marioosh666, fajnie, podejrzewam, że nie umawiałeś z kobietą, że sypiasz z innymi, ona sądzi, że jesteś jej wierny, a Ty ją zdradzasz. Przykre przykre i jeszcze raz przykre. Gdzie tu miłość, gdzie tu związek? A pisania, że zdrada zaczyna się po ślubie, okłamywania dziewczyny nie skomentuję... To jest po prostu świństwo.
Czy zdrada powinna być karalna? Ciężka sprawa. Jak pisałam dla mnie zdrada to świństwo i nie ma znaczenia czy związek czy małżeństwo- jak ludzie się ze sobą wiążą i ustalają, że nie będą np sypiać z innymi i inne takie, to jeśźli druga osoba śpi z kimś innym, to jest to zdrada, a przynajmniej dla Twojej partnerki to jest zdrada marioosh666. A Ty jesteś wtedy kłamcą, bo jak widzę nie umawiałeś się z nią, że będziesz sypiał z innymi, nie ma między Wami takiego przyzwolenia, więc okłamujesz ją, że jesteś jej wierny. Dlatego jak piszesz, że to nie jest zdrada to jest to kiepska wymówka, bo to jest zdrada, oszukujesz swoją dziewczynę, zdradzasz ją, tak to wygląda, otwórz oczy, bo tak jest. Ludzie się ze sobą wiążą i jeśli się kochają, to nie ma znaczenia, że ich związek nie jest jeszcze po ślubie, jest związkiem i są wobec siebie fair, myślałam, że to oczywiste kwestie. Co do zdrady dalej, to ja byłam zdradzona, tzn facet zostawił mnie dla innej.
No niefajnie, czasem były takie myśli, że fajnie, jakby był ukarany za to , tym bardziej, że potem będąc z nią pisał, że mnie kocha i chciałby ze mną być, więc hipokryzja pełną gębą i w ogóle... No, ale z drugiej strony ciężko by było pewnie ustanowić takie prawo.Pewnie łatwiej było egzekwować zdradę w małżeństwie, ale to moim zdaniem nie zmienia faktu, że w związku też jest zdrada. Owszem, łatwiej odejść, bo jakby co to nie łączą papiery itp, ale jak się kogoś kocha, to nie ma to znaczenia jak pisałam. Po prostu kochamy drugą osobę, zobowiązujemy się do wierności i nie ma znaczenia, że nie zobowiązujemy się na ślubie w kościele lub w USC, taka ustna umowa, że będziemy wierni dla dojrzałego i dobrego człowieka też jest wiążąca.
Dlatego dla mnie jak ktoś zdradza w związku to tak samo jak w małżeństwie jest dla mnie człowiekiem o kiepskim kręgosłupie moralnym
Dla mnie w kwestii moralności zdrada w związku czy małżeństwie nie ma po prostu żadnej różnicy. Mnie po to, by nie zdradzać wystarczy to, że kocham mojego faceta i moje własne sumienie, kręgosłup moralny. Kto tego nie ma, to pewnie zdradzałby niezależnie od tego czy byłaby za zdradę kara czy nie. Chociaż oczywiście jest to przykre, że są takie osoby, co zdradzają i ranią innych
A jeśli chcą sobie bez zobowiązań uprawiać seks, to przecież nie musieli się wiązać z nikim 
Jaguar otwarte związki to co innego, skoro ludzie się tak umawiają, to ok. My mówimy o sytuacji, gdy ludzie umawiają się, że nie sypiają z nikim innym itp, a partner czy mąż czy partnerka lub żona sypia z kimś innym. Wtedy jest to zdrada, niedotrzymanie zasad, jakie ustalili w związku. Dla mnie osobiście to, że sypiamy tylko ze sobą, a oprócz tego nie pozwalamy sobie oczywiście też na zdradę emocjonalną to bardzo ważne w związku. W moim związku seks z inną osobą lub zbyt bliskie relacje (wiem, szerokie pojęcie, ale ciężko bym Wam to teraz tłumaczyła) byłoby zdradą, w Twoim związku może już to nie być zdradą, bo inaczej się umówiliście. Jaguar, większość z nas chciałoby karań np za zdradę seksualną, bo seks z inną osobą to w naszych związkach zdrada, bo tak ustaliśmy w związkach. Jak pisałam w Twoim związku zdradą może nie być, bo tak ustaliliście w związku, dlatego u Was nie karaliby za seks, tylko za coś innego. Sama musisz powiedzieć co tam uznajesz za zdradę, chyba, że nic nie uznajesz, to też Twoja wola przecież. Jednak, jak pisałam ja i wiele osób mimo wszystko pewnie byłby problem z egzekwowaniem tego.
Z tego co słyszałam o relacjach w otwartych związkach, to w nich podobno też często funkcjonuje termin zdrady (jak pisałam wyżej, po prostu dla Was w związku zdrada może być czymś innym niż dla kogoś innego), ale w innym kontekście, czyli np nie seks z kimś innym, tylko np podobno często umawiają się, że na seks z drugą osobą musi zgoda, o każdej nowej relacji trzeba mówić. Wtedy jak jest seks bez zgody, ktoś ukrywa relację, to jest dla nich zdrada, jak nie ukrywa relacji, jest zgoda i seks z inną osobą, to dla nich nie ma zdrady. Wiadomo, każdy otwarty związek też może sobie ustalić własne zasady, więc może to wyglądać inaczej, ale czytałam, że w wielu otwartych związkach tak to funkcjonuje. Zdrada jest często, ale znaczy dla nich co innego. Rozumiem to, zależy to po prostu od ustaleń pary.
Teo, masz trochę racji, ale moim zdaniem nie do końca tak. Przecież kara za zdradę, to wcale nie musiałoby być więzienie. Za inne przewinienia oczywiście też mogliby teoretycznie wprowadzić kary, ale nikt nie mówi, że to musi być więzienie. Sama nie mam teraz pomysłu, ale widzisz, różnie można by wymyślić. Tylko jak pisałam z egzekwowaniem pewnie byłoby trudniej.
Gary, czy chodzi Ci o to, że zdradę można wybaczyć? No można, ale moim zdaniem, jeśli ludzie umawiają się, że nie zdradzają, to potem po zdradzie, nawet jak będą razem, to zawsze jakaś rana zostanie. Dlatego, lepiej nie wchodzić w żadne romanse, ani na delegacji jak piszesz ani nigdzie. Nie ma sensu tego niszczyć dla chwili, skoro jesteśmy szczęśliwi. A skoro ustaliśmy, że nie sypiamy z nikim innym, to powinniśmy robić wszystko, by tego dotrzymać.