netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

facet za często mnie dotyka...

169 odpowiedzi59 484 wyświetleniazałożony przez elibella, 22.02.2014

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » facet za często mnie dotyka...

Strony Poprzednia 1 2 3

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 131 do 170 z 170 ]

131 Ostatnio edytowany przez Sith'ari (2014-02-24 21:34:09)

Odp: facet za często mnie dotyka...
Cynicznahipo napisał/a:
Sith'ari napisał/a:
Vian napisał/a:

I gdzie te obrzydliwe podwójne standardy niby?

Wymieniłem je w tym samym poście który zacytowałaś... Jeśli je przeoczyłaś, to nic Ci nie poradzę, jest to albo bezdenna głupota, albo nie zrozumienie pojęcia "double standards", albo ślepota. Teo może Ci polecić świetne soczewki, i opisać jak z nich korzystać.
A może Ty przedawkowałaś proszki, i stąd ta chwilowa ślepota/głupota?

Może byś sam wziął proszki na uspokojenie i przestał obrażać?
Zapraszam do przeczytania regulaminu forum.

W tym przypadku obrażony zostałem pierwszy, kolejny double standards. Na tym forum kobiety mogą być agresywne i imputować komuś głupotę, natomiast mężczyźni nie? Przeczytałem regulamin forum, i zauważyłem  że jego wytyczne są traktowane elastycznie, więc się adaptuje.

Vian napisała:
Zwyczajnie założyłam, że to co napisałeś, było efektem chwilowego zamroczenia. Szczególnie pierwsze jest wyjątkowo... eee... inteligentne inaczej.


Apropo obrażania XD Kiedy ja nazwę kogoś idiotą jestem  chamem, kiedy Wy nazywacie kogo eeeeeinteligentnym inaczej wszystko jest spoko. Kolejny double standards.

Vian napisała:
Ok, a więc inna sytuacja. Załóżmy, że siedzisz naprzeciw mnie w moim pokoju. Pod ręką mam kubek z herbatą i całą tę herbatę wylewam Ci na głowę. Jak reagujesz? Tylko szczerze. Pamiętaj, że jeśli stwierdzisz "hej, dlaczego oblałaś mnie herbatą, nie życzę sobie tego!" to ja się zaraz rozedrę, że to kretyński argument o podwójnym standardzie, który w ogóle ingeruje w moją wolność do oblewania Cię herbatą. Jeśli nic nie powiesz, zaraz obleję Cię ponownie. Zagadka dla Ciebie - co w takim razie powinieneś zrobić?


Nic prostszego, odłamuję z kubka ucho, i wbijam Ci w oko. Co za głupie pytanie, nie mówiąc o  tym że widać wyraźnie że totalnie nie rozumiesz co ja piszę. Ja nie napisałem że jej niechęć do macanek jest double standardem, tylko że argument bo tak jest kretyński. Czytanie ze zrozumieniem nie jest twoją mocną stroną.
Opisz proszę jaka według ciebie jest definicja double standards, bo jestem przekonany że nie masz pojęcia co to znaczy.

Vian napisała:
A kto pisał, że jest oziębła? Ja np. nie. Kto pisał, że on jest zbokiem? Raczej mniejszość i tyczyło się to obmacywania w miejscach publicznych. Musisz przyjąć do wiadomości, że dla kogoś fakt, że chłopak chce macać w miejscach publicznych, to dość, żeby go uznać za zboka. Eot. Chcesz dyskutować o macaniu się w miejscach publicznych, to poszukaj o tym tematu, jest parę. Przy czym, żeby było śmieszniej, ja mam do tego dość liberalne podejście. To nie jest żaden podwójny standard.

Ja np pisałem że prawdopodobnie jest oziębła. Nie byłem w tej opinii odosobniony. Przeczytaj może resztę postów, to będziesz wiedziała co kto pisał. Kto pisał że on jest zbokiem? Owszem, mniejszość, ta która cisnęła po nim, broniąc autorki. Nie chcę dyskutować o macaniu w miejscu publicznym, i nie dyskutuję o tym. To Wy cały czas te miejsca publiczne wyciągacie, więc to wam radzę odwiedzenie tych wątków.
Po raz kolejny powtórzę: Wyszukaj sobie w internecie co to znaczy double standards, bo nie masz o tym zielonego pojęcia, co jasno widać w twoich odpowiedziach. Podwójnym standardem jest to że jej oczekiwania mają być respektowane, a oczekiwania jej faceta mają być stłumione i pogrzebane, ponieważ partnerce nie pasuj. Przecież w drugą stronę to jest dokładnie to samo.

Vian napisała:
Hę? Od kiedy brakiem logiki jest zabranie jednej konkretnej strony w sporze? To niby podwójny standard..?


Ty jednak na serio nie radzisz sobie z czytaniem ze zrozumieniem O.O
Nie zauważyłaś tam słów "Nie znamy sytuacji"? Podwójnym Standardem tutaj jest to że jednego argumentu broni się zauważając że nie znamy sytuacji, jednocześnie faceta tępiąc, jakby się ich stalkowało od tygodni i robiło szpiegowskie foty.

Vian napisała :
I..? Od kiedy obowiązkiem jest ustosunkowanie się do KAŻDEJ odpowiedzi w temacie? Wydawało mi się, że wystarczy się ustosunkować na dany temat. To jak są tematy po kilkanaście, kilkadziesiąt czy nawet kilkaset stron, w których są setki i tysiące odpowiedzi, to oczekujesz, że każdy nowy dyskutant przeczyta je wszystkie od deski do deski? Zejdź na ziemię. Gdzie tu podwójny standard?

Tu akurat nie mam. Gdybyś przeczytała mojego posta ZE ZROZUMIENIEM, wiedziałabyś że wymieniałem argumenty tych osób które obstawiały stronę autorki.


Vian napisała:
I? Święte prawo kogoś, żeby mu się nie podobało, że jakiś gość pcha jakiejś babce rękę w majtki. Nawet chyba mnie by się to nie podobało, a jak wspominałam, jestem dość liberalna. A różni ludzie mają różny poziom tolerancji, akceptacji i różne rzeczy im się nie podobają. Gdzie tu widzisz podwójny standard?

Dokładnie to samo co w poprzednim punkcie. Sam argument nie jest double standardem, to jak się go broni i uzasadnia, już tak.

Vian napisała:
Jeszcze dramatyczniej to opisz. Może po wykastrowaniu ktoś jej radził obedrzeć go ze skóry i posypać rany solą.
Czy on zaakceptował brak seksu świadomie i z własnej woli? TAK.
Czy ona zaakceptowała, że on może ją macać kiedy chce, gdzie chce i ile chce? NIE.
Czy ludzie mają prawo powiedzieć, kiedy partner narusza ich granice? WRĘCZ OBOWIĄZEK.
Ergo - skoro jej się nie podoba macanie, powinna to jasno powiedzieć. Jeśli jemu brakuje bliskości, też może to jasno powiedzieć. Może znajdą kompromis, może nie i się rozstaną, ich sprawa. Ale naruszanie granic, "bo ja jestem biedny i niedopieszczony" jest durne i niedopuszczalne. To NIE JEST żaden podwójny standard.


Styl opisu nie umniejsza wartości argumentu. Na lekcjach języka polskiego pewnie ktoś Ci o tym wspominał.
Nie masz zielonego pojęcia w jakich warunkach i czy w ogóle zaakceptował. Tak twierdzi autorka. Według mnie to science fiction.
Nie zaakceptowała, jej prawo. Niech go rzuci i zacznie się umawiać z trupem.
Obowiązek? W takim razie to jest jakiś niepowszechnie wykonywany obowiązek, skoro tyle wątków i użytkowniczek na tym forum, o tym co im się nie podoba, a czego nie powiedzą mężowi/kochankowi/listonoszowi.

Owszem, jego naruszanie jej granic nie jest podwójnym standardem ( znowu udowadniasz że nie wiesz co to znaczy). WASZE ARGUMENTY że olewanie tego czego oczekuje ona jest karygodne, a olewanie tego czego oczekuje on jest spoko, to jest DOUBLE STANDARDS.
Od początku piszę że albo dojdą do porozumienia, albo powinni się rozstać, gdyż źle się dobrali, ale oczywiście nie miałem racji, bo przecież chłop ma się dostosować, i wszystko jest ok.

Podsumowując. Nie jestem zainteresowany dyskusją z hipokrytkami, które nie dość że nie wiedzą co piszą, wytykają mi swoje własne taktyki. To też jest double standards, może wreszcie zakumasz o co w tym chodzi.. Kiedy Ty atakujesz mnie, jest spoko, kiedy ja atakuje Ciebie, to trzeba zgłosić moderacji.
Biedna delikatna psychicznie kobietka nie zniesie niemiłych słów, może je co najwyżej rozdawać.


Spokojnie wyrażasz swoje opinie nawiązaniem do proszków, gratulacje ślepoty wybiórczej.
Nie będę Ci wyjaśniał agresji wobec ciebie, tylko dlatego że próbujesz z siebie zrobić ofiarę. Popłakałaś się bo byłem nie miły? To może pora wyhodować sobie CHARAKTER. Jeśli nie zgadzasz się z tym co o tobie twierdzę, to czemu cię to niby boli? A jeśli boli, to jednak mam rację.
Próba "wygrywania"? To ty mnie nazwałaś oponentem, nie ja ciebie. To ty próbujesz wygrać. Ja bronię tylko swojego zdania przed kretyńskimi argumentami.

Cynicznahipo nie lubisz jak ktoś ci wytyka głupotę? Gratulacje, genialna konstrukcja zdania. Takiego strzału w stopę chyba jeszcze nie widziałem.

132 Ostatnio edytowany przez Cyngli (2014-02-24 21:58:54)

Odp: facet za często mnie dotyka...

Sith, ewidentnie dalsza dyskusja nie ma sensu.
Od pierwszych swoich postów wytykasz głupotę mnie, teraz Vian. Po co to robisz? (Nie chce mi się przytaczać cytatów, tak się składa, że mam ciekawsze zajęcia.) Naprawdę uważasz się za najmądrzejszego na świecie?
Będzie Cię bolał upadek z tego piedestału...

Ja odpuszczam. Niech będzie, że z braku argumentów, bo głupia jestem.

P.S Tu użyłam paru brzydkich słów, ale ostatecznie postanowiłam edytować.

133 Ostatnio edytowany przez Cyngli (2014-02-24 22:29:08)

Odp: facet za często mnie dotyka...

A ten dalej swoje...

Sith'ari napisał/a:

Nie chcę mi się odpowiadać, skoro według ciebie jeśli się z tobą nie zgadzam, to to co napisałem jest głupie. Hipokryzja za hipokryzją, i nawet nie widzisz problemu... żałosne.

Człowieku, ale Ty sam to zrobiłeś. Ponieważ miałam inne zdanie od Twojego, stwierdziłeś, że nie będziesz ze mną gadał, bo cechuje mnie głupota.

HELOOOŁ!! Weź się obudź.




Sith'ari napisał/a:

Ponawiam apel o zdrowy rozsądek, mimo waszych jajników.

Zastanówcie się co wy piszecie, bo człowiek nie wie czy się śmiać, czy zacząć szkoły podpalać

Widzę że koniecznie chcesz błysnąć swoimi teoriami, próbujesz mi je wręcz wepchnąć do gardła, mimo że już Ci wytłumaczyłem - NIE MASZ O TYM ZIELONEGO POJĘCIA.

Jeśli post jest w ostrym tonie, to tylko dlatego że szczerze nienawidzę ludzi, którzy swoim brakiem wiedzy próbują podważyć moją wiedzę. Typowa demokracja, co z tego że jestem głupi, głosować mogę...

Pokazałaś swój poziom, który potwierdzają słowa "Nie jesteś najmądrzejszy na świecie" , wypowiadane zawsze , na całym świecie przez ludzi zdesperowanych swoją inteligencją przed obliczem większego intelektu. Mądrzy ludzie nie muszą używać takich linijek, są bardziej kreatywni.

Reprezentujecie znienawidzone przeze mnie double standards w najbardziej obrzydliwy, godny pogardy sposób.

Moja próżność i samouwielbienie nie zmieniają faktu że mam rację. Fakt że jej nie dostrzzegacie świadczy o Was, nie o mnie. Owszem jestem narcyzem, i cudownie mi z tym. Nie wpływa to w żadnym stopniu na moją zdolność do formowania argumentów LOGICZNIE, sztuki którą większość z Was nie postanowiła się popisać w tym wątku.

Wszystkim Wam, koleżankom, autorkom tych genialnych argument ów, zalecam powrót do kuchni, i przypięcie się kajdankami do kuchenki, wyjdzie Wam na zdrowie.

Czytanie ze zrozumieniem nie jest twoją mocną stroną.

Nie jestem zainteresowany dyskusją z hipokrytkami, które nie dość że nie wiedzą co piszą, wytykają mi swoje własne taktyki.

Spokojnie wyrażasz swoje opinie nawiązaniem do proszków, gratulacje ślepoty wybiórczej.
Nie będę Ci wyjaśniał agresji wobec ciebie, tylko dlatego że próbujesz z siebie zrobić ofiarę. Popłakałaś się bo byłem nie miły? To może pora wyhodować sobie CHARAKTER.

To są Twoje podobno kulturalne wypowiedzi. Przejrzyj sobie.
I zastanów się, czy nie lepiej by było założyć sobie bloga i tam walczyć o uwielbienie i poparcie.
Bo tutaj przychodzą ludzie z problemami, którzy wiele w życiu przeszli.  Niektórzy zdradzeni, inni ze zniszczonym dzieciństwem, katowani, albo ignorowani. Przychodzą tutaj po POMOC. A nie po to, by czytać coś takiego. Zastanów się, czy w ogóle chcesz komuś pomóc.

134

Odp: facet za często mnie dotyka...
Sith'ari napisał/a:

Nie chce ci się odpowiadać ponieważ nie masz argumentów.

Obrazek dodany przez użytkowniczkę

135

Odp: facet za często mnie dotyka...
Vian napisał/a:

Me not speak inglish. Przetłumacz.

Jeszcze podaj źródło tej definicji, bo coś czuję, że nie Encyclopedia Britannica.

Służę uprzejmie. Źródło to urbandictionary com.

Gdy sytuacja jest pożądana dla jednej grupy, lecz godna ubolewania dla innej. Zwykle używane w argumentach feministek wspierających feminazizm, kompletnie ignorujących fakt istnienia strasznego podwójnego standardu faworyzującego je.

Pozwoliłem sobie też przetłumaczyć kilka przykładów:
Grupa dziewczyn widzą samca w centrum handlowym. Uważają go za atrakcyjnego, komentują jego tyłek, brzuch, krocze, podśmiechują się głośno.
AKCEPTOWALNE

Grupa samców widzi kobietę w centrum handlowym. Uznają ją za atrakcyjną, komentują  jej tyłek, brzuch, piersi, śmiejąc się.
TO ŚWINIE KTÓRE ZACHOWUJĄ SIĘ NIEPRZYZWOICIE, I TRAKTUJĄ KOBIETĘ JAKO OBIEKT SEKSUALNY.

Kobieta zamężna nie pracuje, ponieważ to rola mężczyzny zarabiać na rodzinę.
Akceptowalne

Żonaty mężczyzna nie pracuje ponieważ uważa że to rola kobiety utrzymywać rodzinę, i żyje z jej pensji.

MĄŻ BRUTALNIE WYKORZYSTUJĄCY ŻONĘ.

Wybucha wojna i ameryka postanawia dokonać naboru. Kobieta nie chce walczyć z powodu swoich przekonań.
Akceptowane, i wspierane.

Wybucha wojna, i ameryka ogłasza nabór. Mężczyzna nie  chce walczyć, z powodu swoich przekonań.
JEST DEZERTEREM I ZDRAJCĄ UNIKAJĄCYM ODPOWIEDZIALNOŚCI.

136

Odp: facet za często mnie dotyka...
Cynicznahipo napisał/a:

Sith, ewidentnie dalsza dyskusja nie ma sensu.
Od pierwszych swoich postów wytykasz głupotę mnie, teraz Vian.

Ja tylko tak poza całą dyskusją... Cyniczna, wiesz, oczywiście, ze "wytykanie" oznacza wskazywanie na coś co istnieje?

"Wytykanie błędów" - wskazywanie błędów, które popełniłaś.

"Wytykanie głupoty" - wskazywanie na głupotę, której jesteś "nosicielem"

137 Ostatnio edytowany przez Vian (2014-02-24 22:42:57)

Odp: facet za często mnie dotyka...

Coś w rodzaju "Adwersarz wytyka każdemu przeciwnikowi ignorancję i głupotę (sugerując, że tej głupocie jest winna płeć), ale kiedy wytknąć głupotę jemu, czuje się obrażony"? Jak tak to łapię, o co kaman. tongue

Nie wiem tylko, co to ma wspólnego osobiście ze mną. ^^

Teo, najprawdopodobniej wie, ale użyła tego w potocznym, kolokwialnym znaczeniu, które nie jest tak ścisłe. smile
A, przepraszam! Wg słownika pwn też nie jest takie ścisłe, bo oznacza również ?zrobić komuś zarzut z czegoś?. ;-)

138 Ostatnio edytowany przez Cyngli (2014-02-24 22:40:39)

Odp: facet za często mnie dotyka...
Teo napisał/a:
Cynicznahipo napisał/a:

Sith, ewidentnie dalsza dyskusja nie ma sensu.
Od pierwszych swoich postów wytykasz głupotę mnie, teraz Vian.

Ja tylko tak poza całą dyskusją... Cyniczna, wiesz, oczywiście, ze "wytykanie" oznacza wskazywanie na coś co istnieje?

"Wytykanie błędów" - wskazywanie błędów, które popełniłaś.

"Wytykanie głupoty" - wskazywanie na głupotę, której jesteś "nosicielem"

Faktycznie muszę być głupia, bo nie zwróciłam na to uwagi. To mnie czyni gorszą od Was, czy jak?

139

Odp: facet za często mnie dotyka...
Cynicznahipo napisał/a:

A ten dalej swoje...

Sith'ari napisał/a:

Nie chcę mi się odpowiadać, skoro według ciebie jeśli się z tobą nie zgadzam, to to co napisałem jest głupie. Hipokryzja za hipokryzją, i nawet nie widzisz problemu... żałosne.

Człowieku, ale Ty sam to zrobiłeś. Ponieważ miałam inne zdanie od Twojego, stwierdziłeś, że nie będziesz ze mną gadał, bo cechuje mnie głupota.

HELOOOŁ!! Weź się obudź.




Sith'ari napisał/a:

Ponawiam apel o zdrowy rozsądek, mimo waszych jajników.

Zastanówcie się co wy piszecie, bo człowiek nie wie czy się śmiać, czy zacząć szkoły podpalać

Widzę że koniecznie chcesz błysnąć swoimi teoriami, próbujesz mi je wręcz wepchnąć do gardła, mimo że już Ci wytłumaczyłem - NIE MASZ O TYM ZIELONEGO POJĘCIA.

Jeśli post jest w ostrym tonie, to tylko dlatego że szczerze nienawidzę ludzi, którzy swoim brakiem wiedzy próbują podważyć moją wiedzę. Typowa demokracja, co z tego że jestem głupi, głosować mogę...

Pokazałaś swój poziom, który potwierdzają słowa "Nie jesteś najmądrzejszy na świecie" , wypowiadane zawsze , na całym świecie przez ludzi zdesperowanych swoją inteligencją przed obliczem większego intelektu. Mądrzy ludzie nie muszą używać takich linijek, są bardziej kreatywni.

Reprezentujecie znienawidzone przeze mnie double standards w najbardziej obrzydliwy, godny pogardy sposób.

Moja próżność i samouwielbienie nie zmieniają faktu że mam rację. Fakt że jej nie dostrzzegacie świadczy o Was, nie o mnie. Owszem jestem narcyzem, i cudownie mi z tym. Nie wpływa to w żadnym stopniu na moją zdolność do formowania argumentów LOGICZNIE, sztuki którą większość z Was nie postanowiła się popisać w tym wątku.

Wszystkim Wam, koleżankom, autorkom tych genialnych argument ów, zalecam powrót do kuchni, i przypięcie się kajdankami do kuchenki, wyjdzie Wam na zdrowie.

Czytanie ze zrozumieniem nie jest twoją mocną stroną.

Nie jestem zainteresowany dyskusją z hipokrytkami, które nie dość że nie wiedzą co piszą, wytykają mi swoje własne taktyki.

Spokojnie wyrażasz swoje opinie nawiązaniem do proszków, gratulacje ślepoty wybiórczej.
Nie będę Ci wyjaśniał agresji wobec ciebie, tylko dlatego że próbujesz z siebie zrobić ofiarę. Popłakałaś się bo byłem nie miły? To może pora wyhodować sobie CHARAKTER.

To są Twoje podobno kulturalne wypowiedzi. Przejrzyj sobie.
I zastanów się, czy nie lepiej by było założyć sobie bloga i tam walczyć o uwielbienie i poparcie.
Bo tutaj przychodzą ludzie z problemami, którzy wiele w życiu przeszli.  Niektórzy zdradzeni, inni ze zniszczonym dzieciństwem, katowani, albo ignorowani. Przychodzą tutaj po POMOC. A nie po to, by czytać coś takiego. Zastanów się, czy w ogóle chcesz komuś pomóc.

Nie widzę nic niekulturalnego w tamtym poście. Miałem absolutną rację. Nawiązanie do kuchni było zasłużoną zemstą za wasz feminizm. Proste.
Nie szukam samouwielbienia, mam go wystarczająco. Ja nie tylko chcę pomagać, już kilka osób na tym forum przyznało że im pomogłem.
Wiele w życiu przeszli? Myślisz że jestem śniadym księciem z arabii saudyjskiej, który nie zna pojęcia "problem w życiu"? Mam bliznę na ręcę po tym jak wyciągali mi z niej nóż wbity w kość tak że nie można było go wyciągnąć. Moi rodzice zawiedli jako rodzice niemal na całej lini. Moja siostra była 3 razy na odwyku, dwa razy w szpitalu neuropsychiatrycznym po próbach samobójczych i ucieczkach z domu. Mój ojciec jest tyranem, który często bił mnie z powodu głupot. Przeszedłem śmierć kliniczną w wieku 12 lat. Byłem manipulowany i wykorzystywany przez sektę. Moja pierwsza miłość zdradziła mnie z najlepszym przyjacielem, dwa tygodnie później mnie rzuciła, mimo że jej wybaczyłem, ponieważ z  bólu i żalu oszalałem, a ona nie mogła tego znieść. Wybacz więc  że większość problemów z tego forum nie robi na mnie należytego wrażenia. I pamiętaj że nic o mnie nie wiesz.

140

Odp: facet za często mnie dotyka...

A terapię na to wszystko przeszedłeś..? Serio pytam.

141

Odp: facet za często mnie dotyka...
Sith'ari napisał/a:

I pamiętaj że nic o mnie nie wiesz.

I VICER VERSA! Więc jakim prawem uważasz się za lepszego ode mnie? Jakim?
Jakim prawem sądzisz, że jesteś bardziej inteligentny?
Jakim prawem uważasz, że więcej przeżyłeś i MUSISZ mieć rację?

Powtórzę jeszcze raz - ZASTANÓW SIĘ NAD SOBĄ.

I jeszcze jedno - wybacz, ale wszystko jedno jak wielki NIEFART w życiu osobistym nie usprawiedliwia traktowania ludzi jak śmieci.
A wywyższać, to się możesz... ale u siebie w domu, przed lustrem.

142

Odp: facet za często mnie dotyka...
Cynicznahipo napisał/a:
Teo napisał/a:
Cynicznahipo napisał/a:

Sith, ewidentnie dalsza dyskusja nie ma sensu.
Od pierwszych swoich postów wytykasz głupotę mnie, teraz Vian.

Ja tylko tak poza całą dyskusją... Cyniczna, wiesz, oczywiście, ze "wytykanie" oznacza wskazywanie na coś co istnieje?

"Wytykanie błędów" - wskazywanie błędów, które popełniłaś.

"Wytykanie głupoty" - wskazywanie na głupotę, której jesteś "nosicielem"

Faktycznie muszę być głupia, bo nie zwróciłam na to uwagi. To mnie czyni gorszą od Was, czy jak?

Nie ma nic gorszego w byciu mniej bystrym od innych. Ludzie są różni, jedni ładnie grają na skrzypcach, inni grają dobrze w kosza. Jedni kostkę rubika układają w kilkanaście sekund, inni ledwo sobie radzą z tabliczką mnożenie. To nie znaczy że jedni są gorsi a inni lepsi. Za to godne pogardy jest gdy ktoś jest nieświadomy swojego poziomu, i wykłóca się że ma rację, kiedy jej nie ma i nie potrafi jej obronić.
Nie ma nic w złego w powiedzeniu "nie rozumiem tego" albo "Nie nadążam, mógłbyś spróbować mi to wyjaśnić?".
Za to złe jest mówienie "Nie masz racji i się wymądrzasz. Nie jestem taka głupia i swoje wiem!".

143

Odp: facet za często mnie dotyka...
Cynicznahipo napisał/a:

jakim prawem uważasz się za lepszego ode mnie? Jakim?
Jakim prawem sądzisz, że jesteś bardziej inteligentny?
Jakim prawem uważasz, że więcej przeżyłeś i MUSISZ mieć rację?

Napisał przecież - bo ma w sobie wystarczającą ilość samouwielbienia. big_smile

144

Odp: facet za często mnie dotyka...
Cynicznahipo napisał/a:

I jeszcze jedno - wybacz, ale wszystko jedno jak wielki NIEFART w życiu osobistym nie usprawiedliwia traktowania ludzi jak śmieci.

Rozumiem, że Twoje wyprowadzki z domu, ledwie wiązany koniec z końcem, walka o siebie, potem inne życiowe perturbacje i zatruwająca Ci psychikę matka- manipulatorka, to jest Twój NIEFART? Peszek taki.

145 Ostatnio edytowany przez Vian (2014-02-24 22:55:58)

Odp: facet za często mnie dotyka...

Teo, nie masz nic do powiedzenia poza łapaniem za słówka? Seriously? smile

Robisz to drugi raz pod rząd, więc tak to zaczyna wyglądać...

146

Odp: facet za często mnie dotyka...
Vian napisał/a:

Teo, nie masz nic do powiedzenia poza łapaniem za słówka? Seriously? smile

Ja mam bardzo dużo do powiedzenia, ale po co będę się wtrancać XD Dobrze radzicie sobie beze mnie smile

Przejęzyczenie się, to jedno. Kiepsko skonstruowane zdanie, że odbiorca go nie odczyta tak, jak poeta miał na myśli, to drugie. Ale skwitowanie czyichś nie lekkich przeżyć "NIEFARTEM" i to jeszcze wielkimi literami jest nie na miejscu. I nie łapie za słówka, a reaguje na jawną niesprawiedliwość i umniejszanie problemów innych.

Niefat to można mieć jak się jedzie do pracy i gumę się łapie. Idąc tym tokiem rozumowania, to życie i problemy Cynicznej i w ogóle wszystkich tutaj na forum to nic innego jak jeden życiowy niefart...

Nawet jeśli nie miała tego na myśli, to niech się czasem zastanowi nad doborem słów, bo ja jej osobiście w głowie nie siedzę tylko widzę to, co pisze.

147 Ostatnio edytowany przez Cyngli (2014-02-24 23:03:52)

Odp: facet za często mnie dotyka...
Teo napisał/a:
Cynicznahipo napisał/a:

I jeszcze jedno - wybacz, ale wszystko jedno jak wielki NIEFART w życiu osobistym nie usprawiedliwia traktowania ludzi jak śmieci.

Rozumiem, że Twoje wyprowadzki z domu, ledwie wiązany koniec z końcem, walka o siebie, potem inne życiowe perturbacje i zatruwająca Ci psychikę matka- manipulatorka, to jest Twój NIEFART? Peszek taki.

Teo - jesteś dumna z tego, co napisałaś?
Nie będę opisywała swojej przeszłości tutaj.
A wycieczki personalne są nie na miejscu.

Moim celem NIE BYŁO UMNIEJSZENIE czyichś przeżyć, tylko pokazanie, że KAŻDY MA JAKIEŚ.
Umiesz chyba czytać między wierszami? Bo że Sathi potrafi, to wiem, zwłaszcza, że gdzieś wcześniej mi zarzucił brak takiej umiejętności...

148

Odp: facet za często mnie dotyka...

A ja napiszę coś od siebie smile

Według mnie bronienie dotykania się wręcz odpycha tę drugą osobę , jeśli kochasz to raczej nie powinnaś w ten sposób go traktować. Jego libido widocznie jest bardzo duże , a tym bardziej że nie uprawiacie seksu ma jeszcze większą ochotę na Ciebie , oczywiście to może się zmienić przez tego typu odpychanie. Może być tak że znajdzie sobie odskocznie tj taką która pozwoli mu się dotykać a wtedy pójdziesz na bok. Bo na szczęście tego kwiatu jest pół światu smile

Nie twierdzę że powinien to robić kiedy nie wypada. W takich sytuacjach zawsze można znaleść rozwiązanie , miejsca publiczne są dosyć podniecające z punktu widzenia faceta , chodź dla dziewczyn krępujące. smile Nie mniej można to przełamać , oczywiście wszystko ma swój smak w odpowiednich dawkach.

Nie możesz również pozwolić sobie wejść na głowę bo będzie po prostu traktował Cię jak rzecz a tego nie chcesz... Nie jest wcale prawdą to że facet ma swoje potrzeby i nie wytrzyma , co prawda napięcie rośnie i ta chęć , Ci co mają słabą wolę pękają i przeważnie szukają innej drogi np innej kobiety... Niestety brutalną prawdą jest to że jak babka widzi że gościowi mocno na niej zależy to potrafi go zwodzić , a nawet traktować seks jak kartę przetargową. Cóż...

Z seksem się nie spiesz jeśli nie jesteś gotowa na taki akt , ale jeśli chodzi o macanie , jeśli go kochasz to jednak powinnaś mu się dawać oczywiście w odpowiednich miejscach i porach. A jeśli nie potrafisz lub nie chcesz po prostu do tego czasu bądź sama bo związek to jednak nie jest samo bycie obok siebie , ale również wspólne współżycie. Ja osobiście nie byłbym z kobietą która by mnie tyle czasu trzymała smile no nie , przeważnie dziewczyny dość szybko się decydują , parę dni , tydzień , miesiąc. Chodź miałem przypadek że musiałem wytrzymać 5 miesięcy , no to już było trochę jak katorga i też w końcu się zdecydowała bo ja już miałem generalnie dość i zacząłem po prostu że skoro się tak obawia mnie to zakończę tę związek , przełamała się. Byłem z nią 3 lata i pewnie byłbym do dziś gdyby nie fakt że jednak nie pasowaliśmy charakterami , od kłótni do kłótni i coraz dalej byliśmy od siebie. Chodź w łóżku tak się wyrobiła że nawet nie myślałem o innych smile Zatem można.

149

Odp: facet za często mnie dotyka...
Vian napisał/a:

A terapię na to wszystko przeszedłeś..? Serio pytam.

12 terapeutów, z czego 9 po pierwszym spotkaniu powiedziało "nie jestem w stanie Ci pomóc", dwóch pychiatrów, z których jedna po 3ech sesjach powiedziała "Naprawdę mi przykro, Maciej, ale nie jestem w stanie nawet za Tobą nadążyć. Nie dam rady Ci pomóc". Ogólnie historia mojego leczenia była jedną wielką porażka z mojego powodu. Zacząłem uczyć się o psychologii gdy miałem 11 lata i znudziły mi się rozmowy z wujkiem o fizyce i astronomii. Ja wiedziałem zbyt wiele o działaniu mózgu i metodach jego leczenia, przez co przewidywałem intencje terapeutów, i podświadomie stawiałem opór. Ani jednej terapii nie ukończyłem.


Cynicznahipo
Nie znam Cię, dlatego nie oceniam cię jako człowieka, i nie uważam że jestem od ciebie lepszy. Niby w czym lepszy, w istnieniu?
Za to co do inteligencji, jesteś członkiem Mensy? Ja się dostałem jeszcze w gimnazjum, w trakcie leczenia psychiatrycznego. Dwa razy w życiu miałem badane IQ, nie chcę chwalić się konkretnym wynikiem, bo i tak irytuje was moja próżność, ale zdradzę że wynik był wysoko powyżej średniej europejskiej. Mimo że nie ukończyłem nawet PIERWSZEJ klasy liceum, i rzuciłem szkołę (choć dziewczyna męczy mnie o maturę, więc obiecałem ją zrobić, jak uspokoi się trochę moja sytuacja) gościnnie prowadziłem wykład o mikroekspresji na UW, tematem zainteresowałem się jako przyszłościowym jako jeden z pierwszych w tym kraju, i staram się rozwijać  w tym kierunku do tej pory gdyż ta dziedzina jest fascynująca.
Stąd moje pytanie: Skąd pomysł że NIE JESTEM inteligentniejszy od ciebie?

150

Odp: facet za często mnie dotyka...

Teo, a mój post czytałaś? smile Wg słownika pwn Cyniczna wcale się nie przejęzyczyła, sama sprawdź.

I mówiąc szczerze ja się co rusz spotykam z określeniem czyichś dramatów mianem pecha, często sami doświadczeni tak piszą, w tym mnie samej się zdarzało. Na przykład jak już się wygrzebałam z terapii po śmierci na moich rękach bliskiej osoby i poszłam na studia, to... 3 miesiące później umarł mój ojciec, żeby było śmieszniej zataił, że ma dość potężne długi, więc nie dość, ze groził mi komornik na mieniu, to jeszcze wręcz więzienie. A ja miałam 21 lat, właśnie zaczęłam studia, miałam dom do utrzymania, nie miałam pracy i miałam 3 czy 4 stówy w kieszeni. ;-) Jak to nazwiesz inaczej niż pechem tudzież niefartem? smile No pech. A wierz mi, że to wszystko odbiło się na mnie wręcz traumatycznie.

Nie ma co się nadymać nt własnych dramatów, wtedy łatwiej je przyjmować, serio. smile

151

Odp: facet za często mnie dotyka...
Cynicznahipo napisał/a:

Teo - jesteś dumna z tego, co napisałaś?

A Ty jesteś dumna z tego co napisałaś?

Cynicznahipo napisał/a:

Nie będę opisywała swojej przeszłości tutaj.
A wycieczki personalne są nie na miejscu.

Brawo. Zastosuj tę zasadę do siebie jak następnym razem czyjeś życiowe dramaty nazwiesz "niefartem".

Cynicznahipo napisał/a:

Moim celem NIE BYŁO UMNIEJSZENIE czyichś przeżyć, tylko pokazanie, że KAŻDY MA JAKIEŚ.

Przez nazwanie tego "zyciowy niefart"?!

Cynicznahipo napisał/a:

Umiesz chyba czytać między wierszami? Bo że Sathi potrafi, to wiem, zwłaszcza, że gdzieś wcześniej mi zarzucił brak takiej umiejętności...

Czytanie między wierdzami, a domyślaniem się tego, co masz na myśli, to dwie różne rzeczy.

152 Ostatnio edytowany przez Cyngli (2014-02-24 23:10:38)

Odp: facet za często mnie dotyka...
Sith'ari napisał/a:
Vian napisał/a:

A terapię na to wszystko przeszedłeś..? Serio pytam.

12 terapeutów, z czego 9 po pierwszym spotkaniu powiedziało "nie jestem w stanie Ci pomóc", dwóch pychiatrów, z których jedna po 3ech sesjach powiedziała "Naprawdę mi przykro, Maciej, ale nie jestem w stanie nawet za Tobą nadążyć. Nie dam rady Ci pomóc". Ogólnie historia mojego leczenia była jedną wielką porażka z mojego powodu. Zacząłem uczyć się o psychologii gdy miałem 11 lata i znudziły mi się rozmowy z wujkiem o fizyce i astronomii. Ja wiedziałem zbyt wiele o działaniu mózgu i metodach jego leczenia, przez co przewidywałem intencje terapeutów, i podświadomie stawiałem opór. Ani jednej terapii nie ukończyłem.


Cynicznahipo
Nie znam Cię, dlatego nie oceniam cię jako człowieka, i nie uważam że jestem od ciebie lepszy. Niby w czym lepszy, w istnieniu?
Za to co do inteligencji, jesteś członkiem Mensy? Ja się dostałem jeszcze w gimnazjum, w trakcie leczenia psychiatrycznego. Dwa razy w życiu miałem badane IQ, nie chcę chwalić się konkretnym wynikiem, bo i tak irytuje was moja próżność, ale zdradzę że wynik był wysoko powyżej średniej europejskiej. Mimo że nie ukończyłem nawet PIERWSZEJ klasy liceum, i rzuciłem szkołę (choć dziewczyna męczy mnie o maturę, więc obiecałem ją zrobić, jak uspokoi się trochę moja sytuacja) gościnnie prowadziłem wykład o mikroekspresji na UW, tematem zainteresowałem się jako przyszłościowym jako jeden z pierwszych w tym kraju, i staram się rozwijać  w tym kierunku do tej pory gdyż ta dziedzina jest fascynująca.
Stąd moje pytanie: Skąd pomysł że NIE JESTEM inteligentniejszy od ciebie?

Jestem tylko średnio inteligentna, ale wyczuwam tutaj kontrast.


P.S Doda też podobno może się pochwalić wysokim IQ.


Teo, sorry, ale nie skomentuję tego. Po prostu Vian napisała już wszystko.

153

Odp: facet za często mnie dotyka...
Sith'ari napisał/a:
Vian napisał/a:

A terapię na to wszystko przeszedłeś..? Serio pytam.

12 terapeutów, z czego 9 po pierwszym spotkaniu powiedziało "nie jestem w stanie Ci pomóc", dwóch pychiatrów, z których jedna po 3ech sesjach powiedziała "Naprawdę mi przykro, Maciej, ale nie jestem w stanie nawet za Tobą nadążyć. Nie dam rady Ci pomóc". Ogólnie historia mojego leczenia była jedną wielką porażka z mojego powodu. Zacząłem uczyć się o psychologii gdy miałem 11 lata i znudziły mi się rozmowy z wujkiem o fizyce i astronomii. Ja wiedziałem zbyt wiele o działaniu mózgu i metodach jego leczenia, przez co przewidywałem intencje terapeutów, i podświadomie stawiałem opór. Ani jednej terapii nie ukończyłem.

Może spróbuj jeszcze kiedyś, serio piszę, bez złośliwości czy coś. Ja miałam identyczny problem jak Ty, tylko wobec mnie terapeuci nie byli akurat tacy uczciwi, żeby wprost walnąć "nie wiem jak ci pomóc", sama musiałam wygłówkować, kto pomoże a kto nie. ;-) U mnie na 7 terapeutce stanęło. Aż dałabym Ci namiary, ale od paru lat jej nie ma w Polsce. Ale warto się popytać, w końcu nawet psychologowie z 30-letnim stażem czasem potrzebują terapii i sie ich leczy.

154

Odp: facet za często mnie dotyka...
Cynicznahipo napisał/a:
Sith'ari napisał/a:
Vian napisał/a:

A terapię na to wszystko przeszedłeś..? Serio pytam.

12 terapeutów, z czego 9 po pierwszym spotkaniu powiedziało "nie jestem w stanie Ci pomóc", dwóch pychiatrów, z których jedna po 3ech sesjach powiedziała "Naprawdę mi przykro, Maciej, ale nie jestem w stanie nawet za Tobą nadążyć. Nie dam rady Ci pomóc". Ogólnie historia mojego leczenia była jedną wielką porażka z mojego powodu. Zacząłem uczyć się o psychologii gdy miałem 11 lata i znudziły mi się rozmowy z wujkiem o fizyce i astronomii. Ja wiedziałem zbyt wiele o działaniu mózgu i metodach jego leczenia, przez co przewidywałem intencje terapeutów, i podświadomie stawiałem opór. Ani jednej terapii nie ukończyłem.


Cynicznahipo
Nie znam Cię, dlatego nie oceniam cię jako człowieka, i nie uważam że jestem od ciebie lepszy. Niby w czym lepszy, w istnieniu?
Za to co do inteligencji, jesteś członkiem Mensy? Ja się dostałem jeszcze w gimnazjum, w trakcie leczenia psychiatrycznego. Dwa razy w życiu miałem badane IQ, nie chcę chwalić się konkretnym wynikiem, bo i tak irytuje was moja próżność, ale zdradzę że wynik był wysoko powyżej średniej europejskiej. Mimo że nie ukończyłem nawet PIERWSZEJ klasy liceum, i rzuciłem szkołę (choć dziewczyna męczy mnie o maturę, więc obiecałem ją zrobić, jak uspokoi się trochę moja sytuacja) gościnnie prowadziłem wykład o mikroekspresji na UW, tematem zainteresowałem się jako przyszłościowym jako jeden z pierwszych w tym kraju, i staram się rozwijać  w tym kierunku do tej pory gdyż ta dziedzina jest fascynująca.
Stąd moje pytanie: Skąd pomysł że NIE JESTEM inteligentniejszy od ciebie?

Jestem tylko średnio inteligentna, ale wyczuwam tutaj kontrast.


P.S Doda też podobno może się pochwalić wysokim IQ.


Teo, sorry, ale nie skomentuję tego. Po prostu Vian napisała już wszystko.

Nie skomentujesz tego, ponieważ Teo punktuje twoją hipokryzję. Prawda boli. Łatwiej zobaczyć drzazgę w oku bliźniego, niż belkę we własnym, co?

To co wygrubiłaś świetnie pokazuje jak czytasz cudze posty. Gdybyś przeczytała całość zauważyłabyś że zaznaczam że bycie inteligentniejszym nie oznacza bycia lepszym.  No ale jak zauważyła już Teo, masz problemy z formułowaniem myśli, więc problemy z pojmowaniem całościowym nie są zaskoczeniem.

155

Odp: facet za często mnie dotyka...
Sith'ari napisał/a:
Cynicznahipo napisał/a:
Sith'ari napisał/a:

12 terapeutów, z czego 9 po pierwszym spotkaniu powiedziało "nie jestem w stanie Ci pomóc", dwóch pychiatrów, z których jedna po 3ech sesjach powiedziała "Naprawdę mi przykro, Maciej, ale nie jestem w stanie nawet za Tobą nadążyć. Nie dam rady Ci pomóc". Ogólnie historia mojego leczenia była jedną wielką porażka z mojego powodu. Zacząłem uczyć się o psychologii gdy miałem 11 lata i znudziły mi się rozmowy z wujkiem o fizyce i astronomii. Ja wiedziałem zbyt wiele o działaniu mózgu i metodach jego leczenia, przez co przewidywałem intencje terapeutów, i podświadomie stawiałem opór. Ani jednej terapii nie ukończyłem.


Cynicznahipo
Nie znam Cię, dlatego nie oceniam cię jako człowieka, i nie uważam że jestem od ciebie lepszy. Niby w czym lepszy, w istnieniu?
Za to co do inteligencji, jesteś członkiem Mensy? Ja się dostałem jeszcze w gimnazjum, w trakcie leczenia psychiatrycznego. Dwa razy w życiu miałem badane IQ, nie chcę chwalić się konkretnym wynikiem, bo i tak irytuje was moja próżność, ale zdradzę że wynik był wysoko powyżej średniej europejskiej. Mimo że nie ukończyłem nawet PIERWSZEJ klasy liceum, i rzuciłem szkołę (choć dziewczyna męczy mnie o maturę, więc obiecałem ją zrobić, jak uspokoi się trochę moja sytuacja) gościnnie prowadziłem wykład o mikroekspresji na UW, tematem zainteresowałem się jako przyszłościowym jako jeden z pierwszych w tym kraju, i staram się rozwijać  w tym kierunku do tej pory gdyż ta dziedzina jest fascynująca.
Stąd moje pytanie: Skąd pomysł że NIE JESTEM inteligentniejszy od ciebie?

Jestem tylko średnio inteligentna, ale wyczuwam tutaj kontrast.


P.S Doda też podobno może się pochwalić wysokim IQ.


Teo, sorry, ale nie skomentuję tego. Po prostu Vian napisała już wszystko.

Nie skomentujesz tego, ponieważ Teo punktuje twoją hipokryzję. Prawda boli. Łatwiej zobaczyć drzazgę w oku bliźniego, niż belkę we własnym, co?

To co wygrubiłaś świetnie pokazuje jak czytasz cudze posty. Gdybyś przeczytała całość zauważyłabyś że zaznaczam że bycie inteligentniejszym nie oznacza bycia lepszym.  No ale jak zauważyła już Teo, masz problemy z formułowaniem myśli, więc problemy z pojmowaniem całościowym nie są zaskoczeniem.

Być może mam. Ale nie boli mnie to tak, jak myślisz.

156

Odp: facet za często mnie dotyka...

Vian pewnie, że czytałam i z jednej strony można powiedzieć, że się czepiam, a z drugiej nie. Dobór odpowiednich słów jest bardzo ważny zwłaszcza jak jedynym środkiem komunikacji jest słowo pisane.

Owszem, jakby spojrzeć na to wszystko zupełnie luźno to całe nasze nie powodzenie, to "peszek zyciowy" smile Ale wejdź gdzies na wątek i komyś z problemem napisz "no niefart miałeś życiowy no". To nie wiem czy byś cało wyszła XD
Chodzi o to, ze pewne słowa, choć same w sobie poprawne, degradują rozmówce/problem/omawiany temat. I wykazują pewien brak szacunku.
Dobra, tyle w temacie ide molestować inne wątki tongue

Cyniczna Doda jest inteligentna i bystra. smile

157 Ostatnio edytowany przez Cyngli (2014-02-24 23:20:10)

Odp: facet za często mnie dotyka...
Teo napisał/a:

Chodzi o to, ze pewne słowa, choć same w sobie poprawne, degradują rozmówce/problem/omawiany temat. I wykazują pewien brak szacunku.

Zgadzam się z tym. A nie zauważyłaś czegoś takiego w postach Sith'ari przypadkiem? Bo ja tak. A czepiamy się teraz słowa ''NIEFART'', wytłumaczyłam już, że nie użyłam go po to, by komuś dopiec...

158 Ostatnio edytowany przez Sith'ari (2014-02-24 23:23:10)

Odp: facet za często mnie dotyka...
Vian napisał/a:
Sith'ari napisał/a:
Vian napisał/a:

A terapię na to wszystko przeszedłeś..? Serio pytam.

12 terapeutów, z czego 9 po pierwszym spotkaniu powiedziało "nie jestem w stanie Ci pomóc", dwóch pychiatrów, z których jedna po 3ech sesjach powiedziała "Naprawdę mi przykro, Maciej, ale nie jestem w stanie nawet za Tobą nadążyć. Nie dam rady Ci pomóc". Ogólnie historia mojego leczenia była jedną wielką porażka z mojego powodu. Zacząłem uczyć się o psychologii gdy miałem 11 lata i znudziły mi się rozmowy z wujkiem o fizyce i astronomii. Ja wiedziałem zbyt wiele o działaniu mózgu i metodach jego leczenia, przez co przewidywałem intencje terapeutów, i podświadomie stawiałem opór. Ani jednej terapii nie ukończyłem.

Może spróbuj jeszcze kiedyś, serio piszę, bez złośliwości czy coś. Ja miałam identyczny problem jak Ty, tylko wobec mnie terapeuci nie byli akurat tacy uczciwi, żeby wprost walnąć "nie wiem jak ci pomóc", sama musiałam wygłówkować, kto pomoże a kto nie. ;-) U mnie na 7 terapeutce stanęło. Aż dałabym Ci namiary, ale od paru lat jej nie ma w Polsce. Ale warto się popytać, w końcu nawet psychologowie z 30-letnim stażem czasem potrzebują terapii i sie ich leczy.

Dziękuję za troskę, ale ja już wyleczyłem się sam. Amatorsko bo amatorsko, wykorzystując nielegalne substancje, autohipnozę, i robiąc z siebie narcyza, ale zadziałało, i jestem usatysfakcjonowany. Mam wszystko czego mi potrzeba żeby nie oszaleć (Dziękuję Sihajo ;*). Może i jestem specyficzny, ale stabilny, i zdolny do szczęścia. Wbijanie mi się do głowy przez obcą osobę, zburzy to, a ja nie jestem w stanie się na to zgodzić.

Doda jest całkiem bystra, to prawda. Zarobiła krocie na muzyce w kraju w którym na złotą płytę wystarczy ile, 80 tysięcy sprzedanych kopii? Nie oceniaj jej inteligencji po muzyce, którą robi dla kasy.

159 Ostatnio edytowany przez Vian (2014-02-24 23:27:00)

Odp: facet za często mnie dotyka...
Teo napisał/a:

Ale wejdź gdzies na wątek i komyś z problemem napisz "no niefart miałeś życiowy no". To nie wiem czy byś cało wyszła XD

A wiesz, że zdarzało mi się? Niekoniecznie w tych słowach, ale przekaz był ten sam. Zawsze, kiedy druga strona jakoś szczególnie zapamiętała się we własnym cierpieniu i potrzeba było... nie wiem, jak to ująć - przebić balon? Wiesz, są różne ujęcia psychologiczne, ja osobiście jestem zdania, że nadmiernie się zakopywać we własnej martyrologii to nic dobrego, a jak schodzimy na tematykę "ja jestem mądry, bo miałem ciężkie życie" to już jest sytuacja niebezpieczna.

Ogólnie uważam, że wyciąganie traumatycznych doświadczeń jako karty przetargowej w sytuacjach nijak bezpośrednio nie związanych z tą traumą, nie jest za fajne. To tak jak ja bym w - przykładowo - dyskusji "Mieć czy nie mieć dzieci" sięgnęła po argument, że "o, a ja to miałam przewalone pierwsze ćwierć wieku życia". No miałam, ale co to ma do rzeczy... ;-)

Sith napisał/a:

Dziękuję za troskę, ale ja już wyleczyłem się sam.

No ja jednak pozwolę sobie mieć pewne wątpliwości. Znam chyba wręcz setki osób, które krótszy lub dłuższy okres czasu leczyły się same, w tym ja osobiście, i o ile w drobniejszych kwestiach to działa, o tyle w poważniejszych, jak Twoje, jeszcze o czymś takim nawet nie słyszałam. Ale namawiać nie będę. smile

160

Odp: facet za często mnie dotyka...

Przecież jej nie oceniam, napisałam tylko, że podobno może się pochwalić wysokim IQ.

161

Odp: facet za często mnie dotyka...
Vian napisał/a:
Teo napisał/a:

Ale wejdź gdzies na wątek i komyś z problemem napisz "no niefart miałeś życiowy no". To nie wiem czy byś cało wyszła XD

A wiesz, że zdarzało mi się? Niekoniecznie w tych słowach, ale przekaz był ten sam. Zawsze, kiedy druga strona jakoś szczególnie zapamiętała się we własnym cierpieniu i potrzeba było... nie wiem, jak to ująć - przebić balon? Wiesz, są różne ujęcia psychologiczne, ja osobiście jestem zdania, że nadmiernie się zakopywać we własnej martyrologii to nic dobrego, a jak schodzimy na tematykę "ja jestem mądry, bo miałem ciężkie życie" to już jest sytuacja niebezpieczna.

Ogólnie uważam, że wyciąganie traumatycznych doświadczeń jako karty przetargowej w sytuacjach nijak bezpośrednio nie związanych z tą traumą, nie jest za fajne. To tak jak ja bym w - przykładowo - dyskusji "Mieć czy nie mieć dzieci" sięgnęła po argument, że "o, a ja to miałam przewalone pierwsze ćwierć wieku życia". No miałam, ale co to ma do rzeczy... ;-)

Nie twierdzę że jestem mądry bo miałem ciężkie życie O.O Ja się taki urodziłem. I to rozwijałem, sukcesywnie, i z poświęceniem. Ciężko pracowałem nad tym żeby zdobyć całą wiedzę jaką posiadam, i zrozumieć wszystko, co udało mi się do tej pory pojąć. Jeśli już to jestem mądry pomimo ciężkiego życia.

162

Odp: facet za często mnie dotyka...

Proszę o zaprzestanie wycieczek osobistych. Posty z wycieczkami osobistymi itp usuwam.

163

Odp: facet za często mnie dotyka...
Vian napisał/a:

A wiesz, że zdarzało mi się? Niekoniecznie w tych słowach, ale przekaz był ten sam. Zawsze, kiedy druga strona jakoś szczególnie zapamiętała się we własnym cierpieniu i potrzeba było... nie wiem, jak to ująć - przebić balon? Wiesz, są różne ujęcia psychologiczne, ja osobiście jestem zdania, że nadmiernie się zakopywać we własnej martyrologii to nic dobrego, a jak schodzimy na tematykę "ja jestem mądry, bo miałem ciężkie życie" to już jest sytuacja niebezpieczna.

Ależ zgadzam się z Tobą w 100%! Kąpieli we własnym szambiku tez nie lubię i zatracaniu się w swoim nieszczęściu smile Ale Sith'ari nigdzie nie napisał, że jest mądy, bo miał cięzkie życie.

Vian napisał/a:

Ogólnie uważam, że wyciąganie traumatycznych doświadczeń jako karty przetargowej w sytuacjach nijak bezpośrednio nie związanych z tą traumą, nie jest za fajne.

I tu też się zgadzam smile Całkowicie, ale Cyniczna napisała tak:

Cynicznahipo napisał/a:

I zastanów się, czy nie lepiej by było założyć sobie bloga i tam walczyć o uwielbienie i poparcie.
Bo tutaj przychodzą ludzie z problemami, którzy wiele w życiu przeszli.  Niektórzy zdradzeni, inni ze zniszczonym dzieciństwem, katowani, albo ignorowani. Przychodzą tutaj po POMOC. A nie po to, by czytać coś takiego. Zastanów się, czy w ogóle chcesz komuś pomóc.

Co wg mnie wyraźnie sugeruje, że uważa iż Sith'ari przybył tu jedynie po uwielbienie i ładowanie swoje ego, a tu są ludzie z prawdziwymi problemami i przeżyciami, więc chłopak wymienił kilka przykładów ze swojego życia, by tym samym udowodnić, że się z choinki nie urwał i nie przeżył życia w błogiej nieświadomości bujając się gdzieś na chmurce nad oceanem spokojnym.

164 Ostatnio edytowany przez Vian (2014-02-25 00:28:32)

Odp: facet za często mnie dotyka...

Teo, ale to, że on miał... wstaw dowolne określenie, które Ci odpowiada, nijak nie wyklucza tego, że swoim agresywnym sposobem bycia na forum rozwala temat komuś, kto przyszedł szukać tu pomocy, bo taki sposób dyskutowania prowokuje do pyskówek zamiast konstruktywnej dyskusji.

Poważnie, dziwi mnie Twoja wyrozumiałość, bo nie sądzę, żebyś była taka wyrozumiała wobec np. mnie, gdybym w każdym poście pisała Ci teksty w rodzaju "spróbuj ruszyć mózgownicą mimo jajników, które ci ewidentnie przeszkadzają wiem, że to trudne, ale się postaraj".

A że Cynicznahipo ma zdanie o Sith... nie pamiętam całego nicku, to jej święte prawo. Jeśli nie chcesz należeć do grupy reprezentującej obrzydliwe podwójne standardy, lepiej może spójrz, jakie on ma zdanie o niej i jak je wyraził. Jak dla mnie obie wspięłyśmy się na wyżyny cierpliwości i należy nam się po medalu. tongue

165

Odp: facet za często mnie dotyka...
Vian napisał/a:

Teo, ale to, że on miał... wstaw dowolne określenie, które Ci odpowiada, nijak nie wyklucza tego, że swoim agresywnym sposobem bycia na forum rozwala temat komuś, kto przyszedł szukać tu pomocy, bo taki sposób dyskutowania prowokuje do pyskówek zamiast konstruktywnej dyskusji.

Poważnie, dziwi mnie Twoja wyrozumiałość, bo nie sądzę, żebyś była taka wyrozumiała wobec np. mnie, gdybym w każdym poście pisała Ci teksty w rodzaju "spróbuj ruszyć mózgownicą mimo jajników, które ci ewidentnie przeszkadzają wiem, że to trudne, ale się postaraj".

Nie no ja nie mówię, że on "baranek"! Wręcz przeciwnie smile Ja się tylko odniosłam do niezrozumiałych postów Cynicznej, jakbym miała wszystko po kolei komentować to... Zdrowie mam jedno big_smile Tego o "jajnikach" nie widziałam, też mnie takie teksty wpieniają, więc pewnie bym zareagowała smile

Nie lubię tylko - jak Sith'ari, hipokryzji, a w pewnym momencie się ona pojawiła. I nie lubię umniejszania czyichś problemów.
Tyle smile

166

Odp: facet za często mnie dotyka...
Vian napisał/a:

Teo, ale to, że on miał... wstaw dowolne określenie, które Ci odpowiada, nijak nie wyklucza tego, że swoim agresywnym sposobem bycia na forum rozwala temat komuś, kto przyszedł szukać tu pomocy, bo taki sposób dyskutowania prowokuje do pyskówek zamiast konstruktywnej dyskusji.

Poważnie, dziwi mnie Twoja wyrozumiałość, bo nie sądzę, żebyś była taka wyrozumiała wobec np. mnie, gdybym w każdym poście pisała Ci teksty w rodzaju "spróbuj ruszyć mózgownicą mimo jajników, które ci ewidentnie przeszkadzają wiem, że to trudne, ale się postaraj".

A że Cynicznahipo ma zdanie o Sith... nie pamiętam całego nicku, to jej święte prawo. Jeśli nie chcesz należeć do grupy reprezentującej obrzydliwe podwójne standardy, lepiej może spójrz, jakie on ma zdanie o niej i jak je wyraził. Jak dla mnie obie wspięłyśmy się na wyżyny cierpliwości i należy nam się po medalu. tongue

Ten tekst z jajnikami brzmi podejrzanie podobnie do "Niech trzyma ten facet swoje łapki na wodzy, wiem że to trudne dla takiego napaleńca, mężczyźni to straszne uparciuchy"
(To misz masz z wielu postów, nie przypisuję takiego konkretnego tekstu żadnej użytkowniczce)

167 Ostatnio edytowany przez Cyngli (2014-02-25 11:40:40)

Odp: facet za często mnie dotyka...
Teo napisał/a:

Nie lubię tylko - jak Sith'ari, hipokryzji, a w pewnym momencie się ona pojawiła. I nie lubię umniejszania czyichś problemów.
Tyle smile

Nie było to moim zamiarem. Zresztą, już to wcześniej wyjaśniłam. Nie mam powodów umniejszać czyichś problemów, napisałam, że poniekąd każdy ma swoje, a robienie tutaj nieprzyjemnej atmosfery nie sprzyja ich rozwiązaniu. No i Sith'ari niepotrzebnie opisywał tutaj historię swojego życia, wszak to nie jego wątek. Ani mój. Autorka już dawno zniknęła.

Nie umiem tak ładnie formułować swoich myśli, zresztą, zauważyliście to już jakiś czas temu, ale naprawdę nikomu nie chciałam sprawić przykrości. Problemów innym współczuję.

168

Odp: facet za często mnie dotyka...
Cynicznahipo napisał/a:
Teo napisał/a:

Nie lubię tylko - jak Sith'ari, hipokryzji, a w pewnym momencie się ona pojawiła. I nie lubię umniejszania czyichś problemów.
Tyle smile

Nie było to moim zamiarem. Zresztą, już to wcześniej wyjaśniłam. Nie mam powodów umniejszać czyichś problemów, napisałam, że poniekąd każdy ma swoje, a robienie tutaj nieprzyjemnej atmosfery nie sprzyja ich rozwiązaniu. No i Sith'ari niepotrzebnie opisywał tutaj historię swojego życia, wszak to nie jego wątek. Ani mój. Autorka już dawno zniknęła.

Nie umiem tak ładnie formułować swoich myśli, zresztą, zauważyliście to już jakiś czas temu, ale naprawdę nikomu nie chciałam sprawić przykrości. Problemów innym współczuję.

Niepotrzebnie? Użyłem tego jako argumentu by pokazać ci czemu problemy większości osób na tym forum nie robią na mnie wrażenia i nie głaszczę ich po główce tylko piszę co myślę.
Co do zniknięcia autorki: Mogłaś napisać to samo 3 strony temu.
Chwilowa irytacja, to jeszcze nie przykrość, nie przejmuj się tak.

169

Odp: facet za często mnie dotyka...
Cynicznahipo napisał/a:

Nie umiem tak ładnie formułować swoich myśli, zresztą, zauważyliście to już jakiś czas temu, ale naprawdę nikomu nie chciałam sprawić przykrości. Problemów innym współczuję.

Spoko, było minęło smile

Posty [ 131 do 170 z 170 ]

Strony Poprzednia 1 2 3

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » facet za często mnie dotyka...

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026