Powiedziałbym, że to jednak bardzo duże uproszczenie.
Z pewnością większość gatunków nie zostało wytępionych do zera tak, że trzeba było potem całkowicie odbudowywać dzikie populacje, używając do tego osobników pochodzących wyłącznie z niewoli lub pół-hodowli - to raz.
Tak z pewnością zaś było z żubrem.
Po drugie, nie każdy gatunek był bezpośrednio prześladowany - to raz. Wiele z nich ustępowało stopniowo ze swojego pierwotnego areału wraz z postępującym zanikiem ich siedlisk.
Po trzecie, nie każdy, na które polowano i bezpośrednio tępiono, nie był zabijany dla zdobycia mięsa.
Polowania dewizowe, to zaś kompletnie oddzielna historia.
To zbyt złożone zagadnienie, aby go tutaj tak krótko opisywać w wątku kulinarnym.
Wracając do tematu:
Dzisiaj są dostępne placówki, gdzie można nabyć różnego rodzaju mięsa, pochodzącego czasami z egzotycznych gatunków. O ile należy uznać, że wywodzą się raczej z hodowli komercyjnych, to osobiście unikam takich przysmaków. Wynika to z moich osobistych przesłanek - nie jadam produktów pochodzących z egzotycznych gatunków. Jeśli jednak ktoś chce spróbować czegoś nowego, wystarczy dobrze poszukać
Sam wolę zdecydowanie rodzimą dziczyznę, chociaż trzeba przyznać, że droga, którą trafiają na nasze stoły jest nieco pokrętna. Poza tym 90 % dziczyzny, pozyskanej z rodzimych gatunków, idzie na eksport. W sklepach, jak się pojawiają takie towary, ma się wrażenie, że ludzie tego unikają, jakby się bali albo byli zakłopotani, nie wiedząc, jak je przyrządzić. Mimo wszystko, za sam smak i wartość mięsa, przy którym produkty ze zwierząt rzeźnych wydają się wręcz odpadem, warto włożyć nieco wysiłku i środków. Paradoksalnie, dziczyzna to najbardziej wartościowa i sprzyjająca postawom prośrodowiskowym wersja mięsa, nie wspominając już o kwestiach etycznych - jeśli tylko pozyskiwana jest sposób prawidłowy. Wiadomo, postrzałki się zdarzają, ale to i tak nic w porównaniu z tym, co się dzieje w rzeźniach za zamkniętymi drzwiami. Szczytem hipokryzji jest hejt na myśliwych czy sens prowadzenia gospodarki łowieckiej lub polowania na mięso, kiedy się na co dzień wcina się masowo mięso zwierząt rzeźnych. Jesteśmy w ścisłej czołówce spożycie mięsa w UE( kg/osobę), choć w skali światowej trochę daleko nam do USA, Australii czy takiej Argentyny...
Od ładnych kilkunastu lat, jak tylko mam okazję trafić, kupuję dzika, jelenia lub sarnę, czasami daniela. Wolę zjeść takie mięso raz na dwa tygodnie czy miesiąc niż faszerować się towarem z rzeźni.
Mogę polecić jeszcze jedno świetne źródło:
https://dzikitrop.pl/index.php?id_lang=1