Hahaha truskaweczka! Ale sen.
Ja mam zawsze cos z woda . ZAWSZE, jak jest stukniety sen sen to bedzie woda w nim.
Podobne tematy
Myślałam, że kafejka usypia, a tu proszę ![]()
393 2014-08-15 01:47:31 Ostatnio edytowany przez truskaweczka19 (2014-08-15 02:03:57)
No, zwariowany sen? ![]()
No nie mam tego tak często, że koszmary, ale był i taki, że goni mnie ktoś czy tam mnie i jakiś moich bliskich, chce nas zabić i za nic nie można mu uciec. Czasem się człowiek obudzi zlany potem ![]()
A z wodą jakie np sny?
Edit: Będę szła spać. Dobranoc ![]()
Ja mam nie tyle koszmary, ile thrillery przygodowe. ;-) Często mi się śnią dzikie zwierzęta, które chcą mnie zjeść albo jacyś włamywacze czy mordercy, tylko ja we śnie zaczynam na nie/nich polować, zwykle używając absurdalnych broni typu ułamany kij od szczotki albo żeliwna rura...
Muszę spróbować tych audiobooków, bo one faktycznie mnie zwykle usypiają.
Hehe to wszystkie mamy zwariowane sny
Można się potem pośmiać. Czasem też zdarzały mi się takie sny, że trochę kontrolowałam, czyli ten świadomy sen. No, ale teraz rzadziej coś. Można to niby wyćwiczyć, ale nie chce mi się teraz
No, ale fakt, człowiek wtedy spokojniejszy, ma kontrolę nad sytuacją i wie, że to tylko sen. A przyznam, że często coś pamiętam co się śniło mniej więcej. A podobno każdy ma sny codziennie, tylko niektórzy pamiętają coś, a mogą być ludzie, że wcale nie pamiętają. Np moja mama twierdzi, że nic jej się nie śni, po prostu nic nie pamięta, może z raz na rok pamięta, że coś jej się śniło. A ja dużo częściej.
Jesli chcesz truskaweczko to Ci moge opowiedziec jakis przyklad z woda. Jak chce Ci sie czytac te wariactwa.
Pewnie, opowiedz ![]()
Jesli chcesz truskaweczko to Ci moge opowiedziec jakis przyklad z woda. Jak chce Ci sie czytac te wariactwa.
Dawaj, Nina.
Mnie się dziś śniło, że w domu mojej koleżanki z podstawówki było wesołe miasteczko całe ogromne. (Tak, w domu, wchodziło się do przedpokoju, przechodziło przez salon i dalej było wesołe miasteczko z wielką zjeżdżalnią, karuzelami, rollercoasterem i całą resztą.) I masa ludzi. Ja jej szukałam, żeby odebrać jakieś swoje buty, które tam zostawiłam, ale nie mogłam jej znaleźć, więc się zirytowałam, znalazłam łóżko i poszłam spać, a jak się obudziłam, to już nie pamiętałam, które buty były moje i przez pomyłkę wzięłam buty jej mamy, która się strasznie wkurzyła i nazwała mnie złodziejką. Więc się wkurzyłam, pokłóciłam z nią i wyszłam, a właściwie wyjechałam po ruchomych schodach bezpośrednio na... cmentarz. I mnie mama obudziła, że miałam sobie robić drzemkę, a nie spać godzinę i żebym się ruszyła składać jej meble. ^^'
Hehe to mi dzisiaj też coś zakręconego się śniło, ale akurat dziś niezbyt pamiętam, więc nie opowiem. A Twój sen Vian świetny
Miałam podobne nie raz, pokręcone na maksa
Co też siedzi nam w głowach w podświadomości hehe ![]()
Dodam, że nie mam pojęcia, skąd to wesołe miasteczko w domu akurat tej koleżanki, bo ja z nią nigdy nawet na wiejskim festynie nie byłam, a co dopiero w wesołym miasteczku. Ale z jej mamą faktycznie za sobą nie przepadamy. ![]()
401 2014-08-15 22:37:28 Ostatnio edytowany przez NinaLafairy (2014-08-15 22:41:44)
Ta woda to pojawia sie w roznej formie, ale zawsze ja do niej skacze.
Moj sen ostatnio byl taki:
Bylam na dzialce mojej babci z moja byla dziewczyna, ktora w tym snie niedawno urodzila dziecko, ale ciaza u niej pojawila sie dopiero po urodzeniu (czyli wczesniej zanim nie urodzila to nie miala brzucha ani objawow - dopiero po urodzeniu) i otworzylam na tej dzialce altanke, ktora zbudowal moj dziadek. Weszlam do srodka i bylam w ogromnym marmurowym holu z pieknymi schodami i w srodku bylo pelno ludzi i przyjecie.
Spojrzalam w gore i zobaczylam siebie stojaca na schodach w turbanie na glowie i wogole ubrana zupelnie nie w moim stylu.
Pomyslalam sobie , ze calkiem niezle wygladam w takim ubraniu i poszlam dalej.
Pozniej znalazlam sie nagle na statku, ktory byl moim domem i na tym statku bylo kilka innych osob w tym moj maz, moj byly kochanek i jacys ludzie ktorych nie znam.
I my wszyscy pracowalismy nad tym zeby wyciagnac jakis wrak z oceanu.
I byla noc i jedna z osob na statku oszalala i chciala mnie zabic, i ten facet wyjal wielkie nozyce i zaczal nimi dzgac, a ja upadlam na ziemie i swiatlo zgaslo, a moj maz z bylym kochankiem zlapali material mojej marynarki na ramionach i probowali mnie odciagnac a ja szarpalam sie z tym facetem. Pozniej ten facet uciekl, a my wszyscy jak gdyby nic szykowac sie do spania.
Po tym siedzialam na bujawce w jakims ogrodzie przy budynku, byla noc i bylo zimno i trawa byla mokra, ale nie moglam wejsc do domu bo bylam malym dzieckiem i nie bylam wystarczajaco poblogoslawiona przez szatana, i wogole wygladalam okropnie i mialam jakas dziwna skore jak mumia jakas.
Wdarlam sie do tego domu jak wszyscy zasneli i ten dom wygladal jak wielki hotel i na wszystkich scianach byly regaly z ciastami za szyba. I w tym domu juz bylam normalna soba i weszlam do wentylacji a wyszlam w bloku mieszkalnym, gdzie wchodzilam do mieszkan obcych ludzi i ktos mnie gonil , ale nie wiem kto. W koncu skoczylam z balkonu do jeziora.
I spadalam powoli na dno , woda byla metna i na dnie bylo pelno rzeczy i cialo mojej praprababki ktora widzialam tylko na zdjeciach.
Wyplynelam i usiadlam na krawezniku w miasteczku w ktorym sie urodzila, byla jesien i wszedzie byly liscie i ja tak siedzialam. Az uslyszalam przez wiatr odglosy galopujacego konia i odwrocilam sie i zobaczylam, ze ktos jedzie na koniu z mieczem i jedzenie zeby obciac mi glowe i poczulam spazm radosci, az zakrecilo mi sie w glowie. Koniec snu.
To jeden z bardziej normalnych snow, i pominelam niektore fragmenty, zebyscie nie zadzwonily do psychiatryka ![]()
siedzialam na bujawce w jakims ogrodzie przy budynku, byla noc i bylo zimno i trawa byla mokra, ale nie moglam wejsc do domu bo bylam malym dzieckiem i nie bylam wystarczajaco poblogoslawiona przez szatana
To mój zdecydowanie ulubiony fragment. ![]()
403 2014-08-15 22:53:37 Ostatnio edytowany przez NinaLafairy (2014-08-15 23:02:30)
To bylo takie chore, haha. Padal deszcz a ja mialam niebieska sukieneczke i moja skora byla brazowa i pomarszczona jakas, jak u mumii egipskiej
To byl jakis dom czarownic, i zakazaly mi one wejsc, wlasnie przez brak blogoslawienstwa mialam spac na dworzu. Tam byla jeszcze druga dziewczynka, ktora byla normalna ale byla jakas dziwna w rozmiarach i przyszla sie ze mna bawic, ale balam sie ze moze ja zabije wiec unikalam jej.
Snilo mi sie ostatnio tez cos bardziej normalnego , ze bralam slub w centrum miasta z jakims kolesiem, i na slubie tym goscmi byli: moj maz, moj najlepszy przyjaciel, moj zaginiony kochanek i kilka innych osob.
I juz mialam wymawiac slowa przysiegi kiedy odwrocilam sie i ucieklam i smialam sie na caly glos.
I bieglam przez cale miasto az do biblioteki gdzie niby mialam miec wesele i tam sama zjadlam ciasto i pilam kawe
Nina, a widziałaś siebie tak z góry, jakbyś była duchem unoszącym się w powietrzu i patrzyła na samą siebie czy tak normalnie?
Czy ktoś z Was może czuje we śnie smaki, zapachy lub w ogóle odbiera jakiekolwiek inne wrażenia poza obrazem i dźwiękiem?
405 2014-08-15 23:13:15 Ostatnio edytowany przez NinaLafairy (2014-08-15 23:16:06)
Jak zobaczylam siebie na schodach? Normalnie, twarza w twarz , tak jak teraz widze mojego meza siedzacego obok mnie.
W innych snach to samo, zawsze widze siebie twarza w twarzm raz tak sie balam siebie, ze sie prawie posikalam. Bo szlam z metalowa rura zeby sie zabic, i widzialam siebie idaca i wiedzialam, ze nie wygram
Ja mysle, ze ja czuje. Nie wiem co do smaku bo zwykle nic nie jem, ale czuje rozne rzeczy fizycznie.
Czesto w snach w dziwnych momentach odczuwam radosc taka , ze chce sie smiac na glos. Np jak ktos mnie idzie zabic, albo jak maz z kochankiem ciagneli mnie po ziemi a ten facet dzgal nozycami.
Nina, a widziałaś siebie tak z góry, jakbyś była duchem unoszącym się w powietrzu i patrzyła na samą siebie czy tak normalnie?
Czy ktoś z Was może czuje we śnie smaki, zapachy lub w ogóle odbiera jakiekolwiek inne wrażenia poza obrazem i dźwiękiem?
Nigdy w snach siebie nie widzę, zawsze sen śnię z perspektywy "ja," a nie obserwuję siebie z boku.
Nie pamiętam abym kiedyś śniła zapachy czy smaki - dźwięki oczywiście tak, nawet muzykę - muzyka akurat śni mi się bardzo często
a zwłaszcza Mozart ![]()
407 2014-08-15 23:29:47 Ostatnio edytowany przez NinaLafairy (2014-08-15 23:33:45)
Duzo glupot snilo mi sie o mezu i kochanku.
Raz mi sie snilo, ze moj maz wymalowal sie farbami i ganial mnie po jeziorze bo chcial mnie zabic i ugotowac.
Albo ze kochanek wlozyl mi reke w majtki i zalamal sie psychicznie.
Albo, ze spalam miedzy nimi dwoma na lozku dla bezpieczenstwa, bo po moim domu lazil jakis potwor.
Najczesciej oni razem mi sie snia, co mnie wogole nie dziwi bo spedzilam kawal czasu z nimi dwoma razem.
Jak zobaczylam siebie na schodach?
Nie, wtedy jak zobaczyłaś, że masz skórę jak mumia. Zaraz wyjaśnię, czemu o to pytam. ;-)
Ze skora jak mumia to widzialam siebie normalnie jak teraz. Dlatego wiem co mialam ubrane i jaka skore a nie wiem jakie wlosy ani twarz.
Ja pamiętam zajęcia ze snów na swoich studiach, nie pamiętam tylko, jaki to był dokładnie przedmiot. W każdym razie wykładowca nam mówił, że we śnie albo w ogóle się nie widzimy - patrzymy swoimi oczami, widzimy swoje otoczenie, ale nie widzimy swojego ciała w ogóle, albo widzimy siebie (no ew. zdarzenia bez swojego udziału), ale z perspektywy ducha unoszącego się gdzieś w powietrzu. I nigdy nie czujemy nic poza obrazem i dźwiękiem jak na filmie. A ja aż się z nim posprzeczałam, bo ja czuję pełny wymiar odczuć (co czasami jest ekstra, jak np. wtedy, kiedy mi się śniło, że dom przyjaciółki jest gigantycznym straganem z najróżniejszymi żelkami
, a czasami wcale nie jest fajne, np. jak wilki mnie gryzły
), siebie też z reguły widzę tak normalnie, jak teraz, chociaż perspektywę ducha też czasami miewam.
Dlatego mnie ciekawiło jak Wy macie, bo jakoś nie sądzę, żebym była ewenementem na skalę światową. ;-)
411 2014-08-15 23:55:26 Ostatnio edytowany przez NinaLafairy (2014-08-15 23:56:19)
Ale glupoty opowiadal.
A ja znowu probowalam z ludzmi rozmawiac o swoich sprawach i juz jestem zmeczona tym jak nie wiem.
Naprzyklad o tej sprawie z bylym kochankiem i jego stuknietym kolega.
Ludzie mi takie glupoty mowia na to, ze widac od razu, ze zupelnie nie rozumieja mojego podejscia do sprawy. A ja chyba nie umiem opisywac swoich uczuc.
Ale glupoty opowiadal.
Jeden profesor doktor habilitowany na jednym z wykładów najpierw stwierdził, że inteligencja zależy od wielkości mózgu, na co ja się zaczęłam śmiać i mówię "Jak to?" to się zmitygował, że jemu chodziło o gatunki hominidów inne niż homo sapiens sapiens. No to ja znowu, że chyba niekoniecznie, bo neandertalczyk miał większy mózg niż my, a chyba tak znowu inteligentniejszy nie był. No i w końcu doszliśmy do tego, że liczą się ilość połączeń nerwowych w mózgu. Wtedy stwierdziłam, że chromolę wykłady, uczę się z książek.
A na innych zajęciach babka opowiedziała o badaniach Elliota Aronsona (bardzo znany psycholog społeczny), z których wynikało, że ludzie są dla siebie tym atrakcyjniejsi, im fizycznie bliżej siebie mieszkają. No to ja w śmiech, że to bzdura i że koło mnie mieszka pan Janek alkoholik, który dla mnie nijak nie jest atrakcyjny. Grupa też w śmiech, a prowadząca stwierdziła "T., no to Ty jesteś wyjątkiem". ^^'
A ja znowu probowalam z ludzmi rozmawiac o swoich sprawach i juz jestem zmeczona tym jak nie wiem.
Naprzyklad o tej sprawie z bylym kochankiem i jego stuknietym kolega.
Ludzie mi takie glupoty mowia na to, ze widac od razu, ze zupelnie nie rozumieja mojego podejscia do sprawy. A ja chyba nie umiem opisywac swoich uczuc.
Mów im po prostu, że Cię wkurza, że nie wiesz, gdzie jest, bo co to za znikanie bez słowa i pozwolenia! ![]()
Ale oni nie z tym maja problem, oni mnie pocieszaja albo mysla, ze ja zakochana jestem nie wiadomo jak.
Dla przykladu jego kumpel napisal mi:
"the only time i have seen D. really take care of himself was when he thought you might show some interest in him"
i to nie bylo mile, czytac to. Ja zeby jakos to opisac w krotkim slowie, mowie , ze to 'smutne' i ktos mnie natychmiast pociesza.
A smutne to zle slowo w sumie.
Ale jak to czytam to czuje jak gdybym podrapala sciane, albo jak gdyby ktos piszczal widelcem po talerzu.
Mysle, ze ja ogolnie nie lubie gadac z ludzmi o sobie, bo oni nic nie rozumieja i zawsze wyciagaja bledne wnioski.
Jeden koles ogolnie podsluchal moja rozmowe z kims innym o tym, gdzie mowilam, ze on mogl mi te uczucia wyznac.
A pozniej ten koles zaczal ze mna o tym mowic , bo on ma ten sam problem, ze nie wyznaje.
No to mowie mu na to, ze nie znam jego sytuacji, ale ja okazalam zainteresowanie wiec tamten mogl powiedziec, w koncu pozwolilam mu sie zblizyc do siebie np pozwolilam na to zeby ugryzl moja szyje.
A ten koles na to 'a mi bys pozwolila?'
A ja na to 'nie'
I pozniej on mi wysyla maile , ze to co powiedzialam o wzynaniu uczuc dalo mu do myslenia i musi ze mna powaznie porozmawiac.
Ale oni nie z tym maja problem, oni mnie pocieszaja albo mysla, ze ja zakochana jestem nie wiadomo jak.
Dla przykladu jego kumpel napisal mi:"the only time i have seen D. really take care of himself was when he thought you might show some interest in him"
A to nie świadczy raczej o tym, że to on był nie wiadomo jak zakochany w Tobie..?
gdzie mowilam, ze on mogl mi te uczucia wyznac.
Ja na jego miejscu też bym raczej nic nie powiedziała. ![]()
@nina sorki, że wczoraj nie odpisałem
smutne wg mnie jest twoje podejście bo z tego co wczoraj pisałaś, ktoś się waży na to żeby Ci uczucie wyznać a Ty go traktujesz strasznie z góry (tak to widzę) i jak kolejną osobę którą będziesz musiała zlać ( coś w stylu "ach taka ze mnie księżna co za mną się uganiają, znowu kogoś z opuszczoną głową odeśle; już mnie to nudzi powoli)
416 2014-08-16 00:44:07 Ostatnio edytowany przez truskaweczka19 (2014-08-16 00:51:40)
siedzialam na bujawce w jakims ogrodzie przy budynku, byla noc i bylo zimno i trawa byla mokra, ale nie moglam wejsc do domu bo bylam malym dzieckiem i nie bylam wystarczajaco poblogoslawiona przez szatana
To mój zdecydowanie ulubiony fragment.
Hehe mój też ![]()
Faktycznie, zakręcone sny Nina. Może bardziej od moich. No i ta woda, coś z tą wodą masz ![]()
Edit: Chyba miałam kiedyś sen, że patrzyłam na siebie z boku, ale dawno, to na pewno. Tak to jestem jako ja. Zapachów nie czuję raczej, dźwięków też chyba nie, szkoda
Tzn nie, dźwięki czasem może tak, ale mam wrażenie, że często jest sam zwariowany obraz
No, ale mogę też czegoś nie pamiętać, no przecież.
Vian, a jak było wytłumaczone, że ludzie są dla siebie atrakcyjniejsi jak bliżej siebie mieszkają? No to faktycznie powinnam ślinić się na widok dziadków i pijaków, bo obok ich dostatek
Zabawne, nie powiem. Chyba, że chodzi o to, że jak ktoś jest blisko, to jesteśmy bardziej skłonni kontynuować relację, bo wiemy, że ten ktoś będzie blisko, że relacja ma tutaj już plusa, bo blisko itp.
417 2014-08-16 00:49:59 Ostatnio edytowany przez NinaLafairy (2014-08-16 00:51:59)
Wiem, ze tak to brzmi. Nie mam za duzo wspolczucia w stosunku do tego typu problemow.
Taka jest prawda, ze ciagle mnie to spotyka i , ze ludzie wyznaja mi milosc , a to nie jest zadna milosc tylko fascynacja.
Jest to denerwujace , ze ktos zna mnie miesiac bardzo powierzchownie, a juz wymysla jakies uczucie do mnie. Bo ladnie wygladam i bo jestem interesujaca.
Jestem tym zmeczona i jestem tym znudzona.
Mojego meza to bawi, ale mnie drazni.
Nie chce mi sie uzerac i traktowac delikatnie kogos kto wymysla takie glupoty.
No jesli ktos mnie skrycie kocha, dobrze zna i wyznaje mi to no to co innego.
Czemu bys nic nie powiedziala, na jego miejscu Vian?
I tak, wlasnie to w druga strone swiadczy, ale poniewaz powiedzialam, ze jest piekny i ze obawiam sie o to co sie z nim dzieje to ludzie mysla, ze jestem zakochana w nim ![]()
Truskaweczko , no ja zawsze skacze do wody jak uciekam i plyne pod woda za kazdym razem. A ja nie umiem nawet plywac.
@up no w sumie jak to jakimś krótszym czasie to faktycznie dziwne; i to są dojrzali faceci ? no ale jednak mimo wszystko takie podejście jest wg mnie lekko nie fair po prostu ![]()
To nieźle Nino. Ja z wodą akurat chyba rzadziej mam sny. Podobno najczęstsze są chyba o spadaniu, wiadomo, to częsty motyw snów. Ucieczka jak ja przed zabójcą w śnie np to też na pewno częsty motyw
No, ale jak nie wiem, że to sen, to strach jest niezły.
420 2014-08-16 00:58:33 Ostatnio edytowany przez NinaLafairy (2014-08-16 00:59:56)
No faceci niestety 'dorosli' od 30 w gore .
Niby nie fair, ale gdybys mogl zobaczyc to przez moje oczy z moim doswiadczeniem zyciowym to mysle, ze bys nie nazwal tego 'nie fair' .
Jestem surowa dla siebie i dla ludzi. Jak ktos ma prawdziwe problemy to traktuje to powaznie. Jak ktos ma zalosne problemy to nie bede udawac litosci.
Mowie 'przejdzie ci, wszystkim przechodzi' i tyle. To czysta prawda.
A masz czasem sny w ktorych chcesz krzyczec, albo kogos uderzyc albo cos w tym stylu ale nie mozesz? A kiedy spadasz to budzisz sie?
co do snów ja akurat prowadzę pamiętnik i także, próbuje je "interpretować" na własną rekę ; u mnie "najstraszniejszy sen" jest taki, że wciąż upadam i próbuje wstać ale cały czas tracę równowagę, czuje się strasznie bezsilny bo wciąż wstaje i po chwili upadam; żaden koszmar z "potworami" ani nic mnie nie rusza tak jak ten sen
422 2014-08-16 01:15:33 Ostatnio edytowany przez truskaweczka19 (2014-08-16 01:17:04)
No czasem tak miałam, że chciałam krzyczeć lub coś, ale nie mogłam. Jak spadałam, to chyba się budziłam, ale akurat te sny miałam dawno, teraz rzadziej, więc dokładnie nie pamiętam. Ostatnio coś śniło mi się, że miałam zupełnie innych rodziców, a okazało się, że moim ojcem był Rysiu z Klanu ![]()
Hahah Rysiu z Klanu. Kocham to !
Hahah Rysiu z Klanu. Kocham to !
No śmieszne to było
A reszta smutna, że rodzice nie żyją prawdziwi, tych nowych traktowałam gorzej, tęskniłam za tamtymi w śnie.
Vian, a jak było wytłumaczone, że ludzie są dla siebie atrakcyjniejsi jak bliżej siebie mieszkają? No to faktycznie powinnam ślinić się na widok dziadków i pijaków, bo obok ich dostatek
Tzn jedno sprostowanie - to atrakcyjność taka szeroko pojęta, że kogoś lubimy, ktoś nam się podoba jako człowiek po prostu. Ale nawet w takim wypadku to nie jest prawda. Aronsonowi wyszło jak wyszło, bo badania robił w akademiku, a tam faktycznie silniejsze więzi się ma z sąsiadami, bo się do siebie wpada wzajemnie coś pożyczyć, na piwko etc etc. Plus kombinuje, żeby mieszkać z/obok osób lubianych, więc jak już to w drugą stronę jest. ;-)
Czemu bys nic nie powiedziala, na jego miejscu Vian?
Bo po co tak naprawdę? ![]()
Rzuciłabyś męża i związała się z nim? A nawet jeśli wtedy z mężem nie byłaś, to i tak z tym kochankiem byś się nie związała, skoro ja to widziałam z Twoich postów, z tego jak o nim piszesz, to on pewnie na żywo widział to tym bardziej. ;-) Twoje uczucia przecież by się nagle nie zmieniły, bo on by powiedział "kocham Cię, bądź ze mną". A przynajmniej tak z mojej perspektywy sądząc, to masz dla niego wiele czułości i w jakiś sposób Cię nawet fascynuje (dla mnie fascynacja to poważna sprawa ;-) ), ale to wszystko. Nie piszesz o nim jak o kimś, z kim mogłabyś się zestarzeć, z kim CHCIAŁABYŚ się zestarzeć.
Więc gdybym ja była na jego miejscu, byłybyśmy kochankami, ja bym stwierdziła, że Cię kocham, ale jednocześnie, że Ty mnie nie, dla Ciebie to jakiś etap, który prędzej albo później zostawisz za sobą i pójdziesz dalej, to też bym nic nie mówiła, bo po co? Żeby dołączyć do grona setek czy tysięcy, którzy Ci wyznawali uczucia a którym Ty powiedziałaś, że im przejdzie? Najwyżej bym oceniła swoją sytuację, czy lepiej mi być obok Ciebie, czy z dala i ewentualnie się odsunęła, zajęła swoim życiem tak jak Ty się byś zajęła swoim. A czy bym ciągle gdzieś tam w środku Cię kochała? Pewnie tak, mnie w ogóle miłość tak do końca nie przechodzi jak się już pojawi (chociaż pojawia baaardzo wolno i bardzo rzadko w porównaniu z przeciętną Anią czy Kasią), ale to nic przecież by nie zmieniało.
Jeden z moich ciekawszych snów (tzn taki z bardziej widowiskowych) to jak mi się przyśnił smok z chmur w ogródku ![]()
Śniło mi się, że krzątam się w kuchni - jakieś tam zmywanie, krojenie etc. i w pewnym momencie robi się ciemno, tak jakby się na burzę zbierało więc zaciekawiona co się dzieje otwieram drzwi i widzę jak z nieba spływa taka wielka, granatowo-burzowa chmura i kształtuje się w smoka, a właściwie w taką olbrzymią smoczą głowę zaglądającą z nieba do mojego ogródka.
![]()
Chyba nie ma takiej osoby z ktora chcialabym sie zestarzec.
W oczywisty sposob nie zestarzeje sie z mezem, jako , ze jest on starszy od moich rodzicow.
Ja nie wyobrazam sobie rozwodu i rozstania z nim i nikt nie zajmie jego miejsca.
Ale nie wyobrazam sobie zycia tylko z nim.
Dlatego za niego wyszlam, a nie za kogos innego.
A co do kochanka, to skoro on lata w kolo tej milosci na orbicie i skoro nie moze sie ogarnac po tym i skoro wciaz ma nadzieje mnie spotkac to mogl to jednak mi powiedziec, zeby cos z ta sytuacja zrobic.
On nie chcialby normalnego zycia ze mna, on chcialby zebym go kochala, ale nie wiezila zyciem codziennym.
Ja go kocham, owszem ale nie jestem pewna czy na takich zasadach na jakich on by chcial i nie tak jak mojego meza (ale malo kto by chcial byc tak przeze mnie kochany)
On nie wie, ze jest wyjatkiem w moim zyciu.Jest jednym z dwoch mezczyzn na ktorych ja naprawde zwrocilam uwage i wyciagnelam do nich reke.
Nina, nie chcesz się z nim zestarzeć w sensie? Nie wiem, czujesz, że wolisz jeszcze po prostu mieć kogoś, bo jest wielu interesujących ludzi? Może w tym sensie? Tak sobie pomyślałam, że może o to Ci chodzi.
A co do tego kochanka, to do końca nie jestem w temacie, chyba nie ogarnęłam wszystkich postów? Przed mężem z nim byłaś, tak? A on nadal coś do Ciebie czuje najwidoczniej.
Ja więcej nie napiszę teraz, bo będę leciała zaraz spać. Miłych snów i dobranoc ![]()
429 2014-08-16 02:20:47 Ostatnio edytowany przez NinaLafairy (2014-08-16 02:35:21)
Dobranoc ![]()
To nie bylo bardzo przed.
Przez jakis czas kochanek gral drugie skrzypce, rozmawialam dzis z mezem o tym co by bylo gdybym wyszla za tego kochanka a nie za niego. Maz stwierdzil, ze bilabym sie z tym kochankiem i uprawiala seks ciagle i mielibysmy balagan w domu i kochanek by uciekl w koncu. I, ze kochanek umarlby z zazdrosci przez moje ciagle flirty.
Nie chce sie zestarzec z nikim. Chce byc sama kiedy bede stara.
Nie to, ze rzuce meza, ale nie zakladam ze on dozyje mojej poznej starosci.
Haha, gapie sie na zdjecia faceta od ktorego pochodzi pseudonim tego mego kochanka bo ten koles jest podobny do niego, a ja nie mam zadnego zdjecia jego i na oczy go nie widzialam od roku. ![]()
Boze co ja wypisuje za nudziarstwo, jak stara baba jakas.
Niedlugo bede jak moja babcia wpatrzona w zdjecie w kochanka z mlodosci, ktory tez jej zaginal i tez byl zalamany jak wyjechala.
I tez ona nie wie co sie z nim stalo.
430 2014-08-16 02:47:18 Ostatnio edytowany przez Vian (2014-08-16 02:49:01)
W oczywisty sposob nie zestarzeje sie z mezem, jako , ze jest on starszy od moich rodzicow.
No nie skreślaj chłopa tak od razu, przecież nawet rzucił palenie!
Taki Compay Segundo (czarny Latynos, Kubańczyk) dociągnął do prawie setki, a palił i pił jak smok. ;-)
On nie wie, ze jest wyjatkiem w moim zyciu.Jest jednym z dwoch mezczyzn na ktorych ja naprawde zwrocilam uwage i wyciagnelam do nich reke.
No ale to Ty wiesz, nie on! ^^ Jak on miał niby to zauważyć ze swojej perspektywy? ;-)
rozmawialam dzis z mezem o tym co by bylo gdybym wyszla za tego kochanka a nie za niego. Maz stwierdzil, ze bilabym sie z tym kochankiem i uprawiala seks ciagle i mielibysmy balagan w domu i kochanek by uciekl w koncu. I, ze kochanek umarlby z zazdrosci przez moje ciagle flirty.
Trochę jak mój pierwszy taki poważny związek. Tzn nie biliśmy się, ale potrafiliśmy ciskać różnymi rzeczami w domu ze złości jak się kłóciliśmy, on np. kiedyś pozrywał sobie szafki we własnej kuchni i też mieliśmy fenomenalnie namiętny seks. Tylko po kilku latach takiego ciągłego kłócenia się i godzenia, zrywania i schodzenia się, byliśmy oboje dość mocno wypompowani psychicznie, ja chyba trochę bardziej niż on. I chociaż nie to było bezpośrednią przyczyną ostatecznego rozstania (zawiódł mnie mocno w pewnej sprawie), to na pewno było istotne. Więc istnieje szansa, że to Ty byś w pewnym momencie uciekła, czy raczej po prostu powiedziała "dość".
Przed mężem z nim byłaś, tak?
To nie jest akurat do końca jasne.
;-)
Boze co ja wypisuje za nudziarstwo, jak stara baba jakas.
Niedlugo bede jak moja babcia wpatrzona w zdjecie w kochanka z mlodosci, ktory tez jej zaginal i tez byl zalamany jak wyjechala.
I tez ona nie wie co sie z nim stalo.
Och nie przesadzaj, od małego wpatrywania się w zdjęcia jeszcze nikt nie zbabciał. ;-) Poza tym kiedyś pisałaś, że urodziłaś się już stara. ;-)
431 2014-08-16 02:59:11 Ostatnio edytowany przez NinaLafairy (2014-08-16 03:01:57)
Vian uwielbiam z Toba pisac.
Dwie godziny temu moj maz mowi, ze idzie spac , a ja na to, ze ja nie.
On: 'ale musisz rano wstac'
Ja: nie chce mi sie spac i chce jeszcze sobie pogadac.
On: jak to gadac? przeciez ja ide spac
Ja: nie z toba, z Vian
![]()
Nie mogl on tego zauwazyc oczywiscie wiedziec co mysle, a ja bym mu tego nie powiedziala - nie wtedy.
I nie strasz mnie dlugowiecznoscia mego meza
A co do bicia to ja sie z mezem bez przerwy bije, to nasza zabawa , ktora nie ma nic wspolnego z seksem. Jak gdyby ktos to zobaczyl to by pomyslal ze jestesmy jacys nienormalni.
Jak mi sie nudzi to sie zaczynam, a pozniej sie bijemy po twarzy rowniez. Ostatnio tyle razy dostalam w twarz, ze myslalam ze siniaki mi wyjda.
Bijemy sie i wyzywamy od suk i innych jeszcze gorszych.
I sie z tego cieszymy. Zdarzylo sie raz, ze maz mnie uderzyl czyms w glowe - nie wiem co to bylo, ale az mi lzy polecialy i wtedy strasznie mnie przepraszal i mialam cos w stylu rzutu wolnego i moglam mu oddac i on nie probowal sie bronic.
Chcesz zobaczyc zdjecie Vian? To nie on oczywiscie na zdjeciu, ale podobna morda.
Vian uwielbiam z Toba pisac.
Dwie godziny temu moj maz mowi, ze idzie spac , a ja na to, ze ja nie.
On: 'ale musisz rano wstac'
Ja: nie chce mi sie spac i chce jeszcze sobie pogadac.
On: jak to gadac? przeciez ja ide spac
Ja: nie z toba, z Vian
Hahahaha
:*
Chcesz zobaczyc zdjecie Vian? To nie on oczywiscie na zdjeciu, ale podobna morda.
Pewnie!
A co do bicia to ja sie z mezem bez przerwy bije, to nasza zabawa
To macie dokładnie przeciwnie niż my - my biliśmy wszystko dookoła, ale za to całkiem na poważnie. ![]()
433 2014-08-16 03:13:34 Ostatnio edytowany przez NinaLafairy (2014-08-16 03:20:04)
Hahaha, jak my sie klocimy na powaznie to on drze morde jak gdyby ktos mu w tylek pochodnie wlozyl a ja sie usmiecham i on sie jeszcze bardziej wscieka.
Kiedys dawno temu mielismy znajomego z ktorym mieszkalismy i ktory byl polakiem i nie mowil po angielsku i on nie ogarnial naszych awantur, ciagle mi mowil, ze sobie daje wejsc na glowe. Bo moj maz sie darl a ja odpowiadalam cicho i malo.
I jednego dnia maz przekroczyl granice i ja tez zaczlam sie drzec takim warczacym glosem, nie jak jakies piszczydlo i nie wiem co powiedzialam ale cos bardzo dosadnie bo jakims cudem zamknelo to jego jape.
I ten koles wpadl do pokoju i zaczal klaskac dla mnie.
Uwielbiam to wspominac.
ten koles jest podobny:
http://i394.photobucket.com/albums/pp25/mukkie_03/p55.jpg
bardzo podobny tutaj:
http://webspace.webring.com/people/tu/um_10432/pictures/forgive.jpg
To dziwne jest w sumie, ale zauwazylam, ze moj maz tego kochanka traktuje ze specjalnymi wzgledami. Nie ma niecheci do niego, i uznaje jego pozycje w moim zyciu. Zawsze uznawal.
434 2014-08-16 03:20:53 Ostatnio edytowany przez Vian (2014-08-16 03:22:34)
Duncan McLeod..! ^^
Kochałam się w nim jako tam 12 czy 14-latka. ^^ W sumie teraz mniej mi się podoba, ma coś w oczach, co mi przypomina labradora... ![]()
Twój mąż się kłóci jak ja. Jak ja się wścieknę, to się muszę wykrzyczeć i serio, to jest RYK! Z tym, że ja zwykle ryczę tak i się wściekam, jak ktoś się postara mnie sprowokować, np. naciska mnie z jakimś tematem, jak ja mówię, że jestem zdenerwowana i chcę o tym pogadać później. Jak już się wścieknę, to muszę się wykrzyczeć, potem to mogę i na spokojnie przeprosić jak uznam, że przegięłam albo ktoś mi to wyjaśni. I też bym się darła jeszcze głośniej jak ja tu się wściekam, a ktoś się uśmiecha. No co to ma być! ![]()
A co do tego zamknięcia się męża - może po prostu go tak zaskoczyłaś? Ja tak sobie myślę, że jakbym się na kogoś wściekała, a ten ktoś by nagle nie wiem - stanął na głowie, to bym się też zamknęła z samego zdziwienia. ^^
To dziwne jest w sumie, ale zauwazylam, ze moj maz tego kochanka traktuje ze specjalnymi wzgledami. Nie ma niecheci do niego, i uznaje jego pozycje w moim zyciu. Zawsze uznawal.
A dlaczego miałby nie?
Pewnie wie, że go nie rzucisz dla tego kochanka ani nie zaczniesz inaczej traktować, albo nie walniesz tekstem nagle "o, a to mój kochanek robi lepiej, o a tamto też lepiej", to o co się wściekać? Zwykle tak jest, że mąż/chłopak nie jest jedyną ważną osobą w czymś życiu. ![]()
435 2014-08-16 03:29:28 Ostatnio edytowany przez NinaLafairy (2014-08-16 03:32:25)
Chyba nie, bo nie dziala to zwykle. On nie slucha co kto mowi tylko drze morde po prostu.
Pamietam, ze podsumowalam go bo sie po tym ogarnal calkiem i juz byl cicho, a to sie nigdy nie dzieje
A widzisz Vian, ja nie wiem co to za facet. Nie wiedzialam skad ludzie wzieli to imie 'Duncan' , ja tylko myslalam o Isadorze Duncan jak to slyszalam.
Mysle, ze ten koles wyglada jak on w wersji wygladzonej i ulagodzonej.
https://www.youtube.com/watch?v=gIWmWHI5VHo zobacz tu na 1:11 po tym jak patrzy pod stol i mowi 'he's not here is he?' i pozniej 'tonight what happened to right now?' to jest sposob patrzenia jaki ten moj kochas ma
Moj maz wie, ze oni obaj co innego mi daja, i nazywa go moim drugim facetem.
Mysle, ze moj maz wyobraza sobie ze to bedzie mialo ciag dalszy wszystko, jesli ja go znajde. Ale nie boi sie o swoje miejsce w moim zyciu to wiadomo.
On nie slucha co kto mowi tylko drze morde po prostu.
Tzn ja mam tak, że jestem spokojna, spokojna, spokojna, ale jak już się wścieknę, to się drę i muszę się wykrzyczeć wtedy do końca. Jak wrzeszczę to też nie słucham, dopiero jak już ze mnie para zejdzie albo zanim wybuchnie.
Co do reszty, wiesz, że ja miałam kilka związków równocześnie? Oficjalnie, wszyscy o sobie wiedzieli. Mówiłam np. "moja druga dziewczyna", nie że mniej ważna, tylko chronologicznie drugą ją poznałam. I też jakoś wszyscy to akceptowali.
Jedna z nich powiedziała, że z kimś innym by na coś takiego nie poszła, ale ja coś takiego mam w sobie, że sobie nie wyobraża inaczej.
Ja mam to samo! ![]()
Ale jestem tez bardzo egoistyczna i ja bym na to nie pozwala komus.
Ja musze byc w centrum tego.
Przypomnialo mi sie jak Duncan uszkodzil mi kolano, bo ganial jakiegos goscia w kolo duzego samochodu , i nikt nie mogl go zatrzymac. Moj maz probowal go zlapac raz, ja tez ale nie udalo sie. No i ten koles co uciekal uspuscil telefon i on podniusl i rzucil telefonem w niego z calej sily, telefon uderzyl w samochod i przelecial dobry kawal i uderzyl mnie w noge.
Pozniej Duncan uciekl sobie, a kiedy spotkalam go na nastepny dzien powiedzialam, ze jest stukniety i ma spadac, i oczywiscie to byl dla niego pretekst zeby pocalowac moje kolano i cala moja twarz w ramach przeprosin.
Ale jestem tez bardzo egoistyczna i ja bym na to nie pozwala komus.
Ja musze byc w centrum tego.
Ja nie, ja ogólnie mam silne poczucie sprawiedliwości i jak od kogoś więcej wymagam, to od siebie. Ale inne osoby niekoniecznie równie sprawiedliwe i potrafiły to wykorzystywać na różne sposoby. Tak samo jak to, że jak już kogoś pokocham, to rzadko skreślam tak na dobre.
ganial jakiegos goscia w kolo duzego samochodu
Ahahahahaha!
Dosłownie ganiał go dookoła samochodu? ![]()
Ja bym po paru okrążeniach stanęła w miejscu i poczekała, aż do mnie dobiegnie. ^^
439 2014-08-16 04:18:25 Ostatnio edytowany przez NinaLafairy (2014-08-16 04:24:09)
Tak w kolo samochodu, jak jakas glupia pala.
To byl van duzy.
Ten facet tez glupi biegal w kolko bo jak byl z tylu to nie bylo go widac i mogl uciec na komisariat pare metrow dalej.
Jeszcze Duncan sie wywalil na zakrecie, na czyms sie poslizgnal.
Ja wiedzialam ze on za nim pobiegnie, widzialam to spojrzenie na jego twarzy jak kot kiedy patrzy na cos i zaraz skoczy i juz zaczelam mowic 'duncan nie!' ale bylo za pozno oczywiscie
No ale wiecej cos takiego w mojej obenosci sie nie stalo, nie po tym jak dostalam telefonem w kolano.
Ten koles byl glupi jak nie wiem co, dostal z liscia juz wiec wiedzial jaki on jest. Ale stanal niedaleko i go wyzywal z tej odleglosci. Gdybym ja dostala od niego z liscia to by mnie nie bylo w sekunde.
440 2014-08-16 04:23:23 Ostatnio edytowany przez Vian (2014-08-16 04:26:32)
A czemu go gonił?
Swoją drogą moja koleżanka z liceum miała 18-kę w klubie i w pewnym momencie stwierdziła, że leci pobiegać, po czym wybiegła z knajpy i zaczęła biegać bez butów dookoła budynku. Kolega to zobaczył, złapał jej buty i ją zaczął gonić, żeby je jej założyć. Ona zobaczyła, że ktoś ją goni i tym bardziej w nogi, a on tym bardziej za nią, z tymi butami, bo był luty i on mocno się nastawił, że ją ubierze. Z pół godziny tak ganiali zanim wyszłyśmy z koleżankami, zobaczyłyśmy, co się dzieje i ją przechwyciłyśmy. No ale oni byli mocno pijani i nie tylko. ;-)
Swoją drogą faktycznie zdrowo musiał pieprznąć tym telefonem że po odbiciu ciągle uderzenie było dość silne, żeby jakoś mocniej stłuc Ci kolano... O.o
Gdybym ja dostala od niego z liscia to by mnie nie bylo w sekunde.
Gdybyś Ty dostała od niego z liścia, to pewnie byś mu natychmiast zdrowo oddała.
Jakoś mi nie wyglądasz na taką, co się da bić bezkarnie.
441 2014-08-16 04:28:37 Ostatnio edytowany przez NinaLafairy (2014-08-16 04:33:35)
Duncan rozdawal jedzenie bezdomnym i ten koles zaczal miec zale o to, ze nie dostal swojej ulubionej kanapki i powiedzial do Duncana 'Ty pieprzony rasisto!' i Duncan odwrocil sie i uderzyl go w twarz z otwartej reki
I koles sobie odszedl kawalek dalej i tam napinal swoje miesnie i gadal jakies wyzwiska. A ja probowalam zagdac Duncana ale on sie ciagle gapil tam i widzialam, ze nie moze sie skupic i w koncu pobiegl i ten koles zaczal biegac w kolo samochodu i on za nim.
Ten cholerny telefon to jakas cegla, i w zyciu nie widzialam zeby telefon tak lecial daleko jak pocisk, bo ja nie stalam blisko samochodu wcale. I tak dostalam , ze telefon rozpadl sie na mojej nodze hahah
Nie moge z Twojej histori o kolezance
Ja raz biegalam w sniegu w samej koszuli nocnej pijana.
442 2014-08-16 04:35:15 Ostatnio edytowany przez Vian (2014-08-16 04:35:53)
Ja raz biegalam w sniegu w samej koszuli nocnej pijana.
Kiedyś na jednej domówce sylwestrowej taka para się pokłóciła. Oni się zawsze kłócili bardzo mocno, bo on miał bordera, a ona też na pewno coś konkretnego, ale za słabo ją znałam, żeby dojść na 100%, co. W każdym razie jak się pokłócili, to ona stwierdziła, że idzie się zabić i wybiegła, a my - na bani jak to na sylwestrze - zamiast po prostu ją przeczekać aż zmarznie i sama wróci, to ziuuu! za nią, lataliśmy i ją szukaliśmy. A ta głupia się przed nami chowała między samochodami na parkingu. ^^'
Ze mną też są jaja, bo ja, jak się napiję za dużo, to robię "gołębia pocztowego", czyli wracam do domu, niezależnie od tego, gdzie jestem i strasznie się zawieszam na tym temacie. Znajomi mnie oczywiście puszczać nie chcą, bo to zwykle środek nocy jest i niebezpieczne. W kółko mi o tym dogadują. ![]()
I tak dostalam , ze telefon rozpadl sie na mojej nodze hahah
O.o !!
Hahaha ja biegalam wtedy bo wyobrazalam sobie ze zgubilam telefon w sniegu, a wlozylam do szafy.
Do mnie zawsze dziewczyny sie dobieraja jak jestem pijana.
Jednej sie nie udalo i ta ladacznica pobiegla za mna po ulicy i tak mnie ugryzla w noce, ze w zyciu nic mnie tak nie ugryzlo, ze przez grube spodnie z jeansu przegryzla mi skore do krwi, i zrobila ogromny siniec na pol lydki.
ta ladacznica pobiegla za mna po ulicy i tak mnie ugryzla w noce, ze w zyciu nic mnie tak nie ugryzlo
Ja wiem, że to nie jest śmieszne, ale... AAAHAHAHAHAHA :d
Nie wykopałaś jej zębów?
U mnie odwrotnie jest - dziewczyny, jak się napiją, to nagle nabierają ochoty na perwersyjny seks ze mną, im więcej się napiją, tym bardziej perwersyjny, a ja im zawsze tłumaczę, że nie sypiam z pijanymi.
W sumie ja to tak z przyzwoitości i troski o nie (szczególnie, że niektóre takie pomysły mają, że ulala
), ale to ma sens też praktyczny. Mój kolega uprawiał kiedyś seks ze swoją dziewczyną kompletnie pijany i... zwymiotował na nią. ^^' O dziwo się po tym nie rozstali. ![]()
445 2014-08-16 04:46:28 Ostatnio edytowany przez NinaLafairy (2014-08-16 04:49:05)
Ona siedziala na ziemi, i trzymala moja noge mocno i ja sie przewrocilam na ziemie prawie, uderzylam ja w twarz ale wtedy ugryzla mi reke.
Jedna grzeczna dziewuszka jak sie napila to wyjela zyletke z portfela i przeciela mi reke i zaczela pic moja krew a pozniej zdejmowac mi koszulke i calowac mnie po brzuchu i wtedy jej kolezanka weszla i doznala szoku. Bo one obie takie grzeczne
446 2014-08-16 04:51:34 Ostatnio edytowany przez Vian (2014-08-16 04:53:03)
Ja kiedyś podobno jednej dziewczynie złamałam kolano i kręgosłup. ![]()
A historia była taka - na domówce, już dość dawno, z 10 lat temu, szukałam swojej torebki wśród całej kupy innych, żeby znaleźć telefon czy coś. Przekładałam je z miejsca na miejsce i nagle coś na mnie spadło z góry i zaczęło okładać po pysku. No to odruchowo dałam temu czemuś w nos. Okazało się, że to jedna panna i dalej w jazgot, że ja te torebki okradam. No to jej powiedziałam, że jest wariatka i żeby spadała ode mnie, a ta znowu z łapami, to jej znowu przyłożyłam w nos. Potem był mały cyrk, ta dziewczyna w jakąś histerię wpadła i chciała skakać z okna, ale goście imprezy ją olali zupełnie, więc zmieniła zdanie i wyszła na własnych nogach, po czym zeszła o własnych siłach po schodach z 4 piętra i gdzieś polazła. Rano się dowiedziałam, że ja "złamałam" jej kręgosłup i kolano i mnie pozwie jak nie zapłacę ileś tam.
Pamiętam, że ją wyśmiałam po prostu, a ona się obraziła strasznie i powiedziała, że "zobaczę". Jeszcze nie zobaczyłam. ![]()
Jedna grzeczna dziewuszka jak sie napila to wyjela zyletke z portfela i przeciela mi reke i zaczela pic moja krew a pozniej zdejmowac mi koszulke i calowac mnie po brzuchu i wtedy jej kolezanka weszla i doznala szoku. Bo one obie takie grzeczne
Bardzo niegrzeczna! O picie krwi powinno się najpierw zapytać, czy można... ![]()
HAHAHAHAHHAHA!
Gdzie tacy ludzie sa produkowani?
Ach, okazuje sie, ze tesknie za kochankiem. Tesknie za nim tak, ze nie chce mi sie widziec Londynu narazie. Wczesniej czasem tesknilam, ale teraz to siega juz za daleko.
448 2014-08-16 04:57:58 Ostatnio edytowany przez Vian (2014-08-16 05:03:00)
Ach, okazuje sie, ze tesknie za kochankiem. Tesknie za nim tak, ze nie chce mi sie widziec Londynu narazie. Wczesniej czasem tesknilam, ale teraz to siega juz za daleko.
Bo nie wiesz, gdzie jest i nie jest na "wyciągnięcie ręki". Normalnie miałaś gdzieś tam świadomość, że jak coś to możesz go złapać w każdej chwili, a teraz wszystko jest mocniej, bo nie możesz.
Znajdziesz go, Ninka.
Tzn myślę, że sam się znajdzie.
Moze idź, wtul się w męża, zróbcie razem coś twórczego tak, żebyś zapomniała na chwilę o kochanku, Londynie i wszystkim innym..?
Tej pannie od gryzienia to bym dała sądowy nakaz noszenia poza domem czegoś takiego:

Moj maz nie lubi sie przytulac, chyba mi leb ukreci jak bede go przytulac jak spi haha.
Ja się lubię przytulać, ale nie jak śpię. ![]()
Ale ja bym się w sumie dała obudzić jakby mojej żonie było nieszczęśliwie i potrzebowała oderwania się na chwilę.
Pomyśl, że jeszcze z Tobą nie jest źle, nie pielgrzymujesz nocami do miejsc, w których się spotykaliście, żeby tam pić wino prosto z gwinta i rozpamiętywać, jak byliście razem. ;-)
Nigdy w zyciu, Stracilam juz w zyciu jednego z dwoch najwazniejszych dla mnie mezczyzn. Mojego dziadka, stracilam go przez raka i smierc.
To mnie tak zgielo , ze prawie zlamalam sie na pol. Ale jednak nie.
Strata Duncana, w sensie ze nie wiem gdzie on jest nie ma z tym nawet najmniejszej szansy.
To jest nieprzyjemne jak swedzenie, ktorego sie nie da podrapac ale w zyciu nie wyplacze nad tym ani jednej lzy.
To jest nieprzyjemne jak swedzenie, ktorego sie nie da podrapac ale w zyciu nie wyplacze nad tym ani jednej lzy.
O łzach jeszcze nic nie pisałam, ale wiesz, łzy niekoniecznie muszą być na specjalne okazje...
Ja się np. kiedyś zdrowo popłakałam u dentysty.
Albo jak kiedyś składałam szafkę i okazało się, że jak już wszystko ustawiłam, to jest cała krzywa i muszę ją rozkręcać i zaczynać od początku. Więc się wkurzyłam i kopnęłam w nią tak nieszczęśliwie, że wykopałam dziurę w ściance. Wtedy się popłakałam z czystej frustracji, no bo kurczę...
Są granice.
Hahaha dlatego nie skladam nic
Nie , ja nie placze raczej.
Dla mnie normalna reakcja to zlosc. I wsciekam sie i chce sie z kims bic jak jestem smutna.
Ostatnio mialam cos z hormonami i plakalam z dziwnych powodow.
454 2014-08-16 05:24:35 Ostatnio edytowany przez Vian (2014-08-16 05:26:03)
Dla mnie normalna reakcja to zlosc. I wsciekam sie i chce sie z kims bic jak jestem smutna.
U mnie tak było jak byłam nastolatką, ale ja się potrafiłam wtedy bić bardzo serio i już mniejsza, że ja dostanę wtedy w zęby, ale ktoś też dostanie, może nawet bardzo konkretnie i może się zrobić nieprzyjemnie.
Teraz jak jestem starsza, to już się to we mnie trochę uspokoiło, chociaż nadal relatywnie często mam ochotę coś skopać albo rozwalić. Dlatego ćwiczę kung fu a nie np. fitness. ;-)
W sumie to ja zwykle płaczę jak chcę komuś ew. czemuś (szafce np.) przyłożyć, a nie mogę. ![]()
Ja nigdy nie bije, co najwyzej worek bokserski.
Gdybym tak dostala w morde a mialabym na drugi dzien premiere to nie wiem co by bylo ![]()