Aurora & Zbysiu Wasze poglądy już zostały nie raz przerabiane. Poczytajcie sobie wszystkie posty zanim coś napiszecie bo wałkowanie w kółko tych samych tematów robi się nudne.
197 2009-10-02 23:42:52 Ostatnio edytowany przez LadyGaga (2009-10-02 23:44:20)
ja nie mogę powiedzieć, że kocham. Jest to dla mnie odskocznia. Czy dowartościowuję się cudzym facetem? Mam świadomość, że facet, który ma na co dzień jedną kobietę jednak zainteresował się inną. Mam świadomość, że ja podobam się dwóm facetom-mężowi mojemu i nie mojemu.
Na moje to zdradzane żony nie znaja swojej wartości, skoro tkwią w takim związku. Skoro facet zainteresował się inną to nie powinny udowadniać mu swojej wartości ltyko poszukać kogoś wartego ich samych, który je doceni.
Zdrada. Trudno z tego wyjść jeśli już raz się weszło. Żony tkwią w takim związku bo liczą na to, że będzie lepiej, że wszystko jakoś się ułoży. Niektore liczą na to, że pojawienie się dziecka odmieni ich męża..nic bardziej mylnego. Dlatego uważam, że głupio robią trzymając ich przy sobie. Powinny skończyć z nimi dopóki nie urodzi się dziecko-tak zrobiłabym na miejscu tej mojej koleżanki. Jej facet zdradza i myślę, że zdradzał jeszcze przed ślubem. Myślę, że jedna z Was nawet go zna. Żarciki, bajerka, ciepły głos, fajna budowa ciała. Dla żony oczywiście usłużny, robi zakupy, grzecznie odbiera telefony itp itd., a za jej plecami..on nie przestanie. Myślę, że zdradzał jeszcze przed ślubem.
Pewnie niektóre z Was pomyśały o mnie-co za hipokrytka. Na miejscu mojego męża gdyby mój romans wyszedł na jaw, nawet za jeden jedyny raz, tez bym mnie wywaliła z domu. I muszę się z tym liczyć. Zrobiłam to, zdradziłam nie ma taryfy ulgowej. Nie dotrzymałam przysięgi. Zdrada to zdrada. Obojętnie czy cielesna czy tylko myslą. Ale póki to nie wyjdzie na jaw, sama się nie przyznam. Bo jest mi tak dobrze. Nie chcę burzyć swojego świata. Pewnie tak samo myślą Ci wszyscy faceci. Jest im poprostu tak dobrze- obojętnie czy kochają żony czy kochanki.
LadyGaga masz rację, to jest odskocznia od tej szarości życia codziennego. Po każdym telefonie rosną skrzydła, czyż nie tak? Każde spojrzenie, przytulenie, dotyk, dają dziwnie wielką siłę. Ale zdrada to zdrada i nie ma na to wytłumaczenia. Tylko jak się zdradza, to nie zastanawiamy się nad tym. Romans to też jest trochę jak nałóg, ciężko sobie później wytłumaczyć, że on już nie zadzwoni. Ile trzeba siły,żeby się otrząsnąć po czymś takim. A facet? On wraca do tej z którą mieszka, jest dla niej miły i udaje, że nic się nie dzieje. A ta z którą mieszka, kładzie się z nim do łóżka, udając że nic nie wie i że wszystko jest ok. Dokładnie tak to wygląda.
Blondynka, wiesz, że tez w to wierzę? zawsze nasze uczynki do nas wracają.
Zgadzam się z tym w stu procentach! Od pierwszego męża odeszłam ja czym go bardzo mocno zraniłam na pewno. Później była wielka miłość, ślub....a teraz mój obecny mąż ode mnie odszedł i tym razem ja cierpię!
200 2009-10-03 13:56:52 Ostatnio edytowany przez koma5 (2009-10-03 14:00:06)
Ja też dzisiaj siedzę sama-mój mąż wyszedł na męskie spotkanie
...albo na randke z MałąMi lub 81mika81 lub kaszmirką lub...:)))
ale mam o tyle lepiej MałaMi, że mój do mnie napisał-humor momentalnie się poprawia
Oczywiście, że napisał:))) Oni przecież dzwonią do swoich żon, dziewczyny o tym pisały - dzwonią dla uspokojenia i żeby żona nie podejrzewała za dużo:)))
Aurora & Zbysiu Wasze poglądy już zostały nie raz przerabiane. Poczytajcie sobie wszystkie posty zanim coś napiszecie bo wałkowanie w kółko tych samych tematów robi się nudne.
Apoteozo, Twoje również! Nie odmawiaj innym pisania na forum, skoro Ty sama należysz do najaktywniejszych osób. Na dodatek często zmieniasz poglądy - zależnie od wątku.
o to może ze mną bo ja dziś mam spotkanie ;-))))
202 2009-10-03 15:23:41 Ostatnio edytowany przez Zbysiu (2009-10-03 15:24:56)
o to może ze mną bo ja dziś mam spotkanie ;-))))
A czy byłaś już dziś z dzieckiem na spacerze. Czy poświęcasz dziecku odpowiednią ilość czasu ? Kompletnie nic o nim nie piszesz,a zdaje się, że poszło do pierwszej klasy,a to chyba ważny czas w życiu matki. Może gdybyś na dziecko przelała swoją miłość, poświęcała mu więcej czasu, to nie musiałabyś uciekać się do schadzek z zajętymi już mężczyznami i nikt by na tym nie cierpiał.
moje dziecko ma odpowiednia ilość miłości ,poswięcam mu się całą sobą,a chodzi do zerówki i na pewno nie jest zaniedbywane,a że nie pisze to nie znaczy że nie kocham,i nie życzę sobie takich aluzji zbysio,pozdrawiam
MałaMi321 napisał/a:jeszcze jedno
Aurora napisał/a:Czy ,aby się dowartościować potrzebujecie cudzego faceta? Żałosne!
Nie Aurora, my się nie dowartościowujemy. My kochamy. Głupio, ale kochamy.
a żony.....jak myślisz, co muszą czuć żony, gdy wy tak strasznie cierpicie kochając ich mężów ????
bardzo dobre pytamie. Co znaczy "kochamy głupio"przecież miłość to nie zabawa, tylko prawdziwe głębokie uczucie.
moje dziecko ma odpowiednia ilość miłości ,poswięcam mu się całą sobą,a chodzi do zerówki i na pewno nie jest zaniedbywane,a że nie pisze to nie znaczy że nie kocham,i nie życzę sobie takich aluzji zbysio,pozdrawiam
nie zrozumiałaś...Zbysiu chciał Ci pokazać jakie są Twoje priorytety.
Zdrada. Trudno z tego wyjść jeśli już raz się weszło. Żony tkwią w takim związku bo liczą na to, że będzie lepiej, że wszystko jakoś się ułoży. Niektore liczą na to, że pojawienie się dziecka odmieni ich męża..nic bardziej mylnego. Dlatego uważam, że głupio robią trzymając ich przy sobie. Powinny skończyć z nimi dopóki nie urodzi się dziecko-tak zrobiłabym na miejscu tej mojej koleżanki. Jej facet zdradza i myślę, że zdradzał jeszcze przed ślubem. Myślę, że jedna z Was nawet go zna. Żarciki, bajerka, ciepły głos, fajna budowa ciała. Dla żony oczywiście usłużny, robi zakupy, grzecznie odbiera telefony itp itd., a za jej plecami..on nie przestanie. Myślę, że zdradzał jeszcze przed ślubem.
Pewnie niektóre z Was pomyśały o mnie-co za hipokrytka. Na miejscu mojego męża gdyby mój romans wyszedł na jaw, nawet za jeden jedyny raz, tez bym mnie wywaliła z domu. I muszę się z tym liczyć. Zrobiłam to, zdradziłam nie ma taryfy ulgowej. Nie dotrzymałam przysięgi. Zdrada to zdrada. Obojętnie czy cielesna czy tylko myslą. Ale póki to nie wyjdzie na jaw, sama się nie przyznam. Bo jest mi tak dobrze. Nie chcę burzyć swojego świata. Pewnie tak samo myślą Ci wszyscy faceci. Jest im poprostu tak dobrze- obojętnie czy kochają żony czy kochanki.
popieram. Na miejscu żony też bym odeszła a nie na siłe mimo zdrady próbowała zrobić super małżeństwo.. w momencie zdrady przestało być super.....
i szczerze....? to mysle, że jakbym była na Twoim miejscu lady gaga to też bym się nie przyznała...
właściwie to nawet nic nie musiałby mówić..chciałabym tylko aby mnie teraz mocno objął..tylko tyle. A codziennie na dzień dobry kiedy jeszcze nikt nie widzi dawal buziaka
szkoda tylko małami321 ze to tylko takie nasze małe marzenie.... ale kto nie ma odwagi do marzeń nie będzie miał siły do walki ![]()
a co do ciąży to cięzki temat
ja sie specjalnie dowiadywałam czy jego żona nie jest w ciąży, bo skoro by tak było to chyba chcieli je miec i "byli przy tym oboje" ale to sprawa indywidualna, ja Cie nie oceniam.... każdy postępuje według swojego sumienia.... daj znac jak sie sprawy mają..
Czy ,aby się dowartościować potrzebujecie cudzego faceta? Żałosne!
i tak nie zrozumiesz, wiec pytanie jak i odpowiedź na nie jest zbędna..
kaszmirka napisał/a:o to może ze mną bo ja dziś mam spotkanie ;-))))
A czy byłaś już dziś z dzieckiem na spacerze. Czy poświęcasz dziecku odpowiednią ilość czasu ? Kompletnie nic o nim nie piszesz,a zdaje się, że poszło do pierwszej klasy,a to chyba ważny czas w życiu matki. Może gdybyś na dziecko przelała swoją miłość, poświęcała mu więcej czasu, to nie musiałabyś uciekać się do schadzek z zajętymi już mężczyznami i nikt by na tym nie cierpiał.
myśle Zbysiu, że sprawa dziecka Kaszmirki to jej prywatna sprawa i wcale nie prosiła o żadne wypowiedzi na ten temat. Więc zostańmy może przy temacie wątku..
207 2009-10-04 18:29:21 Ostatnio edytowany przez Aurora (2009-10-04 18:31:11)
LadyGaga napisał/a:Zdrada. Trudno z tego wyjść jeśli już raz się weszło. Żony tkwią w takim związku bo liczą na to, że będzie lepiej, że wszystko jakoś się ułoży. Niektore liczą na to, że pojawienie się dziecka odmieni ich męża..nic bardziej mylnego. Dlatego uważam, że głupio robią trzymając ich przy sobie. Powinny skończyć z nimi dopóki nie urodzi się dziecko-tak zrobiłabym na miejscu tej mojej koleżanki. Jej facet zdradza i myślę, że zdradzał jeszcze przed ślubem. Myślę, że jedna z Was nawet go zna. Żarciki, bajerka, ciepły głos, fajna budowa ciała. Dla żony oczywiście usłużny, robi zakupy, grzecznie odbiera telefony itp itd., a za jej plecami..on nie przestanie. Myślę, że zdradzał jeszcze przed ślubem.
Pewnie niektóre z Was pomyśały o mnie-co za hipokrytka. Na miejscu mojego męża gdyby mój romans wyszedł na jaw, nawet za jeden jedyny raz, tez bym mnie wywaliła z domu. I muszę się z tym liczyć. Zrobiłam to, zdradziłam nie ma taryfy ulgowej. Nie dotrzymałam przysięgi. Zdrada to zdrada. Obojętnie czy cielesna czy tylko myslą. Ale póki to nie wyjdzie na jaw, sama się nie przyznam. Bo jest mi tak dobrze. Nie chcę burzyć swojego świata. Pewnie tak samo myślą Ci wszyscy faceci. Jest im poprostu tak dobrze- obojętnie czy kochają żony czy kochanki.
popieram. Na miejscu żony też bym odeszła a nie na siłe mimo zdrady próbowała zrobić super małżeństwo.. w momencie zdrady przestało być super.....
i szczerze....? to mysle, że jakbym była na Twoim miejscu lady gaga to też bym się nie przyznała...
MałaMi321 napisał/a:właściwie to nawet nic nie musiałby mówić..chciałabym tylko aby mnie teraz mocno objął..tylko tyle. A codziennie na dzień dobry kiedy jeszcze nikt nie widzi dawal buziaka
szkoda tylko małami321 ze to tylko takie nasze małe marzenie.... ale kto nie ma odwagi do marzeń nie będzie miał siły do walki
a co do ciąży to cięzki temat
ja sie specjalnie dowiadywałam czy jego żona nie jest w ciąży, bo skoro by tak było to chyba chcieli je miec i "byli przy tym oboje" ale to sprawa indywidualna, ja Cie nie oceniam.... każdy postępuje według swojego sumienia.... daj znac jak sie sprawy mają..
Aurora napisał/a:Czy ,aby się dowartościować potrzebujecie cudzego faceta? Żałosne!
i tak nie zrozumiesz, wiec pytanie jak i odpowiedź na nie jest zbędna..
Zbysiu napisał/a:kaszmirka napisał/a:o to może ze mną bo ja dziś mam spotkanie ;-))))
A czy byłaś już dziś z dzieckiem na spacerze. Czy poświęcasz dziecku odpowiednią ilość czasu ? Kompletnie nic o nim nie piszesz,a zdaje się, że poszło do pierwszej klasy,a to chyba ważny czas w życiu matki. Może gdybyś na dziecko przelała swoją miłość, poświęcała mu więcej czasu, to nie musiałabyś uciekać się do schadzek z zajętymi już mężczyznami i nikt by na tym nie cierpiał.
myśle Zbysiu, że sprawa dziecka Kaszmirki to jej prywatna sprawa i wcale nie prosiła o żadne wypowiedzi na ten temat. Więc zostańmy może przy temacie wątku..
Tak masz rację nie zrozumię. Bo każdy ma rozum i wolną wolę.I zanim się zakocha może pomyśleć że , ten facet....ma żonę....a to znaczy że jest kobieta która go kocha i będzie bardzo cierpiała jeśli on zwróci swoje uczucia w inną stronę, bo miłość to nie jest kwestia przypadku tylko wyboru.To nie jest ślepa strzała amora i jeśli wiem że on...Ma żonę to już go dla mnie nie ma! Bo mam sumienie......które mi mówi,że łatwo zranić inną kobietę.
208 2009-10-04 18:32:30 Ostatnio edytowany przez ludzik37 (2009-10-04 18:36:24)
tak sie zastanawiam jaka godnosc osobista ma kochanka faceta ,ktorego zona spodziewa sie z nim dziecka,wogole jaka godnosc ma kochanka ktora wie ze ten facet wraca do domu i regularnie sypia ze swoja zona ............wiele razy sie zastanawialam,co czuje kochanka/taka regularna ze tak powiem ,nie taka na jednorazowy skok w bok/,,,,,pytam serio dziewczyny ?jak sie mozna z tym czuc wiedzac ze obiekt waszej jak mowicie milosci ,na codzien sypia w lozku z zona,kocha sie z nia ,mowi jej wyznania milosci itd,jak wy sie z tymi myslami czujecie?....bo jakos nie wierze byscie o tym nie myslaly...wiadomo ze faceci kochankom cisna ciemnote ,typu zona mnie nie rozumie,nic nas nie laczy od lat ,ale jak zon a jest w ciazy no to chyba nawet najbardziej naiwna wie skad sie to dziecko w jej brzuchu wzielo.........no chyba ze jej kompletnie nie przeszkadza ze jest na chwile i wiadomo do czego mu potrzebna ..............po prostu zna swoje miejsce na koncu szeregu..)))))))
a co do ciąży to cięzki temat hmm ja sie specjalnie dowiadywałam czy jego żona nie jest w ciąży, bo skoro by tak było to chyba chcieli je miec i "byli przy tym oboje"
Dziewczyny! W tej malignie oszukiwania siebie, że "kocha jak ch..." to Wy nawet próbujecie uwierzyć, że ta ciąża żony kochanka to dlatego, że ta żona to wiatropylna jest.
Że on nie ma z tym nic wspólnego:))))))
Albo wzięła i dokonała gwałtu na facecie, a on ani pisnął, bidulek.
Same jaja:))))
czytam i oczom nie wierze, jak to kochanki łatwo mowia, ze zdrady by nie wybaczyly, szok. Przepraszam a co robicie na codzien ? Fakt cos Was rozni od zon, wy nie udajecie, nie próbujecie ratowac rodziny wy swiadomie zgadzacie sie na zdrade "waszych" facetów, ktorzy sypiaja, przytulaja i czesto " kochaja" swoje zony na swoj dziwny sposob.
Radzicie im odejcie, he proste nie, jednakze czesto same tego nie potraficie i nie chcecie a to co Was laczy z tymi facetami to "tylko" seks, uczucie i troche wspomnien, gdzie dzieci, sprawy finansowe i inne rzeczy, o ktorych na tym etapie wy nie macie pojecia. Zalosne...
Tak masz rację nie zrozumię. Bo każdy ma rozum i wolną wolę.I zanim się zakocha może pomyśleć że , ten facet....ma żonę....
ja jak się w nim zakochałam to nie wiedziałam, że ma żone...
Aurora napisał/a:Tak masz rację nie zrozumię. Bo każdy ma rozum i wolną wolę.I zanim się zakocha może pomyśleć że , ten facet....ma żonę....
ja jak się w nim zakochałam to nie wiedziałam, że ma żone...
ale teraz juz wiesz,no i co z ta wiedza zrobilas ?nie przejelas sie zbytnio ze cie oszukiwal ,bo juz tym ze ranisz jakas kobiete to napewno /i pewnie jej dzieci tez/najwazniejsze jest ze sie zakochalas,ale zobacz w kim?????????w oszuscie ktory jak traktuje swoja zone?jak od poczatku traktuje ciebie?.....wasz nibyzwiazek tez zaczal od oszustwa .....bo po jakim czasie powiedzial ci ze jest zonaty???hm ...no swietne rokowanie dla tego zwiazku juz pomijajac to ze z jednego cieplego lozeczka biegusiem wskakuje do drugiego ,no super tylko pozazdroscic ,nawet nie chce wiedziec jak ci jest z tym ze wiesz ze jak sie rozstajecie to on spedza nocke w ramionach zony
ludzik37.... wyjaśnijmy kilka spraw.. po pierwsze nie mają dzieci ani jego żona nie jest w ciąży (on nie chce póki co) po drugie nie lata z jednego łóżeczka do drugiego jak Ty to napisałaś bo ja z nim nie sypiam...
najlepiej jest oczernić kogoś, do końca nie czytając jego historii,
215 2009-10-05 09:12:31 Ostatnio edytowany przez zrezygnowanaaa (2009-10-05 10:02:06)
Dziewczyny tu nie chodzi o potępianie Was publiczne czy krytykowanie na piedestale ,dla każdej kobiety mężatki,kochanki czy będącej w związku zdrada to postawa karygodna-jak same piszecie...Zastanawiające jest tylko to ,że same potraficie jasno,trzeźwo i z pełna odpowiedzilanościa skrytykować swoje postepowanie i całą sytuacją, a tylko nieliczne z Was wyciągają wnioski .Zastanawia mnie też fakt jak kiedyś pewna z koleżanek skrytykowała chyba Ciebie ludzik ,że to Wy zdradzone zony jesteście żałosne bo rozkladacie nogi przed mężeęm żeby go zatrzymać-żenada takie stwierdzenie.Tylko jak drogie kochanki spojrzycie na fakt ,ze ci panowie wracaja do żon skoro z Wami taki sex jest zajebisty, odskocznia od szarej rzeczywistości,okrutnej rutyny...i nie chca kończyc związków małżeńskich. Nie piszcie tylko bo dzieci i biorą za nie odpowiedzialność itp bo dzieci mają w trakcie zdradzania żon i cały czas czy z papierkiem czy nie odpowiedzialność sie ponosi. Dlatego macie racje dziewczyny strasznie trudno kobietom niebędącym kochankami zrozumieć te Waszą miłość, pobudki Wami kierujące,priorytety jakie stawiacie .Wiec teraz całkiem trzeźwo która jest zdradzana żona , której mąż ucieka do kochanki czy kochanka gdy mąż wraca do zony?
ludzik37.... wyjaśnijmy kilka spraw.. po pierwsze nie mają dzieci ani jego żona nie jest w ciąży (on nie chce póki co) po drugie nie lata z jednego łóżeczka do drugiego jak Ty to napisałaś bo ja z nim nie sypiam...
to byl opis obrazowy a nie konkretnie twojej sytuacji,niekoiecznie wiec wszystkie szczegoly musza sie zgadzac skoro jestes taka drobiazgowa to wyjasniam,zone ma ,?ma ,zajety jest jest,dzieci napisalam ...,,prawdopodobnie ma,, z zona sypia ?sypia,od poczatku cie oszukiwal ?oszukiwal ,wiec nie ma sie o co obrazac........o prawde????????
najlepiej jest oczernić kogoś, do końca nie czytając jego historii,
historia historią kaszmirka, ale ponoc rozum jest tym czyms co nas rozni od zwierzat ![]()
kaszmirka napisał/a:najlepiej jest oczernić kogoś, do końca nie czytając jego historii,
historia historią kaszmirka, ale ponoc rozum jest tym czyms co nas rozni od zwierzat
jak będziesz kiedyś w takiej sytuacji czego Ci nie życze to pogadamy o rozumie...
219 2009-10-05 14:36:59 Ostatnio edytowany przez zrezygnowanaaa (2009-10-05 14:56:16)
MadzikG napisał/a:kaszmirka napisał/a:najlepiej jest oczernić kogoś, do końca nie czytając jego historii,
historia historią kaszmirka, ale ponoc rozum jest tym czyms co nas rozni od zwierzat
jak będziesz kiedyś w takiej sytuacji czego Ci nie życze to pogadamy o rozumie...
A ja majorka sie tu z Toba nie zgodze mogłam byc w takiej sytuacji i... pomyslałam zanim zaczęłam znajomość.Czyli jak widzisz wystarczy pomyśleć ...o sobie, o innych, o konsekwencjach.Niestety z tych wszystkich postów wynika ,że pomyslałyście dopiero jak górę wzieły juz inne uczucia,a wtedy wiadomo z samego zycia nie potrzeba tu filozofii,ze strasznie trudno patrzeć trzeźwo.
Dlatego do diaska przestańcie pisać jakie wilkie Wasze uczucie każda z nas i każdy kochał i dlatego właśnie zakładamy rodziny.Wiec przestańcie p...yć dyrdymały, z których miało by wynikać ,że nasza miłość różni sie od Waszej i dlatego jesteście rozgrzeszone bo...kochacie i dlatego Wasza miłośc pcha Was w takie sytuacje.Pcha Was dlatego ,ze w danym momencie w danej chwili myslicie tylko o sobie o tym jak jest teraz i tu fajnie.Fakt ten jest dla wszystkich znany każdy chce byc kochanym i kochać,ale jak juz poznajecie prawdę to jakiej miłości oczekujecie,jakie wtedy macie priorytety?I tu polega cała różnica ,nikt nie wytyka Wam ,że juz od początku zachowujecie sie jak zwierzatka, jak istoty niemyślące itp ale znajać prawdę i brnąc dalej no..............
MadzikG napisał/a:kaszmirka napisał/a:najlepiej jest oczernić kogoś, do końca nie czytając jego historii,
historia historią kaszmirka, ale ponoc rozum jest tym czyms co nas rozni od zwierzat
jak będziesz kiedyś w takiej sytuacji czego Ci nie życze to pogadamy o rozumie...
majorka w przeciwienstwie do mnie, Ty swoja historie opisałas, o mnie nie wiesz nic, a skoro opisałas na forum publicznym mam prawo wyrazic swoje zdanie i opinie i nie musisz czuc sie atakowana.
Dzieci w piaskownicy juz od najmlodszych lat uczymy by nie zabieraly kogos zabawek nie wiem jakby sie nawet podobaly i same wpadly im w rece ;)Wasza wolna wola, rozum i wybory,tak swiadome wybory ktore kazdego dnia podejmujecie powoduja, ze w ogole was nie zaluje; a nikt nie obiecywał, ze zycie bedzie proste
W tych calych historiach kochanek, zdradzanych zon, dzieci patrzacych na to wszystko jest wiele tragedii, a szczesliwa jest tylko jedna osoba facet- on ma wszystko. Tak sobie pomyslalam, ze kochanki i zony mogly by polaczyc sily i pogonic dziadów gdzie pieprz rosnie, to by sie dopiero zdziwili ![]()
MadzikG na innym poście napisałam "niestety dziewczyny takie sytuacje będą miały miejsce dopóki dopóty będą sie pojawiały kobiety/mężczyźni dający przyzwolenie na takie sytuacje,którzy kochają egoistycznie myśląc tylko o swoim uczuciu".....
Tak sobie pomyslalam, ze kochanki i zony mogly by polaczyc sily i pogonic dziadów gdzie pieprz rosnie, to by sie dopiero zdziwili
nie głupi pomysł ....
![]()
też tak myślę ;-)))))))
Tak sobie pomyslalam, ze kochanki i zony mogly by polaczyc sily i pogonic dziadów gdzie pieprz rosnie, to by sie dopiero zdziwili
rozmawiałam o tym ze swoja przyjaciółką i smiała sie tak samo jak my tutaj z tego jakby to było żeby połączyć siły... i tak sie zastanawiałyśmy co by zrobiła żona jakby taka kochanka do niej zadzwoniła np i powiedziała, że sypiała z jej mężem... pewnie by nie uwieżyła, a poza tym pewnie niezły skandal by wybuchł.... a Wy co o tym myslicie? Zastanawiałyście sie kiedys nad tym? Zakładając, że żona uwierzyła i odchodzi a kochanaka odwraca sie na pięcie i idzie w druga strone..... ale facet by dostał w kość...
hehe... tak sie zastanawiałm co ja bym zrobiła... dzwoni do mnie jakas babka i mówi ze sypia z moim mężem.... o kurde! niewiem co bym zrobiła..... czekam na Wasze opinie....
wiesz co jeżeli by były wystarczające dowody to faktycznie mozna by było uwierzyć,tez myślałam o tym jak by była reakcja jakbym siedziała z jego żoną np jako akwizytorka u niego w domu i on wchodzi zawal na miejscu bo przecież by nie wiedział o czym rozmawiamy,heheheh
czekasz na opinie majorka ..mówisz masz... powiedziałabym takiej kochance gratuluje i doradziłabym ,aby sie z moim!!! mężem skontaktowała bo ja wspólnie z nimi łózka nie dzieliłam)))A dlaczego kochanka miła by to zrobić?takiego motywu juz nie rozumiem zupełnie to chyba by juz na maksa obłuda trącało, najpierw b...a sie z moim mężem ,a później "życzliwie "mi oczy otwiera.Pogoniłabym oboje !!!
227 2009-10-06 18:59:05 Ostatnio edytowany przez 81mika81 (2009-10-06 18:59:27)
Cześć dziewczyny, trochę się zapomniałam i nie pisałam. Ale by były jaja, facet by dostał zawału na miejscu, jakby zobaczył obie na raz. A ja myślałam ostatnio, żeby odwiedzić lubą mojego pana x w pracy. Chyba by wykitował jakby mnie tam zobaczył...... Ale by był bladzieńki
))))
Ubaw nie z tej ziemi,tak że boki zrywać...Tylko pozazdroscić poczucia humoru...
wiesz co jeżeli by były wystarczające dowody to faktycznie mozna by było uwierzyć,tez myślałam o tym jak by była reakcja jakbym siedziała z jego żoną np jako akwizytorka u niego w domu i on wchodzi zawal na miejscu bo przecież by nie wiedział o czym rozmawiamy,heheheh
to wyobraźcie sobie, że ja kumpluje się z siostra tego "mojego" (która oczywiście o niczym nie wie, tylko tyle, że sie z nim znam i koleguje) i wpadła na "genialny" plan żebysmy zrobiły niespodzianke jej bratu i wpadły na kawke do niego i jego żony........ buchahaha.... wyobrażacie to sobie jakby mnie zobaczył ze swoją siostra u siebie w domu to by chyba spadł z krzesła
(oczywiście do takiego mojego wybryku nigdy nie dojdzie)
230 2009-10-06 22:31:54 Ostatnio edytowany przez 81mika81 (2009-10-06 22:36:09)
spadł z krzesła? Majorka od razu by trzeba było go reanimować;)))))
Ale mój to by na pewno umarł ze wstydu, że o wszystkim wiem a nie puściłam pary z ust, ani troszkę. Kto wie, może się wybiorę na małą kawkę.....niby przypadkiem w spawach zawodowych.....
hehehehe..... niby przypadkiem
my to jesteśmy złosliwe babeczki
jaja straszne, ale kto wiem czy jak nam kiedys porzadnie zalezą za skóre to nie odwdzięczymy sie tym samym....
tylko chyba oni wyjda na tym troche gorzej....... ![]()
Cześć dziewczyny, trochę się zapomniałam i nie pisałam. Ale by były jaja, facet by dostał zawału na miejscu, jakby zobaczył obie na raz. A ja myślałam ostatnio, żeby odwiedzić lubą mojego pana x w pracy. Chyba by wykitował jakby mnie tam zobaczył...... Ale by był bladzieńki
))))
Ale to już było......i nosiło tytuł "Oh Karol".Tak więc Oscara za scenariusz nie będzie....
ja nie wiem co w tym wszystkim widzicie smiesznego
takie po prostu sobie pogaduszki,co mamy ciągle płakać a tak to trochę śmiechu jest,możemy zawsze coś wymyśleć może nowy kącik otworzymy jak zniszczyć faceta hehheheeh
kaszmirka tylko dlaczego chcecie zniszczyć faceta tym bardziej tego konkretnego-dla mnie wasze motywy to wielka niewiadoma?
A płakać by sie zdało nad brakiem kręgosłupa moralnego(((
to był tak po prostu rzucony temat nic konkretnego,nie chcę nikogo niszczyć nie mam zamiaru.
Dziewczyny widziałam się z nim dziś z resztą pare razy w tym tygodniu.... chciał sie ze mną kochać ja też...... ale powiedziałam, że nie... uszanował to... z resztą jak zawsze.... czuje, że to nie tylko pociąg fizyczny.... dużo rozmawiamy, interesuje się moim życiem, pomaga mi.... chciałabym być blisko niego.....
niewiem co mam robić ![]()
( nie wiem co mam robić
Powiedz mu, aby się rozwiódł
)
Skoro to nie tylko pociąg fizyczny, to musi co miłość...Kochać dwóch nie można, więc...
Zaryzykujesz???![]()
koma nie wiem czy kpisz teraz czy nie... (pytam bo znam Twoje zdanie na ten temat)
koma nie wiem czy kpisz teraz czy nie... (pytam bo znam Twoje zdanie na ten temat)
Majorka, może trochę kpię...
Dlaczego nie miałabyś mu tego zaproponować, skoro tak chce być z Tobą??
Jak myślisz, co Ci odpowie?
Koma nie wiem co by mi odpowiedział... ale nie chce nic na nim wymuszać.. a poza tym nie spotykamy się na tyle długo żebym oczekiwała rozwodu.... ale nie ukrywam, że jest mi dobrze przy nim..
...no to musisz się godzić na rolę, jaką Ci dał...
albo jaką sama sobie wybrałam....
albo jaką sama sobie wybrałam....
Nie, Ty sobie tego nie wybrałaś - Ty się na to tylko zgodziłaś.
A to różnica.
Gdybyś mogła "wybrać", zakładając, że kochasz tego faceta, to wybrałabyś go przez cały czas przy sobie.
racja.... nie wybrałam tylko się na to zgodziłam... a jakbym mogła wybrać to chciałabym go poznać 3 lata wcześniej... wtedy jeszcze był kawalerem....
chciałabym go poznać 3 lata wcześniej... wtedy jeszcze był kawalerem....
No to teraz prawdopodobnie byłabyś zdradzaną żoną ![]()
Nie żałuj.
tego nie wiemy.... ale prawdopodobieństwo jest pewnie duże, chyba, że naprawdę "źle się ożenił"... ale tego się raczej nie dowiemy dlatego nie ma co gdybać co by było gdyby...
kochana widzę zmiany duże ,cieżko odejść wiem słonko,czasem jest tak że poznajemy się za pózno,ale jednak może tak musi być,że własnie teraz miałaś na niego trafic,nie 3lata wcześniej,co nam pisane nikt nie wie,trzymaj się
kochana widzę zmiany duże ,cieżko odejść wiem słonko,czasem jest tak że poznajemy się za pózno,ale jednak może tak musi być,że własnie teraz miałaś na niego trafic,nie 3lata wcześniej,co nam pisane nikt nie wie,trzymaj się
dokładnie... może tak własnie miało być... ja wychdze z założenia, ze nic sie nie dzieje bez przyczyny.... a czas pokarze co sie wydarzy..
Witam Was dziewczyny bardzo serdecznie! Nazywam się Adrianna mam 28 lat, nigdy wcześniej nie korzystałam z forum więc mam nadzieję, że przyjmiecie mnie do siebie, chciałabym posłuchać Waszych rad, opinii, bo to co się ze mną dzieje bardzo mnie przygnębia i czuję się potwornie.. :-/
Mieszkam od kilku lat w Anglii mam tu prace i kilku znajomych, nie mam na razie warunków powrotu do Polski. Moje życie osobiste to totalna "klapa". Mieszkam z dwoma współlokatorami od prawie 2 lat, dobrze się znamy i dogadujemy. Od mojego rozstania z moim byłym coraz więcej czasu spędzałam z jednym ze współlokatorów i co tu dalej mówić zakochałam się, on wcześniej okazywał mi swoją sympatie do mnie jednak nie zwracałam na to uwagi bo byłam "zajęta", zaczęło się miedzy nami układać choć każde z nas podchodziło do siebie z małym dystansem, jednak po czasie dwoje zdecydowaliśmy się na związek i teraz tego żałuje. To wszystko bardzo świeże chciałabym dodać.. Teraz wiem, że nam się nie uda, nie dogadujemy się, kłócimy, próbowałam parę razy rozmową dojść do porozumienia jednak on odcina się zupełnie ode mnie, twierdzi, że zawsze to moja wina. Wczoraj przyjechała do niego siostra, nie poznaję go, zupełnie się ode mnie odwrócił, ignoruje mnie czuję się jak intruz, wiec spędzam czas sama w swoim towarzystwie. Jest mi bardzo źle jestem strasznie rozczarowana, a tak się razem z nim cieszyłam na jej przyjazd, ale nie o to chodzi, mieszkamy razem i dwoje chcemy tu nadal mieszkać ponieważ warunki są idealne. Co mam zrobić, nie chce się przeprowadzać, wiem że on tez nie. Jak mamy żyć dalej ze sobą pod jednym dachem. Nie chciałabym oglądać go z kimś innym, nie zniosłabym tego. ...
AdriAnnA hmm ciężka sprawa.... jak nie wytrzymasz jego towarzystwa to chyba nie ma co i będziesz musiała się wyprowadzić. Tak chyba będzie najprościej i najlepiej. Po co masz się męczyć i denerwować.
kochane i jak sobie radzicie? ściskam Was mocno!!!
ciężko,ale głowa do góry
Adrianna ja na Twoim miejscu wróciłabym do sytuacji z przed związku czyli do przyjaźni skoro tak się Wam najlepiej dogadywało w takich relacjach.... a jeśli to nie będzie możliwe to ktoś będzie się musiał wyprowadzic bo rozniesiecie ten dom...
Apoteoza witam
jak pisałam w drugim poście to się zastanawiałam co się z Tobą dzieje.. co słychać? Wszystko dobrze? U mnie w sumie tak
widzę się z nim dziś.......... ciesze sie bo te spotkania przynoszą mi wiele radości, ale bez uczuć (tzn robie tak żeby się nie zakochać, jak to możliwe;) i podchodzić do Naszych relacji z dystansem) zobaczymy....
więc udanego spotkania
Majorka strasznie niestabilna jesteś emocjonalnie((((((((((Miałaś juz mocne postanowieni -najbardziej rozsądne jakie od Ciebie przeczytałam ...a tu nadal pakujesz sie w ten sam worek....nie zrobisz w ten sposób żadnego kroku do przodu,a szkoda(((((((((((
a to ja sie cieszę że Ty się cieszysz
odrobina ostrożności nie zawadzi. weny nie mam do pisania ach jutro Ci coś konkretniejszego napiszę, pozdrawiam
cześć dziewczyny, dawno tu nie zaglądałam
majorka, nie jestem w temacie-z kim się spotykasz? nadal z tym samym?
A u mnie? Dziś było miło choć znów bałam się pójść krok naprzód. Kiedy potem napisałam smsa z propozycją wyjścia jak za dawnych czasów-nie odpisał. Może nie chce narażać się żonie. Wtedy nie było jej w mieście, więc może dlatego. Tęsknię za nim. Takim jakim był wcześniej. Naszymi relacjami. Ostatnio odstawiłam moją ulubioną żurawinkę i [rzeszłam na uspakajające pigułki-rano i przed snem. Ale dziś chyba sobie chlupnę. Nasze zdrowie drogie Panie:)
Ostatnio pisząc w swoim kajecie doszłam do konkluzji, że mnie skrzywdził. Pewnie nieświadomie i nieegoistycznie, ale zranił. Najpierw bardzo pomógł by potem zadawać ciosy i ranić mocniej niż ktokolwiek..tylko, że teraz nie ma nikogo kto by mi pomógł:(
Dziękuje dziewczyny za rady, na razie unikam go jak tylko mogę, zajęty jest siostrą więc sytuacja jest prosta. Nie wiem jak to się wszystko ułoży trochę się obawiam. Po raz kolejny zakochałam się w niewłaściwym facecie.. Dobranoc
nareszcie trochę wolnego czasu i mogę tutaj zajrzeć. Rany w jakich warunkach dziś jechałam na spotkanie z moim! Niestety nie wypalił wyjazd na montaż więc musimy się widywać w trakcie jego pracy. Wyskakuje na 2h albo tak jak w tym tygodniu byam u niego w zakładzie. Są to fajne chwile, które dają mi energię do życia. Dla tych chwil tłukę sie czasami setki kilometrów.
Pisałyście o tym co by było gdyby żona dowiedziała się o romansie waszego faceta i co wy byście zrobiły będąc na ich miejscu. Trudno jest mi się postawić w takiej sytuacji. Choć zabrzmi to, nie wiem czy trafnie to określę, ale samolubnie,to na pewno spieprzałabym gdzie pierz rośnie gdybym miała małe dziecko albo była jeszcze w ciązy. Dlaczego? żeby dziecko jak najmniej cierpiało. A dlaczego cierpiało? Bo tak jak pisałyście facet, który raz zdradzi zrobi to ponownie. A po co dziecko miałoby patrzeć na moją depresję czy awantury z mężem. Wracając do jego żony-wiem,że nie odejdzie, bo raz, że jest ślepa a on sprytny, a dwa-bo nawet gdyby w końcu przejrzała na oczy bez niego by zginęła, tym bardziej kiedy pojawi się dziecko. Skąd moja opinia? Wskazują na to te wszystkie telefony, opowiadania jego koleżanki z pracy, jego opowiadania i naigrywanie się. Czasami zastanawiałam skąd on bierze pomysły na te wszystkie kłamstewka-np. telefony do żony odnośnie bzdet byleby tylko uśpić jej czujność-doszłam do wniosku, że weszło mu to już w krew. Mnie też to już nie przeszkadza. Przyzwyczaiłam się. To jest normalne.
Nie mogę się doczekać kiedy kupi auto, choć jednocześnie mu współczuję bo będzie uwiązany i na każde pierdnięcie żonki. Gdzie się się człowiek nie obejrzy to z tyłu d..
Ostatnio,po przejrzeniu kilku forów doszłam do wniosku, że jestem w o tyle dobrej sytuacji, lepszej od waszej, że mój proponował mi wzięcie rozwodu ze swoją żoną i bycie ze mną. Głupie, że odmówiłam? Może i tak. Może i chciałabym mieć go na co dzień. Ale na obecnym etapie życia nie dałabym mu ciepłego domu i stabilności. Jestem w rozjazdach, w ciągłym biegu. Poza tym odnoszę wrażenie, że wszyscy faceci,nawet w pozornie idealnych małżeństwach, zdradzają. Po co więc ryzykować przypisywaniem sobie roli głupiej żony?