Dzenaro ! Otworzyłam swoje oczy .Nie ma wybielania,nie ma człowieka , w którego tak wierzyłam .Jest ktoś obcy .Przewidziałam ,że zadzwoni ,gdy będzie miała z nim kontakt. Żegnaj mężu ,przykre ale trzeba przestać się oszukiwać.Nie mogę robić z siebie męczennicy ,która stara się wszystkim dogodzić.Dziwne,ale nie płaczę,chyba już wylałam morze łez ,a może już dość tej wiary w coś czego druga strona może wcale nie chce ,a przez cały czas coś udawała.Mąż już wczoraj udowodnił ,że nie chce niczego naprawiać skoro nie chce iść wspólnie ze mną do psychologa. Szkoda ,po prostu życie! jest jeszcze tyle przede mną,kolejne wyzwania ,trzeba żyć po prostu nie było nam pisane SZKODA! ale.......może kiedyś ktoś zobaczy te moje dobre serduszko!
Podobne tematy
Zobaczy na pewno! musisz tylko w to uwierzyć zadbać o siebie i swoje pasje! Dasz radę .... może być ciężko musisz być na to przygotowana...Ale zawsze gdy będzie Ci źle to pisz na forum...to na prawdę pomaga:)
Ja nigdy nie należałam do kobiet ,które nie dbają o siebie. Nie jestem miss ,mam żylaki na nogach ,ale każdy ma jakiś feler.Zmieniam fryzury,bo lubię wyzwania .Teraz też całkowita zmiana ,może trochę spokojniej na głowie ,ale ten pazur gdzieś tam jest. Może to głupie ,ale warto być objechanym przez innych choć nieraz myślało się co innego niż pisali inni.Dzięki wszystkim za wsparcie ,będę tu na pewno.Szkoda tylko że ten cel ,że udowodnię ,że może się coś dobrze skończyć nie został osiągnięty -przykro mi,ale naprawdę się starałam !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
lena
tak trzymaj, jesteś naprawdę na dobrej drodze, tylko nie oglądaj się za siebie.
Leno wiedziałam, że z jakiegoś powodu tego numeru telefonu od kochanki nie zablokowałaś. Bo wiedziałaś, że kiedyś przez ten telefon dostaniesz wiadomość, na którą czekałaś, choć wierzyłaś, że jej nie dostaniesz.
Przede wszystkim uspokój się. Nie rób nic pod wpływem negatywnych emocji.
Przykro mi, że sprawy tak się potoczyły. Może teraz zacznie się dla ciebie, nowy-lepszy czas. Bez ciągłego zastanawiania się i doszukiwania w sobie winy.
Trzymam kciuki za lepsze jutro.
Już telefon zablokowany .Totalne odcięcie się od tego co było.Udowodniła mi jakim człowiekiem jest,udało się..............Jestem teraz sama ,nie uroniłam do tej pory ani jednej łezki .Choć jest mi przykro ,że tek mogłam się pomylić.Pan milczy .... co z tego i tak powie znowu moja wina ,ale to już nie ważne .Nie będzie łatwo ,ale co nas nie dobije to nas wzmocni.Chciałabym jak przyjedzie nic mu nie mówić ,po prostu być gdy jest to potrzebne,unikać gdy jest to możliwe.
moim zdaniem nie warto. rozumiem, to Twój mąż wiele ze sobą przeszliście, ale skoro wiesz (i to od niego), że jest z Tobą, bo inna go nie chce to czy to jest fair w stosunku do Ciebie? chcesz być kochana, ale czy on daje Ci miłość? wielki szacunek za postawę, ale szczerze mówiąc nie rozumiem jej wcale, jednak wiem co miłość robi z człowiekiem. powinnaś być tą jedyną, bo zasługujesz na to, a nie tą drugą bo ktoś mnie nie chciał.
życzę Ci miłości, ale takiej prawdziwej. ![]()
Dwa dni pokazały postawę ,która znowu chce mnie obwiniać za coś co jest jego robota nie moją.Nie rozmawialiśmy ,mijaliśmy się ,niby w jednym domu ,ale osobno.Wieczorem powiedziałam,że zrobiłam co mogłam ,a on kolejny raz wbił mi nóż w plecy.Rano dałam mu wizytówkę do psychologa z umówioną wizytą.Rzucił ją na ziemię ,okręcił się na pięcie i pojechał na ten swój dziki zachód.Ciężko być takim twardzielem jeśli tyle czasu się walczyło ,ale to co robi naprawdę nie jest warte moich łez.Jak mogłam się tak mylić,oj głupia ty ,głupia ty.........Dzieci nie zapytały się co się dzieje.Starsze wiedzą jaki popisowy numer zrobił ojciec,nadchodzący czas nie będzie łatwy.W głowie niby wszystko idzie poukładać,ale serduch cholernie boli.
Jak mogłam się tak mylić,oj głupia ty ,głupia ty.........
Nie jestes glupia, nie myliłas sie !!!!! właśnie z tego powodu nie zablokowałaś kurewny bo intuicja podpowiadała Ci ze jednak w podświadomości znałaś prawdę która ujrzy światło dzienne.
Czy warto walczyc ?? - tak warto . Bo teraz już jetes pewna kogo miałas obok siebie , w innym przypadku zadawałabyś sobie pytanie czy mogłam dać mu szanse. Dałaś Wam szanse a ON wyrzucił ja do śmieci .
Trzymaj sie , łatwo nie będzie przynajmniej na poczatku , ale po czasie bedzie - moze nie idealnie ale bedzie dobrze .
Czy można być naprawdę w takim stanie psychicznym ,że człowiek nie wie co dla niego ważne,czego od życia chce ,co czuje do danej osoby???????????????????????????????????Czy to ,że mu jego plan nie wyszedł wprawiło go w otępienie,bo miał piękny sen i mu nie wyszedł.Czy teraz nie ma odwagi prosić o cokolwiek,bo podsumowałam jego zachowanie?
lena
całe Twoje życie kręci się wokół niego, zadajesz sobie pytania co siedzi w jego głowie, na które nie znajdziesz odpowiedzi. Ja tego nie rozumiem, facet ewidentnie ma Cię w dooopie, a Ty go umawiasz na wizytę do psychologa (że o mamusiowaniu to nie wspomnę). Zrozum wreszcie ten związek nie ma sensu, jemu po prostu nie zależy. Co jeszcze Ci musi zrobić żebyś to zrozumiała?
Z tego co piszesz to tak naprawdę nie podjęłaś żadnych decyzji, cały czas tkwisz w zawieszeniu.
Lena ty dalej sie łudzisz ze on teraz bedzie Cie prosił, przepraszał .
Nie tlumacz go jego stanem psychicznym ze on nie wie czego chce .
On chciał kurewny ale ona ponownie zawiodła jego zaufanie informując Cie ze maja dalej kontakt.
Jego wyidealizowany obraz kurewny i zycia z nia własnie prysł jak banka mydlana .
Nie skupiaj sie na jego stanie psychicznym , czy on sie skupia na twoim stanie psychicznym ?? NIE.
On traktuje Cie obojetnie , z gory i wini Cie ponownie za wszystko bo jest mu tak łatwiej .
Do niego nie dochodzi ze on jest winny , ze kurewna jest tak perfidna i informuje Cie o wszystkim .
Dalas juz wam szanse na jego warunkach ale on nawet tego nie docenił .
On ma teraz swoj Swiat w ktorym Ciebie nie ma.
I nie oczekuj ze on nagle zacznie sie starac i zalowac . Bo jesli tak bedzie to nie bedzie to szczere i prawdziwe .
Teraz czas ,czas , czas .......
Ty dojrzejesz do tego czego chcesz ....... bo dalej sie łudzisz
On - on chwilowo nie powinien Cie interesować jako mąż , jako ojciec - jesli on bedzie potrzebował kontaktu z dziecmy to nie utrudniaj , ale nie szukaj pretektu aby sie z nim kontaktowac bo sa dzieci . Bedzie miał potrzebe bycia ojcem to sam sie odezwie .
Wiem ze to jest cholernie trudne ale do osiągnięcia.
Nie przekreslam waszego małzenstwa ale ..... czas , czas , czas ......
Wiesz rybko nie zdążyłam wcześniej napisać ,że nie mam złudzeń ,bo zachowanie jego to kolejny strzał w policzek.To nadal wspólny dom ,on kiedyś mówił ,że się nie wyniesie,ale jeśli jet taka sytuacja to trzeba podjąć jakieś decyzje.Nie wyobrażam sobie ocierać się na dłuższą metę o faceta ,który tak traktuje ludzi.Uwiązałam się umową na 3 lata ,ale nadal wierzę ,że ten rozdział zakończy się pomyślnie,bo wiem jak traktuje swoją pracę .Zyski niech idą na tworzenie planu ,który teraz wymyśli dla nas ,ale już nie razem.Skoro nie miał wątpliwości wtedy ,gdy chciał nas zostawić to jaki to problem pozbyć się balastu w najbliższej przyszłości.Takie ruchy trzeba będzie przeprowadzić ,zrobić zamieszanie ,które zrobi przemianę w życiu moim i dzieci ,a on niech szuka to co chce znaleźć w życiu skoro to co posiada - rodzina - nie jest dla niego najcenniejszym darem jaki można mieć.Pieniądze są bardzo ważne,ale jeśli wracasz do domu i nikt nie cieszy się, że jesteś i nie czujesz się potrzebny,doceniony to życie jest do dupy.
Cholera! czemu mi zawsze wiatr wieje w oczy .Zrobiłam znowu mały kroczek, nie krępowałam się rozmawiać i mogłam się uśmiechać ,a to jest dużo .Siora! obiecuję uroczyście ,że" kurwiki Renaty Beger" nie zgasną w moich oczach !!!!!!!!!!!! Szkoda ,że tyle osób musi martwić się z mojego powodu ,ale mam je na wyciągnięcie ręki i wsparcie ,gdy tego potrzebuję !!!!!!!!!!!
Wiesz rybko nie zdążyłam wcześniej napisać ,że nie mam złudzeń ,bo zachowanie jego to kolejny strzał w policzek
Nie musiałas tego bezposrednio mowic , kazdy z nas to widział z twojej wypowiedzi i opisu sytuacji .
To nie o to chodzi ze niezdazys napisac ale mimo wszystko nie dopuszczałas ze to moze byc prawda .
Powiem Ci tak nie pytaj go teraz " co dalej " ??? - usłyszysz odpowiedz NIE WIEM .
.Zyski niech idą na tworzenie planu ,który teraz wymyśli dla nas ,ale już nie razem..
Nie oczekuj od niego teraz niczego. Zadnych szczerych deklaracji nie otrzymasz.
Teraz Ty musisz stworzyć plan dla siebie.
Jak wroci po pracy do domu bo on nie chce sie wyprowadzić - to traktuj go jak lokatora , niech sam kolo siebie robi.
Nie rob tego co robiłas do tej pory aby naprawiac małzenstwo . To nie działało .
SKUP SIE TYLKO I WYŁĄCZNIE NA SOBIE i dzieciach .
Gdzies na forum jest zasada 34 krokow i wydaje mi sie ze ona Tobie by sie przydała .
Moje ciało reaguje ,mam problem schorzeniem. Moje żylaki się zbuntowały, zapalenie żył, a impreza w niedzielę. Komunia pierwsza impreza rodzinna. Wtajemniczeni wiedzą o sytuacji ,będzie stupa ,ale cóż. Ciekawe jaka postawa będzie mojego męża. Jeszcze trochę i będzie po ,boję się swych emocji w kościele. Podziękowanie dla rodziców oj trzeba się będzie pilnować, żeby się nie rozplakac. Piękne szpilki kupione,a nogi spieprzone.,ale mam nadzieję, że się wykuruje. Teraz grzecznie jestm w łozeczku z nogami do góry, mogę poleniuchowac.
Przepraszam za przeznaczenia,pisze na tablecie i nie wychodzi mi to dobrze.j
JAK CIĘŻKO BYĆ TWARDZIELEM .Przyjechał ! serce pęka ,ale głowa jest świadoma.Zachowanie obu nas -osoby mijające się ze sobą .NOC NIE ŚPIĘ JA ,NIE ŚPI ON. Było krótkie cześć i to wszystko.Zachowuje się tak jak obrażone dziecko,tylko że nie widzi co zrobiło i nie ma zamiaru się tłumaczyć.Gdy byłam -nie widział mnie, gdy mówiłam - nie słuchał, gdy jestem- nie czuje potrzeby ,by cokolwiek naprawić.Nie on zawsze będzie kogoś winił tylko nie samego siebie.Przykre dorosły facet ,a taki niedojrzały.
Zapalenie żył to nie wyrok ,ale strasznie boli,ale ja sobie ze wszystkim poradzę - moje problemy.Byłam w szkole,dziś powtórka syn ma coś po ojcu ,bo on też nigdy nie jest winny-geny.Ciężko tak walczyć z samą sobą to co udało się utrzymać przez rok - złudzenia trzeba było odsunąć naprawdę.
Leno myślami jestem z tobą i przytulam. Wiem, że jesteś teraz w czarnej dziurze przysypana dwom a metrami mułu, ale za jakiś czas wyjdzie słońce. Ja to wiem. Jeśli tylko się nie podasz, jeśli tylko zaczniesz walczyć nie o was, ale o SIEBIE to zobaczysz jakie pokłady sił masz w sobie. Tylko się nie załamuj. Dźwigasz sama coś, co powinno nieść dwoje ludzi, ratujesz coś, co chce być ratowane tylko przez jedną osobę. Przestań być masochistką, a zacznij być egoistką.
Masz możliwość wyjazdu, żeby po prostu odpocząć od tego wszystkiego, zdystansować się, spojrzeć na to z innej perspektywy?
A tak poza tym to skąd on przyjechał?
Tu masz te 34 kroki, o których pisał ryba
http://www.netkobiety.pl/t70004.html
Dzieci nie mówią jeszcze nic,ale to nastąpi, nie są ślepe. 34 kroki odnotowane,sama nie potrafiłam poszukać choć się starałam. Niezła jazda mnie czeka. Tylko wytrzymać, taką miałam ochotę żeby się przytulia,ale wytrzymałym, bo to świadczyłoby, że nadal pozwalam na nieszanowanie mnie,a ja zasługuje na to,
On jest jak Judasz, sprzedał mnie za parę srebrników.
Jest strasznie ciężko, nie lubię być wredota,ale tak trzeba.
Boli,ze maluchy będą musiały patrzeć na to,ale powiedziało się a to trzeba powiedzieć b .
Postarał się być opanowana w tym i nie burzyć ich spokoju. Tatuś przyjechał na kilka dni i znowu wruci na ten swój dziki zachód 100 km od domu. Na jak długo ? Nie wiem,wszystko zależy od tego jak się uwinie razem z pracownikiem. Psycholog ma rację, że to teraz dobrze robi..
Brakuje mi ciepła, bliskości, masywie się mamą, która bardzo to przeżywa, cierpi z mojego powodu. Staram się ją pocieszyć, że dam sobie radę, ale ona wie ile to wszystko mnie kosztuje. Nawet zdrowie się buntuje. Ostatnio usłyszałam fauny tekst. Gdy spotykamy kogoś znajomego zawsze odzywam się i żartuje nawet z siebie, a on do mnie,bo rozmawialiśmy jak to się starzejemy powiedział
Pani to nie jeden by w piecu na palił.
Dzieci nie mówią jeszcze nic,ale to nastąpi, nie są ślepe. 34 kroki odnotowane,sama nie potrafiłam poszukać choć się starałam. Niezła jazda mnie czeka. Tylko wytrzymać, taką miałam ochotę żeby się przytulia,ale wytrzymałym, bo to świadczyłoby, że nadal pozwalam na nieszanowanie mnie,a ja zasługuje na to,
On jest jak Judasz, sprzedał mnie za parę srebrników.
Jest strasznie ciężko, nie lubię być wredota,ale tak trzeba.
Boli,ze maluchy będą musiały patrzeć na to,ale powiedziało się a to trzeba powiedzieć b .
Postarał się być opanowana w tym i nie burzyć ich spokoju. Tatuś przyjechał na kilka dni i znowu wruci na ten swój dziki zachód 100 km od domu. Na jak długo ? Nie wiem,wszystko zależy od tego jak się uwinie razem z pracownikiem. Psycholog ma rację, że to teraz dobrze robi..
Brakuje mi ciepła, bliskości, masywie się mamą, która bardzo to przeżywa, cierpi z mojego powodu. Staram się ją pocieszyć, że dam sobie radę, ale ona wie ile to wszystko mnie kosztuje. Nawet zdrowie się buntuje. Ostatnio usłyszałam fauny tekst. Gdy spotykamy kogoś znajomego zawsze odzywam się i żartuje nawet z siebie, a on do mnie,bo rozmawialiśmy jak to się starzejemy powiedział
Pani to nie jeden by w piecu na palił.
Musisz byc silna i to przetrwac . Albo on dojrzeje do swojej winy albo ty do decyzji o końcu tego wszystkiego.
Na wyjazd będzie szansa za tydzień, ale jest problem. Miał być to wspólny wyjazd z córką do Częstochowy, jak się zachować. Przypomnieć o tym ,czy pojechać z córkami. Rezerwacja była trzech miejsc. Jak mi radzicie? Zaginiony mąż pewnie zapomniał o obietnicy złożonej córce! ,ale jeśli chce dotrzymać słowa? W myśl zasad 34 kroków nie powinnam wchodzić w dyskusję, chyba,że powie ,że nie pojedzie.
Jesli chce dotrzymać słowa to dotrzyma. Jeśli pamięta to pamięta. To jest jego problem i jego obietnica. To on zawiedzie Ciebie i córki, jeśli nie będzie pamiętał. Ty nie mozesz za wszystko brac odpowiedzialnosci. Jednak zachowujesz sie jak matka w związku...
Czy żyją jeszcze osoby ,które przeżyły zasadę 34 kroków. Jak długo to trwa??? Dopuki twój mąż nie okaże się kompletnym dupkiem.!!! Czy to ,że nie postępowałam tak od poczatku było moją porażką??
Nie mamusiuj mu.
Nie pilnuj czy cos pamięta czy nie .
Poprostu spakuj siebie i córkę i jeździe .
Tylko nie rób tak ze bedziesz sie pakować tydzien czasu ( rozkładać walizki na widoku ) aby on w miedzy czasie przypomniał sobie o wyjezdzie. Nie prowokuj takich sytuacji.
lena
jesteś jego matką czy jak, ze masz przypominać? Nie to nie.
W ogóle nie zrozumiałaś na czym polega metoda 34 kroków, ona polega przede wszystkim na ratowaniu siebie, a przed Tobą naprawdę długa droga bo jesteś od niego ewidentnie uzależniona.
Po prostu chodzi mi o dziecko. Ja nie mam zamiaru prosić go aby jechał,czy też nie.
Najlepiej może będzie jak porozmawiaj z nią ,krótko przed wyjazdem .
Dziewczęta więcej wiary we mnie .
Ja naprawdę mam wiele sytuacji przed oczami,że nie czas zostać teraz dupowlazem!!!!! Myślę o dzieciach,ale tym razem ja jestem najwarzniejsza.
Znowu zbliża się wieczór, koszmar,ale można zamknąć oczy i pomyśleć o czymś miłym prawda.
Boże daj mi siłę, abym........... To powtarzał ,gdy mi coś wymyka się spod kontroli.
Po prostu chodzi mi o dziecko. Ja nie mam zamiaru prosić go aby jechał,czy też nie.
Najlepiej może będzie jak porozmawiaj z nią ,krótko przed wyjazdem .
Dziewczęta więcej wiary we mnie .
Ja naprawdę mam wiele sytuacji przed oczami,że nie czas zostać teraz dupowlazem!!!!! Myślę o dzieciach,ale tym razem ja jestem najwarzniejsza.
Znowu zbliża się wieczór, koszmar,ale można zamknąć oczy i pomyśleć o czymś miłym prawda.
Boże daj mi siłę, abym........... To powtarzał ,gdy mi coś wymyka się spod kontroli.
Chodzi Ci o dzieci i ich dobro wiec o wyjezdzie pamiętasz.
Jesli tatus bedzie chciał sie wykazać to rowniez bedzie pamiętał .
Nie szukaj pretekstu.
Nie jestes jego notatnikiem, przypominaczem , budzikiem ...... Itd itd ....
Jest cieżko ale to dopiero początek ....
94 2014-05-21 21:18:21 Ostatnio edytowany przez Marko12 (2014-05-21 21:20:24)
lena41 napisał/a:Czy kontakt między nimi nadal jest nie wiem.
Lena - ty musisz miec pewnosc ze nie maja kontaktu - aby odbudować zaufanie .
Jestem rok po zdradzie . Daliśmy sobie szanse.
Jak daliście sobie szansę to czemu innych dopingujesz do rozwodu we wszystkich tematach ?
Mój "kolega" pisał u was i dzięki twojej pomocy uwolnił się ale jak się okazało była to zła decyzja bo nie napisał o tym że jeszcze rok wcześniej to on ją zdradził i ona walczyła o małżeństwo. On wziął rozwód z jej winy pomimo iż on dawniej ją zdradził a tu chciał się tylko dowartościować upewniając się we własnym kłamstwie.
Więc jak widzisz jazdy kij ma dwa końce, nie rozumiem ty mocno walisz po zdradzających a a sama dajesz szansę dla mnie to szczyt hipokryzji. To tak jak obce kobiety krzyczą ojejku ja nigdy dziecka nie spuściłabym z oka. Fajnie się tak pisze jak już ma się to za sobą albo albo w ogóle nie ma dziecka, komuś powinęła się noga a to mu dokopać że nie umie upilnować dziecka. Ja wiem co piszę bo jak chciałem mieć pieniądze na studia to dorabiałem pomagając jako opiekun dzieci sąsiadki z 1 piętra której rok wcześniej zmarł mąż a ona pomimo iż ma ponad 40 lat to z niczym sobie w ogóle nie radzi.
Wracając do tematu nie lubię takiego podejścia do sprawy sam daję szansę a odmawiam tego innym to czysta obłuda i hipokryzja no chyba iż to jest wynikiem czyjeś zaniżonej wartości. Chciałbym abyś udzielał mi na te pytania odpowiedzi.
Lena wiem, że się martwisz o dzieci. Ale musisz zrozumieć jedno: nie możesz na siłę mężowi być ojcem, pamiętać za niego o tym, by o dzieciach pamiętał. Nie jesteś w stanie cały czas pokazywać ojca w idealnym świetle, umniejszać jego błędy, ukrywać to, że zapomina. Bo za jakiś czas okaże się, że on był przecież taki idealny, zjawiał się na każde zawołanie, a ty do okrutna wyrzuciłaś z domu. A przecież się starał. Ale one już nie będą wiedziały, że starał się, bo to ty go do tego starania ciągnęłaś. Gdybyś faktycznie rozmawiała z córką w sytuacji gdy mąż z wami nie pojedzie, to nie kłam jej, nie chroń męża, bo źle na tym wyjdziesz.
Inni mają rację: jesteś zbyt związana emocjonalnie. Ciężko jest zacząć myśleć jak egoista. Ale w tym wypadku egoizm jest zaletą. Myśl o sobie i dzieciach. To wy jesteście ważni, nie on.
Wiesz często ludzie opisują tu swoje problemy, staramy się jakoś odpowiedzieć, choć nie zawsze zgodnie z oczekiwaniami, bo niektórzy faktycznie by chcieli usłyszeć, że mąż nie uprawia seksu z kochanką, a tylko przewrócił się na nią.
Czasami ktoś, po jakimś czasie powraca tu i chwali się, że udało dostać rozwód na pierwszej sprawie.
Kobiety opisują jak w końcu czują się wolne i szczęśliwe. Wiem, że tobie ciężko jest w to uwierzyć. Przed tobą trudna droga i nie wiadomo jak jej ścieżka będzie biegła. Zrób tak byś ty i dzieci były szczęśliwe. Bez tego nie będzie dobrego zakończenia.
ryba81 napisał/a:lena41 napisał/a:Czy kontakt między nimi nadal jest nie wiem.
Lena - ty musisz miec pewnosc ze nie maja kontaktu - aby odbudować zaufanie .
Jestem rok po zdradzie . Daliśmy sobie szanse.
Jak daliście sobie szansę to czemu innych dopingujesz do rozwodu we wszystkich tematach ?
Mój "kolega" pisał u was i dzięki twojej pomocy uwolnił się ale jak się okazało była to zła decyzja bo nie napisał o tym że jeszcze rok wcześniej to on ją zdradził i ona walczyła o małżeństwo. On wziął rozwód z jej winy pomimo iż on dawniej ją zdradził a tu chciał się tylko dowartościować upewniając się we własnym kłamstwie.
Więc jak widzisz jazdy kij ma dwa końce, nie rozumiem ty mocno walisz po zdradzających a a sama dajesz szansę dla mnie to szczyt hipokryzji. To tak jak obce kobiety krzyczą ojejku ja nigdy dziecka nie spuściłabym z oka. Fajnie się tak pisze jak już ma się to za sobą albo albo w ogóle nie ma dziecka, komuś powinęła się noga a to mu dokopać że nie umie upilnować dziecka. Ja wiem co piszę bo jak chciałem mieć pieniądze na studia to dorabiałem pomagając jako opiekun dzieci sąsiadki z 1 piętra której rok wcześniej zmarł mąż a ona pomimo iż ma ponad 40 lat to z niczym sobie w ogóle nie radzi.
Wracając do tematu nie lubię takiego podejścia do sprawy sam daję szansę a odmawiam tego innym to czysta obłuda i hipokryzja no chyba iż to jest wynikiem czyjeś zaniżonej wartości. Chciałbym abyś udzielał mi na te pytania odpowiedzi.
Daj mi przykład choć 1 mojego postu gdzie nakłaniam do rozwodu bez wcześniejszej analizy każdego małżeństwa
Ja dałam szanse bo oboje chcieliśmy to ratować. On pokazał skruchę i oboje sie staramy .
Przeczytałeś cały wątek autorki czy tylko ostatnie posty wyrwane z całego tematu ?
Tu maz autorki nie ma narazie chęci naprawy czego kolwiek bo zyje w swoim świecie a Lena walczyła o nich rok czasu. On tego nie docenił .
Jak to nazwałeś wale po zdradzających takich jak np maz autorki . Nie widzi winy bezpośrednio w sobie , wciąż oszukuje i kręci mimo ze mowil ze romans sie skończył . Wciąż dawal złudne nadzieje ze jest dobrze itp . Rozumiesz.
A ten twoj kolega. Skąd wiesz ze bezpośrednio ze mna mnial kontakt ?
Z drugiej strony współczuje ci kolegi który nie potrafi byc szczery a chce otrzymać szczere rady .
lena
Ale jak więcej wiary, jak Ty stoisz w miejscu. Wiem bo sama tak robiłam, niestety dla siebie wiem to, działałam jak Ty. To co piszesz to są wszystko wymówki, bo dziecko, bo ....(i tu sobie można wymyśleć, kredyt, rybki). Jeśli się nie chce podjąć konkretnych kroków to zawsze będziesz szukała wymówki. Dlaczego go chronisz przez dzieckiem? Jeśli zapomni to będzie się musiał tłumaczyć sam. Matkujesz mu, matkujesz cały czas, Twoje życie kręci się tylko wokół niego, wiem to bo to czuję, SAMA TAK ROBIŁAM!!! Dlatego powiem Ci szczerze lepiej dla Ciebie byłoby żeby on Cię kopnął i podjął za Ciebie decyzję, nie miałabyś złudzeń (tak było u mnie), a samej ciężko Ci będzie, chociaż mam nadzieję ze się jednak mylę.
Matkowanie chyba coś w tym jest.Od początku małżeństwa to teściowa latała wokół niego -podawała talerz widelec ,ja jednak po pewnym czasie stwierdziłam , że dzieci mi przybyło i któregoś razu powiedziałam ze spokojem-Bozia rączki dała podaj sobie sam.Teściowa w szoku,a on od tej pory stał się samodzielny.Teraz potrafi nawet kawę zrobić jak ktoś przyjedzie,nauczył się prasować itp. ,a więc można.A teściowa mu nawet rzeczy szykowała ,które miał ubrać danego dnia.Dzięki mnie też się od tego uwolnił.Te przypominanie to taka sprawa ,że teraz widzę ,że dzieci dzwonią do niego jak je o to proszę ,same nigdy.Jednak jak przyjedzie to wszyscy lgną jak muchy do miodu. Macie rację !! będę milczeć . Wieczór upłynął bardzo spokojnie ,o dziwo zasnęłam jak niemowlę.Gdy pytał rano odpowiadałam ,ale nie rozwijałam tematu.Nie pytałam również ,gdzie jedzie.Powiedział z Bogiem,więc odpowiedziałam z Bogiem i nic więcej. Dziś kolejne starcie w szkole.Ten mój mały nastolatek znowu mnie zlekceważył i uciekł do szkoły nie sprzątając pokoju,i tak codziennie coś .Kiedy ten brzdąc zrozumie ,że musi mieć jakieś obowiązki!
Zbliża się komunia,nie pytam o nic męża ,wszelkie sprawy załatwiam sama.Naprawdę nie wyobrażam sobie atmosfery jaka będzie panować,jedni żeby czuć się lepiej po prostu nie przyjdą to jest wyjście ,ale trzeba to przetrwać.
Stokrotko ,a jak jest teraz u Ciebie i ile czasu minęło?
co tam u ciebie ?
Walcze sama,po wizycie w szkole u pedagoga wyszło ,że syn próbuje zwracać na siebie uwagę, bo szuka zainteresowania ze strony ojca.
Brak ojca w rodzinie słyszałam już to 4 lata temu.
Więc został tatuś powiadomiony ,że ma się zgłosić na rozmowę do szkoły ,aby nasze działania były wspólne.
Moje przypuszczenia się spełniły, z nim czy bez niego ja będę walczyć o syna.
Mam się zgłosić do poradni rodzinnej,aby nauczyć się dotrzeć do dziecka.
Zapytał się tylko co się dzieje,że chcą z nim rozmawiać i to była cala rozmowa w ciągu dnia.
Lubię pomilczec czasem,ale bez przesady .
Widzę,że mnie obserwuje,ze coś mu nie gra,ale nic nie mówi .
Szykuje odpowiednio spływające teksty i nie mam okazji ich użyć. Dziś próba generalna nie będę notatnikiem i nie przypomne mu.
Niech już bedzie po niedzieli i koszmar że z tym związanym.
To przykre ,że ukochana babcia nie będzie na uroczystości, bo nie może patrzeć na zięcia.
Ale cóż życie!
Lena czyli on nie wie, że ty wiesz, że on się kontaktował z kochanką?
Nie próbuje nawet z tobą porozmawiać?! Szykuje jakąś niespodziankę dla ciebie po tej komunii typu ''odchodzę od ciebie'', czy raczej udaje, ze problemu nie ma, a twoje zachowanie traktuje jak focha?
Dobrze, że powiedziałaś rodzinie, że nie dusisz tego w sobie. Może dzięki temu mąż przestanie być taki pewny siebie i udawać, że nie ma problemu. kiedy powiedziałaś o tym rodzinie? Chyba niedawno prawda?
Sama jestem ciekawa jak potoczą się sprawy w niedzielę. Opisz nam to potem wszystko. Jestem ciekawa czy mąż zareaguje pod wpływem zachowania się rodziny. Czy nawet ich będzie ignorować.
Macie straszny problem z komunikacją. Albo nie chcecie o tym rozmawiać, albo się tego wstydzicie, albo boicie.
Teraz chyba ważne jest twoje dziecko. Straszne jest to, że romans męża ma wpływ na tak wiele spraw: na to jak postrzega go syn, że on ma problemy w szkole, na ciebie i na twoją rodzinę. Az mi się ciśnie na usta co za f..t!
Macie straszny problem z komunikacją. Albo nie chcecie o tym rozmawiać, albo się tego wstydzicie, albo boicie.
Aniu Lena teraz przechodzi faze 34 krokow .
Aaaa no faktycznie. Tylko nie wiedziałam, że się jednak na to zdecydowała. Mąż widać też tę metodę stosuje, chyba, że uważa, że po prostu nie ma o czym gadać.
Lena wytrzymasz?
Aaaa no faktycznie. Tylko nie wiedziałam, że się jednak na to zdecydowała. Mąż widać też tę metodę stosuje, chyba, że uważa, że po prostu nie ma o czym gadać.
Lena wytrzymasz?
Maż narazie obserwuje z zaciekawiem ile Lena wytrzyma .
Ale Lena twarda Baba - wytrzyma ![]()
Gdy otrzymałam SMS od niej była to sobota i zaraz do niego zadzwoniłam i przesłałam co napisała. On odpowiedział, że go wkurzylam i to było wszystko,a gdy przyjechał do domu powiedziałam mu ,że ja zrobiłam wszystko co mogłam, a on mi wbił nóż w plecy. Od tej pory nie usłyszałam nic,kto do kogo dzwonił. Dla mnie liczył się fakt ,że były to słowa wypowiedziane niedawno przeze mnie ,które ona wykorzystała w SMS. Dlatego moje 34 kroki .
Ta komunikacja właśnie mnie zaskakuje.Mogliśmy przedtem rozmawiać o wszystkim,a teraz mąż zamknął się i właśnie nic się nie stało to teraz chyba ma na myśli ,a ja mam focha.Informację na temat kryzysu ukrywałam,ale dziś stwierdziłam, że muszę przygotować niektóre osoby na drętwą atmosferę,bo zasługują na to aby wiedzieć.
Wyznaję już metodę idź na całość,bo dlaczego on ma się jeszcze dobrze przy tym bawić,a inni cierpią przez niego.Co się z nim dzieje ,co myśli nie wiem,ale nie będę go tłumaczyć ,że jest to kolejny etap KWS.
Wczoraj rozmawiałam z jego siostrą ,ona już myślała ,że jest dobrze i brat ją bardzo rozczarował.On nigdy nie powiedział będę walczył i to ja też zmartwiło.
Podziękowanie rodzicom ,to jest mój słaby punkt.Dziś łezki mi się kulały,a co będzie w niedzielę.Przygotowania pełną parą o nic nie proszę męża ,a on o nic nie pyta. Komedia i dramat w jednym,ale niestety sam to sobie stworzył.Muszę być twarda,chyba że oboje robimy 34 kroki.Zapytał się o spowiedź małej i jak było na próbie.Jutro będę miała poligon,ale rysnę wieczorkiem jak się sprawy mają .Idę wypoczywać i nabierać sił na jutro.
Czyli wychodzi na to, że mąż powtarza kochance to co wy jeszcze nie tak dawno do siebie mówiliście. Paskudnie z jego strony. Brak szacunku i wielki tupet. Żyjesz w jakimś dziwnym trójkącie.
Lena myśmy już ci pisały byś nie chroniła go przed światem. Kurcze, strasznie mi przykro, że tak się dzieje.
Dlatego tyle we mnie mobilizacji!!!!! Bo ja tą rozmowę także skojarzyłam z szacunkiem do mojej osoby,w tym momencie jest go po prostu brak i to przegielo wszystko ,zniszczył ,zdeptal,a ja nie pozwolenie się tak traktować.
Mąż nie mógł znieść mojego milczenia i przemówił. Wolę gdy mówisz i gderasz,niż milczysz. Nadal twierdz,że rozmawiając z nią nic złego nie zrobił, a ja wystraszyłam się jednego SMS i tym przekreślam cale życie wciągając w to dzieci. Uważa, że moje zachowanie to jakieś fochy,a ona osiągnęła swój cel niszcząc nas jednym SMS. I mówienie,że mogło być dobrze ,gdyby jasno się określił nic nie znaczy. On tłumaczy,ze ma przed oczami te 18 lat i ja miałam tyle, a od niego wymagań ,aby po roku wszystko sobie ułożył. Mam mu dać kredyt zaufania. Ja mu na to ,że cały problem tkwi w tym ,że nie może być osoby trzeciej,bo rozmawiając z nią nie szanuje mnie i ona doskonale sobie z tego zdaje sprawę i będzie niszczyć go i nas,bo mnie nie .
Ja wiem czego chcę i zdania nie zmienił. Nie warto być z człowiekiem ,który nie szanuje siebie i innych .
Powiedziałam mu ,że jest fiutem,który wbija mi nóż gdy rozmawia z kochanką i rani mnie i całą rodzinę.
Nie mogę uwierzyć, nawet mu powiedziałam,że klimat chce sobie poprawić na imprezie. T o wygląda jak urabianie główna ,ja że nie widzę przyszłości z człowiekiem, który utrzymuje kontakt z osobą, którą bzykal. On nie chce się kłócić ,bo był u spowiedzi.
Ja próbuję unikać go i nie wydawać się w rozmowę. Wkurza mnie to jego myślenie. NiE mam wciągać dzieci w to,bo gdy był z nią też niepotrzebnie im powiedziałam.
Bo to,że nie rozmawiać z nim ma wpływ na dzieci.
A ja do niego dlaczego mam udawać, że wszystko jest w porządku! Skoro nie jest i dlaczego się ciągle wybiela przed nimi.
Ja nic złego nie robię ! Jak to słyszę to,aż mnie mdli.
Był zadowolony nawet,że mógł się ze mną pokłócic,bo moje milczenie go dobija.ha,ha,ha
Bardzo mi sie podoba to
Do zakochana jeden krok!!!!!!
Ja naprawdę pokochałam ,pokochałam poczucie swojej wartości, tego że nie pozwolenie się ranić.
Walce przede wszystkim o siebie,o to żebym mogła spojrzeć w lustro i powiedzieć sobie nie musisz nikogo o nic prosić ,bo zasługuje na to aby mi dano,a ja chcę to odwzajemnić.
Oooooo znowu zmiana,ale kubelki jakie się dostanie sprawiaja,że miło jest wrócić.
śledzę twoj wątek ![]()
lena,
czy to oznacza, ze oni jeszcze piszą ze sobą? I TY do niej dzwonisz? Przepraszam, nie wiem czy dobrze zrozumiałam?
Pytałaś się o mnie, prześledź mój watek. Planuję, żeby dodać taką chronologię wydarzeń. Ale bm zachowywał się podobnie jak Twój, na całe szczęcie on podjął decyzję o wyprowadzce, a mnie się oczy otworzyły, że to nie biedny misio, który nie wie o co w życiu come on, ale zwykły egoista, który oszukuje z pełną premedytacją. I wtedy zrobiłam podział majątku, i wniosłam o rozwód. Teraz jest naprawdę dobrze.
Niestety wydaje mi się ,ze mu na tobie nie zależy tylko na kochance. Jak raz zdradził to zrobi to i kolejny raz.
Ja spotykałam się kiedyś z facetem, który podrywał dziewczyny mimo, że miał swoją. Argumentując, że chyba jest nieszczęśliwy z nią. Wiem o paru jego przewinieniach i do tej pory zastanawiam się czy nie lepiej jej o tym poinformować. Po co być z kimś kto Cię nie kocha? Milość wygasa szacunek zostaje.
Lena i jak mineła komunia ??
Stokrotki ja do tej pani nie piszę, dzwonie ,tylko ona do mnie.
Mąż miał kontakt telefoniczny z nią jakieś 2 tygodnie temu patrząc na rozmowę jaką miałam z nim,a ona wykorzystała te wiadomości ,a jaka jest częstotliwość ich pogawedek nie wiem i szczerze mówiąc już mnie to nie obchodzi..
Zawiadomiłam tych co trzeba jaka jest sytuacja.
Wszyscy mieli tyle taktu,że to uroczystość córki i było tak jakby się nic nie wydarzyło. Oczywiście osoby,które nie chciały mieć z mężem kontaktu unikały go,ale sam stwierdził, że nie czół się kimś gorszym.
Podziękowanie rodzicom zrobiło ze mnie mazgaja,ale cóż emocje
Znowu się nasłuchałam ,że on nic złego nie robi tylko nie wie czego chce,że słyszał tylko kazania i mi mówi, że ja sobie z tym nie radze.
Dupek?!!!!!! Ja potrafiłam zablokować telefon i wiem czego chce,a on chciałby może żebym go jeszcze glaskala.
Powracam znowu do ciszy ,bo to najlepsze rozwiązanie. I przede do wizji bycia osobno..
Lena a ty masz jakiś plan B? Wyznaczyłaś sobie jakieś ramy czasowe ??
Bo w takiej ciszy to można latami żyć jak lokatorzy .
lena
ale powiedz mi po co odbierasz od niej sms-y czy rozmawiasz z nią? Czy ja dobrze zrozumiałam, że zablokowałaś już ten cholerny numer?
Twój mąż to kawał gnoja, tak to widzę, nieźle sobie z Tobą pogrywa. Gada z kochanką, a Ciebie nie szanuje i paradoksalnie ma racje mówiąc, że to Ty sobie rady z tym nie dajesz bo tak jest, jemu jest z tym rewelacyjnie, tam kochanka, tutaj Ty, pomyśl tylko czy taki układ Ci odpowiada, jak nie to określ się jasno.
Popatrz co zrobiła dobra z wątku sąsiedniego. Jeśli nie postawisz twardych warunków to będzie równia pochyła, no chyba że będziesz żyła z nim w takim układzie bo łączą was jakieś tam wspólne rzeczy, ale każdy sobie rzepkę skrobie.
Poniżej wklejam o psychofagu, mój ex spełniał wiele z tych punktów.
http://www.zdradzeni.info/forum/viewthread.php?forum_id=30&thread_id=1707&rowstart=0
Mąż mówi ,że mnie szanuje i jest pełen podziwu ,że tak walczę o nasze małżeństwo.
Stokrotki ja do tej pani nie piszę, dzwonie ,tylko ona do mnie.
Mąż miał kontakt telefoniczny z nią jakieś 2 tygodnie temu patrząc na rozmowę jaką miałam z nim,a ona wykorzystała te wiadomości ,a jaka jest częstotliwość ich pogawedek nie wiem i szczerze mówiąc już mnie to nie obchodzi..
No, no Lena. Półtora miesiąca i jakże dwa odmienne zdania. Która Lena bardziej ci się podoba? Ta w roli walczącego płaza kuchennego czy ta, która powoli zaczyna mieć tego dość?
Nie wiem czy zdajesz sobie sprawę, ale po 16 miesiącach po zdradzie cała ta sytuacja pomiędzy tobą a mężem powinna wyglądać inaczej. Powinna być niemiłym wspomnieniem, a nie bieżącą sprawą. Powinna być przeszłością, a nie teraźniejszością. Wyglądałoby to tak gdyby twój mąż rzeczywiście tego chciał, a chyba nie za bardzo pragnie odciąć się od przeszłości. Przemawia za tym fakt, że wciąż się kontaktuje z kochanką, ale także to, że obarcza ciebie za całą sytuacje w domu.
A skoro z tym sobie nie radzisz, on powinien ci w tym pomóc NIE kontaktując się z kochanką. Ale zrobiłby to gdyby naprawdę zależało mu na naprawieniu waszego związku.
Lena czy nie jest u ciebie czasami tak, że trzymasz się kurczowo jego, bo traktujesz to na zasadzie wygrana- przegrana? Że jak odpuścisz i ''oddasz'' męża kochance będzie to znaczyło, że to jednak ona wygrała? Czy myślisz takimi kategoriami?
Nie wiem czy zdajesz sobie sprawę, ale po 16 miesiącach po zdradzie cała ta sytuacja pomiędzy tobą a mężem powinna wyglądać inaczej. Powinna być niemiłym wspomnieniem, a nie bieżącą sprawą. Powinna być przeszłością, a nie teraźniejszością.
Lena czy nie jest u ciebie czasami tak, że trzymasz się kurczowo jego, bo traktujesz to na zasadzie wygrana- przegrana? Że jak odpuścisz i ''oddasz'' męża kochance będzie to znaczyło, że to jednak ona wygrała? Czy myślisz takimi kategoriami?
Zgodze sie Aniu z toba.
Przez te 16mc. Żyliście na męża warunkach .Czyli w TROJKACIE.
Chyba troche za poźno zaczełas konkretenie działac.
Przypomina mi to troche historie SOL - ktora nie stety nie odzywa sie ![]()
Wygląda na to,że jaja w tym związku mam ja. Małżonek oświadczył, że moje zachowanie prowadzi do podniesienia ciśnienia i bardzo źle się czuje ,gdy tak milczenia ,brakuje mu nawet gderania....jak mu przypomina,że sam sobie może podziękować za sytuację jaka panuje w domu,bo to teraz ewidentnie jego wina. A on ,że nie mogę mu niczego narzucać ,bo potrzebuje czasu,ja mu na to .....dałam ci czas ,ale to czas dla nas nie trójkącika,jeśli tego nie możesz przyjąć do wiadomości to tak dalej nie ma sensu,choćby było dobrze nie będę tolerować kontaktów z nią. Pomału działań dbając o dzieci czekam na wizytę w poradni,aby lepiej to przeszły, już z zaznaczeniem.....sytuacja około rozwodowa.. Pedagog szkolny prosił go o wizytę i tu zaskoczenie ..spotkań się ,ale nie w tym tygodniu. Ze starszym synem też porozmawiał, młody przyznał się, że ma problem z 2 przedmiotami,ale zaliczy je.
Był u mnie jego brat,również przyznał mi rację, że taka sytuacja nie może mieć miejsca.
On chyba był zaskoczony moją stanowczością, że to ja w końcu rozwale wszystko.
Mam wsparcie nie mam ochoty nawet narzekać, bo po co ja nic nie robię złego. Myślę o sobie i dzieciach,może jest jakieś uzależnienie finansowe,ale ze wszystkim można sobie poradzić jak się chce.
Bardzo dobrze czuję się w tej nowej skórce, choć przedtem o nic nie prosilam to nie było we mnie tej pewności w działaniu. Umiem sobie wytłumaczyć wiele spraw nie myśląc o nim tylko o sobie.
Całe zło tego świata to on jeśli nie widzi nic złego.
Lena do czego on jeszcze potrzebuje czasu? Wciąż coś do niej czuje? Czy nie wie jak zablokować jej numer a do operatora sieci ma tak daleko, że nie da rady tego zrobić?
Coś mi się zdaje, że on tęskni za tym twoim jak to określiłaś "gderaniem", bo to było zachowanie, które zna. Minęło tyle czasu, więc może miał nadzieję, że przyzwyczaisz się do jego kontaktów z kochanką?
A teraz ciebie nie poznaje. Bo zachowujesz się inaczej, bo przestałaś krzyczeć, błagać czy płakać czy co tam jeszcze robiłaś próbując ratować małżeństwo.
Lena ja się cieszę, że ty się budzisz. Ja uwielbiam jak kobiety po jakimś czasie piszą o sobie, myślą o sobie i poznają siebie w nowej roli.
brawo lena
super, że się odnalazłaś
cuper, że budzisz się wreszcie
taka postawa, zapoczątkowana 16 miesięcy temu, dzisiaj przyniosłaby juz zmiana
a tak DOPIERO ZACZYNASZ
dobrze, że tak się dzieje
lepiej póxno niż wcale;)