Witam, mam ogromny problem, maż złożył pozew o rozwód z orzekaniem o mojej winie, chce mi też ograniczyć prawa rodzicielskie do 5 letniej córeczki. Jestem osobą uzależnioną od leków uspokajających i nasennych. Byłam na oddziale uzależnień i na detoksie, jestem pod kontrolą psychiatry, chodzę na terapię. Jakie szanse ma mój mąż na to, aby dziecko pozostało z nim, dodam, że mieszkamy razem, prowadzimy wspólne gospodarstwo domowe, jednak to ja jestem osobą, która faktycznie zajmuje się dzieckiem, mąż ma pracę zmianową.
Podobne tematy
Nie odpowiem Ci szczegolowo ale ogolnie bo mialem sprawy w Sadzie. W sadzie masz takie sama prawa jak maz. Na kazdy zarzut mozesz odpowiedziec. Mozesz odpowiadac pisemnie, odpisywac na zarzuty co ma wage jak zeznania. Mozesz skladac swoje wnioski. Mozesz napisac ze z winy meza. Pytanie co jest powodem zlozenia wniosku, bo chyba mieszkacie i zyjecie razem? Romans meza? Wszystko opisac. Wnioski o opinie szkoly, opis harmonogramu, polaczenie tego razem ze soba, czyli zajmowana sie dzieckiem i mniejmy nadzieje dobrymi opiniami, opinia kuratora. Jak sie dobrze zajmiesz sprawa to z rok, poltora taki rozwod bedzie trwac, skladajac wnioski, swiadkow, itp. Natomiast jak na jakis zarzut nie odpowiesz, nie odpiszesz to Sad uzna ze sie z tym zgadzasz bo przeciez masz dostep do akt (przez sekretariat Sadu) i do tresci zeznan. Ja bym odbil pileczke. Na taki wniosek odpowiedzialbym pismem ze sie nie zgadzam, ze jestem zaskoczony a jesli to z winy meza, bo Ty nie poczuwasz sie do zadnej winy. Dbasz o dom i dziecko i to nie Twoja wina ze chorowalas. Moim zdaniem Twoja choroba nie ma wplywu na orzeczenie winy, ale na przyznanie opieki juz tak.
Dzieki za odpowiedź, mój mąż wykonuje zawód zaufania publicznego i na pracy mu bardzo zależy, jednego dnia dowiedział się, że chcę mu założyć niebieską kartę w związku ze znęcaniem psychicznym, a następnego złożył pozew, tak, żeby mnie przyblokować. Najgorsze jest to, że nie mogę się wyprowadzić z córeczką bo nie mam gdzie i muszę z nim mieszkać (mieszkanie na kredyt). Mi zależy tylko na tym, aby córka została po rozwodzie ze mną, bo nie wyobrażam sobie bez niej życia, a zdaję sobie sprawę, że moja choroba może być tu przeszkodą, ja już nie daję rady...
Czyli niezle obeznany w prawie!! Tylko jest taka zasada ze jak sie cos robi to sie nie oznajmia. Tak jak zrobil Twoj maz. Nic nie stoi na przeszkodzie zeby te karte zalozyc, beda opinie z opieki, rozmowy wobec swiadkow o ile sie na to zgodzisz (taka forma wsparcia) o ile oczywiscie sa powody. Karte mozesz zalozyc i dzisiaj, nic tego nie blokuje. Hmm, nie jestes niczym pzyblokowana, jedynie tym ze jak otrzymasz jakies wezwania to musisz sie stawic za drugim razem, za pierwszym razem niekoniecznie (czym zyskasz dodatkowe 2-3 miesiace). Ale moze konsuktuj z prawnikiem bo nie wiadomo na ile mozesz dac rade sama udzwignac sprawe zeby nie popelnic jakiegos bledu. A i prawnicy to czeso patalachy, nie angazuja sie w sprawe.
W sumie to rozmawiałam z prawnikiem i ona zbyła zbyła temat niebieskiej karty, jakby go w ogóle nie było, skupiła się bardziej na znęcaniu psychicznym i na tym czy o tym komuś mówiłam, wiadomo świadkowie. Ogólnie to powiedziała, że jak będzie miała wgląd w pozew to powie mi coś więcej i tak czekam...
Bo to sa niezalezne sprawy. Natomiast na swoje tezy dobrze jest miec swiadkow. Bez swiadkow to sie sprawy przegrywa a nie wygrywa.
Mój były partner (kat) sądził, że mając pieniądze i w rodzinie osoby na naprawdę ważnych stanowiskach, będzie mógł mnie zniszczyć. Do dziś pamiętam, kiedy podszedł do mnie zapłakanej przed domem i jak żmija zasyczał, że i tak mnie zniszczy. Że wszystko mi zabierze. Wiedział, że najcenniejsze dla mnie to Dzieci. Długo nie dowierzał, że będę potrafiła zrezygnowac z luksusów. Buntował moje Dzieci. Nasłał detektywa. U prawnika mu nie wyszło, bo podejrzewam, że trafił na rozsądnego człowieka (o wizycie u niego dowiedziałam się od córki). Włos mi sie jeżył na głowie, gdy słuchałam opowieści Córki. Myślę, że Ona miała duży wkład w to, że prawnik go usadził.
I myślał, że Dzieci mi zabrał. Mylił się. Mam je przy sobie bardzo często a za kilka miesięcy młodsza Córkę będę gonic do mycia zębów co wieczór.
Takie typy nie myślą co robią. Wydaje mi sie czasem, że robią to na pokaz. By nie wypaść na ofiarę w tłumie.
Z depresją, stanami lękowymi radzę sobie... Raz lepiej raz gorzej. Nie chciałam słyszeć o psychiatrze. Przede wszystkim z obawy, że zrobi ze mnie wariatkę. I tym sposobem zabierze mi Dzieci. Po ponad pół roku od wyprowadzki zdecydowałam sie na wizytę. Zawiodłam się. A może z góry założenia moje, że nikt poza mna samą nie jest w stanie mi pomóc, sprawiły, że znalazłam pomoc u rodzinnego lekarza. Nie biore żadnych psychotropów. Leki przeciwdepresyjne i tylko wtedy, gdy czuję, że tego potrzebuję. Mam tę przewagę, że moje Dzieci (jakkolwiek by je oceniać, bo póki co przy nim zostały) znaja go na wylot. Potrafią zinterpretować jego czyny i zamiary.
Więc... Masz prawo sie bać. Nie rezygnuj jednak. I staraj sie nie dać zgnieść do poziomu podłogi.
Czy twój maż to prawnik ?
Bo chyba tylko prawnik jest aż tak obeznany z prawem, ja sam hobbystycznie czytywałem prawo ale takich niuansów nie wiedziałem.
Czy twój maż to prawnik ?
Bo chyba tylko prawnik jest aż tak obeznany z prawem, ja sam hobbystycznie czytywałem prawo ale takich niuansów nie wiedziałem.
Jakich niuansów? Nie rozumiem?
Ok. Doczytałam. Pytanie nie do mnie. Cofam swoje.
Mój mąż pracuje w służbach mundurowych
W sumie to jest takim znęcającym sie psychicznie psychopatą, któremu sprawie radość, że drugiej osobie wyrządza krzywdę i ją rani, wie,że dla mnie córeczka jest najważniejsza i bije tam gdzie najbardziej boli, chcąc mi ją odebrać. Mówi, że zrobi wszystko, aby się mnie pozbyć ze swojego życia i zabrać mi dziecko
Niebieska karta, udokumentowanie zachowania sie meza (kamera, dyktafon) to podstawa. Takie znecanie jak opisujesz jest juz przestestwem ale trzeba miec dowody. Postepowanie jest inne niz w przypadku niebieskiej karty jest na to odpowiedni artykul.
W sumie to rozmawiałam z prawnikiem i ona zbyła zbyła temat niebieskiej karty, jakby go w ogóle nie było, skupiła się bardziej na znęcaniu psychicznym i na tym czy o tym komuś mówiłam, wiadomo świadkowie. Ogólnie to powiedziała, że jak będzie miała wgląd w pozew to powie mi coś więcej i tak czekam...
bo niebieska karta założenie jej
a kodeks karny, i dowody to co innego
niebieska karta jest chyba tylko sygnalem, w skrajnych przypadkach początkiem reszty
mi sie bardziej kojarzy
a mam taka juz w dorobku
jasnym sygnalem ze dzieje sie zle,
ale nie cieciem zycia skalpelem od razu
trzymaj si ei nie poddawaj, nie chodzi o zlosc nerwy, tylko o spokoj
nie chce ci nic sugerowac w kazdym razie zeby nie bnylo
art. Art. 207. § 1. Kto znęca się fizycznie lub psychicznie nad osobą najbliższą lub nad inną osobą pozostającą w stałym lub przemijającym stosunku zależności od sprawcy albo nad małoletnim lub osobą nieporadną ze względu na jej stan psychiczny lub fizyczny, podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5.
§ 2. Jeżeli czyn określony w § 1 połączony jest ze stosowaniem szczególnego okrucieństwa, sprawcapodlega karze pozbawienia wolności od roku do lat 10.
§ 3. Jeżeli następstwem czynu określonego w § 1 lub 2 jest targnięcie się pokrzywdzonego na własne życie, sprawcapodlega karze pozbawienia wolności od lat 2 do 12.
dokałdnie wchodzisz w ten zakres spraw
zalozenie NK, jest jakby jednym z potwierdzen, bo przeciez
policja i ludzie tez widzą,
nie wiem jak dokonca ma sie to w praniu, bo jestem w trakcie ( generalnei bylem wezwany na rozmowe co sie dzieje, i dlaczego) wytlumaczylem sie powiedzialem jaka sytuacja - TO MOWIE JAKO PRZEMOCOWIEC< NIE JAKO OSOBA ZGALSZAJACA
i mnie mialem dwie interwencje policji
na kłotniach, w kazdym przypadku żona to robiła bez mojej wiedzy
mnie nei bylo w domu, bo wczesniej mialem wyppp
od tamtej pory nie podnosze glosu
i staram sie nie wplatywac w klotnie, zaczepki, nawet prawie miesiac bylo super
ale nei zmienia to faktu ze to tam jest, i sobie lezy zapisane
i wiedz że gdzie by nie pracowal i jakie mial znajomosci, prawda na koniec koncow wyjdzie
Dziękuję... wszystko ok, tylko, że mój mąż uważa się za osobę kryształowo czystą, jestem pewna, że jak będę mu próbowała założyć niebieską kartę wyciągnie temat mojego uzależnienia i to, że leczyłam się u psychiatry, to są jego ciągłe argumenty przeciw mnie, będzie chciał podważyć moją wiarygodność w tej sprawie. Poza tym, kiedy złożył pozew o rozwód, powiedział mi, że teraz to mogę sobie zakładać niebieską kartę i tak mi to nic nie da. Ja zdaję sobie sprawę z tego, że przebyta depresja i uzależnienie od leków stawiają mnie na przegranej pozycji...
Spokojnie kobieto! Wiem, że się boisz ja przeszłam przez podobne piekło i jeszcze nie koniec...swoja historię opiszę później.
Teraz skupię se na dodaniu ci otuchy a wiem już co nieco na te tematy...niestety.
Uwierz mi, że ograniczenie praw dla rodzica to nie taka prosta sprawa. Muszą być ku temu poważne przesłanki, takie jak znęcanie się nad dzieckiem lub skrajna nieodpowiedzialność, alkoholizm, narkomania, brak zainteresowania losem dziecka. W twoim wypadku raczej do tego nie dojdzie, chyba, że z powodu twoich problemów w jakiś sposób zaniedbałaś opiekę nad córką. Pamiętaj, że sąd rozpatruje każdą sprawę indywidualnie. Leczysz się, chodzisz do specjalisty, nie bagatelizujesz problemu, lecz przeciewnie przyznajesz się do niego a to bardzo wiele. Zacznij już teraz zbierać zaświadczenia gdzie tylko się da! To bardzo ważne, poniewaz czeka cię długa doroga i nie będzie łatwo ale dla córki musisz być silna.
- idź do swojego terapeuty i opowiedz mu o tym co sie dzieje w twoim życiu, Ten specjalista zna cię już dosyć dobrze, będzie umiał cię wesprzeć a także doradzi jak radzić sobie spychicznie z tą sytuacją. Zapytaj czy zechciałby napisać o tobie opinię z punktu widzenia terapii: czy pracujesz nad powrotem do normalnego życia? Czy pracujesz nad sobą? Czy jesteś w jego ocenie osobą odpowiedzialną? Nawet jeśli nie wystawi ci opinii możesz złożyć wniosek w poradnii o wystawienie zaświadczenia, że się leczysz. To bardzo ważne, to dla sądu komunikat, że pracujesz nad problemem, że jesteś dojrzałą osobą.
- poszukaj ludzi, któży mogą ci pomóc( potencjalnych świadków). Sąsiadki, przyajciółki, rodzina, przedszkolanka....każdy kto wie jak bardzo kochasz swoje dziecko i ile na co dzień dla niego robisz!
- Jeśli to możliwe wystąp już teraz z wnioskiem o separację i o zabezpieczenie miejsca pobytu córki przy tobie! to bardzo ważne ponieważ nie wiesz co cię jeszcze czeka...dzis mieszkacie razem a jutro? Może wyrzuci cę z domu? A może wezmie w nocy dziecko i wyjedzie a ty nie będziesz wiedziałą dokąd...Ja zwlekałam z takim wnioskiem,mój były mnie ubiegł i bardzo miałam potem pod górkę!
- Zacznij zbierać dowody. Jeśli nęka cię słownie, ośmiesza, znęca sie w jakiś sposób psychicznie nagrywaj! Nagrywaj go oczywiście po kryjomu...jest to nie do konca legalny dowód, ale sądy czasem sie do niego przychylają, szczególnie jeśli będziesz mogła naświetlić w jakim klimacie przebywa dziecko.
- Zacznij szukać pracy...niestety ale musisz rozpocząć samodzielne życie a to wiąze sie z kosztami, poza tym on nabierz do ciebie wiecej szacunku gdy zobaczy ze sobie radzisz i masz parę zł. własne
- Czeka cie za pewne badanie w rodeku, to taki osrodek diagnostyczny który jest w każdym wiekszym miscie mający na celu zbadanie więzi jaka łączy dziecko każdym z rodziców. Jesli on mało zajmuje sie córką to psychologowie szybko to zauważą. Od razu uprzedzam to nie bedzie przyjemne badanie, trwa kilka godz, wypełnia sie testy a fachowcy mogą wydawac sie dosyć schli a nawet nieprzyjemni, Beda cie troche atakowali, bedeą sprawdzali czy dasz sie wyprowadzic z równowagi ale ty nc sie nie bój pamietaj ze jestes tam dla swojego dziecka. To za zwyczaj dobrzy fchowcy i szybko zobaczą w czym rzecz. Mój były tez myślał ze jest bardzo sprytny rozpracowali go z łatwością...
Jak najbardziej racje ma moja przedmówczyni. Pamiętaj. Nigdy nie atakuj, ale broń siebie i dziecko. Wszystko o czym pisałas znam ze swojego podwórka. Wiem, co potrafi któś, komu wydaje się, że ma władzę. Owszem. Ma ją. Nad Tobą. I wiem jak to pachnie. Błagam Cię, byś sie nie poddawała. Nie wiem w jakim wieku Twoje dzieci, ale na te chwile kojarzę, że są małe. Moje na szczęście dość duże, bo 12 i 16 lat. Im nie da sie już zamulić oczu.
Dziękuję, ja mam pracę, także mnie to trochę wzmacnia psychicznie, bo tu mogę trochę odsapnąć od tego terroru psychicznego. Moja terapeutka wystawi mi zaświadczenie, że uczęszczam na terapię, zresztą na bieżąco mówię jej o swoich problemach i ona mnie bardzo wspiera. Nawet wczoraj powiedziała, że mój mąż ma cechy rasowego psychopaty. Zdaję sobie sprawę, że będziemy mieli badania w rodk i właśnie ich się obawiam, bo ten człowiek naprawdę na zewnątrz potrafi zrobić świetne wrażenie, a wiem, że do mnie będą podchodzić przez pryzmat mojego uzależnienia i tu mam trochę pod górkę, bo on się uważa za kryształowo czystego. Szamanko a jak u ciebie wyszły badania w rodk?
19 2014-12-05 12:26:26 Ostatnio edytowany przez SteranaSzamanka (2014-12-05 12:31:13)
A czy ty przypadkiem nie brałaś tych leków z powodu problemów emocjonalnych spowodowanych jego zachowaniem?
To, że on się uważa za kryształowego to oczywiste, ale to co widzą osoby postronne to inna sprawa...Mój były (będę go nazywała G.) też uważał się za niezwykle wspaniałego a ze mnie próbował zrobić najgorszą z najgorszych, ale nie łatwo udawać przed specjalistami...choć są niestety i tacy którzy to potrafią. Dlatego ważne żebys go ponagrywała w chwilach gdy cię dręczy i opada jego maska wspaniałego człowieka. Jakich on w ogóle używa argumentów chcąc twojej całkowitej winy? Z tego co piszesz zajmujesz sie domem i dzieckiem? MAsz kochanka? Bijesz męża? Samo uzależnienie i to od leków na problemy w które on cie wpędził to żaden argument!!! A jak wyglądają jego relacje z dzieckiem?
Tych badań bałam się jak ognia bo mam trochę napierdzielone w papierach, powiedzmy, że byłam kiedyś bardzo zbuntowaną nastolatką i to na tym, na moich błędach sprzed lat próbował opierać się G, dodawszy oprócz tego bajkę o tym jak to nie kocham synka, nie chciałąm go karmić piersią, piję, narkotyzuję się i śpię do południa. Niestey nie w ferrworze swoich kłąmstw nie zauważył, że nie są logiczne i nie trzymają sie tzw. kupy co nie umknęło uwadze psychologów. Jeśli zaś chodzi o więź z dzieckiem to oboje wypadliśmy dosyć dobrze, on miał nieco czasu żeby nadrobić relacje z synkiem bo wcześniej bardzo mało się nim zajmował ale zaraz po naszym rozstaniu miał dzieko u siebie w domu bardzo często i musiał się nim opiekować, ponad to synek w pewnym sensie miał zaburzone zaufanie do mnie. Był jeszcze bardzo malutki ( 9 mies.) i nagle mama zaczęła znikać, już nie zajmowała się nim codziennie. To było dla mnie najgorsze, świadomość ze moj mały synek tęskni, cierpi i nie rozumie dlaczego mama nie daje mu obiadku jak co dzien, dlaczego nie wyciera noska i nie kładzie do snu. Z czasem sie przyzwyczaił ze jest wożony to tu to tam, ale wiadomo że to nie jest dobre dla dziecka.
Oczywiscie podczas badania byłam brana pod włos i nie raz miałąm ochote sie rozpłakac ze strachu ze moze zle mnie ocenią, ze nie zrozumieją i wydadza negatywną opinię, ale na szczescie tak nie było. Faktycznie nie napisali z kim dziecko powinno mieszkac, bo sad o to nie pytał, ale zostało zauważone niewłąściwe zachowanie G., jego manipulacje, bezwzględność i wyrachowanie. Sąd w 70 % skupia sie na takiej opinii, wiec to bardzo ważny dowód.
Musisz być spokojna i szczera. Nie staraj sie na siłe wybielac, przynaj sie do swoich błędów, nie próbuj oczerniać męża lecz wytłumacz rzeczowo co się dzieje w twoim małżeństwie. Mów jak najwiecej o córce, o jej potrzebach, o tym co zamierzasz zrobić po rozwodzie, jak będziesz sie utrzymywała, kto ci może pomóc. Oni mogą pytać naprawdę o wszystko łącznie z pożyciem intymnym, musisz niestety się na to przygotować. Jego wezmą jako pierwszego bo jest wnioskodawcą, z jednej strony to lepiej bo będą mogli zewryfikować jego ewentualne kłamstwa z tym co ty powiesz.
Pamietaj również ze wasze dziecko to dziewczynka a więc tym bardziej powinna zostać przy matce, ponieważ jej identyfikacja płciowa następuje poprzez twoją osobę.
I wiesz...każdy, ale to dosłownie każdy normalny, kochający ojciec ci powie ze dziecko, tak małe dziekcko, powinno mieszkać z mamą. Jeśli oczywiscie mama jest dobrą i kochająca mamą. Jeżeli jakiś tatuś uważa, że małe dzieci powinny mieszkać z ojcami to ma nie po kolei w głowie i na pewno nie rozumie potrzeb dziecka.
U mnie zaczęło sie od depresji poporodowej, później dołączyły stany lękowe, bezsenność. Zaczełam brać leki, od których się uzależniłam, bardzo przytyłam, czułam się mało atrakcyjna. On na początku niby mnie wspierał, ze dwa razy był ze mną u lekarza, bo go o to prosiłam, a później to olał i się zaczęło...byłam na detoksie i na oddziale uzależnień w tym roku, po tym leczeniu on się rozkręcił, wyzwiska, obelgi, po prostu zbijanie do parteru, żadnego wsparcia, żadnej pomocy, nic. A co do dziecka, to on się nim prawie wcale nie zajmuje, chociaż córka ma potrzebę, żeby się znim bawić itd. Ja nie wiem, wydaje mi się, że jestem taka słaba, ze to on ma wszystkie asy w rękawie, a ja jestem na przegranej pozycji, zresztą on mnie przez cały czas w tym utwierdza. Pomimo tego,że on nie poświęca dziecko zbyt dużo uwagi córka lgnie do niego, zawsze mówi, że kocha tata i mamusie tak samo.
Poza tym nie wiem co on napisał w pozwie, ale domyślam się, że skupił się na moim uzależnieniu, a pozew złożył dzień po tym jak się dowiedział, że chcę mu założyć niebieską kartę
22 2014-12-05 13:10:37 Ostatnio edytowany przez Amethis (2014-12-05 13:15:12)
A czy ty przypadkiem nie brałaś tych leków z powodu problemów emocjonalnych spowodowanych jego zachowaniem?
To, że on się uważa za kryształowego to oczywiste, ale to co widzą osoby postronne to inna sprawa...Mój były (będę go nazywała G.) też uważał się za niezwykle wspaniałego a ze mnie próbował zrobić najgorszą z najgorszych, ale nie łatwo udawać przed specjalistami...choć są niestety i tacy którzy to potrafią. Dlatego ważne żebys go ponagrywała w chwilach gdy cię dręczy i opada jego maska wspaniałego człowieka. Jakich on w ogóle używa argumentów chcąc twojej całkowitej winy? Z tego co piszesz zajmujesz sie domem i dzieckiem? MAsz kochanka? Bijesz męża? Samo uzależnienie i to od leków na problemy w które on cie wpędził to żaden argument!!! A jak wyglądają jego relacje z dzieckiem?
Tych badań bałam się jak ognia bo mam trochę napierdzielone w papierach, powiedzmy, że byłam kiedyś bardzo zbuntowaną nastolatką i to na tym, na moich błędach sprzed lat próbował opierać się G, dodawszy oprócz tego bajkę o tym jak to nie kocham synka, nie chciałąm go karmić piersią, piję, narkotyzuję się i śpię do południa. Niestey nie w ferrworze swoich kłąmstw nie zauważył, że nie są logiczne i nie trzymają sie tzw. kupy co nie umknęło uwadze psychologów. Jeśli zaś chodzi o więź z dzieckiem to oboje wypadliśmy dosyć dobrze, on miał nieco czasu żeby nadrobić relacje z synkiem bo wcześniej bardzo mało się nim zajmował ale zaraz po naszym rozstaniu miał dzieko u siebie w domu bardzo często i musiał się nim opiekować, ponad to synek w pewnym sensie miał zaburzone zaufanie do mnie. Był jeszcze bardzo malutki ( 9 mies.) i nagle mama zaczęła znikać, już nie zajmowała się nim codziennie. To było dla mnie najgorsze, świadomość ze moj mały synek tęskni, cierpi i nie rozumie dlaczego mama nie daje mu obiadku jak co dzien, dlaczego nie wyciera noska i nie kładzie do snu. Z czasem sie przyzwyczaił ze jest wożony to tu to tam, ale wiadomo że to nie jest dobre dla dziecka.
Oczywiscie podczas badania byłam brana pod włos i nie raz miałąm ochote sie rozpłakac ze strachu ze moze zle mnie ocenią, ze nie zrozumieją i wydadza negatywną opinię, ale na szczescie tak nie było. Faktycznie nie napisali z kim dziecko powinno mieszkac, bo sad o to nie pytał, ale zostało zauważone niewłąściwe zachowanie G., jego manipulacje, bezwzględność i wyrachowanie. Sąd w 70 % skupia sie na takiej opinii, wiec to bardzo ważny dowód.
Musisz być spokojna i szczera. Nie staraj sie na siłe wybielac, przynaj sie do swoich błędów, nie próbuj oczerniać męża lecz wytłumacz rzeczowo co się dzieje w twoim małżeństwie. Mów jak najwiecej o córce, o jej potrzebach, o tym co zamierzasz zrobić po rozwodzie, jak będziesz sie utrzymywała, kto ci może pomóc. Oni mogą pytać naprawdę o wszystko łącznie z pożyciem intymnym, musisz niestety się na to przygotować. Jego wezmą jako pierwszego bo jest wnioskodawcą, z jednej strony to lepiej bo będą mogli zewryfikować jego ewentualne kłamstwa z tym co ty powiesz.
Pamietaj również ze wasze dziecko to dziewczynka a więc tym bardziej powinna zostać przy matce, ponieważ jej identyfikacja płciowa następuje poprzez twoją osobę.
I wiesz...każdy, ale to dosłownie każdy normalny, kochający ojciec ci powie ze dziecko, tak małe dziekcko, powinno mieszkać z mamą. Jeśli oczywiscie mama jest dobrą i kochająca mamą. Jeżeli jakiś tatuś uważa, że małe dzieci powinny mieszkać z ojcami to ma nie po kolei w głowie i na pewno nie rozumie potrzeb dziecka.
ja dlatego
napsialem
nic nie sugeruje
ale z tego co ludzie mowia i pisza,
i pamietaj jest powiedzenie kto mieczem wojuje od miecza ginie
zdecydowanie szedłbym w kierunku, dla czego się leczyłaś
powód masz ![]()
muszę więcej
Twój słaby punky może zrobić się mocny
widzisz to ??
co to miejsca dziecka, i tego z kim ma być
przecież to jest kolejny dowód na przemoc psychiczna, no kurde, zastraszanie, poniżanie
z drugiej strony, nie doszukalem sie wielu przypadkow, gdy maz chce zabrac dziecko z ktorym nei mail dobrej silnej relacji,
i je bierze, wczesnije czy pozniej
zaczyna mu ciązyć to w życiu nowym, patrz dodatkowe obowiązki na swoje plecy
Zgadzam się z Tobą kolego, dla niego ważne są weekendowe wyjścia z kumplami, może nie tylko z kumpalmi...i komputer, myślę, że on nie zdaje sobie sprawy z tego jak mu by było ciężko zająć się dzieckiem samemu 24 h na dobę, a zresztą on już teraz powoli powraca do kawalerskiego życia tak jak opisałam powyżej
24 2014-12-05 13:48:59 Ostatnio edytowany przez Amethis (2014-12-05 13:52:24)
Zgadzam się z Tobą kolego, dla niego ważne są weekendowe wyjścia z kumplami, może nie tylko z kumpalmi...i komputer, myślę, że on nie zdaje sobie sprawy z tego jak mu by było ciężko zająć się dzieckiem samemu 24 h na dobę, a zresztą on już teraz powoli powraca do kawalerskiego życia tak jak opisałam powyżej
sluchaj
to da się przejść, da się wyjść
ale do tego trzeba procesu w kierunku dojrzałości partnera
bez jego chęci, nici z tego
może taka szarpanina jak moja przez ostatnie lata
bo ja mam NK zalożoną, znęcanie się psychiczne
ale ja wiem, jakoś tym już się nie przejmuję, wiem co myślę wiem co oczekuję,
bo ja piszę jako ten "CZARNA STRONA"
także tego typu akcje, wpuszczaj jednym uchem a drugim wypuszczaj, bez zbędnego się zagłębiania
jak tak chce niech tak robi, nie przeszkadzaj mu
im większy widzi u Ciebie strach, emocje
to pokazuje mu psychiczna jakąś przewagę, a tak nie będzie punktu zaczepienia
zdecydowanie tak, ale nie wariactwo
sam podkopie sobie stanowisko, swoją postawą
tu nie jest ważny argument że on służby mundurowe, a ty leczenie czy coś tam
to są dwie różne informacje, na różnych płaszczyznach
w miare odbrze skomponowane, do zrobienia z kogos zlej , nieodpowiedniej osoby, podwazenia racji
ale każdy zdrowo patrzący na życie człowiek od razu może to zauważyć, a na pewno osoba zawodowo się czymś takim zajmująca, typu psycholog ![]()
ale jedna mowi o zatrudnieniu druga o stanie psychicznym, czy ogolnie zdrowotnym
nei daj się, ale nie walcz, bo to tylko złe emocje przynosi i wciąga w tą grę
bez sensu
Ja się staram to ignorować, tylko powiem Ci, że to strasznie boli, że ktoś komu ufałeś, wierzyłeś, kochałeś, myślałeś, że będzie dla ciebie wsparciem, opoką, że cię nie zawiedzie w trudnych chwilach okazuje się takim...Boże przecież z jakiegoś powodu się pobraliśmy, urodziłam dziecko, mamy wspólne mieszkanie, wiem, wiem, powinnam przybrać grubą skórę i olewać to, ale...
Ja się staram to ignorować, tylko powiem Ci, że to strasznie boli, że ktoś komu ufałeś, wierzyłeś, kochałeś, myślałeś, że będzie dla ciebie wsparciem, opoką, że cię nie zawiedzie w trudnych chwilach okazuje się takim...Boże przecież z jakiegoś powodu się pobraliśmy, urodziłam dziecko, mamy wspólne mieszkanie, wiem, wiem, powinnam przybrać grubą skórę i olewać to, ale...
ja to wszystko znam, w sumie nie odkryłaś nic nowego, to normalne odczucia
ale wydaje mi się że analizowanie tego co było, nic tu Ci już nie wniesie, szukasz jakiś kontr wag do tego w jakim on Cię świetle stawia
nie "gruba skóra" bo się udusisz
zacznij o sobie myśleć
nie o nim, on na drugi plan, dziecko pierwszy
co ma być to będzie zamartwianie, itd itp
nic nie wniesie, oprócz zmarnowanego dnia ewentualnie na zawieszeniu
![]()
Masz rację, muszę coś zrobić dla siebie, nie wiem jak mi się to uda w obecnej sytuacji, ale mam zamiar podnieść swoje kwalifikacje zawodowe, to bedzie z pożytkiem dla mnie i dla córci, tylko muszę wziąść się w karby i zacząć robić coś dla siebie
Masz rację, muszę coś zrobić dla siebie, nie wiem jak mi się to uda w obecnej sytuacji, ale mam zamiar podnieść swoje kwalifikacje zawodowe, to bedzie z pożytkiem dla mnie i dla córci, tylko muszę wziąść się w karby i zacząć robić coś dla siebie
polecam podejście
inne
nic nie musisz !!!
po prostu to zrób ![]()
Mądrze prawisz :-)
30 2014-12-05 15:58:34 Ostatnio edytowany przez NieZnamSiebie (2014-12-05 15:59:45)
Hej Rudotel.
Po pierwsze bardzo współczuję sytuacji.
Po drugie proszę nie zrozum źle tego, o co chę Cię zapytać.
Mówisz, że jesteś/byłaś uzależniona od leków na depresję, że jesteś pod kontrolą psychiatry, byłaś na detoxie.
Uważasz, że jesteś na tyle zdrowa, by opiekować się swoim dzieckiem ?
Myślisz że nie będzie pewnego razu nawrotu depresji i że nie zrobisz czegoś głupiego, ot tak pod wpływem chwili?
Pomijam już teraz wszelkie relacje rodzinne. Wiem że córeczka jest dla Ciebie bardzo ważna, tymbardziej pytam, czy możesz w pełni odpowiedzialnie się nią opiekować?
Nie musisz mi odpowieadać, odpowiedz sobie.
No i powodzenia. I nie daj mu się !
31 2014-12-05 18:03:51 Ostatnio edytowany przez SteranaSzamanka (2014-12-05 18:15:25)
Hej Rudotel.
Po pierwsze bardzo współczuję sytuacji.
Po drugie proszę nie zrozum źle tego, o co chę Cię zapytać.
Mówisz, że jesteś/byłaś uzależniona od leków na depresję, że jesteś pod kontrolą psychiatry, byłaś na detoxie.
Uważasz, że jesteś na tyle zdrowa, by opiekować się swoim dzieckiem ?
Myślisz że nie będzie pewnego razu nawrotu depresji i że nie zrobisz czegoś głupiego, ot tak pod wpływem chwili?
Pomijam już teraz wszelkie relacje rodzinne. Wiem że córeczka jest dla Ciebie bardzo ważna, tymbardziej pytam, czy możesz w pełni odpowiedzialnie się nią opiekować?
Nie musisz mi odpowieadać, odpowiedz sobie.
No i powodzenia. I nie daj mu się !
Depresja nie musi się równać z robieniem głupot pod wpływem chwili, czasem to powolne obumieranie w środku polączone z normalnym funkcjonowaniem, takim jak chodzenie do pracy i opiekowanie się dzieckiem.
Rudotel, jak tak sobie czytamo twoim mężusiu, to trochę jakbym G. widziała. Tylko że "mój ukochany" na szczęscie nie został moim mężem co zaoszczędziło mi przynajmniej długiego rozwodu...Ale i tak nie jest lekko. Tez zaczęło sie niewinnie...potem okazało sie ze on jest w sytuacji rozwodowej, zaakceptowałam to. Chiałąm mu wierzyć, wydawał m sie dobrym ojcem wobec synka z poprzedniego związku( o ironio!). Taki wiecie, odpowiedzialny, klawy gość...Psychopaci wykorzystują słabości, pragnienia, aby dostać sie do naszego życia i wyssać je do cna, pozostawiając pustą wydmuszkę. Tak, czułam sie jak wydmuszka gdy sie nagle okazało, zaraz po tym jak pojawiła się magiczna druga kreseczka na teście, że jest jednak w naszym domu podział na równych i równiejszych. Ja zawsze byłam za partnerstwem, Jestem raczej niezależna duchem, mam duzo znajomych, lubie tańczyć i spotykać sie z fajnymi ludzmi. Nie wypbrażam sobie bym mogła dac zamknąć sie w domu odcięta od przyjaciół. Oczywiscie sa obwiazki domowe i zwiazane z dzieckiem, trzeb też pielęgnować relacje...Zdrowy balans powinien być. Jak tylko zaczęliśmy sie spotykac mówiłam mu o tym jak chce zyc, o potrzebie posiadania własnego skrawka, swobody. Rozumiał to, a jakże...do czasu aż pojawiła się ciąża. Wtedy jakby nagle wyskoczył z niego drugi, już nie taki sympatyczny pan. Zaczęło sie tzw. urabianie...Najpierw powoli, ospale jakies żartowbliwe docinki, niemożność dojścia do kompromisu w jakieś banalnej sprawie urastającej do rangi meeega problemu. Jestem niestety podatna na prowokowanie, z natury spokojna przez wychowanie nabrałam trochę nerwowości. Panuję nad tym, pod warunkiem że nie jestem w toksycznym związku...niestety byłam...
Nagle okazało sie ze moim przyjaciele są beeee. Nagle okazało sie ze on nie bedzie z nimi siedział przy jednym stoliku w pubie, ze on nie pojdzie juz ze mna w odwiedziny. A moja najlepsza przyjaciółka, która jest dla mnie jak siostra to powinna sie odczepić...A nie przepraszam, na początku ją chciał lubić, dopóki nie okazało sie że on nie jest podatna na jego manipulacje.
Bardzo cieszyłam sie z tego malucha co pluskał w moim brzuchu, ale widziałam już, że źle wybrałam partnera...postanowiłam przeczekac, miałam nadzieje ze jakos sie ułoży.
Bywało jeszcze różnie czasami troche lepiej, ale wyraźnie widać było, że działamy sobie na nerwy, on oczekiwał posłuszeństwa, wyłaziły jego kopleksy a ja nie chciałam żyć pod jego dyktando. I jego mamusi, która z początku miła stała się już mniej miła, gdy sytuacja rozkręciła się na dobre.
Było już tak źle, że parę razy się poszarpaliśmy..nigdy nie zapomnę tego jego uśmieszku gdy sączył swój jad. Mówił mi podłe słowa:"jesteś wariatką, jesteś chora...Zamknę cię w szpitalu psychiatrycznym..." i tego typu podobne a ja płakałam przerażona i jednocześnie miałąm ochotę go zabić.
okropne i strasznę, na samo wspomnienie wzdrygam sie ze wstrętem. Naprawdę nie wiem, co mnie pociągnęło do tego gada...To co zrobił później było uwieńczeniem dzieła...CO mógł mi zrobić? Byłam i jestem silną kobietą, rozstanie znoszę dzielnie, mogę pracować, zawsze sobie poradze...ale zabrać mi dziecko, synka ukochanego który jest moją radością to dopiero pomysł! W ten sposób chciał mnie zmusić do padnięcia na kolana i przyznania, że to on jest górą. Chciał nie złamać. Ale nie udało mu się. Ludzie, przyjaciele najbliżsi nie pozwolili mi się poddać. Pan duże B.
zssyłał mi pomoc zewsząd, jakoś tak się ukłądało ze ogarnęłam się, stanęłam na nogi...
Ufff...to jeszcze nie koniec historii ale sie rozpisałam ![]()
Uwierz w siebie i swoja moc! Dla córci dasz radę, jesteś Matką, kobietą mającą najcenniejszy skarb pod swoją opieką, muisz ją chronić a ochronisz i siebie. O nim zapomnij, przebacz i skreśl, To jest kawał gnoja, który chce cie zniszczyć...A że córka kocha was oboje, to normalne. Musisz sie z tym pogodzić, że on moze byc szmatą wobec ciebie a córka bedzie go kochała. Choć powiem ci ze z wiekeim swoje i tak zaobserwuje. Nie warto utrudniac im kontaktu po rowodzie.
Ale teraz skłądaj wniosek o zabezpieczenie miejsca pobytu dziecka każdorazowo w miejscu zamieszkania matki! Uwierz mi, że to bardzo ważne, tak na wstępie.Może popros go by opuścił wasze mieszkanie na czas rozwodu, bo nie chcesz juz z nim przebywać w takiej sytuacji. Masz praw do tego, on sie pewnie ne zgodzi ale ty nagraj te rozmowe. A potem szukaj czego dla was...na czas rozwodu. W sadzie gdy on cie zaatakuje ze sie wyprowadziłąs ty bedziesz miałą dowód ze prosiłas go by to on sie wyprowadził. Nie powinnas z nim razem mieszkac, bo to cie wykańcza i on ma do ciebie nieustanny dostęp sprawiając, że sie boisz i nie wierzysz w siebie!!!!!!
Później jeszcze podział majątku, coś będziesz miała z tego mieszkania, albo powalcz o to żebyscie z córką je dostały i moze jakos go spłacisz w ratach.
NIEZNAMSIEBIE ja nie jestem uzależniona od leków na depresje tylko od uspokajających i uzalezniona będę do końca życia, ale jestem"sucha"jak mówi moja terapeutka, czyli nic nie biore. Tak, z całą pewnością tak jestem w stanie zająć się moim dzieckiem z miłością i troską na jakie tylko mnie stać, a pod tym względem, uwierz mi, stać mnie na wiele. Nie można skreślać kobiety jako matki tylko z tego powodu.
Szamanko, on sie nie wyprowadzi, raz probował jak chciałam wezwać policję, na drugi dzień wrócił. Nie mogę sie wyprowadzić z dzieckiem bo nie mam gdzie, przy moich obecnych zarobkach nie stac mnie na stancje. Mieszkania z kredytem nie przejmę, bo nie mam na tyle zdolności kredytowej-on ma, ale tez go nie chce, chce sprzedawać po rozwodzie, mi wszystko jedno co sie stanie z tym mieszkaniem. Tak więc musze w tym bagnie tkwić dopoki nie zakończy sie sprawa rozwodowa, a nawet jeszcze nie mam terminu pierwszej rozprawy...
Szamanko, on sie nie wyprowadzi, raz probował jak chciałam wezwać policję, na drugi dzień wrócił. Nie mogę sie wyprowadzić z dzieckiem bo nie mam gdzie, przy moich obecnych zarobkach nie stac mnie na stancje. Mieszkania z kredytem nie przejmę, bo nie mam na tyle zdolności kredytowej-on ma, ale tez go nie chce, chce sprzedawać po rozwodzie, mi wszystko jedno co sie stanie z tym mieszkaniem. Tak więc musze w tym bagnie tkwić dopoki nie zakończy sie sprawa rozwodowa, a nawet jeszcze nie mam terminu pierwszej rozprawy...
Ja domyślam się, ze on się nie wyprowadzi, ale dobrze by było, żebyś miała potwierdzenie (np. nagranie, lub rozmowa e-mail), że go o to prosiłaś. A to dlatego, że jesli wyprowadzisz się ty z waszego mieszkania, który jest domem rodzinnym córki on będze próbował twierdzić, że zabrałaś dziecko bez jego zgody a on ma przecież pełnię praw. A wyprowadzić się musisz koniecznie. Wiem, że wydaje ci się, że nie masz dokąd pójść ale uwierz, że jesli podejmiesz tę decyzję jakoś się wszystko potoczy. Koniecznie musisz sie od niego odizolować, bo inaczej nie staniesz na nogi psychicznie musisz odpocząć a mieszkając z nim nie masz szans!
Są domy dla samotnych matek, to jest trudne iść po taką pomoc ale uwierz mi, że tm ci pomogą. Będziesz miała opiekę psychologa, wesprą cię ludzie siedzący od dawna w temacie. DLa dziecka to jedyna sznsa na normalne dzieciństwo. Ewe ntualnie stancja na zasadzie jednego pokoju, będze ciasno ale własno. Naprawde tak mało zarabiasz, że nawet na pokój nie starczy? Poszukaj pomocy wsró rodziny? Czy nikt nie mógłby pożyczyć ci trochę pieniedzy lub wziąść do siebie na jakiś czas?
Złóż wniosek o zasiłek, złóz wniosek o lokal socjalny. Musisz zacząć chodzić po moprach i różnych instytucjach i mówić o tym co sie dzieje, musisz niestety wywlec brudy na światło dzienne i w ten sposób zaczśc rozprawiać sie z psycholem. Twój strach i milczenie go utrwalają w tych zachowaniach.
Nie pisz, że nie obchodzi cie wasze mieszkanie. Możesz je dostac po rozwodzie a kredyt będzie on nadal razem z tobą musiał spłacać...Idz po porade do jakies prawnika znającego sie na prawie majątkowym. Musisz myślec o losie twojego dziecka, nie miej skrupułów.
Szamanko, ja to wiem. Wiem że depresja nie równa się od razu myślom samobojczym czy robieniu innych głupot.
Wolałam zapytać. Bywa, że rodzice walczą o prawa do opieki nie patrząc obiektywnie, gdzie dziecku będzie lepiej, a dbając wyłącznie o swoje uczucia. Stąd wolałam zapytać, absolutnie nie w złej wierze.
Dzięki Rudotel za objaśnienia, no i podtrzymuję: nie daj się. Dostałaś wiele dobrych rad w tym topicu. Mam nadzieję że wyciągniesz z nich to, co najlepsze.
Wczoraj próbowałam rozmawiać ze swoim mężem, żeby nie mścił się na mnie chcąc mi odebrać dziecko, że będziemy musieli do końca życia współpracować w jej wychowaniu. Powiedział mi, że jestem niezrównoważona emocjonalnie i to sąd rozstrzygnie przy kim zostanie córka, a żaden normalny sąd w tym kraju nie zostawi mi dziecka...
Maz nie ma racji i to ze jest np. policjantem? nie stawia go z gory na wygranej pozycji. Sedziowie roznie traktuja policjantow. Licza sie dowody, w tym rowniez Twoje zeznania, godna postawa przed sadem, zrownowazenie, dobre wrazenie na lawnikach, itp. Na kazdy zarzut, kazde slowo mozesz spokojnie odpowiedziec pisemnie juz po rozprawie (zwykle w ciagu 2 tygodni) w ten sposob ze idziesz do sektretariatu lub biur podawczego sadu i prosisz o kopie akt. Jesli wysylaja je poczta i nie zdarzylas przeczytac lub wreczaja Ci je na kolejnej sprawie masz prawo do odroczenia zeby sie z nimi zapoznac. Potem spokojnie mozesz wyslac swoje wyjasnienia do sadu. Robiac tak, angazujac sie w sprawe masz duze szanse na przedstawienie swoich racji bo sedzia z reguly czyta to przed sprawa.
To ze bierzesz jakies leki nie przesadza o niczym z gory. Choroba, dolegliwosc jest tym czym jest i nie oznacza ze ktos jesli sie na cos leczy z gory jest skazany na cos. Liczy sie wiez z dzieckiem, dobrze jesli ocenilby to psycholog (stawiasz taki wniosek na sprawie). Oczywiscie obecne zamieszkanie z mezem bardzo komplikuje cala sprawe.
Na sprawie mozesz rownie dobrze nie zgadzac sie na rozwod. Mozesz opisac przemoc meza w szczegolach (zarowno zeznajac jak i potem wysylajac pismo do sadu po rozprawie), wniesc o odroczenie, separacje, twierdzic ze do rozpadu wiezi nie doszlo np. wspolnie utrzymujecie gospodarstwo domowe, wspolzyjecie. Wtedy sa rozwodu wam nie da.
Masz bardzo duze pole do popisu ale kazde ale to kazde dzialanie meza trzeba skomentowac i zareagowac.
Ja w pewnym momencie w zyciu "mialem wszystkich przeciwko sobie", tzn. zbudowano cos na klamstwie i przeinaczeniach. Powoli, systematycznie wszystko odkrecalem i wszystkie sprawy wygralem.
Wczoraj próbowałam rozmawiać ze swoim mężem, żeby nie mścił się na mnie chcąc mi odebrać dziecko, że będziemy musieli do końca życia współpracować w jej wychowaniu. Powiedział mi, że jestem niezrównoważona emocjonalnie i to sąd rozstrzygnie przy kim zostanie córka, a żaden normalny sąd w tym kraju nie zostawi mi dziecka...
Naprawdę jakbym byłego słyszała...Od razu widać, że nie liczy się dla niego dobro córki tylko chore fazy w jego głowie. Zobaczysz, że poznają się na nim. Nagrywasz już wasze rozmowy? To ważne...Nie dyskutuj z nim już za dużo o rozwodzie, bo on zdania nie zmieni a ty możesz nieopatrznie wygadać się ze swoją strategią. Musisz stwardnieć wewnętrznie i robić swoje. Widziałaś już pozew?
Dziękuję, ja mam pracę, także mnie to trochę wzmacnia psychicznie, bo tu mogę trochę odsapnąć od tego terroru psychicznego. Moja terapeutka wystawi mi zaświadczenie, że uczęszczam na terapię, zresztą na bieżąco mówię jej o swoich problemach i ona mnie bardzo wspiera. Nawet wczoraj powiedziała, że mój mąż ma cechy rasowego psychopaty. Zdaję sobie sprawę, że będziemy mieli badania w rodk i właśnie ich się obawiam, bo ten człowiek naprawdę na zewnątrz potrafi zrobić świetne wrażenie, a wiem, że do mnie będą podchodzić przez pryzmat mojego uzależnienia i tu mam trochę pod górkę, bo on się uważa za kryształowo czystego. Szamanko a jak u ciebie wyszły badania w rodk?
I juz masz kolejny element dowodzenia. Terapeutka na swiadka a nie tylko pisanina na papierze. Taka pisanina ma znikoma warstosc dla sadu poniewaz nie jest to pismo uczestnika postepowania. Wartosc maja natomiast zeznania w sadzie takiej osoby.
Próbowałam go nagrywać, ale się zorientował, widać kiepski ze mnie inwigilator ;-) pozwu jeszcze nie widziałam, ale wiem, że były jakieś braki formalne i go wezwali do uzupełnienia i do sprecyzowania, wiem to bo dzwoniłam do sądu. Z tą terapeutką to niezły pomysł, ciekawe czy się zgodzi...Wczoraj to była jedna wielka porażka, ja go wprost błagałam, żeby zmienił zdanie, popłakałam się z tego wszystkiego, a on do mnie, że jestem niezrównoważona emocjonalnie, a jak do niego mówiłam to się odwrócił i udawał, że nie słyszy...to było jednym słowem strasznie upokarzające, ale musiałam spróbować.
Próbowałam go nagrywać, ale się zorientował, widać kiepski ze mnie inwigilator ;-) pozwu jeszcze nie widziałam, ale wiem, że były jakieś braki formalne i go wezwali do uzupełnienia i do sprecyzowania, wiem to bo dzwoniłam do sądu. Z tą terapeutką to niezły pomysł, ciekawe czy się zgodzi...Wczoraj to była jedna wielka porażka, ja go wprost błagałam, żeby zmienił zdanie, popłakałam się z tego wszystkiego, a on do mnie, że jestem niezrównoważona emocjonalnie, a jak do niego mówiłam to się odwrócił i udawał, że nie słyszy...to było jednym słowem strasznie upokarzające, ale musiałam spróbować.
płaszczeniem nic nie zdziałasz, jeśli czuje się lub wydaje mu się tylko że jest PANEM w tej sytuacji
szkoda Twoich emocji, bólu
musisz konsekwentnie działać, niestety mimo tego że jest to ciężkie
nie wiesz jak wygląda to "rozlane mleko" więc nie skupiaj się nad czymś czego jeszcze nie znasz
powodzenia
Chcialam tylko odwołać się do jego rozsądku, ale jak widać na próżno, jemu po prostu sprawia satysfakcję jak sie przed nim poniżam, ale tego już dość
42 2014-12-09 21:04:02 Ostatnio edytowany przez Amethis (2014-12-09 21:04:32)
wiesz moja żona zbaczała kilka razy z obranej drogi
być moze bylibyśmy w innym miejscu już
miałem juz o separacje wniosek, który wycofała, mam niebieska kartę ze względu na rzekome psychiczne znecanie się
fakt jest taki ż epo kilku latach sam sobie powiedzialem dość
ostatnia próba ![]()
mając trochę zdobytej wiedzy i wyciagnietej nauki
próbuje, mimo kłód pod nogi
de facto te kłody to z lasu który chyba sam wyrabałem wczesniej ![]()
Ktoś tu dobrze zgadł zawód jaki wykonuje mój mąż, jak walczyć z takim człowiekiem, który ma nienaganną opinię w pracy itd. to ja jestem tą osobą, która według niego ma problem ze sobą
Ktoś tu dobrze zgadł zawód jaki wykonuje mój mąż, jak walczyć z takim człowiekiem, który ma nienaganną opinię w pracy itd. to ja jestem tą osobą, która według niego ma problem ze sobą
a jaką będzie miał opinie, jakby mial negatywną pewnie by nie pracował już
nie wybiegaj do przodu, bez sensu, przyjdzie papier bedziesz myśleć co robić,
tak możesz tylko sie udręczać
Tylko czekam na ten pozew i nic...oszaleć można
rudotel napisał/a:Ktoś tu dobrze zgadł zawód jaki wykonuje mój mąż, jak walczyć z takim człowiekiem, który ma nienaganną opinię w pracy itd. to ja jestem tą osobą, która według niego ma problem ze sobą
a jaką będzie miał opinie, jakby mial negatywną pewnie by nie pracował już
nie wybiegaj do przodu, bez sensu, przyjdzie papier bedziesz myśleć co robić,
tak możesz tylko sie udręczać
Dokładnie, opinia w pracy jeszcze nic nie znaczy...To domena psychopatów, robienie wspaniałego wrażenia na wszystkich a w domu...prawdziwe, posępne oblicze.
Tylko czekam na ten pozew i nic...oszaleć można
i tu masz wiele do zrobienia, dla siebie dla dziecka
idą święta, generalne porządki w garderobie, coś dla siebie
a nie oczekiwanie jak na wyrok, to masz jeszcze przed sobą, a do tego jeszcze daleko
Możecie mi wierzyć, że ja się nigdy tego po tym człowieku nie spodziewałam, ale w końcu wyszła jego prawdziwa natura...tak dobrze mi tu popisać, wylać żale, bo po pracy znowu do domu i tylko zajęcie się córeczką mnie ratuje w jakiś sposób...
Oczywiście, że się nie spodziewałaś inaczej byś przecież za niego nie wyszła
Ktoś zamieścił w podobnym wątku zasadę wielu kroków do ogarnięcia się w takiej sytuacji. Może ci się do czegoś to przyda...:
1. Nie śledź, nie przekonuj, nie proś i nie błagaj.
2. Nie dzwoń często.
3. Nie podkreślaj pozytywnych elementów małżeństwa.
4. Nie narzucaj się ze swoją obecnością w domu.
5. Nie prowokuj rozmów o przyszłości.
6. Nie proś o pomoc członków rodziny.
7. Nie proś o wsparcie duchowe.
8. Nie kupuj prezentów.
9. Nie planuj wspólnych spotkań.
10. Nie szpieguj mężą. To cię zniszczy. Jeżeli chcesz to zrobić dla spokoju umysłu, wynajmij profesjonalistę.
11. Nie mów ?Kocham Cię?.
12. Zachowuj się tak, jakby w twoim życiu wszystko było w porządku.
13. Bądź wesoły, silną, otwarta i atrakcyjną.
14. Nie siedź i nie czekaj na męża ? bądź aktywny, rób coś, idź do kościoła, wyjdź z przyjaciółmi, itp.
15. Będąc w domu z mężem (jeżeli to ty zazwyczaj rozpoczynasz rozmowę) postaraj się mówić jak najmniej.
16. Jeżeli zawsze pytasz, co robił w ciągu dnia twoja żona, PRZESTAŃ PYTAĆ.
17. Musisz sprawić, że twój partner zauważy w tobie zmianę i zda sobie sprawę, że jesteś gotowy żyć dalej, z nim lub bez niego.
18. Nie bądź opryskliwa czy oziębła ? po prostu zachowuj dystans i obserwuj, czy twój partner zauważy i, co ważniejsze, zda sobie sprawę, co traci.
19. Bez względu na to jak się DZIŚ czujesz, pokazuj mężowi jedynie zadowolenie i szczęście. Niech widzi osobę, z którą chciałby być.
20. Unikaj wszelkich pytań dotyczących małżeństwa do chwili, gdy mąż zechce o tym rozmawiać (co może potrwać jakiś czas).
21. Nigdy nie trać kontroli nad sobą.
22. Nie okazuj zbytniego entuzjazmu.
23. Nie rozmawiaj o uczuciach (to tylko wzmacnia te uczucia).
24. Bądź cierpliwa
25. Słuchaj tego, co naprawdę mówi do ciebie mąż
26. Naucz się wycofać w chwili, kiedy chcesz zacząć mówić.
27. Dbaj o siebie (ćwicz, śpij, śmiej się i skoncentruj się na pozostałych elementach swojego życia).
28. Bądź silny i pewny siebie; naucz się mówić cicho i spokojnie.
29. Pamiętaj, że jeżeli zdołasz się zmienić to twoje wszystkie KONSEKWENTNE działania będą mówiły więcej, niż jakiekolwiek słowa.
30. Nie pokazuj rozpaczy i zagubienia nawet w sytuacji, gdy cierpisz najbardziej i jesteś zagubiona.
31. Rozmawiając z mężem, nie koncentruj się na sobie.
32. Nie wierz w nic, co słyszysz i w mniej niż 50% tego, co widzisz.
33. Nie poddawaj się bez względu na to, jak jest ciężko i jak źle się czujesz.
34. Nie schodź z raz obranej drogi.
Piszę, bo jest mi smutno i źle, ciężko tak przed świętami z tym wszystkim sobie radzić...
Znalazłam pozew jego pozew o rozwód - to co w nim napisał przekracza moje zdolności pojmowania i mój zdrowy rozsądek, ale papier wszystko przyjmie, najgorsze jest to, że dołączył kopie wszystkich moich zaświadczeń medycznych o pobytach w szpitalu itd., nawet posunał się do tego, ze dołączył opinie psychologiczną, która zrobiłam na zlecenie mojego lekarza do celów medycznych, w której były same głupoty, bo wykonywałam te testy jakieś dwa lata temu jak byłam w totalnej rozsypce i powychodziły głupoty. Zaznaczam, że wziął to z domu, a ja go nigdzie nie upoważniałam do dostępu do mojej dokumentacji. I teraz pytanie czy to jest zgodne z prawem i czy mogę to gdzieś zgłosić?
To cios poniżej pasa, nie odpowiem Ci jak to prawnie wygląda, ale to tak jak podsłuchiwanie rozmów i wynajęcie detektywa, niby nieetyczne ale "konieczne" zależy jak to uzasadnić?
Rudotel, nie denerwuj się, sprobuj się wyciszyć i przeżyć te Święta wesoło, dość masz zmartwień na co dzień, okaż ciepło i miłość swoim bliskim i bierz od nich te dobre fluidy aby wzmocnić się i rzeczowo podejść do sprawy. Emocje zwłaszcza negatywne i takie silne, zakłócają odbiór rzeczywistości i skłaniają nas do pochopnych decyzji.
Zatrzymaj się przy żłóbku, usiądź z Przyjaznymi Ci osobami przy stole i przywołaj pozytywne myśli. Pomyśl jak zakończyć tę wyniszczającą wojnę i żyć ew pokoju.
Raczej może to wykorzystać, leżało w domu, nigdzie się nie włamał...będzie sie tłumaczył że to dla dobra dziecka. Musisz "wykręcić kota ogonem", czułaś się tak przez niego. On cię niszczy psychicznie, wpędza cię w chorobę...Tak sie czułaś wtedy, byłaś zdołowana ale już sie pozbierałaś. Leczysz sie , dbasz o dom i dziecko. Może cię "cmoknąć". Dasz radę, bądź dzielna
Wszystkiego dobrego.
54 2014-12-22 12:46:18 Ostatnio edytowany przez Aga30 (2014-12-22 12:47:53)
Ja zdecydowalam się na wyprowadzić z prawie dwuletnią córeczką, bo w moim związku nie było miłości, zrozumienia i wsparcia. Były za to ogromne różnice, brak akceptacji i wszechobecna mama.
Jestem współwłaścicielem mieszkania i współkredytobiorcą kredytu, a wyprowadziłam się do wynajmowanego mieszkania. Kredytu nie spłacam już. On płaci alimenty regularnie, ale kwotę, którą on uznał za słuszną. Regularnie spotyka się tez z córką. Widzę, ze ma się coraz lepiej. A mnie codziennie dobija poczucie braku stabilizacji. Czasami mam do siebie żal, ze przeze mnie moje dziecko nie ma normalnego dzieciństwa. Ale ja z nim nie umiem żyć... Probowalismy terapii, ale on jest zacięty, nie ma sobie nic do zarzucenia.
Teraz czasami straszy mnie, ze zabierze mi dziecko. Wyzywa od psychicznie chorych... Kwestii prawnego uregulowania alimentów, jak i stałego miejsca pobytu dziecka przy mnie nie uregulowalam, bo wydawało mi się, ze się dogadalismy...
Czy orientujecie się cz istnieje coś takiego, gdzie osoba uprawniona, czyli ja ma dostęp do dokumentacji medycznej i do wystawianych receptr, trochę pogrzebałam i jest to ZINTEGROWANY INFORMATOR PACJENTA, ale musi być jeszcze coś, bo on ostatnio mi powiedział, że będzie wiedział o wszystkich receptach jakie wykupiłam i przedstawi taki wniosek w sądzie...POMÓŻCIE!
56 2014-12-23 20:52:59 Ostatnio edytowany przez Amethis (2014-12-23 20:55:44)
Czy orientujecie się cz istnieje coś takiego, gdzie osoba uprawniona, czyli ja ma dostęp do dokumentacji medycznej i do wystawianych receptr, trochę pogrzebałam i jest to ZINTEGROWANY INFORMATOR PACJENTA, ale musi być jeszcze coś, bo on ostatnio mi powiedział, że będzie wiedział o wszystkich receptach jakie wykupiłam i przedstawi taki wniosek w sądzie...POMÓŻCIE!
z mojego doświadczenia powiem CI tak
idziesz do poradni, rejestrujesz się
tak
i na końcu powinno się pojawić, pytanie komu dane udostępniasz
możesz nikomu nie dać upoważnienia, nie zmienia to faktu że jeśli sąd zarząda
poradnia musi dostarczyć
co do wykupionych leków nie wiem, znam gościa który miał kontrolę z ZUS
to sprawdzali czy ma rozpakowane opakowania na leki, które musiał brać
więc zawsze możesz powiedzieć kupowałam według zalecenia doktora
ale z uwagi ze dobrze sie czułam nie brałam ich
no chyba że nei wiem co miesiac kupowałas lek ktory byl na powiedzmy 30 dni
to tutaj ![]()
Zapytaj się po co to robi? Przeciez kiedyś zemści się to wszystko na stosunku dzieci do niego. Wogole jest to dla mnie bezsensu. Cynizm^2.
Ja wiem po co to robi...bo lubi mieć władzę i przewagę nad kimś. Taki zakompleksiony psychol ![]()
Ja wiem po co to robi...bo lubi mieć władzę i przewagę nad kimś. Taki zakompleksiony psychol
Pytalem autorki, nie Ciebie. Zbastuj, bo Twoje posty (zwłaszcza poprzedni) w tym watku to spam.
Pytałam się po co to robi, powiedział mi, że dla własnej satysfakcji, bo chce, żeby rozwód był z orzekaniem o mojej wyłącznej winie, a jego prawnik powiedział mu, że sąd przyzna mu dziecko na sto procent. To ja mu zaproponowałam, że mogę się zgodzić na rozwód z mojej wyłącznej winy, żeby tylko zostawił ze mną dziecko, powiedział, że musi się skonsultować z prawnikiem, poza tym nie będzie mi płacil alimentów do ręki, tylko bedzie płacił rachunki za przedszkole i np kupował ubrania dla dziecka, ja zarabiam 1/3 tego co on, będe musiała wynająć stancję jak sprzedamy mieszkanie i nie mam pojęcia jak dam radę nas utrzymać, a sąd też napewno będzie na to patrzył... Ja z drugiej strony boję się, że jak w odpowiedzi na pozew wezmę winę na siebie to on na rozprawie odwróci kota ogonem i będzie chciał zatrzymać córkę, także nie wiem co mam robić, jestem juz u kresu wytrzymałości, a to wszystko jeszcze się przecież tak na dobre nie zaczęło...najgorsze, ze muszę z nim mieszkać jeszcze nie wiem jak długo
Ciekawe wypowiedzi userów... Tak jakbyście dwóch rzeczy nie widzieli. Po 1. Mamy do czynienia z kobietą-nałogowcem uzależnionym od substancji chemicznych, po 2. ta kobieta, wg psychologa, jest osobą niezrównoważoną - co prawda nazywa tę opinię "głupotą", ale faktem jest, że każdy alkoholik, narkoman, lekoman jest niezrównoważony i niedojrzały. Faktem jest też, że każdy uzależniony od substancji chemicznych jest w swoim mniemaniu zawsze niewinny i zawsze pokrzywdzony. Faktem jest też, że każdy zmienia życie swojej rodziny w piekło.
Gdybym był sędzią, nikomu z tej grupy nałogowców nie przyznałbym opieki nad dzieckiem.
Każdy ma prawo do swojego zdania. Po pierwsze uzależnienie jest chorobą, z którą walczę i będę walczyć do końca życia, nie wybielam sie tylko opisuję fakty. Po drugie opinia psychologiczna była sporządzona trzy lata temu, kiedy miałam depresję, więc nie uważam, ze jest adekwatna na chwilę obecną. Po trzecie od męża nigdy nie uzyskałam wsparcia, a wręcz przeciwnie tylko poniżanie i terror psychiczny
63 2014-12-28 16:43:48 Ostatnio edytowany przez kicur (2014-12-28 16:48:05)
Nie zgódź się na to on cię straszy, musi być z jego winy. Dziecka ci nie zabierze jeśli więź emocjonalną masz z dzieckiem. Musisz ją pielęgnować. I udowodnić ze jesteś poczytalna zdobądź też dobrego prawnika . Nie możesz mu dać satysfakcji musisz walczyć.
Po pierwsze uzależnienie jest chorobą, z którą walczę i będę walczyć do końca życia
Właśnie o to chodzi, że nałogowcem będziesz już zawsze... Poza tym, tak uzależnienie jest chorobą, ale chorobą, którą sama na siebie ściągnęłaś. Poza tym, kiedy byłaś czynnym nałogowcem, kiedy "latałaś" po szpitalach - kto się zajmował dzieckiem? On? Jeśli tak, to wychodzi, że ma lepsze predyspozycje do tego niż Ty.
Po drugie opinia psychologiczna była sporządzona trzy lata temu, kiedy miałam depresję, więc nie uważam, ze jest adekwatna na chwilę obecną.
Hmmmm. Niedawno było, że opinia sprzed 2 lat i zawierająca głupoty, teraz okazuje się, że sprzed 3 lat i tylko nieaktualna...
Po trzecie od męża nigdy nie uzyskałam wsparcia, a wręcz przeciwnie tylko poniżanie i terror psychiczny
Hmmmm. Jeszcze niedawno pisałaś, że początkowo Cię wspierał, że dopiero teraz wyszła jego prawdziwa natura, teraz się okazuje, że zawsze taki był...
Ciekaw jestem też jak się zachowywałaś, kiedy byłaś czynną lekomanką. Bo chyba każdy alkoholik, narkoman, lekoman gdy ma w jakiś sposób utrudniony dostęp do "afrodyzjaku" po prostu jest agresywny. Ale nie liczę, że tego dowiem się od Ciebie, bo każdy z tej grupy nałogowców świetnie manipuluje nie tylko innymi, ale nawet sobą samym...
Opinia była sporządzona w lutym 2012 r. a więc prawie trzy lata, jeżeli ktoś jest w złym stanie psychicznym i rozwiązuje testy psychologiczne to nie uważasz, że wyjdą negatywnie? W szpitalu byłam dwa razy i zgłosiłam się tam dobrowolnie, żeby sobie pomóc. Faktycznie on się wtedy zajmował dzieckiem z wydatną pomocą moich rodziców. Na początku był ze mną dwa razy u mojego lekarza prowadzącego, nigdy nie chciał się zgodzić na terapię dla współuzależnonych, ani na terapię małżeńską, o co go prosiłam. Odpowiem ci też na twoje pytanie, że brałam leki nasenne, po których spałam w nocy i uspokajające w dzień, więc jak mogłam byc po nich agresywna. Nie każdy jest doskonały i w zyciu czlowieka zdarzają się różne problemy, ważne jest, żeby się do tego przyznać i z tym walczyć