczucia,. prowokował pokazując ewidentnei że jesteśmy dalej niż kiedyś.. dalej niż parę dni temu. Nie dałam odczuć że ryczę całymi dniami... i myślę o nim. Przeciwnie.
Wydaje mi się że facetowi trzeba pokazać że bez niego jesteś SILNA. Jego to fascynuje...
Ja zerwałam ze swoim bo miałam dosyć lekceważenia z jego strony. chcę by role się odwróciły. chcę by mnie docenił, ale do tego muszę się zmienić na dobre. Żyć i być szczęśliwa - z nim i bez niego - motywuje mnie to że robię to dla niego. Chcę się teraz zbliżać powoli...
A Ty Kakyuu, chciałaś, ale nie pokazałaś mu swojej niezależności od niego.. przestałaś go pociągać -wiedział że może wszystko - TO BŁĄD.

Pozdrawiam, trzymaj się, a następnego faceta traktuj inaczej - na pewno nie jak cały Twój świat - bo to na nich nie działa.
Kam

606

Odp: Już 4 miesiąc nie jesteśmy para a ja nadal walcze czy warto??

Dziękuje Kam za komentarz.Sama doszłam do takich wniosków po jakimś czasie...że byłam na każde zawołanie, na każde skinienie jego palca.A teraz szkoda mu nawet 15 gr by wysłac mi esa na urodziny o_O zobaczyłam że jest szczęśliwy z obecną dziewczyna więc nie chce się juz wtrącać.Dobrze mu życzę mimo tego jak potraktował mnie i moje uczucia.Ale sama to sobie zafundowałam.

Teraz chce ułożyć sobie zycie, bo przez to 9 miesięcy od rozstania wiele mi sie powaliło...stoje sobie na takich gruzach i powoli staram się rozrysowac na nowo mój świat.Poznałam pare nowych osób, odmroziłam stare kontakty...jest mi dobrze jak mi jest..chociaz mogłoby być lepiej...jakby moja mała Czarna róża odwzajemniła moje uczucie..narazie się ciesze że moge być kimś zauroczona i być blisko niego.

607

Odp: Już 4 miesiąc nie jesteśmy para a ja nadal walcze czy warto??

Ale uwierz... wiem jak nikt inny, że jak się kocha... to nie chce się żadnych porad, zasad, cel jest jeden: MIŁOŚĆ
coś o tym wiem, robię te błędy co i Ty, i wszystkie inne dziewczyny.. wydaje mi się że książki są mądre, ale nasze przypuszczenia podejrzenia i odczucia też mówią nam prawdę,
pozdrawiam i życzę Ci żebyś była szczęśliwa

608

Odp: Już 4 miesiąc nie jesteśmy para a ja nadal walcze czy warto??

Hej Kakyuu
Twój wątek obumiera. Może napiszesz co u Ciebie, jak Ci się układa?
Pozdrawiam
Sanders

609

Odp: Już 4 miesiąc nie jesteśmy para a ja nadal walcze czy warto??

Hej Sandi...
u mnie znów wszystko się posypało...nie mam siły by opowiadac ale znów jest tylko źle, źle , źle....może ja mam jakis fabryczny feler -.- nie wiem..wole nie dociekać...

610

Odp: Już 4 miesiąc nie jesteśmy para a ja nadal walcze czy warto??

Ja równiez jestem w podobnej sytuacji.Nie jestesmy już kilka miesięcy ze sobą a ja ciągle tęsknie. Od początku nie mogłam sie pogodzić z rozstaniem. Zostaliśmy przyjaciółmi,często sie widywaliśmy ,czasami było jak dawniej,on nie zaprzeczał że moze kiedys sie zajdziemy ,ale nic nie chce przyspieszać. Ostatnio caraz zadziej sie odzywa a na moje sms czy inne wiadomosci czasami nie odpowiada albo po dwuch dniach. Powiem szczerze ze cały czas miałam i mam nadzieje że bedziemy razem ,cierpliwie czekam ,piszę do niego co dziennie. Boję się  że on sie oddala że coś sie zmieniło. Jak myslicie czy on już niechce ze mną kontaktu czy to przez to ze się tak narzucam.

611

Odp: Już 4 miesiąc nie jesteśmy para a ja nadal walcze czy warto??

No troche chyba jednak sie narzucasz... Ale z doświadczenia wiem ale to jest. Za wszelką cene chce sie go zatrzymac i wtedy nie zwraca sie uwagi czy sie narzucamy czy nawet upokarzamy... Ja jestem w podobnym zwiazku juz 2 lata i pewnie gdybym za kazdym razem nie udowadniala ze powinninsmy byc razem to juz bysmy nie byli... Caly czas czekam kiedy to on pokaze mi jak faktycznie mnie kocha bo po jakims czasie sama tego nie dostrzegasz....

612

Odp: Już 4 miesiąc nie jesteśmy para a ja nadal walcze czy warto??

Puchatku ja tez myślałam że się zejdziemy, pisałam czekałam...a on się oddalał i oddalał aż w końcu zacumował u innej a jak dowiedziawszy się po prostu się załamałam.To było tak niespodziewane.Teraz są juz ze sobą 3 miesiące, zakochani...a ja dałam sobie spokój.Myśle o nim, brakuje mi go ale poddałam się bo wiem że juz nic nie mogę zrobić.Do świąt jeszcze byliśmy w kontakcie, póxniej na JEJ wyraźne życzenie zerwał ze mną kontakt z dnia na dzień i nie słyszałam go juz kilka tygodni.

613

Odp: Już 4 miesiąc nie jesteśmy para a ja nadal walcze czy warto??

To straszene ,takie cierpieć. Ja bede nadal tesknić ,mysleć i mieć nadzieje ,inaczej nie potrafie. Myslę że jak przyjdzie taki dzień że da mi wyrażnie do zrozumienia albo bedzie tak że kogoś znajdzie to może wtedy bedzie mi łatwiej zrezygnować . Bede przynajmniej wiedziała oco chodzi .

614

Odp: Już 4 miesiąc nie jesteśmy para a ja nadal walcze czy warto??

widzisz..kiedy wiedziałam że z kimś jest przez pierwsze tygodnie rozpaczliwie walczyłam, dzwoniłam, gadałam z nim nawet kiedy ona u niego była co ja denerwowało a mnie satysfakcjonowało jak wychodziła trzaskając drzwiami.Na prawdę kiedy on sobie kogoś znajdzie na początku będzie ciężko a później z dnia na dzień Ci to spowszechnieje.

615

Odp: Już 4 miesiąc nie jesteśmy para a ja nadal walcze czy warto??

No tak ,jak znajdzie . A jak nie znajdzie to może trwac i trwać. Kurde skoro on i tak może znleżć sobie w tym czasie inna to może jednak nie mysli o nas poważnie ,nie tak jak my bysmy chciały i jak my czujemy,może lepiej dac mu odetchnąc aby sie zastanowił i może zatesknił ,żeby sam sie zaczoł starac jezeli mu naprawdę zależy. Jak myslicie.

616

Odp: Już 4 miesiąc nie jesteśmy para a ja nadal walcze czy warto??

Jestem za tęsknotą.Warto spróbować.Napisz mu eska ostatniego jutro rano a później nagle zamilknij i sprawdź jak zareaguje kiedy nagle przestaniesz za nim gonić.

617

Odp: Już 4 miesiąc nie jesteśmy para a ja nadal walcze czy warto??

Właśnie wczoraj wieczorem pisałam do niego ostatni raz ,od dzisiaj spokój. Zobaczymy co sie bedzie działo . Dam znać .

618 Ostatnio edytowany przez Kakyuu (2010-03-08 21:26:35)

Odp: Już 4 miesiąc nie jesteśmy para a ja nadal walcze czy warto??

Zacznijmy od tego jak długo dasz rade wytrzymać, ja osobiście wymiękłam po tygodniu -.-  będę czekała na raporty z frontu xD

i cisza w wątku sad

619

Odp: Już 4 miesiąc nie jesteśmy para a ja nadal walcze czy warto??

Wracam z nowiną. Wytrzymałam i nieodezwałam sie do niego ,ale on do mnie również . Na dzień kobiet wysłał mi zyczenia przez gg po godzinie 22-giej,ciekawe czy dopiero sobie przypomniał o mnie . Przez ten czas miałam możliwosc pomysleć ,poobserwować. Widać ewidentnie że on niechce ze mną kontaktów,chyba jednak chce zapomniec ,a tak jest szybciej ,jeżeli sie nie kochało tak prawdziwie i mocno to napewno szybciej się zapomni. Ja nieodezwe sie i bede nadal obserwować sytuację ,to nawet dobra nauka na przyszłość. Po takim czymś kobietki  bedziemy napewno silniejsze i może kuz nie tak łatwowierne. Pozdrawiam i do usłyszenia. A co u was ,jak tam na froncie.

620 Ostatnio edytowany przez sanders (2010-03-11 14:13:22)

Odp: Już 4 miesiąc nie jesteśmy para a ja nadal walcze czy warto??

Cześć dziewczyny
Dzielne jestescie. Faceci jak chcą zerwac z dziewczyną nie potrafią porozmawiać otwarcie tylko sciemniają, że kochają, ale nie mogą z nią byc i nie potrafią wytłumaczyc dlaczego. Albo znikają z życia swojej ukochanej i milkną.
To oznacza calkowitą niedojrzałość.
Trzymam za Was kciuki, żebyscie sie nie złamały i znalazły nową prawdziwą miłość.

Kakyuu, co u Ciebie. Długo Cie tu nie było

621 Ostatnio edytowany przez Kakyuu (2010-03-11 14:51:40)

Odp: Już 4 miesiąc nie jesteśmy para a ja nadal walcze czy warto??

Hej Sandiś :*
U mnie powoli wszystko wychodzi na prostą.Baaaardzo powoli.M. olał mnie już totalnie i zapomniał o moim istnieniu na dobre.Na poczatku strasznie się z tym męczyłam mimo tego że szukałam sobie tysiące zajęć by zając myśli.Cóż..jest szczęśliwy..nie wtrącam się w jego życie skoro sobie tego nie życzy.Chociaż nie inaczej..jeśli ONA sobie tego nie życzy.Marzec ciężkim miesiącem bo to w tym nieszczęsnym marcu wszystko się zaczęło 4 lata temu.Wtedy się poznaliśmy...pamiętam wszystko jakby to było wczoraj..niestety.
W domu unormowało sie od czasu gdy w miarę systematycznie zaczęłam chodzić na zajęcia nadrabiając zaległości.Musze jeszcze coś zaliczyć ale myślę że dam sobie radę.Przez ten czas odnowiłam stare kontakty i przekonałam się jak wiele osób czekało na to az odkurzę nasze kontakty.Widze jak wiele osób było mi życzliwych i mimo masy czasu nadal dotrzymują złożonych mi obietnic.
Z Kat..cóz...nie wiem co się dzieje ale rozmawia ze mną przez osoby trzecie..jakos się tym nie przejmuję szkoda czasu na nerwy szczególnie że teraz widze ile dla niej znaczyła nasza przyjaźń -.-  Moje Lamy Lamy (czyt. Karmelici) lekko zastopowali z odwiedzinami bo moje małe słodkie Ciastko znalazło sobie dziewczynę a ja stara dupa psułam mu image xD no cóż życie.
Często odwiedza mnie przyjaciel notabene były chłopak Kat.Zawsze mieliśmy dobry kontakt i traktowaliśmy się jak rodzeństwo.Wiem że mogę na niego liczyć mimo tego że wkradła się nam w znajomość mała przerwa.Mam się komu wygadać, mam się do kogo przytulić i nawet dostane buziaka jak mam naprawdę zły nastrój.Gadamy godzinami przez telefon co powiem szczerze przynosi mi ogromna ulge.No to tak z grubsza chyba xD


Co do Puchatka..Kochana wiem że to jest trudne ale widocznie chłopak nie był Ciebie wart.Zapomnij powoli i zacznij zyć.Siedzenie w skorupie nie daje nic dobrego.Niestety wiem z autopsji -.-


a Co u Ciebie Sandi??

622 Ostatnio edytowany przez sanders (2010-03-11 23:04:31)

Odp: Już 4 miesiąc nie jesteśmy para a ja nadal walcze czy warto??

U mnie w sumie niewiele zmian. Synuś rośnie, łobuzuje. Troszke nam choruje, ale ogólnie jest ok.
Dobrze, że juz jestes prawie na prostej. Pisałam Ci dawno temu, że potrzebujesz czasu, żeby zacząć zapominac i zaleczać rany.
Piszesz, że Twoja przyjaciółka okazala się "przyjaciółką". Tak bywa bardzo często. Tez miałam kiedys przyjaciółkę, tzn myślałam, że jest moją przyjaciółką. Chodziłysmy razem do liceum. Spotykałyśmy się często. Ona przyjeżdżała do mnie na urodziny, ja jeździłam do niej. Wspieralam ją gdy szła na operację kręgosłupa. Nie moglam jej odwiedzac w szpitalu bo leżala aż w Warszawie. Ja studiowałam dziennie i pracowałam wiec nie było szans. Ale byłam z nią w stalym kontakcie telefonicznym.
Pewnego pięknego dnia, spotkałyśmy się na siłowni. Ja siedziałam z moim chłopakiem (obecnym mężem) przy stoliku, bylismy juz po ćwiczeniach, a ona dopiero wchodziła ze swoim. Ucieszylam się jak ją zobaczyłam, bo dlugo sie nie widziałysmy. Ona mnie zobaczyła, uśmiechnęła się, powiedziala cześć i staneła tyłem do mnie przy barku. Zaczeła rozmawiac ze znajomymi. Zabolało mnie to bardzo. Nie spodziewalam się czegoś takiego.
Od tamtego spotkania mineły prawie 3 lata. Nie kontaktowałysmy się w żaden sposób. Ja poczułam się bardzo zraniona. Widziałysmy się ostatnio w kinie, a potem w sklepie. Udałam, że jej nie poznałam. A jak nasze oczy się spotkały szybko zmieniłam kierunek patrzenia. Nie umiałabym teraz z nią rozmawiac.
A jak na studiach, jak egzaminy? Udało Ci się wszystko zaliczyc czy nieszczęśliwa miłość daje sie we znaki. Wiem sama po sobie, że w czasie sesji, kiedy trzeba sie przyłożyc do nauki myśli o ukochanym napływają do głowy jak nigdy wczesniej. Nie mozna sie skupic na tym co trzeba

623 Ostatnio edytowany przez Kakyuu (2010-03-12 16:25:57)

Odp: Już 4 miesiąc nie jesteśmy para a ja nadal walcze czy warto??

No zostało mi jedno draństwo do zaliczenia ale jest ok.
Co do Kat...tez nie jestem pewna czy potrafiłabym odzyskać do niej pełne zaufanie.raczej nie...ale mam Tomka który jest na kazde zawołanie i zawsze kiedy potrzeba jest blisko.No przy nauce dość często myślałam o Matim..ale cóż poradzę taki miesiąc..zbliża się 4 rocznica naszej znajomości...gdybyśmy byli razem stuknęło by na 4 latka.ehh...to takie trudne teraz kiedy jestem sama i odczuwam brak tego wszystkiego.
Ja na Kat wpadam prawie codziennie na zajęciach.Bolesna że musimy siedziec w jednej sali i nie będzie juz wspólnych "jaj" czy wypadów w przerwach.Życie.



Taaaa....i znów się wszystko sypie przez jedną uprzejma osobę.Jak ja kocham mieszanie w moim życiu prze osoby postronne -.- ten dzień jest ku*** cudownyyy...po prostu cudny -.-

624

Odp: Już 4 miesiąc nie jesteśmy para a ja nadal walcze czy warto??

Przede wszystkim zrezygnuj z całowania sie i seksu. Jemu jest wygodnie, bo nie ma zobowiązań ale ma Twoją fizycznosc.

625

Odp: Już 4 miesiąc nie jesteśmy para a ja nadal walcze czy warto??

Kto Ci się znowu wtrąca w życie?
Dlaczego Ty na to pozwalasz. Myslę, że w koncu zaczniesz walczyc o swoje i przestaniesz bac sie odezwac.
Ja taka byłam. Bałam się cokolwiek powiedziec, nie umiałam sie odezwac wtedy kiedy powinnam. Ale wszystko sie zmieniło.
Dowiedziałam ostatnio, że ktos z rodziny męża opowiada w rodzinie co sie dzieje u nas w domu, że np się kłócimy (chyba norma w związkach). Oj powiedziałam, a własciwie wykrzyczałam, że nie życzę sobie. G*** to kogo obchodzi. To jest nasze życie. Nie życzę sobie plotkowania na nasz temat, wtrącania się i doradzania. Ci którzy mieli cos na sumieniu myslę, że wzieli sobie do siebie moje słowa. Po tym wszystkim jak ochłonełam, byłam sakoczona, że nie usiadłam cichutko w kącie ze łzami w oczach, że ktos plotkuje na mój temat, tylko powiedzialam co mysle. Lżej mi z tym.
Ty też. Nie daj się, bez względu na to kim ta osoba jest. Nie daj po sobie poznac, ze jestes tym zalamana.

626

Odp: Już 4 miesiąc nie jesteśmy para a ja nadal walcze czy warto??

No a któż mógłby się wtrącić? "Przyjaciółka". Oczernianie mnie na portalach społecznościowych i przed znajomymi.Nie odzywam się okazując tylko to że jakoś mnie to nie rusza.Jakoś dam sobie chyba rade.Nie lubie kłótni i nie bawię się tak jak ona wiec skoro chce sobie nazywać mnie idiotka niech pierwszy spojrzy na siebie i zobaczy jak się zachowuje.

627

Odp: Już 4 miesiąc nie jesteśmy para a ja nadal walcze czy warto??

Witam wszystkie Panie.
Trafiłam na to forum calkiem przypadkiem, siedze własnie w pracy i gapie sie w ten durny monitor i tak własnie znalazlam sie tutaj:)
Przeczytałam wszystkie posty , odnośnie zawiłej sprawy Kakyuu, i pewne wątki poruszane tutaj, wydaja mi sie podobne do moich przezytych sytuacji smile każdy w zyciu moze podzielic sie podobnymi przezyciami, bólem, cierpieniem odnośnie spraw sercowych, dobrze, ze takie forum istnieje, tutaj kazda osobka moze pisac co chce, nie wstydzac sie tego co przeżywa, ponieważ nikt sie nie zna. Ale mniejsza o to, zeszłam z tematu.

Hmm, nie wiem w sumie co napisac, ale chciałam powiedziec, ze kazda sytuacja w zyciu, ktora jest zagmatwana i cieżko nam jest sobie z nia poradzic i wydaje nam sie, ze to koniec swiata, -  jest do przezycia, musimy wziac zycie takim jakie los nam daje, albo wziac zycie w swoje ręce i kierowac nim tak jak sami tego chcemy. Nikt o nas nie zadba, wiec my kobitki musimy zrobic to same:)

Chciałam jeszcze powiedzieć, ze jak na moj wiek, tez duzo juz przeszlam, czasami mysle, ze az za duzo, pare milosci, pare zdrad, pare porażek. Czasem kiedy kłade sie spac, myśle sobie , ze juz tak bedzie zawsze, ale kiedy sie budze, widze sloneczko za oknem, powtarzam sobie, ze niedam za wygrana fatum , ktore nademna wisi:)

Kakyuu, Ty pewnie slyszałas juz wiele pocieszeń i wiele rad, jednak nie wiem czy cos pomoże Ci w czyms to co napisze, ale da moze cos do myslenia:)

Mialam podobna sytuacje z facetem, jak Ty, jednak nam los płata rózne figle do dzis;)
Zaczeło sie to tak:
Byłam w zwiazku z chlopakiem 2 lata, był to moj 3ci powazny zwiazek. Po dwoch wspolnych latach, w tym było rowniez duzo incydentów nie za milych( jak to w zwiazku:)) cos zaczeło sie psuc. Myslę, ze zaczeło sie psuc dlatego, iz wkradała sie do naszego zwiazku nuda... monotonnośc. Zaczełam zazdrościc kolezanka swobody, krota maja. Wspolnych imprez, z ktorych wracało sie nad ranem, itd itp. On niechciał wychodzic, wolał zostac w domu, spac, ogladac film itp. Stwierdziłam wiec, ze jestem młoda i moge jeszcze skorzystac z zycia, zaczełam jezdzic na imprezy, poznawalam duzo nowych ludzi, szczegolnie płec przeciwna:/ ktora za bardzo sie mna interesowała... ja wowczas poznałam smak, hmm... nie wiem jak to znazwac, smak młodosci.. To troszke mi skaplikowało zycie, poniewaz doszło do zdrady z mojej strony. Wiem, moge winić za to tylko siebie. Wtedy jednak niedotarło to do mnie i nic sobie z tego nie robiłam. Po pewnym czasie moj chłopak przejzal mi telefon, GG, i wyszło na jaw to ze spotykam sie z innym. O zdardzie nie wie do dzis. I jestem egoistka straszna bo sie nie dowie. 
Sytuacja była dusza, chcialam sie z nim rozstać, z tego wzgledu ze bardziej spodobało mi sie to zycie samej. Nagle, po jakimś krotkim czasie, dowiedziałam sie , ze on zdradził mnie kilka miesiecy wczesniej... Powiedzial mi o tym , poniewaz twierdzil ze go ta sytuacja meczy:/ rozstalismy sie na dobre. Przezywałam strasznie to, ze on zdradził mnie z kobieta, z ktora wczesniej smsowal, spotykal sie w pracy... wsciekalam sie o to wczesniej i on ciagle obiecywal, ze nie bedzie , ze skonczy z tym. A jednak... skonczylo sie to tak a nie inaczej.
Teraz mozesz mi wierzyc lub nie, przez caly rok bolala mnie jego zdrada, tak bardzo ze budziłam sie w nocy i płakalam w poduszke.
On starał sie to naprawic , starał sie, błagal zeby wrocic i rozne rzeczy robił, zebym mu tylko wybaczyła. Ja niechcialam nawet o tym slyszec, zamknelam sie w swoim swiecie i zyłam mysla taka, jaka inni mi probowali wmowic: czyli teksty typu: "daj sobie spokoj, zrobil to raz , zrobi rowniez drugi". Wiec sama sobie to wmawialam.
Trwalo to roku. To jego zabieganie o mnie.
Nagle,  uswiadomilam sobie, ze przeciez ja zrobilam to samo. Zdradzilam go. Myśli zaczely mi kłebic w glowie. Myslalam ze zwariuje, nie wiedzialam co mam robic. Zrozumialam, ze zycie bywa okrutne bardziej, niz sie spodziewamy. I kazdemu moze sie noga powinąc. Zdecydowałam, ze wroce. Ze zapomne i bedziemy razem dalej i bedzie tak pieknie.
Napisalam smsa: spotkajmy sie.
odpisal: nie dam rady. /- zdziwilam sie ogromnie poniewaz nigdy nie bylo z tym problemu, pisal do mnie, chcial sie spotkac itd. /
zapytałam go: a dlaczego? ja potzrebuje Cie zobaczyc, chce porozmawiac..
odpisal: juz za pozno.

Zadzwonilam do niego pytajac co sie dzieje, a on powiedzial mi ze to wygasło. Ze poznal kogos, ze ta dziewczyna go zafascynowała, jest przeciwienstwem mnie, i ze spoznilam sie o tydzien. Nie ma mozliwosci zebysmy wrocili od siebie.

Zycie mi sie zawalilo, plakalam znow, przezywalam to okropnie;/ nie jadlam , nie spalam... Zaczelam sie winic ze sama na wlasne zyczenie sobie to spieprzyłam.. i stracilam milosc swojego zycia.

Czas mijał, oni byli razem, widzialam, ze on jest szcesliwy, niechcial o mnie slyszec, niechcial slyszec o nas, ale ja niedalam za wygrana, chodzilam do niego do pracy, poczatki wygladaly tak, ze zawsze wychodzilam z placzem i pelna zalu i przykrosci.
Po jakims czasie, stwierdzilam, ze wlasnie bede taka zołza o ktorej pisala Vanessa, ze pokaze mu ze nie tylko on jest na swiecie, ze jest wielu innych facetow , ktorych moge miec.
Zaczelam sie spotykac z chlopakiem, a ja dalej biegałam do mojego ex do pracy zeby pogadac, ale juz nie uzalalam sie nad soba , tylko z usmiechem na twarzy opowiadlam mu jak spedzialam wieczor, z obecnym chlopakiem, co robilam, gdzie bylam... itd itp...
Wydaje mi sie, ze go to bardzo ruszyło... zaczal do mnie znow pisac,dzwonic... patrzyl mi w oczy jak dawniej.. i zawsze mowil , ze sie o mnie martwi.

Po paru miesiacach , ( chyba 5) rozstał sie z ta dziewczyna, ktora nazywal swoim idealem... ktora tak bardzo go zafascynowała.
Zaczelismy sie spotykac, znow regularnie. Mijaly miesiace, i pewnego dnia, zapytał czy mozemy sprobowac byc razem, jednak moje zycie przez ten dlugi okres przez ktory nie bylismy razem nabralo innej barwy i kategorii, wiec stwierdziłam, ze narazie niech zostanie tak jak jest. Czas pokaze co z nami bedzie. Czas pokaze czy to jest naprawde miłosc, czy tylko przywiazanie do siebie.

Przepraszam, ze zanudziłam Was , swoja historia, ale przez to chcialam uswiadomic kilka rzeczy Tobie - Kakyuu, chocby nawet to, ze jesli nadal myslisz o tym chlopaku, wbrew temu ze ma dziewczyne, i uwazasz, ze jest zakochany, choc wcale moze tak nie jest, powinnas walczyc, jesli tylko tego chcesz i nie jest on skreslony w Twoim zyciu i w Twoich oczach.
Czasem warto jest zrobic z siebie idiotke, ze tak brzydko powiem, ale daje to jednak skutek. Psychika ludzka jest tak bardzo poddana na zdanie innych, ze my nawet sobie tego nie wyobrazamy. A jesli sie nawet nie uda, to pokazesz mu ze żadna dziewczyna nie bedzie taka jak Ty. Przypomnij mu o sobie. Zamotaj w glowie. Daj do myslenia.
mOze to da taki skutek jak u mnie. Chociaz mysle, ze napewno. Faceci nie sa tacy twardzi jak mowia i na jakich wygladaja;)

Jesli sie nie uda, to gwarantuje, ze w stosunkach zostaniecie pozytywnych. Moze i nawet jako przyjaciele.


Pozdrawiam. I jeszcze raz przepraszam, za ten długi post:))

628 Ostatnio edytowany przez Kakyuu (2010-03-20 10:57:15)

Odp: Już 4 miesiąc nie jesteśmy para a ja nadal walcze czy warto??

L3yLa Kochana...ja walczyłam o niego przez dobre 8 miesięcy.Poznał swoją obecną dziewczynę, także nie dawałam za wygraną.Kiedy zaczęliśmy wychodzić na prostą w znajomości to ONA zakazała mu kontaktu ze mną.Kazała mu wykasować mój numer i nie kontaktować się ze mną.Nie mogę do niego pójść ponieważ on Studiuje w Gliwicach i cały tydzień go nie ma w naszej rodzinnej miejscowości.Kiedyś wracał co weekend ale od kiedy jest z Justyną wraca raz na miesiąc.Wiec nie ma okazji by nawiedzić go w domu.Nie jest skreślony, nadal mnie męczy w myślach nie mogę powiedzieć już że kocham go obsesyjnie...przez te miesiące jakoś wszystko wygasło, tli się delikatnie we wspomnieniach ale nie napędza mnie juz do desperackiego szukania z nim kontaktu.Jest szczęśliwy więc niech będzie, nie mogę mu przeszkadzać.Ostatnio jedna z koleżanek zapytała mnie co bym zrobiła gdyby zechciał do mnie wrócić.Powiem wam szczerze że nie mam zielonego pojęcia, chociaż jednego jestem pewna nie rzuciłabym mu się w ramiona zapominając o wszystkim co powiedział czy zrobił gdy nie byliśmy razem.Na początku zaraz po rozstaniu wypominałam mu że nigdy mnie nie kochał, że mnie oszukiwał.Jednak gdy ktoś nocą pokaże Ci i powie to jest księżyc a Ty patrząc na niebo za 12 godzin zauważysz że go tam nie ma nie nazwiesz tej osoby kłamca czyż nie?Wiec może mnie kochał, może nie nie wnikam bo nie czas na to.Moje podejście do życia i do miłości zmieniło się przez to 10 miesięcy, odsyłam do mojego bloga którego adres jest w podpisie.Tak zazwyczaj można znaleźć to co aktualnie czuję.Wspomnienia, przeżycia i przełomowe chwile.



EDIT:
Hej wszystkim..i znów wątek przeżywa zastój sad
Przez ostatnie dni często napadają mnie mysli o Mateuszu.Nie moge sie od nich opędzić.Na zajęciach,w autobusie, w czasie spaceru, przed snem a nawet w trakcie jakiejś normalnej domowej czynności: sprzatanie, gotowanie, pranie...zaczyna to być meczące.Kiedy tak się dzieje za wszelką cenę staram się przenieść swoje myśli na inne tory jednak nie zawsze mi to wychodzi.Co jest nie tak..myślałam że wszystko się już ustabilizowało.

629

Odp: Już 4 miesiąc nie jesteśmy para a ja nadal walcze czy warto??

Cześć Ka!
Jak sie masz?
Rzeczywiscie wątek dopadł zastój.
Co u Ciebie, Mat w dalszym ciągu siedzi w Twojej głowie?
Napisz od czasu do czasu cos w wątku, na pewno ktos cos napisze.
Mozesz do mnie na priva napisac

630

Odp: Już 4 miesiąc nie jesteśmy para a ja nadal walcze czy warto??

Hej Sandiś...
Niestety M. jak siedział tak siedzi...chociaż czas...pokazuje że można pokochać w życiu więcej niż jedną osobę.W domu spokój, nauki dużo ale jakoś daję sobie rade.Więc powiem że nie ma źle.Chociaż opisy jego obecnej wytrącają mnie z równowagi...sama nie wiem dlaczego nadal na nie spoglądam..może z nadzieją że coś im poszło nie tak..ale co to zmieni...ehh...napisze Kochana jak wróce chyba że dorwę neta w święta...wyjeżdżam do Wawy i aktualnie jestem w trakcie pakowania xD

631

Odp: Już 4 miesiąc nie jesteśmy para a ja nadal walcze czy warto??

Cześć dziewczyny czytam od jakiegos czasu wasze posty i od całkiem niedawna sama mam podobny problem a mianowicie moze od poczatki:
W mojej rodzinnej miejscowosci mieszka moj były jak zaczeło miedzy nami iskrzyc on jak twierdził tkwił jeszcze w omyłkowym zwiazku i ja zamykałam swoj. Spotykalismy sie przez kilka weekendów i w koncu zostalismy oficjalnie para. Jak wiadomu poczatki sa piekne i cudowne nasze tez takie były na okres wakacji wyjechalismy do pracy i zamieszkalismy razem przez trzy miesiace w tym czasie zdazylismy sie bardzo zzyc i przyzwyczaic do siebie (chociaz i klutnie sie zdarzały) ale potem trzeba bylo wrucic do szarej rzeczywistosci zacza sie wrzesien on wyjechał do szkoly z internatem i znowu zostały nam tylko weekendy. Na poczatku to jeszcze sie jakos kleiło duzo dało nam to wspolne mieszkanie a potem miedzy nami stopniowo sie ochładzało i nie miałam pojecia dla czego moje uczucia do niego sie nie zmieniły a wrecz zakochana byłam do szalenstwa a on coraz bardziej obojetny spodkania bardziej oficjalne brak tematow i tego jego entuzjazmu podczas kiedy ja cała w skowronkach ze juz jest piatek i go zobacze nie rozumiałam dla czego tak sie dzieje on mowił ze cos sie psuje ze ciagle sie klucimy generalnie ze mamy kryzys przetrwało to do lutego az w koncu powiedział zebysmy sie na jakis czas rozstali popłakałam sie powiedziałam czy jemu nie jest szkoda tego wszystkiego mielismy juz takie plany ze w te wakacje zamieszkamy razem oboje zaczniemy pracowac bedziemy po szkole i ze to juz bedzie  na powaznie odkładac tylko na wesele. Widocznie ruszyły go moje słowa bo po poł godz przyjechał i powiedział ze nie moze bezemnie zyc i zebysmy to naprawili z czego ja byłam mega zadowolona. Ale juz jak tylko wyjechał czepiał sie za byle co dosłownie smiertelnie sie obraził bo odpisałam mu na smsa po poł godz co i jemu sie zdarza kiedy jest zajety i co do tej pory nigdy nie było zadnym problemem ale i na to przymykałam oko i na wszystkie jego fochy bo przeciesz chciał sie rozstac z powodu klutni wiec ja chuchałam na nasz zwiazek i do jakich kolwiek  sytuacji zapalne starałam sie nie dopuszczac. Ale nic to nie dało bo kolejnego weekendu sytuacja sie powturzyła tylko tym razem napisał mi to na gg nie widział moich lez wiec było mu prosciej powiedział ze juz sie wypaliło. Po pewnym czasie dowiedziałam sie ze w internacie zdradza mnie z jakas dziewczyna i to trwało kilka miesiecy wtedy wszystko zrozumiałam z kad ta jego obojetnosc nieobecny wzrok zamyslenie. Wygarnełam mu wszystko ze sie dowiedziałam ze jest dla mnie dnem i brzydze sie nim odpisał mi tylko spoko ciekawe od kogo wiesz. Nawet nie prubował sie tłumaczyć. A ja cały czas zachodze w głowe dlaczego tak sie stało czy znudził sie juz mna???? czy to wina mojego charaktery ze nie potrafiłam utrzymac go przy sobie bo w naszym zwiazku to ja byłam raczej ta uległa ktora ustapi nieraz zdarzało mu sie docinac mi w towarzystwie (czego na poczatku nie było) i ja oczywiscie nie odpowiadałam mu tym samym milczałam a on pozwalal sobie na coraz to bardziej przykre docinki wiem ze zle robiłam ze gdybym była wredna zołza to miałby szacunek do mnie i to on by latał a nie ja zawsze to ja pierwsza pisałam wyciagałam reke on nie musiał sie wysilac przez to stałam sie przewidywalna i nudna byc moze dla tego zainteresował sie inna. Inni mowili mi ze powinnam byc bardziej stanowcza ze ja tez czasem powinnam sie postawic obrazic zeby w jakis sposub go jeszcze intrygowac a nie zawsze mu przytakiwac. Taka jest moja hipoteza rozpadu naszego zwiazku ale ze swoja była dziewczyna rozstał sie podobno tez dla tego ze im sie nie układało i takie ble ble a prawda była taka ze jak sie oczywiscie niedawno dowiedziałam to zostawił ja po kilku spedzonych weekendów ze mna kiedy juz miał pewnosc ze ma u mnie szanse. Teraz juz ma legalnie poisy do tej swojej nowej bez obawy ze sie dowiem. Ja wiem ze to kwestia czasu az ona mu sie nie znudzi i nie pozna kolejnej ale tak ciezko mi patrzec na ich zdjecia np na nk i chciałabym zeby wrócił myslicie ze powodem tego ze sie rozpadło był moj charakter to ze on miał swiadomosc az zabardzo ze jest całym moim swiatem i to zaczeło go nudzic (bo w zasadzie chlopaka zawsze trzeba trzymac w lekkiej niepewnosci zeby musiał sie troche starac mimo ze juz ma ta dziewczyne) czy raczej typ chlopaka ktory poprostu jeszcze nie dorósł i lubi z kwiatka na kwiatek ??????????

632

Odp: Już 4 miesiąc nie jesteśmy para a ja nadal walcze czy warto??

Kochani mam ograniczony dostep do neta...więc jak wróce na stare śmieci to ozywie wątek...Narazie siedze w Warszawie.

I sądze malwinka że to taki skakacz jest...i czas dać sobie spokój... naprawde...ale rozpisze się jak juz bede na swoim sprzecie... ;]


i to że mój wątek wciąga ludzi sie sprawdza....gdzie Don Pedro o_O

633

Odp: Już 4 miesiąc nie jesteśmy para a ja nadal walcze czy warto??

Jestem i nie daję się wciągnąć smile No to czekamy na Twój ożywczy powrót smile

634

Odp: Już 4 miesiąc nie jesteśmy para a ja nadal walcze czy warto??

No to uważaj bo jak wróce to dopiero wtedy może Cie wciagnąc xD niach, niach xD

635

Odp: Już 4 miesiąc nie jesteśmy para a ja nadal walcze czy warto??

Kakyuu to fakt ze twoj watek i twoja historia sa wciagajace sama czytajac to naprawde gleboko Ci współczułam ale dopiero niedawno tak naprawdę zrozumiałam jak sie czułaś Ty i te wszystkie inne dziewczyny ktore spodkało cos podobnego. Powiec mi jak sobie z tym poradzic mina juz miesiac od kad sie rozstałam z chlopakiem sa chwile w kturych juz mi sie wydaje ze wszystko jest ok a potem wraca to wszystko jak bumerang. Najgorsze jest to ze przyjaznie sie z jego siostra i przez to on ciagle przewija sie przez nasze rozmowy ostatnio byłam na imprezie po raz pierwszysama bez niego tanczyłam z pewnym chlopakiem i udawałam ze swietnie sie bawie smiałam sie skakałam i patrzac z boku wygladałam na wpełni szczesliwa cieszaca sie z zycia dziewczyne a wszystko dla tego ze byli tam jego koledzy i wszystko mu przekarza nie wiem czy wybrałam dobry sposób ale moze jak poczuje zyłke zazdrosci to ponownie zacznie o mnie myslec? Najgorsze jest jednak to ze on spotyka sie z tamta dziewczyna sa juz nawet oficjalnie para i w tym czasie kiedy ja bawiłam sie na dyskotece on ten wieczór spedził z nia ciagle ma opisy jaki to jest ponownie szczesliwy a ja ciagle mam nadzieje ze moze jeszcze cos miedzy nami jest mozliwe i nie umiem sobie z tym poradzic jeszcze nie umiem sobie wyobrazic tego ze juz nie jest moj powiedzcie mi jak zapomniec dac sobie z tym na luz a moze wy widzicie jakies rozwiazanie pomysł jak mogł bym to jakos sprytnie posklejac ??? rozmowa z nim nie wchodzi w gre bo rozstanie wiecie jak wygladało i wyszła bym na totalna kretynke nie dosc ze mnie zdradzał o czym sie dowiedziałam to jak bym chciała jeszcze z nim pogadac po tym wszystkim to pomyslałby ze jestem naprawde zdesperowana załosna panna i na 100% olałby mnie to mysi byc cos w stylu zeby nie dac mu o sobie zapomniec zeby wracały do niego wspomnienia zeby nie mogł zniesc mysli ze mnie stracił i ze ktos inny sie mna interesuje i moze byc na jego miejscu i zeby on chciał to naprawic ....

636

Odp: Już 4 miesiąc nie jesteśmy para a ja nadal walcze czy warto??

Wiesz Kochana...na początku nie jest łatwo.Minął juz prawie rok a mnie nadal to boli i przewija się w moim życiu.Ostatnio jego obecna dziewczyna nazwała mnie w opisie żałosną.Mała wymiana zdań, pokazanie na gadu że mnie to obchodzi tyle co zeszłoroczny śnieg ale co wypłakałam w poduszke to moje.
Nie pokazuj na siłę że jesteś szczęśliwa...bądź...mnie tez jest cięzko bo nadal jestem sama, mam przyjaciela...ale to nie to.Zacznijmy tez od tego że nie chodze na imprezy...
Najlepszy sposób na zapomnienie....wyjsc do ludzi....poznawać nowych, flirtowac...poczatki są masakryczne ale później jest tylko łatwiej uwierz mi.
Nie daj sie zwariować...tyle Ci powiem..bo ja przez pół roku myślałam o moim obsesyjnie...i naprawde wyszłam na żałosną kretynkę która nie potrafi pogodzic się ze strata.Nie popełniaj moich błedów...jak zdradzał to nie był Ciebie wart.

637

Odp: Już 4 miesiąc nie jesteśmy para a ja nadal walcze czy warto??

Powiec Kakyuu wierzysz w to ze jak kogos obdarzyłysmy takim uczuciem a z mojej strony to poprostu była miłosc do szalenstwa obsesja jakas bylam tylko w niego zapatrzona i tym bardziej mnie bolało to co sie stało przez pierwsze dni snułam sie jak cien uwierzysz ze tak schudłam ze w szkole moja nauczycielka kazała mi zostac po lekcjach i pytało co sie ze mna dzieje czy je nie wpadłam w jakas anoreksje bo wygladam strasznie i czy mam jakies powazne problemy. A wiec czy wierzysz w to ze jeszcze mozemy byc szczesliwe z kims innym?? jak .... jak tak bardzo pokochac zupelnie innego chlopaka ?? to wszystko jest takie do bani sad(((

638

Odp: Już 4 miesiąc nie jesteśmy para a ja nadal walcze czy warto??

Malwina wiem...ja nie raz zostawałam wzywana do wychowawcy, do historyka...miałam sesje z pedagogiem...w końcu rodzice chcieli mnie wysłać do psychologa!Schudłam, wyglądałam jak wrak, rozpiłam sie, paliłam jak lokomotywa.
Nie pokocham juz nikogo tak jak jego, nadal mam go w sercu zakopanego głeboko, głeboko i już nic mi go nie wyplewi...ale nie było nam dane być razem.Może mieliśmy sie spotkac by nauczyć sie czegoś wzajemnie ale to nie ten z którym mam być do końca życia.
Nie wierze że pokocham kogoś tak...ale wierze że będe szczęśliwa skoro i on potrafi być to dlaczego nie ja??Co jestem gorsza?NIE...więc skoro jemu udało się poukładac swoje życie i wyjśc na prosta to i mnie sie uda! Wiesz..czas nie leczy ran....on je zabliźnia i pozwala nam przyzwyczaić się do bólu.Więc tobie potrzeba jeszcze troche czasu a zobaczysz wszystko z innej perspektywy...

639

Odp: Już 4 miesiąc nie jesteśmy para a ja nadal walcze czy warto??

Kakyuu, nie mogę uwierzyć, że to są Twoje słowa.
Jeszcze niedawno pisałam CI o tym, ale Ty byłaś pewna, że nic sie nie zmieni w Twoim życiu.
A jednak. Trzeba słuchac starszych, bardziej doświadczonych smile

640

Odp: Już 4 miesiąc nie jesteśmy para a ja nadal walcze czy warto??

Wiesz Sandi....jak widzę ich opisy to mnie mdli a to nie nazwano żałosną....i to przez jego dziewczynę...więc naprawdę....ale to nie był facet dla mnie a cała ta wielka miłość z jego strony to był wielki pic na wodę.To już nawet nie boli...bardziej irytuje.Ale szkoda słów, mądry polak po szkodzie i tyle.
Może nie jestem mądrzejsza ale przynajmniej wiem, że drugi raz sobie nie dam tego zrobić.A jesli moja historia może pomóc innym to niech i tak będzie.

641

Odp: Już 4 miesiąc nie jesteśmy para a ja nadal walcze czy warto??

Witajcie Kochane!! U mnie nadal lipa:(  Nie wytrzymałam i odezwałam się do niego,on zaproponował spotkanie i spotkaliśmy sie:)   ,  Spedziliśmy wspaniale wieczór i Noc. Było cudownie ,jak dawniej. Jak wróciłam do domu ,dostałam wiadomość - Kiedy wreszcie przyjade -  Wiem że jemu równeiż było ze mna dobrze. Ale życie znów wróciło do poprzedniego stanu.Dziewczyny ja niepotrafię sobie z tym poradzić. Czuje że serce chyba sobie wyrwe aby tak sie nie meczyc. Znów łapią mnie stany depresyjne ,musze brac leki aby jakoś funkcjonować a przeciez wiem że nie jestem sama ,mam dzieci i muszę sie nimi zając . pomocy kochane ,co ja mam robic !!!

642

Odp: Już 4 miesiąc nie jesteśmy para a ja nadal walcze czy warto??

Puchatku...popełniłaś ten sam błąd co ja...poszłaś się spotkać i pozwoliłaś sobie zostać z NIM na noc...co jest nie dopuszczalne bo on żeruje na Twojej fizyczności tylko i wyłącznie.Pisałyśmy z Sanders żeby zerwać kontakt i dac sobie spokój....wiem że nie jest łatwo...mnie wielkimi krokami zbliżą się kolejna "rocznica" (gdybyśmy byli nadal razem: 14 kwietnia) i znów jade na lekach...wiec nie jest fajnie...ale Ty się nie poddawaj? On nadal walczy o jakiś kontakt czy ,wybacz wyrażenie, przeleciał Cię i olał??

643

Odp: Już 4 miesiąc nie jesteśmy para a ja nadal walcze czy warto??

O ile sobie przypominam ,to on pierwszy sie nie odezwał. Zawsze to ja pierwsza wysłałam mu wiadomość ,po której odrazu dostałam zawsze miłą odpowiedz. On jest zawsze miły, grzeczny i jak się widzimy gdzies przypadkiem to patrzy mi tak głęboko w oczy. Czuje że chce być ze mną ,a może mi sie wydaje ,nie wiem już co mam mysleć.

644

Odp: Już 4 miesiąc nie jesteśmy para a ja nadal walcze czy warto??

No to powiem Ci szczerze że nie potrafię ogarnąć jego zachowania...bo jesli by chciał wrócić to by to zrobił a nie robił takich podchodów.Sam by się zapewne odezwał... ja bym olała...bo doszłabym do wniosku "Ja ma Ci zależeć tylko na seksie to wypad"


a dzisiaj jest 14 i mam makabrycznie dołujący humor sad

645

Odp: Już 4 miesiąc nie jesteśmy para a ja nadal walcze czy warto??

Witam...
Wejdź sobie na oszukana.pl , widziałam tam podobne wątki , może coś wyczytasz ciekawego.....

646

Odp: Już 4 miesiąc nie jesteśmy para a ja nadal walcze czy warto??

Nie omieszkam sprawdzić...

Chociaż powiem wam że teraz to mi już to raczej dynda co się z nim dzieje..nawet jakby chciał wrócić to raczej by mnie to bokiem obeszło.. xP

647

Odp: Już 4 miesiąc nie jesteśmy para a ja nadal walcze czy warto??

Witaj Kakyuu jak Ty ładnie do rzeczy gadasz. Pogratulować smile Wiosna nadeszła to i od razu wiatru w żagle nabrałaś. I bardzo dobrze. Pozdrawiam smile

648

Odp: Już 4 miesiąc nie jesteśmy para a ja nadal walcze czy warto??

O matko Pedros xD To Ty jeszcze żyjesz?? xD coś nam watek umrzył tongue

a dobry humor zawdzięczam swemu nowemu odkurzaczowi xP to dzięki niemu nabrałam wiatru w żagle xD

649

Odp: Już 4 miesiąc nie jesteśmy para a ja nadal walcze czy warto??

Po pierwsze co za pytania do jednego z najżwawszych szpiegów w okolicy? big_smile

Po drugie: no widać jak ten odkurzacz Cię....wciągnął big_smile Ale może napiszesz co u Ciebie bo już trochę minęło i mógłbym takie samo pytanie Tobie zadać jak Ty mi ale przecież widzę, że się nieźle bawisz tongue

650

Odp: Już 4 miesiąc nie jesteśmy para a ja nadal walcze czy warto??

Najżwawszych?? O_O nie miałam okazji by się przekonać...przykro mi xD


Co u mnie...Hmmmm...*zastanawia się usilnie* samotność....samotność....o i może jeszcze samotność....siedzę w domku, najwięcej czasu spędzam przed komputerem lub rozłożona na tarasie czytam książki.
Często odwiedzam Kraków, gdzie jeżdżę do starej znajomej....spacery wieczorkiem pod Wawelem jakoś mnie odprężają.
A tak ogólnie to nic nowego się nie dzieje....

Posty [ 586 do 650 z 752 ]

Strony Poprzednia 1 … 8 9 10 11 12 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Już 4 miesiąc nie jesteśmy para a ja nadal walcze czy warto??

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026