on ma żonę.. kochanka?? i co dalej ?? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » on ma żonę.. kochanka?? i co dalej ??

Strony Poprzednia 1 2 3 4 … 7 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 66 do 130 z 451 ]

66

Odp: on ma żonę.. kochanka?? i co dalej ??

karola81,  żałujesz że z nim byłaś?

Zobacz podobne tematy :

67

Odp: on ma żonę.. kochanka?? i co dalej ??
kaszmirka napisał/a:

kochana nie daj się ciesz się swoją miłością Miłość prawdziwą przeżywa siętylko raz,więc skąd możesz wiedzieć że to własnie nie to ,lepiej grzeszyć niż żałować że się nie grzeszyło,buziolki

I tak i nie żyj tak by przy końcu spokojnie muc spojrzeć sobie w twarz i powiedzieć żyłam zgodnie ze swoim sumieniem , nie krzywdziłam innych i siebie. Nie można być egoistą  czasami trzeba pomyśleć o innych.

68

Odp: on ma żonę.. kochanka?? i co dalej ??

Prawdziwa miłosc to wydaje mi sie jest wtedy kiedy jedno jest tchnieniem drugiego ,o czym pomyślisz on to robi ,chcesz zeby Cie pocałował, wlasnie sie do ciebie zbliza .Jest kiedy go ptrzebujesz potrafi przejsc ponad pewne sprawy bo wie czego chce od życia ,jakiej oczekuje kobiety jest otwarty na zmiany trzezwo patrzy na świat ,Jesli jednak to boli targasz włosy zastanawiasz sie ,analizujesz to wtedy jednak nie to,tylko tęsknota.Jesli on czuje co Ty wie ,ze to nie kaprys i Ty wiesz napewno to walcz o swoje.Nawet w takich sytuacjach mozna wiedziec, czy ktoś jest szczery z Toba czy nie chodz ma tajemnice wobec drugiej

69

Odp: on ma żonę.. kochanka?? i co dalej ??

i przyszedł ten dzień zwątpienia.... pewnie musiał nadejść....  byłam dzis na wyjeżdzie słóżbowym więc sie nie spotkalismy.. że tak powiem "byliśmy na telefonie" do 16... potem miała spotkanie , po spotkaniu chciałam do niego zadzwonić i opowiedzieć mu jak było ale nie mogłam.... dlaczego? Bo pewnie był w domu.... zaczyna mnie to wkurzać.. chciałabym móć zadzwonic i spotkać się z nim kiedy bede miała ochote a tu nie bardzo...:/ jestem zła, myśalmi gdzie indziej i zamiast iść się położyć wolałąm napisać do Was.... cięzko mi teraz i pewnie będzie bardziej... jutro sie z nim spotkam i co mam mu powiedziec? że mnie to wkurza? nikt mnie do niczego nie zmuszał... "widziały gały co brały" głupie jest to serce kobiety... przynajmniej moje...

70

Odp: on ma żonę.. kochanka?? i co dalej ??

To jest niestety w tym najtrudniejsze hmm

71

Odp: on ma żonę.. kochanka?? i co dalej ??

co mu powiedzieć? a może nic nie mówić..?? ehm......

72

Odp: on ma żonę.. kochanka?? i co dalej ??

musisz sama zdecydować jeśli czujesz że to jest miłość to walcz o nią, żebyś nie miała żalu sama do siebie że nie spróbowałaś, że nic nie zrobiłaś żebyście mogli być razem. Może za wcześnie żeby o tym myśleć? może trzeba zobaczyć jak sie wszystko samo potoczy..pamiętaj tylko że za długo też nie można zwlekać z podjęciem decyzji jak będa dalej sie przedstawiały Wasze relacje, bo milczenie tez jest oznaką akceptacji sytuacji w jakiej jesteś. może wyjść na to że on będzie prowadzić podwójne życie o czym mówiłam wcześniej. Przecież nie można być całe życie tą drugą o czym wspomniała karola81. przemyśl sobie wszystko na spokojnie i zastanów sie czego chcesz i jak zajdzie taka potrzeba postaw warunki że wiecznie też nie będziesz na niego czekała aż on zdecyduje sie odejsc od swojej żony.

73

Odp: on ma żonę.. kochanka?? i co dalej ??

no włąsnie.. milczenie jest często akceptacją sytuacji a ja tego nie chce.. chce zeby wiedział ze tez potrzebuje czasami wieczorem z nim porozmawiac... zobaczymy jaka bedzie jego reakcja..

74

Odp: on ma żonę.. kochanka?? i co dalej ??

majorka... wiem co teraz czujesz... bylam w takiej sytuacji... wciąz się widywaliśmy, telefony, meile... było pięknie...  do tego doszły słowa "kocham" "zostawie ją" itp... a dziś? zapominam o nim powoli bo ani jedno slowo nie okazalo sie prawdziwe...

75

Odp: on ma żonę.. kochanka?? i co dalej ??
fenix napisał/a:
kaszmirka napisał/a:

kochana nie daj się ciesz się swoją miłością Miłość prawdziwą przeżywa siętylko raz,więc skąd możesz wiedzieć że to własnie nie to ,lepiej grzeszyć niż żałować że się nie grzeszyło,buziolki

I tak i nie żyj tak by przy końcu spokojnie muc spojrzeć sobie w twarz i powiedzieć żyłam zgodnie ze swoim sumieniem , nie krzywdziłam innych i siebie. Nie można być egoistą  czasami trzeba pomyśleć o innych.

Myśleć o innych?To jakiś komunał.Jeśli sama nie zatroszczę się o swoje szczęście, to nikt tak naprawdę się o nie nie zatroszczy. To nie jest egoizm.To jest HEDONIZM.

76

Odp: on ma żonę.. kochanka?? i co dalej ??
majorka napisał/a:

i przyszedł ten dzień zwątpienia.... pewnie musiał nadejść....  byłam dzis na wyjeżdzie słóżbowym więc sie nie spotkalismy.. że tak powiem "byliśmy na telefonie" do 16... potem miała spotkanie , po spotkaniu chciałam do niego zadzwonić i opowiedzieć mu jak było ale nie mogłam.... dlaczego? Bo pewnie był w domu.... zaczyna mnie to wkurzać.. chciałabym móć zadzwonic i spotkać się z nim kiedy bede miała ochote a tu nie bardzo...:/ jestem zła, myśalmi gdzie indziej i zamiast iść się położyć wolałąm napisać do Was.... cięzko mi teraz i pewnie będzie bardziej... jutro sie z nim spotkam i co mam mu powiedziec? że mnie to wkurza? nikt mnie do niczego nie zmuszał... "widziały gały co brały" głupie jest to serce kobiety... przynajmniej moje...

Też miałam wiele wątpliwości, ale je przetrzymałam.Było ciężko, że był moim przyjacielem z doskoku, wtedy kiedy mógł, a nie wtedy, gdy tego potrzebwałam.Myśle, że jemu też nie jest łatwo, że nie może cie wesprzeć w trudnej chwili.A taki radykalizm, że wystaczy odejsc od żony....to jest cholernie trudna decyzja.Chyba nie po to mówił "tak", żeby od razu zmieniać zdanie.

77

Odp: on ma żonę.. kochanka?? i co dalej ??

popieram popieram i jeszcze raz popieram llorona!

78

Odp: on ma żonę.. kochanka?? i co dalej ??

masz racje llorona dlatego nie uczekuje teraz tego od niego tylko tego żeby częściej był.........

79

Odp: on ma żonę.. kochanka?? i co dalej ??

majorka,
nie warto w to brnąć.. będzie gorzej. a jak się spotkacie, nie powiesz mu nic, tak się nie da... jak siedziałam sama w domu jak straszliwie tęskniłam, miałam głowę pełną wątpliwości, chciałam odejść być silna, ale jak przy mnie był nie mówiłam nic - po prostu chciałam się tylko przytulić i już tak zostać na zawsze...

80

Odp: on ma żonę.. kochanka?? i co dalej ??

karola81, wydaje mi sie że powinnyśmy pomóc majorce tak żeby nie popełniła błedu żeby wszystko jej się ułożyło.  Może na własnym przykładzie jesteś w stanie powiedzieć co mogło byc błędem w Twojej sytuacji tak aby majorka jego nie powtórzyła. Moim zdniem W Twojej sytuacji  karola81 za dlugo zwlekałaś żeby postawić warunki Waszego związku albo za brakło Ci konsekwencji w tym co mówisz. Przyzwoliłaś milczeniem na to że ciagneło się to tyle lat i w sumie chyba oboje się przyzwyczailiście do tej sytuacji. Jesli majorka powie otwarcie o tym czego chce i bedzie w tym konsekwentna a on jesli tak kocha jak mówi to dlaczego miało by to się nie udac?

81

Odp: on ma żonę.. kochanka?? i co dalej ??

apoteoza23
Masz rację. Ja strasznie byłam kategoryczna w swoich opiniach na temat żonatych facetów (traktowałam ich jak koleżanki), nie do pomyślenia było żebym ja zaangażowała się w taki związek... Facet (czyli mój najukochańszy) był w separacji opowiadał mi o żonie ich problemach, o tym dlaczego od razu się nie rozwiedli tylko ta separacja itp. Wszystko fajnie, jak to mówił na początku - miękka fala. Jak zaczęło się rozkręcać zapaliło się czerwone światełko i powiedziałam STOP, ale mój ukochany ze łzami w oczach powiedział - kochanie daj mi dwa lata moje dzieci będą starsze i wtedy pogadamy (już na samym początku nic nie obiecał - bo nie powiedział, że się rozwiedzie, ale żebym dała mu czas) Wtedy właśnie przegrałam. Myślałam tak jak Wy teraz piszecie, że małżeństwo z taki długoletnim stażem nie da się zakończyć tak szybko no i przecież są w separacji no i te dzieci - najważniejsza sprawa dla mojego faceta - DZIECI (w ogień za nimi wskoczy i jak powiedział, dużo później będzie utrzymywał pozory normalnej rodziny tak długo jak się da.. o ile to jest normalne mieszkać w innym mieście nić one i widzieć je tylko na weekendy - ale pewnie normalne). Dwa lata minęły, poważna rozmowa a on mi mówi, że przecież żyje nam się dobrze - kochamy się, mieszkamy razem, jeździmy na wakacje, że dzieci są jeszcze małe (zawsze będą małe) i że on nie chce nic zmieniać. Powiedziałam, że się wyprowadzę, że w takim razie było miło a on, że skoro jest taka moja decyzja to nie ma serca żeby mnie zatrzymywać bo powinnam sobie ułożyć życie z kimś normalnym.. Oczywiście ja już zakochana po uszy, w ryk, że nie, że ja tak naprawdę na wszystko się zgadzam byle z nim być, że ma rację i w ogóle jak ja śmiem żądać czegoś więcej (w tamtym momencie pewnie jakby mi powiedział, żebym rozstawiła zdjęcia żony po całym naszym domu, zrobiłabym to od razu - ale jakie prawdziwe są niektóre powiedzonka - w miłości nie ma godności). Później wróciło wszystko do normy - czyli samej spędzanie świąt, kombinowanie co z sylwestrem itp. I nagle moje kochanie samo decyduje, że tak nie może być, jedzie do niej a ona, że super, że chce rozwodu, że w ogóle ma go w dupie i że jednak dzieci już są duże i zrozumieją. Mało głową sufitu ze szczęści nie rozwaliłam (rozmowa była tak o w ogóle nie było żadnego ciśnienia z mojej strony ani nic). Po miesiącu okazało się, że jednak rozwodu nie będzie, że żona go kocha i w sumie to nie chce się rozwieść... (niby czemu by w ogóle chciała kiedykolwiek? facet wspaniały, uczynny, pomocny, opłaca wszystko co się da, płaci alimenty na nią i dzieci, robi opłaty itp. - dlaczego miałaby go nie zatrzymać?? ) no i może Go naprawdę kocha? (no i z braku laku...) A gdzie zostałam ja w tej miłosnej historii? (albo histerii raczej??) A przecież miało być tak pięknie... mojorka, poczekaj na niego jak go tak bardzo kochasz, ale poczekaj na rozwiedzionego faceta, który przyjdzie do Ciebie. Z taką miłością jest jak z narkotykiem... Myślałam na początku, że niezły ze mnie cwaniak i że to ja kontroluję sytuację - strasznie się zdziwiłam..

82

Odp: on ma żonę.. kochanka?? i co dalej ??
llorona napisał/a:
majorka napisał/a:

i przyszedł ten dzień zwątpienia.... pewnie musiał nadejść....  byłam dzis na wyjeżdzie słóżbowym więc sie nie spotkalismy.. że tak powiem "byliśmy na telefonie" do 16... potem miała spotkanie , po spotkaniu chciałam do niego zadzwonić i opowiedzieć mu jak było ale nie mogłam.... dlaczego? Bo pewnie był w domu.... zaczyna mnie to wkurzać.. chciałabym móć zadzwonic i spotkać się z nim kiedy bede miała ochote a tu nie bardzo...:/ jestem zła, myśalmi gdzie indziej i zamiast iść się położyć wolałąm napisać do Was.... cięzko mi teraz i pewnie będzie bardziej... jutro sie z nim spotkam i co mam mu powiedziec? że mnie to wkurza? nikt mnie do niczego nie zmuszał... "widziały gały co brały" głupie jest to serce kobiety... przynajmniej moje...

Też miałam wiele wątpliwości, ale je przetrzymałam.Było ciężko, że był moim przyjacielem z doskoku, wtedy kiedy mógł, a nie wtedy, gdy tego potrzebwałam.Myśle, że jemu też nie jest łatwo, że nie może cie wesprzeć w trudnej chwili.A taki radykalizm, że wystaczy odejsc od żony....to jest cholernie trudna decyzja.Chyba nie po to mówił "tak", żeby od razu zmieniać zdanie.

dokładnie Ilora,ciężkie są to decyzje,widzę że ty już postanowiłaś i odeszłaś napewno Ci ciężko,trzymaj się kochana

83

Odp: on ma żonę.. kochanka?? i co dalej ??

karola81 wspólczuje Ci bardzo,to straszne sama jestem w podobnej sytuacji boli jak cholera ale cieszę się że go mam,może i zle robie że mam nadzieje że kiedys jak czas pozwoli będziemy mogli być tylko dla siebie nie chować się przed światem nie wiem czas pokaże

84

Odp: on ma żonę.. kochanka?? i co dalej ??

kaszmirka, ja bym nie odeszła, nie miałam na to siły, ale rozbudzone nadzieje i później taki zawód chyba do tego mnie skłoniły... coraz częściej myślę, że chciałabym wrócić do tego co było (na kolanach, ale żeby być z nim) ale na razie jakoś się trzymam. kaszmirka strasznie bym się cieszyła żebyś chociaż u Ciebie się udało..

85

Odp: on ma żonę.. kochanka?? i co dalej ??

Majorka widać, że zakochałaś się po uszy. Ale zastanów się czy warto? On ma rodzinę, żonę...chcesz być powodem, który ten układ zrujnuje? Nie zastanawiałaś się nigdy, czy Ty czasami kiedyś możesz się mu znudzić i podobnie jak teraz, swoją żonę, zdradzi Ciebie? Byłoby ci ciężko? Tak, samo czuć się będzie jego żona, gdy dowie się, że jej mąż ma kogoś na boku. Piszesz, jaki to on nie jest dla Ciebie milutki, martwi sie i w ogóle. To wiadome,  chce zrobić na tobie wrażenie, owinąć wokół palca i zdobyć twoje zaufanie. Czy nie widzisz tego, że swoim zachowaniem pokazuje on, jaki to on skrzywdzony, samotny, rozczarowany nieudanym małżeństwem. Nie dawaj się na to nabrać...jak dla mnie to on jest zwykłym pantoflarzem, czaruje Cię wykorzystując twoją naiwność. Po 1,5 roku bycia z żoną sam zdobywa twój nr i dzwoni...i teraz mówi, że cie kocha i tęskni cAłYMI DNIAMI dla mnie to zbyt proste, aby było prawdziwe.

86

Odp: on ma żonę.. kochanka?? i co dalej ??

najgorsze jest to ze człowiek po czasie jest mądry, co nie które rzeczy inaczej by zrobił, ale jak by człowiek wiedział ze sie przewróci to sam by sie położył...dlatego powinnyśmy wspierać majorke nie odbierać jej szans na szczęście bo przecież nie wszystkie historie kończą sie tak samo, tylko przestrzec ją tak aby ona nie popełniła tych samych błędów a w razie potrzeby w czas sie wycofała, chodź ja na razie nie widze takiej potrzeby i nie mam powodów stwierdzić żeby zrezygnowała. karola81 musisz być silna i wierze w to że jeszcze spotka Cię szczęście a narazie proponuję Ci żebys została niezależną ksieżniczką ! smile

87

Odp: on ma żonę.. kochanka?? i co dalej ??
karola81 napisał/a:

majorka,
a jak się spotkacie, nie powiesz mu nic, tak się nie da... jak siedziałam sama w domu jak straszliwie tęskniłam, miałam głowę pełną wątpliwości, chciałam odejść być silna, ale jak przy mnie był nie mówiłam nic - po prostu chciałam się tylko przytulić i już tak zostać na zawsze...

czasami tak właśnie czuje... dzis chciałam mu powiedziec, że wkurza mnie to, że nie moze być zawsze tylko wtedy kiedy moze... no ale oczywiście jak sie z nim dzis spotkałam to cieszyłam sie ze spotkania i nic nie powiedziałam......

88

Odp: on ma żonę.. kochanka?? i co dalej ??
karola81 napisał/a:

kaszmirka, ja bym nie odeszła, nie miałam na to siły, ale rozbudzone nadzieje i później taki zawód chyba do tego mnie skłoniły... coraz częściej myślę, że chciałabym wrócić do tego co było (na kolanach, ale żeby być z nim) ale na razie jakoś się trzymam. kaszmirka strasznie bym się cieszyła żebyś chociaż u Ciebie się udało..

karola81 dziękuję Ci kochana za miłe słowa,ja tez mam nadzieję co będzie to czas pokaże nie chcę myśleć na przód bo tylko będę sie zadreczać,kochana czy Twoja historia jest gdzieś opisana??? całuję Cie mocno ja jutro randka nie mogę się doczekać

89

Odp: on ma żonę.. kochanka?? i co dalej ??
apoteoza23 napisał/a:

karola81, wydaje mi sie że powinnyśmy pomóc majorce tak żeby nie popełniła błedu żeby wszystko jej się ułożyło.  Może na własnym przykładzie jesteś w stanie powiedzieć co mogło byc błędem w Twojej sytuacji tak aby majorka jego nie powtórzyła. Moim zdniem W Twojej sytuacji  karola81 za dlugo zwlekałaś żeby postawić warunki Waszego związku albo za brakło Ci konsekwencji w tym co mówisz. Przyzwoliłaś milczeniem na to że ciagneło się to tyle lat i w sumie chyba oboje się przyzwyczailiście do tej sytuacji. Jesli majorka powie otwarcie o tym czego chce i bedzie w tym konsekwentna a on jesli tak kocha jak mówi to dlaczego miało by to się nie udac?

własnie o to Was prosze.... co robic żeby tego nie spieprzyc..

90

Odp: on ma żonę.. kochanka?? i co dalej ??

to jest właśnie to....że tracimy rozum w ich towarzystwie. Jak jestesmy same w domu to wszystko jest takie proste, wiemy co chcemy, co mamy powiedzieć a jak przychodzi co do czego to zapominy o Bożym świecie...

91

Odp: on ma żonę.. kochanka?? i co dalej ??

Pinacolada2706 ani z moich ani z jegu ust nie padły słowa kocham Cie..

92

Odp: on ma żonę.. kochanka?? i co dalej ??

cześć dziewczyny, widzę, że nie jestem osamotniona. Z jednej strony to miłe bo może w końcu będę mogła z kimś szczerze o tym pogadać, ale drugiej smutne-bo to forum pokazuje, że nas-kobiet-kochanek-prawdziwie kochających-cierpiących jest wiele.
Sporo z Waszych wypowiedzi mogłabym zacytować chcąc opisać swoją historię. Ale jest jeszcze coś. Po krótce wygląda to tak..
Od pierwszego momentu gdy go poznałam spodobał mi się i z żalem pomyślałam: "cholera, szkoda, że żonaty". Podobał mi się, ale co ztego. Zajęty to zajęty. Znajomość się zacieśniała. Coraz więcej rozmawialiśmy. Zdążyłam kogoś poznać, potem się rozstać, płakć żewnie z nadzieją na powrót tamtego.. W końcu zaczęliśmy rozmawiać również na tematy damsko-męskie. Czasem żartowaliśmy z podtekstami damsko-męskimi, ale tylko na linii dobrych znajomych. Jednak któregoś razu bardzo się zdziwiłam. Od słowa do słowa i w pewnym momencie zażartowalam sobie, że jego ręka na pewno "tam" nie powędruje. Powędrowała. Aż mi w głowie zawirowało. Półsłówkami i między wierszami zaproponował, że może mnie pocieszyć, pomóc się rozluźnić..itp. itd...a ja na to, że zjazd ręką już był krokiem za daleko, pewnych granic nie powinno się przekraczać bo potem można tego żałować, ktoś w końcu będzie pokrzywdzony... A mimo to.. Nie pamiętam już jak to sobie wyargumentowałam i się przekonałam bo to było już dość dawno temu..Było milusio. Mogłam się do niego przytulić kiedy potrzebowałam pocieszenia, dawał publicznie buziaka na pożegnanie..i może ktoś to przyuważył? A może było mu tego za dużo? Może stosunki z żoną się poprawiły? Od pewnego momentu nie jest już tak samo jak było na początku. Raz jest cieplej raz chłodniej. Sam mówił i mówi, że powinnam sobie znaleźć jakiegoś bolca (ale mimo to nadal ze mną..) Mało tego- stara się z żoną o dziecko (chyba już trzy razy poroniła), a mimo to ze mną.. A ja? Od dłuższego czasu mam kogoś (pierwszy o tym drugim nie wie)- bo potrzebowałam przyjaciela 24h anie tylko wtedy kiedy żona nie widzi i nie słyszy, bo chciałam seksu wtedy kiedy tego potrzebowałam a nie wtedy kiedy ma dla mnie czas, bo rozum kazał.. I powiem Wam dziewczyny tak- to też nie jest dobre wyjście. Serca nie da się zagłuszyć. Nie bez powodów znoszę jego rozmowy telefoniczne z żoną czasem przed, czasem po a nawet w trakcie..żonka wie kiedy dzwonić nie ma co;);( Nie bez powodu pocieszam go po każdej nieudanej ciązy żony. On będzie wspaniałym ojcem. Wiem, że pragnie mieć dziecko, a skoro to miałoby być jego szczęście to niech będzie szczęśliwy..choć dla mnie oznacza to koniec naszych zbliżeń. Bo nie chciałabym ewentualnego rozpadu związku w którym miałoby cierpieć dziecko. Na moje nieszczęście ona prawdopodobnie znów jest w ciązy-on nie mówi mi otym bo albo nie chce mnie ranić albo boi się zapeszyć, ale ja się domyślam. I boję się. Z jednej strony chciałabym aby w końcu mu się udało, żeby był w pełni szczęśliwy. Ale z drugiej strony mam nadzieję, że moje przypuszczenia są nieprawdziwe,że nie ma żadnej ciązy. Czasami gdy zdam sobie sprawę co jest moim bólem, o czym myślę z takim strachem to widzę w sobie potwora. Jak można pragnąć nieszczęścia drugiej osoby? Ale zaraz się usprawiedliwiam..przecież jednocześnie kochając go pragnę by był szczęśliwy.. Jego szczęście nie jest tożsame z moim:( Można oszaleć
Wracając do tego z ktorym jestem i któremu mowiąc kocham obserwuję swój nosek czy mi nie rośnie.. Tak naprawdę to chyba tylko przyzwyczajenie. Fakt-kiedy dłużej razem jesteśmy, wyjedziemy gdzieś-bywa, że nie myślę o tamtym, ale tylko bywa. Ale gdy pomyślę, że mogłabym stracić tego z ktorym jestem gdyby mnie rzucił..nie potrafiłabym znaleźć sobie miejsca. Poza tym za dużo mamy wspólnych znajomych, a nawet powiązanie prawie rodzinne. A jak pomyślę, że mógłby mieć inną-odzywa się we mnie przysłowiowy pies ogrodnika. No i jeszcze wiek. Marzę o gromadce dzieci a latka lecą..nie ma czasu na rozstania, leczenie ranek, szukanie itp. itd. Jeden wielki mętlik..
Co nie co to pogmatwane. Wybaczcie dziewczyny, że może zbyt zawile piszę. Ale o tym nie da się prosto opowiedzieć. A teraz zdrówko-łyczek żurawinki 40% na poprawę humoru i włączony tv żeby móc nie myśleć o tym wszystkim i jakoś zasnąć..tak bym się chciała teraz przytulić do tego który jest zakazanym owocem..chlip chlip

93

Odp: on ma żonę.. kochanka?? i co dalej ??

Jak widzisz, majorka, wszystkie przypadki są niby podobne,a jednak każdy inny.Bo każda z nas jest inna. Nie ma recepty na szczęście.Poprostu rób to, na co masz ochotę, to co sprowadzi uśmiech na twoją buzię.Na pewno wrzucę coś głupio-mądrego, jak się spotkam z Mężem Nie Moim już tak zupełnie neutralnie, żeby oddać sobie ksiązki.Bo to książki nas połączyły...więc dopiero wtedy nastąpi definitywny koniec. Nie skończyłam tego sama, mogłabym tak trwać bez końca, czekając na chwilę z Nim.Tylko nie miałam już siły rozpalać tego ognia, który zgasł...

Podtrzymuj ten płomień...a bedzie okej.Chciałabym bardzo, żeby Tobie się udało znaleźć to, co jest piękne.

94

Odp: on ma żonę.. kochanka?? i co dalej ??

pozwolisz llorona że i ja dołącze sie do tych życzeń.

95

Odp: on ma żonę.. kochanka?? i co dalej ??

oczywiście, że pozwolę.

im więcej dobrych życzeń, tym większe mają szanse na spełnienie big_smile

96

Odp: on ma żonę.. kochanka?? i co dalej ??

MałaMi321 Twoja historia jeste troche podobna do mojej... troche podobna i troche inna... my tez na poczatku nazywalismy sie przyjaciółkmi... teraz juz te słowa nie padaja teraz jest słonko, kotek... zacytute Twoje słowa "Mogłam się do niego przytulić kiedy potrzebowałam pocieszenia, dawał publicznie buziaka na pożegnanie.." - mam identycznie.. tylko że on nie chce zebym kogos sobie znalazła... wrecz przeciwnie jest zazdrosny o każdego smsa do mnie od innego samca...  niewiem dlaczego.... i on nie stara sie o dziecko ani ich nie ma to wiem na 100%.
Znowu te Twoje słowa : "bo potrzebowałam przyjaciela 24h anie tylko wtedy kiedy żona nie widzi i nie słyszy" świete słowa i moge Ci powiedziec że będzie Cie to wkurzac coraz bardziej ja juz jestem na tym etapie... jedna dziewczyna napisała mądre słowa co do tego na forum: "każda z Nas zasługuje na bycie czyjąś księżniczką 24godziny na dobe, 7 dni w tygodniu i 365 dni w roku a nie tylko kilka godz w tygodniu..." czy nie mądre i prawdziwe słowa?? prawdziwe tylko że my chciałybyśmy byc ich księzniczkami........:( co do telefonów od jego żony to u mnie jest troche inaczej.... jak jest ze mna to nie odbiera, nie dzwoni do niej i na szczęście bo to by mnie chyba wyprowadzło z równowagi nie opowiada o niej i nic na ten temat nie mówi, dla mnie lepiej ale z drugiej strony niewiem jak im sie układa.... ale chyba nie za dobrze skoro jest przy mnie......

jak widzisz nie tylko Ty masz takie problemy... ma je wiele kobiet tylko o nich nie mówi.. tak wiec jak cos to pisz tu na forum mysle, że wiele z Nas Cie wysłucha i doradzi.... chociażby ja:) Ty masz drugiego faceta jes Ci tak lepiej? Bo ja próbowałam z kims byc własnie dlatego cytatu o księżniczce;) ale sie nie udało po paru dniach powiedziałam ze nie chce. Bo tak naprawde chce jego mojego przystojniaka....;)

97

Odp: on ma żonę.. kochanka?? i co dalej ??

majorka,
wyłącznie mój rozsądek i cierpliwość obecnego chłopaka, jego prawdziwa przyjaźń sprawiły, że zgodzilam się byśmy byli razem. Długo się broniłam, ale w penym momencie przestraszyłam się, że chcąc uparcie czekać na tego żonatego mogę stracić szansę na fajny związek. Wytłumaczyłam sobie, że przecież skoro tyle dzwonią do siebie z żoną,są razem od kilku lat,planują dziecko i skoro on mówi mi abym kogoś sobie znalazła to nie może mu na mnie zależeć..chociaż zaraz pojawiał się argument, że nie bez powodu zdradza żonę ze mną. Twój przypadek jest nieco inny i dlatego myślę, że gdybyś postawiła psrawę na ostrzu noża to może podjąłby męską decyzję-korzystną dla Ciebie. W moim przypadku..no cóż nie mówię mu wprost, że kogoś mam bo boję się, że tym uraże jego męską dumę, że nie jestem wyłącznie dla niego (on może mieć dwie). Może bym się zdziwiła tak jak na początku Wtedy w najśmielszych myślach nie wyobrażałam sobie aby taki przykładny mąż, wówczas chyba 2,5  lub 3,5 roku po ślubie mogł zdradzić żonę..myślą a co dopiero uczynkiem:/..a jednak. Więc może teraz też informacja o innym podziałałaby na moją korzyść?..
Obecny jest dobrym człowiekiem, nasze życie w przyszłości może polegać na prawdziwym partnerstwie. Ale nie ukrywam..czasami nawet podczas seksu myślę o tamtym bo robi coś inaczej, lepiej.. A kiedy on wychodzi i kładę się spać, zasypiam z myślą o tym żonatym..modlę się aby o mnie myślał,bo pewnie tego nie robi, bo kocha żonę nie mnie.. I czasami jestem o to na niego zła, choć tak naprawdę jeszcze nigdy się nie pokłóciliśmy, że wogóle to wszystko zaczął. Zachował się jak klasyczny facet-rozkochał,rozpalił płomień i odrzucił. Niczym nie rózni się od poprzednich. Wiedział, że ciężko wszystko przeżywam, bo nie raz widział jak płakłam. A jednak. I to boli. Cholernie boli. Choć z drugiej strony cieszę się, że piękne chwile wogóle były. Teraz są od czasu do czasu. Ale nawet te rzadsze sprawiają, że rano wstaję z uśmiechem na twarzy. Dla niego chcę się stroić. I złoszczę się gdy obecny zbyt długo u mnie siedzi, bo myślę o tym jak zdążyć przygotować się na kolejny dzień bo jestem  umówiona z tamtym.
Pokręcone to wszystko. Tak naprawdę odpowiada mi obecny układ. Tylko jak długo psychicznie to wytrzymam? I wszystko byłoby prostsze gdyby nie to, że żonaty stara się o dziecko. Ale ja też w przyszłości będę chciała mieć dzieci. I co wtedy? Będę chciała wziąść ślub. Kiedyś myślałam, że z dniem ślubu powiem basta..ale teraz nie jestem tego taka pewna. Na razie żyję z dnia na dzień i cieszę się każdą piękną chwilą. Mam tylko nadzieję, że trzymanie dwóch srok za ogon nie skończy się najgorszym scenariuszem..

98

Odp: on ma żonę.. kochanka?? i co dalej ??

MałaMi321, strasznie skomplikowane masz swoje życie, obawiam sie, że to może źle się skończyć chodź tego Ci nie życzę, ale za daleko z tym wszystkim zabrnełaś. Każdy w Twojej sytuacji jest skrzywdzony, musisz jakos to uporządkować aby jak najmniej osób cierpiało.

majorka, postaram się Ciebie wspierać jak tylko będę mogła, na tyle ile potrafię Ci doradzić, ujełam w powyższych postach a narazie chyba trzeba poczekac jak rozwinię się Wasza znajomość albo jak się pojawią nowe okoliczności.

99

Odp: on ma żonę.. kochanka?? i co dalej ??

Cześć dziewczyny, dzisiaj miałam okazję słyszeć kłótnię (chyba) kochanków. Miałam otwarte drzwi w pracy i i usłyszałam kłótnię kobiety i mężczyzny. Podjechali dwoma autami, siedzieli w jednym z nich i się kłócili, ona płakała i strasznie się wydzierała, ona krzycząc próbował ją uspokoić. Pote, zrobiło się ciszej ale jeszcze długo nie odjeżdżali.
Tak sobie pomyślałam, że kochankowie nawet żeby móc porozmawiać (pokłocić się) muszą to robić pokryjomu.. Taki nasz los:( i jeszcze jedno-obojętnie jak byśmy potąpiły-zwyciężyły w walce o kochanka czy też pozwoliły pozostać przy żonie-jeśli już się w to wdepnie, coś zacznie to zawsze ktoś będzie cierpiał, albo żona, albo kochanka:((

100

Odp: on ma żonę.. kochanka?? i co dalej ??

chyba nie da się tak żeby ktoś nie cierpiał.......Czasem poprostu ponosimy skutki swoich własnych wyborów,które zawsze mają odniesienie do przyszłości a innym razem doświadczamy tego, że działanie innych ludzi ma wpływ na nasze życie.

101 Ostatnio edytowany przez koma5 (2009-09-21 21:37:51)

Odp: on ma żonę.. kochanka?? i co dalej ??

Nie bez powodów znoszę jego rozmowy telefoniczne z żoną czasem przed, czasem po a nawet w trakcie..żonka wie kiedy dzwonić nie ma co;)

Czasem chce mi się wymiotować...
Obrzydliwe takie dawanie tyłka jednemu rano, drugiemu po południu, z żoną w tle. Ciężarną być może.

Ten facet to wielka ś....a. Że też takich szlak nie trafi?

A teraz wyobraź sobie: wychodzisz za mąż za faceta, którego kochasz. Jesteście krótko po ślubie. Bardzo chcesz mieć dziecko, ale nie wychodzi. Wiele poronień....cierpisz. W tym samym czasie twój ukochany małżonek uprawia sex z jakąś dziewczyną, która doskonale wie o twoich problemach. Dzwonisz do męża, a on w tym czasie w łóżku z laską . "Tak, kochanie, niedługo przyjdę."

Podobno wraca do ciebie to, co dasz...

102

Odp: on ma żonę.. kochanka?? i co dalej ??

Koma5, too nie tak do końca tak jest. Z moim nie widzę się czasami parę dni bo jeszcze nie mieszkamy razem a oboje sporo pracujemy. Ale nawet kiedy się widzimy nie zawze mam ochotę na seks z nim. Najczęściej bo bardzo długiej przerwie z zonatym albo kiedy mam dołka...albo kiedy wiem, że już jakiś czas sie nie kochaliśmy. Nie powiem-seks z moim jest przyjemny ale wolę tamtego. Poza tym to nie tylko o seks chodzi, ale też o myśli, uczucia.. Podobał mi się od samego początku, ale dla mnie był niedostępny. Od kiedy sam otworzył furtkę.. Może gdybym sie w nim nie zakochała to wtedy kiedy może miał problemy, kiedy widać mu pomagałam, mogłabym powiedzieć żeby poszedł do żony..ale ja tak bardzo go pragnęłam

103

Odp: on ma żonę.. kochanka?? i co dalej ??

Nie zrozumiałaś...

104

Odp: on ma żonę.. kochanka?? i co dalej ??

Ja biję się z myślami od dawien dawna i bardzo mnie to męczy. Zdradziłam (parę razy) swojego męża z mężem mojej koleżanki z pracy. Czasami słyszę jak dzwonią do siebie, rozmawiają o tym co na obiad itp itd gosia opowiada o nim,a mnie aż wszystko w środku zściska. Kiedy usłyszałam,że on może by pracował u nas jako kierowca..zimny pot mnie oblał. I tak czuję dyskomfort, że czasami wręcz nie mogę spojrzeć jej w oczy. O wielu sprawach o ktorych ona opowiada wiem bo sam osobiście lub telefonicznie mi opowiadał, a tu muszę udawać, że pierwsze słyszę. Śmieję się w duchu, że za takie udawanie, grę powinnam dostać Oskara. A gdyby on pracował w naszej firmie? ! Nie mogęprzyznać sie jej do wszystkiego bo to zrujnowałoby jej życie. Moje zresztą też. zyję z poczuciem winy. MałaMi321 ma rację, że zawsze ktoś cierpi. I co do Twojej systuacji MałaMi rozumiem Cie bo jestem w podobnej. Tyle, że u mnie to było poddanie sie chwili a potem odskocznia. Nie wiąże z nim swoich uczuć-poprostu jest nam fajnie (dopóki nie zacznę myśleć o gosi i swoim męzu). Majorku pytała co dalej..dalej obojętnie czy się w to brnie czy nie, pozostaje poczucie winy. Próbowałam z tym skończyć ale myśli i tak były. A skoro od czasu do czasu jest mi dzięki niemu miło..

105

Odp: on ma żonę.. kochanka?? i co dalej ??

koma5,
Przyznam, że postępowanie zonatego jest ...
Przyszłości cholernie się boję..nie tak mnie wychowywali rodzice, nie tak mówi moja religia..moje postępowanie jest zgodne z moimi dawnymi zasadami, kiedy ś na takie dziewczyny jak ja patrzyamłam albo z politowaniem albo z ubrzeniem i obrzydzeniem..zeszmaciłam się...ale kocham..
Czasami liczę, łudzę się, że moja wytrwałość popłaci. Ale zaraz odzywa się głos-realista. Myślę, że marnie skończę:(

LadyGaga,
Majorka już skończyła ze swoim póki to było tylko zauroczenie. Trzymam za nią kciuki. Nie uważasz, że i Ty powinnaś zanim zrodzi sie w Tobie uczucie do niego?

106

Odp: on ma żonę.. kochanka?? i co dalej ??

Zdradziłam (parę razy) swojego męża z mężem mojej koleżanki z pracy

Jesteście siebie warci...

Mnie to się nie mieści w głowie, jak można takie coś wywinąć koleżance i nie mieć wyrzutów sumienia. Ba! Jeszcze mówić o jakiejś swojej religii, zasadach, wychowaniu...Przecież to obrzydliwe! Egoistyczne i niskie.
To już mnie bardziej podobają się dziewczyny na E16 - przynajmniej ciężko pracują na życie.

107

Odp: on ma żonę.. kochanka?? i co dalej ??

Koma5, jednym to przeszkadza innym nie, ale też tu nie chodzi o sam seks tylko o uczucie jakim darzą drugą osobę. Czasem to przysłania cały Boży świat to co miało sens traci go, a to co nie miało nabiera ... Bywa tak że łudzimy się że to on wybierze mnie, pokładamy nadzieje że kiedyś odejdzie od żony. Chcemy wierzyć że jego małżeństwo było pomyłką bo przeciez każdy człowiek popełnia błedy i tłumaczymy sobie wszystko pod siebie. Powiedzmy że, wszytko jest w porządku do czasu kiedy okazuje się że, on wcale nie ma zamiaru się rozwieść i że stwierdza że jednak kocha jakoś tam swoją żonę. I to że ma żone miało być tylko przejściowe. Mami czułymi słowkami jaki to on biedny a potem się okazuje że tak jak się było tą drugą tak nadal jest. Tylko wtedy dochodzą te piękne chwile razem spędzone i jest co raz gorzej się rozstać....i tkwi się w tej sytuacji czekając aż wszystkie problemy się same rozwiążą

108

Odp: on ma żonę.. kochanka?? i co dalej ??

tu nie chodzi o sam seks tylko o uczucie jakim darzą drugą osobę. Czasem to przysłania cały Boży świat to co miało sens traci go, a to co nie miało nabiera ...

Owszem, uczucie...Ale ono przecież nie spada na kobietę jak wysypka przy szkarlatynie! Najpierw musiał byc flirt, zgoda na kawkę, może spacerek wieczorny...Jakieś zauroczenie...pocałunek...itd. To trwało, zanim pojawiło sie uczucie, prawda?? I zwykle już na samym początku dziewczyna wiedziała, że facet po prostu okłamuje swoją żonę, a mężatka męża. Okłamuje od samego początku, od pierwszej randki.

Dlatego takie tłumaczenie, że przecież bez niego życie dla bidulki straci sens, wydaje mi sie zwykłą manipulacja i próbą zrzucenia z siebie winy.

109

Odp: on ma żonę.. kochanka?? i co dalej ??
apoteoza23 napisał/a:

Koma5, jednym to przeszkadza innym nie, ale też tu nie chodzi o sam seks tylko o uczucie jakim darzą drugą osobę. Czasem to przysłania cały Boży świat to co miało sens traci go, a to co nie miało nabiera ... Bywa tak że łudzimy się że to on wybierze mnie, pokładamy nadzieje że kiedyś odejdzie od żony. Chcemy wierzyć że jego małżeństwo było pomyłką bo przeciez każdy człowiek popełnia błedy i tłumaczymy sobie wszystko pod siebie. Powiedzmy że, wszytko jest w porządku do czasu kiedy okazuje się że, on wcale nie ma zamiaru się rozwieść i że stwierdza że jednak kocha jakoś tam swoją żonę. I to że ma żone miało być tylko przejściowe. Mami czułymi słowkami jaki to on biedny a potem się okazuje że tak jak się było tą drugą tak nadal jest. Tylko wtedy dochodzą te piękne chwile razem spędzone i jest co raz gorzej się rozstać....i tkwi się w tej sytuacji czekając aż wszystkie problemy się same rozwiążą

Apoteoza23 święte słowa... tak jakbym w skrócie czytała moją historię.... powinnas zostac psychologiem.... nie jestes przypadkiem? wink

110

Odp: on ma żonę.. kochanka?? i co dalej ??

A cóż w tym takiego świętego i nieodkrytego przez laika nawet??

Prosty mechanizm działa:
dziewczyna ma ochotę na miłosną przygodę, wiec umizguje się do faceta, choć wie, że on żonaty. Jedna randka, druga randka...Facet ma radochę, że poderwał młodszą od spracowanej żony. Mówi, jaka to ona bez uczucia, jak go nie rozumie, jaka niezgodność charakterów i w ogóle on biedaczek taki, zapuszczony w tym małżeństwie.

Co innego teraz - rozumie go i tak sie w ogóle wzajemnie rozumieją. Jak by co, to on z nią chce na zawsze, a najlepiej to już teraz...do łóżka...bo tak go podnieca, że szok...stworzeni dla siebie są (tylko zadzwoni do żony, że jest w pracy dłużej - przecież trzeba się posiłkować kłamstewkiem).
Potem - gdy dziewczyna ma fochy, że za mało z nią jest ...żeby sie rozwiódł...zostawił żonę wreszcie, bo przecież ma jej dość - facet zaczyna wycofywać sie rakiem...

No i bidulka cierpi z miłości jak Julia Capulletti czy inna Dama Kameliowa...


Standard...normalka...

Kilka lat temu moja samotna koleżanka też zakochała sie w żonatym mężczyźnie. Miłość, że szok!!
I co jej nie naopowiadał o niezgodności charakterów, o niezrozumieniu przez żonę. Rozwodzić sie miał jak najprędzej. W tym samym czasie, gdy koleżanka czekała na obiecany pozew rozwodowy i upragnione szczęście z kochankiem, jego zona zaszła w ciążę. Była szczęśliwa, że to sie stało i opowiadała wspólnym znajomym, jak to usilnie starali sie o dziecko i że za tę ciążę mąż - ukochany niewątpliwie - kupił jej pierścionek z diamentem.

Moja koleżanka próbowała z sobą skończyć...

111 Ostatnio edytowany przez apoteoza23 (2009-09-22 12:59:51)

Odp: on ma żonę.. kochanka?? i co dalej ??

Koma5, to czasem wydaje się takie proste, gdzie ja z żonatym mężczyzną? Fakt czasem same sie pakujemy w tarapaty ale nie zawsze tak jest. Kobiety zawsze były bardziej romantyczne i do tego ten instynkt maciezyński że jak widzimy kogos cierpiącego nie przechodzimy obok obojetnie. Myślisz że wszystkie kobiety są masochistkami? Myślisz że celowo pchają sie w takie związki żeby komuś rozbić rodzine? One też mają uczucia jak każdy inny, też chcą być kochane, być tymi jedynymi. Przecież nie wszscy faceci kłamią o tym że są nieszczęśliwi a to że zdąrzymy sie zakochać za nim wyjdzie na jaw że jednak zwyczajnie nas zmanipulował to nie zawsze nasza wina. Przecież istnieją bardzo szczęśliwe pary no nie stety przez rozbite małżeństwo. Ale chyba mamy prawo do miłości i do popełniania błędów?

majorka nie jestem psychologiem, zwyczajnie się staram zrozumieć,

112

Odp: on ma żonę.. kochanka?? i co dalej ??

masz rację apoteoza

koma5, w moim przypadku dziele sie z Wami tym co mi leży na serduchu. Nie usprawiedliwiam się. Jest nmi łatwiej gdy czytam że nie tylko ja jestem w takiej sytuacji. Wiem, że same sie w to pakowalyśmy. Nie jesteśmy dziecmi, nikt nam nie kazał, nikt nie gwałcił..ale większośc z nas nie przysiegała-oni wszyscy tak. My ich nie zmuszałyśmy. Nie gwałciłyśmy.
Nie oceniajmy nikogo, bo punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Jesteśmy ludźmi. Nasze poglądy mogą się zmieniac z biegiem czasu-patrz mój przykład-kiedyś byłam bardzo zasadnicza ale w ciągu zaledwie trzech-czterech lat tyle się w moim życiu pozmieniało i ułożyło tak a nie inaczej, że jestem zupełnie inną osobą..niekoniecznie lepszą
Tak jak wcześniej pisałam-furtka przez niego została otwarta więc weszłam. Wiedziałam czym ryzykuję, choc łudziłam się, ze będzie ok. Długo nie chcialam z nikim byc bo chociaż wiedziałam, że nie ma mozliwosci aby mój kochany rozwiódł sie dla mnie-bo aż tyle chyba dla niego nie znaczyłam i nie znaczę- to chcialam aby te chwile trwały. W końcu stwierdzilam, ze nie moge mojego obecnego dłużej zwodzic, bo stracę coś wartościowego. Nie myślę o tym, że krzywdzę mężatkę-to on krzywdzi swoją żonę. Myslę o tym, ze oklamuje mojego chłopaka. To jest w tym najgorsze. Jakbym na to ta moją sytuację nie spojrzała i jak rozwiazała to z kazdej strony dupa. Najlepiej byloby skończyc z jednym i z drugim i całkowicie zerwac kontakt, wyjechac gdzieś w cholerę i zacząc od nowa. Bo nawet jeśli skończę z kochanym to przy obecnym zjedzą mnie wyrzuty sumienia i swiadomośc, że nie jestem z nim szczera.. ale na to najlepsze rozwiązanie jeszcze nie mam odwagi i siły..ale i tak świadomośc błedu, oszustwa i wspomnienia zostaną jak ogromna blizna

113

Odp: on ma żonę.. kochanka?? i co dalej ??
MałaMi321 napisał/a:

cześć dziewczyny, widzę, że nie jestem osamotniona. Z jednej strony to miłe bo może w końcu będę mogła z kimś szczerze o tym pogadać, ale drugiej smutne-bo to forum pokazuje, że nas-kobiet-kochanek-prawdziwie kochających-cierpiących jest wiele.
Sporo z Waszych wypowiedzi mogłabym zacytować chcąc opisać swoją historię. Ale jest jeszcze coś. Po krótce wygląda to tak..
Od pierwszego momentu gdy go poznałam spodobał mi się i z żalem pomyślałam: "cholera, szkoda, że żonaty". Podobał mi się, ale co ztego. Zajęty to zajęty. Znajomość się zacieśniała. Coraz więcej rozmawialiśmy. Zdążyłam kogoś poznać, potem się rozstać, płakć żewnie z nadzieją na powrót tamtego.. W końcu zaczęliśmy rozmawiać również na tematy damsko-męskie. Czasem żartowaliśmy z podtekstami damsko-męskimi, ale tylko na linii dobrych znajomych. Jednak któregoś razu bardzo się zdziwiłam. Od słowa do słowa i w pewnym momencie zażartowalam sobie, że jego ręka na pewno "tam" nie powędruje. Powędrowała. Aż mi w głowie zawirowało. Półsłówkami i między wierszami zaproponował, że może mnie pocieszyć, pomóc się rozluźnić..itp. itd...a ja na to, że zjazd ręką już był krokiem za daleko, pewnych granic nie powinno się przekraczać bo potem można tego żałować, ktoś w końcu będzie pokrzywdzony... A mimo to.. Nie pamiętam już jak to sobie wyargumentowałam i się przekonałam bo to było już dość dawno temu..Było milusio. Mogłam się do niego przytulić kiedy potrzebowałam pocieszenia, dawał publicznie buziaka na pożegnanie..i może ktoś to przyuważył? A może było mu tego za dużo? Może stosunki z żoną się poprawiły? Od pewnego momentu nie jest już tak samo jak było na początku. Raz jest cieplej raz chłodniej. Sam mówił i mówi, że powinnam sobie znaleźć jakiegoś bolca (ale mimo to nadal ze mną..) Mało tego- stara się z żoną o dziecko (chyba już trzy razy poroniła), a mimo to ze mną.. A ja? Od dłuższego czasu mam kogoś (pierwszy o tym drugim nie wie)- bo potrzebowałam przyjaciela 24h anie tylko wtedy kiedy żona nie widzi i nie słyszy, bo chciałam seksu wtedy kiedy tego potrzebowałam a nie wtedy kiedy ma dla mnie czas, bo rozum kazał.. I powiem Wam dziewczyny tak- to też nie jest dobre wyjście. Serca nie da się zagłuszyć. Nie bez powodów znoszę jego rozmowy telefoniczne z żoną czasem przed, czasem po a nawet w trakcie..żonka wie kiedy dzwonić nie ma co;);( Nie bez powodu pocieszam go po każdej nieudanej ciązy żony. On będzie wspaniałym ojcem. Wiem, że pragnie mieć dziecko, a skoro to miałoby być jego szczęście to niech będzie szczęśliwy..choć dla mnie oznacza to koniec naszych zbliżeń. Bo nie chciałabym ewentualnego rozpadu związku w którym miałoby cierpieć dziecko. Na moje nieszczęście ona prawdopodobnie znów jest w ciązy-on nie mówi mi otym bo albo nie chce mnie ranić albo boi się zapeszyć, ale ja się domyślam. I boję się. Z jednej strony chciałabym aby w końcu mu się udało, żeby był w pełni szczęśliwy. Ale z drugiej strony mam nadzieję, że moje przypuszczenia są nieprawdziwe,że nie ma żadnej ciązy. Czasami gdy zdam sobie sprawę co jest moim bólem, o czym myślę z takim strachem to widzę w sobie potwora. Jak można pragnąć nieszczęścia drugiej osoby? Ale zaraz się usprawiedliwiam..przecież jednocześnie kochając go pragnę by był szczęśliwy.. Jego szczęście nie jest tożsame z moim:( Można oszaleć
Wracając do tego z ktorym jestem i któremu mowiąc kocham obserwuję swój nosek czy mi nie rośnie.. Tak naprawdę to chyba tylko przyzwyczajenie. Fakt-kiedy dłużej razem jesteśmy, wyjedziemy gdzieś-bywa, że nie myślę o tamtym, ale tylko bywa. Ale gdy pomyślę, że mogłabym stracić tego z ktorym jestem gdyby mnie rzucił..nie potrafiłabym znaleźć sobie miejsca. Poza tym za dużo mamy wspólnych znajomych, a nawet powiązanie prawie rodzinne. A jak pomyślę, że mógłby mieć inną-odzywa się we mnie przysłowiowy pies ogrodnika. No i jeszcze wiek. Marzę o gromadce dzieci a latka lecą..nie ma czasu na rozstania, leczenie ranek, szukanie itp. itd. Jeden wielki mętlik..
Co nie co to pogmatwane. Wybaczcie dziewczyny, że może zbyt zawile piszę. Ale o tym nie da się prosto opowiedzieć. A teraz zdrówko-łyczek żurawinki 40% na poprawę humoru i włączony tv żeby móc nie myśleć o tym wszystkim i jakoś zasnąć..tak bym się chciała teraz przytulić do tego który jest zakazanym owocem..chlip chlip

dokładnie Cię rozumiem,to strasznie boli,sama nie potrafiłam odejść dusiłam się bez niego,serce nie sługa dokładnie,ale w tych sytuacjach może pęknąć z żalu

114

Odp: on ma żonę.. kochanka?? i co dalej ??
MałaMi321 napisał/a:

majorka,
wyłącznie mój rozsądek i cierpliwość obecnego chłopaka, jego prawdziwa przyjaźń sprawiły, że zgodzilam się byśmy byli razem. Długo się broniłam, ale w penym momencie przestraszyłam się, że chcąc uparcie czekać na tego żonatego mogę stracić szansę na fajny związek. Wytłumaczyłam sobie, że przecież skoro tyle dzwonią do siebie z żoną,są razem od kilku lat,planują dziecko i skoro on mówi mi abym kogoś sobie znalazła to nie może mu na mnie zależeć..chociaż zaraz pojawiał się argument, że nie bez powodu zdradza żonę ze mną. Twój przypadek jest nieco inny i dlatego myślę, że gdybyś postawiła psrawę na ostrzu noża to może podjąłby męską decyzję-korzystną dla Ciebie. W moim przypadku..no cóż nie mówię mu wprost, że kogoś mam bo boję się, że tym uraże jego męską dumę, że nie jestem wyłącznie dla niego (on może mieć dwie). Może bym się zdziwiła tak jak na początku Wtedy w najśmielszych myślach nie wyobrażałam sobie aby taki przykładny mąż, wówczas chyba 2,5  lub 3,5 roku po ślubie mogł zdradzić żonę..myślą a co dopiero uczynkiem:/..a jednak. Więc może teraz też informacja o innym podziałałaby na moją korzyść?..
Obecny jest dobrym człowiekiem, nasze życie w przyszłości może polegać na prawdziwym partnerstwie. Ale nie ukrywam..czasami nawet podczas seksu myślę o tamtym bo robi coś inaczej, lepiej.. A kiedy on wychodzi i kładę się spać, zasypiam z myślą o tym żonatym..modlę się aby o mnie myślał,bo pewnie tego nie robi, bo kocha żonę nie mnie.. I czasami jestem o to na niego zła, choć tak naprawdę jeszcze nigdy się nie pokłóciliśmy, że wogóle to wszystko zaczął. Zachował się jak klasyczny facet-rozkochał,rozpalił płomień i odrzucił. Niczym nie rózni się od poprzednich. Wiedział, że ciężko wszystko przeżywam, bo nie raz widział jak płakłam. A jednak. I to boli. Cholernie boli. Choć z drugiej strony cieszę się, że piękne chwile wogóle były. Teraz są od czasu do czasu. Ale nawet te rzadsze sprawiają, że rano wstaję z uśmiechem na twarzy. Dla niego chcę się stroić. I złoszczę się gdy obecny zbyt długo u mnie siedzi, bo myślę o tym jak zdążyć przygotować się na kolejny dzień bo jestem  umówiona z tamtym.
Pokręcone to wszystko. Tak naprawdę odpowiada mi obecny układ. Tylko jak długo psychicznie to wytrzymam? I wszystko byłoby prostsze gdyby nie to, że żonaty stara się o dziecko. Ale ja też w przyszłości będę chciała mieć dzieci. I co wtedy? Będę chciała wziąść ślub. Kiedyś myślałam, że z dniem ślubu powiem basta..ale teraz nie jestem tego taka pewna. Na razie żyję z dnia na dzień i cieszę się każdą piękną chwilą. Mam tylko nadzieję, że trzymanie dwóch srok za ogon nie skończy się najgorszym scenariuszem..

ojjjjjjjjjjj widzę kochana że ja strasznie broniłam tzw"ideał"rozumiem Cię doskonale,wiem że co by ktoś nie napisał Ty i tak będziesz się złościć na nich żałowac napisanych postów,ja tak mialam bo przeżyłam najpiękniejsze chwilę pełne miłości i zrozumienia,otworzyło mi to forum oczy i to bardzo szeroko,nie chce kończyć mojej miłości,ale wiem że to właściwa droga

115

Odp: on ma żonę.. kochanka?? i co dalej ??

Kobiety zawsze były bardziej romantyczne i do tego ten instynkt macierzyński że jak widzimy kogoś cierpiącego nie przechodzimy obok obojętnie.

Ciekawe...a gdy ta cierpiąca osoba to jego żona?? Poczytajcie forum kobiet zdradzanych.

Ale chyba mamy prawo do miłości i do popełniania błędów?

Jasne...każdy ma...ale gdy można przewidzieć błąd, to grzech go zrobić. A miłość? Musi być z cudzym mężem i ojcem???

Nie myślę o tym, że krzywdzę mężatkę-to on krzywdzi swoją żonę.

Tak, MałaMi...Wina jest przede wszystkim po jego stronie, jeżeli chodzi o oszukiwanie zdradzanej zony. Ale czy to cokolwiek zmienia?? Ty tak samo okłamujesz - swojego chłopaka.

Bo nawet jeśli skończę z kochanym to przy obecnym zjedzą mnie wyrzuty sumienia i swiadomośc, że nie jestem z nim szczera..

A jak nie zerwiesz, to te wyrzuty sumienia Cie nie zjedzą??? Chyba odwrotnie jednak...


Jedno wiem na pewno - tak a propos tej księżniczki, która ma prawo być najważniejsza - nigdy nie potrafiłabym być tą drugą. To ja muszę byc najważniejsza, to do mnie musi należeć cały jego czas. Z nim muszę iśc na kolacje do oświetlonej restauracji i z nim szaleć na parkiecie w znanej dyskotece. Nie nadaję sie do siedzenia w ciemnym kącie albo chodzenia na randkę opłotkami jak Jagna w "Chłopach". wink
Dlatego tak bardzo Wam sie dziwię...
...i zawsze wkurza mnie relatywizm moralny. Lubię ludziom spojrzeć prosto w oczy...no i sobie przy makijażu (kurcze, chciałam napisac, że przy goleniu):))

116

Odp: on ma żonę.. kochanka?? i co dalej ??

koma
dokladnie ,ja bym nigdy nie postawila sie na pozycji tej drugiej,a wlasciwie trzeciej ,ale do tego potrzeba godnosci osobistej ,byc ksiezniczka dla ukochanego,no jasne,kazda kobieta o tym marzy ,ale co to za ksiezniczka ktora wlazi do lozka z facetem co za pare godzin polozy sie do lozka z wlasna zona,zeby nie wiem jakie brednie opowiadal naiwnej kochance ona llyknie wszystko,a najbardziej mnie smieszy ze oni wszyscy mowia to samo,,ze zona ich nie rozumie,ze tego malzenstwa juz dawno nie ma,ze lacza go z zona tylko dzieci itp itd

117 Ostatnio edytowany przez Celia (2009-09-22 16:23:44)

Odp: on ma żonę.. kochanka?? i co dalej ??

Dziewczyny, mam na myśli Autorkę wątku i te z tymi samymi/podobnymi problemami, może nareszcie powyższe wypowiedzi dadzą Wam trochę do myślenia i do przeanalizowania własnego postępowania.
Kobieta nie powinna sprowadzać swojej godności do poziomu tylko i wyłącznie kochanki cudzego męża...

118

Odp: on ma żonę.. kochanka?? i co dalej ??
ludzik37 napisał/a:

koma
dokladnie ,ja bym nigdy nie postawila sie na pozycji tej drugiej,a wlasciwie trzeciej ,ale do tego potrzeba godnosci osobistej ,byc ksiezniczka dla ukochanego,no jasne,kazda kobieta o tym marzy ,ale co to za ksiezniczka ktora wlazi do lozka z facetem co za pare godzin polozy sie do lozka z wlasna zona,zeby nie wiem jakie brednie opowiadal naiwnej kochance ona llyknie wszystko,a najbardziej mnie smieszy ze oni wszyscy mowia to samo,,ze zona ich nie rozumie,ze tego malzenstwa juz dawno nie ma,ze lacza go z zona tylko dzieci itp itd

widze, ze nigdy nie byłas ta druga i wiesz co?? nigdy Ci tego nie życze.... mówiłam to samo co Ty zanim mnie to  spotkało... ale pamietaj nigdy nie mów nigdy póki jakiejs sytuacji nie doswiadczysz.

119

Odp: on ma żonę.. kochanka?? i co dalej ??

majorka dokładnie nigdy nie wiemy jaki nam los scenariusz wymyślił,trzymaj sie ciepło

120

Odp: on ma żonę.. kochanka?? i co dalej ??

dzięki kaszmirka. ściskam..

121

Odp: on ma żonę.. kochanka?? i co dalej ??
majorka napisał/a:
ludzik37 napisał/a:

koma
dokladnie ,ja bym nigdy nie postawila sie na pozycji tej drugiej,a wlasciwie trzeciej ,ale do tego potrzeba godnosci osobistej ,byc ksiezniczka dla ukochanego,no jasne,kazda kobieta o tym marzy ,ale co to za ksiezniczka ktora wlazi do lozka z facetem co za pare godzin polozy sie do lozka z wlasna zona,zeby nie wiem jakie brednie opowiadal naiwnej kochance ona llyknie wszystko,a najbardziej mnie smieszy ze oni wszyscy mowia to samo,,ze zona ich nie rozumie,ze tego malzenstwa juz dawno nie ma,ze lacza go z zona tylko dzieci itp itd

widze, ze nigdy nie byłas ta druga i wiesz co?? nigdy Ci tego nie życze.... mówiłam to samo co Ty zanim mnie to  spotkało... ale pamietaj nigdy nie mów nigdy póki jakiejs sytuacji nie doswiadczysz.

roznimy sie  tym ze ja wiem ze tego nie doswiadcze,nikt nie kaze nikomu rozkladac nog przed czyims mezem,sory za szczerosc,ja poprostu nie moglabym sobie spojrzec w lustro ,poza tym bardzo badzo lubie uczciwosc,poza tym wiem jak to boli ,wiec ..........,a wy moze kiedys bedziecie tymi zonami ,ktore ktos bedzie robil po rogach ,czego szczerze wam zycze

122

Odp: on ma żonę.. kochanka?? i co dalej ??

wiesz jak boli a niby z kąt???????????jeżeli krytykujesz każdą z nas i zyczysz jak najgorzej może czas zmienić forum na inny temat,my jesteśmy dla siebie wsparciem a nie katem

123

Odp: on ma żonę.. kochanka?? i co dalej ??

wsparciem??? po co wsparcie? jak sie kocha, to cud, mód, ultramaryna:))))
wsparcie to na pogrzebie...

124

Odp: on ma żonę.. kochanka?? i co dalej ??

taaaa.............ludzik 37 rozkładają nogi? skoro tak, to dlaczego żonaci faceci nie rezygnuja z tych okazji? a jak nisko muszą sie cenić ich żony że wyszły za mąż za takiego prostaka, w dlaszym myśleniu w takim badź razie kto rozkałda te nogi? żona czy kochanka? żona zmusza sie do kochania sie ze swoim mężem żeby utrzymac go przy sobie, a kochanka kocha sie z tym samym facetem bo seks ich oboje satysfakcjonuje, kochanka zawsze mogła by znaleźć sobie innego jak by było cos nie tak. Więc kto bardziej się poniża?

125

Odp: on ma żonę.. kochanka?? i co dalej ??

apoteoza...bredzisz, kochana

faceci są walnięci, naukowo udowodnione@ nie jest to powód, aby w takim stylu odbijać piłeczkę!

tylko że facet od zony do kochanki rzadko odchodzi, raczej to dla niego "niezła d..a", jak ją zostawi, to koledze odstępuje.
Tyle tej miłości jego, gdy ma zonę.

126

Odp: on ma żonę.. kochanka?? i co dalej ??
apoteoza23 napisał/a:

taaaa.............ludzik 37 rozkładają nogi? skoro tak, to dlaczego żonaci faceci nie rezygnuja z tych okazji? a jak nisko muszą sie cenić ich żony że wyszły za mąż za takiego prostaka, w dlaszym myśleniu w takim badź razie kto rozkałda te nogi? żona czy kochanka? żona zmusza sie do kochania sie ze swoim mężem żeby utrzymac go przy sobie, a kochanka kocha sie z tym samym facetem bo seks ich oboje satysfakcjonuje, kochanka zawsze mogła by znaleźć sobie innego jak by było cos nie tak. Więc kto bardziej się poniża?

juz ci koma odpisala to co ja chcialam/facet skulony wraca do zony ,a kochanka jakby mogla to by se znalazla wolnego,a jak se nie znalazla to znaczy ze ja na to nie stac ,bo albo oprocz tego rozkladania nog nie ma nic wiecej do zaoferowania,albo mysli ze uleczy swoje ogromne kompleksy sypiajac z cudzym mezem acha a poczytaj se dziecko psychologie zdrady ,to taka ksiazka/wiesz cos takiego w twardej okladce/tam znajdziesz cos dla siebie,ładnie tam pisza kto zostaje kochankami zonatych facetow

koma5 napisał/a:

apoteoza...bredzisz, kochana

faceci są walnięci, naukowo udowodnione@ nie jest to powód, aby w takim stylu odbijać piłeczkę!

tylko że facet od zony do kochanki rzadko odchodzi, raczej to dla niego "niezła d..a", jak ją zostawi, to koledze odstępuje.
Tyle tej miłości jego, gdy ma zonę.

powiem ci Koma jedno,ze jesli moj maz piepsz.... takie cos to ja juz nawet zazdrosna nie jestem ,bo smiac mi sie chce,boshe uleczylyscie mnie na tym forum ,jak mi Bog wielki ,dzieki wam za to ,jak te kochanki wszystkie sa takie to juz nie ma sie czym przejmowac ,tylko facetowi kupic grube prezerwatywy zostalo zeby zarazy po tych wzystkich gachach jakiejs nie podlapal

127

Odp: on ma żonę.. kochanka?? i co dalej ??

powiem Ci ludzik37 jedno, jeżeli Twój mąż pieprz.. cokolwiek innego poza Tobą to nie powinnaś się martwić o grube prezerwatywy i o choróbska - myślę, że na odległość kija do Ciebie się raczej nie zbliża.

128

Odp: on ma żonę.. kochanka?? i co dalej ??
karola81 napisał/a:

powiem Ci ludzik37 jedno, jeżeli Twój mąż pieprz.. cokolwiek innego poza Tobą to nie powinnaś się martwić o grube prezerwatywy i o choróbska - myślę, że na odległość kija do Ciebie się raczej nie zbliża.

jak to mowia karola ,,walniesz w stol to nozyce sie odezwa,,niestety poza warsztatem niewiele masz do zaoferowania jak widac ,co potwierdza teze czego faceci szukaja u kochanek

karola81 napisał/a:

apoteoza23
Masz rację. Ja strasznie byłam kategoryczna w swoich opiniach na temat żonatych facetów (traktowałam ich jak koleżanki), nie do pomyślenia było żebym ja zaangażowała się w taki związek... Facet (czyli mój najukochańszy) był w separacji opowiadał mi o żonie ich problemach, o tym dlaczego od razu się nie rozwiedli tylko ta separacja itp. Wszystko fajnie, jak to mówił na początku - miękka fala. Jak zaczęło się rozkręcać zapaliło się czerwone światełko i powiedziałam STOP, ale mój ukochany ze łzami w oczach powiedział - kochanie daj mi dwa lata moje dzieci będą starsze i wtedy pogadamy (już na samym początku nic nie obiecał - bo nie powiedział, że się rozwiedzie, ale żebym dała mu czas) Wtedy właśnie przegrałam. Myślałam tak jak Wy teraz piszecie, że małżeństwo z taki długoletnim stażem nie da się zakończyć tak szybko no i przecież są w separacji no i te dzieci - najważniejsza sprawa dla mojego faceta - DZIECI (w ogień za nimi wskoczy i jak powiedział, dużo później będzie utrzymywał pozory normalnej rodziny tak długo jak się da.. o ile to jest normalne mieszkać w innym mieście nić one i widzieć je tylko na weekendy - ale pewnie normalne). Dwa lata minęły, poważna rozmowa a on mi mówi, że przecież żyje nam się dobrze - kochamy się, mieszkamy razem, jeździmy na wakacje, że dzieci są jeszcze małe (zawsze będą małe) i że on nie chce nic zmieniać. Powiedziałam, że się wyprowadzę, że w takim razie było miło a on, że skoro jest taka moja decyzja to nie ma serca żeby mnie zatrzymywać bo powinnam sobie ułożyć życie z kimś normalnym.. Oczywiście ja już zakochana po uszy, w ryk, że nie, że ja tak naprawdę na wszystko się zgadzam byle z nim być, że ma rację i w ogóle jak ja śmiem żądać czegoś więcej (w tamtym momencie pewnie jakby mi powiedział, żebym rozstawiła zdjęcia żony po całym naszym domu, zrobiłabym to od razu - ale jakie prawdziwe są niektóre powiedzonka - w miłości nie ma godności). Później wróciło wszystko do normy - czyli samej spędzanie świąt, kombinowanie co z sylwestrem itp. I nagle moje kochanie samo decyduje, że tak nie może być, jedzie do niej a ona, że super, że chce rozwodu, że w ogóle ma go w dupie i że jednak dzieci już są duże i zrozumieją. Mało głową sufitu ze szczęści nie rozwaliłam (rozmowa była tak o w ogóle nie było żadnego ciśnienia z mojej strony ani nic). Po miesiącu okazało się, że jednak rozwodu nie będzie, że żona go kocha i w sumie to nie chce się rozwieść... (niby czemu by w ogóle chciała kiedykolwiek? facet wspaniały, uczynny, pomocny, opłaca wszystko co się da, płaci alimenty na nią i dzieci, robi opłaty itp. - dlaczego miałaby go nie zatrzymać?? ) no i może Go naprawdę kocha? (no i z braku laku...) A gdzie zostałam ja w tej miłosnej historii? (albo histerii raczej??) A przecież miało być tak pięknie... mojorka, poczekaj na niego jak go tak bardzo kochasz, ale poczekaj na rozwiedzionego faceta, który przyjdzie do Ciebie. Z taką miłością jest jak z narkotykiem... Myślałam na początku, że niezły ze mnie cwaniak i że to ja kontroluję sytuację - strasznie się zdziwiłam..

przeczytaj sobie swoje wlasne zdania,masz juz w nich zawarta odpowiedz czym jest kochanka dla zonatego faceta,twoje zalosne jeki niczego tu nie zmienia,sama dalas mu prawo by cie ustawil w rzedzie na tej ktorejstam z kolei pozycji w jego zyciu,jesli jest to wogole jakastam pozycja

karola81 napisał/a:

kaszmirka, ja bym nie odeszła, nie miałam na to siły, ale rozbudzone nadzieje i później taki zawód chyba do tego mnie skłoniły... coraz częściej myślę, że chciałabym wrócić do tego co było (na kolanach, ale żeby być z nim) ale na razie jakoś się trzymam. kaszmirka strasznie bym się cieszyła żebyś chociaż u Ciebie się udało..

hehehe ,,na kolanach ,byleby tylko z nim byc,,i co do mnie maz przychodzi na kolanch,ja nie musze nikogo blagac ,upokazac sie itp to ja rozdaje karty i ja stawiam warunki ,wiec zobacz sama jaka jest miedzy nami roznica

karola81 napisał/a:

majorka, uciekaj jak najdalej od takiego związku - wszystkie kończą się tak samo - wszystkie! właśnie doświadczam tego na własnej skórze i uwierz mi zawsze będzie tylko gorzej. I my nie pisaliśmy smsów maili, my mieszkaliśmy razem 24 na 24 i wszystkie chwile przez te 3 lata były cudowne - wszystkie. On powtarza było warto chociaż dla tych chwil a ja myślę, że nie było warto dla tego bólu co jest teraz.

cd.hehehe podobaja mi sie te slowa,twoje slowa,,uciekaj najdalej od tego zwiazku ,wszystke koncza sie tak samo ,wszystkie ,,

129

Odp: on ma żonę.. kochanka?? i co dalej ??

ludzik 37  ha ha ha, powiem Ci że nie jestem niczyją kochanką i nigdy nia nie byłam, dziwić się męzom że zdradzają bo jak można wytrzymac z takimi żonami?! a ni dobrego współżycia a ni mózgu, zapatrzone w siebie egoistki które tylko potrafią narzekać. Dlatego szukają gdzie indziej czego im brakuje u swojej żony. wiesz nawet sie ciesze że zdradzają przynajmniej macie to na co zasłużyłyście! Nie staracie sie nic naprawić ba nawet nie dostrzegacie problemu bo tak zapatrzone w siebie jesteście! Tylko potraficie sie nad sobą użalać jak to Was życie kopie bo tak najprościej! zrobic z siebie ofiare. No zaimponowałaś chyba to jedyna ksiażka jaką w zyciu przeczytałaś i co tylko na podstawie jednej książki będziesz opierała swoje argumenty?

130

Odp: on ma żonę.. kochanka?? i co dalej ??
apoteoza23 napisał/a:

ludzik 37  ha ha ha, powiem Ci że nie jestem niczyją kochanką i nigdy nia nie byłam, dziwić się męzom że zdradzają bo jak można wytrzymac z takimi żonami?! a ni dobrego współżycia a ni mózgu, zapatrzone w siebie egoistki które tylko potrafią narzekać. Dlatego szukają gdzie indziej czego im brakuje u swojej żony. wiesz nawet sie ciesze że zdradzają przynajmniej macie to na co zasłużyłyście! Nie staracie sie nic naprawić ba nawet nie dostrzegacie problemu bo tak zapatrzone w siebie jesteście! Tylko potraficie sie nad sobą użalać jak to Was życie kopie bo tak najprościej! zrobic z siebie ofiare. No zaimponowałaś chyba to jedyna ksiażka jaką w zyciu przeczytałaś i co tylko na podstawie jednej książki będziesz opierała swoje argumenty?

no zwazywszy na twoje poglady to zona raczej tez niczyja nie bedziesz ,bo ktory by chcial taka co to juz wszystko wie,w stalym zwiazku tez nie jestes z tego co przeczytalam,w zadnym,no w wieku 23 lat  to jak taka zadufana i atrakcyjna nikogo nie ma ,to dziwne troche nie uwazasz,moze rozgladniesz sie jak nic nie znajdziesz ,zawsze pozostaje jakis cudzy maz,moze ci troche poprawi ego ,bo widze mocno podupadlo

Posty [ 66 do 130 z 451 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4 … 7 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » on ma żonę.. kochanka?? i co dalej ??

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024