lena812 napisał/a:Mussuka wiesz nie widzisz tego,to odbywa się w nocy,wystarczy ktoś szczupły i zwinny
kiedyś to w Niemczech głównie działało,teraz jest Dania,Szwecja,Anglia
Ci co chcą coś wyciągnąć zrobią to i nikt tego nie zauważy
chociaż przyznam że wszędzie poza Niemcami tacy ludzie są bardziej ścigani
wiem o tym bo mam znam ludzi którzy się zajmują "czyszczeniem kontenerów"
ale ja w Finlandii mieszkam i wierz mi, ze byloby glosno gdyby taki proceder byl tu powszechny. Chyba za malo "naszych" tu przyjezdza:)) I niestety dodam - na szczescie.
Nie widze nic zlego w oddawaniu dobrej jeszcze, uzywanej odziezy (i nie tylko odziezy) insytucjom charytatywnym, czy wysylania jej w paczkach do osob potrzebujacych pomocy. Sama kiedys ze 4 wory ciuchow po moich dzieciakach przekazalam do wioski SOS, byly tam rzeczy ze 2-3 razy zalozone, czyste, nie porwane, do tego rozne zabawki czy ksiazki, sprzet jakis dzieciecy sportowy, gry itp. Nie chcialam za to zadnej kasy, podobnie moge cos podarowac znajomym czy bliskim. Lepsze i drozsze sprzety (np. rower corki bo wyrosla, narty biegowe prawie nowki, zbedny bagaznik na samochod itp.) sprzedajemy w necie na tzw. gieldzie.
Ale za Chiny Ludowe nie poszlabym do szmatlandu grzebac w naftalinowanych kiecach, jesli stac mnie na zakup nowej odziezy w zwyklym sklepie. A metki to ja z miejsca obcinam, czy to "markowe" czy nie. I co to w ogole za okreslenie "markowe"? Kazda marka to marka, czy od jakiegos Paco czy innego H&M wzieta.
Ani marki ciuchow ani aut, w ogole na mnie nie robia wrazenia. Jedynie wyglad i komfort oraz ich zywotnosc (jakosc) liczy sie dla mnie. Reszta to blichtr dodany, za ktory klient doplaca i to slono.