MarekP napisał/a:A jak wszystkie kobiety będą miały wielu partnerów z powodu właśnie chociażby niedojrzałości wielu ludzi to co wtedy?
Nie dziwię się teraz że Polski wybierają coraz częściej cudzoziemców.
W pewnym wieku kobiety szukają przywiązania jeśli traktujesz je jak kochanki to znaczy że czy zdradzasz czy nie jesteś męską kurwą facetem do towarzystwa możesz iść do takiej agencji i dostaniesz za to jeszcze kasę.
Bo robienie tego za darmo jest po prostu śmieszne 
Jesteś taki sam jak one a wymagasz więcej niż sam możesz dać, w takim przypadku żadna dziewica ciebie nie zechce no chyba że jakaś upośledzona, no jeśli masz kasę to znajdziesz taką, pewnie po czasie gdy przejdą motylki to dalej będziesz szukał dziewicy.
Obrażasz tym postem wszystkich mężczyzn co mnie wkurza bo robisz tu za kreta, teraz dziewczyna która to czyta może zechcieć lesbijskiej miłości i co wtedy idioto !!!
Spotykam coraz więcej kobiet co mówią że nikt nie zaspokoi pragnień kobiet i nie da tyle prawdziwej czułości i nie poświęci się idą mnie co druga kobieta.
Małe sprostowanie.
To że mam opinie np o danej dziewczynie że nadaje się tylko na kochankę , nie oznacza to że jest/była moją kochanką
A niby czemu jestem taki sam? ja nie zaliczam byle czego i łącze uczucie z seksem a to chyba dobrze?
Nie jestem typem który szuka samych motylków i ich potrzebuje do życia , ale również nie idę w związek z rozsądku.
I nie idioto , nie obrażaj mnie bo ja Ciebie również nie obrażam.
Nikt nie zaspokoi?
Bo niestety większość nie potrafi zaspokoić , robią swoje i tyle... Zadowoleni. Ale to już jest indywidualna kwestia każdego faceta.
Teo napisał/a:Catwoman napisał/a:Aaa no to, że TE kobiety TO z kimś przecież robią, to już inna kwestia 
Eh... w ogóle... nie ma co gadać...
Czyli co? Kobieta ma być niedostępna i "nie dawać" ok. Poznaje taka chłopaka, chodzą, umawiają się, poznają. W końcu zaczynają tworzyć parę, taką normalną no i po jakimś czasie dochodzi do seksu. Jednak po roku chodzenia, dziewczyna dochodzi do wniosku, ze chłopak to pomyłka, ma więcej minusów niż plusów i w ogóle nie, zrywa. I ma już za sobą niedługi związek z seksem, czyli się powoli stacza... To nie ma sensu...
Ależ ma sens , w zależności jak szybko dopuściła do seksu , ile z takim partnerem w sumie była i kiedy się zorientowała że to nie to... Może się nie udać , ale jak się nie udaje z 5 czy 6 raz z rzędu gdzie dziewczyna dokonuje wyboru no to już daje domyślenia , ale nadal nie skreśla dziewczyny. Natomiast jeśli się zabawia na prawo i lewo to już inna kwestia. Dużo zależy od tego co powie , jak to wyglądało itp. Ale to już każdego indywidualna decyzja , przy poznawaniu przecież widać zachowania , po pół roku jestem przekonany że wiedziałbym czy warto z taką spróbować czy też nie... Oczywiście po jakimś czasie niepowodzeń nie będzie już kandydatką , ale osoba która kocha raczej próbuje zrobić wszystko a to czas zajmuje , zajmuje tyle że ciężko jest oblecieć 6 związków poważnych do 30 roku życia , mówię o poważnych po których też trzeba poświęcić czas na odkochanie.
Niemniej ta przeszłość mówi o niej praktycznie wszystko.
MagdaK25 napisał/a:Trickster napisał/a:Teo napisał/a:Prawda jest taka, ze mądra kobieta i się wyszaleje i męża znajdzie. I będzie miala tyle kochanków ile sobie zechce, a swojemu wybrankowi powie, że jest prawie dziewicą, a on będzie w niebowziety 
Nie powinnaś tak pisać bo obrażasz mądre kobiety.
Mądra kobieta nie buduje związku na kłamstwie bo wie że jak facet ma z tym problem to związek nie ma sensu.
Taka kobieta jest sprytna i bynajmniej nie świadczy to o niej dobrze, nie wiem co cię tak cieszy.
Trickster dobrze napisał, mądra kobieta nie zaczyna związków od kłamstwa, ja bym ją nazwała nieuczciwą, wcale nie sprytną, może zagubioną bardziej, bo czemu "wyzwolona" kobieta ma okłamywać swojego partnera w sprawie ilości partnerów? Wstydzi się? I po co marnuje czyjś tak cenny czas, nie nie to na pewno nie jest "objaw" mądrości, a braku szacunku dla potencjalnego partnera.
przeczytałam wątek, cieszą mnie wypowiedzi niektórych panów, fajnie wiedzieć, że jeszcze takowi istnieją, szkoda tylko, że faktycznie poprzez pewne zachowania kobiet, Ci najfajniejsi mężczyźni całkowicie zamykają się na związki.. Jednakże przykro jest patrzeć, jak łatwo oceniacie ludzi nawet nie rozumiejąc co mają na myśli, zaczynam zauważać tu taką regułe "nie rozumiem kogoś więc mu napisze, że jest gupi". Nie rozumiem twierdzeń, że jeśli ktoś uważa że dla niego seks bez uczucia nie ma sensu, to musi być zakompleksiony lub skrzywdzony przez kobiety, nie rozumiem powiązań pomiędzy stwierdzeniami w stylu "chcę kobietę dla której seks nie jest jedynie zaspokojeniem potrzeby" czy tam "chce niedoswiadczoną" z "tak taką co będzie prała i sprzątała" i z czymś w rodzaju, że ktoś zacofany, co ma jedno wspólnego z drugim? (to oczywiście nie są cytaty a ogólny przekaz tutejszych wpisów)
Ja do wyzwolonych nie należe, ale wyzwolonych nie oceniam, niech robią tak by im było dobrze, nie interesuje mnie ich życie seksualne dopóki: nie zaczynają się z tym obnosić, dopóki są uczciwe i nie są hipokrytkami, i dopóki nie próbują nakłaniać, tych mniej wyzwolonych do swoich poglądów.
I moim zdaniem przeszłość ma ogromne znaczenie, bo to ona nas ukształtowała, to dzięki tamtym czynom, wydarzeniom, jesteśmy dziś tym kim jesteśmy, jesli partner chce znać takową, to nie widzę w tym nic złego, każdy popełniał błędy, mógł zmienić podejscie do życia i poglądy wszystko zapewne zależy od tego w jaki sposób ją komuś przedstawiamy, zapewne od tego przede wszystkim czy jesteśmy szczerzy, a to przecież najczęściej widać. Ktoś pytał, czy inny zmieni zdanie o swojej partnerce jesli dowie się że była prostytutką, myślę, ze jeśli sama by się przyznała i wytłumaczyła jak dziś do tego podchodzi, to zaufanie wcale nie musiałoby zostać ograniczone, ale jeśli powiedziałaby "byłam prostytutką i jestem z tego dumna" to owszem mogłoby całkowicie zostać unicestwione identycznie w sytuacji gdyby się o takim fakcie zainteresowany dowiedział od osoby trzeciej..
nic dodać nic ująć... Chociaż jedna normalna 
Remi napisał/a:Trickster napisał/a:Remi napisał/a:Ludzie nie zawsze chcą, nie zawsze mówią o swej przeszłości, bo to przeszłość. Ona już nie ma znaczenia dla nich. Jeśli ufasz, to akceptujesz to.
Myślenie, że jeśli ktoś miał 10 partnerów w ciągu 5 lat, to znaczy że w ciągu 50 lat będzie miał 100 partnerów jest jak wieszanie sobie sznurka na szyji.
Jak uważasz - czy jeśli kobieta miała wielu partnerów, to jest złym człowiekiem?
Wiążąc się z kimś trzeba liczyć się z tym że liczą się nie tylko nasze poglądy.
Dla mnie przeszłość nie ma znaczenia - ale przecież dla partnera może mieć i logicznym jest że ma prawo znać prawdę.
I nie sądzę żeby ktoś tu kategoryzował kobiety i mówił że jak doświadczona to zła.
Powiedziałbym po prostu że ma inne spojrzenia na miłość i seks, to nic negatywnego ale po prostu do mnie nie pasuje - i dlatego nie należy ukrywać przeszłości.
1. Co ma wspólnego miłość z doświadczeniem seksualnym partnera? Jeśli ktoś miał dużo albo wcale partnerów to kocha się inaczej?
2. Dlaczego partner ma mieć prawo wglądu we wszystko co mi się w życiu wydarzyło? Może mieć, o ile na to pozwolę i ma chęć poznania, jednakże to decyzja moja. Prawo do własnej prywatności jest czymś co zdecydowanie ważniejsze. Jestem chcę i jestem z kimś, to nie przeprowadzam rozmowy kwalifikacyjnej na temat przeszłości seksualnej, to jest zupełnie niepotrzebne.
To życzę Ci powodzenia w udanym związku , budowanym na ukrywaniu/kłamstwie. A ja myślałem że powinien być oparty na szczerości , miłości , wsparciu i zaufaniu... Ukrywanie czegoś budzi tylko wątpliwości...
MarekP napisał/a:Ja zauważyłem że częściej my ukrywamy swoją przeszłość, bo jeśli sami zdradzimy to raczej nie chcemy żeby kobieta o tym wiedziała, bądź jeśli w przeszłości mieliśmy setki kobiet ale wydorośleliśmy.
Ja nie mówię o sobie ale z kumplami w rozmowie przy piwku wyszło wiele różnych rzeczy i to od ludzi których uważałem za wzór do naśladowania.
Ja uważam że kobiety też w takim przypadku gdy się czegoś od nich wymaga mają prawo poznać prawdę o naszej przeszłości.
Alienek napisał że seks zawsze łączy z miłością więc pytam się po co mu w takim razie kochanki 
Czyli kłamie niszczy kobietą psychikę a później udaje rycerza, ja tu widzę gimbusa umysłowego który jeszcze nie dojrzał bo w życiu się nie wyszalał wiec teraz to nadrabia.
@jejciujejku też jest trollem, tyle jadu co wyczytałem z twojej sygnatury oraz jego tekstów świadczy że jesteś strasznym mizoginem i teraz pytanie jaki był cel i wejścia na to forum.
Może masz jakiegoś trupa w szafie oczywiście to przenośnia, jak ktoś ma jakieś wyrzuty sumienia to ludzki umysł jest tak skonstruowany że próbuje to wyprzeć szukając logicznego wytłumaczenia a jak go nie ma to odrzuca rzeczywistość i wymyśla własną.
Jest takie przysłowie
"Na złodzieju czapka gore."
Mów za siebie , kto ukrywa ten ukrywa.
Małe sprostowanie.
Nigdzie nie powiedziałem że miałem kochanki , a jedynie zaznaczyłem że poznane dziewczyny nadawały by się tylko na kochankie a nie na stałego partnera/żonę a to różnica.
Robię gorszą rzecz tym kochankom wyzwolonym
jak się naważy piwa to potem trzeba je wypić , bycia wyzwoloną drogie Panie to jest Wasza decyzja... i Wasze konsekwencje 
A ja tu widzę że masz problemy z czytaniem ze zrozumieniem...
Beyondblackie napisał/a:Powiem tak, w związku generalnie powinno się być szczerym. Mój facet miał całkiem kilka dziewczyn, a ja całkiem kilku facetów, niekoniecznie bo byliśmy zakochani, a jakoś ani mnie ani jemu to nie przeszkadza. Poza tym, w ogóle nie bierzecie pod uwagę, że ludzie się zmieniają i dorastają, i jak mogli się szlajać po impach w wieku lat dwudziestukilku, to przychodzi moment, że przestaje się myśleć jak małolat i chce się człowiek ustatkować- bez żadnej ściemy czy nieuczciwości. Po prostu kobieta czy facet dojrzeli.
Obraża mnie niesamowicie, że macie podwójne standardy i bredzicie o "penetrowaniu", bo jest to bezsensowny słowotok wynikający z lęków i uprzedzeń. Dla mnie nie ma różnicy czy facet czy kobieta sypia z wieloma partnerami. Tak się po prostu realizują. A Wam nikt nie każe się wiązać z nie-dziewicą.
Jeśli to były związki to ok , jeśli natomiast przygody to ja się nie pisze na to
To że miałaś kilku czy on miał kilka nic nie znaczy , bardziej liczą się okoliczności , czas etc.
truskaweczka19 napisał/a:Anik38 napisał/a:Trickster napisał/a:Nie no błagam, zanim zaczniecie wmawiać że ja też jestem zakompleksiony i się boję - informuję że nie jestem zainteresowany związkami, mnie ten temat nie dotyczy tylko od wielu lat obserwuje otoczenie i widzę wielki kryzys męskości wynikający z postawy współczesnych kobiet.
Następny. który próbuje udowodnić, że kobiety są wszystkiemu winne
.
Panowie maja kryzys męskości PRZEZ NAS.
Bo jak byłyśmy ciche i potulne, oni byli TAAACY męscy.
A nam się w głowach (i dupach) poprzewracało, bo chcemy być na równych prawach i na dodatek wymagamy szacunku.
A panom szlag trafił ich męskość, dlaczego? To nie sztuka być męskim, silnym, jeżeli obok siebie ma się cichutką sierotkę, patrzącą z uwielbieniem na Pana i Władcę. Sztuką jest być Mężczyzną przy kobiecie silnej, pewnej siebie, takiej dla której on będzie partnerem .
Ci, którzy potrafili odnaleźć się w tej roli, nie wylewają później swoich żali na takim forum, winiąc o wszystko kobiety.
Ja, wedle teorii autora wątku, jestem taka "porządna kobieta".
Ale nigdy życiu nie związałabym się z facetem, który twierdzi, że on mógł pobzykać na prawo i lewo, a ja nie. Bo mnie to czyniłoby dziwką, a jego doświadczonym facetem. A ja powinnam być wdzięczna, bo z jego doświadczeń będę korzystać. Nieźle.
Za to nie miałabym problemu, żeby związać się z mężczyzną, który miał owe doświadczenia, ale nie dorabia to tego idiotycznych teorii
Dokładnie. A prawdziwa męskość według mnie jest wtedy, gdy facet nie analizuje tego aż tak, ale przede wszystkim patrzy na to jaka kobieta jest. No ogólnie to jest dojrzałość. Tak samo kobieta, która nie ocenia od razu faceta po ilości partnerów. A jeśli już ktoś chce dziewicę/prawiczka, to wtedy sam nim powinien być, a nie uważać, że jemu wolno z innymi spać przed tym związkiem, a jej nie. To krzywdzące. No chyba, że po prostu spotykają się, on doświadczony, ona dziewica, ale on wcale nie uważa, że ona byłaby gorsza, gdyby jednak nie była dziewicą i nie traktuje jej jak trofeum "męskości": "Patrzcie mam dziewicę" - wtedy jest ok. Inaczej jest to słabe dla mnie i niedojrzałe, że traktuje się partnerkę jak rzecz, tak do pochwalenia się.
Ja miałam byłego partnera i obecnego, ale może też by Ci panowie zakwalifikowali mnie do nieporządnych, bo z byłym partnerem sypiałam już od 15 roku życia
Tyle, że w głowie miałam poukładane generalnie. No, ale niektórzy oceniając po pozorach stwierdziliby, że ze mną jest coś nie tak, skoro już tak wcześnie współżyłam, czyli oceniliby po pozorach, zamiast mnie poznać jako osobę i wtedy ocenić jaka jestem. Zawsze najlepiej jest najpierw poznać, a nie oceniać osobę po jednym czynniku całościowo. Można się tak naprawdę mocno pomylić.
Alienekpl, zapewniam Cię, że nie byłam tutaj stronnicza i nie chodzi o żadne względy osobiste, przyczyny notki myślałam, że są oczywiste, ale skoro nie, to wysłałam Ci maila, na PW, sprawdź, to będziesz wiedział.
Fakt , chwalenie się dziewicą jest niedojrzałe... Ale kto to robi? Bynajmniej nie ja. Natomiast godzenie się na wszystko to nie dojrzałość a jedynie głupota ludzka.
Ja współżyłem od 16 roku to niczego nie zmienia , bo mogłaś być w wieku 15 lat dojrzalsza niż niejedna 18 latka. Miałaś dwóch partnerów więc się szanujesz i myślę że jesteś warta uwagi. Przynajmniej ja tak miałem dla mnie rówieśnicy to byli dzieciaki , ja się już spotykałem z dziewczyną , dbałem o nią współżyłem a oni myśleli tylko o sportcie , grach , zabawie...
Ja w wieku 17 lat już dorabiałem oni nawet nie myśleli o tym... To jest jednak chyba różnica...
Odpisałem na pw.