Jak byłam na pierwszej randce, to jakieś pieniądze zawsze brałam, choćby na herbatę w kawiarni, żeby było, bo wiadomo facet nie musi chcieć za mnie płacić. Lepiej mieć przy sobie swoją gotówkę, nie musi być dużo. Oferowałam się, że zapłacę za siebie, ale faceci mówili, że nie, że sami zapłacą, to ja wtedy ok. Nie mam wtedy nic przeciwko. To wręcz dla mnie było miłe, że chłopak chce zapłacić, że nie ma tu dla niego problemu. Ja też byłam gotowa zapłacić, więc nie jestem naciągaczką pt że on musi. No, ale jak piszę jest to miłe, zwłaszcza na 1 randce jak dla mnie, jeśli np facet zaprasza. W sensie, że nie musi płacić, nie skreśliłabym jak nie, ale jest to miłe. Przy czym nie zamawiam wtedy i tak nic dużego, starczy mi nawet herbatka, a miło się siedzi w wspólnym towarzystwie. Przy czym nie miałam też modelu pierwszej randki, że musi być taka czy taka, np z moim obecnym facetem spotkałam się 6 grudnia, temperatura była na lekkim minusie, ale nie było bardzo zimno. Nie zaplanowaliśmy nic konkretnego, jakoś tak wtedy wyszło, po prostu chodziliśmy i to przez całe 8 godzin. W niczym mi to nie przeszkadzało, podobał mi się, super się gadało.
Tak że na pierwszej randce nic mi nie stawiał, nie byliśmy w lokalu i to też dla mnie było ok. A dał mi sam z siebie po prostu wtedy różę i czekoladki z misiem małym pod koniec spotkania - miły gest na Mikołajki. Potem jak się spotkaliśmy to coś postawił, a później to różnie. Teraz jesteśmy razem 6 lat, nie mieszkamy jeszcze razem, a patrzymy na to tak, że płacimy wedle możliwości, bez żadnego rozliczania się, kto może to płaci więcej albo mniej albo ja stawiam, jeśli mogę albo on i też bez żadnego wypominania. Po prostu kto ma możliwość. Natomiast, mam paru kolegów, znajomych i jak spotkam się z jakimś, to raczej jest pół na pół, sami tak chcą, ja też, no niby tak jest lepiej, bo to koleżeńskie spotkanie jednak. No i jest ok. Zgadzam się jednak, że facet na randce raczej będzie bardziej skłonny zapłacić jak kobieta mu się podoba. Ja natomiast nie jestem materialistką, że wprost na to liczyłam, dlatego zawsze kasę też miałam i chciałam zapłacić i jeśli facet by nie protestował, to zapłaciłabym, bo to nie było dla picu. No, ale skoro mówił, że chce sam, to też nie miałam nic przeciw, jak pisałam miły gest i zdecydowanie nie było tu dla mnie też problemu.