Cześć, chciałabym, aby ktoś ocenił sytuację, która wydarzyła się na imprezie rodzinnej (rodzina partnera). Znamy się od roku, właściwie, wszystko byłoby ok, gdyby nie jego " słowne wyskoki". Zauważyłam, że mój chłopak lubi krytykować innych, bywa uszczypliwy, niby w żartach, ale już kilka razy doprowadził mnie do płaczu... Ale do rzeczy. Byliśmy niedawno na imprezie u jego rodziny, widziałam ich pierwszy raz, sympatyczni ludzie. Niestety, wyszłam z tej imprezy zdruzgotana... Mój partner niby w żartach powiedział na mój temat kilka rzeczy:
1. "Ona nie może pić alkoholu, bo jest w ciąży" (bzdura, nie jestem).
2. Na komentarz swojej bratowej, że ma fajną dziewczynę, odpowiedział: "dziewczyna jak dziewczyna".
3. Na pytanie, gdzie się poznaliście, stwierdził, że w klubie gogo, ja nie wytrzymałam i odpowiedziałam, że tak, ale on tańczył.
4. I chyba najgorsze, zapytała, czy poznał mnie w sklepie, czy był moim klientem,a on na to, że tak i nawet mi zapłacił, ale sens "tego płacenia" był inny...
Po wyjściu z tej imprezy odwiózł mnie do domu,ale zrobiłam mu w aucie awanturę, kategorycznie powiedziałam, że nigdy więcej ma się do mnie tak nie zwracać i żartować w ten sposób, bo ja zacznę mówić na jego temat podobne rzeczy...I następnym razem wyjdę z takiej imprezy.
Od niedzieli się nie widzieliśmy, jestem na niego wściekła i załamana. Czuję wstręt. Zastanawiam się, czy po takim incydencie nie odejść od niego.