NinaLafairy napisał/a:Ja sie zwykle nie potykam w taki sposob zeby mozna to bylo zobaczyc, ale kiedy mi sie trafialo to zwykle albo histeria, albo ucieczka albo proba atakowania mnie 
Tzn ja to potrafię powiedzieć zwyczajnie, naumiałam się. :] Za co mnie w ogóle nikt nigdy nie chwali, bo dla każdego normalne jest, że się ludzie żalą, a ja kiedyś nie prosiłam o pomoc nawet w pracy domowej, a co dopiero w poważniejszych kwestiach. Więc uważam to za osiągnięcie swoje. No ale o dupę je potłuc, jak najpierw to ludzie ignorują, bo myślą, że tak se gadam (nie wiem, czemu zupełnie, ale podobno dlatego, że ja takie rzeczy mówię spokojnie zupełnie, a powinnam histeryzować), a jak już ogarną, że serio problem mam jakiś konkretny i trudny dla mnie to ZIUUUM! nagle się dookoła mnie tyle przestrzeni robi, że ojoj. 
I to jest beznadziejne totalnie, dużo gorsze niż jak w ogóle nikogo przy Tobie nie ma, bo najpierw mędzą frazesy, że nie jesteś sama, że powinnaś prosić o pomoc, że nie musisz dźwigać wszystkiego sama, a jak poprosisz, to się okazuje, że jednak musisz dźwigać, bo ich "przerosło", że TY masz problem.
To nawet brzmi przecież głupio. Nie wiem czy też tak miałaś kiedyś.
Dlatego nie mam 100% pewności, że mnie ktoś wpakuje w samolot do Holandii i załatwi co trzeba, bo jeszcze znów wszystkich to "przerośnie".
Moja odpowiedzialnosc za moja matke polega na tym zebym zyla, bo jesli umre to ona tez umrze.
Ja to zrozumiałam od razu i wiem, że to nie jest coś, co sen z powiek Ci spędza co noc, no ale to jest jednak obciążenie, bo to jednak krępuje, ogranicza, narzuca dodatkową odpowiedzialność, której w sumie mieć nie powinnaś... O coś takiego mi chodziło.
Ty przecież suma summarum żyjesz pod potężną, stałą presją (nie tylko z powodu mamy oczywiście) i jesteś sama z tym zupełnie.
Niedlugo sie okaze, ze jestesmy jedna osoba.
A Ty wiesz, nawet wczoraj się dziwiłam, że na to nie wpadli, bo zauważyłam, że ja się zarejestrowałam prawie w tym samym czasie, co Ty, chyba tam 3 dni różnicy.
Snake, Rumpel, przeszukiwacze postów, podpowiedź tu macie.
I wampirami obie możemy być, bo obie umierałyśmy a do tego lubimy krew. Tzn ja lubię, ale Ty chyba też tak mi świta...
Zakładam, że już śpisz, więc zamiast dobranoc - mam nadzieję, ze dzień był udany. ^^ Ścisk!