EeeTam nie oceniaj po sobie bądź własnych doświadczeniach drugiego człowieka. Zdradził bił to już go skreśla. Ciekawe co będzie jak dziecko się dowie o tym wszystkim. Oby się dowiedziało. Gdyby jej odebrał dziecko ona może to powiedzieć bo nie ma wtedy nic do stracenia. Według statystyki jedna z piszących tu osób jest jej mężem teraz pytanie która. Szkoda że nie ma kamery bo ja jako specjalista od wyłapywania kłamców od razu bym poznał. Są zachowania u kłamcy które nigdy się nie zamaskuje. Bo kłamstwo to też fizjologia mózgu. np odwracanie wzroku, rożne nerwowe reakcje u każdego inne ale każde potrafię wyłapać. Jeszcze nigdy się nie pomyliłem.
66 2014-12-28 17:36:55 Ostatnio edytowany przez kicur (2014-12-28 17:39:55)
Podobne tematy
EeeTam nie oceniaj po sobie bądź własnych doświadczeniach drugiego człowieka.
Niestety, ale pewne zachowania osób uzależnionych od substancji chemicznych występują u wszystkich nałogowców.
Gdyby jej odebrał dziecko ona może to powiedzieć bo nie ma wtedy nic do stracenia.
Wiesz, jakoś ważniejsze jest dla mnie dobro dziecka, niż osoby dorosłej. Przyznawanie dziecka osobie z problemami tylko dlatego, że brak dziecka spowoduje pogorszenie stanu tejże osoby jest idiotyczne, bo dziecko to nie przedmiot i nie lekarstwo na czyjeś problemy. Jest dwójka rodziców mających te same prawa, które powinno dziecko wychowywać: osoba, która i tak dotąd musiała więcej pracy w to włożyć, jest stabilna psychicznie i ma stabilną sytuację zawodową, czy nałogowiec z problemami psychicznymi?
Według statystyki jedna z piszących tu osób jest jej mężem
Stawiam na ciebie tropicielu spisków ![]()
rudotel
Opinia była sporządzona w lutym 2012 r. a więc prawie trzy lata, jeżeli ktoś jest w złym stanie psychicznym i rozwiązuje testy psychologiczne to nie uważasz, że wyjdą negatywnie?
Zależy jakie testy, testy osobowości w znaczniej mierze opierają się na pytaniach o przeszłość, więc stan aktualny nie do końca wpływa na wyniki.
W szpitalu byłam dwa razy i zgłosiłam się tam dobrowolnie, żeby sobie pomóc. Faktycznie on się wtedy zajmował dzieckiem z wydatną pomocą moich rodziców?
Czyli potrafi zająć się dzieckiem.
Na początku był ze mną dwa razy u mojego lekarza prowadzącego, nigdy nie chciał się zgodzić na terapię dla współuzależnonych, ani na terapię małżeńską, o co go prosiłam
Ale to jego prawo nie zgodzić się na terapię. Jego prawo odpuścić sobie związek z nałogowcem.
. Odpowiem ci też na twoje pytanie, że brałam leki nasenne, po których spałam w nocy i uspokajające w dzień, więc jak mogłam byc po nich agresywna.
.
Nie pytałem czy byłaś agresywna po lekach, tylko jak się zachowywałaś gdy tych leków brakowało. Chyba że ten najgorszy okres na głodzie spędziłaś w szpitalu.
Moja znajoma wyszła z nałogu dość szybko co do depresji jak się bierze regularnie leki jak seronil (do końca życia) to nawroty depresji. Zdradził więc gdzieś miał ją co jasno pokazuje tak jak jego późniejsze odpowiedzi że z niego wali sam egoizm a to nie jest dobry materiał na ojca. Ona też miała prawo powiedzieć dziecku gdy dorośnie jak to było ciekawe jak wtedy dziecko będzie na niego patrzało...
Pytałam się po co to robi, powiedział mi, że dla własnej satysfakcji, bo chce, żeby rozwód był z orzekaniem o mojej wyłącznej winie, a jego prawnik powiedział mu, że sąd przyzna mu dziecko na sto procent. To ja mu zaproponowałam, że mogę się zgodzić na rozwód z mojej wyłącznej winy, żeby tylko zostawił ze mną dziecko, powiedział, że musi się skonsultować z prawnikiem, poza tym nie będzie mi płacil alimentów do ręki, tylko bedzie płacił rachunki za przedszkole i np kupował ubrania dla dziecka, ja zarabiam 1/3 tego co on, będe musiała wynająć stancję jak sprzedamy mieszkanie i nie mam pojęcia jak dam radę nas utrzymać, a sąd też napewno będzie na to patrzył... Ja z drugiej strony boję się, że jak w odpowiedzi na pozew wezmę winę na siebie to on na rozprawie odwróci kota ogonem i będzie chciał zatrzymać córkę, także nie wiem co mam robić, jestem juz u kresu wytrzymałości, a to wszystko jeszcze się przecież tak na dobre nie zaczęło...najgorsze, ze muszę z nim mieszkać jeszcze nie wiem jak długo
Nie ma czegoś takiego że on sie nie zgodzi na alimenty tylko bedzie opłacał rachunki i kupował ubrania.Jesłi alimenty zostana zasadzone to bedzie musiał płacic czy tego chce czy nie.On nie może sobie wybierac.
Powinnaś isc do prawnika i z nim porozmawiac bo z tego co widze to on Ciebie straszy a Ty nie mozesz sie bronic poniewaz nie wiesz jak i on to wykorzystuje.Z tego co widze to on zneca sie nad Toba emocjonalnie,zastrasza Cie,szantazuje a na to tez sa paragrafy.
Dokładnie halls ja też to tak widzę.
Pytałam się po co to robi, powiedział mi, że dla własnej satysfakcji, bo chce, żeby rozwód był z orzekaniem o mojej wyłącznej winie, a jego prawnik powiedział mu, że sąd przyzna mu dziecko na sto procent. To ja mu zaproponowałam, że mogę się zgodzić na rozwód z mojej wyłącznej winy, żeby tylko zostawił ze mną dziecko, powiedział, że musi się skonsultować z prawnikiem, poza tym nie będzie mi płacil alimentów do ręki, tylko bedzie płacił rachunki za przedszkole i np kupował ubrania dla dziecka, ja zarabiam 1/3 tego co on, będe musiała wynająć stancję jak sprzedamy mieszkanie i nie mam pojęcia jak dam radę nas utrzymać, a sąd też napewno będzie na to patrzył... Ja z drugiej strony boję się, że jak w odpowiedzi na pozew wezmę winę na siebie to on na rozprawie odwróci kota ogonem i będzie chciał zatrzymać córkę, także nie wiem co mam robić, jestem juz u kresu wytrzymałości, a to wszystko jeszcze się przecież tak na dobre nie zaczęło...najgorsze, ze muszę z nim mieszkać jeszcze nie wiem jak długo
Rudotel wszystko zrobiłaś źle..
Nigdy nie zgadzaj się na rozwód z Twojej winy dobrowolnie bo stracisz wszystko..
Jak masz tak z nim rozmawiać to lepiej rób to przez swojego prawnika, przynajmniej sobie nie zaszkodzisz..
Co do Twojego uzależnienia, to nie daj sobie wmówić, że to mega problem, który będzie teraz determinował Twoje życie. To choroba, przewlekła z którą da się żyć i funkcjonować normalnie jeśli przestrzegasz zaleceń..
Trzymam kciuki i głowa do góry..
Dasz radę..
Dziękuję wszystkim za dobre rady, mam nadzieję, że wszystko będzie dobrze, życzę wszystkim aby ten Nowy Rok był spełnieniem Waszych marzeń
73 2015-01-05 22:29:36 Ostatnio edytowany przez SteranaSzamanka (2015-01-05 22:58:32)
maniek z maniek, nie rozumiem o co ci chodzi z tym spamem. To jest FORUM i KAŻDY może się wypowiedzieć. Może trochę grzeczniej? Jesli ci sie nie podoba to co piszę, to nie czytaj ![]()
Do Eee Tam...
Jesteś niewątpliwie zasadniczą i bardzo stanowczą osobą...być może faktycznie masz złe doświadczenia, które skłaniają cię do surowej oceny autorki a może wręcz przeciwnie nie masz doświadczenia w tej dziedzinie lecz wiedzę tzw książkową...a ta skłania do szeregu bardzo sztywnych osądów. Cokolwiek tobą kieruje wiedz, że nie masz pojęcia co niekiedy dzieje się w sercu i duszy człowieka, jak wielką musi stoczyć walkę z samym sobą, ile musi pracy w siebie wpakować by wyjść na prostą. Są tacy co dają radę i są tacy co niestety po drodze rezygnują albo nawet nie podejmują walki. Autorka tę walkę podjęła i za to należy jej się szacunek. Jeśli nie byłaś nigdy w podobnej sytuacji nie masz kompletnie pojęcia o czym piszesz, twoje słowa mogą zranić i wprowadzić niepotrzebny zamęt w głowie osoby, która walczy o swoje życie. Nie wiem czy masz dzieci, jeśli tak to spróbuj choć przez chwile postawić się na jej miejscu, spróbuj wyobrazić sobie jak byś sie czuła nie będąc z dzieckiem na co dzień, a czy ono by nie tęskniło? Autorka ma problem, ale radzi sobie z nim. Ponad to, z tego co pisze wynika, że to nie jest jej wina, że popadła w uzależnienie ale raczej wynik leczenia depresji. Ona nie jest głupią smarkulą, która przesadziła z braniem na imprezach, czy pijaczkiem spod monopolowego. Ona jest kobietą, która choruje ale mimo wszystko dba o córkę i bardzo ją kocha. I za pewne córka kocha ją. Dlaczego miałby zostać rozdzielone? Małe dziecko powinno być z matką.
Moim zdaniem jeśli się jest małżeństwem to sie przysięgało wsparcie także w trudnych chwilach, nie sztuka jest być razem gdy jest pięknie. Jeśli maż autorki postanowił jednak zwinąć żagle to ok, ma prawo ale czy na pewno w taki sposób? "Ty kochana żoneczko na bruk, spadaj bo już się zepsułaś a przy okazji jeszcze rozdzielę cię z dzieckiem. I możesz śmiało popadać w depresję od nowa..." Czy tak postępuje człowiek który rzeczywiście kocha swoje dziecko?
74 2015-01-30 11:47:03 Ostatnio edytowany przez Anhedonia (2015-01-30 12:02:01)
To jest FORUM i KAŻDY może się wypowiedzieć. Może trochę grzeczniej? Jesli ci sie nie podoba to co piszę, to nie czytaj
Dziwne podejście... bo JAK WSZYSCY, to i maniek TEŻ?
A to głos w dyskusji przecież. Czy nie ma prawa PYTAĆ autorki, która zna osobę, będącą przedmiotem dyskusji - ZAMIAST zadowalać się odpowiedzią kogoś postronnego? Uważam takie "gaszenie" rozmowy za nie fair. W dodatku TO nijak autorce nie pomoże a sugestia mańka MOGŁA coś nowego wnieść. Szczególnie, że właśnie on od SAMEGO początku zabiera głos w TEJ wymianie zdań ![]()
być może faktycznie masz złe doświadczenia, które skłaniają cię do surowej oceny autorki a może wręcz przeciwnie nie masz doświadczenia w tej dziedzinie lecz wiedzę tzw książkową...a ta skłania do szeregu bardzo sztywnych osądów. Cokolwiek tobą kieruje wiedz, że nie masz pojęcia co niekiedy dzieje się w sercu i duszy człowieka, jak wielką musi stoczyć walkę z samym sobą, ile musi pracy w siebie wpakować by wyjść na prostą. Są tacy co dają radę i są tacy co niestety po drodze rezygnują albo nawet nie podejmują walki.
...
Ona jest kobietą, która choruje ale mimo wszystko dba o córkę i bardzo ją kocha. I za pewne córka kocha ją. Dlaczego miałby zostać rozdzielone? Małe dziecko powinno być z matką.
Moim zdaniem jeśli się jest małżeństwem to sie przysięgało wsparcie także w trudnych chwilach, nie sztuka jest być razem gdy jest pięknie. Jeśli maż autorki postanowił jednak zwinąć żagle to ok, ma prawo ale czy na pewno w taki sposób?
Może jest szerokie i głębokie...
Eee Tam MOŻE wiedzieć dokładnie tyle samo co Ty, bo... oboje jesteście OBCY tym ludziom, którzy stracili z oczu dobro własnego dziecka, za WSZELKĄ cenę chcąc postawić na swoim. WET za WET! Za niebieska kartę odwet w postaci gróźb o rozwód i odebranie praw... Nic oryginalnego. Pospolite robienie sobie na złość. I wyciąganie brudów.
Małe dziecko powinno być z matką... o ile ze strony matki nie grozi mu nadużycie władzy rodzicielskiej bądź jego zaniedbanie. W przypadku głębokiej depresji zachodzi ryzyko samobójstwa rozszerzonego. Szczególnie, gdy sprawca zupełnie sobie nie radzi z ogarnięciem podstaw bytowych. NIE NALEŻY o tym zapominać. Ponadto owo "małe dziecko" było z matką rozdzielone w trakcie pobytu matki w szpitalu I NIC złego mu się nie stało. BYĆ MOŻE... a nawet BARDZO prawdopodobne, że córka KOCHA (też) i swego tatę!
ZATEM: znamy obraz sytuacji z relacji zaledwie jednej strony. Do tego relacji osoby mocno zranionej i skupionej głównie NA WŁASNEJ osobie... Ile bowiem miejsca w jej opisie zajmują relacje dotyczące funkcjonowania tegoż dziecka w obliczu tego CO TERAZ dzieje się w jej dotąd bezpiecznym (bo nawet choroba matki jemu nie zagroziła) światku???
Chwała Bogu, że sąd MA BYĆ bezstronny i nie kierować się swoją prywatną opinią a REALIAMI... mało to dramatów rozgrywało się z powodu hołdowaniu stereotypom? 6-cio miesięczna Madzia Katarzyny Waśniewskiej tego najlepszym przykładem ![]()
DO autorki:
POZWÓL by "mądrzejsi" rozebrali sytuację na drobne elementy... Chyba ufasz psychiatrom i psychologom, skoro pozwalałaś im separować się od świata i przyjmowałaś pomoc z ich rąk? NIECH i tutaj ich głos będzie decydujący... PODDAJ SIĘ ich badaniom... byście Ty i sąd mogli uzyskać obraz aktualny...
I NIE przyznawaj się do żadnych "WIN" bo choroba to żadna wina - to może zdarzyć się każdemu.
Jest coś takiego jak plan wychowawczy - NAD NIM popracuj (najlepiej z prawnikiem, bądź właśnie z psychologiem), by mieć w sądzie JASNY i precyzyjny... wszak sprawa ma dotyczyć WYCHOWANIA i dalszego życia twego dziecka - NIE TEGO, kto z Was ma rację a kto nie ma... Bo każdy ma swoją. Niekoniecznie do przyjęcia przez drugą stronę - ale to akurat najmniej ważne. Ważne DOBRO małej ![]()
A w ogóle, poza groźbami, doszło w końcu do złożenia owego pozwu w sądzie?
Mnie ciekawi czy jej maż to nie Songoku....
Mnie ciekawi czy jej maż to nie Songoku....
Chciałem coś damskiemu bokserowi odpowiedzieć w jego wątku ale już administracja zareagowała. Szczerze żal mi tej dziewczyny, że trafiła na takiego palanta jak Sangoku
A skąd Twoje wnioski, ze to on, w przypadku autorki?
77 2015-03-30 10:35:59 Ostatnio edytowany przez Lexpar (2015-03-30 10:37:10)
Ciekawe wypowiedzi userów... Tak jakbyście dwóch rzeczy nie widzieli. Po 1. Mamy do czynienia z kobietą-nałogowcem uzależnionym od substancji chemicznych, po 2. ta kobieta, wg psychologa, jest osobą niezrównoważoną - co prawda nazywa tę opinię "głupotą", ale faktem jest, że każdy alkoholik, narkoman, lekoman jest niezrównoważony i niedojrzały. Faktem jest też, że każdy uzależniony od substancji chemicznych jest w swoim mniemaniu zawsze niewinny i zawsze pokrzywdzony. Faktem jest też, że każdy zmienia życie swojej rodziny w piekło.
Gdybym był sędzią, nikomu z tej grupy nałogowców nie przyznałbym opieki nad dzieckiem.
EeeTam jak ja się cieszę, że Ty nie jesteś sędzią
.
Wtedy by dopiero się działo.
Powiem Ci teraz taki stary dwowcip z wieeeelką brodą.
" Spotyka się dwoch kolesi i jeden do drugiego mówi
- Franek dawno Ciebie nie widzialem, gdzie Ty byleś?
Franek na to
- Władek, poszedłem do Sądu szukać sprawiedliwości a, że tam jest tyle sal i korytarzy to wyszedłem po 10 latach.
Dowcip stary jak świat ( tak jak i ja ), ale daje dużo do myślenia rozsądnym osobą.
Odświeżyłem wątek bo na niego wcześniej nie trafilem, ale szlag mnie trafia jak ktoś pisze,
Faktem jest też, że każdy zmienia życie swojej rodziny w piekło " .
Tego zupełnie nie rozumiem, ja jako mąż, jako czlowiek, jako ( swojego czasu mundurowy) i jako prawnik.
Jak może skończyłbyś studia prawnicze ( ja skończyłem UW) które trwają 5 lat to myslałbyś inaczej.
Jak można komuś tak mieszać w głowie
.
78 2015-03-30 10:50:39 Ostatnio edytowany przez Lexpar (2015-03-30 10:54:24)
Rudotel e-maila do Ciebie nie mogę wysłać, więc może Ty wyślij do mnie.
Może w czym Ci pomogę.
Ja już jestem starszy pan.
Mam żonę od 38 lat a razem jesteśmy 44 lata.
Swój związek bardzo szanuję.
Nie chcę ukrywać, że i w nim też nastała rutyna, że przez długi okres czasu żyliśmy obok siebie a nie z sobą.
Tylko jak się kocha to się walczy, czego przykładem jest na tym Forum wiele wątków.
W związku z tym moim stażem małżeńskim posiadam jakieś doświadczenie a wykształcenie prawnika raz jest pomocne a raz według mojej żony
jest szkodliwe.
Nie chcę uzewnętrzniać siebie bo już to na Forum czyniłem.
Ale jeżeli mógłbym Tobie pomóc to czemu nie.
Pozdrawiam
Lexpar
79 2015-03-30 16:12:53 Ostatnio edytowany przez EeeTam (2015-03-30 16:14:36)
Lexpar
pożyj z nałogowcem i dopiero wróć do dyskusji, bo na razie nie masz pojęcia o czym mówisz. A studia prawnicze (nota bene, skoro masz wyższe wykształcenie to popracuj jeszcze nad ortografią) akurat nic nie wnoszą do zrozumienia problemu życia z nałogowcem, nawet trzeźwiejącym nałogowcem.
Cokolwiek tobą kieruje wiedz, że nie masz pojęcia co niekiedy dzieje się w sercu i duszy człowieka, jak wielką musi stoczyć walkę z samym sobą, ile musi pracy w siebie wpakować by wyjść na prostą. Są tacy co dają radę i są tacy co niestety po drodze rezygnują albo nawet nie podejmują walki. Autorka tę walkę podjęła i za to należy jej się szacunek
Szacunek tak, ale dziecko nie. Dziecko to nie lek na czyjeś problemy ze samym sobą.
Eee Tam
Kiedy będziesz już stary i niedołężny, może Twoim opiekunem zostanie ktoś podobny do męża Autorki.
Użyjesz wtedy jak pies w studni i będziesz miał pewne porównanie jak by wyglądało życie dzieciaka pod wyłącznymi rządami osoby o cechach psychopatycznych.
81 2015-03-30 18:18:42 Ostatnio edytowany przez Paweło (2015-03-30 18:22:05)
Lexpar tez masz zablokowany email bo 2 dni temu też chciałem ci wysłać emaila
EeeTam chyba jesteś jej mężem...
Eee Tam
Kiedy będziesz już stary i niedołężny, może Twoim opiekunem zostanie ktoś podobny do męża Autorki.
Użyjesz wtedy jak pies w studni i będziesz miał pewne porównanie jak by wyglądało życie dzieciaka pod wyłącznymi rządami osoby o cechach psychopatycznych.
Rozumiem, że jesteś psychologiem i zajmujesz się mężem autorki... Bo jeśli nie, to chrzanisz jak potłuczona.
Według psychologa, któremu Autorka opisuje zachowania męża, taki właśnie jest.
Pomyśl czy chciałbyś powierzyć własne dziecko komuś takiemu.
Według psychologa, któremu Autorka opisuje zachowania męża, taki właśnie jest.
Psycholog, który diagnozuje zaocznie, moim zdaniem, powinien tracić prawo wykonywania zawodu.
To była opinia, a nie diagnoza.
Biorąc pod uwagę, że mąż autorki jest taki, jak ona go opisuje, powierzyłbyś mu na wychowanie własne dziecko, w sytuacji gdybyś z jakiegoś powodu nie mógł sam się nim opiekować?
Człowiekowi, który w ten sposób zachowuje się w stosunku do osoby, której przyrzekł miłość i szacunek, i nie widzi w sobie żadnego problemu?
Biorąc pod uwagę, że mąż autorki jest taki, jak ona go opisuje
Przypuszczam, że gdyby on się tu pojawił tez wiele ciekawego by nam napisał. Przykro mi, ale nie wierzę żadnej osobie uzależnionej od substancji chemicznych, bo kłamstwo - w tym okłamywanie samego siebie - to nieodłączna część takich nałogów. Poza tym skoro on jest taki be, to czemu ona wciąż z nim mieszka?
Rozwodzą się przecież.
Może mieszkają razem dlatego, że ona nie wyprowadzi się bez dziecka, a on nie chce jej pozwolić na wzięcie dziecka?
Wiesz, można okłamywać siebie np. dopisując innym intencje, których nigdy nie mieli etc, ale trudno okłamywać siebie kiedy masz czarno na białym jakie papiery złożył w sądzie mąż.
Z jednej strony masz kobietę, która jasno przyznaje, że ma problem (który pojawił się u niej jako powikłanie zmian hormonalnych po ciąży) i pracuje nad nim, dla dobra dziecka jest w stanie pozwolić się upokorzyć;
Z drugiej strony masz faceta, który upokarza żonę dla własnej przyjemności i nie widzi w sobie żadnego problemu, ma słaby kontakt z dzieckiem i poświęca mu mało czasu, a główny ciężar opieki nad dzieckiem wciąż spoczywa na Autorce. (kiedy Autorka była chora, wspierali go w opiece jej rodzice, czyli właściwie - czy on ma w ogóle pojęcie ina co się porywa? Bo przypuszczam, że kiedy okaże się raz i drugi, ze zamiast wypadu z kumplami trzeba siedzieć w domu z dzieckiem, to chęć na samodzielne rodzicielstwo trochę mu przejdzie.)
Twoja "linia obrony" jest taka, że to, co pisze Autorka to na pewno nieprawda.
A jeśli to jednak prawda, to...?
Witam,mam pytanie czy ktoś się orientuje ile lat czeka się w Krakowie na mieszkanie socjalne? Dziękuję za pomoc :-)