Tak, Nina, to całkiem nieźle o Tobie świadczy, bo cała masa ludzi chcąc czegoś poszłaby po najmniejszej linii oporu, najwygodniejszej dla siebie a wcale nie najlepszej dla niego. Nagadałaby mu głupot, zmanipulowała (bo jak on Cię kocha to Ci ufa a jak Ci ufa, czy jak wolisz - wierzy w Ciebie, to jest podatny na manipulacje), wzięła co chce a potem powiedziała "wiesz co, zmieniłam zdanie, spadaj". Albo przestała się odzywać do niego, a jak jednak by Cię odnalazł, to jeszcze z pyskiem naskoczyła, że nie rozumie, kiedy ma iść won. Wycisnęliby chłopaka jak cytrynę, wiesz przecież. A jakby się okazało, że strasznie wygląda, nie tak jak we wspomnieniach to ojoj, już w ogóle!
No chyba, że tak robisz właśnie czy tam tak chcesz zrobić, to cofam, że ładnie świadczy. 