Skoro nie mamy wątpliwości, że to przenośnia i ziemia nie istnieje od ok. 7 tysięcy lat jak to wynika z b/Biblii
Ja mam wątpliwości, że ziemia istnieje dłużej niż 7 tysięcy lat. Właśnie o to chodzi, że W OGÓLE nie masz wątpliwości. Teraz panuje wyobrażenie, że nauka jest blisko jakiegoś szczytu i niedługo będą takie odkrycia, że nastąpi wielkie oświecenie. Jest na odwrót. Nasze czasy są czasami największej ciemnoty i ciasnoty myślenia i indoktrynacji jakiej jeszcze nie było w historii ludzkości. I niedługo większość nauki, tej złej nauki, upadnie. Nie mam wcale wątpliwości, że świat wygląda inaczej niż przedstawia go nauka. Nie mam nic przeciwko nauce w sensie codziennym, żeby było nam lepiej. Ale na zdrowy rozum:
1. Nie możemy poprzez naukę stwierdzić bez wątpliwości czy Ziemia ma więcej niż 7 tysięcy lat
Jedną z głównych metod leżących u podstaw badania wieku Ziemi, jest datowanie radiometryczne. Wystarczy wpisać w google z jakimi błędami wiąże się to datowanie. Poza tym sama metoda opiera się na założeniu, że promieniotwórczość początkowa wynosi 100 procent. Jest to założenie po prostu bezczelne, gdyż jaką promieniotworczość poczatkową sobie założymy taki czas nam wyjdzie. Ale o tym się nie mówi, cicho sza. Są wątpliwości czy nie ma?
2. Nie możemy poprzez naukowe metody wiedzieć dokładnie co jest poza układem słonecznym. Możemy zrobić założenia i domyślić się ale żeby coś stwierdzić z pewnością potrzebne są co najmniej dwa pewne punkty odniesienia.
Badanie wszechświata jest prowadzone z naszego punktu widzenia. Zakładamy że to co jest koło nas jest takie samo i dalej. Już Tomasz z Akwinu przeczuwał, że ciała niebieskie nie są tym samym co ciała ziemskie. Przeciętny wielbiciel gwiazd wyobraża sobie, że naukowiec ma taki teleskop, że widzi odległe galaktyki tak jakby patrzył przez teleskop na Marsa. Tymczasem nauka używa urządzeń które nie działają jeżeli nie wprowadzisz do nich wcześniej założeń w postaci programu. Dopiero wtedy "widzą". Na przykład do obserwacji "Drogi Mlecznej" naukowcy używają interferometru. Urządzenie to nie "widzi" gwiazd. Przedstawia tylko różnice w jasności plamek na ekranie, a żeby dokonać obliczeń z tych różnic potrzebny jest program z założeniami. Tylko dlaczego naukowcy pisząc o gwiazdach najczęściej używają zwrotów związanych z "widzeniem"?
3. Nie możemy dzięki nauce poznać dokładnie mikroświata, wiedzieć jak naprawdę zbudowane są atomy, wiedzieć z całą pewnością o protonach, neutronach, kwarkach. Możemy się domyślać.
Człowiek zajęty codziennymi sprawami wyobraża sobie obserwację atomów tak samo jak obserwację ludzkiego włosa na lekcji biologii pod małym mikroskopem. Tymczasem mikroskop elektronowy nie "widzi" atomów. On tylko buduje model atomu tak jak mu się "wydaje" na podstawie założeń które są do niego wprowadzane wcześniej przez naukowca.
4. Nie możemy z całą pewnością stwierdzić, że jakaś teoria, która wydaje się fundamentalna, za jakiś czas nie upadnie.
Jak ktoś wcześniej stwierdził, nauka potrzebuje się rozwijać, potrzebuje się naprawiać. Łata na łacie. Tak jak wcześniej zasada względności Galileusza tak samo i teoria względności Einsteina też może być "dziurawa". Stephen Hawking wycofał się ostatnio z wielu założeń, które wcześniej uczynił na temat tak zwanej wielkiej osobliwości (dobrze, że się chociaż przyznał do błędu). Więc jednak są wątpliwości czy był wielki wybuch i czy nic nie może uciec z czarnej dziury. Są wątpliwości, mimo, że nie było, że wszyscy myśleli że to właśnie TO. Tylko w Bogu nie ma sprzeczności, nie trzeba Go "łatać".
Nie łatwo dyskutować z " dogmaciarzami ". Zawsze zasłonią się dogmatem, a z tym dyskutować nie da się.
Chcesz dyskutować ale najlepiej żeby nie było za ciężko. To jak facet z dowcipu który na rozmowie kwalifikacyjnej mówi: Lubię rozwiązywać problemy, jeżeli tylko są proste. Nawet nie zauważasz, że sam jesteś ofiarą wiary w dogmat naturalistyczno rozumowy. Dogmatami waszej wiary, aby uniknąć skojarzeń z religią nazywanych paradygmatami, są autorytarne stwierdzenia waszych "kapłanów": naukowców i uczonych. Nabożnie wypowiadane formuły "uczeni powiedzieli, naukowcy udowodnili, uczeni mówią, uczeni widzą" zamykają możliwość dyskusji.
Zaczyna potwierdzać się istnienie pola Higgsa.
Bozon Higgsa, tak zwana "boska cząstka", został "odkryty" przez naukowców z CERN. Logo CERN to trzy szóstki (sprawdź jeżeli nie wierzysz). Tak teraz działają Lucyferianie, teraz nic już się nie ukrywa. Można podetknąć pod nos a ludzie i tak nie uwierzą. Taki jest mechanizm. Po to są tam szóstki, jako szyderstwo i zwodzenie. Wtedy każdy kto powie "Wielcy naukowcy to w większości Lucyferianie" - zostanie wyśmiany. Bo przecież powtarza to co jest pokazane w logo. Tak teraz ukrywa się rzeczy, pokazując je w pełnym świetle.
To tak, jakbym twierdziła, że aktorzy grający jakaś sztukę mają wolną wolę. Kiedy oglądam ją pierwszy raz to mogę odnieść wrażenie, ze tak, ze maja. Ale oglądając ją drugi raz ja WIEM jak to się skończy. Teoretycznie aktor może zmienić
zdanie, ale przecież ja wiem, ze tego nie zrobi ;P
W teatrze jest scenariusz a Bóg daje klika wyborów, część z nich jest dobra niektóre są złe. Jeżeli wybierzesz któryś z dobrych, to postępujesz zgodnie z Bożym Planem. Jeżeli zgodnie ze swoją wolną wolą wybierasz źle, to też
nie naruszysz Bożego Planu, gdyż Ty pójdziesz do piekła ale inny człowiek widząc wyrządzone zło być może zrozumie marność świata i może się nawróci. Więc w tym sensie i ten zły jest potrzebny. Ale Bóg nie zostawia nas samym sobie. Przecież mówił do Adama i Ewy "nie jedzcie bo pomrzecie". Miał ich pozamykać w klatkach? Bóg mówi do nas cały czas, poprzez sumienie, poprzez innych ludzi. Nie może, uczyniwszy nas wolnymi, powstrzymać nas "siłą" od czynienia zła. Więc w pewnym sensie jest jednak ograniczony. Bóg jest wszechmocny ale nie może zaprzeczyć Samemu Sobie. Jest wszechmocny ale też ograniczony, jedynie w tym sensie, że nie może wykroczyć poza Siebie, bo jest Prawdą. Jest ograniczony jedynie Samym Sobą.
Mówi ci "nie dotykaj" chociaż WIE, ze za chwilę tego dotkniesz, a potem cię za to karze.
Przypomina to zdanie w swoim znaczeniu dokładnie przemowę Ala Pacino grającego szatana w Adwokacie Diabła. Klasyczny argument diabła.
Skoro tak, to stwarzając Adama i Ewę wiedział że Szatan będzie kusił Ewę i że Ewa da się skusić. Mimo to umieścił pierwszych ludzi w Raju i zostawił ich tam sobie. Czyli skoro był wszechwiedzący to doprowadził WŁASNYM działaniem do
tego, ze człowiek popełnił grzech pierworodny. On WIEDZIAŁ i tego nie powstrzymał.
Wiedział to. Ale przecież powiedział: nie jedzcie bo umrzecie. Jakby to powstrzymał, zniewoliłby ludzi. To by była sprzeczność. Bo nie można dać człowiekowi wolności i jednocześnie jej odebrać.
Jeżeli Bóg jest wszechwiedzący to człowiek nie ma wolnej woli, bo Bóg z góry wie jakiego wyboru dokona.
Człowiek ma zazwyczaj wiele wyborów. Można też prosić Boga o właściwe wybory, tylko czy proszą właściwie? Tak jak to już kilka osób zauważyło jest to na zasadzie "będę taki jeżeli dasz mi to i to"
Jeżeli człowiek ma wolna wole, to Bóg nie jest wszechwiedzący, bo tylko to daje człowiekowi możliwość postąpienia wbrew woli Boga (czyli zgrzeszenia).
Wolna wola niesie z sobą zagrożenie, tak musi być. Czemu wiec Bóg zdecydował się ją ofiarować ją ludziom, jeżeli wiedział co będzie? Bo chciał szczęścia osób. Tylko bowiem OSOBA może być szczęśliwa. Kamień nie będzie szczęśliwy - nie ma woli.