O samobójstwach młodzieży korzystającej z aska itp. ona sama kiedyś mi powiedziała. Wygląda mi raczej na to,że moja córka koniecznie chce być lubiana i podziwiana.Ma tam tez trochę takich wpisów,gdzie jest krytykowana i ogólnie wtedy zmienia temat,albo ripostuje ciętym językiem. Ogólnie nie jest źle z tym askiem,poza kilkoma zbyt osobistymi treściami moim zdaniem,jakie o sobie samej tam napisała.
W każdym razie razem to sobie przeczytałyśmy,wojny nie było.
Odnośnie kar-to nie tak...Kara była jedna wspólna,na wszystko razem.I nic później nie dodaliśmy.Wszystko ma trwać aż do wyjaśnienia tej sprawy na policji,jeśli na tym ona się zakończy.Ustalamy w jaki sposób będzie następował powrót mojej córki do społeczeństwa.Oraz to,że kieszonkowe będzie raz na tydzień.We wszystkim jak na razie jesteśmy zgodni.
Wiesz mortisha,ja też myślałam zawsze,że moje dzieci wywiną jakiś numer jakiego się nie spodziewam,ale NIGDY nie pomyślałabym,że będzie to kradzież.Bo dobrze je znam,bo dajemy dobry przykład,bo rozmawiamy o tym,bo mają za co kupić...
Podobne tematy
Zebys tylko nie zdziwiła się jak zobaczysz ją z chłopakiem w łóżku w wieku 16,5 lat i to Twoim domu (bo przeciez pozwalasz i dajesz dobry przykład).
Ależ ja nie pozwalam. Odnośnie chłopaków tłumaczę sprawę tak,że póki co "to,co od pasa w dół należy tylko do niej i nikomu nic do tego". Co nie zmienia faktu,że kiedyś doczekam się i tego...
69 2014-04-07 01:22:02 Ostatnio edytowany przez Małpa69 (2014-04-07 01:23:11)
Ależ ja nie pozwalam. Odnośnie chłopaków tłumaczę sprawę tak,że póki co "to,co od pasa w dół należy tylko do niej i nikomu nic do tego". Co nie zmienia faktu,że kiedyś doczekam się i tego...
A skąd możesz wiedzieć czy już nie ma tego za sobą? Tłumaczenia że to złe, albo że ma tego nie robić nie są zbyt przekonywujące. Mój ojciec za każdym razem jak mówił o czymś czego nie powinnam robić potrafił to bardzo skutecznie argumentować i nie na zasadzie, nie bo nie, bo tak. Robił to brutalnie zwłaszcza pogadanka apropo narkotyków przed którymi chciał mnie uchronić, nie mówił "bo to złe", nie on powiedział "Są bardzo fajne dopóki nie obudzisz się obsrana, zasikana, zarzygana, nie pamiętając niczego" to było o wiele skuteczniejsze i udało mu się, mimo że narkotyki w moim środowisku były łatwo dostępne i powszechne, to mnie to ominęło.
Każde nie powinno mieć argument.
Witajcie
Wierzcie mi,argumentuję dosadnie wszystko co mówię.Z przykładami,z uzasadnieniem i pełnym rozwinięciem tematu. Wałkuję to do obrzydzenia. Jak już wcześniej napisałam nigdy nie da się przewidzieć toku wydarzeń i nigdy nie wiem,co życie przyniesie. Również w sprawie "pierwszego razu". Ale ten wątek jest przecież o kradzieży w sklepie,więc nie rozpisuję się w nim o inicjacji seksualnej i problemach z tym związanych.
Jeśli pojawia się jakaś niezgodność między mną,a moimi dziećmi,zazwyczaj robię tak,jak już wcześniej pisałam-przedstawiam swoje zdanie,dziecko swoje,argumenty się ścierają ze sobą,a wybór pozostawiam dziecku.I odpowiedzialność za swój wybór.
Moja córka się stara. Bardzo. I dobrze jej to wychodzi. Wczoraj powiedziała mi,że" przecież musimy sobie pomagać". I to w sytuacji,kiedy pomogła mnie w domu. Fajne podejście:)
Witam ponownie.Mija czas.Na razie nie uleczył naszych ran.Córka zachowuje się dziwnie-w szkole super,tylko chwalić
. W domu dobrze,ale było trochę nowych spraw.Złapałam ją jak paliła papierosa. I przy okazji hałasu rozpętanego wokół tego problemu dowiedziałam się,jak łatwo kupić "fajki",oraz jak "naturalna" jest to rzecz dla dzisiejszej młodzieży. W gruncie rzeczy jestem jednak jedyną osobą w kręgu jej najbliższych znajomych,która nigdy nie paliła i moje argumenty są dla niej raczej przedpotopowe... Czas pokaże,czy coś do niej dotarło. Natomiast kontakt między mną,a nią jest fajniejszy-mniej się obraża,kiedy coś mówię i jest posłuszniejsza. Wczoraj byłyśmy na Policji-wezwano ją na przesłuchanie w sprawie tej kradzieży. Pani policjantka była miła,przesłuchanie to było jednak dla nas obu traumatycznym przeżyciem.Córka płakała,ja płakałam...Sprawę skierowano niestety do Sądu dla nieletnich i spodziewamy się wizyty kuratora. Wysoką cenę płacę za ratowanie naszej rodziny-tak to odbieram. Powodu kradzieży jednak nie poznałam.Z protokołu przesłuchania wynika,że moja córka nie szła do sklepu z zamiarem kradzieży,że nikt jej do tego nie namówił,oraz że żałuje tego,co zrobiła.Wyszło na to,że ta kradzież nie była planowana,a bardziej miała podnieść jej poziom adrenaliny... Minusy w obecnej chwili są takie-córka boi się wyjść na miasto,nie spotyka się z żadnymi dotychczasowymi swoimi kolegami,ani koleżankami.Pisze sobie tylko z jednym chłopakiem,który kiedyś do niej przyjechał parę razy,mieli być podobno parą,ale coś nie wyszło i teraz wrócił. I przestała dbać o siebie tak,jak dawniej
. Ma poczucie winy,przezywa stres.Pojawiły się tiki nerwowe.
Rozmawiam z mężem o tym wszystkim.Niestety ani córka,ani ja nie mamy od niego wsparcia. Powiedziałam mu,że ona potrzebuje ojca i czy on tego nie widzi? I że ja nie dam rady dłużej być dla niej matką i ojcem.A on na to:"co,nie dasz rady?".I wyszedł... On jej wcale nie dostrzega,nie lubi,nie interesuje się jej życiem...Nawet się nie odzywa ![]()
Surowo została potraktowana Twoja córka. Byłam prawie pewna, że skończy się na pouczeniu.
73 2014-05-06 18:17:08 Ostatnio edytowany przez mortisha (2014-05-06 18:22:03)
Ojciec tu daje ewidentnie ciała, to jak się zachowuje to jest karygodne, to nie ojciec a frajer niedojrzaly
Nie zawsze jest sielanka z dzieciakami, to nie może tak być ze gdy jest pięknie to wtedy w tatusiowanie można się pobawić, a gdy zaczynają się problemy z dzieckiem ,czy dziecko ma jakieś problemy wtedy izolacja , peleryna niewidka
W takich problematycznych sytuacjach ma największe szanse do wykazania się jako rodzic,który nie może uciekać od tego wszystkiego odsuwając się w kąt.
Jeeeny jak mi tacy ludzie na nerwy działają, to jest w pewnym sensie tchórzostwo i lenistwo , czemu ty masz tylko sama cos w tym kierunku dzialac? corka ma dwoje rodziców ..czysto teoretycznie na to wychodzi
Sprawa trafi do sądu. Przyjdzie do waszego domu kurator. Z kuratorem porozmawiasz i Ty, i córka. W sądzie, jeśli sprawa się odbędzie, złożycie zeznania. Gdybyś, co proponuję, potraktowała to jako niezłą nauczkę dla córki, byłoby Ci łatwiej. Pisałyśmy wyżej nie o karaniu córki, tylko o poniesieniu przez nią konsekwencji. Sprawa w sądzie jest konsekwencją, być może tak dotkliwą, że nigdy niczego nie ukradnie.
Liczyłaś na wsparcie ze strony męża? Na jakiej podstawie?
Bo jest mężem moim,jej ojcem.Jesteśmy rodziną i trzeba dbać aby się nie rozpadła. Dlatego Wielokropku.I dlatego,że kiedy on potrzebował mnie,to byłam.I pomogłam wyjść na prostą.A teraz potrzebuje tego nasze dziecko.Bo jak nie ma mieć oparcia w domu,to gdzie?Tak rozumiem rodzinę.
Mi się wydaje ze ojciec powinien udzielić wsparcia córce nie w tej głupocie co zrobiła, nie chodzi o bagatelizowanie sprawy, pewnie ze to dziewczyna konsekwencje poniesie ,ale widząc jak córka się zachowuje, jak to przezywa, dostała tików nerwowych,to jednak jakies tam ojcowskie zainteresowanie jej stanem psychicznym powinno być. Kare swoja poniosła i poniesie ,lecz druga sprawa to nie może tak być ,ze ojciec nie interesuje się zżyciem córki, co z nia się dzieje
słaba kobietko, jeszcze pamiętam.
Córka potrzebuje oparcia? To wspieraj ją. I nie rób rzeczy niemożliwych. Nie jesteś ojcem i go nie zastąpisz. Tobie potrzebne wsparcie? Nigdy go (a na pewno od lat wielu) od męża nie miałaś, szukaj go u innych ludzi, choćby tutaj - na forum.
Jeszcze nigdy w życiu nie miałam wsparcia u nikogo.Łzy mi popłynęły po policzku,wybaczcie...Tu jedynie u Was...
Masz i korzystaj zamiast tworzenia nierealistycznych wizji. ![]()
A córka, uwierz mi, przeżyje i wizytę w sądzie, i spotkanie z kuratorem. Najważniejszym, byście wzajemnie się nie nakręcały - to niczemu dobremu nie służy.
Tak od razu kuratora dają ? Może naipierw pouczenie dostanie .
Tak od razu kuratora dają ? Może naipierw pouczenie dostanie .
A może pouczenie już wcześniej było? A może wszystko zależy od ludzi, którzy się tym zajmują?
Marietta54 napisał/a:Tak od razu kuratora dają ? Może naipierw pouczenie dostanie .
A może pouczenie już wcześniej było? A może wszystko zależy od ludzi, którzy się tym zajmują?
Masz racje .
Typowy okres buntu i sprawdzania co dla młodego człowieka jest ważne w życiu... i tak każdy musi sie sparzyć, by dojrzeć.
Nie,nigdy nie było żadnego pouczenia,ani nawet skargi.Pierwszy raz w życiu mamy obie do czynienia z prawem.
To pewnie zmieniły się przepisy. Ale i tak uważam, że ludzie , którzy się tym zajmują mogliby tak rygorystycznie nie przestrzegać prawa, bo w końcu chodzi o 6 złotych
Skoro sprawa kradzieży została zgłoszona na policją, to jest ona zobowiązana do podjęcia określonych prawem czynności. Jedną z nich jest skierowanie do sądu rodzinnego, ten zaś zobowiązany jest do wszczęcia postępowania wyjaśniającego. Jedną z metod jest dokonanie wywiadu środowiskowego; wywiad tej jest przeprowadzany przez kuratora.
Gdy mój syn dokonał kradzieźy w sklepie - dostał naganę od dyrektora szkoły .A ja osobiście poszłam z dzieckiem do kierownika sklepu - przeprosiĺ za to co zrobiĺ i zwrócił pieniądze .Bardzo się wstdził .
Nie zadręczaj się tak bardzo .
I.nie przekreślaj córki
Pani na Policji powiedziała nam,że zrobiła już wywiad o nas i wypadliśmy bardzo ładnie.I że o nas nic złego nie można powiedzieć.Nic nam nie brakuje.Ale miała już sprawy o złotówkę i też taka była procedura.Marna to pociecha...Dziękuję Wam za wszystkie wpisy:)
Pierwszy raz , to myśle , że nie będzie , aż tak surowo . Powinno się obejść bez kuratora , tylko pouczenie .
90 2014-05-07 10:16:43 Ostatnio edytowany przez słaba kobietka (2014-05-07 10:19:46)
Ale podaliśmy już na Policji numery naszych telefonów,aby kurator mógł się z nami skontaktować,więc raczej nie ma co liczyć na cud. Tylko nie jestem pewna jaka będzie kolejność zdarzeń:najpierw przyjedzie kurator,czy najpierw będzie sprawa w sądzie?
Wielokropku,staram się na co dzień nie nakręcać tego tematu z córką. Fajne było ostatnio wybieranie sobie przez nią nowej spódniczki na Allegro. Albo taka fajna akcja,którą z koleżanką przeprowadziły w szkole-w domu szykowała takie specjalne książeczki z wzorami matematycznymi,a potem za zgodą dyrekcji szkoły sprzedawała je i za te pieniążki chce zaproponować szkole zakup nowych luster do łazienki.
Ja myślę,że to będzie taka prawdziwa,bolesna nauczka dla niej i że wyjdzie na ludzi. I że wszyscy wyciągniemy z tej sprawy właściwe wnioski na przyszłość... i jeszcze jedno-córka przyznała mi się z wielkim płaczem,że boi się wchodzić do jakiegokolwiek sklepu w naszym miasteczku.Nie wspominając o tym,w którym ukradła te nieszczęsne słodycze ![]()
Nie ma żadnego powodu, dla którego Twoja córka ma 'nie wyjść na ludzi'. ![]()
Najpierw kurator, później (ewentualna) sprawa w sądzie.
(...)i jeszcze jedno-córka przyznała mi się z wielkim płaczem,że boi się wchodzić do jakiegokolwiek sklepu w naszym miasteczku.Nie wspominając o tym,w którym ukradła te nieszczęsne słodycze
Boi się? Im bardziej będzie uciekała, tym bardziej strach będzie narastał. Rada? Idź z nią do owego sklepu (będzie raźniej się czuła) i niech za swe zachowanie przeprosi. Nie po to, by właściciele wycofali skargę a po to, by pokazać, że naprawdę żałuje.
Myślałam od razu po tym zdarzeniu o tym,abyśmy poszły razem do sklepu i aby córka przeprosiła.I wciąż tez o tym tak myślę.Ale ona nie chce iść-panika,strach,wstyd,płacz...Nawet po chleb do najbliższego sklepiku nie chce mi "skoczyć"... Więc przestałam na razie wspominać o tych przeprosinach,bo na siłę to nic nie zdziałam chyba...
A do czego ta 'chęć' jest potrzebna? Niech idzie bez chęci.
Gdy zachoruje, też czekasz z wizytą u lekarza do czasu, gdy będzie miała na nią chęć?
Nie zastanawiaj się, tylko powiedz, że przeprosiny w takiej sytuacji są naturalnym zachowaniem osób, które chcą być traktowane poważnie.
Edit:
Na siłę faktycznie nic nie zrobisz, ale proponuję byś poinformowała ją o konsekwencjach przeproszenia za kradzież i braku przeprosin. Twierdzisz, że jest mądrą osobą.
Mądrej osobie też potrzebne jest rozumne wsparcie i pokazanie alternatyw.
Młoda jest młoda i głupia. Buntuje się. Za 10 lat będzie jest tylko wstyd. Ten wybryk nie znaczy że źle wychowałaś dziecko.
Zgadzam się. to nie jest Twoja wina. Być może impuls. chęć poznania czegoś nowego... Na pewno wszystko skończy się pomyslnie:)
A ja po przemyśleniu wszystkiego stwierdzam, że odpowiednią karą byłoby właśnie pójście do tego sklepu i PRZEPROSZENIE za kradzież.
I dziwi mnie, że tego od córki nie wymagasz. Ja bym od tego zaczęła.
Już wyluzujcie- jak sprawa poszła przez sąd, to wystarczy.Koniec tematu i żyjemy dalej.
Już wyluzujcie- jak sprawa poszła przez sąd, to wystarczy.Koniec tematu i żyjemy dalej.
Teraz to wiadomo, że kawka po obiedzie. Za późno.
Trzeba było zaraz po kradzieży córkę wysłać z przeprosinami, nie ma, że boli. Niech się uczy odpowiedzialności.
Od razu,kiedy to się stało,byłam wstrząśnięta.Kradzież nie mieści się bowiem w moim systemie wartości,nie umiałam tego pojąć,zresztą nie wiem czy dzisiaj cokolwiek z tego rozumiem. Odkryłam,że się pocięła-na tym się skupiłam.Do dziś moja córka nie wyszła z domu do żadnego sklepu i nie umiałam niestety do niej dotrzeć w tej sprawie.Ale wróciłam wczoraj do tego tematu,kazałam jej jeszcze raz zastanowić się nad sobą.Odpowiedziała,że nie umie tego zrobić,tj.pójść do sklepu i przeprosić.Jutro znów zacznę z nią ten temat.
Ale ta pani,która ją złapała opowiedziała o tym swojemu mężowi,a ten z kolei mojemu w pracy,bo pracują w jednej firmie. I jej mąż powiedział mojemu,że ona na prawdę nie mogła inaczej postąpić.Podpytywał,czy udało nam się jakoś "załatwić" tą sprawę,czy odpowiednio "zagadaliśmy" z policjantami itd. A mój na to,że niczego nie załatwialiśmy i nie zamierzamy,a co ma być,to będzie. To tamten pan był zdziwiony...A panią spotkałam tylko raz w sklepie,to omijała mnie szerokim łukiem i udawała,że nie widzi...
Ciężko mi robić zakupy,ale powiedziałam sobie,że przecież ja nikomu nic złego nie zrobiłam,więc czemu miałabym nie kupować tam,gdzie zazwyczaj. Ale kiedy mam gorszy dzień idę na zakupy gdzie indziej,ten wstyd jednak jeszcze czuję.
Często myślę o tym,jaka na prawdę jest moja córka.To tak,jak by czasami miała zaćmienie umysłu.Raz szokuje mnie pozytywnie,raz negatywnie.Ona potrafi innych strofować ,zna na pamięć wszystkie reguły i zasady,a robi coś przeciwnego.Tak,jak by mówiła mi dokładnie to,co chcę słyszeć i pokazywała to,co chcę widzieć.A za plecami robi coś,co mi się w głowie nie mieści. Albo najpierw robi,a potem myśli.
Był dzisiaj u niej ten chłopak.Chyba znów są parą.Zapytałam,czy on wie.Tak,powiedziała mu.A on...podarował jej fajny łańcuszek z przeprosinami za to,że kiedyś ją zastawił.I obiecał,że nie zostawi jej samej z tym wszystkim.I była dziś zwyczajnie szczęśliwa.Życie toczy się dalej.
Ona potrafi innych strofować ,zna na pamięć wszystkie reguły i zasady,a robi coś przeciwnego.T
Jak większość nastolatek. Okres dojrzewania, bunt, etc.
Rozumiem, że kradzież Ci się nie mieści w głowie, ale nie rób już z tego takiej tragedii. Córka to widzi/czuje i może dlatego tak mocno to przeżywa. Było, minęło.
Witam ponownie. Niestety nie udało mi się namówić córki do wizyty w Biedronce celem przeprosin
, jedynie tyle,że kiedy poproszę idzie po zakupy do pobliskiego spożywczaka. Poza tym z domu nie wychodzi prawie wcale,chyba że z rodziną. Wczoraj wieczorem odwiedziła nas długo wyczekiwana Pani Kurator,a dziś rano odbyła się sprawa w Sądzie dla Nieletnich. Dla mnie ciężkie przeżycie,dla córki jak widzę też.Mąż był z nami,widzę że również poruszony.
Sprawa zakończyła się umorzeniem,córka dostała pouczenie. Wywiad w szkole i w naszym środowisku pokazał,że jesteśmy dobrą rodziną prawidłowo wychowującą dzieci i zdolną do samodzielnego ich wychowania. Pani Kurator i Sąd raczej nie widzieli wielkiej tragedii... Nałożono na nas koszty sądowe w wysokości 100 zł.
słaba kobietko, bo i wielkiej tragedii nie było.
Twoja córka, przeżywając te wszystkie konsekwencje własnego głupiego zachowania, dostała niezłą lekcję. Nigdy jej nie zapomni.
Nooo... aż współczuję dziewczynie, że uruchomili jej aparaturę jak dla przestępców...
Nooo... aż współczuję dziewczynie, że uruchomili jej aparaturę jak dla przestępców...
A ja nie. Nauczkę będzie miała przynajmniej.
Witam ponownie. Niestety nie udało mi się namówić córki do wizyty w Biedronce celem przeprosin
, jedynie tyle,że kiedy poproszę idzie po zakupy do pobliskiego spożywczaka. Poza tym z domu nie wychodzi prawie wcale,chyba że z rodziną. Wczoraj wieczorem odwiedziła nas długo wyczekiwana Pani Kurator,a dziś rano odbyła się sprawa w Sądzie dla Nieletnich. Dla mnie ciężkie przeżycie,dla córki jak widzę też.Mąż był z nami,widzę że również poruszony.
Sprawa zakończyła się umorzeniem,córka dostała pouczenie. Wywiad w szkole i w naszym środowisku pokazał,że jesteśmy dobrą rodziną prawidłowo wychowującą dzieci i zdolną do samodzielnego ich wychowania. Pani Kurator i Sąd raczej nie widzieli wielkiej tragedii... Nałożono na nas koszty sądowe w wysokości 100 zł.
Sprawa umorzona , dostała pouczenie , a co z kuratorem dalej będzie przychodził ?
Gary napisał/a:Nooo... aż współczuję dziewczynie, że uruchomili jej aparaturę jak dla przestępców...
A ja nie. Nauczkę będzie miała przynajmniej.
No ale mógł przyjść dzielnicowy, pogadać, postraszyć, zapisać w notatkach że kradła i porcja wstrząsowa byłaby odpowiednia.
A oni uruchomili całą machinę jakby ona kogoś zabiła.
Cynicznahipo napisał/a:Gary napisał/a:Nooo... aż współczuję dziewczynie, że uruchomili jej aparaturę jak dla przestępców...
A ja nie. Nauczkę będzie miała przynajmniej.
No ale mógł przyjść dzielnicowy, pogadać, postraszyć, zapisać w notatkach że kradła i porcja wstrząsowa byłaby odpowiednia.
A oni uruchomili całą machinę jakby ona kogoś zabiła.
Dzielnicowi już nie robią wrażenia na dzisiejszej młodzieży. Mam taki przykład w rodzinie.
Właściwie sama nie wiem co dalej z Kuratorem. Zupełnie umknęło nam to niestety...:(
Powiem tak-zarówno Pani Kurator,jak tez Sąd wskazali na to,że cała ta procedura i ciąg wydarzeń nie są adekwatne do tego,czego dopuściła się moja córka. Wskazali na wysokie koszty tego wszystkiego,zarówno finansowe,jak też natury psychicznej,ale...skoro machina ruszyła,to takie niestety są przepisy. Pani Kurator zagłębiła się w to,jak zaczęła się cała sprawa. Powiedziała tak:"Przepraszam,że tak mówię i to przy córce,bo może nie powinnam,ale widzę,że jest inteligentną dziewczyną,to zrozumie...Przecież skoro nic nie zginęło Biedronce,bo od razu oddała, i skoro wszyscy się znacie,to przecież mogli kazać jej zadzwonić po rodziców i na pewno wystarczającą miała by nauczkę,jak byście ją w domu przez kolano przełożyli. I jak by wstydu się najadła. Po co taką aferę robili przed całym miastem? Taki mamy w naszym kraju system,a tych co by mieli,nigdy nie ruszą"."Nie takie mamy tu przypadki,proszę tak bardzo się nie przejmować."-tak podsumowała Pani Kurator i Sąd.Proszę źle mnie nie zrozumieć,nie bronię córki,niech ma nauczkę. I my też wyciągamy wnioski z całej sprawy.
Córka nie je,śpi jakoś za dużo,ma wielkie poczucie winy...Również za to,że musieliśmy zapłacić koszty sądowe,bo o tym nie wiedziała wcześniej...W Sądzie ,w ostatnim słowie poprosiła o sprawiedliwe potraktowanie.
108 2014-07-08 12:43:45 Ostatnio edytowany przez słaba kobietka (2014-07-08 12:45:49)
Witajcie
Nie wiem,czy jeszcze śledzicie moją historię. W każdym razie chciałabym podzielić się z Wami taką moją małą radością-będzie mi lżej na sercu
Otóż moja córka kilka razy poszła na zakupy do naszej Biedronki. Pierwszy raz ze mną,a potem z koleżanką z klasy. Cieszę się,że jakoś się przełamała. I wychodzi po południu do tej koleżanki-fajna dziewczyna,wzorowa uczennica,miła osóbka. Moje dziecko odzyskało chęć do życia w każdym razie...
Jednak panie w sklepie nadal odwracają ode mnie wzrok-te,które ją złapały na kradzieży...tzn,kiedy jak zawsze mówię im "Dzień dobry" z uśmiechem jak to ja
, one udają,że mnie nie widzą... ![]()
Śledzicie. ![]()
Córka odparowała, przemyślała i... poszła. A to, że z obstawą? W trudnych sytuacjach dobrze robi obecność bliskiej, życzliwej, osoby.
Panie w sklepie? A może one czekają na coś więcej poza 'dzień dobry' i uśmiechem?
Wiem Wielokropku kochany-miała przeprosić za to,co zrobiła. Nie umiem dotrzeć do niej w tej sprawie. Chciałabym pójść z nią,ona nie chce. A ja za nią nie powinnam raczej przepraszać... Ale tak sobie myślę,że skoro już w ogóle wyszła z domu i skoro przełamała się aby wejść do sklepu,to może teraz ją namówię do tego gestu. O ileż łatwiej było by mi spojrzeć Paniom w sklepie w oczy...
Wiesz Wielokropku,często zastanawiam się kim jesteś. Szkoda,że nie możemy razem wypić sobie czasem kawki-fajnie jest mieć taką mądrą osobę za przyjaciółkę
Dobrze, że choć na forum mogę Cię znaleźć... Pozdrawiam Cię serdecznie ![]()
Nie powinnaś przepraszać? A tu o jakieś powinności chodzi? Nie o normalne poczucie przyzwoitości?
Możesz sama, z własnej woli i we własnym imieniu, powiedzieć tym paniom 'przepraszam'. Wówczas łatwiej spojrzysz im w oczy, a i one będą pewnie skłonne do normalnego traktowania.
Edit:
Wyobraziłam sobie siebie na miejscu tych pań.
Jestem w pracy, przychodzi matka dziewczyny, która ukradła, i z uśmiechem na ustach mówi do mnie 'dzień dobry". Bez jednego słowa o tamtym incydencie, tak, jakby go w ogóle nie było.
Postaw się na ich miejscu. Czy i czego oczekiwałabyś od tej matki?
Wielokropku,czy to by było wychowawcze gdybym ja za nią przepraszała? Przecież już dawno zrobiłabym to...
Za nią? Nie za nią. Za to, że taka sytuacja miała miejsce, że zrobiła to Twoja córka.
Ja zrobiłabym to po to, by samej lepiej się poczuć, bym to ja mogła spojrzeć tym kobietom w oczy. Ze zwykłej przyzwoitości.
114 2014-07-08 23:40:47 Ostatnio edytowany przez słaba kobietka (2014-07-08 23:43:01)
Wielokropku,ja jestem osobą komunikatywną,wiec nie miałabym raczej problemów z rozmową z tymi Paniami. Tylko,czy wtedy stanę się w ich oczach przyzwoitą osobą?Albo moja córka? I myślę,że kiedy wchodzę do sklepu-ja,czy ktoś z naszej rodziny-sprzedawczynie patrzą na mnie jak na potencjalnego złodzieja. Na ich miejscu wolałabym nigdy więcej nie oglądać takich klientów.
Zmuszanie do przeprosin i przepraszanie na sile przez corke mija się z celem, ponieważ nie jest to szczere ani z jej inicjatywy,ani z jej checi. Przymusem w tej sprawie nic się nie wskóra
Przeprosić w imieniu własnym ( nie w imieniu corki) możesz o ile masz na to chęć i uważasz ,ze to będzie zgodne z twoim sumieniem jak i wolą, a jak nie ,wtenczas to samo tyczy się co powyżej napisałam.
Wymuszone przeprosiny zupełnie mijają się z celem . To ma być świadoma i przemyślana decyzja płynąca z własnego sumienia , a nie żaden nacisk, czy cos co jest niezgodne z czyjąś wolą
Przepraszac kogo? Kasjerki w Biedronce? A co to teraz do nich nalezy sklep?
Juz bez przesady.
Smieszy mnie ta cala sprawa w sadzie, zal mi Ciebie jako matki i zal mi Twojej corki.
To jest przegiecie, za znecanie sie nad zwierzakiem byle jaka kara w Polsce, a za kradziez cukierkow to juz sprawa w sadzie.
Ja bym mojej corce przepraszac nie kazala . Nie wiem co bym jej powiedziala, chyba zeby nie brala sie za cos czego nie umie zrobic, bo wstyd bedzie miala tylko.
Jest kilka przypadkow w ktorych bym sie wkurzyla - gdyby ukradla ze sklepu z ktorego pieniadze ida na cele charytatywne albo gdyby ukradla komus z domu/ samochodu/ torebki i w ogole od prywatnej osoby.
Zyje troche na tym swiecie, i obracalam sie wsrod roznych ludzi, wlascicieli duzych biznesow, bezdomnych, biednych i uczciwych, zlodziei, prostytutek, naukowcow i innych roznych typow.
I naprawde to nie jest tak, ze kradziez jakas skaze na kims robi, bo nie robi. Znam takich co kradna ze sklepu ciagle. Bo mimo, ze pracuja na pelen etat cale zycie ciezko, to nie stac ich na nic fajnego. I te osoby sa takie, ze zycie bym im powierzyla. I zanim takie osoby co to sa cale cudowne i prawe, nigdy z neta nie sciagnely piosenki nielegalnej, nie kradna, zarabiaja pieniadze uczciwie, a sa beznadziejni, ze nawet nie wiem po co sie urodzili.
Oczywiscie ta ich prawosc sprawia, ze wydaje im sie ze siedza w wlasciwym miejscu by oceniac innych.
Uwazam kradziez cukierkow za nic, za nic doslownie i to o niczym zlym nie swiadczy. Zal mi dziewczyny, ze sie wyglupila.
Ja sama ze sklepu ukradlam kilka razy i nie zaluje, tylko smieje sie z tych dawnych przygod jak o tym pomysle.
Nauczka sama w sobie to to, ze ja zlapano.
A babami w sklepie sie nie przejmuj.
Jak dla mnie jest to robienie afery nad wyrost , Amber Gold łagodniej i pobłażliwiej traktowany jest od tej dziewczyny
Ja się zgadzam z Panią kurator to co powiedziała, wywolany skandal przysadzisty. Wystarczyłaby afera w domu i miedzy sobą zalatwene sprawy , a tu z dziewczyny niemal kryminalistkę zrobiło się
Kategorycznie nie popieram kradzieży i wbrew temu co napisala Nina, poczucie winy i wstydu powinno się mieć. Autorki corka od samego początku żaluje to co zrobiła i słusznie-prawidłowa reakcja ,ale taka sensacje narobić, ze az sama Pani kurator oczy przeciera jakie akcje się dzieją i co ta dziewczyna rzecgodzi, to dla mnie przesadyzm i wręcz skrajność
Szkoda ze tacy szybcy i cwani nie są do łapówkarzy, czy do mafiozo a na dziewczynie o taką pierdole popisówe odstawia się , wdząc jak corka autorki do tego podchodzi- z wyrzutami sumienia i sama siebie potępia
Pedagodzy to kretyni; znajdź mi pedagoga z dobrze wychowanym dzieckiem.Nie znajdziesz!
Masz ją wspierać i przytulać..?
Czyli NAGRADZAĆ.
Gówniara odgrywa pokrzywdzoną; klasyczne odwrócenie ról: sprawca udaje ofiarę.Ślepa jesteś?
Jedyna opcja: mówić o tym co zrobiła na prawo i lewo.Ma się spalić ze wstydu, a na myśl o powtórce dostawać drgawek.
''Wspieraniem'' gwarantujesz powtórkę.
Pitagoras czy Ty masz w ogole dzieci?Moja corka zrobila to samo-nie jestesmy patologiczna rodzina-z glupoty.Wytlumaczylam jej,porozmawialysmy i byl to pierwszy i ostatni raz.Nie sluchaj Pitagorasa i Jego rad-rozpowiadanie na prawo i lewo tylko pogorszy sytuacje,z tego co piszesz dziewczyna jest madra i napewno zrozumie swoj blad.
Witam,minął rok od tamtych nieszczęsnych wydarzeń. Wszystko się uspokoiło.Córka skończyła gimnazjum z czerwonym paskiem,z bardzo dobrym zachowaniem,wybrała liceum z klasą o profilu prawniczym. Spotyka się z zupełnie innym chłopakiem,niż poprzednio i z tą samą koleżanką,z którą wtedy przełamała się i poszła pierwszy raz do Biedronki. Ale chciałam napisać Wam o czymś innym.O tym,że kiedy w najcięższych chwilach w jej życiu byłam jej oparciem,płakałam razem z nią i jej nie przekreśliłam,kiedy tak bardzo mnie zawiodła. Za to mam córkę,nie straciłam jej. Ma do mnie zaufanie,a ja szczerze mówiąc do niej też. Nie wracamy na razie do tamtej sprawy.