Ahahahaha, co to jest... 
Nie, nie czytałam.
Hermiona, CÓRKA VOLDEMORTA? 
Ale tą analizą mi przypomniałaś tekst blogerki Zwierz popkulturalny, który ostatnio czytałam, o mojej "ulubionej" polskiej pisarce, czyli Katarzynie Michalak. Wprawdzie tej książki, o której jest mowa, nawet nie miałam w ręku, ale one wszystkie są na jedno kopyto, więc znasz jedną, znasz wszystkie. Uśmiałam się w każdym razie serdecznie. 
Zacznijmy od Nadziei. Są książki, które trzeba recenzować. Są książki które po prostu wystarczy streścić. Tak moi drodzy, aby obnażyć przed wami wspaniałość konstrukcji narracji zwierz posunie się do strasznych spoilerów (oraz kilku koniecznych skrótów). Uwaga zaczynamy. Właściwie cała narracja stanowi ciąg wspomnień kobiety, która znalazłszy się w sytuacji dramatycznej (ktoś ją goni!) udaje się do tego jednego jedynego bezpiecznego miejsca, co w nim mieszka jej przyjaciel (kobieta 30 letnia była tam raz kiedy miała 6 lat, więc doskonale pamięta drogę jak wszystko z tego wieku). Do przyjaciela jednak nie dzwoni bo i po co (dramaturgia by siadła gdyby sobie po prostu pogadali). Dowiadujemy się, że poznali się jak ona miała lat 6 on 8. Ona była bita przez ojca i poniżana przez wszystkich bo była kaleką (tego określenia używa autorka) czyli się jąkała. On z kolei jest z Czarnobyla (bo skąd mógłby się w Polsce Rosjanin znaleźć, przy czym fakt, że Czarnobyl jest na Ukrainie nie za bardzo autorkę obchodzi) i po tym jak mu rodzice w tymże Czarnobylu zginęli, zajmuje się nim ciotka. Ale on nie jest rusek tylko Łemk. Co by się polskie dziewczę z ruskim nie zadawało (ogólnie sporo w tych powieściach niechęci do Rosjan np. w Mistrzu z faktu, że bohaterka nazywa się Sonia wszyscy od razu wnioskują, że jest rosyjską prostytutką). Ogólnie tragicznie jest bardzo, bo ojciec przyjaźni się sprzeciwia i dziewczę bije, a ono słabe się daje i jeszcze oskarżenia ze strachu na przyjaciela rzuca. Do tego rozłączona w końcu z przyjacielem, dziewczyna zaczyna się ciąć (to znaczy jak te 6 lat ma zaczyna się ciąć a właściwie chlastać jak to dobitnie nazywa, ale blizn nie ma bo by jej to urodę zaburzyło).
Mija trochę czasu, dziewczę jest tak piękne, że wszyscy faceci chcą ją zgwałcić (łącznie z własnym ojcem, który jak na córkę patrzy to zaraz musi brać zimny prysznic), a dziewczęta nienawidzą bo bohaterka jest tak piękna. Ona zaś biedna i smutna, wszystkim się opiera, na ukochanego czeka. No w końcu i do gwałtu prawie dochodzi, ale bohaterkę ratuje przyjaciel, który potem musi się siłą woli powstrzymywać co by nie skończyć tego co drugi zaczął. Na całe szczęście się powstrzymuje ale znika (głownie dlatego, że znów go pobili). Pojawia się znowu i tym razem do seksu a jakże na sianie (wszak wieś) dochodzi mimo, że dziewczyna nie ma lat 18 lecz dopiero 17. Przyłapany na akcie chłopaczyna, jest przez wszystkich straszony sądem i więzieniem. Co nie jest do końca logiczne ponieważ w Polskim prawie (rzecz dzieje się w latach 90) żadne przestępstwo nie zachodzi. Chłopak jednak wyjeżdża na studia, a nasza bohaterka zaczyna pić, ćpać i się puszczać, ale spokojnie kończy liceum i idzie na studia. I to nie byle jakie bo na ekonomię na Uniwersytecie Jagiellońskim. Tak nasza córka alkoholika, który nią gardzi, pije i bije od dzieciństwa a od gwałtu się jeno siłą powstrzymuje, jedzie na studia gdzie utrzymuje ją nikt inny tylko tatuś (sprzedając kawałek po kawałku ziemię). Na uczelni oczywiście jej nienawidzą bo taka piękna, więc aby zdobyć choć odrobinę miłości kupuje dziewczętom prezenty, a z zawsze chętnymi facetami sypia. No i dziewczę zachodzi w ciążę. Postanawia więc znaleźć faceta, któremu wmówi, że to jego dziecko. Aby ojciec był dobry szuka na wydziale prawa. No i natrafia na przyjaciela z dzieciństwa, który mimo, że dziewczyna nigdy nie była dla niego dobra (serio od początku książki robi mu same świństwa od nie wezwania pomocy do bitego chłopaka po oskarżenia o gwałt) wciąż żarliwie ją kocha. Wydaje się, że będzie dobrze, oboje wyznają sobie miłość, ale niestety dziewczę nie powiedziało mu o cudzym dziecku, za to zostawiło, w tym momencie już dość antyczny, test ciążowy na stoliku nocnym. Facet dość słusznie się wkurza bo ileż można i zwiewa.
Nasza bohaterka zbiera się w sobie wychodzi za pierwszego lepszego leszcza ale na ślubie pojawia się oczywiście ów przyjaciel z dzieciństwa i dają sobie z panem młodym wzajemnie po mordzie. Tyle. Nasza bohaterka nieślubne dziecię oczywiście roni, a kiedy spotykamy ja ponownie jest nieszczęśliwą, rzecz jasna bitą żoną swojego męża prawnika mafii. A kto rozpracowuje mafię? Zgadaliście nasz bohaterski przyjaciel z dzieciństwa, który ze studenta romanistyki przeistoczył się w super ex komandosa na usługach służb specjalnych. I pewnie wszystko by się mu udało gdyby nie stare namiętności. Tak więc bohaterowie padają sobie w ramiona i już wydaje się, że wszystko będzie dobrze kiedy nasz bohater zostaje wrobiony w morderstwo. Alibi może dać mu tylko dziewczyna, czego jak zwykle nie robi. I tu dochodzimy do momentu kiedy rozgrywa się akcja w czasie rzeczywistym. Oto nasza bohaterka, w końcu prawie dociera do bezpiecznego miejsca, ale gubi się w lesie (gdzie znajduje wybaczający jej wszystko facet) i ostatecznie ląduje w szpitalu, gdzie okazuje się że ma raka trzustki. Na tym etapie było już za zwierzem 90% książki. Wyobraźcie sobie, że na ostatnich 10% jest... nie, nie zgadliście, wcale nie idylliczne ostatnie miesiące tej dwójki, która znalazła się za późno. Otóż pod koniec oboje lądują w ? Iraku! Gdzie on ochrania konwój w którym ona jedzie jako wolontariuszka z pomocą humanitarną (oczywiście by być z nim). I tak zgadliście nasz piękny, dobry, mądry wybaczający przyjaciel z dzieciństwa zostaje zabity przez Irackich rebeliantów (trzeba zresztą przyznać, że opis dzikich Irakijczyków sprawił, że zwierz przez chwilę miał zamiar odrzucić książkę). Ale pamiętacie jeszcze, że nasza bohaterka ma raka trzustki? (łatwo zapomnieć jako, że nie przejawia żadnych objawów tegoż) Otóż w ostatnim rozdziale okazuje się, że jednak nie ma raka. Dlaczego? Bo jest w ciąży z zabitym właśnie ukochanym i teraz będą sobie żyli we dwoje: ona i dziecię. Koniec.
źródło: zpopk.blox.pl