Zaświadczenie lekarskie o przyczynach i rodzaju uszkodzeń ciała związanych z użyciem przemocy w rodzinie jest rozwiązaniem wprowadzonym w 2010 roku. Po takie zaświadczenie pokrzywdzony powinien udać się jak najszybciej po akcie przemocy domowej. Zaświadczenie ma obowiązek wystawić każdy lekarz. Uzyskanie takiego zaświadczenia jest zawsze bezpłatne (w przeciwieństwie do obdukcji- ta kosztuje ok. 150 zł.). Lekarz dokonuje badania osoby pokrzywdzonej i w zaświadczeniu powinien opisać wszelkie widoczne obrażenia oraz ich szczegółowy wygląd. Do zaświadczenia wpisuje się także oświadczenie pokrzywdzonego o mechanizmie powstania obrażeń (przyczyny) oraz czas powstania, który lekarz oceni po wyglądzie obrażeń oraz po uzyskaniu oświadczenia pokrzywdzonego.Zaświadczenie takie nie jest obdukcją lekarską. Jest ono jedynie dowodem na to, jakie obrażenia lekarz wystawiający zaświadczenie stwierdził u pokrzywdzonego. Natomiast nie jest ono dowodem w zakresie przyczyn i mechanizmu powstania obrażeń. Tylko biegły sądowy z zakresu medycyny sądowej może to stwierdzić. Jednak obdukcja lekarska jest sporządzana nierzadko wiele dni po zdarzeniu, po akcie przemocy domowej. Do tego czasu większość obrażeń, jeśli nie są to złamania i głębokie rany, które zostały udokumentowane podczas udzielania pokrzywdzonemu pierwszej pomocy, zdąży się wygoić. Dlatego ważne jest uprzednie wykonanie przez ofiarę przemocy badania lekarskiego i uzyskanie bezpłatnego zaświadczenia, które potem składane jest do akt postępowania i biegły także na jego podstawie opisuje obrażenia i dokonuje wnioskowania na temat przyczyn ich powstania.
Z własnego doświadczenia wiem, że dostanie się do biegłego sądowego z listy sądu okręgowego graniczy wręcz z cudem. O wiele łatwiej zrobić opis obrażeń u lekarza rodzinnego, na SOR, itp. W połączeniu z notatka policyjną w zupełności wystarczy.
Podobne tematy
Od ostatniego wyczynu m staram się schodzić mu z drogi.
Dzięki za rady choć przykro to słyszeć ,że wiedza oparta jest na faktach.
Może m odpuści.............
Codziennie wyjeżdża ,więc jest łatwiej,spokojniej.
Mieszkam ,mieszkam sobie nadal z m.
Życia nie przewróciłam,dopóki nie będę miała na papierze.
Praca
Praca dorywcza i obowiązki ,którymi zawsze się zajmowałam.
Konkretne decyzje.............. rozprawa i obecność adwokata.
Nie wiem jaką jeszcze świnie mi podłoży m.
Można to rozwiązać na spokojnie- zadłużenie,kredyty,ale z m w tej chwili się nie da.
Moje kłopoty zdrowotne powróciły-kłopot z chodzeniem,chodzę na zabiegi i nie daję się.Nogi bolą jak cholera,ale co tam kiedyś musi być lepiej.
Finansowo nadal wspólny dochód,mieszkanie .
Czekam na datę rozprawy jak na zbawienie,bo wtedy wszystko będzie jaśniejsze.
Obecnie jest zastraszanie...nic ci się nie należy,nie będę płacił itp.
Przecież ja nie chcę go zniszczyć.Jest ojcem moich dzieci więc pragnę ,abyśmy razem rozwiązali nasze zobowiązania finansowe,,,podział majątku,,
wtedy biorę na bary swoje życie,chyba to uczciwe.
A co zaofiaruje on czas pokarze.Czy będzie to walka i niepotrzebnie wydane pieniądze na adwokatów,czy dogadanie się.
Wszystko w jego rękach.
Lena może dogadywanie się zostaw adwokatowi. Sprawa pewnie wkrótce będzie.
Też chciałabym pokojowo. Tylko wiem, że nie mam co na to liczyć.
Lenka silna i wytrwała kobieta jesteś. Jak trzeba będzie walczyć to będziesz walczyć albo bronić się. Masz też od tego adwokata.
Sj - mój rozwód trwał 3 lata.
Trzyata to mam jeszcze kredyty do spłacania,to może i będzie kumulacja i zacznę już wtedy MOJE SPOKOJNE ŻYCIE BEZ M U BOKU.
BĘDĄ PROBLEMY ŻYCIA CODZIENNEGO,ALE NIE BĘDZIE STRACHU.
TAK STRACH I NIEPEWNOŚĆ ! To moi codzienni towarzysze.
Na co stać jeszcze m.
Teraz widzę ile człowiek może mieć twarzy,a moja naiwność i wiara w człowieka była zwyczajną głupotą.
Dziś wiem również ,że wygrywają ci ,którzy mogą bez mrugnięcia okiem rzucić wszystko i odizolować od niszczącej go osoby.
A ja - wspólne mieszkanie- nie zrobię dzieciom sajgonu póki nie będzie możliwości pozostawienia wspólnego domu.
Praca - dorywcza i to wszystko czym zajmowałam się wcześniej.
Zdrowie -ROZSZARPANE!!! Właśnie mam kłopoty z nogami i jeżdżę na zabiegi,masaże.
Organizm przez ciągły stres w rrozsypce.
Ale nie byłabym sobbą ,gdybym nie śmiała się przy tym i nie mówiła codziennie
SIEKIERĄ MNIE NIE DOBIJĄ,HI,HI!!!
Tak podchodzę do sprawy.
Ból - są tacy co cierpią bardziej
Stres - kto go nie ma
Itp.
Ale zaczynam mieszać ,telefon płata figle ,a ja nie sprawdziłam ,że jednak ostatni wpis przeszedł,bo wczoraj miałam straszne z tym problemy.
To znaczy chyba ,że starość dopada i bystrość umysłu zanika.
Myślałam ,że tylko na nogi mi padło,a tu na spostrzegawczość też,hi,hi
Ale z drugiej strony wybaczcie mi,bo ta cała sytuacja męczy.
Pobudza mnie do dalszej walki wsparcie innych- jeden dzień DÓŁ,następne z uśmiechem,bo dlaczego mam cierpieć przez m.
Pozdrawiam i miłego dnia życzę !
Lena nie będę pisać co wyprawia ojciec moich dzieci, bo nie jest to godne uwagi.
Mnie w tym wszystkim najbardziej szkoda dzieci. Staram się je chronić, ale czy to jest możliwe i jak mi to wychodzi...?
Lena ważne aby się nie dać. To o czym piszesz nie stracić pogody ducha. Jemu Lena właśnie o to chodzi, żebyś cierpiała, żeby cię zniszczyć
Lena fajna kobieta jesteś i dasz sobie z tym wszystkim radę. Jasne, że to jest trudne. Zwłaszcza jeśli ktoś jest wrażliwy, uczuciowy, ciepły.
Dbaj o siebie, o swoje zdrowie i faktycznie ciesz się, że to są dolegliwości a nie jakaś śmiertelna choroba.
To się jakoś rozwiąże. Dałaś radę do tej pory, dajesz radę teraz to i w przyszłości dasz radę:)
Jakby coś twojego męża nie żarło od środka to nie zachowywałby się tak wobec ciebie.
Bet
Moje dzieci chronię,a co mi wychodzi...
Wykorzystują sytuację,każda prośba o pomoc to
DLACZEGO JA?ZARAZ,PÓŹNIEJ,NAJLEPIEJ NIC BY NIE ROBILI!
A ja krzyczę!!!,denerwuję się,a oni i tak to mają w .....
Nie jest tak wciąż,ale zdarza się taki dzień.Wtedy nie jestem ani z nich dumna,ani z siebie.Z byle czego zrobi się problem,a można tego uniknąć.
Wiem również,że częściej tak bywa ,gdy m da mi w kość.
Wtedy robi się lawina złych emocji.
Przeszkadza mi wszystko,chciałabym się zamknąć gdzieś,żeby mnie nikt nie znalazł i mieć święty spokój.
Muszę chyba powrócić do wycszaczy.
A nasze starania psują mężowie,którzy myślą o sobie,bo nie widzą,że dzieci widzą ,słyszą,czują.
Silna to chcę być,czasem upadam,ale się podnoszę i zmierzam się z całym tym złem.Tylko dlaczego...
- rodzina dzieli się
- jestem najgorsza
-jestem grzesznicą
Tak nazwano mnie i przytoczono,że Bóg karze wybaczać.
Ja na to
Ja wybaczam i szanuję jego wybór tego co robił.
Dostąpiłam jednak Bożego Miłosierdzia i znalazłam komórkę,aby zobaczyć prawdę .Bóg widząc to jak potraktował mnie m
zlitował się i zawołał KOBITO!!! ZRÓB COŚ WRESZCIE DLA SIEBIE!!
Czy taki tekst wystarczy? Zobaczymy ile to potrwa.
Niektórzy nie pojmują,że nas jako rodziny już dawno nie ma ,a wszystko dzięki m.
Bet
Moje dzieci chronię,a co mi wychodzi...
Wykorzystują sytuację,każda prośba o pomoc to
DLACZEGO JA?ZARAZ,PÓŹNIEJ,NAJLEPIEJ NIC BY NIE ROBILI!
A ja krzyczę!!!,denerwuję się,a oni i tak to mają w .....
Nie jest tak wciąż,ale zdarza się taki dzień.Wtedy nie jestem ani z nich dumna,ani z siebie.Z byle czego zrobi się problem,a można tego uniknąć.
Wiem również,że częściej tak bywa ,gdy m da mi w kość.
Wtedy robi się lawina złych emocji.
Przeszkadza mi wszystko,chciałabym się zamknąć gdzieś,żeby mnie nikt nie znalazł i mieć święty spokój.
Muszę chyba powrócić do wycszaczy.
A nasze starania psują mężowie,którzy myślą o sobie,bo nie widzą,że dzieci widzą ,słyszą,czują.
Silna to chcę być,czasem upadam,ale się podnoszę i zmierzam się z całym tym złem.Tylko dlaczego...
- rodzina dzieli się
- jestem najgorsza
-jestem grzesznicą
Tak nazwano mnie i przytoczono,że Bóg karze wybaczać.
Ja na to
Ja wybaczam i szanuję jego wybór tego co robił.
Dostąpiłam jednak Bożego Miłosierdzia i znalazłam komórkę,aby zobaczyć prawdę .Bóg widząc to jak potraktował mnie m
zlitował się i zawołał KOBITO!!! ZRÓB COŚ WRESZCIE DLA SIEBIE!!
Czy taki tekst wystarczy? Zobaczymy ile to potrwa.
Niektórzy nie pojmują,że nas jako rodziny już dawno nie ma ,a wszystko dzięki m.
Lena ty wybaczysz. Najpierw sobie niedoskonałości czy chociażby wybór męża i ojca swoich dzieci. Kiedy wybaczysz sobie to przyjdzie czas na wybaczenie jemu.
No i czy ty musisz wybaczać komuś kto tego nie chce, nie potrzebuje. Nie czuje skruchy i chęci poprawy? Czy masz oszukiwać siebie, że wybaczyłaś jeśli tego nie czujesz? Poza tym nawet jeśli już wybaczysz to nie jest jednoznaczne z tym, żebyś z nim jeszcze kiedykolwiek była czy tworzyła rodzinę.
On cię zdradzał! Ci którzy wyzywają cię od grzesznicy niech lepiej przyjrzą się swojemu życiu. Nie im oceniać. Kieruj się Lena swoim sumieniem.
Lena nie ma ludzi doskonałych. Ty jesteś tylko człowiekiem.
Wiesz bet niektórzy myślą,że w sytuacji w jakiej jestem powinnam wyć do księżyca,lamentować jaki to mój m jest itp.
Ja poukładałam sobie w głowie wszystko.
Po co żałować kogoś ,kto cię nie szanuje.
Po co naprawiać ,skoro zawsze byłam w tym sama.
Po co myśleć o kimś ,kto okazał się bawidamkiem na odległość,a życiowym manipulantem w domu.
Mam cel - może to niektórych boli,bo co ludzie powiedzą!
Dzięki za słowa -nie ma ludzi doskonałych.
I niech mnie kulawa gęś kopnie jeśli to co robię jest złe ,bo robię to dla siebie ,nie dla dzieci ! robię to z myślą o nich ,żeby szanowały drugą
osobę,bo efekt końcowy zobaczyły.
Co będziemy ludzkości tłumaczyć ,NIE POCZUJE TEGO TEN CO TEGO NIE PRZESZEDŁ !
JUTRO MAM ŚWIĘTO WSTANĘ BEZ GŁUPICH MYŚLI ,BO M WYJECHAŁ ! NIE BĘDZIE STRACHU HURA! ODPOCZYNEK!
Miło usłyszeć od syna przepraszam( przed chwilą to zrobił) ,a więc dzień kończy się sukcesem wychowawczym.
Takie proste ,a sprawia ,że dusza się raduje!
MIŁEGO WYPOCZYNKU SOBOTNIO-NIEDZIELNEGO USZY DO GÓRY-MOJE BĘDĄ STAŁY HI,HI
JUTRO OTWORZĘ WSZYSTKIE OKNA I POSPRZĄTANE HI,HI
Męczy mnie pytanie dotyczące rozwodu z orzeczeniem o winie.
Może ktoś zechciałby mnie uświadomić jak wygląda postępowanie.
Czy świadkowie są przesłuchiwani na osobnej rozprawie,czy tego samego dnia ?
( moi świadkowie dostali wezwanie,ja nie mam jeszcze terminu)
Nie ma w moim otoczeniu osób,które by rozwiodły się,a takie przypadki wzięte z życia i wiadomości są najcenniejsze.
597 2016-08-20 21:22:20 Ostatnio edytowany przez santapietruszka (2016-08-20 21:22:49)
Powinnaś dostać wezwanie. Nawet jeśli przesłuchiwani będą wyłącznie świadkowie, w co wątpię, bo zazwyczaj w pierwszej kolejności przesłuchuje się strony. Czy masz adwokata? Być może wezwanie dla Ciebie przyszło pod adres pełnomocnika, zapytaj.
Świadkowie otrzymali wezwania już trzy tygodnie temu,a adwokat zawsze informował mnie na bieżąco i to mnie dziwi ,
ale pytanie nadal aktualne.
W takim razie sprawdź może w sądzie
z doświadczenia wiem, że w sądach bywa bałagan i lepiej, żeby nie ominęła Cię pierwsza rozprawa
Jeśli macie coś takiego w Waszym sądzie, jak infolinia/obsługa klienta, powinni Ci powiedzieć przez telefon, czy również do Ciebie wysłano. Numer sprawy możesz dostać od któregoś świadka, na wezwaniu będzie. Ewentualnie zleć to adwokatowi, w końcu mu za to płacisz ![]()
A sprawa - no, cóż, jak sprawa. Jeśli Ty złożyłaś pozew, pierwsze pytanie będzie brzmiało, czy go podtrzymujesz
A potem o kolejności zeznań już zdecyduje sąd.
M za ścianą ,a ja znów nie mogę spać.
Usunęłam się z pola widzenia i pojechałam do mojego świadka spisać numer sprawy tak jak mi poradziłaś santapietruszka.
Jutro zadzwonię do adwokata,bo naprawdę dziwnie wygląda ta sprawa.
Może przy okazji wyjdzie dlaczego m stał się takim agresorem (poznał już datę rozprawy).
M za ścianą ,a ja znów nie mogę spać.
Usunęłam się z pola widzenia i pojechałam do mojego świadka spisać numer sprawy tak jak mi poradziłaś santapietruszka.
Jutro zadzwonię do adwokata,bo naprawdę dziwnie wygląda ta sprawa.
Może przy okazji wyjdzie dlaczego m stał się takim agresorem (poznał już datę rozprawy).
Kurcze coś nawala mi mój sprzęt,nie kontaczy,a później bliźniaki strzelam.
603 2016-08-22 01:23:55 Ostatnio edytowany przez santapietruszka (2016-08-22 01:26:53)
Jutro zadzwonię do adwokata,bo naprawdę dziwnie wygląda ta sprawa.
Może przy okazji wyjdzie dlaczego m stał się takim agresorem (poznał już datę rozprawy).
Lenko, a nie mogło być tak, że on odebrał obydwa wezwania, swoje i Twoje?
I chce ugrać coś przez to, że nie przyjdziesz na sprawę? Np. przekładanie w nieskończoność... bo jeśli Ty nie zjawisz się i nie potwierdzisz, że podtrzymujesz pozew, sprawa może zostać przełożona albo nawet umorzona w ostateczności.
Tu nie powinno mieć nic takiego miejsca, bo zjawi się choćby adwokat, jeśli jest zgłoszony jako pełnomocnik. Ale nigdy nie wiadomo...
Ja mogę nawet przyjąć tą wersję !
Tylko jeśli oboje mamy adwokatów- bo mamy,to myślę,że to powinno dotrzeć do nich.
Tak było z odpowiedzią na pozew i reakcja była natychmiastowa,a to co wykrzesał przeciwko mnie m otrzymałam na swoją pocztę- chciałam wiedzieć co
napisał i tak się skończyło-proszę czekać na termin rozprawy.Mam nadzieję ,że dzisiejszy dzień coś wyjaśni.
Zadzwoniłam do kancelarii,pani mecenas powiadomiła mnie ,że wszystkie ataki m mam zgłaszać na policję i robić notatki u lekarza-to wiemy
Na pytanie dlaczego nie poinformowano mnie o sprawie pani sekretarka powiedziała ,że są jeszcze dwa miesiące.
Dalsze pytanie odpowiedź jak pani będzie dobrze i odpowiadać, nie zrobiło na mnie pozytywnego wrażenia.
Czułam się zlana -czyżby pomyłka przy wyborze adwokata?
Tak pięknie nam się rozmawiało na pierwszym spotkaniu, jak mi pomorze i przygotuje.
Teraz to ja sama musiałam się upomnieć o to i umówiłam się na wizytę przed rozprawą .
Mam nadzieję ,że na sali zachowa się tak jak na pierwszej mojej wizycie i będzie walczyć,bo jeśli nie to kasa jaką wydam pójdzie w błoto.
Oj,Pani Mecenas podziałała na mnie jak płachta na byka,ale na chłodno miała trochę racji.
Na co jeszcze czekam ?....
Po co czekać do rozprawy?
Pobudziła mnie tak do działania,że sama jestem zdziwiona.
Rozmowa z teściową - idę do pracy -stałej od listopada (jak wszystko dobrze pójdzie)
Październik zostawiam na wizytę u adwokata i rozprawę ,chcę mieć te emocje za sobą ,gdy zacznę mój nowy etap.
Wrzesień i październik prace dorywcze.
Uf przecież ten rozwód może się ciągnąć jak flaki z olejem,a życie będzie płynęło,prawda.
Na co czekać skoro wszystko skończone.
Lenka odwagi tobie życzę w realizacji twoich planów. Gdy masz jasno określony cel i świadomie podejmujesz decyzję to wszystko staje się łatwiejsze....
Dzięki determinacji można przenosić góry. Uwierz w siebie i żyj tak jak tego sama chcesz.
A twoje słowa wiele mówią o tobie ,i to jest wzorowe " I niech mnie kulawa gęś kopnie jeśli to co robię jest złe ,bo robię to dla siebie ,nie dla dzieci ! robię to z myślą o nich ,żeby szanowały drugą osobę," ![]()
ok
Mój wątek miał dać nadzieję ,że mimo wszystko może być dobrze.
Niestety ,nie udało się pomimo szczerych chęci z mojej strony,a braku ich ze strony m w odpowiednim czasie.
Zmarnował swoje przysłowiowe 5 min.
Walczcie o związki jeśli nie czujecie ,że jesteście w tym sami.
Słuchajcie tego co czujecie.
Jestem na początku swojej drogi choć wiem ,że nie będzie łatwo .
Nie jestem sama w tym bet i inni też!
Dziękuję za wszystkie mądre rady ,może niektóre dopiero teraz nabrały znaczenia ,gdy już opadły klapki z oczu.
Może i mój przypadek kiedyś komuś pomoże .
Żegnam się chwilowo ,ale obiecuję ,że koniec tej historii napiszę.
Oczywiście ,gdy potrzebny będzie jakiś kopniak w tyłek też,aby dalej walczyć.
Szczęścia i spokoju wszystkim życzę .
Uszy do góry ,będzie dobrze ![]()
Witajcie!
Jestem już po rozwodzie,nie wierzcie nikomu ,że to nic nie zmieni.
Stałam się spokojniejsza ,coś ze mnie zeszło.
Wszystko stało się tak szybko ,jedna rozprawa i po małżeństwie.
EX zachował się bardzo szlachetnie,choć mam jakieś przeczucie ,że to zbyt piękne.
Alimenty na mnie i dzieci .
Teraz kolejny krok do samodzielności.
Po rozprawie wspólna kawka z dziećmi ,kultura.Nawet zapraszał mnie do kina-nie skorzystałam,
mieszkamy jeszcze razem,ale osobno.
Walczę o siebie,bo warto .To co najtrudniejsze jeszcze przede mną.
Dam radę,bo nikt nie może mnie w tym wyręczyć.
Pozdrawiam !
Życzę wiec powodzenia ![]()
Dziękuję ,przyda się!!!!!!
Tylu wspaniałych ludzi trzyma za mnie kciuki i życzy tego samego ,aż boję się zawieść któregoś z nich.
Jestem teraz w centrum uwagi,dla niektórych TA NIEDOBRA W GŁOWIE JEJ SIĘ PRZEWRÓCIŁO!!!,dla innych ONA ZASŁUGUJE JESZCZE NA COŚ DOBREGO W ŻYCIU.
Jest strach ,nie ukrywam tego.Nie łatwo jest przewrócić swoje życie 360 stopni.
Mimo wszystko jest pewien żal,ale tęsknota za czymś stałym ,bezpiecznym,spokojem jest większa.
Teraz widzę wszystko innymi oczami,liczę się ja i to co mogę dla siebie zrobić.
Za dużo zmian ,ale słowo się rzekło i machina została puszczona w ruch.
Każde dobre słowo jest jak lekarstwo na troski życia codziennego,dzieciaki też kiedyś zrozumieją ,że to dla nich też zrobiłam,teraz jest ciężko,odzywki i jakieś teksty w rodzaju NIE BĘDĘ Z TOBĄ MIESZKAĆ!gdy poprosi się o zrobienie czegoś.
Ja na to ze spokojem wasz wybór!!!,ale to ze mną przesiadują każdego dnia ,choć tata za ścianą jest.Cóż takie życie.
Teraz stresik związany z nową pracą ,ale trzeba się zaaklimatyzować i potem będzie ok. Wierzę w to!!!!
Hoho !
Dzielna i twarda z Ciebie kobieta !
Szacun Lena ... SZACUN i czapki z głów.
Witajcie!
Jestem już po rozwodzie,nie wierzcie nikomu ,że to nic nie zmieni.
Stałam się spokojniejsza ,coś ze mnie zeszło.
Wszystko stało się tak szybko ,jedna rozprawa i po małżeństwie.
EX zachował się bardzo szlachetnie,choć mam jakieś przeczucie ,że to zbyt piękne.
Alimenty na mnie i dzieci .
Teraz kolejny krok do samodzielności.
Po rozprawie wspólna kawka z dziećmi ,kultura.Nawet zapraszał mnie do kina-nie skorzystałam,
mieszkamy jeszcze razem,ale osobno.
Walczę o siebie,bo warto .To co najtrudniejsze jeszcze przede mną.
Dam radę,bo nikt nie może mnie w tym wyręczyć.
Pozdrawiam !
Jesteś bardzo dzielną kobietą. Napewno sobie poradzisz.
Piszesz, że jeszcze mieszkacie razem. Co zamierzasz później w tej kwestii?
Dzieci zostały z Tobą. Jak one sobie radzą w tej sytuacji ( w jakim są wieku?).
Chyba trochę Ci zazdroszczę odważnej decyzji.
Pozdrawiam Cię serdecznie