I see You, chyba tak nie jest, że niczego Ci nie brakuje. Po wielu latach związku jest miłość, przywiązanie, ale wkrada się często rutyna, monotonia. Brakuje nieprzewidywalności. Męża znasz na wylot, on ciebie też. Pierwsze lata to zdobywanie, zmiany. Potem już wszystko staje się poukładane. Dzień za dniem leci i możesz czuć jakby nic ekscytującego Cię już nie czekało.
Stąd tak łatwo o te "motylki".
Ale już wiesz, że one są dla ciebie i twoich najbliższych jak trucizna.
Czeka cię praca. Szczere rozmowy z mężem. Nie o twoim "zauroczeniu", ale o tym czego Ci brakuje.
O tym, że wasze życie się toczy, jest bardzo udane, ale stało się ono przewidywalne.
Że chcesz jeszcze coś przeżyć, potrzebujesz bodźców, odświeżenia.
Może razem zaczniecie uprawiać jakiś nowy sport, tańczyć, wyjeżdżać.
To taka uwaga trochę na przyszłość. Masz I see you w moim odczuciu wszystko. Możesz to albo zniszczyć, albo zawalczyć o to, żeby było jeszcze lepiej. Spotkało cię jeszcze wiele wspaniałych niespodzianek i ekscytacji z mężem.
Może ta historia z młodzieńczą miłością jest dla Ciebie znakiem i okazją, żeby zadbać o romantyczne przeżycia z mężem. Żyć jeszcze szczęśliwiej, pełniej. Więcej rozmawiać.
To naturalne I see You, że po wielu wspólnych latach nie ma już takiej fascynacji. Ale można wspólnie pracować, aby wieść fascynujące życie.
Masz wyjątkowe szczęście, bądź mądra. Pracowałabym nad szczęściem z mężem, na poszukiwaniu nowości z mężem.