netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

byłam kochanką.. odeszłam

984 odpowiedzi109 790 wyświetleńzałożony przez majorka, 19.09.2009

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » byłam kochanką.. odeszłam

Strony Poprzednia 1 … 11 12 13 14 15 16 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 781 do 845 z 985 ]

781

Odp: byłam kochanką.. odeszłam
JoAsiulka napisał/a:

Dlaczego gdy go pytam, czy chcę abym sobie dała z nim spokój, mówi NIE?

Jesli chcesz uslyszec odpowiedz "Bo Cie kocha"... to nie czytaj zdania ponizej

... bo jet chorym czlowiekiem, byc moze z patologicznej emocjonalnie rodziny, i nie umie odnalezc siebie, nie rozumie swoich emocji.
Zeby je zrozumiec musi chciec. Zeby chcial musi do tego dojrzec. Nie ma takich slow ani kobiety milujacej tak gleboko, ktora by uczynila cud uzdrowienia. BA!! nawet taka kobieta dzial odwrotnie od zamierzonego. Czym bardziej sie "podklada" czym wiecej daje dowodow milosci i przywiazania tym bardziej jej kochanek odplywa.
To dlatego odchodza od kochajacych zon do "odleglych" nie do konca zdobytych kochanek...
Taki facet to patologia. Jak poszukasz w internecie to znajdziesz opisy tego "schorzenia".

Ja wiem ze w sprawach milosci nie dajemy za wygrana i zaraz wolamy "Jaka choroba! My sie kochamy miloscia nieszczesliwa!!"

Przypomina mi to tekst mojej corki ktora z powodu grypy nie mogla isc do kolezanki na przyjecie urodzinowe "Mamus alez to szczescie ze to nie grypa! Odkrylam, ze mam alergie na farby plakatowe... bo wczoraj malowalam. Czuje sie swietnie! No to moge isc na te urodziny?" Nawet nie opisze jak wygladala, bo to zalosne bylo (i 41 C goraczka za 3 godz)

a zatem Joasiulka mozesz myslec ze to alergia na farby plakatowe jesli Ci tak wygodnie... fakt jest znany wszystkim co oceniaja Cie z boku. On jest chory. Jego emocje sa chore. Jest dla Ciebie niedostepny, zebys nawet jajko zniosla i zamieszkala z nim w gniezdzie...

782

Odp: byłam kochanką.. odeszłam
Batrix napisał/a:
ta druga napisał/a:

i jeszcze jedno, przepraszam jeśli swoim zdaniem obrażam osoby, które zostały zdradzone
sądzę jedynie, że zdrada jest winą zdradzającego
my, kobiety łatwo ulegamy emocjom, zakochujemy się nie myśląc o konsekwencjach a potem cierpimy
zarówno będąc żonami i kochankami

Czy twierdzisz ,ze KOBIETY sa bez rozumu?????Że tylko zdradzajacy ponosi winę???Mysle ,ze w ten sposób chcesz usprawiedliwić sama siebie i swoje postepowanie...jesteś RÓWNO WINNA jak Twój kochanek..przykro mi ale tak jest...
Napiszę to po raz setny........jeśli komuś jest źle w związku naprawdę...to najpierw się rozchodzi z żoną czy mężem a potem układa sobie życie na nowo...kazdy ma do tego prawo..prawo do pomyłki...ale....własnie ALE NIE WOLNO BAWIĆ SIĘ UCZUCIAMI INNYCH....a to robi Twój kochanek ze swoja żoną...i Ty tez to JEJ robisz...zwłaszcza ze się znacie.M oze to bolesne co Ci tu napisze i nic to nie zmieni..bo już po fakcie..przeczytałam o aborcji....to było niewinne dzieciatko..nikomu i niczemu niewinne ,widzisz do czego doprowadza egoizm???Twój egoizm..bo jakpisałałas brakowało Ci uczucia i popłynęłas...Nie mi nikogo oceniac...Bóg jest od tego,ale nie powinnas w TAKI SPOSÓB ZACIERAC ŚLADÓW!....ze skandal??skandal jest i bedzie...bo takich rzeczy nie przystoi robic człowiekowi.....i to w imie miłosci???........
Myslisz ,ze wycieranie Ci twarzy po wymiotowaniu to takie poswięcenie??Tak??Oznaka miłości????Nic bardziej mylnego...oznaką i dowodem miłości byłoby powstrzymanie Cię przed usunięciem waszego owocu miłosci.....a On tego nie zrobił..byc moze nawet Cie namówił....wiec widzisz jaka to "miłość"..zal mi Jego zony...biedna żyje w nieswiadomości tego co Wy wyprawiacie za Jej plecami....

Batrix... ja juz sie zrelaksowalam od tej winy, choc  sama kiedys pisalam tak jak TY.
Gdyby tak szukac winnego ... to rodzice byli winni ze nie dali zdradzajacemu zdrowej milosci i teraz on nie umie kochac... taa a moze nie rodzice tylko dziadkowie... pradziadkowie?
Szukanie winnego nic nie zmieni. Bo my nie znamy tych winnych. Moze to nastepstwa pierwszego rozbioru Polski, a moze gwalt na polskiej brance wzietej w jasyr przez jakiegos Tatara? Licho wie?

Jedynie co mozemy zrobic to nie przerzucac odpowiedzialnosci za swoje czyny na innych
Zonaty kochanek ponosi odpowiedzialnosc za swoja zdrade. Kochanka zonatego ponosi odpowiedzialnosc za swoje uczucia lokowane w niewlasciwej osobie.
Problem w tym, ze my (juz widzac chorobe i umiejac ja nazwac) nie potrafimy trafic do osob uzaleznionych. One same musza do tego dojsc. To tak jak z nami sad Same musialysmy dojsc. Ona tez dojdzie. Moze musi usunac jeszcze dwie ciaze, i spedzic z 15 swiat w samotnosci, i 15 wakacji bez niego, moze musi zobaczyc jak jego zona rodzi mu chciana coreczke... i to bedzie cos czego nie wytrzyma... zacznie plakac i zajrzy do "dlaczego zdradzani sa gupi" albo "grupa wsparcia dla kochajacych za bardzo".. lub inne. Teraz ona jest na etapie ZAPRZECZANIE. Same to mialysmy.

Cala glupota kochanek polega na tym, ze nie chca przyjac do wiadomosci, ze sa tez zdradzane... Z ZONA... i co gorsza to zona jest chroniona przed bolaca prawda... kochanka nie... bo jest pomiotlem w tym zwiazku. Dlaczego facet traktuje kochanke jak pomiotlo? Nie wiem...mowia: bo ze wzgledu na dzieci (ha! ha!) mamy kredyt, to moja zone zabije... a wiec kochanko badz mi workiem na moja sperme... na noc wroce do zony... bo nie z dziecmi chyba spia Ci co ze wzgledu na dzieci zostaja przy zonie?

783

Odp: byłam kochanką.. odeszłam
Zazdrosc napisał/a:

mowia: bo ze wzgledu na dzieci (ha! ha!) mamy kredyt, to moja zone zabije... a wiec kochanko badz mi workiem na moja sperme... na noc wroce do zony... bo nie z dziecmi chyba spia Ci co ze wzgledu na dzieci zostaja przy zonie?

Hardkorowo... big_smile

784

Odp: byłam kochanką.. odeszłam

Hardkorowo, ale post Zazrości powinny przeczytać wszystkie kochanki żonatych facetów.

785

Odp: byłam kochanką.. odeszłam
Zazdrosc napisał/a:

Zonaty kochanek ponosi odpowiedzialnosc za swoja zdrade. Kochanka zonatego ponosi odpowiedzialnosc za swoje uczucia lokowane w niewlasciwej osobie.

I dochodzą myślę, czasem dość późno, czasem za późno, ale jednak dochodzą na pewno te, które mają sumienie, bo to właśnie ono odzywa się w najmniej oczekiwanym momencie. Te z nas, które ślizgają się po życiu, może nie mają z tym problemu, ale większość raczej tak. W moim przypadku, sama zostałam zdradzona przez męzą, a potem sama zostałam kochanką. I nic nie zmienia faktu, że nieświadomie, bez przyzwolenia z mojej strony. Stało się. I czesto później sama siebie się brzydziałm i czasem nadal brzydzę, bo zadając sobie pytanie, czy gdyby nie było  mnie w Jego życiu zostałby z rodzią - nie poznam na nie odpowiedzi, Wiem - wiele może napisać, nie Ty to inna, tylko to nie ma zanczenia, bo to własnie ja i On się spotkaliśmy w życiu. Czy to ja rozwaliłam jego rodzinę? Chyba tak, choć nic o niej nie wiedziałam, choć wybrał mnie i rozwiódł się z żoną. Mam wyrzuty sumienia co do tej kobiety, bo sama kiedyś byłam na Jej miejscu. I tak, jak napisałam Zadrość "Kochanka zonatego ponosi odpowiedzialnosc za swoje uczucia lokowane w niewlasciwej osobie" każdy się myli na własny rachunek.

786

Odp: byłam kochanką.. odeszłam

hej majorka co słychac dawno nie zaglądałam jakoś tak wyszło,co u Ciebie kochana?

787

Odp: byłam kochanką.. odeszłam

witaj kaszmirko smile
u mnie w porzadku ułożyło mi się smile nie z tym przez którego założyłam ten post hehe ale z innym... prawdę powiedziawszy historia lubi się powtarzać dlatego też jestem teraz z facetem, który w chwili poznania ze mną był z kimś ale nie układało im się, rozstali się i jesteśmy razem... oczywiście ta sytuacja jest o wiele lepsza niż spotykanie się z zajętym ale jak obie dobrze wiemy tak bywa..... cieszę się, że mam to już za sobą i mam nadzieję, że już nigdy czegoś takiego nie doświadczę... teraz moja przyjaciółka jest w podobnej sytuacji bo zakochała się w zajętym ale nie żonatym facecie i spotyka się z nim... najgorsze w tym wszystkim jest to, że wprostjej powiedział, że nie zostawi swojej kobiety a ona dalej w to brnie... ciężki temat.. nie zazdroszczę a nawet współczuje, próbowałam jej wytłumaczyć, żeby odeszła ale na marne.. ona to musi sama zrozumiec jak każda "ta druga".... a jak u Ciebie?? Jak Ci się układa?

Pozdrawiam ciepło smile

788

Odp: byłam kochanką.. odeszłam

u mnie kochana tak szybko potoczyło się wszystko że zabrakło czasu na myslenie tęsknotę,co prawda widzieliśmy się kilka razy kontakt telefo rzadki tez mamy ale bardziej przyjacielsko,nie potrafimy podjąć odpowiednich mądrych decyzji a urwać kontaktu też nie więc jesteśmy dobrymi znajomymi którzy się zwierzają ze swoich problemów,zostały nam wspomnienia pięknych chwil,serce jeszcze boli,ale jednak rozum wygrał nad sercem,do tego trzeba samemu dorosnąć i rady dla każdej z nas słabo działaja wspierają ale to my jesteśmy kowalem swojego  losu.Cieszę się że znalazłaś swoje szczescie i jestes księżniczka Buziaki wielkie

789

Odp: byłam kochanką.. odeszłam

Już nie wiedziałam gdzie mam to napisać. Zaczynam się rozpadać kawałek po kawałku, powoli tracę siły aby walczyć o siebie, bo sił już nie mam na nic, chciałabym się nie obudzić. Bez niego serce mi chyba pęknie, a z nim już też być bym nie chciała, bez sensu to wszystko,

790

Odp: byłam kochanką.. odeszłam

Długi weekend... Za oknem pada deszcz... Siedzę sama w domu, z ostrym przeziębieniem i czekam, aż mój łaskawca do mnie zadzwoni... Ma zadzwonić po 22:00, ale kto go tam wie? Przedwczoraj zasnął z synem, wczoraj się upił - a ja każdego wieczoru czekałam. Jak ja do niego dzwonię, to nie odbiera, ewentualnie oddzawania, na kilka minut, bo jak nie wyciąga prania, to robi kanapkę. Jego wątpliwości narastają, co raz bardziej mu brakuje... żony. Już nie wie, czy się wyprowadzi do drugiego pokoju gdy ona wróci, już nie wie, czy powinien się rozwieść. Za dwa tygodnie po nią pojedzie. I wtedy moje wszelkie nadzieje będą już pozbawione jakiegokolwiek sensu. Już nic nie wiem... Twierdzi, że mnie kocha. Jest pewien moich uczuć... Gdy dziś mi powiedziałam, że tęsknię, odpowiedział "wiem". Nie było "ja też". Za to padło "jeszcze dwa dni" - bo spotkamy się przecież w pracy... Brak mi słów, by opisać co czuję. A czuję się podle... bo życzę mu aby po jej powrocie wróciły te ich kłótnie, ta szara codzienność gdy chciał się z niej wyrwać, gdy to wszystko było dla niego nie do zniesienia.
I jest mi źle, że mam takie myśli... Że życzę mu tak źle...
Na dodatek lada chwila będą święta... A to czas na pojednanie, na rodzinność itd. Oni pewnie się zejdą i będą szczęśliwą rodzinką, a ja będę w samotności lizać rany.
W środę powiedział mi, że mam myśleć pozytywnie, że będzie dobrze. Wczoraj powiedział, że rozsądek podpowiada mu by został z rodziną. Gdyby tylko o to chodziło, ja bym zrozumiała, ale moim zdaniem on teraz chce być z nią. Tęskni za nią, brakuje mu jej, może nawet ją kocha...?
Mój nastrój jest jak ta pogoda za oknem...
Tylko usiąść i płakać nad sobą. Po co ja go pokochałam? Po co wierzyłam w jego słowa i zapewnienia? By teraz tak cierpieć:(

791

Odp: byłam kochanką.. odeszłam

To poszukaj wolnego i nie płaszcz się przed egoistą! Nie widzisz że to egoista zapatrzony w siebie, który nie szanuje kobiet?? Nie szanuje ani Ciebie ani żony a Ty jeszcze z nim rozmawiasz. Pogoń dziada;)

792

Odp: byłam kochanką.. odeszłam
kaszmirka napisał/a:

u mnie kochana tak szybko potoczyło się wszystko że zabrakło czasu na myslenie tęsknotę,co prawda widzieliśmy się kilka razy kontakt telefo rzadki tez mamy ale bardziej przyjacielsko,nie potrafimy podjąć odpowiednich mądrych decyzji a urwać kontaktu też nie więc jesteśmy dobrymi znajomymi którzy się zwierzają ze swoich problemów,zostały nam wspomnienia pięknych chwil,serce jeszcze boli,ale jednak rozum wygrał nad sercem,do tego trzeba samemu dorosnąć i rady dla każdej z nas słabo działaja wspierają ale to my jesteśmy kowalem swojego  losu.

Ciesze się...:) ale tak jak mówisz do takich decyzji trzeba dojrzeć, Ty dojrzałąś. Kontaktu nie urwałas bo nie umiałąs, ale skoro potraficie sie przyjaźniź to po co go urywać... tak miało byc i źle nie jest więc cieszę się, nie każdej z nas się to udaje... teraz pozostaje poznać tego jedynego smile

kaszmirka napisał/a:

Cieszę się że znalazłaś swoje szczescie i jestes księżniczka Buziaki wielkie

tego właśnie chciałam... żeby w końcu się ułożyło i nie żyć na drugim planie i tak też w końcu się stało, to marzenie chyba każdej z nas, dlatego tez Wam wszystkim dziewczyny tego życzę !!! smile

793

Odp: byłam kochanką.. odeszłam

wiesz nie powiem że jest łatwo ,ale nie chcę brnąć w to na nowo,wiem że był miłością mojego zycia,ale nauczyłam się żyć bez niego musiałam,nie można krzywdzić tylu ludzi,sami wiedzieliśmy w co się pchamy,więc decyzja też musiała być odpowiednia,nasze rodziny i dzieci niczemu nie są winne,więc to jest najlepsze wyjscie z tej sytuacji,było mineło czasem żyję wspomnieniem, a czas może kiedyś pokaże co innego,buziaki kochana

794

Odp: byłam kochanką.. odeszłam

Witajcie po baaardzo długiej nieobecności smile
MAjorka,super,że Ci się ułożyło i jesteś szczęśliwa.Trzymam kciuki smile
A ja nadal się trzymam...Podobnie jak KAszmirka,uczę się żyć bez Niego. Wierzcie mi,że się da. Kiedyś nie brałam takiej opcji pod uwagę,nie było dnia,zebyśmy nie zamienili kilku zdań przez telefon,a teraz nie rozmawiamy prawie wcale (jedynie na tematy służbowe). Niestety nie mogę powiedzieć,że jest zupełnie dobrze i że się z Niego "wyleczyłam". Pracuję nad tym wytrwale,ale zdarzają mi się słabsze dni...Dziś na przykład jest taki dzień,że marzę o tym,żeby się do Niego przytulić...masakra ...Może dlatego,że dziś rozmawialiśmy przez telefon? Może dlatego,że śni mi się co jakiś czas ? Ciężko zapanować czasami nad myślami,nad snami to chyba już w ogóle się nie da big_smile
Wiem,że nie mogę i nie chcę wrócić do tego co było. Chcę czuć wolność siebie,swoich myśli...Nie krzywdzić nikogo...
Wiem też,że na razie jest mi łatwiej,bo się nie widzimy. Wraca w przyszłym roku do naszej placówki hmm  Wtedy dopiero będzie prawdziwy sprawdzian dla mnie...
Buziaki dla Was :*

795

Odp: byłam kochanką.. odeszłam

ja dziś dokładni miałam to samo,byłam w pracy a tu znajomy dzwonek,odebrałam to był on rozmawialismy o dzieciach co słychać ogólnie,aż on powiedział mi że go prześladuje (nie zrozumiałam )odpowiedziałam że już nie napisze sms,a w sumie nie było w nich nic takiego po prostu zapytanie co słychać,ale on szybko sprostował że nie chodzi o to że po prostu teskni i jest mu żle,czułam że serce mi pęka i ze mu mnie brakuje i nie wie co ma mi powiedzieć,ja wiem że oboje to była nasz nie zapomniana miłość ta miłość na która się  czeka całe życie,ale nikt nie mówił że życie jest łatwe,wiem że to zakazany owoc (moja prawdziwa miłość)ale niestety musi zostać wspomnienie Jest to bardzo ciężkie ale tak musi być buziaki

796

Odp: byłam kochanką.. odeszłam

Hej dziewczyny jakoś dziś do mnie w końcu dotarło jaka ja byłam głupia i naiwna, jak dałabym wszystko aby usłyszeć głupie kocham Cię, chce mi się śmiać z samej siebie, kochałam tak bardzo i po co, gdyby kochał udowodnił by to już na początku. Dziś jest pierwszy dzień życia tylko dla mnie w zdrowym egoizmie, od dziś będę sobie codziennie mówić że kocham siebie i nie będę już wierzyć w słowa bez pokrycia. Pozdrawiam smile

797

Odp: byłam kochanką.. odeszłam

Dziewczyny czytając wasze historie jestem pełna podziwu jak wy sobie radzicie z tym wszystkim?jak mozna zyc potem ztym wszystkim,Kaszmirko czytając Twoje posty tak sie  zastanawiam jak codziennie rano wstajesz i jak mozesz normalnie funkcjonowac,...straszne sa te rzeczy które wam sie przytrafiły,...miałam albo mam podobnie,moze niecałkiem ale chyba nie jestem jeszcze gotowa by o tym tu własnie tu,napisac..............pozdrawiam i wszystkiego dobrego wam życzę Kochane!

798

Odp: byłam kochanką.. odeszłam

Podziwiam cię ja niestety niemam na tyle odwagi aby odejśc od kochanka . Dzisiaj mu powiedziałam ,że to koniec ale i tak wylondowaliśmy w łóżku i jak tu zakończyc ? Wystarczy ,że on mnie dotknie a ja już go chce ,ten związek niema przyszłości bo i ja i on jesteśmy żonaci i żadno niechce odejśc od swojego partnera, a ja niemam odwagi odejśc od niego.Podziwiam cię naprawde jesteś wielka.

799 Ostatnio edytowany przez majorka (2010-11-28 11:21:11)

Odp: byłam kochanką.. odeszłam

KASZMIRKA
Podziwiam Cie kochana za to, że wiesz, że to miłosc Twojego życia a mimo tego potrafisz badz starasz się żyć swoim życiem, bo wiesz, że tak bedzie lepiej dla Ciebie, dla niego dla Waszych rodzin. Potrzeba wiele odwagi, siły i niewiem czego jeszcze aby tak postąpić. Dużo zrozumiałas przez ten cały czas, nabrałaś doświadczenia i urosłaś w siłe, której życzę Ci jak najwięcej!

JESIENNA01
Witaj kochana!!! Tak się ciesze, że i Tobie się jakoś udało pozbierać i że uczysz się żyć bez niego, wierze mocno w to, że dasz rade. W przyszłym roku jak wróci do Twojej placówki bedziesz miała jak mówisz prawdziwą próbę..ale myślę, że jak tylko będziesz chciała to dasz sobie rade. Mineło trochę czasu od kiedy go nie ma i co? Jakos dajesz radę, nie da się bez niego? Pewnie, że się da, sama widzisz... Dlatego jestem pewna, że od przyszłego roku trochę samozaparcia, silnej woli i będzie dobrze, zobaczysz:) 3mam kciuki za Ciebie, przecież zasługujemy na to aby być szczęśliwe smile pozdrawiam

TAKIE_ZYCIE
Bardzo dobre postanowienie, mam nadzieję, że to co napisałąś nie jest napisane bo chcesz w to wierzyć tylko, że naprawdę tak myślisz. Jeśli tak to gratuluje to duży krok do przodu! To Ty jesteś najważniejsza i Twoje szczęście się liczy, wierz w to a zobaczysz, że będzie dobrze, nie ma co tracic czasu dla egoistycznych dupków... prosić i marzyć o ciepłych słowach, żeby usłyszeć kocham Cie... przyjedzie taki czas i taki ktoś kto obdarzy Cię miłością prawdziwą i przy którym nie będziesz musiała marzyć o tym czego pragniesz, tylko poprostu Ci to da smile

TRUSKAWECZKA30
To co czytasz naprawde jest możliwę, da sie uwolnić od tych wszystkich chorych miłości, tylko trzeba bardzo chcieć, dużo zrozumieć i mieć troche wsparcia np u Nas... My się wspierałyśmy i co mi sie udało a dziewczyny są na najlepszej drodze... Jak będziesz juz gotowa to napisz, postaramy się Ci pomóc.

AMORE
Hehe znam to... chcę odejść a za chwile skok do łóżka... myślisz, że żadna z nas tego nie przezyła? CHyba każda z Nas... to jest poprostu etap początkowy... wiesz, że to co robicie nie jest dobre cos Ci mówi żeby to zakończyć ale tak naprawdę nie chcesz... nie wiem czy go kochasz czy to tylko zauroczenie, ale trzyma Cię to przy nim strasznie...Czytałam Twoją historię i co moge powiedzieć... z Twojego małżeństwa juz chyba nic nie zostało...więc chyba nie ze względu na męża chcesz to zakończyć... tylko o to że jak to wyjdzie to wyrzucą Cię z pracy bo to mąż Twojej pracodawczyni tak??? Powiem Ci że jestes odważna.... a jak Was przyłapią??? Nie boisz się... ja bym się chyba bała...

800

Odp: byłam kochanką.. odeszłam

Czytam od jakiegoś czasu ten wątek i jemu podobne i jedno jest pewne i tutaj nie trzeba żadnego psychologa ani terapii żeby to wiedzieć. Romans z żonatym to krzywda jaką zadajemy same sobie. Żonaty facet to zwykle tchórz który zniszczy nam psychikę i pozbawi poczucia godności. Warto się na prawdę zastanowić wchodząc w takie układy bo odejście jest bardzo trudne i rujnuje zdrowie i życie kochanki. A te wszystkie bzdury typu 'żony nie kocham, Ciebie kocham, podjąłem decyzję tylko daj mi więcej czasu' są nic nie wartym bredzeniem pod wpływem chwili. I drugi pewnik to to że odbudowanie poczucia godności i bezpieczeństwa po takim związku jest niebywale trudne, jak i zatruwająca nam każdą chwilę chęć zemsty czy myśl o tym co on robi i czy może też cierpi tak jak my. Jednym słowem gra niewarta świeczki. Romans z żonatym to porażka naszej kobiecości i godności. Nie umoralniam absolutnie i nie potępiam lecz radzę, związki z żonatymi należy zakończyć jednym cięciem. Nie masakrujcie się telefonami, smsami, mailami bo to i tak niczego ni zmieni. Teraz boli ale na pewno mniej niż gdybyście z nimi zostały i spędzały w samotności kolejne święta, weekendy i wakacje. Wszystkim kochankom polecam książkę pt. "Uzależnienie od partnera - jak skutecznie wyzwolić się z sideł toksycznej miłości" autorstwa dr Howarda M. Halperna.

801

Odp: byłam kochanką.. odeszłam
majorka napisał/a:

KASZMIRKA
TAKIE_ZYCIE
Bardzo dobre postanowienie, mam nadzieję, że to co napisałąś nie jest napisane bo chcesz w to wierzyć tylko, że naprawdę tak myślisz. Jeśli tak to gratuluje to duży krok do przodu! To Ty jesteś najważniejsza i Twoje szczęście się liczy, wierz w to a zobaczysz, że będzie dobrze, nie ma co tracic czasu dla egoistycznych dupków... prosić i marzyć o ciepłych słowach, żeby usłyszeć kocham Cie... przyjedzie taki czas i taki ktoś kto obdarzy Cię miłością prawdziwą i przy którym nie będziesz musiała marzyć o tym czego pragniesz, tylko poprostu Ci to da smile

Tak z każdym dniem coraz bardziej w to co napisałam wierzę. On się nadal odzywa i pogadamy jak dobrzy znajomi. Ja kocham go nadal i nadal czuję ten ból który mi zadał, ale już nie jestem zazdrosna o niego już nie myślę o tym co by było gdyby. Czasami zdarzy mi się zrobić krok w tył, ale już nie okłamuję siebie, wiem że mam problemy przede wszystkim ze sobą i siedzi to wszystko w mojej psychice, muszę sobie z nimi poradzić jeśli nie chcę aby sytuacja się powtórzyła i nie chodzi o to aby nie był on żonaty, ale aby nie było tak że ja daję z siebie wszystko i nie oczekuję nic w zamian dostając tylko czasami słowa typu kocham Cię czy tęsknię za tobą tak w skrócie.

802

Odp: byłam kochanką.. odeszłam

Witam, szukam dziewczyny, która odważyła się skończyć trudny związek (do reportażu do "Naj"). Chciałabym pokazać czytelniczkom, że warto zdobyć się na odwagę i zmienić swoje życie, mimo że nie jest to wcale łatwe. Zainteresowane osoby proszę o kontakt na maila: mwolczynska[małpka]gazeta.pl

803

Odp: byłam kochanką.. odeszłam
takie_życie napisał/a:
majorka napisał/a:

KASZMIRKA
TAKIE_ZYCIE
Bardzo dobre postanowienie, mam nadzieję, że to co napisałąś nie jest napisane bo chcesz w to wierzyć tylko, że naprawdę tak myślisz. Jeśli tak to gratuluje to duży krok do przodu! To Ty jesteś najważniejsza i Twoje szczęście się liczy, wierz w to a zobaczysz, że będzie dobrze, nie ma co tracic czasu dla egoistycznych dupków... prosić i marzyć o ciepłych słowach, żeby usłyszeć kocham Cie... przyjedzie taki czas i taki ktoś kto obdarzy Cię miłością prawdziwą i przy którym nie będziesz musiała marzyć o tym czego pragniesz, tylko poprostu Ci to da smile

Tak z każdym dniem coraz bardziej w to co napisałam wierzę. On się nadal odzywa i pogadamy jak dobrzy znajomi. Ja kocham go nadal i nadal czuję ten ból który mi zadał, ale już nie jestem zazdrosna o niego już nie myślę o tym co by było gdyby. Czasami zdarzy mi się zrobić krok w tył, ale już nie okłamuję siebie, wiem że mam problemy przede wszystkim ze sobą i siedzi to wszystko w mojej psychice, muszę sobie z nimi poradzić jeśli nie chcę aby sytuacja się powtórzyła i nie chodzi o to aby nie był on żonaty, ale aby nie było tak że ja daję z siebie wszystko i nie oczekuję nic w zamian dostając tylko czasami słowa typu kocham Cię czy tęsknię za tobą tak w skrócie.

Czasem to bardzo trudne porozmawiać normalnie pomimo wspólnej przeszłości. Nawet, jeśli była tylko krótkim przedziałem czasu. Bywa, że przy rozmowach trzeba ugryźć się w język, żeby nie powiedzieć jak bardzo się tęskni.
Najważniejszy jest dystans, a w tym przypadku im większy, tym lepiej dla Ciebie. Trzeba nauczyć się z tego śmiać, bo za jakiś czas na pewno będziesz się uśmiechała sama do siebie. Nawet na myśl o samych wspomnieniach, które były dobre. Tak, żeby nie zwariować i nie znienawidzić, bo chyba nie o to chodzi smile
Problemy przejdą, ale same się nie rozwiążą, niestety.

804

Odp: byłam kochanką.. odeszłam

Hej GraffitiWomen, ja nie nienawidzę, naprawdę chcę aby był szczęśliwy, i mam nadzieję że i ja będę. A wspomnienia..., czasami sama się do nich uśmiecham, czasami łezka w oku się zaplącze, ale życie to nie bajka smile

805

Odp: byłam kochanką.. odeszłam

...nikt nie drapie cię po jajkach, jak to mówi stara prawda ludowa wink

Niestety, też przez to przechodzę. Tylko, że ja w szczęście nie wierzę. Wierzę tylko w to, żeby było dobrze. Szczęście teraz dla mnie jest za wysokim pułapem, ale robię wszystko, żeby ludziom w moim otoczeniu trochę go przychylić. Kosztem siebie, ale działa.
Ja wiem, że Mój Pan szczęśliwy nie będzie. Próbował się zabić, ale to była dla mnie lampka. Test na moją własną wytrzymałość. Pokazał mi jak bardzo się bał podjęcia decyzji, a ucieczka przecież nic nie daje. To bardzo egoistyczne.
Mówią, że karma wraca. Ale kto tak naprawdę zawinił? Zobaczymy...
Trzeba to przecierpieć i będzie lepiej. Najgorsze są pierwsze tygodnie zdystansowania, ale zobaczysz, że zaczniemy wszystkie na to patrzeć w końcu zdrowo. Racjonalizm wrócić musi, a łatwiej przyjdzie pokonanie kolejnych stopni do wyleczenia.
Chociaż tak patrząc na siebie bardzo trudno wyleczyć się. Niektórzy biorą pod ramię inną, potężniejszą miłość, ale to też nie jest do końca dobre leczenie smile
Ajć, wspomnienia. Zabiją mnie smile

806

Odp: byłam kochanką.. odeszłam

moja koleżanka, która również spotyka się z zajętym facetem powiedziała mi ostatnio dobry tekst:

"cóż to za ironia losu, że stałam się osobą, którą jeszcze niedawno tak gardziłam"

kiedyś się zarzekała, że ona nigdy nie będzie kochanką, tą drugą czy jakby inaczej tego nie nazwać... że jak można wchodzić tak w czyjeś życie a teraz bum... dopadło i ją... jaki z tego morał? Nigdy nie wiemy jak się zachowamy dopóki się w danej sytuacji nie znajdziemy.....

807

Odp: byłam kochanką.. odeszłam

hej dziewczyny co u was słychać bo ja mam dzisiaj słabszy dzień aż mi łzy napływają do oczu

808

Odp: byłam kochanką.. odeszłam

Witam Wszystkie Panie. Cóż,nie jest chyba ze mną dobrze, facet na kobiecym forum. Ale od początku. To ja jestem ten zły, parszywy gnojek. To ja zdradziłem żonę. A było to tak...Poznaliśmy się w mojej nowej pracy. Jak ją pierwszy raz ujrzałem, oniemiałem. Nic o niej nie wiedziałem.
Z uwagi na charakter naszej pracy, widywaliśmy się bardzo często - nawet codziennie. Byliśmy dla siebie bardzo mili, ale przez pierwsze pół roku zachowywaliśmy dystans. Później zaczęła mi trochę opowiadać o sobie.Okazała się rozwódką z dwójką dzieci, rok młodszą od mojej żony. Ja jestem żonaty, też z dwójką dzieci. Po roku zaczęło się..Zakochaliśmy się w sobie..Chociaż myślę ,że nastąpiło to już dużo wcześniej, tylko baliśmy się to wyznać sobie.Potem nastąpiła eksplozja..pierwszy pocałunek i spontaniczny sex.. taki, jakiego jeszcze w życiu nie przeżyłem. Każdy następny był jeszcze cudowniejszy.. Doszło do tego, że robiliśmy to już w pracy, w lesie,samochodzie...wszędzie. No i te SMS-y. Pisaliśmy sobie takie rzeczy.. To po prostu był dalej sex, tylko na odległość. Oszalałem dla niej zupełnie. Żona o niczym nie wie, maskowaliśmy się po mistrzowsku. Ale w pracy zostało to zauważone. Sam się dziwię, ale nikt nie powiadomił mojej zony. Ona nadal o tym nie wie.Po pół roku tego związku zaczęła prosić żebym się do niej wprowadził i rozwiódł się z żoną. Nie zrobiłem tego,zaczęły się malutkie obrażania, ale romans trwał i stawał się coraz gorętszy. Miesiąc temu na kolejne jej żądanie porzucenia żony, powiedziałem jej, że nie mogę tego zrobić /skomplikowane sytuacje rodzinne/. Odeszła.. Kocham ją nadal bardzo. W pracy widujemy się nadal. Nie jest miła tylko zimna jak lód. Koniec sms-ów, wszystkiego.
Ja ciągle o niej myślę... Ale najgorsze jest coś innego... Nie potrafię spojrzeć na swoje odbicie w lustrze.. Skrzywdziłem je obie: żonę i kochankę. W domu prawie wszystko jak dawniej, prawie.. Idą Święta.. Nie wiem jak je spędzę, jak złożę życzenia żonie, która dba o rodzinę, dom i nie wie jakiego ma męża. Nie wiem jak sobie z tym wszystkim poradzę.

809

Odp: byłam kochanką.. odeszłam

Witaj Mikołaju :-) Przeczytałam Twój post i postanowiłam coś napisać od siebie. Ja z kolei jestem tą "niedobrą" żoną, która zdradziła swojego męża, dlatego rozumiem w jakiś sposób, to co czujesz. Napisałeś, co o sobie myślisz, wiesz, z jednej strony nie ma żadnego wytłumaczenia na zdradę, ale z drugiej strony zdrada wynika zazwyczaj, z jakiś niezaspokojonych potrzeb, trudno oceniać jednoznacznie kogoś, nie wiedząc, co doprowadziło go do tego. Moja sytuacja jest może nieco inna, gdyż mężczyzna, w którym się zakochałam mieszka w innym mieście, jest żonaty (poznaliśmy się przez czat) i nasze spotkania są bardzo rzadkie. Wiem jedno, kiedy już zdradzisz, i to nie tylko fizycznie, ale może własne bardziej emocjonalnie, zakochasz się w kimś innym, już nic nigdy nie będzie takie samo, nie ma już odwrotu, na zawsze Cię to zmieni jako człowieka, bo wiesz już, że to co do tej pory uważałeś za największe świństwo, jakie można zrobić mężowi/ żonie stało się Twoim udziałem i że co gorsza nie umiesz tego przerwać. Pragniesz tych chwil jak narkotyku, kiedy raz zasmakowałeś owocu zakazanego to wciąga Cie do coraz bardziej w spiralę kłamstwa i oszustw. I wiesz co jest największą karą, sumienie właśnie, to że nie możesz na siebie spojrzeć w lustro, to że patrząc na swojego mężą/ żonę widzisz tamtego mężczyznę/kobietę, czujesz jego dotyk, smak jego ust, ciągle o nim myślisz, staje się to Twoja obsesją, sprawdzasz nieustannie, czy napisał, jesteś uzależniony od kontaktu z nim/nią. żyjesz w świecie ułudy, wiesz w głębi duszy, że to się musi kiedyś skończyć, oddalasz się jeszcze bardziej od swojego męża/żony, zamykasz w sobie, niby wszystko jest jak dawniej, ale już nic nie jest takie samo, znasz to prawda? Tak to cena, jaką płacimy za chwile namiętności, adrenalinę i szaleństwo. Czy warto.... nie wiem.... wiem tylko, że kiedy się już tego zaznało, trudno bez tego żyć. Też czuję się paskudnie, jestem rozbita emocjonalnie, żyję z ciągłymi wyrzutami sumienia, a jednocześnie tęsknota za tamtym mężczyzną jest na co dzień nie do zniesienia. Ten związek z jednej strony zaspokoił moją potrzebę czułości i bliskości, której od dawna brakuje w moim małżeństwie, pozwolił mi poczuć się znowu kobietą, ale za jaką cenę....? Myślę Mikołaju, że sam już wiesz, że nikt nie da Ci odpowiedzi, jak poradzić sobie z tą sytuacją, na pewno nie ułatwia tego fakt, że pracujesz z tą kobietą i widzisz ja na co dzień. Myślę też, że nie powinieneś akurat się obwiniać, o to że skrzywdziłeś swoja kochankę, skoro zdecydowała się na romans z żonatym mężczyzną, a Ty jej niczego nie obiecywaleś, to jej żądanie porzucenia dla niej rodziny tez nie jest całkiem w porządku wobec ciebie. W każdym razie Mikołaju jestem daleka od potępiania Cie,  za to co zrobileś, jesteśmy tylko ludźmi, życie jak widzisz uczy nas nigdy nie mówić nigdy, bo może z nas zakpić w najmniej oczekiwanym momencie. A cena, jaka płacisz za tę miłość, jest to co przezywasz teraz każdego dnia patrząc na swoją zonę, a jednocześnie tęskniąc do bólu za tamta kobietą. Pozdrawiam cię serdecznie, zaglądam tu często, więc zawsze możesz coś jeszcze napisać. Na tym forum przeczytalam naprawdę wiele historii, które też mnie czegoś nauczyły, dały do myślenia i trochę otrzeźwiły.

810

Odp: byłam kochanką.. odeszłam

Dzięki Majorka za słowa otuchy smile
Masz rację,dość długo trwa ta nasza rozłąka,więc najgorsze chwile już za mną...Czasami czuję się jak alkoholik na odwyku big_smile
Ale naprawdę się da i to jest pozytywne. Kiedy tak analizuję sobie to wszystko spokojnie,bez emocji,to już wiem,że ten układ już od początku był beznadziejny...Teraz wiem,że nie odszedłby od żony,za mało w nim samozaparcia i woli walki.Mimo to wiem,że mnie kochał,może kocha nadal,ale to zdecydowanie za mało...
Zagubiona Duszo,to nie tak,jak piszesz "że kiedy się już tego zaznało, trudno bez tego żyć"...Wiesz,dla mnie jest wspaniale bez tego żyć. Owszem,było pięknie,kiedy przypomnę sobie te wszystkie nasze spotkania,cudowne chwile,to cieplutko robi mi się na sercu...Ale z kolei chowanie się przed całym światem to już nie mój film. Teraz cieszę się wolnością, niezależnością,nie obawiam się o siebie i o niego,czy nie daj Boże ktoś nas zobaczy hmm Jestem Panią swojego losu i jest mi z tym dobrze smile Dobrze mi z tym,że nie oszukuję nikogo...Wiem,ze to może zabrzmieć paradoksalnie,ale zawsze w kluczowych rzeczach ceniłam sobie prawdę i teraz znów się cieszę,że mogę jej używać big_smile
Słabsze dni ? Owszem,zdarzają się,ale coraz rzadziej lub są do opanowania smile
Mikołaj poradzisz sobie...tylko postaraj się wyłączyć emocje. Cieżkie,ale do zrobienia...Wymaga to niestety czasu,ale warto. Dopiero wtedy będziesz w stanie spojrzeć na sprawę trzeźwo.JEżeli nie radzisz sobie z problemem,polecam Ci psychologa. Wiem z własnego doświadczenia,że pomaga zmierzyć się z sytacją.
Pozdrawiam

811

Odp: byłam kochanką.. odeszłam

Witam..jestem po równie trudnym zwiazku z "żonatym"  jak wiele z Was.Mój trwał 1,5 roku Zakochałam sie obłędnie ,on tez był mocno zakochany ale ,nie mogłam byc ciagle tą drugą..nie mogłam tego zniesc,zabijały mnie weekendy wieczory,świeta.. a tegoroczny sylwester (oczywiscie samotny),był juz ponad moje siły nie dałam rady powiedziałam koniec ,juz wiecej nie moge,jest mi zle cholernie ,nie wiedziałam co ze soba zrobic ,wiec zaczęłam czytac i okazało sie ,ze jest mnóstwo takich samych sytuacji ,ze razem sobie radzicie jak wytrzymac jak sie nie dac z powrotem nabierac na piękne obietnice i wiare w cos czego nigdy nie będzie,Napiszcie jak sobie dajecie rade jak wytrzymujecie bez smsów tel ,myslenia i utraty miłosci bo poki co nie moge sie pozbierac...

812

Odp: byłam kochanką.. odeszłam

Tutaj chyba tylko czas może pomóc, i to forum jak dla mnie także w pewien sposób. I bezwzględnie musisz zabić w sobie nadzieję, że mimo wszystko kiedyś będziecie razem, że on powalczy.

813

Odp: byłam kochanką.. odeszłam

To jest trudne ale do przeżycia. Na starą miłość najlepsza jest nowa tym razem do kogoś wolnego. Życzę powodzenia:)

814

Odp: byłam kochanką.. odeszłam

Masz racje "Wrózko Bajuszko" jeszcze mam takie nadzieje ,ze on bedzie walczył o "nas" ale to jeszcze musi potrwac ,bo wiele razy mi to mówił...Ciagle mam jeszcze kropelke nadzieji...

815

Odp: byłam kochanką.. odeszłam

I nawet ta kropelka nadziei będzie cały czas rozdrapywać tą ranę

816

Odp: byłam kochanką.. odeszłam

PROSZĘ CIE OPOWIEDZ MI sWOJA HISTORIE...?

817

Odp: byłam kochanką.. odeszłam

ona jest tutaj opisana tylko wcześniej

818

Odp: byłam kochanką.. odeszłam
Monika 45r napisał/a:

Witam..jestem po równie trudnym zwiazku z "żonatym"  jak wiele z Was.Mój trwał 1,5 roku Zakochałam sie obłędnie ,on tez był mocno zakochany ale ,nie mogłam byc ciagle tą drugą..nie mogłam tego zniesc,zabijały mnie weekendy wieczory,świeta.. a tegoroczny sylwester (oczywiscie samotny),był juz ponad moje siły nie dałam rady powiedziałam koniec ,juz wiecej nie moge,jest mi zle cholernie ,nie wiedziałam co ze soba zrobic ,wiec zaczęłam czytac i okazało sie ,ze jest mnóstwo takich samych sytuacji ,ze razem sobie radzicie jak wytrzymac jak sie nie dac z powrotem nabierac na piękne obietnice i wiare w cos czego nigdy nie będzie,Napiszcie jak sobie dajecie rade jak wytrzymujecie bez smsów tel ,myslenia i utraty miłosci bo poki co nie moge sie pozbierac...

Moniczko,ja jestem po jeszcze dłuższym stażem związku z żonatym...i rocznej abstynencji od tego związku smile
Uwierz mi,warto wziąc się w garść, bez tego wszystkiego da się żyć. Jest okropnie na początku,niczym na odwyku wink
Ale ja jestem już na tym etapie,że widzę więcej pozytywów życia bez Niego. I mimo,że cały czas mamy ze sobą kontakt nie chcę już robić kroku w tył. Wiem,że On nie pogodził się z tym (to była moja decyzja) i gdybym szepnęła tylko słowo...Może i Ty kiedyś dojdziesz do tego etapu,choć nie jest to ani łatwe ani szybkie. Pozdrawiam smile

819

Odp: byłam kochanką.. odeszłam

Dziekuje Ci 'piekna pora roku' za to ze pokazujesz mi ze jednak da sie wytrzymać i nie wrócic,bo w tej chwili mysle ze nie dam rady ,ja tez mam z nim kontakt,i tylko jedno moje słowo...mówie mu ,ze jako zajety facet nie ma szans..ciagle mówi ze mi udowodni ze....

820

Odp: byłam kochanką.. odeszłam

Nie wierz w to co mówi, uciekaj od niego bo tylko Cię krzywdzi, żonaty facet który przez 1,5 roku nie odchodzi od żony nigdy od niej nie odejdzie, powodem jest wygoda. Nie daj się zwieść pustym słowom.

821

Odp: byłam kochanką.. odeszłam
Monika 45r napisał/a:

Dziekuje Ci 'piekna pora roku' za to ze pokazujesz mi ze jednak da sie wytrzymać i nie wrócic,bo w tej chwili mysle ze nie dam rady ,ja tez mam z nim kontakt,i tylko jedno moje słowo...mówie mu ,ze jako zajety facet nie ma szans..ciagle mówi ze mi udowodni ze....

To prawda, nie wierz mu, dojdź do siebie sama, jeśli możesz urwij kontakt, jeśli będzie chciał ci coś udowodnić to to zrobi ale czynami a nie słowami, możesz mu przekazać że ma tyle i tyle czasu, i ani dnia dłużej. Nie wciągaj się w to bardziej, dbaj o siebie, on nie jest wart miłości którą go darzysz jeśli nie potrafi o ciebie walczyć.

822

Odp: byłam kochanką.. odeszłam

Oni nigdy nie odchodzą od swoich zon............ich interesuje tylko ciało i przyjemnosci,za duzo maja do stracenia,uwierz taka jest prawda,długo trzeba dochodzic do tego wiem to...........nie łudz sie ze z Toba bedzie inaczej i ze Ty własnie jestes tą dla której on rzuci wszystko,kazda z nas tak myslała.......tzrymaj sie.

823

Odp: byłam kochanką.. odeszłam

Muszę się zgodzić z truskaweczka30 oni nigdy nie odchodzą od żon. Lepiej zakończyć taki związek samej z godnością niż usłyszeć od Niego że to koniec. To dopiero boli jak On zabije Twoją nadzieje.

824

Odp: byłam kochanką.. odeszłam

I ze mną:)

825

Odp: byłam kochanką.. odeszłam

tak z tobą również:)

826

Odp: byłam kochanką.. odeszłam

dziewczyny witajcie,jakiś dziś bardzo dołujący dzień mnie dopadł,wspomnienia dały górę,są miłe ale bardzo bolesne,Trzymam za was wszystkie kciuki,buziaki

827

Odp: byłam kochanką.. odeszłam

http://www.youtube.com/watch?v=pWsHvhpeakQ&NR=1

828

Odp: byłam kochanką.. odeszłam

A najgorsze jest to ze my to wszystko wiemy a jednak....miłej nocki dziewczyny!

829

Odp: byłam kochanką.. odeszłam

...Dlatego zeby nie zwariowac z bezsilnosci i od wspomnień jest takie forum jak to ,i pomagajmy sobie przetrwac i trzeba sie wspierac ,mnie takie cos w pewien sposób pomaga ,bo nie czuje sie sama ,wiem ze Wy tez jestescie po podobnych przejsciach i macie podobne odczucia ,macie racje " im " jest wygodnie miec Nas tak poprostu ,Wczoraj napisałam mu ze jego słowa juz nic dla mnie nie znaczą i nie dzialaja,a on ciagle pisze swoje...nie dociera do niego ze mnie juz nie bedzie on mysli ze mam jakies gorsze dni ale to niedługo sie zmieni...no niestety bede trzymała sie twardo mam nadzieje ze wytrwam...

830

Odp: byłam kochanką.. odeszłam

Wytrwasz:) trzymam kciuki:)

831

Odp: byłam kochanką.. odeszłam

ja też kochana trzymam kciuki,

832

Odp: byłam kochanką.. odeszłam

oj DZieki Dzieki dam Wam znac jak sie trzymam.Pozdrawiam

833

Odp: byłam kochanką.. odeszłam

Tak się zastanawiam Moniko co u ciebie słychać ??

Ja się znajduję obecnie na emocjonalnym dnie, od wczoraj płaczę i nie umiem przestać, zresztą już nawet nie próbuję przestać, pozwalam łzom płynąć, mając nadzieje że mi ich w końcu zabraknie. Bo najgorsze w życiu to jest nie móc przestać kochać.

834

Odp: byłam kochanką.. odeszłam

Takie_życie, rozumiem i wiem jak Ci jest trudno, odkochanie się jest znacznie dłuzszym i bardziej skomplikowanym procesem niż zakochanie bo nadal te hormony w nas buzują a obiektu naszych uczuć już nie ma i my to same jeszcze podsycamy, idealizujemy, marzymy, wspominamy, to w nas siedzi problem to my wyrządzamy sobie tym krzywdę, do tego dochodzi płacz jak pomyslimy - nikt mnie nie chce, nikt mnie nie kocha, nikt mnie nie przytula i jeszcze większy szloch na stwierdzenie - nikogo sobie już nigdy nie znajdę itp. Takie_życie przytulam Cię bardzo bardzo mocno, otrzyj łzy, usmiechnij się, zobacz ile sniegu napadało, może spacerek? może jakieś ploteczki?

835

Odp: byłam kochanką.. odeszłam

Witam.Ja też byłam kochanką''tą trzecią''.Skończyło się to już.NIe jest mi łatwo bo bylo tak że nawet mieszkaliśmy razem.Ja z czasem zapomne.Serce przestanie boleć.Teraz wiem że dobrze zrobiłam kończąc to,bo jeżeli zrobił to jej,zdradzałby też mnie.
Ale współczuje jego żonie.Wiem że on zrobi to znowu.Znajdzie sobie inna.Nie wiem dlaczego "Ona''godzi sie na to.Wiedziała o nas od samego początku.Mimo wszystko poprostu przyjeła go spowrotem.

836

Odp: byłam kochanką.. odeszłam

Monika45r-Ja cały miesiąc przepłakałam,nie płakałam tylko wtedy gdy dziecko było w domu.W tej chwili nadal nie jest mi łatwo,nie płacze już ale nadal myślę o nim.Tylko....''czy warto'' !!!

837

Odp: byłam kochanką.. odeszłam
maxi napisał/a:

Takie_życie, rozumiem i wiem jak Ci jest trudno, odkochanie się jest znacznie dłuzszym i bardziej skomplikowanym procesem niż zakochanie bo nadal te hormony w nas buzują a obiektu naszych uczuć już nie ma i my to same jeszcze podsycamy, idealizujemy, marzymy, wspominamy, to w nas siedzi problem to my wyrządzamy sobie tym krzywdę, do tego dochodzi płacz jak pomyslimy - nikt mnie nie chce, nikt mnie nie kocha, nikt mnie nie przytula i jeszcze większy szloch na stwierdzenie - nikogo sobie już nigdy nie znajdę itp. Takie_życie przytulam Cię bardzo bardzo mocno, otrzyj łzy, usmiechnij się, zobacz ile sniegu napadało, może spacerek? może jakieś ploteczki?

Dziękuję maxi, na spacerek się nie nadaję heh bo wyglądam dziś jak mały potwór smile. Najgorsze jest to że wczoraj popisaliśmy trochę, niestety u mnie co w sercu to na wierzchu i się znów nasłuchał, a on naprawdę czuje wyrzuty sumienia więc chyba jestem paskudna.

838

Odp: byłam kochanką.. odeszłam

Witam Majorka po przeczytaniu Twojego postu uświadomiłam sobie że ja też powinnam to skończyć,zrobiło mi się jakoś lżej i zaczełam być pewna swojej decyzji.Lecz dzisiaj po przeczytaniu kilku postów w których piszecie że wróciłyście do nich...
Mam wątpliwości,tak bardzo tęsknie za nim,tak bardzo mi go brakuje.Chyba łapie doła

839

Odp: byłam kochanką.. odeszłam

Witajcie,mnie mija juz miesiac od kiedy powiedziałam stop. ale to nie jest tak ze sie z nim kompletnie nie kontaktuje,tzn od tygodnia zaczęlismy znowu małymi kroczkami.ale tuz po tym jak powiedziałam dosc,po prostu myslałam ze zwariuje ryczałam wszedzie w autobusie idac ulica to jest masakra wiem wiem przezywam to cholernie,i na nic zdało sie moje tłumaczenie ze dobrze zrobiłam itd to boli jak mało co zeby nie zwariowac po prostu znajdowałam sobie zajecia ,akurat znalazłam sobie nowa prace wiec to mi tez pomoglo stanac na nogi bo musiałam sie wykazac a nie płakac, w domu jak łapałam doła zaczęłam sobie cwiczyc rózne takie tam zeby sie troche wyżyć tez pomogło,zaczynam sprzatac ,wymyslam mojemu dziecku rózniste zajecia zeby tylko czymssie zajac to pomaga uwierzcie

840

Odp: byłam kochanką.. odeszłam
ot taka sobie napisał/a:

Witam Majorka po przeczytaniu Twojego postu uświadomiłam sobie że ja też powinnam to skończyć,zrobiło mi się jakoś lżej i zaczełam być pewna swojej decyzji.Lecz dzisiaj po przeczytaniu kilku postów w których piszecie że wróciłyście do nich...
Mam wątpliwości,tak bardzo tęsknie za nim,tak bardzo mi go brakuje.Chyba łapie doła

Ot tak sobie... Ja wcale nie wróciłam... Zakończyłam to i zamknełam tamten rozdział w swoim życiu... ale jestem nadal tu na forum aby wspierać dziewczyny, które są w takiej sytuacji w jakiej ja byłam kiedyś... i przestrzegać przed tym... Uwierz mi Ty i wszystkie inne dziewczyny czytające mój post.... NIE WARTO !!!! DZIEWCZYNY NIE WARTO!!!!! Później po zakończeniu tej znajomości poznałam faceta który jak to na moje szczęście przystało również był zajęty ale nie była to już żona tylko dziewczyna... tylko, że gdy zaczeliśmy się spotykać wiedziałam, że im się nie układa (jak z resztą wszystkim tym mężom z którymi się spotykamy... wink dlatego po niedługim czasie postawiłam sprawę jasno... skoro Wam się nie układa a jak twierdzisz czujesz coś do mnie to zdecyduj... zostajesz z nią czy razem zaczynamy coś budować... i zdecydował.... od ponad pół roku jesteśmy razem i jesteśmy szczęśliwi.... dlatego jeśli już wchodzisz w coś takiego to postaw sprawę jasno... niech wybierze... niech się zdecyduje i podejmie męską decyzje bo każdy tchórz potrafi lecieć na 2 fronty... jak nie potrafi podjąć kroków to poślij barana do diabła... bo naprawdę nia warto.... jak się zagłębisz bardziej w nasze posty to poczytasz dziesiątki historii... i większość wygląda tak, że facet zwodzi... kocham Cie ale żona, ale dzieci, daj mi trochę czasu, bo kredyt, bo mieszkanie.... dadadadadadadada...... albo rybki albo akwarium proste. Tez jesteś człowiekiem i chcesz żyć, godnie żyć.

Pozdrawiam smile

841

Odp: byłam kochanką.. odeszłam

No to może i ja się przyłączę...
Popieram Majorkę-jeżeli chce się zakończyć taki układ,trzeba go zamknąć raz na zawsze.Powiedzieć sobie,że to koniec,że kiedyś będzie lepiej,tylko na początku trzeba pocierpieć...
Ja mam za sobą roczną "abstynencję" i z perspektywy tak długiego czasu mogę powiedzieć,że było warto pocierpieć,żeby teraz poczuć wolność.Czuję się w końcu nie związana tym uczuciem,czekaniem na wiadomość,telefon od Niego itp. Naprawdę ciężko było na początku...nawet bardzo.
Bałam się początku roku,bo on wrócił do pracy,tak więc znowu widujemy się codziennie.Ale teraz już wiem,że się uda wytrzymać bez niego smile
Nie chcę tego wszystkiego przerabiać od początku i tego się trzymam.Pozdrawiam smile

842

Odp: byłam kochanką.. odeszłam

Jesienna01 cieszę się ogromnie, wiedziałam, że Ci się uda smile 3maj tak dalej!!

843

Odp: byłam kochanką.. odeszłam
majorka napisał/a:
czarnaperełka napisał/a:

bylam kochanka, jestem zona..:) no coz los płata nam figle, jak poznalam mojego meza byl ponad pol roku po slubie i na pierwszym spotkaniu od razu mi powiedzial ze nie jest kawalerem. Na drugim spotkaniu juz wedzialam ze to moja druga połowa, ale zdrowy rozsadek kazal sie wycofac, wiedzialam ze to moze sprawic mi jedynie wiele bólu..wiadomo zona itp...on mowil ze sie nie uklada ze załuje decyzji o slubie, ze rodzina napierala itp...ale wiecie-kazdy tak mowi wiec nie wierzylam..ale dalam sie poniesc tej fali i poplynelam. Zakochalam sie bez reszty, mialam na koncie ciezki zwiazek w ktorym bylam bita, maltretowana, zamykana i wieziona w domu, odcieta od swiata...on mi dawal poczucie bezpieczenstwa..silny madry ...kiedy wyprowadzil sie od niej po  trzech miesiacach naszej znajomosci mowilam zeby decyzje podejmowal sam, ze to jego zycie....nigdy nie na[pieralammm ne wymuszalam...zamieszkalismy razem...zlozyl pozew i dostal rozwod, minely dwa lata i mamy juz slub i coreczke..czasem historie koncza SIE HAPPY ENDEM, ale prawda jest taka ze w wiekszosci przypadkow facet szuka kochanki tylko do lozka i ja zwodzi  nie majac zamiaru sie rozwodzic ani odchodzic od zony!!

więc jednak zdarza się i tak.....:) i na Tobie mamy przykład, że facet źle ulokował wcześniej uczucia... fajnie, ze Tobie sie ułozyło smile ja zbieram siły, żeby odejśc bo coraz bardziej mi na nim zaczyna zależeć... a nie chce w razie czego cierpieć... nie wydaje mi się, że spotyka sie ze mna żeby ze mna sypiać.. spotykamy sie ok 5 miesięcy a spalismy ze soba 4 razy... i to niedawno.. to mi sie w nim właśnie podoba.. jest czuły i dobry dla mnie i tego samego widze, że oczekuje ode mnie... zmienia mi koła w aucie, wymienia żarówki jak sie spalą , zawsze moge na niego liczyć... i zaczyna mnie do tego przyzwyczajać... a ja sie nie chce przyzwyczaic..

Majorka.Na razie jestem na tym etapie czytania Twoich postów.Widzę jednak że był moment kiedy wróciłaś do niego,ciekawi mnie jak to się zakończyło.Myślę że podobnie jak u mnie.Ja już raz też wróciłam.Wmawiałam sobie sama że to tylko przyjaźń że to nic takiego.że jak bede chciała to skończe to.Wcale nie jest tak łatwo.Cały czas myślę tylko o nim.Tęsknie za nim.Nowo poznanych facetów porównuje do niego.

844

Odp: byłam kochanką.. odeszłam

Majorka Powiem tak.Miałaś wielkie szczęście,miałaś tu wielkie wsparcie którego niestety mi brakuje.Pozrdawiam wszystkich

845

Odp: byłam kochanką.. odeszłam

Majorka- to Twój post skłonił mnie do tego, aby przejrzeć całe forum. Dziękuję i gratuluję decyzji.
Wiem również, że niedługo ja podejmę tą samą decyzję, jednak to jeszcze chwila, bo chcę zrobić to pewnie i przez chwilę jeszcze wiedzieć, że ktoś jest obok. Nie za blisko, nie za daleko.

Pozdrawiam.

Posty [ 781 do 845 z 985 ]

Strony Poprzednia 1 … 11 12 13 14 15 16 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » byłam kochanką.. odeszłam

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026