salvahe przeczytałam Twój post. Rozumiem Twój ból, lęk prze przyszłością ( samotnością i utratą męża). Rozumiem to, że walczysz jak lwica o waszą rodzinę, że walczysz by za parę lat "nie pluć" sobie w twarz, że poddałaś się za szybko. Zdrada boli, boli bardzo tym bardziej jak się kocha, czasami myślę, że to chyba gorszy ból niż dostać po twarzy.
Pisałaś, że chcesz porozmawiać z kochanką męża, myślę, że to nic nie da, baa może nawet pogorszyć bo załamiesz się jeszcze bardziej. Po drugie on też musiał chcieć tej zdrady, przecież ta kobieta na siłę nie wzięła go do łóżka, więc rozmowa z nią nie ma sesnu, no chyba, że cchesz by ona poczuła satysfakcję z tego jak sie przed nią płaszczysz, bo podejrzewam, że tak może pomysleć.
Ja również jestem w podobnej sytuacji, ten plus tylko, że mój mąż mnie nie zdradził a wybrał kolegów i kasę. Ja też nie chciałam i nie chcę rozowdu( mimio, że wysłałam pozew) walczyłam, byłam wręcz nachalna, a to tylko pogarszało moją sytuację bo on był przez to chamski i olewający. Kocham go dalej mimo to i w dalszym ciagu mam nadzieję na ewentualny powrót po rozowdzie. głupie wiem, ale to tylko życie a one niesie wiele niespodzianek.
No ale tu nie miało byc mowy o mojej sytuacji a Twojej. Myślę, że dziewczyny dobrze radzą, że nie ma co być nachalną, trzeba nabrać dystansu do całej sytuacji. Dobrze, że zaczęłaś walczyć o zapewnienie bytu dla dziecka. Teraz one i ty jesteście najważniejsi i powinnaś zadbać o waszą przyszłość bo nie wiesz jak zakończy się sytuacja z Twoim meżem, ale zabezpieczenie musisz mieć.
Mi również znajomi i rodzina powtarzają, że nachalność i walczenie na siłę nic nie da. To on sam musi zrozumieć na kim mu naprawdę zależy, na Tobie i waszym dziecku czy na tamtej kobiecie. Dbaj teraz o siebie i zrób coś dla siebie. Mysleć będziesz bo tego nie unikniesz na pewno, ale by cię nie korciło o walczenie spróbuj sobie zorganizować jakoś czas. To trochę pomaga bo sama wiem z doświadczenia. Ja teraz od trzech dni jestem na etapie olewania, dałam mu do zrozumienia, że mi zależy, ale, że brak mi sił na ciągłą walkę, że to on musi zrozumieć czego chce od życia. Ma czas bo sprawa dopiero w maju.
Mówisz, że mieszka z wami, ale pomyśl czy dla niego to nie jest poprostu wygoda bo wie, że co by się nie dzialo zawsze ma ciepły kąt do którego może wrócić. Pokaż mu, że jesteś wartościowa. Jesteś człowiekiem i masz uczucia. Pamiętaj nie daj się zgnoić, ja to zrobiłam swoją walką chowając dumę w kieszeń, nie żaluję tego do końca bo kocham męża, ale jest we mnie gdzieś to poczucie, że za dużo zrobiłam ja a on to tylko wykorzystał i okazał to swoim zachowaniem.
Usiądź z nim przed wyjazdem i porozmawiaj, daj mu czas, daj odpocząć niech poczuje, że może was stracić, niech poczuje jakby wyglądało jego życie bez was. Jeżeli mu zalęzy wróci.
A na koniec taka mała sentencja która i ja dostała od znajomej "Jeśli coś kochasz puść to wolno. Jesli do Ciebie wróci - jest Twoje, jeśli nie - nigdy Twoim nie było."
Trzymam za Ciebie kciuki, jestem z Tobą i rozumiem Cię.