netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Wizyta u prostytutki (niespełna 20latek).

132 odpowiedzi31 482 wyświetleniazałożony przez belgrade, 10.11.2014

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Wizyta u prostytutki (niespełna 20latek).

Strony Poprzednia 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 66 do 130 z 133 ]

66

Odp: Wizyta u prostytutki (niespełna 20latek).
Natalia98169 napisał/a:

Ja jednak obstaje przy swoim . Każdy facet jest inny, nie każdy lubi burdele .
Mój partner tam nie chodzi , a ja tego nigdy nie zatoleruje. jednak jeśli kiedyś będę z kimś innym nie mowie ze będę oczekiwała to żeby był prawiczkiem, bron Boże . Chciałabym aby facet był doświadczony . Ale nie chciałabym dowiedzieć się ze latał po burdelach ..

Żadna kobieta nie chce faceta, kóry kiedykolwiek odwiedził burdel, żaden normalny, młody zdrowy chłopak nie chce do burdelu smile Niedawno był wątek, że zagubiony facet wszedł do burdelu, posiedział i wyszedł i dziewczyna z nim zerwała. Nie pomogły prezenty ani to, że sie ponoć długo znali. Co to za tłumaczenie odskocznia? On nie chce odskoczni, chłopak siedzi przed pornolami i chce za wszelką cene spróbować tego co tam zobaczył. Jest szczeniakiem i myśli, że szybko zapomni to co zrobił. Widać, że nie jest emocjonalnie dojrzały, ma gdzies swoją przyszłość. Wiele zanjdzie się osób co ma swoje przyszłe życie uczuciowe gdzieś? Wątpie. Póki chłopak jest młody, mysli, że seks to priorytet. Tak naprawdę seks mozna nazwac seksem dopiero jak ma się stałego partnera. Wtedy się zaczyna prawdziwa przyjemność. Tak jak jestes prawiczkiem zbawianym przez pornosy, to nawet przy tej dziwie może nie stanąć. I wtedy jego przyszła kobeita będzie mu mówiła, ze jej pierwszy raz był z tym, tyle lat temu a on będzie się wtedy zastanawiał czym był jego pierwszy raz.

67

Odp: Wizyta u prostytutki (niespełna 20latek).
thepass napisał/a:

- w większości seks jest odwdzięczeniem się za uczucia, a tak naprawde towarem którym można grać, rządzić, tak jak wyglądem - jeśli nie byłoby to egoistyczne to istniałyby koleżanki dające za darmo smutnym chłopaczkom. nie ma takich, tylko nimi gardzą. dziwne?
)

W większości? ty masz jakies biblijne pojęcie o kobietach, baby tez się potrafia napalić na nieznajomego. Ile Polek jeździ na wakacje do Włoch czy Hiszpanii? Polki tam mają zdecydowanie więcej przygód niż Polacy. Tylko prawda jest taka, że ten kto ląduje w dyskotekowych kiblach i u prostytutek nie szanuje siebie samego. Wakacyjna miłość, czy układ pt friends with benefits to inna bajka.
A prostytutka to wyjątkowa desperacja. Założe się, że większosc z nich podczas dawania myśli jaki ich klient jest obleśny i zastanawia się czy umył fiu*a, bo mu smierdzi. Żadna się nie podnieca, każda wyśliniona i wyspermiona przez całą armie dziadków. Pewnie niektóre nawet osikane były big_smile

68

Odp: Wizyta u prostytutki (niespełna 20latek).
edytka55 napisał/a:
Natalia98169 napisał/a:

Ja jednak obstaje przy swoim . Każdy facet jest inny, nie każdy lubi burdele .
Mój partner tam nie chodzi , a ja tego nigdy nie zatoleruje. jednak jeśli kiedyś będę z kimś innym nie mowie ze będę oczekiwała to żeby był prawiczkiem, bron Boże . Chciałabym aby facet był doświadczony . Ale nie chciałabym dowiedzieć się ze latał po burdelach ..

Żadna kobieta nie chce faceta, kóry kiedykolwiek odwiedził burdel, żaden normalny, młody zdrowy chłopak nie chce do burdelu smile Niedawno był wątek, że zagubiony facet wszedł do burdelu, posiedział i wyszedł i dziewczyna z nim zerwała. Nie pomogły prezenty ani to, że sie ponoć długo znali. Co to za tłumaczenie odskocznia? On nie chce odskoczni, chłopak siedzi przed pornolami i chce za wszelką cene spróbować tego co tam zobaczył. Jest szczeniakiem i myśli, że szybko zapomni to co zrobił. Widać, że nie jest emocjonalnie dojrzały, ma gdzies swoją przyszłość. Wiele zanjdzie się osób co ma swoje przyszłe życie uczuciowe gdzieś? Wątpie. Póki chłopak jest młody, mysli, że seks to priorytet. Tak naprawdę seks mozna nazwac seksem dopiero jak ma się stałego partnera. Wtedy się zaczyna prawdziwa przyjemność. Tak jak jestes prawiczkiem zbawianym przez pornosy, to nawet przy tej dziwie może nie stanąć. I wtedy jego przyszła kobeita będzie mu mówiła, ze jej pierwszy raz był z tym, tyle lat temu a on będzie się wtedy zastanawiał czym był jego pierwszy raz.

No i tu jest sedno sprawy. Na ile mamy dojrzałe męskie społeczeństwo? Ogólne zagrywki typu: "przecież burdel to nie problem" po co? Aby kobiety dawały na to większe przyzwolenie. Bo łatwiej zapłacić za sex, niż znaleźć partnerkę Swojego życia. A od kobiet to się wymagać umie wink.

69

Odp: Wizyta u prostytutki (niespełna 20latek).
Edytka napisał/a:

Żadna kobieta nie chce faceta, kóry kiedykolwiek odwiedził burdel

Nieprawda.
Ja jestem w stanie zaakceptować, że mój partner korzystał z usług prostytutek, za to miałabym poważny problem z zaakceptowaniem faceta, który "podrywałby" (czyt. wykorzystywał) dziewczyny poznane gdzieś przypadkiem w barze czy na imprezie.

Korzystanie z usług prostytutek świadczy o tym, że ma potrzeby seksualne, nie chce związku ani romansu za to chce profesjonalnej obsługi. Uwodzenie i wykorzystywanie dziewczyn świadczy o tym, że się jest egoistyczną świnią.

70

Odp: Wizyta u prostytutki (niespełna 20latek).
Vian napisał/a:
Edytka napisał/a:

Żadna kobieta nie chce faceta, kóry kiedykolwiek odwiedził burdel

Nieprawda.
Ja jestem w stanie zaakceptować, że mój partner korzystał z usług prostytutek, za to miałabym poważny problem z zaakceptowaniem faceta, który "podrywałby" (czyt. wykorzystywał) dziewczyny poznane gdzieś przypadkiem w barze czy na imprezie.

Korzystanie z usług prostytutek świadczy o tym, że ma potrzeby seksualne, nie chce związku ani romansu za to chce profesjonalnej obsługi. Uwodzenie i wykorzystywanie dziewczyn świadczy o tym, że się jest egoistyczną świnią.

A cóż to za potrzeby seksualne? Jakies bardziej wygórowane? Bo z tego co wiem większość desperatów potrzeby seksualne zaspokaja masturbacja. Masturbują się nawet zwierzęta w celach tych PODSTAWOWYCH potrzeb. Ale tylko człowiek jest w stanie wymyśleć, że prostytutka to zaspokojenie podstawowej potrzeby. Otóż nie, prostytutka to nie jest potzreba seksualna tylko seksualna zachcianka. A tak młody chłopak spełniający TAKIE zachcianki, no to wybaczcie...

71 Ostatnio edytowany przez thepass (2014-11-11 03:20:26)

Odp: Wizyta u prostytutki (niespełna 20latek).
edytka55 napisał/a:
thepass napisał/a:

- w większości seks jest odwdzięczeniem się za uczucia, a tak naprawde towarem którym można grać, rządzić, tak jak wyglądem - jeśli nie byłoby to egoistyczne to istniałyby koleżanki dające za darmo smutnym chłopaczkom. nie ma takich, tylko nimi gardzą. dziwne?
)

W większości? ty masz jakies biblijne pojęcie o kobietach, baby tez się potrafia napalić na nieznajomego. Ile Polek jeździ na wakacje do Włoch czy Hiszpanii? Polki tam mają zdecydowanie więcej przygód niż Polacy. Tylko prawda jest taka, że ten kto ląduje w dyskotekowych kiblach i u prostytutek nie szanuje siebie samego. Wakacyjna miłość, czy układ pt friends with benefits to inna bajka.
A prostytutka to wyjątkowa desperacja. Założe się, że większosc z nich podczas dawania myśli jaki ich klient jest obleśny i zastanawia się czy umył fiu*a, bo mu smierdzi. Żadna się nie podnieca, każda wyśliniona i wyspermiona przez całą armie dziadków. Pewnie niektóre nawet osikane były big_smile

Ale gdzie widzisz sprzeczność w tym co napisałem? Różnicą jest nieznajomy, którego same wybrały by się z nim poseksić (ba, nawet więcej emocji, bo coś nowego, fantazja, często jednorazowo), a chłopak który sam prosi o seks, którego znają i to jest jego wybór.
Ty mowisz o takich, które same chcą się oddać im, bo oni sie im podobają. Bo chcą ich zdobyć, bo chcą coś fajnego przeżyć. Tu nie przecze. Są takie, ale i tak to one wybierają. A ja pisze o czymś nie egoistycznym, nie dla siebie tylko dla kogoś. Dla kogoś kto nie ma czym sie odwdzięczyć, czyli nie jest potraktowany po męsku. Np sytuacja gdzie chłopak przychodzi do dziewczyny i mowi - wiesz, nigdy nie miałem seksu, jest mi zle, wez chodz zrobimy to kilka razy, pouczymy, pomóż, mimo ze nie ma miedzy nami uczuć. Ona jest dobrą koleżanką, przyjaciółką i razem sie uczą, nie wyśmiewają, pocieszają w przyjemny sposób. Abstrakcja.

Co do wiekszosci to tak jest. Wiekszosc chce wyidealizowanych uczuc i związku, a nie pustych relacji, w których w ogóle sie nie przywiązują (FF), albo nawet nie FF tylko to o czym wspomniałem. Seks z byle kim (na trzezwo). No nie ma szans, by to było globalne zjawisko. Jesli kobieta wybierze jednego to moze z jednym i to jest starannie wyselekcjonowany model w danym okresie czasu. Reszta juz nie ma dostępu.

Desperatów zadowala masturbacja. Wysiadam.

72

Odp: Wizyta u prostytutki (niespełna 20latek).
thepass napisał/a:
edytka55 napisał/a:
thepass napisał/a:

- w większości seks jest odwdzięczeniem się za uczucia, a tak naprawde towarem którym można grać, rządzić, tak jak wyglądem - jeśli nie byłoby to egoistyczne to istniałyby koleżanki dające za darmo smutnym chłopaczkom. nie ma takich, tylko nimi gardzą. dziwne?
)

W większości? ty masz jakies biblijne pojęcie o kobietach, baby tez się potrafia napalić na nieznajomego. Ile Polek jeździ na wakacje do Włoch czy Hiszpanii? Polki tam mają zdecydowanie więcej przygód niż Polacy. Tylko prawda jest taka, że ten kto ląduje w dyskotekowych kiblach i u prostytutek nie szanuje siebie samego. Wakacyjna miłość, czy układ pt friends with benefits to inna bajka.
A prostytutka to wyjątkowa desperacja. Założe się, że większosc z nich podczas dawania myśli jaki ich klient jest obleśny i zastanawia się czy umył fiu*a, bo mu smierdzi. Żadna się nie podnieca, każda wyśliniona i wyspermiona przez całą armie dziadków. Pewnie niektóre nawet osikane były big_smile

Ale gdzie widzisz sprzeczność w tym co napisałem? Różnicą jest nieznajomy, którego same wybrały by się z nim poseksić (ba, nawet więcej emocji, bo coś nowego, fantazja, często jednorazowo), a chłopak który sam prosi o seks, którego znają i to jest jego wybór.
Ty mowisz o takich, które same chcą się oddać im, bo oni sie im podobają. Bo chcą ich zdobyć, bo chcą coś fajnego przeżyć. Tu nie przecze. Są takie, ale i tak to one wybierają. A ja pisze o czymś nie egoistycznym, nie dla siebie tylko dla kogoś. Dla kogoś kto nie ma czym sie odwdzięczyć, czyli nie jest potraktowany po męsku. Np sytuacja gdzie chłopak przychodzi do dziewczyny i mowi - wiesz, nigdy nie miałem seksu, jest mi zle, wez chodz zrobimy to kilka razy, pouczymy, pomóż, mimo ze nie ma miedzy nami uczuć. Ona jest dobrą koleżanką, przyjaciółką i razem sie uczą, nie wyśmiewają, pocieszają w przyjemny sposób. Abstrakcja.

Co do wiekszosci to tak jest. Wiekszosc chce wyidealizowanych uczuc i związku, a nie pustych relacji, w których w ogóle sie nie przywiązują (FF), albo nawet nie FF tylko to o czym wspomniałem. Seks z byle kim (na trzezwo). No nie ma szans, by to było globalne zjawisko. Jesli kobieta wybierze jednego to moze z jednym i to jest starannie wyselekcjonowany model w danym okresie czasu. Reszta juz nie ma dostępu.

A co to znaczy uczyć się seksu? Od kiedy tego trzeba się uczyć?

73

Odp: Wizyta u prostytutki (niespełna 20latek).

Edytko czyli sądzisz, że każdy rodzi się mistrzem w tych sprawach i zawsze jest super kochankiem?

74 Ostatnio edytowany przez Vian (2014-11-11 03:26:23)

Odp: Wizyta u prostytutki (niespełna 20latek).
edytka55 napisał/a:
Vian napisał/a:
Edytka napisał/a:

Żadna kobieta nie chce faceta, kóry kiedykolwiek odwiedził burdel

Nieprawda.
Ja jestem w stanie zaakceptować, że mój partner korzystał z usług prostytutek, za to miałabym poważny problem z zaakceptowaniem faceta, który "podrywałby" (czyt. wykorzystywał) dziewczyny poznane gdzieś przypadkiem w barze czy na imprezie.

Korzystanie z usług prostytutek świadczy o tym, że ma potrzeby seksualne, nie chce związku ani romansu za to chce profesjonalnej obsługi. Uwodzenie i wykorzystywanie dziewczyn świadczy o tym, że się jest egoistyczną świnią.

A cóż to za potrzeby seksualne? Jakies bardziej wygórowane? Bo z tego co wiem większość desperatów potrzeby seksualne zaspokaja masturbacja. Masturbują się nawet zwierzęta w celach tych PODSTAWOWYCH potrzeb. Ale tylko człowiek jest w stanie wymyśleć, że prostytutka to zaspokojenie podstawowej potrzeby. Otóż nie, prostytutka to nie jest potzreba seksualna tylko seksualna zachcianka. A tak młody chłopak spełniający TAKIE zachcianki, no to wybaczcie...

Przede wszystkim masturbacja i seks to nie to samo jednak. ;-) Powiedz mężowi czy partnerowi, żeby się masturbował zamiast seksu, przecież to wszystko jedno, zobaczysz, co odpowie. ;-)

Po drugie prostytucja to nie jest ludzki wymysł, zwierzęta znają ją i uprawiają od bardzo dawna np. szympansy i pingwiny.

Po trzecie ja wolę, żeby mój partner swoje zachcianki spełniał uczciwie i z profesjonalistką niż żeby uwodził i urabiał jakieś małolaty po knajpach i imprezach.

A w ogóle masturbacja jest dla desperatów? big_smile Ciekawy punkt widzenia... big_smile

75

Odp: Wizyta u prostytutki (niespełna 20latek).
thepass napisał/a:

Edytko czyli sądzisz, że każdy rodzi się mistrzem w tych sprawach i zawsze jest super kochankiem?

Ale ja nie rzumiem, czy seks to tabliczka mnożenia? Czy to sprawdzian na który trzeba się przygotować? Czy to jedyna rzecz w życiu w kórej możemy się wykazać? Seks to cos intymnego. Nie ma czegos takiego, że ktoś się nauczy seksu u prostytutki. Żeby być jakiś super ekstra kochankiem trzeba mieć staelgo partnera i z tym testować. Wtedy można smiało poznać siebie i co najwazniejsze - potrzey drugiej strony. Prostytutka to raczej spełnianie swoich fantazji seksualnych pt "pójde do burdelu i wsadze jej w gardło całego ponieważ mojej żonie tego nei zrobie". A po wzysttkim prostytutka będzie udawała, że jej dobrze. Taki młodziak u prosttutki może sobie jedynie zepsuć wizje o tym jak wygląda życie syialniane. U prostytutki nauczy się, że kobieta to przedmiot - to już zdążył wynieśc z porno. To może jemu przynieść efekt odwrotny do zamierzonego. Bo zacznie grać ze sowją dopaminą.

76 Ostatnio edytowany przez edytka55 (2014-11-11 03:40:32)

Odp: Wizyta u prostytutki (niespełna 20latek).
Vian napisał/a:
edytka55 napisał/a:
Vian napisał/a:

Nieprawda.
Ja jestem w stanie zaakceptować, że mój partner korzystał z usług prostytutek, za to miałabym poważny problem z zaakceptowaniem faceta, który "podrywałby" (czyt. wykorzystywał) dziewczyny poznane gdzieś przypadkiem w barze czy na imprezie.

Korzystanie z usług prostytutek świadczy o tym, że ma potrzeby seksualne, nie chce związku ani romansu za to chce profesjonalnej obsługi. Uwodzenie i wykorzystywanie dziewczyn świadczy o tym, że się jest egoistyczną świnią.

A cóż to za potrzeby seksualne? Jakies bardziej wygórowane? Bo z tego co wiem większość desperatów potrzeby seksualne zaspokaja masturbacja. Masturbują się nawet zwierzęta w celach tych PODSTAWOWYCH potrzeb. Ale tylko człowiek jest w stanie wymyśleć, że prostytutka to zaspokojenie podstawowej potrzeby. Otóż nie, prostytutka to nie jest potzreba seksualna tylko seksualna zachcianka. A tak młody chłopak spełniający TAKIE zachcianki, no to wybaczcie...

Przede wszystkim masturbacja i seks to nie to samo jednak. ;-) Powiedz mężowi czy partnerowi, żeby się masturbował zamiast seksu, przecież to wszystko jedno, zobaczysz, co odpowie. ;-)

Po drugie prostytucja to nie jest ludzki wymysł, zwierzęta znają ją i uprawiają od bardzo dawna np. szympansy i pingwiny.

Po trzecie ja wolę, żeby mój partner swoje zachcianki spełniał uczciwie i z profesjonalistką niż żeby uwodził i urabiał jakieś małolaty po knajpach i imprezach.

A w ogóle masturbacja jest dla desperatów? big_smile Ciekawy punkt widzenia... big_smile

"profesjonalistki" i "małolaty w kanjpach" tak naprawdę mało sie od siebie różnią. Mądra dziewczyna z knajpy nie przespi sie z nikim nowo poznanym, zrobi to za to ta puszczalska, która tego chce. Więc co za różnica. Poza tym jakies seksualne perwersje nie sa potrzeba seksualną a masturbacja z nudów nie jest masturbacją z potrzeby. Mój chlopak był uzalezniony od porno, przeraniamy tematy z psychologami, z seksuologami itd itp. Młode szczeniaki, którym się wydaje, że seks to jedyna forma pokazania, jaki to z nich facet, lub jest formą wyładowania stresu są ludźmi ostro grającymi ze swoją dopaminą. W końcu ta przyjemnośc jest w mózgu i jest na jakis podstawach budowana. I co taki szczeniak pójdzie potem do łóżka ze swoją kobietą i sie okaże, że ona tez ma potrzeby i istnieją rzeczy których nie lubi szybko za taki (prawdziwy swoją drogą) seks podziękuje. Wróci do burdelu - instytucji gdzie kobieta to przedmiot, a facet to pan big_smile Bo tam nauczył swoją dopamine nagradzania jego

77 Ostatnio edytowany przez thepass (2014-11-11 03:39:44)

Odp: Wizyta u prostytutki (niespełna 20latek).

Ciekawe jest też to, że seks w ogóle może być zachcianką i to dla młodego. Tego który ma najwięcej energii i testosteronu do rozdania w tym okresie zycia.
I wlasnie masturbacja nie wystarcza, więc chce seksu. Nie ma z kim, nie ma jak, więc wybiera to co dostępne. Oczywiscie zejdą się hieny i powiedzą, że to pojscie na łatwiznę. Ciekawe czy te same hieny umieją (i chcą) wybierać tylko te trudniejsze rozwiązania, umieją przebudować cały swój charakter i wygląd (u nas nie wystarcza makijaż), czy może bazują na tym co jest, bo jakos nie wydaje mi się że wiele ludzi przechodzi metamorfozy dzięki sile woli. I tak samo jest z mezczyznami którzy nie mogą mieć seksu. Uznani są za niefajnych i już. Genetyka też robi swoje i to zobaczenie w głąb przyniesie całkiem dosłowne znaczenie. Nie ma możliwości zmiany pewnych rzeczy, a tu uparcie twierdzicie że można. Pytam na jakiej podstawie? Chyba kastracji.

Pomieszaliśmy trochę tematy. Do prostytutki oczywiscie niewielu idzie sie uczyć. Raczej tylko spróbować namiastki. Ale jak pisałem, tylko to jest mu dane i niech sie cieszy że chociaż tyle może. O nauke chodziło tylko w tym aspekcie, że nie ma takiej mozliwosci. Albo kobieta wybierze komu się oddać, albo nie ma na to szans wcale.
Tak czy siak na pewno dużo zmienia samo doswiadczenie, obycie z ciałem, reakcjami fizjologicznymi. Zmienić sie mogą jakieś przekonania, bo często żyje sie jakąś wizją z kosmosu. Albo wlasnie z porno.

A intymność i nawet same uczucia - dla wielu facetów nie mają żadnego znaczenia, lub mają minimalne i to zazwyczaj tylko po to by 'uspokoić' kobiete.

78

Odp: Wizyta u prostytutki (niespełna 20latek).
edytka55 napisał/a:

"profesjonalistki" i "małolaty w kanjpach" tak naprawdę mało sie od siebie różnią.

Nie znasz za wiele prostytutek, prawda?

Mądra dziewczyna z knajpy nie przespi sie z nikim nowo poznanym, zrobi to za to ta puszczalska, która tego chce.

Fajny podział masz - mądra, co "nie daje od razu" (czyżby tylko z miłości?) i głupia puszczalska.
Dla mnie jest płytki i absolutnie nieadekwatny do rzeczywistości.

Poza tym dziewczyna nie musi się przespać z kimś nowo poznanym, żeby zostać wykorzystaną.

79

Odp: Wizyta u prostytutki (niespełna 20latek).
thepass napisał/a:

Ciekawe jest też to, że seks w ogóle może być zachcianką i to dla młodego. Tego który ma najwięcej energii i testosteronu do rozdania w tym okresie zycia.
I wlasnie masturbacja nie wystarcza, więc chce seksu. Nie ma z kim, nie ma jak, więc wybiera to co dostępne. Oczywiscie zejdą się hieny i powiedzą, że to pojscie na łatwiznę. Ciekawe czy te same hieny umieją (i chcą) wybierać tylko te trudniejsze rozwiązania, umieją przebudować cały swój charakter i wygląd (u nas nie wystarcza makijaż), czy może bazują na tym co jest, bo jakos nie wydaje mi się że wiele ludzi przechodzi metamorfozy dzięki sile woli. I tak samo jest z mezczyznami którzy nie mogą mieć seksu. Uznani są za niefajnych i już. Genetyka też robi swoje i to zobaczenie w głąb przyniesie całkiem dosłowne znaczenie. Nie ma możliwości zmiany pewnych rzeczy, a tu uparcie twierdzicie że można. Pytam na jakiej podstawie? Chyba kastracji.

Pomieszaliśmy trochę tematy. Do prostytutki oczywiscie niewielu idzie sie uczyć. Raczej tylko spróbować namiastki. Ale jak pisałem, tylko to jest mu dane i niech sie cieszy że chociaż tyle może. O nauke chodziło tylko w tym aspekcie, że nie ma takiej mozliwosci. Albo kobieta wybierze komu się oddać, albo nie ma na to szans wcale.
Tak czy siak na pewno dużo zmienia samo doswiadczenie, obycie z ciałem, reakcjami fizjologicznymi. Zmienić sie mogą jakieś przekonania, bo często żyje sie jakąś wizją z kosmosu. Albo wlasnie z porno.

A intymność i nawet same uczucia - dla wielu facetów nie mają żadnego znaczenia, lub mają minimalne i to zazwyczaj tylko po to by 'uspokoić' kobiete.

I tu się nie dogadamy, bo dla was seks to dziuta i stający fiutek. Zapominacie, pewnie nawet nie wiecie jakie procecy zachodzą w organiźmie podczas sesku. Otóż powtarzam, jesteś starym zboczkiem? Idź do prostytutki, jeżeli tylko się nimi nie brzydzisz. Jesteś młody? Nie baw się z tym, nie warto. Bo tam nie ma przedstawionego obrazku seksu. Młodzi powinni stawiac na seks normalny, tam gdzie dwoje młodych tego chce. To jest ja braie heroiny, Ty weźmiesz pięc razy - i bedzie z Tobą dobrze, a on weźmie raz i już go nie odratujesz.

80 Ostatnio edytowany przez thepass (2014-11-11 04:06:17)

Odp: Wizyta u prostytutki (niespełna 20latek).

Seks to naturalna potrzeba. Nie ma mozliwosci zeby nasienie sie gromadziło całe życie i nie było używane, a "ofiara" zachowała przy tym zdrowie. Ba, jesteśmy stworzeni do rozmnażania, a więc nie tyle potrzeba co pewien mus.
Mowisz to z punktu uzaleznienia od przyjemnosci? W ten sposob mozna sie uzaleznic od wszystkiego, nawet w teoretycznie zdrowej relacji. Duzo wiecej kobiet uzaleznia sie od samych emocji (niby milosc), co jest jeszcze bardziej niszczące, niz dla facetów jakiś tam seks z kims bez uczuć. To czemu roznicowac to jako lepsze-gorsze? Czyn to czyn.
On nie ma wyjscia, musi "czekać", musi coś zmieniać, a dziś przez sytuacje ma mus x5. Ja sie zgadzam, ze w tym stanie to niezdrowe, ale inny? Ktory po prostu nie ma mozliwosci zdobyc kobiety na przygode, czy ktory nie moze zostac 'pokochanym'?

Nawet jak masz racje co do impotencji, to nadal nie widze związku z tym, że on MUSI sie uzależnić.

81 Ostatnio edytowany przez edytka55 (2014-11-11 04:02:08)

Odp: Wizyta u prostytutki (niespełna 20latek).
thepass napisał/a:

Seks to naturalna potrzeba. Nie ma mozliwosci zeby nasienie sie gromadziło całe życie i nie było używane, a "ofiara" zachowała przy tym zdrowie. Ba, jesteśmy stworzeni do rozmnażania, a więc nie tyle potrzeba co pewien mus.
Mowisz to z punktu uzaleznienia od przyjemnosci? W ten sposob mozna sie uzaleznic od wszystkiego, nawet w teoretycznie zdrowej relacji. Duzo wiecej kobiet uzaleznia sie od samych emocji (niby milosc), co jest jeszcze bardziej niszczące, niz dla facetów jakiś tam seks z kims bez uczuć. To czemu roznicowac to jako lepsze-gorsze? Czyn to czyn.

Seks to nie jest do końca potrzeba podstawowa. Fajnie, że uważałeś na lekcjach w liceum, ale ja poszłam tym tropem dalej i Was wszystkim też radzę za pomocą chociażby google. Uzaleznienie od przyjemności tego typu wiaże się z impotencją.

82

Odp: Wizyta u prostytutki (niespełna 20latek).

Moim zdaniem każdy kto ma jakieś wątpliwości co miesci się w normie a co nie powinien zasięgność porad specjalisty. To, że są prostytutki jest wiadome, ale one nie są dla facetów tylko dla pieniedzy. Każdy kolejny korzystający facet to zarobek, nikt nie patrzy czy on ma 18 lat czy też nie. A jak się uzalezni, albo się jemu spodoba - mają frajera co odda za to majątek. Ja ekspertem nie jestem, ale mam to i owo przedsatwione w średniej (taki profil) i na uczelnii i dlatego młodym odradzam prostytutki. Szczerze mówiąć przeraża mnie to co zrobiło się ze światem. Jestem za tym aby rozwój seksualnosci u młodych ludzi przebiegał bez zaburzeń i żadnych zagrożeń. Młody mózg to plastelina. Prostytutki nie nauczą ich niczego dobrego i wcale tutaj nie mówię o umiejętnościach łóżkowych. Nigdy tego nie będe popierać, tymbardziej po tym jak osobiście poznałam młodego człowieka, który właściwie był wrakiem. Czy u swoich dzieci też akceptowalibyście prostytutki na pierwszy raz?  Nie mielibyście obawy, że pójdą tam raz, drugi i że w końcu coś się z nimi nieciekawego stanie?

83

Odp: Wizyta u prostytutki (niespełna 20latek).

A jak dla mnie seksualność może zniszczyć każda kobieta. Nie musi to byc odpłatnie - na kobiecie na której temu chłopakowi NIE ZALEŻY.
Z reszta na czym ma ten rozwój polegać, gdy się tego nie robi?

84

Odp: Wizyta u prostytutki (niespełna 20latek).

Nie potrafię zrozumieć co to za przyjemność obcować z kobietą która ma przebieg większy niż stary samochód. Nie mówiąc już ryzyku zdrowotnym. Łatwo przeliczyć. Seks z kobietą która miała np. wcześniej jednego partnera seksualnego i który nie zdradzał, miał wcześniej powiedzmy też jedną kobietę to ryzyko jest stosunkowo nieduże. Teraz wyobraźmy sobie prostytutkę która  ma za sobą powiedzmy 500 stosunków. Mężczyźni którzy korzystają z usług takich kobiet pewnie wcześniej korzystali też z innych prostytutek które cieszą się podobnym "doświadczeniem". Tam może być już wszystko co najgorsze a należy pamiętać że prezerwatywa nie chroni przed wszystkimi chorobami. Nie wiem czy to rozsądne - dla mało ciekawego, płatnego seksu narażać się na takie ryzyko i oby nie było sytuacji, że znajdziesz dobrą dziewczynę, z którą będziesz i zarazisz ją jakimś świństwem...

85

Odp: Wizyta u prostytutki (niespełna 20latek).
thepass napisał/a:

Seks to naturalna potrzeba. Nie ma mozliwosci zeby nasienie sie gromadziło całe życie i nie było używane, a "ofiara" zachowała przy tym zdrowie. Ba, jesteśmy stworzeni do rozmnażania, a więc nie tyle potrzeba co pewien mus.
Mowisz to z punktu uzaleznienia od przyjemnosci? W ten sposob mozna sie uzaleznic od wszystkiego, nawet w teoretycznie zdrowej relacji. Duzo wiecej kobiet uzaleznia sie od samych emocji (niby milosc), co jest jeszcze bardziej niszczące, niz dla facetów jakiś tam seks z kims bez uczuć. To czemu roznicowac to jako lepsze-gorsze? Czyn to czyn.
On nie ma wyjscia, musi "czekać", musi coś zmieniać, a dziś przez sytuacje ma mus x5. Ja sie zgadzam, ze w tym stanie to niezdrowe, ale inny? Ktory po prostu nie ma mozliwosci zdobyc kobiety na przygode, czy ktory nie moze zostac 'pokochanym'?

Nawet jak masz racje co do impotencji, to nadal nie widze związku z tym, że on MUSI sie uzależnić.

Niezupełnie. Sam fakt ejakulacji nie jest zjawiskiem korzystnym. Na ogół mężczyzna po wytrysku traci siły... Szkodliwa jest natomiast abstynencja seksualna. Prawidłowa częstość seks w wieku 20-30 to 3-7 razy w tygodniu z zastrzeżeniem, że nasienia nie powinno się tracić częściej niż raz na 3 stosunki. Staram się trzymać tych zasad jako adept tantrycznej sztuki kochania i cieszę się bardzo dobrym zdrowiem. Osobiście znam prawdziwego fanatyka tantry, który cieszy się świetnym zdrowiem, kocha się z żoną codziennie a wytrysk miał ostatnio 5 lat temu gdy starał się z żoną o dziecko. Tak więc szkodliwy nie jest brak wytrysku lecz brak seksu. smile

86

Odp: Wizyta u prostytutki (niespełna 20latek).
edytka55 napisał/a:

Moim zdaniem każdy kto ma jakieś wątpliwości co miesci się w normie a co nie powinien zasięgność porad specjalisty. To, że są prostytutki jest wiadome, ale one nie są dla facetów tylko dla pieniedzy. Każdy kolejny korzystający facet to zarobek, nikt nie patrzy czy on ma 18 lat czy też nie. A jak się uzalezni, albo się jemu spodoba - mają frajera co odda za to majątek. Ja ekspertem nie jestem, ale mam to i owo przedsatwione w średniej (taki profil) i na uczelnii i dlatego młodym odradzam prostytutki. Szczerze mówiąć przeraża mnie to co zrobiło się ze światem. Jestem za tym aby rozwój seksualnosci u młodych ludzi przebiegał bez zaburzeń i żadnych zagrożeń. Młody mózg to plastelina. Prostytutki nie nauczą ich niczego dobrego i wcale tutaj nie mówię o umiejętnościach łóżkowych. Nigdy tego nie będe popierać, tymbardziej po tym jak osobiście poznałam młodego człowieka, który właściwie był wrakiem. Czy u swoich dzieci też akceptowalibyście prostytutki na pierwszy raz?  Nie mielibyście obawy, że pójdą tam raz, drugi i że w końcu coś się z nimi nieciekawego stanie?

Edytka przeraza cie co sie stalo ze swiatem????????

Hehe dobre to ty masz Jakis Problem dziwka to nastarszy zawod swiata przeciez.

Ja to wogole nierozimiem nagonki na autora i tekstow w stylu ze bedzie mial Träume albo inne psychiczne problemy po takiej wizycie hehehhehehe naprawde mnie to smieszy.

Chlopak jest sam chce sprobowac a niech probuje a co to przyszla partnerko powinno obchodzic z kim sie wczesniej gdzil sorry ale ja  nieuznaje tego typu spowiedzi w zwiazku np a teraz powiesz mi z iloma partnerami spales/as tylko pamietaj jak powyzej 10 tos dziwka/z a jak mniej to ok hehheheheheh.

Uwazam ze powinien isc i jeszcze mu milej zabawy zycze:)))))))

87

Odp: Wizyta u prostytutki (niespełna 20latek).
Tom94 napisał/a:

Chłopie jak chcesz to idź, w czym problem?

Sam namówiłem do "złego" dwie bliskie mi osoby ale to już faceci po 30-stce co nigdy tego nie robili.
Myślisz że w twoim wieku dziewczyny to takie święte?
Nawet przyszła dziewczyna może mieć seks bez zobowiązań to i ty teraz też możesz.

W przyszłości nie drąż tematu twojego pierwszego razu.
Co najwyżej wymyśl jakaś historyjkę i będzie git.
A i najważniejsze.
Jak chcesz w miarę porządną prostytutkę to musisz się liczyć z wydatkiem blisko 300-400zł.

Hmm... dziwi mnie to ze kobiety o ktorych czytam to olewaja faceta bo jest prawiczkiem. A z w zyciu slysze ze wola "niesmiganego" wiec tez zalezy na jaka panne trafisz wink

88

Odp: Wizyta u prostytutki (niespełna 20latek).

ZłaKobieto, nie widzisz subtelnej różnicy między decyzją o wizycie w burdelu podejmowaną świadomie przez dojrzałego faceta, a decyzją sponiewieranego emocjonalnie nastolatka podejmowaną w wyniku chwilowego załamania?

89

Odp: Wizyta u prostytutki (niespełna 20latek).
Natalia98169 napisał/a:

Jacenty89 , nie możemy mu nic zabronić. To jego życie, zdawał sobie sprawę chłopak ze i tak każdy będzie mu to odradzał a mimo tego napisał smile

Ja niczego przeciez nie zabraniam, tylko ostrzegam przed konsekwencjami.

90

Odp: Wizyta u prostytutki (niespełna 20latek).
vinnga napisał/a:

ZłaKobieto, nie widzisz subtelnej różnicy między decyzją o wizycie w burdelu podejmowaną świadomie przez dojrzałego faceta, a decyzją sponiewieranego emocjonalnie nastolatka podejmowaną w wyniku chwilowego załamania?

Vinnga ale my nie jestesmy psychologami przynajmniej ja nie jestem nie znamy dokladnie chlopaka ale nie spotkalam jeszcze osoby ktora by miala powazne problrmy psychiczne po wizycie w agencji smile)), uwazam ze wszytsko jest dla ludzi .

Autor ma dolek po rozstaniu i takie dolki miewal kazdy z nas ale nieuwazam zeby burdel mial poglebic jeszce bardziej zalamanie a moze wlasnie mu to pomoze a na dodatek ma 20 lat nigda nie probowal sexu wiec czemu nie smile, kompletnie nie rozumiem spolecznego oburzenia jesli chodzi i dziwki i burdele.

91

Odp: Wizyta u prostytutki (niespełna 20latek).
DjMuka napisał/a:
Natalia98169 napisał/a:

Nie chciałabym mieć takiego faceta który chodzi bądź chodzi na dziwki. Seks w związku jest dla mnie rzeczą normalna ale seks z prostututka jest dla mnie czymś okropnym .. Taka juz jestem , dodam ze mam również nietolerancyjnego partnera .. Mam swoje wartości życiowe , i nie są to prostytutki .. Może to nie zbrodnia, ale kobiety te się nie szanują .. Kilka lat temu, mając jeszcze 16 lat myślałam ze to coś normalnego .. Ale zakochałam się, zamierzam założyć rodzinę i nie chce by mój narzeczony mnie zdradzał .. No ludzie ! Czy to jest nie normalne ? Toksyczne też to raczej nie jest .. Facet albo chce zabawy , przygodnego seksu albo normalnego związku, szacunku i miłości ..

mieszasz fakty dziewucha. Facet zawsze chce dobrego bzykanka. Reszta jest dodatkiem. Facet to zdobywca, szacunek zdobywa na ulicy, a nie u swojej kobiety. On musi zdobywac kobiety, jest konsumentem. Ale ten twoj to musi niezle pozamulac, zwlaszcza jak trafila mu sie jakas rezolutna cnotka, bo inaczej musialby wyjsc z tego ukladu. Niedlugo bedzie sie waflowal z barbie girl, o ile jeszcze ma jakies poklady testosteronu. Nie mam na Ciebie recepty. Jak mu powiesz, ze go zdradzilas zeby przetestowac reakcje, to jeszcze od ciebie odejdzie. Wpajacie sobie chore zasady, ty widze, ze raczej w nie wierzysz, a on z wlasnego doswiadczenia wiem, ze UDAJE ze wierzy i zwiazek predzej czy pozniej bedzie udawany. Facet nie jest monogamem i nawet jesli bedzie robil to przez pewien czas tylko z toba, to bedzie myslal podczas bzykania o innej. Nie znam kumpla, ktory jest od poczatku do konca wierny w zwiazku, ktory ciagnie od 22-25 roku zycia do moich lat (okolo 35). Wielu najczesciej zdradzalo na poczatku i sie uspokoilo, albo teraz maja dodatkowe poklady sil i nie potrafia sie zatrzymac.

Sugerujesz,że każdy facet zdradza swoją kobietę bo co ? Bo jest konsumentem ? Może Ty i Twoi kumple zdradzacie swoje kobiety, ja  nie uważam że kazdy facet lata bo burdelach,istnieją jeszcze tacy faceci którzy omijają takie miejsca szerokim łukiem. Z Natalią się zgadzam, takiego faceta który lata po dziwkach odsyła się z kwitkiem, a wiesz dlaczego? Dlatego że jest to obrzydliwe, iż przespal się z dziwka(kobieta ktora nie ma do siebie szacunku) a spiąc z nia do siebie również nie ma szacunku. I nie każdy facet szuka przygód u innej, czy to dziwka czy inna laska, mój facet jest mi od samego poczatku związku wierny aż do dziś,jesteśmy ponad 2lata ze  sobą.

92

Odp: Wizyta u prostytutki (niespełna 20latek).

Ja chciałbym tylko zwrócić uwagę na to, że autor nie pisze że chce latać po burdelach, on chce wydaje mi się tylko poprzestać na jednej wizycie, stracić tam prawictwo i dzięki temu zapomnieć o byłej ;P

93 Ostatnio edytowany przez belgrade (2014-11-11 17:00:57)

Odp: Wizyta u prostytutki (niespełna 20latek).

Dzięki za wszystkie opinie, chciałem tylko poznać wasze opinie. I to nie jest tak, że jestem jakimś napaleńcem, przykładowo z moją byłą w ogóle nie miałem pettingu (związek był krótki, ona była hmm trochę pruderyjna), ale nie przeszkadzało mi to jakoś. Ważniejsze było uczucie.
Jestem ustawiony na wizytę dziś. Póki co bez fizycznego tracenia prawictwa.

94

Odp: Wizyta u prostytutki (niespełna 20latek).

Lepiej latac do prostytutek, niz gwalcic po parkach.  Prostytutka to zawod,: a  dziwka to charakter.

95

Odp: Wizyta u prostytutki (niespełna 20latek).

Przeczytałam wszystkie wpisy w tym wątku i ciekawi mnie tylko jedno - Autorze, jaki będzie ostateczny bilans tej wizyty? Bo może fizycznie nie stracisz prawictwa (jak to ładnie określiłeś), ale możesz stracić wiele złudzeń.

96

Odp: Wizyta u prostytutki (niespełna 20latek).

Jakich złudzeń? Przecież domyślam się, że stosunek pomiędzy ludźmi którzy się kochają wygląda inaczej niż ten z dziwką czy w porno.

97

Odp: Wizyta u prostytutki (niespełna 20latek).

Tak naprawde to ja nie widzę nic złego w takiej usłudze ,jestes pełnoletni , mam nadzieje ze zarabiasz , to idź.
W kulturze wschodniej to nawet rzecz zwykła ze kurtyzana uczy młodego mężczyznę ars amandi.
Tak naprawde to tylko Twoja sprawa i nie wiem czemu jakaś Twoja przyszła partnerka mogła by mieć z tym problem, pewnie jej nawet jeszcze nie znasz.
Mnie nie interesuje przeszłość mojego partnera , co mnie to moze obchodzić co on robił przede mną .
Ważne dla mnie jaki jest teraz.

98

Odp: Wizyta u prostytutki (niespełna 20latek).

Właśnie wróciłem. Szału nie było, dziewczyna nie przykładała się zbytnio, ale nie uważam żeby zmarnował pieniądze. Przynajmniej przez krótki czas nie myślałem o byłej. Myślę, że wybiorę się jeszcze.

99

Odp: Wizyta u prostytutki (niespełna 20latek).

Masz dopiero 20 lat i spotkasz jeszcze odpowiednią dziewczynę.
Z prostytutką to nie jest dobry pomysł.

100 Ostatnio edytowany przez Iris7 (2014-11-11 21:29:47)

Odp: Wizyta u prostytutki (niespełna 20latek).

Nie lepiej tą kasę zainwestować w jakieś fajne hobby, niż w prostututki? Serio? Co za świat. Jak znajdziesz sobie pasję, to też nie będziesz przez chwilę myślał o byłej, a zdecydowanie wniesie to więcej do Twojego życia..

101 Ostatnio edytowany przez truskaweczka19 (2014-11-11 22:35:20)

Odp: Wizyta u prostytutki (niespełna 20latek).
belgrade napisał/a:

Witam, mam niecałe 20 lat i poważnie myślę nad udaniem się do prostytutki. Jestem prawiczkiem, więc na początek bez penetracji, ale nie wykluczam, że i z tego z czasem skorzystam. Czemu akurat tak? Każdy powie, że korzystanie z dzi*ek budzi niesmak, szczególnie w tak młodym wieku. Często dodają też o konsekwencjach psychicznych takiej decyzji. Przyznam szczerze, że byłem w życiu w jednym związku, który mimo, że był piękny to skończył się tragicznie, bo mnie zostawiła. Można się śmiać, ale mocno to przeżyłem, wciąż myślę o tej dziewczynie, i poprzez skorzystanie z usług prostytutki liczę, że nabiorę dystansu do seksu. Przynajmniej jakiegoś minimalnego. Nie jestem brzydki czy coś, ale rozstanie z dziewczyną kompletnie mnie dobiło. Uważam, że konsekwencje mojej decyzji będą dużo mniejsze niż konsekwencje mojego "normalnego" związku. Poznaję inne dziewczyny, jednak albo mnie nie interesują, albo ja ich. Co o tym wszystkim myślicie? To już jest patologia?

Moim zdaniem słuchaj np BabyOsiadlej. Uwazam, że bardzo mądrze prawi. Oczywiscie wieke innych osób w wątku też.  Bardzo wyraźnie widać,  że jesteś wrażliwym młodym mężczyzna,  który błędnie myśli,  że pójście do prostytuki nie wiem uleczy Twoje problemy. A tak nie będzie.  Nie mówię że mam coś do pójścia do prostytutki, osobiście nie chciałabym faceta, który był u tej pani lub miałabym choćby opory, ale nie mam nic do ludzkich wyborów pewnie to też zależy czemu facet byłby u prostytutki. Jednak nie warto robić tego by sobie coś udowodnić itp, bo to bez sensu. Wiadomo, że na razie jak piszesz nie interesują Cię kobiety, bo cierpisz po byłej.  Tu nie ma czego przyspieszać.  A pójście do prostytutki nie sprawi, że przestaniesz cierpieć,  nie zmieni Cię w faceta dla którego liczy się tylko seks i który nie wie co to ból po rozstaniu. No i dobrze, że nie. Ja też jestem wrażliwą osobą,  też w życiu cierpialam mimo 23 lat, też miałam zawód miłosny.  Jednak to mało kogo omija. Z dystansu jednak widać, że to dało pewne doświadczenie a i po czasie ból słabnie.  Pewnie,  że czasem trzeba sporo czasu, to normalne, warto go sobie dać.  Masz w sobie pokłady siły jak każdy z nas i czas pomoże Ci spojrzeć na to z dystansem smile W Twojej sytuacji zwłaszcza moim zdaniem nie warto iść do prostytutki, przemysl to jeszcze chociaż.

Thepass jakby autorowi chodziło tylko o seks to zgodzilabym się z Tobą,  ale moim zdaniem z tego co pisze wynika, że w ten sposób chce sobie udowodnic, myśli, że nie będzie wtedy cierpiał.  Dlatego moim zdaniem nie warto, by szedl do prostytuki,  może tego łatwo potem żałować,  jak zrozumie, że niepotrzebnie chyba uległ emicjon, a wystarczy tu chyba dać sobie czas, poszukać wsparcia u bliskich itp skoro mu bardzo źle po rozstaniu i cierpi. Wtedy może naprawdę łatwo się okazać,  że tutaj co innego było "potrzebne" a nie wizyta u prostytutki.

Autorze, doczytalam teraz, że byłeś już u prostytutki.  No ok prawiczkuem już nie jesteś.  No ale serio pomyśl jeszcze czy warto iść ponownie. Jesteś młody,  ja sama mam 23 lata i wiem, że można jeszcze pewnych rzeczy nie wiedzieć.  Sama myślę,  że wiem czego chcę,  ale też poznaje życie. Ty tak samo, dodatkowo cierpisz po rozstaniu. A czas jest niezbędny moim zdaniem, nie da się tego na siłę przyspieszyć.  Można podejściem pewnie skrócić ten czas, ale pójście do prostytutki tego nie zalatwi. A jesteś raczej jak widać właśnie wrażliwą osobą co nie jest żadną wada, ja też taka jestem. Może być zaletą,  ale trzeba to dobrze wykorzystać.  Dla niektórych facetów może nie jest ważne jak zaczynają swoje życie seksualne,  jednak myślę,  że dla wielu ma to pewne znaczenie  Seks jest ważny,  ale lepiej chyba zaczynać go z zaangazowana osobą,  a prostytutka jak sam widzisz jedna będzie się starać dla tej kasy, a inna mimo kasy będzie robiła to na odczepnego.

102 Ostatnio edytowany przez alcybiades (2014-11-12 11:57:07)

Odp: Wizyta u prostytutki (niespełna 20latek).

Autorze osobiście Tobie nie polecam jesteś młody i takich zawodów miłosnych możesz jeszcze trochę przeżyć..chyba wolisz inny kontakt..cierpisz po byłej i ten stan jeszcze potrwa..emocje po wizycie u prostytutki się nie zmienią...STAĆ CIĘ NA COŚ LEPSZEGO....ale wedle uznania....jednak wyobrażam sobie nieatrakcyjnego pana, żonatego, ale niestety żona już od dawna seksu nie lubi, mieszkającego w małej miejscowości....dobrze jeszcze, dodajmy, niezbyt zamożnego, tak, że byłoby go stać, żeby wydać raz na parę miesięcy 200 zł na "usługę", ale np. żeby wydać tyle samo na bilety do teatru i kolację, w ramach "zalotów", z których może nic nie wyniknąć, to już nie bardzo....u siebie w mieście żadnych swingersów, którzy by zaakceptowali jego kandydaturę nie znajdzie na pewno....aha może szukać przez internet w innym mieście, ale też mu nie daję dużych szans....to tylko taki przykład, jeden z wielu możliwych, to mogłaby być równie dobrze starsza pani, albo młody, skrajnie nieśmiały chłopiec....w każdym razie cóż ma począć nieszczęsny pan z przykładu, jeśli nie może się uciec do pomocy prostytutki? ...ma się biedak męczyć, tak?... może tak się sfrustruje, że mu puszczą hamulce moralne i zacznie robić rzeczy naprawdę złe, gwałcić przypadkowe kobiety w parku nocą, molestować podwładne w pracy albo dajmy na to nieletnia sąsiadkę....może lepiej byłoby gdyby miał możliwość legalnie skorzystać z odpowiedniej usługi, świadczonej przez atrakcyjną młodą kobietę, która za darmo by nawet nie spojrzała na niego, ale za kilkaset złotych chętnie ukoi jego rozpalone żądze....to tak samo jak z jedzeniem, najlepsze i najzdrowsze jest domowe, własnoręcznie przyrządzone, ale nie zawsze się ma czas, ochotę czy warunki, żeby gotować i wtedy się idzie do restauracji....

103

Odp: Wizyta u prostytutki (niespełna 20latek).
belgrade napisał/a:

Szału nie było, dziewczyna nie przykładała się zbytnio, ale nie uważam żeby zmarnował pieniądze. Przynajmniej przez krótki czas nie myślałem o byłej. Myślę, że wybiorę się jeszcze.

Taniej wychodzi się porządnie uchlać. I zapomnienie dłuższe...

104

Odp: Wizyta u prostytutki (niespełna 20latek).
belgrade napisał/a:

Właśnie wróciłem. Szału nie było, dziewczyna nie przykładała się zbytnio, ale nie uważam żeby zmarnował pieniądze. Przynajmniej przez krótki czas nie myślałem o byłej. Myślę, że wybiorę się jeszcze.

...ślepa uliczka...

105

Odp: Wizyta u prostytutki (niespełna 20latek).

Truskaweczka, szukałem wsparcia u bliskich. Nie chcę się już spowiadać matce, bo raz, że nie chcę jej męczyć, a dwa, że to trochę dziwne, żeby prawie 20letni facet wypłakiwał się mamusi.
Nie jestem wrażliwy, to pierwszy raz jak się tak zaangażowałem. Nie rozumiem czemu mam uzależniać moje działania od potencjalnej dziewczyny, której być może nigdy nie spotkam? Życie to nie komedia romantyczna, nie każdy spotyka swoją miłość.
vinnga - nie znoszę się upijać. Staram się unikać picia, ewentualnie jedno piwo.

106

Odp: Wizyta u prostytutki (niespełna 20latek).

...masz 20 lat?...brzmisz jak osoba dużo starsza i mocno zdegustowana kobietami...

107

Odp: Wizyta u prostytutki (niespełna 20latek).

Nie jestem zdegustowany kobietami, nie jestem też typem faceta, który narzeka na kobiety, bo jest sam. Po prostu rozstanie było bolesne i okraszone wieloma nieprzyjemnymi dodatkami (nie będę się rozpisywać). Chcę nabrać dystansu do tego wszystkiego i tyle. A piszę tu z Wami, bo lubię wymieniać opinie, tyle. Dodam, że nie czuję się źle po wizycie czy coś, wręcz przeciwnie - jestem zadowolony, że zrobiłem to co miałem ochotę, mimo, że pani pozostawiała dużo do życzenia.

108

Odp: Wizyta u prostytutki (niespełna 20latek).

Poszedłeś, jesteś zadowolony.

Co dalej? Zaczniesz chodzić regularnie?

109

Odp: Wizyta u prostytutki (niespełna 20latek).

Nie stać mnie, żeby chodzić często, ale tak - będę chodzić od czasu do czasu, to jest dopiero początek.

110

Odp: Wizyta u prostytutki (niespełna 20latek).
belgrade napisał/a:

Nie stać mnie, żeby chodzić często, ale tak - będę chodzić od czasu do czasu, to jest dopiero początek.

A co, jeśli poznasz w przyszłości kobietę, będzie Ci na niej zależało, a nie zaakceptuje, że chodziłeś do burdelu?

111

Odp: Wizyta u prostytutki (niespełna 20latek).
Cynicznahipo napisał/a:
belgrade napisał/a:

Nie stać mnie, żeby chodzić często, ale tak - będę chodzić od czasu do czasu, to jest dopiero początek.

A co, jeśli poznasz w przyszłości kobietę, będzie Ci na niej zależało, a nie zaakceptuje, że chodziłeś do burdelu?

Zapewne to będzie koniec związku, a autor znowu pójdzie pocieszyć się do burdelu.

112

Odp: Wizyta u prostytutki (niespełna 20latek).
statystyczna_polka napisał/a:
Cynicznahipo napisał/a:
belgrade napisał/a:

Nie stać mnie, żeby chodzić często, ale tak - będę chodzić od czasu do czasu, to jest dopiero początek.

A co, jeśli poznasz w przyszłości kobietę, będzie Ci na niej zależało, a nie zaakceptuje, że chodziłeś do burdelu?

Zapewne to będzie koniec związku, a autor znowu pójdzie pocieszyć się do burdelu.

Zaznaczam, że chodzi o kobietę, na której będzie mu ZALEŻAŁO.

113

Odp: Wizyta u prostytutki (niespełna 20latek).
belgrade napisał/a:

Witam, mam niecałe 20 lat i poważnie myślę nad udaniem się do prostytutki. Jestem prawiczkiem, więc na początek bez penetracji, ale nie wykluczam, że i z tego z czasem skorzystam. Czemu akurat tak? Każdy powie, że korzystanie z dzi*ek budzi niesmak, szczególnie w tak młodym wieku. Często dodają też o konsekwencjach psychicznych takiej decyzji. Przyznam szczerze, że byłem w życiu w jednym związku, który mimo, że był piękny to skończył się tragicznie, bo mnie zostawiła. Można się śmiać, ale mocno to przeżyłem, wciąż myślę o tej dziewczynie, i poprzez skorzystanie z usług prostytutki liczę, że nabiorę dystansu do seksu. Przynajmniej jakiegoś minimalnego. Nie jestem brzydki czy coś, ale rozstanie z dziewczyną kompletnie mnie dobiło. Uważam, że konsekwencje mojej decyzji będą dużo mniejsze niż konsekwencje mojego "normalnego" związku. Poznaję inne dziewczyny, jednak albo mnie nie interesują, albo ja ich. Co o tym wszystkim myślicie? To już jest patologia?

Witaj,niestety to wszystko nie jest takie proste jak bysmy chieli.Jednak,jezeli o mnie chodzi,odradzalabym.Moze to np przejsc w uzaleznienie,ogolne splycenie doznan itd.Wyobrazam sobie,ze platny seks daje niedosyt-tak jak jedzenie w barze szybkiej obslugi,po ktorym i tak jestesmy glodni.Poza tym,isnieje cos takiego jak estetyka-dla mnie przynajmniej...Bo jak to mozna robic z obca osoba,brrrr.Musisz to sam przemyslec i zrobisz tak jak sam czujesz.Pzdr.

114

Odp: Wizyta u prostytutki (niespełna 20latek).

Cynicznahipo, przecież pisałem, że uzależnianie tego co robię od jakiejś potencjalnej kobiety, które może nigdy nie przyjść jest bez sensu. A po drugie to nawet gdybym taką poznał, to nie muszę jej się z tego spowiadać. Nie jest to przecież karygodny czyn, który definiuje człowieka.

115

Odp: Wizyta u prostytutki (niespełna 20latek).
belgrade napisał/a:

Cynicznahipo, przecież pisałem, że uzależnianie tego co robię od jakiejś potencjalnej kobiety, które może nigdy nie przyjść jest bez sensu. A po drugie to nawet gdybym taką poznał, to nie muszę jej się z tego spowiadać. Nie jest to przecież karygodny czyn, który definiuje człowieka.

belgrade, taka kobieta przyjdzie, na 100%. A nie bierzesz pod uwagę, że jeżeli ją pokochasz szczerze i mocno, to sam będziesz chciał jej o tym powiedzieć? Strasznie dziecinne myślenie. Miłość zmienia ludzi.

116

Odp: Wizyta u prostytutki (niespełna 20latek).

Na 100 %? Utopijne myślenie...
Nie wiem czemu miałbym tak się pałać do mówienia jej o tym. To nie jest zdrada czy przestępstwo, żeby mieć wyrzuty sumienia i myśleć "kurde, powinna wiedzieć". Zresztą ja chcę się cieszyć życiem teraz, a nie myśleć co będzie za 5 lat.

Ale dzięki za rozmowę, chętnie podyskutuję dalej, w końcu od tego jest forum.

117

Odp: Wizyta u prostytutki (niespełna 20latek).

belgrade....mężczyzna od tych panien lekkich obyczajów uczy się pewnego rodzaju seksu, zaspokajania swoich potrzeb....przyzwyczaja się i w związku chciałby, żeby też tak było....prostytutkę nie boli głowa i nie ma złych dni....szansa na zbudowanie zdrowej relacji maleje...no przecież płacę i wymagam..odmowa seksu lub nie spełnienie jakiejś fantazji seksualnej staje się osobistą porażką (wybuch żalu i złości)..chcę teraz, mam prawo to dostać...prostytutka nie dość że wie co i jak robić (o ile jest zawodowa smile to jeszcze pojęczy przy tym postęka i pochwali na koniec jaki to nie ogier....nie trzeba zagadywać, flirtować...o tym wiedz i rozładuj buzujące się w tobie emocje dające cierpliwość do dalszego działania, ale niech to nie będzie recepta na bliskość..masz 20 lat i miłość nie dla ciebie, co to to nie...teraz się mścisz, tylko nie wiem na kim..już postanowiłeś..będziesz korzystać, bo chcesz zapomnieć..czego oczekujesz? oklasków?...sex z prostytutką ma być lekiem na zapomnienie o byłej...chłopcze a może jakieś hobby, siłownia, basen, rower itp...

118 Ostatnio edytowany przez Facet79 (2014-11-12 23:08:33)

Odp: Wizyta u prostytutki (niespełna 20latek).
alcybiades napisał/a:

belgrade....mężczyzna od tych panien lekkich obyczajów uczy się pewnego rodzaju seksu, zaspokajania swoich potrzeb....przyzwyczaja się i w związku chciałby, żeby też tak było....

Może nie przesadzajmy. Są tacy co tam po prostu mogą skorzystać z normalnego seksu. Równie często jak np. mogliby liczyć z dziewczyną. Tam raczej nikt nie chodzi codziennie (kogo stać ?), ale np. raz na tydzień albo i raz w miesiącu. Czy to oznacza przyzwyczajenie się, że ma się zawsze non stop seks ? Raczej nie. To raczej okazjonalna przyjemność a nie nałóg.

alcybiades napisał/a:

...szansa na zbudowanie zdrowej relacji maleje...
.

Ale nie mylmy skutku z przyczyną. To nie dlatego komuś zmaleją szanse bo bywa u prostytutki ale właśnie dlatego, że i tak mu nie idzie i nie ma kobiety to bywa u prostututek. Czyli nie straszmy kogoś brakiem czegoś czego i tak nie ma.

alcybiades napisał/a:

....nie trzeba zagadywać, flirtować..

Ale skąd ta opinia ? Czy tylko Ci co się nie starają chodzą do prostytutek ? Staranie się ma być jakąs gwarancją, że zdobędzie się kobietę ? Sa tacy co po prostu sie nie podobają i mimo starań i filtrów po prostu żadna kobieta nie ma na nich ochoty.

Cynicznahipo napisał/a:

belgrade, taka kobieta przyjdzie, na 100%.

Gdyby tak było i każdy prędzej czy później kogoś by spotykał to nie byłoby ludzi samotnych, albo co najmniej takich którzy poznali choć raz kogoś na całe życie. A jednak są i tacy i tacy.

Cynicznahipo napisał/a:

A co, jeśli poznasz w przyszłości kobietę, będzie Ci na niej zależało, a nie zaakceptuje, że chodziłeś do burdelu?

To ryzyko, ale jest i inne. Dożycia np. 40 lub 50 lat jako prawiczek i żałowania, że nigdy nawet nie dotknęło się kobiety. Tak więc ten medal ma dwie strony. Zresztą zawsze mnie zadziwa, że miałoby być wstyd kupować seks a np. nie mieć wstydu, że miało się seks po alkoholu w jakimś klubie.

Moim zdaniem jest jakiś wiek graniczny po którym już nie warto czekać. Moim zdaniem to około 25 lat.

alcybiades napisał/a:

...to tak samo jak z jedzeniem, najlepsze i najzdrowsze jest domowe, własnoręcznie przyrządzone, ale nie zawsze się ma czas, ochotę czy warunki, żeby gotować i wtedy się idzie do restauracji....

To dość idealistyczna wizja domowych posiłków. Ani w nich słowa o potencjalnych kłotniach, cichych tygodniach, proszeniu się o "posiłek". Jak jest super - to OK, w domu najlepiej. Ale co jak w domu jest źle a jest sie skazanym na bycie wiernym ? Po prostu moim zdaniem to nieprawda, że prostytutka to jakieś dno bo w domu w stałym związku miałoby się lepszy seks. Moim zdaniem korzystanie z prostytutek jest po środku pomiędzy seksem w super związku a tym w związku nieudanym w którym się tylko tkwi. U prostytutki nie dostanie się uczuć - OK, ale nie grożą też kłótnie i wyzwanie od bycia świnią gdy zaproponuje się seks.

ezail napisał/a:

Nie potrafię zrozumieć co to za przyjemność obcować z kobietą która ma przebieg większy niż stary samochód.

Zawsze mnie zastanawia jakie to ma znaczanie. Tzw.normalna dziewczyna też może mieć duży "przebieg" Niigdy tego nie wiadomo. Pozatym czy ciało które dotykało sto par rąk jest inne w dotyku niż te które dotykała tylko jedna ręka ? Zwłaszcza jeśli robiła to równie czesto ? Czyli jaka róznica w seksie z dziewczyna ktora np. z jednym partnerem miala seks 1000 razy od tej ktora miala 1000 partnerow po jednym razie ? Czyz nie ten sam "przebieg" ?

Nigdy sie nie wie ile partnerow miala wczesiej dziewczyna

No i doswiadczenie moze byc plusem. Co jak co ale prostytutka przynajmniej nie jest pruderyjna.

thepass napisał/a:

Kobiety nie mogą tego zrozumieć z kilku powodów, ale 3 z nich są takie
- one mogą mieć seks w każdej minucie życia
- w większości seks jest odwdzięczeniem się za uczucia, a tak naprawde towarem którym można grać, rządzić, tak jak wyglądem - jeśli nie byłoby to egoistyczne to istniałyby koleżanki dające za darmo smutnym chłopaczkom. nie ma takich, tylko nimi gardzą. dziwne?
- kobiecie seksualność i libido potrafi zamilknąć na totalne 0, kiedy nie jest zakochana, nie ma uczuć.

Facet nie ma takich mozliwości, a mimo to ma potrzeby.

W pełni się zgadzam

119

Odp: Wizyta u prostytutki (niespełna 20latek).
belgrade napisał/a:

Na 100 %? Utopijne myślenie...
Nie wiem czemu miałbym tak się pałać do mówienia jej o tym. To nie jest zdrada czy przestępstwo, żeby mieć wyrzuty sumienia i myśleć "kurde, powinna wiedzieć". Zresztą ja chcę się cieszyć życiem teraz, a nie myśleć co będzie za 5 lat.

Ale dzięki za rozmowę, chętnie podyskutuję dalej, w końcu od tego jest forum.

Kobieta powinna o tym wiedzieć, ma do tego prawo.
Ja np. nie związałabym się z facetem, który chodził do burdelu.

To nie zdrada, ani przestępstwo, ale dla większości kobiet obrzydliwe i pozbawione moralności.

I myślenie nie jest utopijne. Jesteś młody, jeszcze wiele razy się zakochasz.

120

Odp: Wizyta u prostytutki (niespełna 20latek).

Zakochać to ja się mogę, ale czy ktoś zakocha się we mnie? No właśnie, tego nie wiem. Wolę się bawić. Oczywiście chętnie poznałbym kogoś fajnego, ale to nie koliduje z korzystaniem z prostytutek.
Tak jak już pisałem - nie chcę ustawiać sobie życia pod poglądy kobiety, której może nigdy nie spotkam.

121

Odp: Wizyta u prostytutki (niespełna 20latek).
Cynicznahipo napisał/a:
belgrade napisał/a:

Na 100 %? Utopijne myślenie...
Nie wiem czemu miałbym tak się pałać do mówienia jej o tym. To nie jest zdrada czy przestępstwo, żeby mieć wyrzuty sumienia i myśleć "kurde, powinna wiedzieć". Zresztą ja chcę się cieszyć życiem teraz, a nie myśleć co będzie za 5 lat.

Ale dzięki za rozmowę, chętnie podyskutuję dalej, w końcu od tego jest forum.

Kobieta powinna o tym wiedzieć, ma do tego prawo.
Ja np. nie związałabym się z facetem, który chodził do burdelu.

To nie zdrada, ani przestępstwo, ale dla większości kobiet obrzydliwe i pozbawione moralności.

I myślenie nie jest utopijne. Jesteś młody, jeszcze wiele razy się zakochasz.

Ja swojego partnera zapytałam, myślę,że gdyby odpowiedź była twierdząca, miałabym jakiś opór łóżkowy, chociaż nie wiem, czy bym go rzuciła.
Jednak trochę mnie to obrzydza - może to nieracjonalne, ale niestety tak jest.

122 Ostatnio edytowany przez alcybiades (2014-11-13 13:09:04)

Odp: Wizyta u prostytutki (niespełna 20latek).

Facet79 piszesz tendencyjnie...a tak z innej strony kobietę trzeba najpierw rozbudzić i rozbudzanie nie zaczyna się od całowania w sypialni...to trwa cały czas....dla nas seks nie zaczyna się od włożenia czy od orala, tylko seks zaczyna się od słów.....bardzo dobrze jeżeli na początku kobieta ma w miarę dobrego kochanka, który w sypialni nie robi scen z filmu pornograficznego oraz dobrze jeżeli ma mało kompleksów....takie są największym wyzwaniem...wyzwaniem jest tak rozbudzić kobietę, żeby jej było dobrze, żeby o niczym innym nie myślała jak o wydarzeniach z poprzedniej nocy..będzie chciała więcej..jest to możliwe.....prawdziwa nauka przyjdzie kiedy chcesz kobietę zatrzymać na dłużej i wykrzesać z niej więcej iskier....chcesz, żeby kobieta starała się... to nie jest proste... umiesz sprawić tak aby w kobiecie rosło pożądanie i nie piszę o zwykłej ochocie na seks, bo tą raczej wszystkie mają....chodzi o pożądanie, którego owocem jesteś ty... utrzymanie związku jest o wiele trudniejsze niż sam podryw....ale dopiero w związku okazuje się ile jesteśmy warci...pani w agencji takich starań nie potrzebuje...zawsze łatwiej iść na skrót i traktować sex jak towar...tyle powodzenia..chodzi też a może głównie o to by wizyty w agencji towarzyskiej nie stały się substytutem bliskości...

123

Odp: Wizyta u prostytutki (niespełna 20latek).
belgrade napisał/a:

Zakochać to ja się mogę, ale czy ktoś zakocha się we mnie? No właśnie, tego nie wiem. Wolę się bawić. Oczywiście chętnie poznałbym kogoś fajnego, ale to nie koliduje z korzystaniem z prostytutek.
Tak jak już pisałem - nie chcę ustawiać sobie życia pod poglądy kobiety, której może nigdy nie spotkam.

belgrade, nie myślę, że ja Cię atakuję, bo absolutnie tak nie jest! smile
Po prostu chcę Ci zwrócić uwagę na to, że czasem robimy rzeczy, z których potem nie jesteśmy dumni, których żałujemy, albo się wstydzimy. Więc jeżeli chodzenie na dziwki w Twoim przypadku nie jest koniecznością (bo według mnie nie jest), to warto może z tego zrezygnować na poczet tego, co może Cię czekać w przyszłości. A nie wiesz, co Cię czeka. Może coś pięknego? A jeżeli to zostanie przekreślone właśnie przez to, że zachciało Ci się iść do burdelu? Szkoda by było. Po prostu.

124

Odp: Wizyta u prostytutki (niespełna 20latek).

Jeśli masz tak ogromną potrzebę korzystania z tego typu usług, zrób to, lecz wcześniej radziłabym Ci poczytać o opiniach młodych mężczyzn, którzy odwiedzili burdel. Znajdą się tam zarówno ci usatysfakcjonowani i podeksytowani, jak i ci, którzy żałują tego wyboru i czują do siebie obrzydzenie. Potem zastanów się, do której grupy najprawdopodobniej zaliczysz się Ty.

W przyszłości nie masz obowiązku mówienia o tym swojej kobiecie - różni są ludzie i dla jednych przeszłość partnera jest nieistotna, dla innych z kolei decydująca, co też powinieneś - moim zdaniem - wziąć pod uwagę.

Ja osobiście wolałabym nie wiedzieć, że mój partner korzystał z usług dziwek lub bawił w jednorazowe przygody, bo dla mnie jest to bardzo, ale to bardzo niemęskie. I bez klasy.

Natomiast co do panów będących w związku, którzy uważają seks (z prostytutką czy inną chętną bez opłaty) za przygodę, nie zaś zdradę partnerki - ciekawa jestem, czy gdyby ich partnerka rozłożyla nogi celem zaspokojenia potrzeb przed młodszym i przystojniejszym mężczyzną, też uważaliby, że to tylko przygoda i nie poczuliby się ani odrobinę dotknięci? big_smile
Ludzka hipokryzja nie zna granic.

125

Odp: Wizyta u prostytutki (niespełna 20latek).

Czemu jest niemeskie i bez klasy ? Jakie jest rozwiazanie z klasa dla chlopaka ktory ma ochote na seks a akurat nie jest z nim w zwiazku ? Ma z klasa klamac podczas podrywu wciskajac stylowe teksty o Milosci ? Czy moze chodzi o droga stylowa kolacje? Co rozumiesz przez rozwiazanie z klasa ? Czy jak z klasa zdobyc seks ?

126

Odp: Wizyta u prostytutki (niespełna 20latek).

Facet79, masz sporo racji. Ostatnio poznałem dziewczynę o IQ przeterminowanego jogurtu. Nie umiała poprawnie skleić zdania po polsku, naprawdę nie wiedziałem co mógłbym z nią robić poza seksem. Nie chce mi się z nią gadać, bo o czym, nie chce mi się z nią spotykać, tylko po to, żeby za jakiś czas mi się oddała. Jeśli spotykać się z kimś, budować relację to w innych celach niż sam seks. Jeśli jednak nie trafimy na taką osobę to już chyba lepiej iść do dziwki.

127 Ostatnio edytowany przez Lwica_ (2014-11-17 01:44:36)

Odp: Wizyta u prostytutki (niespełna 20latek).

Facet79 - mało męskie jest moim zdaniem płacenie za seks, ponieważ kobieta, która zarabia w ten sposób na życie, nie patrzy na klienta jak na mężczyznę, z którym chce uprawiać seks, lecz jak na bankomat, dla którego można zacisnąć zeby, zrobić swoje i otrzymać należną zapłatę. Czy mężczyzna z klasą chce być traktowany jak "zło konieczne"? (konieczne, ponieważ pozwala na zarobek, zło, gdyż bez możliwości zarobkowej prostytutka najprawdopodobniej nie przespałaby się z tym mężczyzną)
Mogę się mylić, bo nie jestem facetem, ale nie jest to chyba zbyt... dowartościowujące mężczyznę. Ja z kolei na osobników płci męskiej, którzy są wartościowi i wyznają pewne zasady zwracam szczególną uwagę.

Po prostu uważam, że szanujacy się i męski, z klasą, facet za seks płacić nie musi, bo potrafi sprawić, by kobieta oddała mu się bez wizji obiecanych pieniążków.
To tyle w odpowiedzi na Twoje pytanie.

Natomiast co do samej prostytucji - nic do niej nie mam, domyślam się, że korzysta z tego ogromna ilość facetów, ale ci faceci właśnie są przez większość kobiet postrzegani jako:

a) męskie pipki niepotrafiące zainteresować sobą kobiety na tyle, by nie musiała żądać zapłaty za seks z nimi
b) "samce Alfa" traktujące kobiety przedmiotowo ("żona nie robi mi loda, więc pójdę na dziwki")
c) faceci niepotrafiący zapanować nad swoimi popędami (dla kobiet jest to trochę nie do pomyślenia, stąd tyle awersji w stronę panów płacących za seks) na zasadzie "nie mam kogo przelecieć, więc muszę zrobić to z dziwką, bo chcę się wyżyć"

...a żaden z powyższych typów mężczyzny nie ma szans na zainteresowanie znającej swoją wartość kobiety.

128 Ostatnio edytowany przez thepass (2014-11-17 06:55:01)

Odp: Wizyta u prostytutki (niespełna 20latek).

Czyli po primo - wracamy do pktu wyjścia. Jak facet nie umie zdobyć kobiety to z automatu jest frajerem. Czy każdy umie zdobyć każdą? Jak żonka nie chce, to też zawsze wina męża, bo on jej nie nakręcił? A może za mało kwiatków dał? A może za dobry był? A może za niedobry? Za wysoki? Za niski? Za poważny? Za niepoważny? To ze chce seksu, loda, że ma pewne fantazje - to jest traktowanie przedmiotowe? To kobiety tak nie mają? Wloz-wyloz, paciorek i spać? Czy moze jednak pewne wymagania i to całkiem duże? Od gry wstępnej, po część właściwą, po rozmiary tego i owego i koncząc na zachowaniu po, a fantazji to tez zadna nie ma? Seksu oralnego nie lubi? Kiedy skonczy sie robienie z tego karty przetargowej? Chyba kiedy na serio odwrocimy 'kto kogo'.

I który jest ten wartościowy i która to ta wartościowa? Czy wartość określa się naprawde przez seks? Może przez błone kurde dziewiczą? Wartościowy ten z którym kobieta prześpi się na 1-2-3 randce? Po 2 tygodniach? Czy mowi to kobieta, która daje się zdobywać ileś miesięcy? Przeciez jak na 1-2-3 randce to za cholere nie wychodzi tu "interesujący", a czyste pożądanie. Nic więcej. Coś czego nie ma ten osobnik gorszego typu. Ale to nie jest jego wybór. A może wina za mało nalał? Ciezko przyjac do wiadomosci, że są ludzie którzy sie podobają nikomu, prawie nikomu, a inni większej ilości? I kto ma łatwiej? Serio. Zrozumieć to chyba mogą tylko nadpobudliwe kobiety, które chodzą po ścianach jak nie mają seksu.

I że my możemy zapanować nad swoimi potrzebami?
To my też powinniśmy gardzić kobietami które chcą jeść, bo akurat jeśli macie uśpione libido bez miłości (a juz szczegolnie 'długoterminowe' dziewice) to jednak z tego nawet nie musicie rezygnować. Organizm sam za was to robi. Pokaż kobieto, że umiesz zrezygnować z potrzeby, która "woła" w ciele dzien w dzien. Swiat kobiecy od męskiego rozni się zasadami bardzo, bardzo poważnie, mimo że dążymy do tego samego, ale jak widać to wy facetów najbardziej kategoryzujecie w bardzo niefajny sposób. Od smiesznych friendzone po gardzenie tymi, co "nie mogą". W sumie strasznie dużo pogardy jest do różnego typu facetów. Do kobiet tak naprawde tylko 'puszczalska' i to najwieksza obraza. Jeśli tak oceniacie facetów jak "pizdy" czy "pipki", to każda kobieta jest kur*ą, tylko jedna mniej lub bardziej umie to ukryć. Brzmi zle? To czemu sama tak mowisz na takiego faceta? Nie znasz dnia ani godziny, kiedy moze ci sie "zachcieć" i jednak zwiazesz się z kims kto popełnił błąd. Do tych które sortują facetów na lepszych i gorszych poprzez zdobycze i to nazywając ich w ciezki gatunkowo sposob.

Tak więc to kobieta wybiera z kim się prześpi. Jeśli wy nie jesteście inicjującymi, nie podrywacie, nie stosujecie bezpośredniego ukazania zainteresowania, tzn że to wy macie kontrole nad tym. Jeśli chodzicie do lozka z "dupkami", to są wasze wybory, bo nie jesteście gwałcone. I to jest fajne wtedy, bo mozecie sobie powiedzieć "tak mnie zainteresował, że mu się oddałam". Niestety zwykle jest to bujda podyktowana różnymi smiesznymi czynnikami, na które w ogóle ten facet nie miał wpływu i nie musiał być w ogóle interesujący, czy wartościowy. O tej całej wartości też z resztą jak ma swiadczyc czy umie zdobywać kobiety, to też sobie ładnie tu przeczycie.

Jak "wykorzysta" dziewczyne bo chciała, a ni to wyglądała super, ni to fajna, brak uczuć do niej to jest to dupek, choć przecież zdobył inaczej niż idąc do tej co trzeba jej płacić. Po drugo seks nie jest od dowartościowywania. Tak jak podboje poza agencją nie są od tego i to też piętnujecie.

Wszystkich nie da się poderwać. Jak ktoś ma defekty, to wybór jest ograniczony mocno, lub jest żaden. Taki ktoś musi pracować nad sobą/tym/kobietą(?) duzo bardziej. Startuje z pozycji fatalnego, ale nikt mu orderu nie da za to że mu się udało raz na jakiś czas i nikogo to nie będzie obchodziło. Swiat jest nierowny, ludzie nie są równi. Wszyscy jednak rzekną - staraj się bardziej, ale któż to ma monopol na decydowanie co jest dobre i dla kogo? O tym że kobiety nie idą do łóżka z litości czy dobroci serca juz wspominaliśmy. Brak możliwości. Słabymi/głupimi/brzydkimi się nikt nie interesuje. Menela nie wysłuchasz, bo cie to nie interesuje, tak nieatrakcyjnego też nie. I bedzie miał kase, zainteresowania, ale pociągu fizycznego zero. Ile jest kobiet dla których pociąg fizyczny nie ma znaczenia? I jak je wyłowić? I jak sprawić by jeszcze ta sama kobieta godziła się na seks bez związku? Bo przecież nie trzeba być związku do tego by uprawiać seks. Milosci tez nie musi być. No ale ktoś powiedział, że to jedyna możliwość na bycie fajnym, akceptowanym, więc innych wyborów w zyciu podjąć nie mozna. Czemu? Bo kobieta tak mówi? Bo wiekszosc uprawia seks przecież z miłości, tej prawdziwej, pięknej i jedynej. A że takich miłostek jest kilka(naście), do tego ze 3 przygody (bo kto błędów nie popełnia), to może sobie to jakoś wytłumaczyć.  Miłość była, a facet był super. Taki który by nigdy z prostytutką. Najlepszy towar w mieście. Nawet nie przeklina i nie smarka. Ba, nawet nie oddycha.
Dlatego powinno wisiec mu to co inni mówią i sie nie przyznawac.

Kwestia doświadczenia czy wartościowych zdobyczy (ten nasz zwierzęcy świat, w którym liczy się tylko seks, zasoby i władza) - klucz który otwiera wiele zamków jest tym lepszym, a zamek który da się otworzyc byle wytrychem jest byle jaki. Same sie wrzucacie w bagienko przed którym sie bronicie. Albo po prostu stosujecie łatwą obronę przed tym, że jednak seks jest dla was tak samo ważny, jak dla nas i chcecie byc tak samo pod tym względem oceniane. Niestety nie jest to możliwe, bo kobieta na seks nie musi w ogóle pracować. Multum badan pokazało, że jak facet pyta o seks to akceptacja tego jest zerowa, a jak kobieta pyta mezczyzn to procent jest moze nie 100%owy ale bardzo wysoki. Dlatego to jest zdobycz za darmo. Dawanie się na talerzu i grubej liczbie osobników. Tak, na pewno ci wszyscy tacy interesujący byli wink Jakby byli to by trwały związek z tego wyszedł i byś sie panno nie "odkochała", czy by nie poleciał do innej. A jak jednak taka fajna nie jesteś to jakim prawem kogoś tak nisko cenisz? Rzeczywiscie wychodzi, że jest to podział na kobiety święte i nieświęte. Te co błędy popełniają i te które same są błędem. Oczywiscie dziwki są gorzej traktowane przez inne kobiety niz przez mezczyzn. Wygląda to na jakis kompleks, że dziwki podbierają im facetów. Że jeśli facet wolał isc na dziwki, zapłacić to juz ta kobieta ktora 'czeka' (na kwiatki i wyproszenie seksu) jest całkiem najgorsza i boli ją, że nawet 'za darmo' jej nie chce.

Są tacy którym najszczersze chęci nie pomogą - i juz dostają u was kategorie "odrzut". A pozniej psycha siada, bo niewyrównane potrzeby, czy nasłucha się i rodzi mu sie kompleks. Nie umie zdobyć jednej, drugiej to jakiś felerny. Ciekawe czy mowi to kobieta z niską wartością, bo jej w zyciu miłosnym nie wychodzi i jej źle?
Takie "odrzuty" musza starac sie 100x mocniej, inni wcisną bajer lub dobrze sie prezentują i mają za darmochę jakąś kobiete. Nie mozecie sprawdzic czy on ją "zdobył", czy to ona go wybrała i to ona doprowadziła do tego wszystkiego. Mimo to to ON zostanie oceniony jako ten fajny, zdobywca, wartościowy. Czasem naprawde wystarcza tylko pozory, wygląd, wciskanie kitu, manipulacja, zazdrość, by kobiete do lozka zaciagnac, ale nie wszyscy ani chcą ani mogą. Taka wartość. Często zero pracy, tylko z tym się urodził. I juz szacun bro.

129 Ostatnio edytowany przez NinaLafairy (2014-11-17 04:32:01)

Odp: Wizyta u prostytutki (niespełna 20latek).

A ja nie widze w tym nic zlego.
Ja uwielbiam seks i mam ogromne potrzeby. I frustracja seksualna szybko mnie napada.
Gdybym teraz byla odcieta od zrodla seksu jakie mam, to byc moze poszlabym do meskiej prostytutki.
Moglabym oczywiscie isc do knajpy zeby znalezc kogos kto chcialby mnie przeleciec.
Ale nie w tym rzecz.
Ja nie lubie seksu z przypadkowym byle kim.
Wolalabym zawodowca.

Tak jak wole opowiadac o swoich problemach terapeucie, a nie przypadkowej osobie w metrze. Zadne z nich nie jest mi bliskie, ale jedno jest profesjonalista.



Ja rozumiem tych mezczyzn , ktorzy nikogo nie moga znalezc do lozka i szkoda mi ich troche.
Bo nie wyobrazam sobie byc odcieta od seksu bez wiekszych szans na to,  ze w ciagu kilku miesiecy /tygodni znajde kogos z kim bede mogla sie kochac cale noce.
Wydaje mi sie wieksza godnoscia zaplacenie za spelnienie swoich potrzeb, niz latanie za jakas lalunia, jak desperat i uwodzenie wielkie.

130

Odp: Wizyta u prostytutki (niespełna 20latek).

Czyli po primo - wracamy do pktu wyjścia. Jak facet nie umie zdobyć kobiety to z automatu jest frajerem. Czy każdy umie zdobyć każdą? Jak żonka nie chce, to też zawsze wina męża, bo on jej nie nakręcił? A może za mało kwiatków dał? A może za dobry był? A może za niedobry? Za wysoki? Za niski? Za poważny? Za niepoważny? To ze chce seksu, loda, że ma pewne fantazje - to jest traktowanie przedmiotowe? To kobiety tak nie mają? Wloz-wyloz, paciorek i spać? Czy moze jednak pewne wymagania i to całkiem duże? Od gry wstępnej, po część właściwą, po rozmiary tego i owego i koncząc na zachowaniu po, a fantazji to tez zadna nie ma? Seksu oralnego nie lubi? Kiedy skonczy sie robienie z tego karty przetargowej? Chyba kiedy na serio odwrocimy 'kto kogo'.

Bardziej chodziło mi o to, że frajerzy żenią się z kobietami, które nie podzielają ich seksualnych poglądów, a potem z tego powodu chodzą na dziwki. Przedmiotowe traktowanie, ponieważ chodzą tam TYLKO po loda i jeszcze za to płacą. Co innego, gdy żonka dopiero po jakimś czasie zaczyna frustrować seksualnie męża, ale wtedy - ja, osoba z ogromnym libido - wolałabym się rozstać, niż zaspokajać za pieniądze na boku swoje pragnienia, skoro mogę je spełniać z innym mężczyzną, będąc z nim w związku.
Chodzi o to, thepass, jak już napisałam w poprzednim poście, że dla sporej grupy kobiet (do której się zaliczam) płacenie za realizację seksualnych fantazji, bo żonie się nie chce, jest naprawdę średnio  mile widziane. Trochę nie do pomyślenia. Na zasadzie - wiem, na czym to polega, wiem, że masa facetów to robi, ale nie wiem tak naprawdę, po co. Bo łatwiej i szybciej pójść do agencji i zapłacić, niż znaleźć kobietę, która z chęcią tego loda będzie robiła. Leniuszki tongue

I który jest ten wartościowy i która to ta wartościowa? Czy wartość określa się naprawde przez seks? Może przez błone kurde dziewiczą? Wartościowy ten z którym kobieta prześpi się na 1-2-3 randce? Po 2 tygodniach? Czy mowi to kobieta, która daje się zdobywać ileś miesięcy? Przeciez jak na 1-2-3 randce to za cholere nie wychodzi tu "interesujący", a czyste pożądanie. Nic więcej. Coś czego nie ma ten osobnik gorszego typu. Ale to nie jest jego wybór. A może wina za mało nalał? Ciezko przyjac do wiadomosci, że są ludzie którzy sie podobają nikomu, prawie nikomu, a inni większej ilości? I kto ma łatwiej? Serio. Zrozumieć to chyba mogą tylko nadpobudliwe kobiety, które chodzą po ścianach jak nie mają seksu.

Nie chodzi o ilość partnerów, a podejście do seksu i siebie. Nie uważam za małowartościowe uprawianie seksu na pierwszej randce, lecz płacenie za niego, ponieważ osoba przyjmująca za usługę pieniądze robi to tylko dla korzyści finansowych. Mam na myśli głównie tylko to, że chyba żadna znająca swoją wartość osoba nie uprawiałaby seksu z kimś, kto w ogóle jej nie pożąda, a liczy jedynie na pieniądze. I nie mówię o wartości człowieka samej w sobie, ale postrzeganiu siebie i docenianiu tego, kim się jest. Tak to widzę teraz, mając 21 lat - kto wie, może w późniejszych latach zweryfikuję swoje poglądy.

I że my możemy zapanować nad swoimi potrzebami?
To my też powinniśmy gardzić kobietami które chcą jeść, bo akurat jeśli macie uśpione libido bez miłości (a juz szczegolnie 'długoterminowe' dziewice) to jednak z tego nawet nie musicie rezygnować. Organizm sam za was to robi. Pokaż kobieto, że umiesz zrezygnować z potrzeby, która "woła" w ciele dzien w dzien. Swiat kobiecy od męskiego rozni się zasadami bardzo, bardzo poważnie, mimo że dążymy do tego samego, ale jak widać to wy facetów najbardziej kategoryzujecie w bardzo niefajny sposób. Od smiesznych friendzone po gardzenie tymi, co "nie mogą". W sumie strasznie dużo pogardy jest do różnego typu facetów. Do kobiet tak naprawde tylko 'puszczalska' i to najwieksza obraza. Jeśli tak oceniacie facetów jak "pizdy" czy "pipki", to każda kobieta jest kur*ą, tylko jedna mniej lub bardziej umie to ukryć. Brzmi zle? To czemu sama tak mowisz na takiego faceta? Nie znasz dnia ani godziny, kiedy moze ci sie "zachcieć" i jednak zwiazesz się z kims kto popełnił błąd. Do tych które sortują facetów na lepszych i gorszych poprzez zdobycze i to nazywając ich w ciezki gatunkowo sposob.

Nie nazywam "pipkami" facetów pod kątem ilości zdobytych lasek, ale pod kątem ich zachowania. Faceci latający za kobietami z wywieszonymi jęzorami zawsze będą na przegranej pozycji, tak samo jak kobiety biegające za mężczyznami. Pipką nie jest facet nieśmiały lub niemający doświadczenia z kobietami, lecz facet niepotrafiący samemu sobie stworzyć na tyle ciekawego życia, by móc nim zainteresować kobietę. Bo tak naprawdę o zainteresowanie kobiety nie jest trudno, jeśli jest się usatysfakcjonowanym człowiekiem. Usatysfakcjonowanym swoim życiem.
Nie porównuj, proszę, libido do jedzenia, bo bez seksu (masturbując się lub nawet nie) DA SIĘ przeżyć, a bez jedzenia nie. Wiem, czym jest frustracja seksualna w związku, bo mam bardzo wysokie libido i dwa razy zdarzyło się, że przez ponad miesiąc nie mogłam go wyładować ze swoim partnerem. Jasne, że nie byłam zadowolona, jasne, że byłam wręcz wściekła i podminowana, ale pomimo okazji dot. seksu z innymi mężczyznami, wolałam pogadać szczerze z partnerem i ustalić, czy albo się rozstajemy, albo robimy coś, by znów zaczął mieć większa ochotę.
Natomiast jakbym była sama i faktycznie już "chodziła po ścianach" - nie chciałabym uprawiać seksu z kimś, dla kogo jestem jedynie źródłem dochodu, stąd zdecydowanie wybrałabym opcję typu "zainteresować sobą fajnego faceta, któremu nie muszę płacić"

Odnośnie reszty wypowiedzi - ja dziwek nie traktuję gorzej od innych kobiet, bo mam jedną dobrą koleżanką - prostytutkę, dwie, które mają sponsorów i jakoś nie czuję do nich najmniejszej odrazy - wiesz, dlaczego? Ponieważ to, co robią, nie dotyczy mnie w żadnym stopniu. Nie oceniam ich wartości SAMEJ W SOBIE na podstawie ilości partnerów i żądzy pieniądza, tak samo nie oceniam wartości SAMEJ W SOBIE mężczyzny, który z usług takich pań korzysta. Koleś może być nawet bardzo wartościowym człowiekiem, ale - jak dla mnie - najwyżej do pogadania i spędzenia miło czasu bez wizji lądowania w łóżku. Bo nie ma w sobie tej "męskiej wartości", tylko trąci desperacją powodowaną brakiem seksu, co MNIE OSOBIŚCIE niespecjalnie się podoba. Pamiętaj, thepass, że ja cały czas mówię w imieniu swoim i wielu kobiet, które znam, ale nie wszystkich - masz przykład Niny smile

I nie tylko przystojni /inteligentni/mądrzy faceci mają seks. Mam wielu naprawdę nieatrakcyjnych wizualnie bądź nie bardzo kumatych lub zwyczajnie okropnie nieobytych kolegów, którzy jednak są w stanie mieć kobiety do seksu. Nie tylko w związku. To jest trochę jak loteria, bo mało kiedy przewidzisz, na co dana kobieta zwróci uwagę i co ją podkręci. W świecie mężczyzn sprawa jest dość prosta - wystarczy wizualna atrakcyjność.  U kobiet natomiast jest to jeden z bardzo wielu czynników determinujących pożądanie. Naprawdę.

Mnie odrzuca trochę w facetach korzystających z usług prostytutek to, co one sądzą na ich temat. Z kilkoma rozmawiałam i ŻADNA nie wypowiedziała się pochlebnie o jakimkolwiek swoim kliencie. Choćby był okładkowym przystojniakiem i miał ogromne finansowe zasoby, są traktowani jak zdesperowane bankomaty. Uwierzcie, mężczyźni, że macie o wiele lepsze zdanie o prostytutkach, niż one o swoich klientach.

Moim zdaniem płacenie za seks jest mimo wszystko uwłaczające, stąd nie chciałabym być z mężczyzną, który się w to bawił. Mam wielu kolegów korzystających z usług takich pań i choć są najróżniejsi pod względem charakteru, łączy ich jedno - ogromne parcie na seks połączone z przedmiotowym traktowaniem kobiet. I o ile mam to gdzieś, skoro nie planuję się wiązać z żadnym z nich, o tyle może właśnie przez ich podejście oraz zdanie prostytutek na temat klientów jestem dość mocno zniechęcona do tego typu płatnych usług.

Posty [ 66 do 130 z 133 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Wizyta u prostytutki (niespełna 20latek).

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026