Witajcie!!
Niektóre forumowiczki już wiedzą,że mam tendencję do pakowania się w kłopoty, zwłaszcza sercowe. Tak też jest i tym razem.
Proszę Was o radę, bo stoję na rozdrożu.
Mój problem polega na tym, że weszłam w dziwną relację z żonatym mężczyzną.
Poznaliśmy się całkiem przypadkiem. Naprawdę czysty przypadek. Najpierw były rozmowy o wszystkim i o niczym. Coraz częstsze spotkania, miłe słowa, komplementy,aż wreszcie nawet seks. Wszystko byłoby ok gdyby nie fakt,że ma żonę i dwójkę dzieci. Nawet różnica wieku mi nie przeszkadza (on ma 38 ja 22). Dogadujemy się świetnie, rozumiemy bez słów, ufam mu bezgranicznie. Jest między nami jakieś dziwne porozumienie, chemia - nie wiem jak mam to nazwać. Już dawno czegoś takiego nie czułam.
Nie sądziłam też,ze nasza znajomośc w coś takiego się przerodzi i to tak szybko (znamy się dopiero 3miesiące). Nie wiem jeszcze czy się zakochałam, ale na pewno mocno zauroczyłam i jest dla mnie bardzo ważną osobą.
Wiem też,że postępuję bardzo źle i perfidnie wręcz. Byłam na praktykach u jego żony kiedy już się spotykaliśmy. Wiem, będę się smażyć w piekle, wiem.
Oni gdzieś się zgubili. Przyszły problemy finansowe, proza życia codziennego i przestali ze sobą rozmawiać. W ogóle zdradzał ją już wcześniej, jakieś przelotne romanse.
I teraz wiem, powiecie mi:"a skąd wiesz czy z tobą nie jest tak samo?". No właśnie nie wiem.
Sytuacja się zaostrzyła dwa tygodnie temu. Napisałam mu smsa i w momencie kiedy odpisywał weszła żona. Nie potrafił ukryć tego,ze jest coś nie tak. Powiedział jej o wszystkim.
Od tamtej pory trwa dramat. Prosi go,żeby został. On twierdzi,że chce być ze mną. Święta spędzili osobno.
Nie naciskam go ani nie namawiam, bo ja też mam mnóstwo wątpliwości. Nie widzieliśmy się już tydzień, bo jestem u siebie w domu. Myślałam,że może nam przejdzie.
Dostaję smsy od jego żony,żebym chociaż ja zachowała się rozsądnie itd. Powiedziała,że przyjedzie do moich rodziców powiedzieć im o wszystkim.
Mają po prostu w domu dramat.
A w tym wszystkim jestem ja. Nie wiem co mam robić.
Z jednej strony wiem,że powinnam zerwać kontakt i zapomnieć o wszystkim. Naprawdę, czasem mam ochotę to wszystko po prostu zostawić. Ale jest coś, co mi na to nie pozwala. P. jest dla mnie bardzo ważną osobą. Nie potrafię tak po prostu tego uciąć.
Proszę Was, pomóżcie mi.