on ma żonę.. kochanka?? i co dalej ?? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » on ma żonę.. kochanka?? i co dalej ??

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 6 7 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 261 do 325 z 451 ]

261

Odp: on ma żonę.. kochanka?? i co dalej ??
czarnamamba napisał/a:

nareszcie trochę wolnego czasu i mogę tutaj zajrzeć. Rany w jakich warunkach dziś jechałam na spotkanie z  moim! Niestety nie wypalił wyjazd na montaż więc musimy się widywać w trakcie jego pracy. Wyskakuje na 2h albo tak jak w tym tygodniu byam u niego w zakładzie. Są to fajne chwile, które dają mi energię do życia. Dla tych chwil tłukę sie czasami setki kilometrów.

Pisałyście o tym co by było gdyby żona dowiedziała się o romansie waszego faceta i co wy byście zrobiły będąc na ich miejscu. Trudno jest mi się postawić w takiej sytuacji. Choć zabrzmi to, nie wiem czy trafnie to określę, ale samolubnie,to na pewno spieprzałabym gdzie pierz rośnie gdybym miała małe dziecko albo była jeszcze w ciązy. Dlaczego? żeby dziecko jak najmniej cierpiało. A dlaczego cierpiało? Bo tak jak pisałyście facet, który raz zdradzi zrobi to ponownie. A po co dziecko miałoby patrzeć na moją depresję czy awantury z mężem. Wracając do jego żony-wiem,że nie odejdzie, bo raz, że jest ślepa a on sprytny, a dwa-bo nawet gdyby w końcu przejrzała na oczy bez niego by zginęła, tym bardziej kiedy pojawi się dziecko. Skąd moja opinia? Wskazują na to te wszystkie telefony, opowiadania jego koleżanki z pracy, jego opowiadania i naigrywanie się. Czasami zastanawiałam skąd on bierze pomysły na te wszystkie kłamstewka-np. telefony do żony odnośnie bzdet byleby tylko uśpić jej czujność-doszłam do wniosku, że weszło mu to już w krew. Mnie też to już nie przeszkadza. Przyzwyczaiłam się. To jest normalne.

Nie mogę się doczekać kiedy kupi auto, choć jednocześnie mu współczuję bo będzie uwiązany i na każde pierdnięcie żonki. Gdzie się się człowiek nie obejrzy to z tyłu d..

Ostatnio,po przejrzeniu kilku forów doszłam do wniosku, że jestem w o tyle dobrej sytuacji, lepszej od waszej, że mój proponował mi wzięcie rozwodu ze swoją żoną i  bycie ze mną. Głupie, że odmówiłam? Może i tak. Może i chciałabym mieć go na co dzień. Ale na obecnym etapie życia nie dałabym mu ciepłego domu i stabilności. Jestem w rozjazdach, w ciągłym biegu. Poza tym odnoszę wrażenie, że wszyscy faceci,nawet w pozornie idealnych małżeństwach, zdradzają. Po co więc ryzykować przypisywaniem sobie roli głupiej żony?

Jeśli naprawdę takie są Twoje poglądy, to szczere wyrazy współczucia:((

Zobacz podobne tematy :

262 Ostatnio edytowany przez gonia-73 (2009-10-15 10:58:43)

Odp: on ma żonę.. kochanka?? i co dalej ??

czarnamamba...z tego co pisałaś w swoich postach widac że jestem singlem i nie chcesz stabilności...Twoja sprawa ale te Twoje wypowiedzi na temat głupich żonek są nie na miejscu...nie widzisz że obrażasz uczucia takich głupich żonek...weź się za wolnego faceta, takiego jak Ty który jest singlem...on będzie skakał z kwiatka na kwiatek, zobaczymy jak się poczujesz???

263 Ostatnio edytowany przez majorka (2009-10-17 18:22:23)

Odp: on ma żonę.. kochanka?? i co dalej ??
MałaMi321 napisał/a:

majorka, nie jestem w temacie-z kim się spotykasz? nadal z tym samym?

A u mnie? Dziś było miło choć znów bałam się pójść krok naprzód. Kiedy potem napisałam smsa z propozycją wyjścia jak za dawnych czasów-nie odpisał. Może nie chce narażać się żonie. Wtedy nie było jej w mieście, więc może dlatego. Tęsknię za nim. Takim jakim był wcześniej. Naszymi relacjami. Ostatnio odstawiłam moją ulubioną żurawinkę i [rzeszłam na uspakajające pigułki-rano i przed snem. Ale dziś chyba sobie chlupnę. Nasze zdrowie drogie Panie:)
Ostatnio pisząc w swoim kajecie doszłam do konkluzji, że mnie skrzywdził. Pewnie nieświadomie i nieegoistycznie, ale zranił. Najpierw bardzo pomógł by potem zadawać ciosy i ranić mocniej niż ktokolwiek..tylko, że teraz nie ma nikogo kto by mi pomógł:(

MałaMi tak cały czas mowa o tym samym.... Co do Ciebie to może skorzystaj z porady jakiegoś psychologa bo wykończą Cie te pigułki i alkohol sad a to nie jest wyjscie... przecież wiesz o tym.... Też dawniej jak maiłam słabsze dni umawiałąm się z przyjaciółkami na drinka... ok można się napić dla towarzystwa ale nie przez faceta.... przemyśl to sobie....


a co do mnie to wszystko w porzadku....  dla sprostowanie bo pewnie mało kto przeczytał cała historie przez te ok 200 postów, w naszym przypadku nie było słowa kocham Cie ani od niego ani ode mnie.... powiedział mi tylko kiedyś że go rozkochałam  w sobie... a teraz widze, że zależy mu na mnie coraz bardziej, że zakochuje sie we mnie.... mi też zależy ale w inny sposób... lubie spędzać z nim czas, śmiac się, żartować, przytulać, całować.... ale nie wyobrażam sobie sytuacji być z nim.... może jest to troche śmieszne bądź dziwne ale teraz wiem, że jakby się rozwiódł nie byłabym z nim.... dlaczego? bo nie potrafiłabym mu zaufać jako mężowi.... jak zdradza ja to czemu by nie zdradzał mnie..... dlatego pojawia sie pytanie to po co to wszystko? do czego to dąży??? powiecie mi ??

264 Ostatnio edytowany przez Aurora (2009-10-17 19:11:59)

Odp: on ma żonę.. kochanka?? i co dalej ??
czarnamamba napisał/a:

nareszcie trochę wolnego czasu i mogę tutaj zajrzeć. Rany w jakich warunkach dziś jechałam na spotkanie z  moim! Niestety nie wypalił wyjazd na montaż więc musimy się widywać w trakcie jego pracy. Wyskakuje na 2h albo tak jak w tym tygodniu byam u niego w zakładzie. Są to fajne chwile, które dają mi energię do życia. Dla tych chwil tłukę sie czasami setki kilometrów.

Pisałyście o tym co by było gdyby żona dowiedziała się o romansie waszego faceta i co wy byście zrobiły będąc na ich miejscu. Trudno jest mi się postawić w takiej sytuacji. Choć zabrzmi to, nie wiem czy trafnie to określę, ale samolubnie,to na pewno spieprzałabym gdzie pierz rośnie gdybym miała małe dziecko albo była jeszcze w ciązy. Dlaczego? żeby dziecko jak najmniej cierpiało. A dlaczego cierpiało? Bo tak jak pisałyście facet, który raz zdradzi zrobi to ponownie. A po co dziecko miałoby patrzeć na moją depresję czy awantury z mężem. Wracając do jego żony-wiem,że nie odejdzie, bo raz, że jest ślepa a on sprytny, a dwa-bo nawet gdyby w końcu przejrzała na oczy bez niego by zginęła, tym bardziej kiedy pojawi się dziecko. Skąd moja opinia? Wskazują na to te wszystkie telefony, opowiadania jego koleżanki z pracy, jego opowiadania i naigrywanie się. Czasami zastanawiałam skąd on bierze pomysły na te wszystkie kłamstewka-np. telefony do żony odnośnie bzdet byleby tylko uśpić jej czujność-doszłam do wniosku, że weszło mu to już w krew. Mnie też to już nie przeszkadza. Przyzwyczaiłam się. To jest normalne.

Nie mogę się doczekać kiedy kupi auto, choć jednocześnie mu współczuję bo będzie uwiązany i na każde pierdnięcie żonki. Gdzie się się człowiek nie obejrzy to z tyłu d..

Ostatnio,po przejrzeniu kilku forów doszłam do wniosku, że jestem w o tyle dobrej sytuacji, lepszej od waszej, że mój proponował mi wzięcie rozwodu ze swoją żoną i  bycie ze mną. Głupie, że odmówiłam? Może i tak. Może i chciałabym mieć go na co dzień. Ale na obecnym etapie życia nie dałabym mu ciepłego domu i stabilności. Jestem w rozjazdach, w ciągłym biegu. Poza tym odnoszę wrażenie, że wszyscy faceci,nawet w pozornie idealnych małżeństwach, zdradzają. Po co więc ryzykować przypisywaniem sobie roli głupiej żony?

Niewiarygodne,że takie osoby istnieją na tym swiecie....Nie wiem jak można być tak głupim i tak żałosnym....Nie obrażam ludzi i jestem tolerancyjna ale w tym wypadku nie mogę się oprzeć....Kobieto czy ty nie widzisz kim Ty jesteś???? Zadawalasz się ochłapami...2 godzinki albo chwilka w zakładzie i uważasz sie za kogoś lepszego od tej naiwnej żony....
"proponował mi wziecie rozwodu ze swoją żoną i bycie ze mną" a może zamiast uwodzić cudzych mężów  poszłabyś do szkoły by poprawnie wysławiać się w ojczystym języku smile i Ty mówisz, że żony są głupie....Żenada! Mam nadzieję że dostaniesz takiego kopa w d...,że się obudzisz...

265

Odp: on ma żonę.. kochanka?? i co dalej ??

pisał do mnie nie dawno.... że tęskni... że przed każdym swoim  snem myśli  o mnie.. a jest w domu w swoim łóżku....  że chciał by być teraz przy mnie... ja nic nie pisałam... napisał sam od siebie... po co? skoro ona jest teraz pewnie albo nawet napewno obok  niego...

266

Odp: on ma żonę.. kochanka?? i co dalej ??
majorka napisał/a:

pisał do mnie nie dawno.... że tęskni... że przed każdym swoim  snem myśli  o mnie.. a jest w domu w swoim łóżku....  że chciał by być teraz przy mnie... ja nic nie pisałam... napisał sam od siebie... po co? skoro ona jest teraz pewnie albo nawet napewno obok  niego...

Dlaczego? Ponieważ jest niedojrzały emocjonalnie.....Nudzi go życie rodzinne.Ty jestes dla niego przygodą która pociąga.Żona komś kogo ma....A faceci lubią gonić króliczka.A jeśli chcesz się dowiedzieć czegoś więcej poczytaj posty "Czym,kim jest kochanka"Tam to wszystko było dokładnie przerobione.Widać że jestes inteligentną kobietą, więc ta wiedza powinna Ci się przydać.

267

Odp: on ma żonę.. kochanka?? i co dalej ??

dziękuje Aurorra za te słowa... że nie oceniasz mnie i dostrzegłaś, że nie jestem głupią i pustą kobietą..  tak jak już napisałam nabrałąm dużo dystansu do jego osoby, spotykam się z nim na kawie, porozmawiać ale to on do wszystkiego dąży... przyszedł weekend poświęciłam go dla przyjaciół a tu smsy po nocach, w ciągu dnia, wcale mu sie nie narzucam, chciałąm miec weekend dla siebie a on .... widze, że "głupieje" coraz bardziej na moim punkcie... chętnie poczytam te posty o których napisałaś o ile je znajde wink

268

Odp: on ma żonę.. kochanka?? i co dalej ??

Majorka mój mąż z którym się rozstaje ostatnio poszedł ze mną na dyskotekę dzwoni do niego jego kochanka a on w  zupełnie stoicki sposób mówi jej że jest w domu i źle się czuje  trochę się śmiałam a potem było mi jej żal ja zostałam zdradzona ale przynajmniej wiem że się rozstaniemy i tyle a ona nadal daje się wodzić za nos. Twój pan jest typowym terytoria listą i mimo że z tobą nie jest chce mieć nad tobą kontrole naprawde nie warto dla takich tracić czasu.

269

Odp: on ma żonę.. kochanka?? i co dalej ??
fenix napisał/a:

Majorka mój mąż z którym się rozstaje ostatnio poszedł ze mną na dyskotekę dzwoni do niego jego kochanka a on w  zupełnie stoicki sposób mówi jej że jest w domu i źle się czuje  trochę się śmiałam a potem było mi jej żal ja zostałam zdradzona ale przynajmniej wiem że się rozstaniemy i tyle a ona nadal daje się wodzić za nos. Twój pan jest typowym terytoria listą i mimo że z tobą nie jest chce mieć nad tobą kontrole naprawde nie warto dla takich tracić czasu.

Śmiałaś się? Przecież to jest szczyt....To on już tak oficjalnie z tą kochanką????

270

Odp: on ma żonę.. kochanka?? i co dalej ??
fenix napisał/a:

Twój pan jest typowym terytoria listą i mimo że z tobą nie jest chce mieć nad tobą kontrole naprawde nie warto dla takich tracić czasu.

on nigdy nie miał i nie będzie miał nade mna kontroli, bo jestem mimo wszystko wolna kobietą smile a co do czasu poswiecanego dla niego nie uważam, że to strata danego czasu.... lubie sie z nim spotykac, rozwodu nie oczekuje, jest dobrze jak jest więc póki mi sie nie znudzi niech zostanie tak jak jest wink

271

Odp: on ma żonę.. kochanka?? i co dalej ??

brawo majorka jestem pod wrażeniem,postanowienie super,jesteś górą

272

Odp: on ma żonę.. kochanka?? i co dalej ??

Wciąż mnie zadziwiacie - egoizm, brak inteligencji uczuciowej, brak empatii...

273

Odp: on ma żonę.. kochanka?? i co dalej ??
majorka napisał/a:
fenix napisał/a:

Twój pan jest typowym terytoria listą i mimo że z tobą nie jest chce mieć nad tobą kontrole naprawde nie warto dla takich tracić czasu.

on nigdy nie miał i nie będzie miał nade mna kontroli, bo jestem mimo wszystko wolna kobietą smile a co do czasu poswiecanego dla niego nie uważam, że to strata danego czasu.... lubie sie z nim spotykac, rozwodu nie oczekuje, jest dobrze jak jest więc póki mi sie nie znudzi niech zostanie tak jak jest wink

No wiesz czas leci szybko nim się obejrzysz okaże się że zamiast poświęcić swój czas na fajnego faceta z którym ułożysz sobie życie zmarnowałaś lata na egoistę który szukał spełnienia fantazji ale jak wolisz wiadomo że lepiej się uczyć na własnych błędach.

274

Odp: on ma żonę.. kochanka?? i co dalej ??
Aurora napisał/a:
fenix napisał/a:

Majorka mój mąż z którym się rozstaje ostatnio poszedł ze mną na dyskotekę dzwoni do niego jego kochanka a on w  zupełnie stoicki sposób mówi jej że jest w domu i źle się czuje  trochę się śmiałam a potem było mi jej żal ja zostałam zdradzona ale przynajmniej wiem że się rozstaniemy i tyle a ona nadal daje się wodzić za nos. Twój pan jest typowym terytoria listą i mimo że z tobą nie jest chce mieć nad tobą kontrole naprawde nie warto dla takich tracić czasu.

Śmiałaś się? Przecież to jest szczyt....To on już tak oficjalnie z tą kochanką????

Mój związek jest już historią ale bawi mnie fakt że inne dziewczyny dają się nabrać.

275

Odp: on ma żonę.. kochanka?? i co dalej ??
fenix napisał/a:
Aurora napisał/a:
fenix napisał/a:

Majorka mój mąż z którym się rozstaje ostatnio poszedł ze mną na dyskotekę dzwoni do niego jego kochanka a on w  zupełnie stoicki sposób mówi jej że jest w domu i źle się czuje  trochę się śmiałam a potem było mi jej żal ja zostałam zdradzona ale przynajmniej wiem że się rozstaniemy i tyle a ona nadal daje się wodzić za nos. Twój pan jest typowym terytoria listą i mimo że z tobą nie jest chce mieć nad tobą kontrole naprawde nie warto dla takich tracić czasu.

Śmiałaś się? Przecież to jest szczyt....To on już tak oficjalnie z tą kochanką????

Mój związek jest już historią ale bawi mnie fakt że inne dziewczyny dają się nabrać.

Inne dziewczyny dają się nabrać według Ciebie fenix...A Ty przypadkiem trochę nie dajesz mu się nabrać? Po tym co Ci zrobił Poinnaś go pognać w diabły. A nie bawić się z nim w dyskotece. W końcu jest jakaś duma kobieca.

276

Odp: on ma żonę.. kochanka?? i co dalej ??

Aurora u mnie to czysta kalkulacja co jest lepsze siedzieć samotnie w domu czy wyjść do ludzi i się rozerwać mąż jest osobą fałszywą i wiem że czeka na mój błąd by go wykorzystać w sądzie dlatego zawarcie rozejmu i pozornie normalne stosunki są mniejszym złem.
Co do jego kochanek to są to dziewczyny młode 19 lub 21 letnie dające się ponieść jego urokowi a zarazem jakże naiwne myśląc że to właśnie one są wyjątkowe to one go zmienią to one są kochane a to tylko zwykła iluzja.
Czy logika nie podpowiada że facet który ma kilka panienek albo jedną po drugiej , zdradza żonę i nawet nie potrafi uszanować śmierci własnego teścia raczej się nie zmieni a jednak one w to wierzą patrze na to od roku i widzę jak każda po kolei zostaje porzucona gdy spełni swoją role jedna ma miesiąc druga dwa ale każda kończy tak samo z płaczem załamane błagające by nie odchodził dopiero wtedy pokazuje swoje prawdziwe oblicze . Bawi mnie to bo gdy najbardziej cierpiałam i miałam jeszcze nadzieje one się nie krępowały dzwonić do mnie bym sobie dała spokój bo właśnie się bzykają lub   że ona udowodni moim teściom kto się nadaje na żonę dla ich syna.  Większość kochanek prędzej czy później uzależnia się od swojego pana i zaczyna dostrzegać to że to nie żadne uczucie że to nie wielka miłość a jedynie chęć zabawy wytchnienia i braku zobowiązań.

277

Odp: on ma żonę.. kochanka?? i co dalej ??
fenix napisał/a:

Aurora u mnie to czysta kalkulacja co jest lepsze siedzieć samotnie w domu czy wyjść do ludzi i się rozerwać mąż jest osobą fałszywą i wiem że czeka na mój błąd by go wykorzystać w sądzie dlatego zawarcie rozejmu i pozornie normalne stosunki są mniejszym złem.
Co do jego kochanek to są to dziewczyny młode 19 lub 21 letnie dające się ponieść jego urokowi a zarazem jakże naiwne myśląc że to właśnie one są wyjątkowe to one go zmienią to one są kochane a to tylko zwykła iluzja.
Czy logika nie podpowiada że facet który ma kilka panienek albo jedną po drugiej , zdradza żonę i nawet nie potrafi uszanować śmierci własnego teścia raczej się nie zmieni a jednak one w to wierzą patrze na to od roku i widzę jak każda po kolei zostaje porzucona gdy spełni swoją role jedna ma miesiąc druga dwa ale każda kończy tak samo z płaczem załamane błagające by nie odchodził dopiero wtedy pokazuje swoje prawdziwe oblicze . Bawi mnie to bo gdy najbardziej cierpiałam i miałam jeszcze nadzieje one się nie krępowały dzwonić do mnie bym sobie dała spokój bo właśnie się bzykają lub   że ona udowodni moim teściom kto się nadaje na żonę dla ich syna.  Większość kochanek prędzej czy później uzależnia się od swojego pana i zaczyna dostrzegać to że to nie żadne uczucie że to nie wielka miłość a jedynie chęć zabawy wytchnienia i braku zobowiązań.

A to mi ulżyło....Myślałam,że chcesz go odzyskać w ten czy inny sposób.A jak widać on nie jest tego wart by taka fajna babeczka się dla niego starała.....

278

Odp: on ma żonę.. kochanka?? i co dalej ??

Aurora dzięki ale jak czytam wypowiedzi młodych kobiet które mimo że są wole pakują się w toksyczne związki i liczą na brak konsekwencji lub co gorsza na wielką miłość to raz czuje bezsilność bo dopiero jak dostaną kopa to uwierzą ale wtedy już będzie za późno a dwa rozbawienie że sama też myślałam że wiem lepiej niż inni ale jak wysoką cenę musiałam zapłacić za wolę nauki na własnych błędach.

279

Odp: on ma żonę.. kochanka?? i co dalej ??

Zastanawiam się kto Was wychowuje panienki.Bo przecież rodzice wpajają nam jakieś wartości.Mama Wam nie mówiła,że można kogoś skrzywdzić.Doskonale zdajecie sobie sprawę z tego że "to" jest tylko romans...Więc po co w to brniecie bez sensu? Za prę lat któraś z Was może zostać taką zdradzaną żoną....Bo los potrafi odpłacać pięknym za nadobne.

280

Odp: on ma żonę.. kochanka?? i co dalej ??
Aurora napisał/a:

Zastanawiam się kto Was wychowuje panienki.Bo przecież rodzice wpajają nam jakieś wartości.Mama Wam nie mówiła,że można kogoś skrzywdzić.Doskonale zdajecie sobie sprawę z tego że "to" jest tylko romans...Więc po co w to brniecie bez sensu? Za prę lat któraś z Was może zostać taką zdradzaną żoną....Bo los potrafi odpłacać pięknym za nadobne.

może nie każdy ma mame i nie ma kto wpajać tych wartosci?

281

Odp: on ma żonę.. kochanka?? i co dalej ??
apoteoza23 napisał/a:
Aurora napisał/a:

Zastanawiam się kto Was wychowuje panienki.Bo przecież rodzice wpajają nam jakieś wartości.Mama Wam nie mówiła,że można kogoś skrzywdzić.Doskonale zdajecie sobie sprawę z tego że "to" jest tylko romans...Więc po co w to brniecie bez sensu? Za prę lat któraś z Was może zostać taką zdradzaną żoną....Bo los potrafi odpłacać pięknym za nadobne.

może nie każdy ma mame i nie ma kto wpajać tych wartosci?

To ma być usprawiedliwienie? Ale każdy ma rozum i wolną wolę....głowę od myślenia....i sumienie.

282

Odp: on ma żonę.. kochanka?? i co dalej ??
Aurora napisał/a:
apoteoza23 napisał/a:
Aurora napisał/a:

Zastanawiam się kto Was wychowuje panienki.Bo przecież rodzice wpajają nam jakieś wartości.Mama Wam nie mówiła,że można kogoś skrzywdzić.Doskonale zdajecie sobie sprawę z tego że "to" jest tylko romans...Więc po co w to brniecie bez sensu? Za prę lat któraś z Was może zostać taką zdradzaną żoną....Bo los potrafi odpłacać pięknym za nadobne.

może nie każdy ma mame i nie ma kto wpajać tych wartosci?

To ma być usprawiedliwienie? Ale każdy ma rozum i wolną wolę....głowę od myślenia....i sumienie.

poniekąd, jak ktoś wychował się przykładowo w patologicznej rodzinie to pewne wartosci ma zachwiane...( ale to tylko przykład) z resztą odnoszę wrazenie że ten cały świat gdzieś się pogubił... teraz liczy się własne ja.....- szkoda..

283

Odp: on ma żonę.. kochanka?? i co dalej ??

witam Was wszytkie po kolejnej mojej nieobecno ści

gonia-73 napisał/a:

czarnamamba...z tego co pisałaś w swoich postach widac że jestem singlem i nie chcesz stabilności...Twoja sprawa ale te Twoje wypowiedzi na temat głupich żonek są nie na miejscu...nie widzisz że obrażasz uczucia takich głupich żonek...weź się za wolnego faceta, takiego jak Ty który jest singlem...on będzie skakał z kwiatka na kwiatek, zobaczymy jak się poczujesz???

pisząc głupie żonki nie miałam na celu obrażanie żadnej z Was, jeśli którąs uraziłam to przepraszam. Poprostu obserwuję otoczenie, rozmawiam z ludźmi i z moich doświadczeń wynika, że duża większość facetów zdradza swoje żony-choćby nie wiem jak byli pilnowani to i tak to robią, choćby nie wiem jak im nadskakiwać to i tak to robią. Facet, który raz posmakuje zakazanego owocu będzie to robił nadal. Nie chciałabym być tą oszukiwaną. Kiedyś marzyłam o białej sukni, tym najważniejszym w życiu dziewczyny dniu. Potoczyło się tak a nie inaczej, że facet ożenił się z inną-cholerny ból. Myślałam, że to koniec..aż tu nagle-skoro chciał być ze mną, w tym momencie korzystałam. Jak czułabym się na miejscu jego żony? Upokorzona, zawiedziona, oszukana. Wyobrażam sobie. Najpiękniejszy dzień w życiu okazuje się mystyfikacją. Mąż mówi mi, że kocha i przysięga wierność, a myśli o innej? Cały idealny świat szczęśliwej mężatki rozsypuje się. A co dopiero gdy pomyśli się o diecku-wydaje się na świat małego człowieka-wspólne dzieło z człowiekiem, który tak mnie rani. Zadaję sobie pytanie-czy "robiąc" to dziecko ze mną myślał o tamtej, czy poczas kiedy ja leżałam w szpitalu on mizdrzył się z inną?, czy moje dziecko zna tamtą? Zbyt wiele wątpliwości. Obraz malżeństwa nie jest już taki piękny-można zamalowywać fragmenty odpryśniętej farby i dalej się oszukiwać albo zeskrobać resztę i odkryć drugi obraz. W pierwszym przypadku byłabym "głupią" żoną bo oszukiwałabym sama siebie do końca życia, a w drugim- okazaloby się,że byłam tą "głupią" wierzącą i ufającą mu bezgranicznie od samego początku. Tak ja bym sie czuła.
Myslimy, że małżeństwo ozanacza wyłączność na faceta i możemy mu bezgranicznie ufać. On jednak nas zdradza. I co wtedy? Dlatego obecnie nie jestem zwolenniczką małżeństwa. Po co ta cała szopka dla późniejszych tragedii? Skoro przysięga się przed Bogiem to nie ma odwrotu-wg mnie. A jednak. Widać tylko my kobiety (z niektórymi wyjątkami-wybacz Gaga) dotrzymujemy danego słowa. I może jesteśmy "głupie"?  Ja nie przysięgałam więc czuję się usprawiedliwiona. On - no cóż-raz przysięgę złamał więc czuje się z niej zwolniony.
W przekonaniu, że małżeństwo nie jest do niczego potrzebne utwierdzają mnie faceci, notabene żonaci, którzy bywają wieczorami w klubach a w czasie pracy w kawiarniach bynajmniej nie ze swoimi żonami.

284

Odp: on ma żonę.. kochanka?? i co dalej ??

wiesz co w dużym stopniu się z Toba zgadzam masz racje przedstawiłaś to wszystko w prawdziwym świetle,niestety świat oszalał i pędzie nie tak jak trzeba,pozdrawiam, miłego dnia życzę

285

Odp: on ma żonę.. kochanka?? i co dalej ??
czarnamamba napisał/a:

witam Was wszytkie po kolejnej mojej nieobecno ści

gonia-73 napisał/a:

czarnamamba...z tego co pisałaś w swoich postach widac że jestem singlem i nie chcesz stabilności...Twoja sprawa ale te Twoje wypowiedzi na temat głupich żonek są nie na miejscu...nie widzisz że obrażasz uczucia takich głupich żonek...weź się za wolnego faceta, takiego jak Ty który jest singlem...on będzie skakał z kwiatka na kwiatek, zobaczymy jak się poczujesz???

pisząc głupie żonki nie miałam na celu obrażanie żadnej z Was, jeśli którąs uraziłam to przepraszam. Poprostu obserwuję otoczenie, rozmawiam z ludźmi i z moich doświadczeń wynika, że duża większość facetów zdradza swoje żony-choćby nie wiem jak byli pilnowani to i tak to robią, choćby nie wiem jak im nadskakiwać to i tak to robią. Facet, który raz posmakuje zakazanego owocu będzie to robił nadal. Nie chciałabym być tą oszukiwaną. Kiedyś marzyłam o białej sukni, tym najważniejszym w życiu dziewczyny dniu. Potoczyło się tak a nie inaczej, że facet ożenił się z inną-cholerny ból. Myślałam, że to koniec..aż tu nagle-skoro chciał być ze mną, w tym momencie korzystałam. Jak czułabym się na miejscu jego żony? Upokorzona, zawiedziona, oszukana. Wyobrażam sobie. Najpiękniejszy dzień w życiu okazuje się mystyfikacją. Mąż mówi mi, że kocha i przysięga wierność, a myśli o innej? Cały idealny świat szczęśliwej mężatki rozsypuje się. A co dopiero gdy pomyśli się o diecku-wydaje się na świat małego człowieka-wspólne dzieło z człowiekiem, który tak mnie rani. Zadaję sobie pytanie-czy "robiąc" to dziecko ze mną myślał o tamtej, czy poczas kiedy ja leżałam w szpitalu on mizdrzył się z inną?, czy moje dziecko zna tamtą? Zbyt wiele wątpliwości. Obraz malżeństwa nie jest już taki piękny-można zamalowywać fragmenty odpryśniętej farby i dalej się oszukiwać albo zeskrobać resztę i odkryć drugi obraz. W pierwszym przypadku byłabym "głupią" żoną bo oszukiwałabym sama siebie do końca życia, a w drugim- okazaloby się,że byłam tą "głupią" wierzącą i ufającą mu bezgranicznie od samego początku. Tak ja bym sie czuła.
Myslimy, że małżeństwo ozanacza wyłączność na faceta i możemy mu bezgranicznie ufać. On jednak nas zdradza. I co wtedy? Dlatego obecnie nie jestem zwolenniczką małżeństwa. Po co ta cała szopka dla późniejszych tragedii? Skoro przysięga się przed Bogiem to nie ma odwrotu-wg mnie. A jednak. Widać tylko my kobiety (z niektórymi wyjątkami-wybacz Gaga) dotrzymujemy danego słowa. I może jesteśmy "głupie"?  Ja nie przysięgałam więc czuję się usprawiedliwiona. On - no cóż-raz przysięgę złamał więc czuje się z niej zwolniony.
W przekonaniu, że małżeństwo nie jest do niczego potrzebne utwierdzają mnie faceci, notabene żonaci, którzy bywają wieczorami w klubach a w czasie pracy w kawiarniach bynajmniej nie ze swoimi żonami.

Mam wrażenie,że próbujesz się rozgrzeszyć zwalają całą winę na ten beznadziejny świat ....A przecież jesteś z jednym z tych facetów którzy tak zdradzają.I jeszcze piszesz,że czujesz się rozgrzeszona.....To nie świat jest zły tylko ludzie którzy go kreują.Dopóki istnieją kobiety takie jak Ty tych zdradzających mężów napewno będzie przybywało.

286

Odp: on ma żonę.. kochanka?? i co dalej ??
czarnamamba napisał/a:

pisząc głupie żonki nie miałam na celu obrażanie żadnej z Was, jeśli którąs uraziłam to przepraszam. Poprostu obserwuję otoczenie, rozmawiam z ludźmi i z moich doświadczeń wynika, że duża większość facetów zdradza swoje żony-choćby nie wiem jak byli pilnowani to i tak to robią, choćby nie wiem jak im nadskakiwać to i tak to robią. Facet, który raz posmakuje zakazanego owocu będzie to robił nadal. Nie chciałabym być tą oszukiwaną. Kiedyś marzyłam o białej sukni, tym najważniejszym w życiu dziewczyny dniu. Potoczyło się tak a nie inaczej, że facet ożenił się z inną-cholerny ból. Myślałam, że to koniec..aż tu nagle-skoro chciał być ze mną, w tym momencie korzystałam. Jak czułabym się na miejscu jego żony? Upokorzona, zawiedziona, oszukana. Wyobrażam sobie. Najpiękniejszy dzień w życiu okazuje się mystyfikacją. Mąż mówi mi, że kocha i przysięga wierność, a myśli o innej? Cały idealny świat szczęśliwej mężatki rozsypuje się. A co dopiero gdy pomyśli się o diecku-wydaje się na świat małego człowieka-wspólne dzieło z człowiekiem, który tak mnie rani. Zadaję sobie pytanie-czy "robiąc" to dziecko ze mną myślał o tamtej, czy poczas kiedy ja leżałam w szpitalu on mizdrzył się z inną?, czy moje dziecko zna tamtą? Zbyt wiele wątpliwości. Obraz malżeństwa nie jest już taki piękny-można zamalowywać fragmenty odpryśniętej farby i dalej się oszukiwać albo zeskrobać resztę i odkryć drugi obraz. W pierwszym przypadku byłabym "głupią" żoną bo oszukiwałabym sama siebie do końca życia, a w drugim- okazaloby się,że byłam tą "głupią" wierzącą i ufającą mu bezgranicznie od samego początku. Tak ja bym sie czuła.
Myslimy, że małżeństwo ozanacza wyłączność na faceta i możemy mu bezgranicznie ufać. On jednak nas zdradza. I co wtedy? Dlatego obecnie nie jestem zwolenniczką małżeństwa. Po co ta cała szopka dla późniejszych tragedii? Skoro przysięga się przed Bogiem to nie ma odwrotu-wg mnie. A jednak. Widać tylko my kobiety (z niektórymi wyjątkami-wybacz Gaga) dotrzymujemy danego słowa. I może jesteśmy "głupie"?  Ja nie przysięgałam więc czuję się usprawiedliwiona. On - no cóż-raz przysięgę złamał więc czuje się z niej zwolniony.
W przekonaniu, że małżeństwo nie jest do niczego potrzebne utwierdzają mnie faceci, notabene żonaci, którzy bywają wieczorami w klubach a w czasie pracy w kawiarniach bynajmniej nie ze swoimi żonami.

"choćby nie wiem jak byli pilnowani" to nawet pogarsza sprawe takie pilnowanie, jak bedzie chciał zdradzic to zdradzi, jak bedzie chciał sie spotykać z kochanka to się będzie spotykał.. jestem ciekawa co oni mówią tym swoim żonom jak wychodza do tej drugiej...  pewnie niezłe kłamstwa lecą... masakra...

"Zadaję sobie pytanie-czy "robiąc" to dziecko ze mną myślał o tamtej, czy poczas kiedy ja leżałam w szpitalu on mizdrzył się z inną?" trudne pytania ale pewnie odpowiedzi się nie dowiemy... i może lepiej... moim zdaniem.. czy mąż moze mysleć o kochance podczas kochania sie ze swoją zona? może.. a czy kochajac sie z kochanka moze myslec o żonie? raczej nie... bo jak by tak było nie było by go przy kochance...

"W przekonaniu, że małżeństwo nie jest do niczego potrzebne utwierdzają mnie faceci, notabene żonaci, którzy bywają wieczorami w klubach a w czasie pracy w kawiarniach bynajmniej nie ze swoimi żonami" nie do konca zgodze sie z tym cytatem.. tylko z jego koncówką o facetach, klubach i kawiarniach.. to prawda... na imprezach widuje wielu znajomych i kolegów bawiących sie bynajmniej  nie w towarzystwie  swoich żon, a co do kawiarni podczas pracy to jestem  sama chodzącym przykładem...

287

Odp: on ma żonę.. kochanka?? i co dalej ??

Widać że oceniacie wszystkich jedną miarą (podejrzewam,że własną) Zapewniam was,że są szczęśliwe małżeństwa....Być może mieli szczęście ,że się poznali,albo dlatego, że nie spotkali na swej drodze kobiet,które są egoistkami....mają gdzieś,że można kogoś zranić...i usprawiedliwiają się w tak żałosny sposób.

http://www.netkobiety.pl/viewtopic.php?id=2442&p=13

288

Odp: on ma żonę.. kochanka?? i co dalej ??

jestem ciekawa co oni mówią tym swoim żonom jak wychodza do tej drugiej...  pewnie niezłe kłamstwa lecą... masakra...

Niezłe kłamstewka, niezłe...Takiej mniej więcej  wartości, jak kłamstewka mówione kochankom:))
Bo taki facet chce mieć obie te kobiety!! OBIE! Nie tylko kochankę. On ją ma od romansów i bezpłatnego sexu. Dla charakterystycznego dla chłopów pragnienia dreszczyku emocji. Macho taki, śmiechu warty...

Żonę ma z zupełnie innego powodu.

Chcąc mieć obie - kłamie obu, nie inaczej.

Stare śpiewki: żona mnie nie rozumie, nigdy mnie nie rozumiała, dopiero przy tobie jestem mężczyzną...Nie zgadzamy się charakterami, ona mnie tłamsi...nie śpię z nią...

A to wszystko nie stoi na przeszkodzie płodzenia z żoną kolejnego dziecka, przytulania sie do niej w małżeńskiej sypialni, mówienia jej "kocham cię" i chodzenia pod pachę do kościoła. ...

Hi hi hiiiii

Czasem czujecie się, jak królewskie kochanki, co? Bo mężczyzna mówi, jakie jesteście ważne w ich zyciu, gdyby tak nie obowiązek ojcowski i dzieci, to dawno by...ble ble ble...

A tymczasem królewskie kochanki miały od króla pałace, honory, klejnoty i wielkie wpływy publiczne.
A Wy? Kątami, aby nikt nie zobaczył...cichaczem, bo strach...krętactwem niskim... - i za darmo:)))

Sorry, ale taka prawda...Tylko że Wy, kochanki, tego nie widzicie

289

Odp: on ma żonę.. kochanka?? i co dalej ??
koma5 napisał/a:

Stare śpiewki: żona mnie nie rozumie, nigdy mnie nie rozumiała, dopiero przy tobie jestem mężczyzną...Nie zgadzamy się charakterami, ona mnie tłamsi...nie śpię z nią...


Czasem czujecie się, jak królewskie kochanki, co? Bo mężczyzna mówi, jakie jesteście ważne w ich zyciu, gdyby tak nie obowiązek ojcowski i dzieci, to dawno by...ble ble ble...
Sorry, ale taka prawda...Tylko że Wy, kochanki, tego nie widzicie

na całe szczęście moja historia nie opiera sie na tym co napisałaś i nie wysłuchuje takich kłamstw...

290

Odp: on ma żonę.. kochanka?? i co dalej ??
majorka napisał/a:
koma5 napisał/a:

Stare śpiewki: żona mnie nie rozumie, nigdy mnie nie rozumiała, dopiero przy tobie jestem mężczyzną...Nie zgadzamy się charakterami, ona mnie tłamsi...nie śpię z nią...


Czasem czujecie się, jak królewskie kochanki, co? Bo mężczyzna mówi, jakie jesteście ważne w ich zyciu, gdyby tak nie obowiązek ojcowski i dzieci, to dawno by...ble ble ble...
Sorry, ale taka prawda...Tylko że Wy, kochanki, tego nie widzicie

na całe szczęście moja historia nie opiera sie na tym co napisałaś i nie wysłuchuje takich kłamstw...

Ależ twoja historia jak najbardziej opiera się właśnie na kłamstwie, co można przeczytać w twoim pierwszym poście. Po za tym wszystko to czego dopuszczasz się teraz jest kwintesencją wyrachowania i cynizmu i prędzej czy później zapłacisz za to. Motylki się kiedyś skończą, narkotyczne miłosne zauroczenie może trwać w porywach około 3 lat, potem pozostaje proza życia i szukanie kolejnego obiektu takiego zauroczenia jeśli jest się od takiego stanu uzależnionym. Co ciebie , a także twojego kochanka spotka także, a wtedy będzie płacz i zgrzytanie zębami. Czego tobie i jemu życzę.

291

Odp: on ma żonę.. kochanka?? i co dalej ??

Ja jestem tylko ciekawa co będzie jak żona się o tym dowie ( kłamstwo ma krótkie nogi i wcześniej czy później prawda wyjdzie na jaw)...czy zostanie z Tobą czy z małżonką...

292 Ostatnio edytowany przez zrezygnowanaaa (2009-10-25 19:07:50)

Odp: on ma żonę.. kochanka?? i co dalej ??

Słyszałam,a raczej przeczytałam ostatnio wypowiedź bardzo "mądrego,dojrzałego"faceta .....jeżeli żona sie znudziła to i lewa kochanka też sie znudzi.

Wracając do pewnych wypowiedzi..zastanawiam sie jak to jest ...na pozór idealne małżeństwo ,kochaja sie ,nie zdradzają ,sa szcześliwi do śmierci-ale czy tak jest?
Czy tylko są szczęsliwi bo zona miało to szczęście,że sie nie dowiedziała?
Wina zdrad taka sama kochanki jak i męża,trudno sie w tej kwestii licytować,nie ma definicyjnego usprawiedliwienia kurestwa i już.Kochanka tak samo jak i mąż myślą tylko o sobie ,o tej chwili...

293

Odp: on ma żonę.. kochanka?? i co dalej ??

Wszystko co budowane na glinianych nogach musi upaść. Jak dom zbudowany na słabych fundamentach musi runąć. Dziś ludzie się pobierają bo wpadają. Bywa i tak, że się podobają sobie i mają udany seks. Myślą - o to już miłość. Fajnie, bierzemy ślub. A za 2 lata przez skarpetki już się nie kochają. I kochanków sobie szukają. Bo po co opuszczać żonę, jak zadba, wypierze, czy męża jak kasiorkę przyniesie. Śmieszne to czasem ale prawdziwe

294

Odp: on ma żonę.. kochanka?? i co dalej ??
Karina napisał/a:

Ależ twoja historia jak najbardziej opiera się właśnie na kłamstwie, co można przeczytać w twoim pierwszym poście. Po za tym wszystko to czego dopuszczasz się teraz jest kwintesencją wyrachowania i cynizmu i prędzej czy później zapłacisz za to. Motylki się kiedyś skończą, narkotyczne miłosne zauroczenie może trwać w porywach około 3 lat, potem pozostaje proza życia i szukanie kolejnego obiektu takiego zauroczenia jeśli jest się od takiego stanu uzależnionym. Co ciebie , a także twojego kochanka spotka także, a wtedy będzie płacz i zgrzytanie zębami. Czego tobie i jemu życzę.

W każdym takim "związku" sa jakieś kłamstwa, mi chodzi o to że on nie wciska mi jakis kitów typu żona mnie nie rozumie, jestem nieszczesliwy, rozwiode sie ale jeszcze nie teraz... a co do uzależnienia to Nie  jestem uzalezniona od tego aby sie spotykać z żonatym facetem.. tak poprostu wyszło... myśle, że nie miałąm na to wpływu a z drugiej strony jakbym nie chciała to bym sie z nim nie spotykała przyznaje... tak samo jak zdaje sobie sprawe z tego, że to może kiedyś do mnie wrócić i będe cierpiec.. i nie życz mi tego abym cierpiała bo sama bys nie chciała cierpiec.. jak bedzie mnie miała spotkac kara to spotka i tak..

295

Odp: on ma żonę.. kochanka?? i co dalej ??
gonia-73 napisał/a:

Ja jestem tylko ciekawa co będzie jak żona się o tym dowie ( kłamstwo ma krótkie nogi i wcześniej czy później prawda wyjdzie na jaw)...czy zostanie z Tobą czy z małżonką...

nie oczekuje rozwodu.... wręcz przeciwnie- nie mogłabym byc na stałe z takim mężczyzną..

296 Ostatnio edytowany przez gonia-73 (2009-10-27 10:41:22)

Odp: on ma żonę.. kochanka?? i co dalej ??

aha majaorka...czyli lepiej miec zajętego z doskoku...nie rozumiem Twoich tłumaczeń, przecież pisałaś że nie możesz bez niego wytrzymac i bardzo Ci na nim zależy...dla mnie to co piszesz to masło maślane...w swoich wypowiedziach sama sobie zaprzeczasz...jesteś bardzo niezdecydowana i jak na mój gust dziecinna

297

Odp: on ma żonę.. kochanka?? i co dalej ??

szanuje Twoje zdanie gonia.... ale to z dziecinada ma niewiele wspólnego... owszem nie zaprzeczam zalezy mi na nim, ale wiem równiez, że nie moge sie w nim zakochac...

298 Ostatnio edytowany przez maja 84 (2009-10-29 00:25:00)

Odp: on ma żonę.. kochanka?? i co dalej ??

Przeczytałam Twój pierwszy post, ten z którym tu zawitałaś i powiem ci uczciwie, współczuję Ci.Praktycznie zostałaś niejako wpakowana w tę całą sytuację, przez mężczyznę, który nie miał odwagi przyznać się,że jest żonaty.Zdążyłaś się zauroczyć i rozumiem,żę ciężko ci to przerwać, weszłaś w tę relację nie wiedząc,że jest żonaty, więc włąściwie padłaś ofiarą oszustwa.
Włąściwie w najlepszej sytuacji jest on, z jednej strony piękne spotkania z kochanką z drugiej kochająca i wierna żona. Rzadko się zdarza,że w momencie dowiedzenia się o zdradzie żona wyrzuca niewiernemu manatki za drzwi najczęściej walczy jak lwica, a jak nie walczy to on  odchodzi do Ciebie i tyle. Najczęściej jednak nie potrafi dokonać wyboru miota się między żoną i kochanką, oszukuje kochankę,że z żoną go nic nie łączy oszukuje żonę,żę nie spotyka się z kochanką. Z każdej strony on tu jest wygrany,zawsze spadnie na "cztery łapy"Dopóki taki układ Tobie odpowiada jest dobrze, jednak taka wygodna dla zdradzacza sytuacja może trwać lata, w tym czasie urodzą się jego dzieci, więć od żony nie odejdzie, potem dzieci muszą podrosnąć, skończyć szkołę, skończyć studia, ożenić się ...i nic tu się nie zmienia, bo Tobie to odpowiada, bo się nie zakochasz....czas płynie i najlepsze lata dla kobiety również...koniec tej drogi jest jeden rozczarowanie i samotność, bo będąc z nim tracisz szansę na ułożenie sobie życia, założenie własnej rodziny i obyś rzeczywiście nigdy się nie zakochała bo nie ma nic gorszego niż dramat porzuconej po latach kochanki.
Moim zdaniem nie powinnaś się zgadzać na wygodny układ dla tego pana, niby dlaczego masz być tylko kochanką?Dlaczego nie możesz być dla swojego mężczyzny tą jedyną, nie zasługujesz na to?
Powinnaś z nim porozmawiać, teraz dopóki jeszcze trzeżwo myślisz, dopóki nie kochasz nad życie, nie mów,żę się nie zakochasz, bo im dłużej to trwa tym głębiej w to wpadasz, potem będzie coraz trudniej. Jego żona nie ma wyboru bo nic nie wie, ale ty masz, niech się zdecyduje co chce robić dalej, dosyć podwójnego, wygodnego życia  tego pana , " dojadania na mieście" dosyć wykorzystywania dwóch kobiet, ...porozmawiaj z nim, nie marnuj sobie życia.Nie jestem zdradaną żoną a wręcz przeciwnie,nie tylko zdradzeni bywają na takim forum, nie życzę Ci żle bo moim zdaniem zostałaś wmanewrowana  w sytuację, w którą gdybyś wiedziała, że masz do czynienia z żonatym człowiekiem nigdy byś dobrowolnie  nie weszła...ale stało się....porozmawiaj z nim teraz, potem będzie Ci trudniej.

299

Odp: on ma żonę.. kochanka?? i co dalej ??

maja,

1) "Praktycznie zostałaś niejako wpakowana w tę całą sytuację, przez mężczyznę, który nie miał odwagi przyznać się,że jest żonaty."

ale on się przyznał do tego że jest żonaty. Po za tym nie miał obowiązku spowiadać się z swojego całego życia na pierwszych spotkaniach z majorką. Uważam, że tak głupio wyszło i tyle. On nie miał zamiaru jej oszukiwać i nie musiał przedstawiać swojego życiorysu od razu

2) "Najczęściej jednak nie potrafi dokonać wyboru miota się między żoną i kochanką, oszukuje kochankę,że z żoną go nic nie łączy oszukuje żonę,żę nie spotyka się z kochanką. "

nie wiem jak wobec żony ale majorki nie oszukuje takimi tekstami że wdomu się nieukłada, żona mnie nie rozumie etc etc

3"Moim zdaniem nie powinnaś się zgadzać na wygodny układ dla tego pana, niby dlaczego masz być tylko kochanką?"

a co z uczuciami majorki? taki jest jej wybór i ma do tego prawo. Z resztą powiem że majorki nie można jeszcze nazwać kochanką bo ona jak do tąd z nim się tylko spotyka. A jesli nawet to się stanie, to jest jej życie, jej wybory, jak będzie cierpieć to ona ale mam nadzieje ze tak się nie stanie smile

rasumujac uważam że bez potrzeby jest szukanie winnych
maju nie odbieraj tego jak atak, z tego co widzę jesteś nowa więc serdecznie witamy smile

300 Ostatnio edytowany przez maja 84 (2009-10-29 11:22:51)

Odp: on ma żonę.. kochanka?? i co dalej ??

apoteoza 23 ja również serdecznie Ciebie witam, jednak tu się z tobą nie zgodzę, facet, który umawia się z kobietą, uwodzi ją słówkami, do tego dochodzi  dochodzi między nimi do pocałunków nie musi mówić,że ma żonę? Tak się zachowuje żonaty mężczyzna, który spotyka się ze znajomą? Jednak coś tu jest nie tak. Przecież te spotkania nie były spotkaniami koleżeńskimi, spotykał się z nią w określonym celu, dlatego uważam,żę wpakował ją w tą całą sytuację, bowiem powiedział jej prawdę w momencie, kiedy dziewczyna się zaangażowała.
Majorka już jest na swój sposób kochanką, bowiem on zdradza swoją żonę psychicznie, angażuje się uczuciowo w układ z inną kobietą,z każdym spotkaniem oddala się od żony, dochodzi też kontakt fizyczny ( pocałunki), to zdrada, może jeszcze nie najcięższego gatunku, jednak zdrada.
Kiedy byłam z kochankiem temat mojego męża nie był poruszany, omijaliśmy go " wielkim łukiem" , byliśmy tylko my, to było coś wyjątkowego, tylko naszego i trwało dopóki kochanek znał swoje miejsce, dopóki nie zaczął naciskać, dopuki się nie zaangażował i nie chciał sobie układać ze mną życia...kochanka jest pięknym snem i spełnieniem marzeń...ale jest tylko kochanką i będzie nią dopóki nie zagrozi jego małżeństwu. Dlatego mi żal majorki..bo uwież nie łatwo wyplątać się z takiego układu a jeżeli ktoś się zaangażował, tego nie da się po prostu " wyłączyć"na zawołanie.To ciągnie jak narkotyk, naprawdę romans cięzko zakończyć. majorka trwa w tym układzie i praktycznie żyje z dnia na dzień...jeszcze nie widzi, że tak naprawdę ten człowiek nie ma jej nic do zaoferowania, nic oprócz pięknego snu.
Skończ to majorka, albo porozmawiaj z nim co zamierza..nie daj się krzywdzić.

301

Odp: on ma żonę.. kochanka?? i co dalej ??

Biedna jego żona, nawet mogę sobie wyobrazić co by czuła gdyby się o was dowiedziała, pewnie rozwód itd a najgorsze jest to ,że na chwilowym zauroczeniu cierpi tyle osób żona, dzieci i kochanka bo facet na pewno nie więc zastanów się czy warto?

302 Ostatnio edytowany przez apoteoza23 (2009-10-29 13:19:12)

Odp: on ma żonę.. kochanka?? i co dalej ??
maja 84 napisał/a:

apoteoza 23 ja również serdecznie Ciebie witam, jednak tu się z tobą nie zgodzę, facet, który umawia się z kobietą, uwodzi ją słówkami, do tego dochodzi  dochodzi między nimi do pocałunków nie musi mówić,że ma żonę? Tak się zachowuje żonaty mężczyzna, który spotyka się ze znajomą? Jednak coś tu jest nie tak. Przecież te spotkania nie były spotkaniami koleżeńskimi, spotykał się z nią w określonym celu, dlatego uważam,żę wpakował ją w tą całą sytuację, bowiem powiedział jej prawdę w momencie, kiedy dziewczyna się zaangażowała.
Majorka już jest na swój sposób kochanką, bowiem on zdradza swoją żonę psychicznie, angażuje się uczuciowo w układ z inną kobietą,z każdym spotkaniem oddala się od żony, dochodzi też kontakt fizyczny ( pocałunki), to zdrada, może jeszcze nie najcięższego gatunku, jednak zdrada.
Kiedy byłam z kochankiem temat mojego męża nie był poruszany, omijaliśmy go " wielkim łukiem" , byliśmy tylko my, to było coś wyjątkowego, tylko naszego i trwało dopóki kochanek znał swoje miejsce, dopóki nie zaczął naciskać, dopuki się nie zaangażował i nie chciał sobie układać ze mną życia...kochanka jest pięknym snem i spełnieniem marzeń...ale jest tylko kochanką i będzie nią dopóki nie zagrozi jego małżeństwu. Dlatego mi żal majorki..bo uwież nie łatwo wyplątać się z takiego układu a jeżeli ktoś się zaangażował, tego nie da się po prostu " wyłączyć"na zawołanie.To ciągnie jak narkotyk, naprawdę romans cięzko zakończyć. majorka trwa w tym układzie i praktycznie żyje z dnia na dzień...jeszcze nie widzi, że tak naprawdę ten człowiek nie ma jej nic do zaoferowania, nic oprócz pięknego snu.
Skończ to majorka, albo porozmawiaj z nim co zamierza..nie daj się krzywdzić.

tak ale w momencie kiedy zauważył że coś się dzieje między nimi to powiedział jej ze jest żonaty no nie odrazu ale kto się przedstawia"jestem Jan Kowalski mam 30 lat, jestem żonaty...." a dopiero potem te spotkania nabrały określonego celu i wyznał wtedy że ma żonę. Można by polenizować na ten temat ale mniejsza o większosc jak było.  Co do kochanki czy nią jest czy nie to przyznaję Ci rację.
Widzisz ciężko jest powiedzieć bo nie znamy sytuacji ale przeciez nie które małżeństwa faktycznie są pomyłką i nie które zwiazki z kochankiem/kochanką mają szansę na powodzenie. Teraz większosc par pochopnie bierze ślub a potem dochodzi do takich ekscesów. Więc dlaczego mają tkwić w nieudanym małżeństwie i krzywdzić się nawzajem skoro mogą na nowo ułożyć sobie życie? Nie mniej czeka ich poważna rozmowa i poważne decyzje. Jesli oboje chcą być razem i są tego pewni to ja jestem za ale domagałabym się działań ze strony tego mężczyzny, przecież nie będzie czekać wiecznie na rozwód.
a wiem że łatwo wplątać się w taki układ i można bardzo cierpieć w momencie zderzeń oczekiwań stron.

303 Ostatnio edytowany przez Karina (2009-10-29 13:49:27)

Odp: on ma żonę.. kochanka?? i co dalej ??
apoteoza23 napisał/a:
maja 84 napisał/a:

apoteoza 23 ja również serdecznie Ciebie witam, jednak tu się z tobą nie zgodzę, facet, który umawia się z kobietą, uwodzi ją słówkami, do tego dochodzi  dochodzi między nimi do pocałunków nie musi mówić,że ma żonę? Tak się zachowuje żonaty mężczyzna, który spotyka się ze znajomą? Jednak coś tu jest nie tak. Przecież te spotkania nie były spotkaniami koleżeńskimi, spotykał się z nią w określonym celu, dlatego uważam,żę wpakował ją w tą całą sytuację, bowiem powiedział jej prawdę w momencie, kiedy dziewczyna się zaangażowała.
Majorka już jest na swój sposób kochanką, bowiem on zdradza swoją żonę psychicznie, angażuje się uczuciowo w układ z inną kobietą,z każdym spotkaniem oddala się od żony, dochodzi też kontakt fizyczny ( pocałunki), to zdrada, może jeszcze nie najcięższego gatunku, jednak zdrada.
Kiedy byłam z kochankiem temat mojego męża nie był poruszany, omijaliśmy go " wielkim łukiem" , byliśmy tylko my, to było coś wyjątkowego, tylko naszego i trwało dopóki kochanek znał swoje miejsce, dopóki nie zaczął naciskać, dopuki się nie zaangażował i nie chciał sobie układać ze mną życia...kochanka jest pięknym snem i spełnieniem marzeń...ale jest tylko kochanką i będzie nią dopóki nie zagrozi jego małżeństwu. Dlatego mi żal majorki..bo uwież nie łatwo wyplątać się z takiego układu a jeżeli ktoś się zaangażował, tego nie da się po prostu " wyłączyć"na zawołanie.To ciągnie jak narkotyk, naprawdę romans cięzko zakończyć. majorka trwa w tym układzie i praktycznie żyje z dnia na dzień...jeszcze nie widzi, że tak naprawdę ten człowiek nie ma jej nic do zaoferowania, nic oprócz pięknego snu.
Skończ to majorka, albo porozmawiaj z nim co zamierza..nie daj się krzywdzić.

tak ale w momencie kiedy zauważył że coś się dzieje między nimi to powiedział jej ze jest żonaty no nie odrazu ale kto się przedstawia"jestem Jan Kowalski mam 30 lat, jestem żonaty...." a dopiero potem te spotkania nabrały określonego celu i wyznał wtedy że ma żonę. Można by polenizować na ten temat ale mniejsza o większosc jak było.

majorka napisał/a:

Zdecydowalam sie do Was napisac bo juz sama niewiem co mam robic potrzebuje obiektywnej rady...
Jakies 6 miesiecy temu poznałam fajnego faceta ale tylko rozmawialismy, wiedzielismy tylko jak mamy na imie i na tym sie skonczylo. miesiac pozniej zadzwonil mi telefon... odbieram a tu kto? on... niewiem skad wziol moj numer ale jakos go sobie zalatwil i zadzwonil... przez miesiac czasu  codziennie pisal smsy przez cały dzien... od rana do wieczora az w koncu doszlo do spotkania... prawie codziennie sie spotykalismy, rozmawialismy, wyskakiwalismy na obiad... miedzy nami doszlo tylko do pocałunków.. az w koncu przyszło małe zauroczenie.

Apoteoza czy uważasz, że w taki sposób powinien postępowac żonaty mężczyzna ?? Jakieś smsy do obcych kobiet, aranżowanie spotkań ?
Jeśli tak , to sie grubo mylisz. On jest wyrachowanym draniem i tyle.

304

Odp: on ma żonę.. kochanka?? i co dalej ??

ymm, nie powinien ale nikt nie bierze pod uwagę tego ze jego małżeństwo faktycznie mogło okazac się pomyłą i spotkania z majorką mu to uświadomiły. Człowiek jest tylko człowiekiem i rzeczą ludzką jest popełniac błędy.
Bynajmniej fakt jest faktem że za długo się ciągnie ta nie pewność, nie wiadomo do czego ta znajomośc ma prowadzic jeśli w ogóle ma do czegoś prowadzić.
Biorąc pod uwagem stytystyki to pewnie masz racje Karina

305

Odp: on ma żonę.. kochanka?? i co dalej ??
apoteoza23 napisał/a:

maja,

1) "Praktycznie zostałaś niejako wpakowana w tę całą sytuację, przez mężczyznę, który nie miał odwagi przyznać się,że jest żonaty."

ale on się przyznał do tego że jest żonaty. Po za tym nie miał obowiązku spowiadać się z swojego całego życia na pierwszych spotkaniach z majorką. Uważam, że tak głupio wyszło i tyle. On nie miał zamiaru jej oszukiwać i nie musiał przedstawiać swojego życiorysu od razu

2) "Najczęściej jednak nie potrafi dokonać wyboru miota się między żoną i kochanką, oszukuje kochankę,że z żoną go nic nie łączy oszukuje żonę,żę nie spotyka się z kochanką. "

nie wiem jak wobec żony ale majorki nie oszukuje takimi tekstami że wdomu się nieukłada, żona mnie nie rozumie etc etc

3"Moim zdaniem nie powinnaś się zgadzać na wygodny układ dla tego pana, niby dlaczego masz być tylko kochanką?"

a co z uczuciami majorki? taki jest jej wybór i ma do tego prawo. Z resztą powiem że majorki nie można jeszcze nazwać kochanką bo ona jak do tąd z nim się tylko spotyka. A jesli nawet to się stanie, to jest jej życie, jej wybory, jak będzie cierpieć to ona ale mam nadzieje ze tak się nie stanie smile

rasumujac uważam że bez potrzeby jest szukanie winnych
maju nie odbieraj tego jak atak, z tego co widzę jesteś nowa więc serdecznie witamy smile

NA POCZĄTEK DZIĘKUJE APOTEOZA, :* KURCZE 2 DNI MNIE NIE BYŁO A TU SIE TAK ROZMOWA ROZWINEŁA wink

2) na ten temat pisze juz chyba 100 tny raz! cytuje apoteoze "nie wiem jak wobec żony ale majorki nie oszukuje takimi tekstami że wdomu się nieukłada, żona mnie nie rozumie etc etc" uwierzcie mi dziewczyny że jakbym zaczeła słuchac tym płytkich kłamstw o tym jaki jest nieszczesliwy biedny i wogóle to wtedybym sie zapytała czemu sie nie rozwiedze, jakby odp ze nie mimo wszystko ze jest "taki nieszczesliwy" no to sam by sobie zapszeczał a takich tekstów bym słuchac nie mogła. A tym czasem nie wciska mi zadnych takich rzeczy a o żonie wogóle nie rozmawiamy.

3"Moim zdaniem nie powinnaś się zgadzać na wygodny układ dla tego pana, niby dlaczego masz być tylko kochanką?"
- ale mi ten układ odpowiada. Wole  byc tylko kochanką niż zdradzana żoną.

306 Ostatnio edytowany przez majorka (2009-10-30 09:03:28)

Odp: on ma żonę.. kochanka?? i co dalej ??
skizyta napisał/a:

Biedna jego żona, nawet mogę sobie wyobrazić co by czuła gdyby się o was dowiedziała, pewnie rozwód itd a najgorsze jest to ,że na chwilowym zauroczeniu cierpi tyle osób żona, dzieci i kochanka bo facet na pewno nie więc zastanów się czy warto?

popierwsze  nie maja dzieci, a po drugie czemu piszesz biedna żona? Nie znasz jej moze ona tez ma kochanka..

307

Odp: on ma żonę.. kochanka?? i co dalej ??

majorka dobre pytanie zadałaś, każdy współczuje żonie a nikt nie wie do końca jaka ona jest. Czasem odnoszę wrazenie że wszystkie przypadki są za bardzo ujednolicane. Biedna żona, mąż ostani drań, a kochanka naiwna. To jest mniej więcej tak jak z tym że żona może bic męża- małoprawdopodobne i dlatego nikt nie chce uwierzyć w to że jak zdradzana zona może być winna. Zamiast wziać pod lupę całą trójkę i dopiero wtedy oceniać, to opini poddawana jesteś tylko Ty.

Kochana i jak rozwineła się sytuacja między Wami? Bo sama już sie zastanawiam co do jego intencji, mam nadzieje że wszystko masz pod kontrolą. Ciekawe co robią nasze kochane babeczki, dawno już ich nie było.... sad

308

Odp: on ma żonę.. kochanka?? i co dalej ??
apoteoza23 napisał/a:

majorka dobre pytanie zadałaś, każdy współczuje żonie a nikt nie wie do końca jaka ona jest. Czasem odnoszę wrazenie że wszystkie przypadki są za bardzo ujednolicane. Biedna żona, mąż ostani drań, a kochanka naiwna. To jest mniej więcej tak jak z tym że żona może bic męża- małoprawdopodobne i dlatego nikt nie chce uwierzyć w to że jak zdradzana zona może być winna. Zamiast wziać pod lupę całą trójkę i dopiero wtedy oceniać, to opini poddawana jesteś tylko Ty.

Kochana i jak rozwineła się sytuacja między Wami? Bo sama już sie zastanawiam co do jego intencji, mam nadzieje że wszystko masz pod kontrolą. Ciekawe co robią nasze kochane babeczki, dawno już ich nie było.... sad

A jakie ma znaczenie jaka jest żona?
Jeśli nie chce z nią być i szuka innej kobiety, to odchodzi od żony.
Nie kochasz - kończysz związek, najprostsze chociaż bardzo trudne (wiem to z własnego doświadczenia, nie z opowiadań).

309

Odp: on ma żonę.. kochanka?? i co dalej ??
apoteoza23 napisał/a:

majorka dobre pytanie zadałaś, każdy współczuje żonie a nikt nie wie do końca jaka ona jest. Czasem odnoszę wrazenie że wszystkie przypadki są za bardzo ujednolicane. Biedna żona, mąż ostani drań, a kochanka naiwna. To jest mniej więcej tak jak z tym że żona może bic męża- małoprawdopodobne i dlatego nikt nie chce uwierzyć w to że jak zdradzana zona może być winna. Zamiast wziać pod lupę całą trójkę i dopiero wtedy oceniać, to opini poddawana jesteś tylko Ty.

Kochana i jak rozwineła się sytuacja między Wami? Bo sama już sie zastanawiam co do jego intencji, mam nadzieje że wszystko masz pod kontrolą. Ciekawe co robią nasze kochane babeczki, dawno już ich nie było.... sad

Dokładnie- biedna zona, mąż dran, kochanka naiwna- taki stereotyp... ale pewnie jakby sie przypatrzyc dokłądnie takim sytuacja wyszło by to troche inaczej. Nie napisałam o jego zonie ani jednego zdania w żadnym poscie, to dlaczego ona jest biedna? kto o niej cos wie? może ona tez ma kogoś na boku... a może może nie wiadomo co... mozna gdybać.. dlatego nie ma co sie wypowiadac...

Apoteoza ja mam jak najbardziej wszystko pod kontrola wink On sie we mnie zachochuje widze to i czuje, jaki dla mnie jest, jak do mnie mówi, co dla mnie robi, jak cieszy sie z każdej chwili spotkania ze mna.. niewiem czy dobrze... ale... ja za to twardo stąpam, oczywiscie zalezy mi na nim i spotykamy sie prawie codziennie ale z mojej strony to nie jest wieksze uczucie.. Poprostu dobrze mi przy nim... lubie z nim rozmawiac, zawsze mnie przytuli, rozśmieszy... od jakiegos czasu zauwazyłam, że nie mówi juz ja, Tylko coraz częściej słysze my.... a tak naprawde to wydaje mi sie, że dlatego nadal sie z nim spotykam bo potrzebuje z reszta jak  kazdy bliskości i ciepła... a on to mi daje... widze, ze nie jest wazny on tylko ja - udowadnia mi to na kazdym kroku, ze tak jest. a co najsmieszniejsze nigdy sie na niego nie złosze ani nigdy sie jeszcze nie pokłócilismy... pewnie dlatego że nic tak naprawde od niego nie oczekuje...

310

Odp: on ma żonę.. kochanka?? i co dalej ??

Czesc Dziewczyny...
Czytam Was od paru dni i zastanawiam sie czy sie odezwac...rozwazam za i przeciw,bo wiem,ze czesc z Was,ta bardziej krytyczna,bedzie mnie oceniac...ale czesc chyba zrozumie przez co przechodze...moze zrobi mi sie troche lzej jak sie wygadam...hmm...
Jestem ta "drugą"...
I tez nigdy bym nie przypuszczala,ze nia bede...
Poznalismy sie dawno temu...kilkanascie lat...
"dzialo sie" miedzy nami kilka razy...nasze drogi sie schodzily i rozchodzily...ale nigdy nie bylismy para...
Zeszly sie ponownie dwa lata temu...kiedy oboje bylismy juz w powaznych zwiazkach......spotykalismy sie calkiem niewinnie...kawki,herbatki...
Wiedziałam,że nic nie może się wydarzyć...oboje na drodze do ołtarza,wymieniający doświadczenia z zakresu organizacji weselnej,ja jeszcze karmiąca matka,kochana (jakby się mogło wydawać) narzeczona...a jednak to COŚ...
Trwalo to kilka miesiecy...przyszedl dzien w ktorym jednak "mleko sie rozlalo"...Padly pewne propozycje,na ktore wydawalo mi sie wtedy,ze chocbym nie wiem jak chciala nie moge zareagowac...chcialam walczyc o swoja rodzine...I zerwalam kontakt...
Zblizaly sie daty slubow..
Moj do skutku nie doszedl...odwolalam wszystko prawie w ostatniej chwili z wielu roznych wzgledow o ktorych nie chce opowiadac...
Nie mialam odwagi odezwac sie do Niego...uwazalam,ze juz za pozno...ozenil sie...
poltora miesiaca pozniej dostalam smsa...niby zwyczajnego,a mnie powalil z nog...w glowie kolatalo sie tylko jedno pytanie:DLACZEGO???PO CO???Dlaczego akurat teraz....gdzie poslubna euforia,zapatrzenie w zone...
Spotkalismy sie...jedna chwila i trzymal mnie w ramionach,calowal,glaskal...mialam....mileismy poczucie jakby dzialo sie cos naturalnego,cos co po prostu musialo sie wydarzyc...
On w szoku,byl pewien,ze wyszlam za maz...moj placz, pytania...
Potem cisza.
W sumie zrozumiała dla mnie lecz jakże bolesna...
Mój związek dogorywał...w ogóle mnie to nie interesowało...nie miałam ochoty na nic...tylko dziecko trzymało mnie przy w miarę normalnym funkcjonowaniu...musiałam wstawać,jeść,uśmiechać się...

Miałam wrażenie,że życie ucieka mi przez palce...czułam się więźniem własnego umysłu,bo moje cholerne myśli uciekały tylko w jedną stronę...
Potem zaczęły się dramaty i tragedie w moim najbliższym otoczeniu,choroba,śmierć bliskich...Splot wydarzeń kilku miesięcy spowodował,że udało mi się odsunąć Go na dalszy plan...

A potem pustka totalna...zostałam tylko ja i moje dziecko...
W ciagu kilku raptem miesiecy odeszli wszyscy w ktorych otoczeniu zylysmy...
I w tych najgorszych dla mnie chwilach,kiedy zdawalo mi sie,ze moje zycie sie skonczylo,ze wegetuje...znowu sie pojawil...
Tym razem nie myslalam juz o niczym innym,jak o tym jak bardzo Go pragne,jak bardzo potrzebuje,jak Go kocham...
Alez bola te slowa,nawet teraz kiedy je pisze.
Mialam dosc myslenia o wszystkich innych,o wszystkim innym...chcialam pomyslec choc raz o sobie...
Mysle,ze gdyby pojawil sie w tamtym momencie ktokolwiek inny nigdy nie wpakowalabym sie w cos takiego...ale to byl On...
Dal mi z siebie bardzo duzo w tamtym czasie...czulam jego wsparcie,zainteresowanie,pomoc...widywalismy sie prawie codziennie,setki smsow,rozmow telefonicznych...po prostu ze mna byl...choc wcale nie musial...
O zonie nie rozmawialismy...ja wlasciwie wyparlam jej osobe zupelnie z mojej swiadomosci...
Padly pewne slowa,byly powazne rozmowy...modlilam sie w duchu,zeby podjal dobra decyzje...
Niestety jak to zwykle w takich historiach bywa los przyniosl rozczarowanie...
"nie zrobie TEGO...byc moze popelniam najwiekszy w zyciu blad,ale po prostu nie potrafie tego zrobic"
Miesiac ciszy.
Zaczelam pic...najpierw kulturalnie,w towarzystwie,ktorego szukalam jak powietrza...bo tak na prawde potrzebowalam pretekstu do picia...
Ale przyszlo takie zalamanie i taka depresja,ze juz sie nie potrafilam pohamowac...ktoregos wieczoru pijac sama ze soba,skonczylam sie tak ze wyladowalam z glowa w toalecie...Otwarly mi sie oczy...Boze,pyalam siebie...co ja do cholery robie???za sciana spi moje dziecko...
Przestalam...zaczelam sie zbierac do kupy...robiac to troche jak automat,bo w przeciagu calego roku musialam to robic pare razy...
Ale jakos sie doprowadzilam do porzadku...nie powiem,bo w chwilach najczarniejszej rozpaczy wyslalam do niego kilka smsow nie blagajac o nic...raczej z desperackimi pytaniami...
Nie musialam sie bac,ze zona cos odkryje,bo dla mnie ma inny numer...
Znow sie odezwal...umowilismy sie...wiedzialam co chce powiedziec,wiedzialam co powinnam powiedziec...ale ktoras z Was powiedziala juz w jakims poscie dokladnie to co dzialo sie ze mna...do czasu jak nie spojrzal mi w oczy wiedzialam jak mam sie zachowac...ale wystarczylo,ze wzial mnie w ramiona i o niczym innym juz myslec nie umialam....tylko o tym jak cholernie za nim tesknie,jak cholernie mi Go brakuje...
Nasze relacje zmienily sie mocno...boli mnie to bardzo,ale godze sie na ta namiastke,sama nie wiem dlaczego....wiem jakie to uwlaczajace mojej godnosci a jednak nie potrafie powiedziec NIE.
To on gra pierwsze skrzypce...widzimy sie kiedy on moze,rozmawiamy kiedy on moze....raporty od esek dostaje czasem po kilku dniach...
Mimo to robie dobra mine do zlej gry...nie ma juz rozmow z gatunku tych powaznych...nie czuje juz jego bliskosci,czulosc tylko czasem...
Wiele razy pytam sama siebie dlaczego sie na to godze?nie znam do konca odpowiedzi....mysle,ze glowny powod jest taki,ze to po prostu ON...
Ze tyle lat mam go w glowie,ze nie potrafie zapomniec(...nigdy nie potrafilam...)...
Ale pewnie rowniez dlatego,ze boje sie samotnosci...choc nie wiem ktora samotnosc jest gorsza...ta kiedy na prawde jest sie samym,czy ta kiedy tkwi sie w czyms takim...
Mam pustke w glowie...
Czasem lezac w cieplym lozku dopadaja mnie mysli,ze tak chcialabym zasnac i juz sie nie obudzic...
Ale odwracam sie na drugi bok i patrze na moje szczescie...i wiem,ze mam dla kogo zyc..jednak jakie to jest zycie...

311

Odp: on ma żonę.. kochanka?? i co dalej ??

Witaj Candyfloss smile nie od Wszystkich dostaniesz wsparcie ale jest Nas tu wiele, które Cie wysłuchaja, wesprą i doradza... Sama widzisz jak trudna jest rola tej drugiej... szczególnie w Twoim przypadku jak tak bardzo go kochasz
sad wydarzyło sie wiele w Twoim życiu i kto był wtedy przy Tobie? On.... wspierał, pomagał... wszystko ok tak? Ale jak miał podjąć decyzje to zabrakło mu odwagi.... hmm widzisz..i.... Ty przynajmniej nie wyszłaś za mąż nie kochając tego narzeczonego i nie krzywdzisz go tym samym... o tyle jestes w porzadku...

a teraz...  "Nasze relacje zmienily sie mocno...boli mnie to bardzo,ale godze sie na ta namiastke,sama nie wiem dlaczego....wiem jakie to uwlaczajace mojej godnosci a jednak nie potrafie powiedziec NIE.
To on gra pierwsze skrzypce...widzimy sie kiedy on moze,rozmawiamy kiedy on moze....raporty od esek dostaje czasem po kilku dniach...
Mimo to robie dobra mine do zlej gry...nie ma juz rozmow z gatunku tych powaznych...nie czuje juz jego bliskosci,czulosc tylko czasem..."

nie czujesz juz jego bliskosci, czułości.... wiec czemu to wszystko ??? Ja spotykam sie z nim dalej bo własnie to mi daje.... bliskość, czułość, ciepło....

312

Odp: on ma żonę.. kochanka?? i co dalej ??
majorka napisał/a:

Ja spotykam sie z nim dalej bo własnie to mi daje.... bliskość, czułość, ciepło....

A myślisz wówczas co czuje jego żona ?  Myślisz o bliskości , czułości i cieple które jej zabierasz ? Obchodzi cie to w ogóle ?
Rozumiem , że współczujesz jej tak jak tym innym zdradzanym żoną na których tematach się wpisujesz i którym udzielasz swoich "cennych" rad. Szkoda tylko, że
poza fałszywym współczuciem i pustymi słowami, nie potrafisz wykrzesać z siebie niczego więcej, choćby cząstki uczciwości.
Baw się dalej czyimiś uczuciami, kiedyś życie odpłaci ci pięknym za nadobne.

313

Odp: on ma żonę.. kochanka?? i co dalej ??
Karina napisał/a:
majorka napisał/a:

Ja spotykam sie z nim dalej bo własnie to mi daje.... bliskość, czułość, ciepło....

A myślisz wówczas co czuje jego żona ?  Myślisz o bliskości , czułości i cieple które jej zabierasz ? Obchodzi cie to w ogóle ?
Rozumiem , że współczujesz jej tak jak tym innym zdradzanym żoną na których tematach się wpisujesz i którym udzielasz swoich "cennych" rad. Szkoda tylko, że
poza fałszywym współczuciem i pustymi słowami, nie potrafisz wykrzesać z siebie niczego więcej, choćby cząstki uczciwości.
Baw się dalej czyimiś uczuciami, kiedyś życie odpłaci ci pięknym za nadobne.

Karina,
teraz nikt nad nikim się nie lituje, może też być tak ,że jak nie ta to inna by się znalazła i nic by nie dało że majorka politowałaby się nad jego żoną.
Jakby on kochał swoją żonę nie spotykałby się z majorką-logiczne. Autorka nie zmusza go do spotkań a jak by odeszła nie umiejszyło by to cierpień jego żony. Po za tym nie wiesz jakie są intencje majorki i nie powinno się tego podważać. Na dodatek majorkę przekreśliliście jako osobę, tyle jest mowy o współczuciu, a jakoś większośc nie stara się jej zrozumieć i nikt się nad nią nie lituje....
a jak to się zemści na majorce to nie martw się to ona będzie cierpieć.

314

Odp: on ma żonę.. kochanka?? i co dalej ??
apoteoza23 napisał/a:

Karina,
teraz nikt nad nikim się nie lituje, może też być tak ,że jak nie ta to inna by się znalazła i nic by nie dało że majorka politowałaby się nad jego żoną.
Jakby on kochał swoją żonę nie spotykałby się z majorką-logiczne. Autorka nie zmusza go do spotkań a jak by odeszła nie umiejszyło by to cierpień jego żony. Po za tym nie wiesz jakie są intencje majorki i nie powinno się tego podważać. Na dodatek majorkę przekreśliliście jako osobę, tyle jest mowy o współczuciu, a jakoś większośc nie stara się jej zrozumieć i nikt się nad nią nie lituje....
a jak to się zemści na majorce to nie martw się to ona będzie cierpieć.

Dokładnie Apoteoza ale jak widzisz nie wszyscy rozumieja ten trudny świat... i nie ma co sie wysilac żeby tłumaczyć...

315

Odp: on ma żonę.. kochanka?? i co dalej ??

teraz nikt nad nikim się nie lituje, może też być tak ,że jak nie ta to inna by się znalazła i nic by nie dało że majorka politowałaby się nad jego żoną.

Co za bzdura! Jakie pokrętne tłumaczenie.
To tak, jak by powiedzieć: "Ukradnę to, bo jak nie ja, to kto inny ukradnie - wszak świat jest pełen złodziei".

Autorka nie zmusza go do spotkań a jak by odeszła nie umiejszyło by to cierpień jego żony.

Ile to trzeba mieć w głowie oleju, aby cos takiego wymyślić.

Po za tym nie wiesz jakie są intencje majorki

Może nie wie, ale jedno jest pewne: intencje nie są zdrowe!

nikt się nad nią nie lituje....

Ale bajdurzysz...

a jak to się zemści na majorce to nie martw się to ona będzie cierpieć.

Co da - wróci do niej.

Przepraszam Czytelniczki za ostrą wypowiedź, ale jak sie czyta takie coś....

316 Ostatnio edytowany przez Karina (2009-11-03 12:39:33)

Odp: on ma żonę.. kochanka?? i co dalej ??
apoteoza23 napisał/a:
Karina napisał/a:
majorka napisał/a:

Ja spotykam sie z nim dalej bo własnie to mi daje.... bliskość, czułość, ciepło....

A myślisz wówczas co czuje jego żona ?  Myślisz o bliskości , czułości i cieple które jej zabierasz ? Obchodzi cie to w ogóle ?
Rozumiem , że współczujesz jej tak jak tym innym zdradzanym żoną na których tematach się wpisujesz i którym udzielasz swoich "cennych" rad. Szkoda tylko, że
poza fałszywym współczuciem i pustymi słowami, nie potrafisz wykrzesać z siebie niczego więcej, choćby cząstki uczciwości.
Baw się dalej czyimiś uczuciami, kiedyś życie odpłaci ci pięknym za nadobne.

Karina,
teraz nikt nad nikim się nie lituje, może też być tak ,że jak nie ta to inna by się znalazła i nic by nie dało że majorka politowałaby się nad jego żoną.
Jakby on kochał swoją żonę nie spotykałby się z majorką-logiczne. Autorka nie zmusza go do spotkań a jak by odeszła nie umiejszyło by to cierpień jego żony. Po za tym nie wiesz jakie są intencje majorki i nie powinno się tego podważać. Na dodatek majorkę przekreśliliście jako osobę, tyle jest mowy o współczuciu, a jakoś większośc nie stara się jej zrozumieć i nikt się nad nią nie lituje....
a jak to się zemści na majorce to nie martw się to ona będzie cierpieć.

Przyjdzie czas, że zmienisz swoje nastawienie o 180 stopni. Stanie się to wówczas gdy okaże się,że taka wyzuta z uczciwości,kobiecej godności,cyniczna egoistyczna hedonistka jak majorka stoi miedzy tobą , a twoim chłopakiem ,mężem. Wtedy zapewne,będziesz płakać i zakładać na forum topiki jak bardzo zostałaś skrzywdzona i jak to możliwe, że kobieta może zgotowac drugiej kobiecie taki los, zwłaszcza wtedy gdy już sie dowiedziała, że jej kochanek ma żonę.
I tego ci z całego serca życzę.Może wówczas zaczniesz odróżniać dobro od zła i przestaniesz usprawiedliwiać cyniczne osoby niszczące życia innych.


Obłuda - wada etyczna związana z fałszywym, nieszczerym, dwulicowym postępowaniem

Cynizm - postawa życiowa charakteryzująca się nieuznawaniem obowiązujących w danym środowisku praw i obyczajów, lekceważeniem przyjętych i uznanych wartości i zasad.

Hedonizm - doktryna etyczna, wg której rozkosz jest najwyższym dobrem, celem życia i naczelnym motorem ludzkiego postępowania.

Egoizm - postawa życiowa polegająca na kierowaniu się w postępowaniu tylko własnym dobrem i interesem.

317

Odp: on ma żonę.. kochanka?? i co dalej ??

a co by to zmieniło jak by majorka odeszła? żona by odzyskała zaufanie do swojego męża? w łózku nie zastanawiała by sie gdzie on jest myślami? jak się spóźnia czy przypadkiem nie jest u innej? ta kobieta i tak jest już skrzywdzona

tylko po co żyć kłamstwem? Po co robić sobie głupie nadzieje że facet który zdradza kocha?

Karina możesz mi życzyć tego żeby mój narzeczony mnie zdradzil ale nie rusza mnie to.

"..Wtedy zapewne,będziesz płakać i zakładać na forum topiki jak bardzo zostałaś skrzywdzona i jak to możliwe, że kobieta może zgotowac drugiej kobiecie taki los, zwłaszcza wtedy gdy już sie dowiedziała, że jej kochanek ma żonę..."

Do tanga trzeba dwojga jak kocha to nawet najcudowniejsza kobieta świata nie nakłoni go do zdrady! Więc wina leży po obu stronach a nie tylko po stronie kochanki.

318

Odp: on ma żonę.. kochanka?? i co dalej ??

Dalej nic nie rozumiesz, apoteoza...

No to dam Ci jeszcze jeden przykład, może trochę przerysowany, ale identycznie obrazujący sposób Twojego myślenia:

umiera bliska Ci osoba...matka...ma nowotwór i nie ma rokowań pozytywnych...
Idziesz do ordynatora i prosisz, aby zaprzestali leczenia, bo nikt jeszcze na raka nie wynalazł lekarstwa...i tak, i tak na nic...

Tak zrobisz??

319

Odp: on ma żonę.. kochanka?? i co dalej ??

Koma5 strasznie Cię to boli ze ktoś ma inne zdanie niż Ty? 
Ja podchodzę do tego inaczej i wybacz ale w tej kwesti zdania nie zmienie chyba że dojdą nowe fakty

320

Odp: on ma żonę.. kochanka?? i co dalej ??
apoteoza23 napisał/a:

Koma5 strasznie Cię to boli ze ktoś ma inne zdanie niż Ty?

Boli?? Nie podchodzę do tego osobiście, po prostu dyskutuję i szukam argumentów na poparcie mojego punktu widzenia.
Nie będę przecież "bleblać" - mam zdanie, to je wyrażam.

321

Odp: on ma żonę.. kochanka?? i co dalej ??

wiadomo dziewczyny,ze kazda ma jakis swoj punkt widzenia i kazda bedzie go forsowac...
ja mimo,ze ewidentnie jestem ta "zla" umiejscawiam sie gdzies pomiedzy Wami...jestem w stanie zrozumiec to co pisze koma...pewnie gdyby nie sytuacja w ktorej sie znalazlam myslalbym podobnie...
niestety stoje po tej drugiej stronie lustra i mimo,ze moja pozycja jest z gory przegrana  mam wrazenie,ze bardziej krzywdze sama siebie anizeli jego zone,ktora o niczym nie ma bladego pojecia.
Mysle,ze charakterystyka "kochanek" ma jednak troche glebszy sens bo tak jak rozni sa ludzie sami w sobie tak rozne i sa one...Moze to smiesznie brzmi,jakbym robila jakis podzial na dobre i zle,ale nie do konca o to mi chodzi...
mam na mysli,ze sa kobiety dla ktorych to jest fajna zabawa,dla ktorych zwiazki z zonatymi co cos ekscytujacego,niepoprawnego...sa takie ktore w momencie rozstania sa gotowe na wszystko...dopiero wtedy niszcza swiat zon tak na prawde,bo draza,mecza....i nie bynajmniej w imie milosci...i zgodze sie ,ze to sa zli ludzie...zle kobiety...
ALe zrozum koma,ze sa tez takie,ktore po prostu zle ulokowaly uczucia...uczucia,ktore ktos pomogl im w sercu rozwinac...ktos je rozbudzil...takie kobiety bardzo cierpia...mowie z autopsji jak sie domyslasz...codziennie targaja mna tak skrajne emocje,ze ledwo sobie z tym radze...
kocham Go...z jednej strony wyczekuje kazdej wspolnej chwili,kazdego smsa,kazdego telefonu...z drugiej wiem,ze dla dobra "ogolu" im dluzej sie nie odzywa tym lepiej...bo moze sie nie odezwie i to nie ja bede ta ktora powie NIE,NIE GODZE SIE NA TAKIE ZYCIE...
Sa dni kiedy czas plynie szybko,praca i dziecko pochlaniaja mnie na tyle,ze malo mysle...ale sa dni jak dzis ze wyje jak zranione zwierze...katuje sie archiwum w moim telefonie i nie moge uwierzyc,ze to sie dzieje...ze to mnie spotkalo...
Wiem,ze ludzi latwo jest oceniac....tylko na Boga nie jedna miara...

322 Ostatnio edytowany przez koma5 (2009-11-03 21:42:20)

Odp: on ma żonę.. kochanka?? i co dalej ??

candyflos, oczywiście, że są różne "miłości zakazane", ale przecież zawsze JAKOŚ sie zaczyna!

sa tez takie,ktore po prostu zle ulokowaly uczucia...uczucia,ktore ktos pomogl im w sercu rozwinac...ktos je rozbudzil...takie kobiety bardzo cierpia...

Nie lezie się tam, gdzie nie jesteśmy potrzebni. Można było już na początku powiedzieć sobie: on jest żonaty, nie wiążę się z takim człowiekiem, bo może być źle.
Jeżeli kobieta chce spojrzeć sobie w oczy w lustrze, to cudzy mężowie powinni być dla niej przeźroczyści jak szyba. Ich nie ma!

Tak to u nas - i nie tylko u nas - jest, że mężczyźnie ludzie darują zdradę, "bo on tylko sex uprawiał, a kobieta wiąże sie uczuciowo". Takie jest powszechne mniemanie. Zdradzający mężczyzna "miał farta, poderwał laskę". Zdradzająca kobieta ma znacznie gorzej - epitet wiadomo jaki. Dlatego zawsze będzie na pozycji przegranej.
Na pozycji przegranej także zawsze będzie kochanka - i to niezależnie od tego, jaką kobietą jest żona i co dzieje sie w czterech ścianach małżeństwa.

323

Odp: on ma żonę.. kochanka?? i co dalej ??

Powiem Ci,ze moj pierwszy odruch(bezwarunkowy?) na przeczytanie twojego posta to znalezienie dla siebie usprawiedliwienia dlaczego to zrobilam...ale chwila refleksji i wiem,ze nie ma...NIE MA na to usprawiedliwienia niezaleznie od sytuacji w jakiej sie znalazlam...czuje sie z tym potwornie ale sa odczucia silne i silniejsze...Mam mocne poczucie,ze robie zle,ze laduje sie gdzies tam z butami...ale to co do niego czuje przerasta wszystko inne niestety....wiem,ze to jakas paranoiczna sytuacja,ale nie potrafie sobie z nia poradzic...
Wiem tez,ze zdaje sie calkowicie na niego...na jego postanowienia,decyzje...czuje sie jak nie ja,bo jestem z natury stanowcza osoba o dosc mocnym,zaprawionym zyciem charakterze i zupelnie nie pasuje mi to ze daje soba tak manipulowac...
Nie wyobrazam sobie posunac sie do czynow,ktore spowodowalyby jakas smutna lawine wydarzen,nie szukam kontaktu z jego zona,nie mam checi "opowiedzenia"jej o drugiej twarzy meza,nie chce jej upokorzyc...echh...smece,wiem,ale mam podly dzien wyjatkowo...tesknie za nim koszmarnie,wsciekam sie na zycie,ze tak sie dupowato uklada,ze nie moze byc tak jak bym chciala...:(

324

Odp: on ma żonę.. kochanka?? i co dalej ??

Czyli godzisz się na to, aby być tą drugą...porzuciłaś nadzieję bycia "księżniczką" dla tego jednego faceta - jak to tutaj kiedyś powiedziałyśmy...Szkoda Cię...

325

Odp: on ma żonę.. kochanka?? i co dalej ??

wlasnie...niawet nie bola mnie twoje slowa bo samej siebie mi zal

Posty [ 261 do 325 z 451 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 6 7 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » on ma żonę.. kochanka?? i co dalej ??

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024