Czy moglabys powiedziec mi, co myslisz o tym:
"Tymczasem patrzę sobie, obserwuję i dosłownie nadziwić się nie mogę.
Lato. Upał. W cieniu dochodzi do 35 stopni. Człowiek najchętniej skórę zdjąłby z siebie przy takiej temperaturze, a tu tymczasem wszystkie cycki uwięzione w biustonoszach!
I żeby to jakieś starsze panie, albo mocno cycaste... Nie, to młodziutkie dziewczyny, właścicielki małych, jędrnych i ładnych piersi. Do tego ubrane w cieniutkie bluzeczki na ramiączkach, z dużymi dekoldami.
No i oczywiście ramiączka od biustonoszy wystające spod bluzek. Żeby to jeszcze jakieś takie delikatne, mało widoczne, nie rzucające się w oczy. Ale nie, najczęściej białe lub czarne, grube, wręcz chamskie!
Zgroza! Osobiście uważam, że to jest wręcz niesmaczne.
Moje Drogie Panie!
Żal mi Was przeokrutnie.
Po pierwsze - to jest niezdrowe.
Po drugie - dość mocno nieestetyczne.
A po trzecie i chyba najważniejsze - tracicie w ten sposób wspaniałą i jakże ważną część swojej kobiecości!
Czy może być coś piękniejszego, niż kobiece piersi? Przecież mężczyźni przepadają za tym widokiem! Cycki to najlepszy wabik na faceta.
I - to byście się zdziwiły - również na SWOJEGO faceta.
Coś tam widać spod bluzeczki? I dobrze, ma być widać. Przecież to o to właśnie chodzi! Przecież cały smak życia faceta, to móc coś niecoś uszczknąć z tego, co jest schowane. Nie oznacza to wcale, że trzeba od razu paradować po ulicy z gołymi cyckami. Zupełnie nie o to chodzi. Chodzi bardziej o to, by uchylić mały rąbek tajemnicy. Pozwolić się trochę podomyślać. Obudzić wyobraźnię. Dać posmakować maleńki kęs, wywołując przy tym poczucie odniesionego sukcesu. Bo niby samych, nagich piersi nie było widać, ale jednak coś tam widać było. Chodzi właśnie o to "coś". To coś, co sklada się na to, co nazywamy "kobiecością"."
"Tak więc, Moje Drogie Panie, śmiało ściągajcie biustonosze, cieszcie się swoją kobiecością i pozwólcie się nią cieszyć swoim (i innym) panom.
Możecie mi wierzyć - będą Wam za to ogromnie wdzięczni. A i może Wy będziecie się czuły piękniejsze, bardziej kobiece i może... szczęśliwsze? Może uda Wam się odkryć tę część swojej kobiecości, której jeszcze nie znacie?"
Mi to jakos zgrzyta, po pierwsze ta 'wdziecznosc' obcych panow, a po drugie ja prawie nigdy nie nosze stanika, ale jednak pod cienka bluzeczke, biala, letnia to przeciez caly cycek sie zarysowuje.
Co ona zreszta sama tutaj opisuje:
"Ładna, obcisła bluzeczka z cienkiej, delikatnej bawełny, a pod spodem śliczne cycuszki, których kształt doskonale rysuje się na tle bluzki. I zalotnie sterczące sutki..."
A Ty chodzilabys tak po ulicy? Czulabys sie tak komfortowo i na miejscu, albo w pracy?