Facet79 napisał/a:To nie stereotyp ale moim zdaniem fakt. To jest często u kobiet na tyle silne, niemal podświadome, że nawet gdy mówią i piszą, że szukają miłego faceta albo takiego po środku to i tak często pojawienie się "bad boya" sprawia, że tracą dla niego głowę i już pierwszą noc spędzają razem. Gdzie są faceci po środku? Czysty rozkład prawdopodobieństwa dowodzi, że powinno ich być najwięcej. Ale są dla kobiet nudni. Zbyt normalni. Nie gwarantują przeżyć jakie daje bad boy.
A ja się z tym nie zgodzę. Mój etap spotkań z "bad boyami" przypadał na wiek nastu lat.
Teraz tacy mnie odstraszają.
Facet79 napisał/a:Z kolei nawet facet koło 40 też może być normalny, po prostu mógł nie wyjśc mu związek i np koło 30ki wyjechał za granice aby się dorobić czyli zaczął tam od zera. Dopiero koło 40 może mieć ochotę się z kimś związać. Czy taki życiorys to facet zaburzony?
Dla mnie taki życiorys jest perfekcyjny, tylko czy taki facet umie i przede wszystkim chce (bo jeśli chce, to nawet jak nie umie, to się nauczy) stworzyć stały związek, czy po prostu chce się dobrze bawić?
Facet79 napisał/a:Wreszcie uważam, że w dzisiejszych czasach facet ma po prostu dużo więcej alternatyw niż związek z kobietą. Odstawiając na chwilę romantyzm i znaczenie Miłości, to dziś świat daje tylko możliwości, że naprawdę życie można spędzać ciekawiej niż delektując się jedynie związkiem. Pisząc inaczej, partnerzy aby się przyciagnąc muszą moim zdaniem dużo mocniej konkurować z innymi okazjami jakie daje świat niż kiedyś. Samotny facet może dziś sobie radzić bez kobiety, kobieta bez faceta także. Można realizować się życiowo na inne sposoby. Czy to życie "Piotrusiów Panów" ? Czy to ludzie zaburzeni? A kto powiedział, że tylko stabilny związek to życie normalne? Co ze związkami nieszczęśliwymi? Czy np 40 latek od 10 lat w nieszczesliwym związku jest mniej zaburzony od 40-letniego singla?
Ojj, mnie to od dawna zastanawia. Takie pragnienie związku - dlaczego ludzie tego chcą? Nie lepiej po prostu żyć, poznawać ludzi i związać się z tym, z kim będzie nam dobrze na wcześniejszym etapie? Takie szukanie związku jest trochę złudne, bo szuka się w ludziach jakichś konkretnych cech, często nawet naginając do własnych potrzeb te, które w nich są. A później przychodzą rozczarowania, że to nie to. Pewnie, że nie to! Bo nikt nie spełni naszych wymogów w 100%.
A kobiety też mają wiele alternatyw. Nie jesteśmy niewolnicami myśli o bogatym mężu, gromadce dzieci i domku z ogródkiem
.
Facet79 napisał/a:Przecież kobietom łatwiej kogoś znależć, to faceci musza inicjować kontakt, kobiecie wystarczy się pokazać na mieście
Mamy równouprawnienie i każdy ma prawo do inicjowania kontaktu
. Mężczyzna też może być nieśmiały albo śmiały, ale i tak mniej od danej kobiety, może powoli się rozkręca. Dlaczego kobieta nie może zainicjować kontaktu?
Facet79 napisał/a:Wreszcie trzeba przypomnieć pewną zależność : dość młode dziewczyny, w wieku 18-25 raczej często preferują dużo starszych facetów, w wieku około nawet 30, nierzadko nawet dziewczyny 25-30 lubią facetów 35+. No więc teraz, gdy mają ponad 30 niech nie dziwi, że taką kobietą zainteresuje się raczej facet pod 40.
A co jest złego w facetach po 40? Przecież wiek to tylko liczba.
Facet79 napisał/a:Wydaje mi się też, że zainteresowanie założeniem rodziny można w kimś pobudzić. To nie jest tak, że budzę się rano i mam myśl, chcę założyć rodzinę. Gdy spotka się kogos fajnego to nawet jeśli on z góry odrzuca mysl o rodzinie, to zwiazek może to w nim mocno pobudzić. Jako chcec dzielenia sie z kimś nowym wspólnym życiem. Czyli nie wydaje mi sie, że z góry można ocenić czy ktos chce rodziny czy nie i czy dany facet bedzie chcial miec rodzine czy nie. Nawet facet, ktory chce tylko seksu moze on sie mu spodobac tak mocno, że bedzie miec ochote na wiecej w tej znajomosci.
Teraz może nie chcieć, a za jakiś czas mu się zachce 
Szarlotkanagorąco napisał/a:Ja tam nie mam jakiś swoich frustracji w tym temacie, ale słuszna jest twoja obserwacja.
Jak facet w wieku 30 lat nie wie czy chce mieć rodzinę, podczas gdy 90% jego kolegów żyje w małżeństwie, znaczy, iż nie dorósł i już raczej nie ma szans tu na zmianę. W sumie nic w tym złego, tylko niech nikomu kitu nie wciska, że mu się coś zmieni, jak niby pozna właściwą kobietę, bo to żenujące jest.Tak to działa jak człowiek ma 21 lub 24 lata. Po trzydziestce człowiek jest już ukształtowany i albo chce mieć rodzinę, albo nie.Jak nie chce, to niech żyje sobie sam jeżdżąc na nartach i podróżując po egzotycznych krajach.Opcja dobra jak każda inna.
A ja Ci powiem, że różnie z tym bywa. Znam kobiety, które nie chciały mieć dzieci i rodziny, a jak poznały facetów, przy których poczuły się na tyle bezpiecznie, by to wszystko mieć, to nagle poczuły taką potrzebę. Znam facetów, którzy nie chcieli, ale przy odpowiedniej kobiecie jednak im zachciało. Nie da się uogólnić, bo to bardzo indywidualna sprawa. Znam ludzi (i kobiety, i mężczyzn), którzy w ogóle nie chcieli stałych związków, ale nagle im się odmieniło - nie tylko pod wpływem odpowiedniego partnera, ale po prostu. Każdy i w każdym wieku może zmienić poglądy na życie.
antykobieta napisał/a:Czy świetna zabawa, ciekawe spędzanie wolnego czasu, śmiech itd wykluczają odpowiedzialność, troskliwość itd?
Wręcz są nierozerwalne 
antykobieta napisał/a:Po prostu kobiety i mężczyźni nie nie potrafią ze sobą rozmawiać. I dla tego powinni znajomość zaczynać od seksu.
Pewnie, że powinni, ale rozmawiać jednak ze sobą potrafią - to zależy od konkretnych osób. Czy Ty z każdym mężczyzną potrafisz rozmawiać? Bo ja z każdą kobietą nie. Tak samo jak nie z każdym mężczyzną. Po prostu są ludzie, którzy łatwiej się ze sobą dogadują (bez względu na płeć).
Lovelka17 napisał/a:Nie wiem jakie doświadczenia masz i nie wiem w jaki sposób i jak często mówiłeś o tym.
Ja przedstawiłam swój punkt widzenia. Seks to nie jest jakaś tajemna, mroczna magia, tylko normalna rzecz, więc nie róbmy z tego jakiegoś wielkiego wydarzenia, jesli ktoś delikatnie wspomni o tym.
Nie wiem, w czym tu problem. Mnie samej zdarza się na pierwszej randce wspomnieć o seksie albo odpowiedzieć na wzmiankę człowieka, z którym akurat randkuję. Nie widzę w tym niczego złego ani gorszącego, przecież to jeden z ważniejszych aspektów związku. Ale to wszystko zależy od tego, w jaki sposób jest powiedziane - czy brzmi jak błaganie sfrustrowanego człowieka, czy jak rozmowa na neutralny temat.
Szarlotkanagorąco napisał/a:Lovelka jak pożyjesz trochę dłużej i poznasz więcej facetów, to zdasz sobie sprawę, że wartościowi faceci zainteresowaniem poznaniem kobiety, a nie tylko seksem, nie wspominają o seksie bez zachęty kobiety.Po tym zresztą łatwo odróżnić czy kogoś interesuje seks czy dana kobieta.
A ja żyję trochę dłużej niż Lovelka i śmiem twierdzić, że jest też trzecia opcja - seks z daną kobietą.
Szarlotkanagorąco napisał/a:NinaLafairy napisał/a:Facet nie moze na randce z wlasnej inicjatywy wspomniec o tym, ze lubi seks? Dlaczego nie?
Oczywiście, że może wspomnieć. Przecież to nic złego, temat jak każdy inny. Mi to szczerze mówiąc w ogóle nie przeszkadza. Ja mówię tylko, że facet jest dla mnie wtedy skreślony jako facet,ale nie mam nic przeciwko, żebyśmy zostali kolegami i chodzili na piwo.
A dlaczego rozsądny facet nie wspomina o seksie bez inicjatywy kobiety? Bo jeśli tą kobietą jest naprawdę zainteresowany, to chce ją poznać, dowiedzieć się jaką jest osobą, co lubi, jakie ma plany, cele w życiu etc., a poza tym chce wywrzeć dobre wrażenie, a jak kogoś nie znasz i chcesz zrobić na nim dobre wrażenie,to zachowujesz się w sposób stonowany, bo nie wiesz jakie ma preferencje druga strona.
Poza tym mamy równouprawnienie, jak ktoś wcześniej wspomniał, i jak kobieta ma ochotę na romans lub przygodę, to zwykle dosyć jasno to daje do zrozumienia i wtedy można bez przeszkód pociągnąć temat
A jak dla mnie to za dużo teoretyzowania i zasad w tym wszystkim. Brzmi jak instrukcja obsługi: "jeśli facet zrobi to, to ja wtedy zrobię tamto...". Przecież to wszystko może być spontaniczne, a rozmawianie o seksie nie przekreśla chęci czy możliwości poznania zainteresowań w innych sferach.
Uważam, że seks może być tak samo ważny dla obu stron. Nie trzeba tu zgrywać bohaterki z powieści dla panien z dobrych domów - jeśli dobrze nam się rozmawia o seksie, jeśli po takiej randce myślę również o tym, że z tym facetem pewnie dobrze by mi było również w łóżku, to co w tym złego? Lepiej, żeby udawał, że seks to dopiero po roku znajomości lub ślubie? To po co mi taki facet 
A poza tym ? no właśnie, sama napisałaś ? mamy równouprawnienie, ale ono nie polega na tym, że kobiety mają więcej praw niż mężczyźni, tylko że mamy ich dokładnie tyle samo
.
Szarlotkanagorąco napisał/a:I ja w przeciwieństwie do większości piszących koleżanek, nie spotykam już od wielu lat facetów, którzy są zainteresowani tylko seksem.
A ja, choć jestem niewiele młodsza od Ciebie, nigdy nie spotkałam faceta, który byłby zainteresowany tylko seksem. Ale takich, z którymi rozmawiałam o tym już na pierwszej randce ? bardzo wielu
. Nie wyobrażam sobie, że mogłabym się z kimś spotykać i nie rozmawiać o seksie ? bo jeśli nie umiemy o tym pogadać, to jak będziemy umieli to robić?
Szarlotkanagorąco napisał/a:Mężczyzna, nawet nie mający nie wiadomo jakich potrzeb, ale gadający za dużo o seksie, po prostu odstraszy.
Ale pomiędzy biegunami "wcale - za dużo" istnieje jeszcze opcja "w sam raz"
.
Wydaje mi się, że ludzie na siłę chcą stworzyć dwa obozy ? ?kobiet? i ?mężczyzn? ? traktując je jednocześnie jak jakieś odległe krainy.
A w ogóle to mój pierwszy post tutaj, więc dobry wieczór wszystkim 
PS: Jeśli kogoś źle zacytowałam, to bardzo przepraszam 