Na wstępie witam, przypadkiem wpadłem na to forum i zauważyłem ten temat co mnie bardzo zaciekawiło.
Zjawisko które usiłował nieudolnie przedstawić autor w pierwszym poście jest dla mnie doskonale widoczne, niestety kompletnie zawiódł mnie jego poziom i postanowiłem postarać się spróbować wyjaśnić płci przeciwnej o co właściwie chodzi:)
Wyjdzie mi pewnie gigantyczny elaborat, mam nadzieję że mimo to was nie zniechęci i postaracie się zrozumieć.
Na początek odnośnie alienka - jesteś gigantycznym hipokrytą, odnośnie doświadczeń seksualnych: jeśli ktoś ma prawo oczekiwać od partnerki dziewictwa to sam powinien być prawiczkiem.
Jak miałeś wiele kobiet to palnij się w głowę zanim zaczniesz kogokolwiek oceniać przez pryzmat ilości partnerów.
Do tego zdecydowanie przeceniasz seks i rzucasz głupotami - typu uwag na temat rozmiaru członka, "rozepchanych" kobiet (rozumiem że po porodzie też będziesz miał pretensje do żony?) czy innych fizjologicznych cudów.
A teraz do rzeczy.
Na początek - zainteresowanie przeszłością partnerki nie wynika z kompleksów, ego ani strachu przed porównaniem.
Wynika to z prostej rzeczy na którą kilka osób w temacie już zwróciło uwagę ale zostali zignorowani - swój szuka swego.
Co w tym dziwnego że prawiczek szuka dziewicy a facet który uprawiał seks tylko z miłości chciałby partnerkę która podziela jego spojrzenie na seks?
Przecież to działa też w drugą stronę, niedoświadczone kobiety też szukają raczej kogoś "równego" sobie w kwestii doświadczeń niż takiego który co miesiąc zaliczał inną.
Choć pod tym względem akurat bardzo się różnimy, kwestia imperatywów biologicznych że kobiety wolą doświadczonych a faceci niedoświadczone...oczywiście bez generalizowania, są wyjątki które widzieliśmy w temacie.
Pojawiał się często w temacie temat "granicy" kiedy kobieta jest dla nas "porządna" a kiedy już "rozwiązła".
Trudno mi odpowiedzieć, to kwestia bardzo indywidualna ale jest parę jasnych kryteriów.
Facet który łączy seks z miłością nie zwiąże się z kobietą która uprawiała seks bez uczuć.
Nie musi być dziewicą ale więcej niż jeden partner na 2-3 lata może budzić wątpliwości, jak pisałem nie ma tu żadnej konkretnej liczby, to po prostu kwestia indywidualna.
Przeszłość seksualna (świadcząca o poglądach seksualnych) ma znaczenie tak samo jak inne poglądy - na role płci w małżeństwie, podział obowiązków, wychowanie dzieci czy nawet poglądy polityczne.
Jeśli ludzie zwiążą się pomimo tych różnic to związek nie wypali i tak samo w przypadku seksu - nawet jak facet zaakceptuje partnerkę która uprawiała seks dla zabawy to zawsze podświadomie będzie miał o to do niej żal.
I to nie jest wina kompleksów tylko zwyczajnego niedopasowania.
Dlatego skończmy z tą hipokryzją - każdy ma prawo dobierać partnerów jak chce, więc drogie panie niech was nie dziwi dlaczego faceci pytają o waszą przeszłość.
A pytają bardzo często, zakładając że facet sam nie ma bogatej przeszłości to prędzej czy później będzie chciał wiedzieć, wystarczy pogrzebać na forach idiotyczne tematy typu "ile miała facetów twoja żona" - myślę że spokojnie 90% jest tym zainteresowane, taka już męska natura.
Z tych tematów można też się dowiedzieć że praktycznie wszystkie kobiety nie mówią w tym temacie prawdy, nie muszę chyba mówić jaki ma sens budowanie związku na kłamstwie.
I tu przechodzimy do sedna tematu, zjawiska które chciał przedstawić autor.
Obecnie coraz więcej dziewczyn już w nastoletnim wieku "korzysta z życia", problem polega na tym że jest ich znacznie więcej niż w przypadku facetów którzy co ciekawe - z moich obserwacji wynika że coraz więcej facetów nie jest zainteresowanych seksem bez uczuć, podejrzewam że to wynik trudnych ekonomicznie czasów.
Chłopcy wchodząc w dorosłość nie są już w stanie samodzielnie utrzymać rodziny przez co traktują kobiety bardziej partnersko i zwyczajnie szukają stałych związków dających im poczucie stabilizacji.
I ta przepaść w doświadczeniach powoduje że dziewczyny muszą kłamać bo mają wielkie szanse że trafią na faceta który je odrzuci gdy dowie się jak się kiedyś bawiły.
Jakie to daje efekty?
Rosnącą w społeczeństwie nieufność w stosunku do kobiet co zaraz przedstawie na podstawie własnych obserwacji.
Przedstawię najpierw moje obserwacje z czasów technikum na przykładzie równoległych klas męskiej i żeńskiej.
W naszej klasie było 3 gości którzy często zmieniali partnerki, myślę że przez 4 lata technikum każdy z nich mógł przespać się kilkunastoma dziewczynami.
Było też kilku którzy mieli stałe partnerki przez kilka lat, z tego ci wiem 2 z nich jest już po ślubie - ot takie szkolne związki które jak widać przetrwały.
Najciekawsze, duża część jeśli nie większość była kompletnie nie zainteresowana przypadkowym seksem i jako że nie znaleźli stałej partnerki to obstawiam że 50% 20 letnich absolwentów była prawiczkami, wystarczy porównać sobie to z czasami 20-30 lat temu i wnioski są jasne - faceci są znacznie bardziej monogamiczni niż ich ojcowie, stąd mamy taki wysyp facetów dla których tak ważna jest przeszłość partnerki.
Co do klasy żeńskiej ograniczę się do stwierdzenia że proporcje była zdecydowanie odwrotne, praktycznie zerowe przywiązanie do dziewictwa a seks traktowany jak zabawa czy nawet rywalizacja.
Oczywiście i tam były wyjątki, obstawiam 3-5 dziewic w 28 osobowej klasie.
Ta przepaść powoduje jasny problem w postaci że dziewczyny chcąc znaleźć porządnego faceta muszą kłamać na temat swojej przeszłości, niestety faceci nie są już tak naiwni, wystarczająco dużo widzieli w szkole średniej żeby nie ufać kobietom.
Jaki jest tego efekt?
Większość facetów których znam zwyczajnie nie spotyka się z kobietami, ani długotrwałych związków ani jednorazowych przygód.
Co odpowiadają na pytanie o związki?
Poniżej 25 lat - rówieśniczki jeszcze nie dorosły do związku, zależy im tylko na zabawie.
Powyżej 25 lat - nie chce związku, rodziny nie założy bo nie jest w stanie zaufać kobiecie. "za dużo widział".
Zmierzam do tego że rosnąca przepaść poglądowa między płciami powoduje że coraz więcej facetów zwyczajnie nie chce mieć nic wspólnego z kobietami, nawet seks przestaje ich interesować (stąd wielkie zainteresowanie siłownią, nic lepiej nie tłumi potrzeb seksualnych niż zmęczenie).
Obecnie prawiczek 20+ to już naprawdę norma, co tylko pogłębia przepaść między doświadczeniem i "dopasowaniem" par.
Co ciekawe obecne pokolenie 20-30 latków nie jest jeszcze tak skrajne, w moim roczniku ta nieufność wobec kobiet zapoczątkowana została w wielki 17/18 lat gdy człowiek mógł oglądać zachowanie koleżanek.
Mam dobry kontakt z dzieciakami, i zauważyłem że obecnie takie podejście do kobiet kształtuje się już w gimnazjum w wieku 14/15 lat.
Najczęstsza odpowiedź na pytanie o dziewczynę brzmi: "A na co mi dziewczyna"?
Po przyjrzeniu się tej sytuacji doszedłem do takich wniosków:
- Znajoma pielęgniarka szkolna podkreśliła rosnącą różnicę w dojrzałości chłopców i dziewcząt. Dziewczęta bardzo wcześnie się rozwijają, to akurat powszechnie wiadomo. Problem że dojrzałość fizyczna nie idzie z tą psychiczną a wyniki badań pokazują jasno że przedwczesna inicjacja źle wpływa na późniejsze związki. Z kolei osoby które zaczęły współżycie późno (20+) tworzą dużo bardziej stabilne związki.
- Seksuolodzy zgodnie twierdzą że tak jak kiedyś średnia wieku inicjacji wynosił 18 lat a w przypadku osób poniżej 15 lat inicjację odbywało 2 razy więcej chłopców niż dziewcząt. Obecnie to się wyrównuje i wynosi około 15%. A według ich przewidywań kwestią czasu jest gdy to dziewczynki zaczną wcześniej rozpoczynać współżycie bo cały czas spada wiek inicjacji dziewcząt.
- Efekt tego jest taki że chłopcy w gimnazjum, w większości jeszcze myślący bardziej o kopaniu piłki niż seksie mają do czynienia z koleżankami które nie tylko im nie ustępują ale wręcz przodują w kwestii używek, dyskotek, związków czy samego seksu.
Co daje skutek w postaci kompletnego odstraszenia od dziewczyn.
To bardzo ciekawe jak w zaledwie 10 lat zmienili się młodzi ludzie, ten wiek w którym dziewczyny zaczynają otwarcie "bawić się" obniżył się o 2-3 lata.
I o to cała afera, jak dalej trendy będą tak postępować to każda dziewczyna będzie musiała okłamywać chłopaka odnośnie swojej przeszłości i o to właśnie autorowi chodziło, w dzisiejszym społeczeństwie każda musi się wyszumieć a potem oczekuje że facet nie będzie miał z tym problemu.
Drogie panie - to jest wasz wybór jak traktujecie seks ale zaakceptujcie jego konsekwencje w postaci braku możliwości związku z większością "porządnych" facetów, nie oszukujcie bo tą postawą dajecie przykład dzieciakom w szkołach i mamy coraz większy mizoginizm w społeczeństwie.
W czym się jeszcze przejawia?
Spójrzcie na ilość problemów w związkach z zazdrością czy właśnie przeszłością partnerki, to jest właśnie efekt nastoletnich szaleństw przez co faceci nie potrafią zaufać kobiecie.
Na dzisiaj to wciąż słabo widoczne ale to kwestia czasu zanim kobietom zacznie brakować facetów zainteresowanych związkiem.
Nie, nie mam zamiaru rzucać takiego śmiesznego apelu jak autor tematu typu "bądźcie cnotliwe a wy faceci nie dotykajcie używanych kobiet" - bo na to wpływu nie mamy jak również to nie nasza sprawa.
Trendy są jakie są i tego nie zahamujemy, bardziej ciekawi mnie przyszłość naszego kraju gdy zacznie brakować facetów zainteresowanych związkami.
Jeszcze rada dla autora.
Wyluzuj chłopie, twoja frustracja spowodowana brakiem kobiet które nie traktują seksu jak zabawy jest zrozumiała ale nic na to nie poradzisz.
Takie tematy nic nie zmienią więc przestań się spinać bo tylko jeszcze bardziej psujesz sobie nerwy.
Odpuść, nabierz dystansu do kobiet - to ich wybór i sprawa jak prowadzą swoje życie seksualne, nie musisz tego akceptować i się wiązać.
Lepiej iść przez życie samemu niż z kimś komu się nie ufa.
Na koniec trochę dyskusji do tematu:)
Teo napisał/a:Jak się jest marnym w łóżku to się dziewicy szuka 
Czy zawsze tak tu zaczynacie dyskusję? Dziecinada.
Teo napisał/a:Prawda jest taka, ze mądra kobieta i się wyszaleje i męża znajdzie. I będzie miala tyle kochanków ile sobie zechce, a swojemu wybrankowi powie, że jest prawie dziewicą, a on będzie w niebowziety 
Nie powinnaś tak pisać bo obrażasz mądre kobiety.
Mądra kobieta nie buduje związku na kłamstwie bo wie że jak facet ma z tym problem to związek nie ma sensu.
Taka kobieta jest sprytna i bynajmniej nie świadczy to o niej dobrze, nie wiem co cię tak cieszy.
Gary napisał/a:Dziewczyny szaleją i mają X partnerów. Chłopcy szaleją i mają X partnerek. Potem jedni spotykają drugich, zakochują się, tworzą małżeństwa. Potem są dzieci, praca, dom. Małżeństwa się psują. Wtedy albo ludzie siedzą nieszczęśliwi w małżeńśtwach, albo je rozwalają, albo zdradzają.
Nie każdy szaleje ale niewiedzę usprawiedliwiam wiekiem.
Twoje pokolenie było zupełnie inne ale współczuje doświadczeń, może trzeba było lepiej dobierać partnera to by nie było nieszczęścia, rozwodu lub zdrady.
kaisa_malene napisał/a:Nie wierzę w to, co czytam. Naprawdę istnieją jeszcze faceci, którzy mają tak staroświeckie poglądy...?
Nie wiem do którego postu się to odnosiło ale czy uprawianie seksu z miłości jest staroświeckie?
Teo napisał/a:Wyobraź sobie, że z obserwacji zauważyłam, że większe jest prawdopodobieństwo na zdradę ze strony dziewicy/prawiczka niż tego, co się wyszalał. Czemu? Bo taka dziewica, jak już przestanie dziewicą być, rozluźni się trochę i ten tajemny świat seksu pozna, to zaczyna się zastanawiać, jakby to było z kimś innym. Dużo łatwiej jest podjąć życiową decyzje, gdy się z "niejednego pieca chleb jadło" i to niekoniecznie tylko w sprawie seksu. Wtedy stawia się bardziej na uczucia, bo to, co się miało spróbować już się spróbowało i taki związek będzie trwalszy i stabilniejszy.
To może trzeba szukać dojrzałych ludzi?
Czy ludzie naprawdę muszą spróbować wszystkiego żeby zrozumieć czego chcą?
Mądry człowiek zna samego siebie i wie czego oczekuje od związku, nie musi jeść z kilku pieców żeby wiedzieć że to z tym pierwszym jest szczęśliwy.
Czarna Kotka napisał/a:Za satysfakcję w łóżku odpowiedzialne sa obie strony, więc kobieta musi też trochę poćwiczyć. 
Zawsze mnie ciekawiło czemu ludzie utożsamiają doświadczenie z wieloma partnerami?
A nie może poćwiczyć z tym jednym?
Nie rozumiem też facetów którzy mówią że nie chcą dziewic bo nic nie potrafią.
Może jestem dziwny ale uważam że sam najlepiej nauczę partnerkę seksu, nie muszą mnie wyręczać inni faceci.
Lwica_ napisał/a:Moje spostrzeżenia:
7. Naprawdę myślicie, że trzeba odbyć x stosunków z różnymi kobietami, by nabrać doświadczenia?
To dlaczego mój facet, którego jestem jedyną kobietą, przez te wszystkie lata zdobył ze mną w łóżku takie doświadczenie, że robi mi się gorąco na samą myśl o tym i wiem, że gdyby kiedyś miał inną partnerkę, potrafiłby ją w 100% zaspokoić? Ja tak samo - nabrałam ogromnego doświadczenia z jedynym partnerem łóżkowym i nie ma rzeczy, która mogłaby mnie zaskoczyć.
Da się? Da się. Ale po co tworzyć stały związek, skoro można iść na łatwiznę i zaliczać byle co i byle jak.
Rozumiem sytuację, w której mężczyzny nie interesują przelotne znajomości, tylko coś więcej i również szuka kobiety, która nie korzystała z przygodnego seksu.
Jeżeli jednak facet zalicza na potęgę, bo "taka jego natura" i dorabia sobie do tego żałosne ideologie, a potem szuka dziewicy lub prawie-dziewicy, to jest on, dla mnie osobiście, mentalnym zerem.
Dla jasności: ja innym do łóżek nie zaglądam. Szanuję wszystkich ludzi, niezależnie od ich poglądów i sposobu prowadzenia się (za wyjątkiem hipokrytów).
ALE: uznaję tylko seks z miłości, w związku. Nie wyobrażam sobie przygodnego seksu. W związku z tym nie chciałabym mieć partnera, który w takie przygody się bawił. Obrzydzałby mnie.
No i to jest przykład kobiety "porządnej" czyli takiej jaką szukają faceci wiążący seks z miłością.
Na przykładzie tego forum możecie sobie policzyć ile ich statystycznie jest i skąd taka frustracja autora tematu, jak mówiłem - współcześnie ta równowaga między płciami została bardzo zaburzona.
Teo napisał/a:Ale tak z drugiej strony... jakby pomyśleć, to czy taka, która miała jednego partnera przez wiele lat i robiła to z nim ciągle, wszędzie i na wszyskie sposoby przez te kilka lat, nie jest bardziej "rozr*chana" (wybaczcie słowo) niż ta, co miała 5 partnerów, ale z każdym robiła to po kilka razy tylko i w ostatecznym rozrachunku ponad połowę mniej razy niż ta pierwsza?
Czy tobie się wydaje że chodzi o jakiś przebieg czy co?
Naprawdę nic nie pojmujesz, przykre.
Tak, lepiej gdy dziewczyna będzie miała za sobą jeden związek w którym współżyła z miłości niż z 5 choćby jednorazowo ale dla zabawy.
Aż tak trudno zrozumieć że facet obchodzi dlaczego kobieta decydowała się na seks a nie w jaki sposób go uprawiała?
ego82 napisał/a:Ja wiem jedno. Męskie czy żeńskie k---y niczym się nie różnią. Każdy może robić co chce, kiedy chce, i z kim chce - z psem, suką czy własnym kotem. Należy jednak pamiętać, że małżeństwo to związek, który rządzi się swoimi zasadami, a takie prowadzenie się niestety w żaden sposób mu nie sprzyja, ponieważ bije ono prosto w jego system wartości i na wiele sposobów podważa, na przykład, przyszłą, potencjalną wierność podczas gdy taki związek to duża inwestycja i poświęcenie. Jeśli oboje, facet i kobieta, mają za sobą wiele związków, niepowodzeń, czy zaliczeń, to po prostu zostaną w otwartym związku, lub wezmą ślub i nie będzie to dla nich stanowić większego problemu. Nie jest to kwestia, co komu wolno, raczej kwestia równowagi między partnerami i ich systemu wartości, światopoglądu.
Dokładnie, świetne streszczenie całego tematu.
Niestety autor został zignorowany, widocznie bardziej ciekawa jest kłótnia z trollem.
moniaCo napisał/a:Dojrzałość polega na tym, by sobie wzajemnie nie wyliczać, nie rozliczać ile kto miał partnerów.
Dojrzałość polega na tym, by tą przeszłość zaakceptować, jeśli się daną osobę kocha i wiąże się z nią swoja przyszłość.
A takie problemy jak autor, to mają jedynie zakompleksieni frustraci, którzy się obawiają, że kobiecie mogło być z poprzednikiem lepiej w łóżku, więc dla bezpieczeństwa wymyślili taka teoryjkę, żeby uniknąć blamażu 
Dzięki ci Boże, że trafiłam na normalnego faceta, którego nie interesuje, czy miałam jednego, pięciu, czy piętnastu facetów przed nim. Jak opowiedziałam mu jakie autor ma podejście do tych spraw, to się tylko zaśmiał i popukał w czoło.
No ale cóż...do pewnych rzeczy trzeba dorosnąć, aczkolwiek istnieje ryzyko, że niektórzy nigdy nie dorastają.
Dojrzałość polega na przyznaniu się partnerowi ilu miało się partnerów i zaakceptowaniu że może mieć to wpływ na jego decyzję odnośnie związku.
Zamiast kpić radziłbym sobie uświadomić że są różni ludzie i nie każdy traktuje seks jak zabawę bez znaczenia.
jejciujejku napisał/a:Co wtedy pomyślą męscy uwodziciele? "Sukinkot. Ma tą jedyną dziewczynę, której żadnemu z nas nie udało się wtedy przelecieć!"
Serio? Czy ty masz 15 lat że obchodzi cię zdanie jakiś głąbów a kobietę traktujesz jak narzędzie do dowartościowania?
sluuu napisał/a:Ja miałam 6ciu partnerów (żadnego przygodnego), w tym dwa związki 5 i 7 lat. Ciekawa jestem, czy plasuję się już do rozwiązłych?
Czyli do 17 roku życia miałaś 4 partnerów, nie ukrywam że gdybym trafił na taką partnerkę to miałbym wątpliwości.
Ale pamiętajcie że nikt tu nie traktuje doświadczeń seksualnych jako jedynego kryterium, to raczej ostatnie co się sprawdza w przypadku poznawania kobiety.
Abizer napisał/a:jejciu- proponowałbym coś ustalić- jeżeli chodzi o to, że komuś nie odpowiada przeszłość seksualna partnera/partnerki i nie chce się z taką wiązać to nie rozumiem tutaj sprzeciwów. Powody mogą być różne (ktoś nie chce "używanej/go"- poużywał sobie w młodości to jest używany;)) i zakładanie z góry niedojrzałości jest moim zdaniem błędne. Komuś nie odpowiada i koniec. Jeżeli nie podoba mi się zielony kolor to czy ktoś mnie zmusza żebym go właśnie wybierał? I czy jeżeli nie chcę za żonę kobiety, która ma 70 lat a sam mam dajmy na to 35 to od razu wszystkie 70-latki uważam za gorsze??? Nie- są dla mnie nieodpowiednie ( a to nie to samo). Co nie zmienia faktu, że mając samemu przeszłość seksualną i wymagając jednocześnie jej braku od przyszłego partnera trąci to trochę hipokryzją, no ale wolno przecież.
Chorą jest tylko sytuacja, kiedy wbrew sobie bez przemyślenia konsekwencji wchodzi się z taką nieodpowiednią dla siebie osobą w związek i wypomina jej to co było kiedyś- to prowadzi do patologii i niszczy związek a w szczególności psychikę osoby którą wpędza się w poczucie winy- to jest dopiero niedojrzałość a rzekłbym nawet głupota.
Kolejne dobre podsumowanie tematu.
Czarna Kotka napisał/a:Nie tworzy po forach wątków, w których udowadnia, że te nieodpowiednie DLA NIEGO osoby nie powinny liczyć na szczęśliwy, długoletni związek.
Popatrz na ten fragment w pierwszym poście:
"Niech chłopak, którego rozkochała hipotetyczna bohaterka tej opowieści sobie poużywa, bo przecież jeszcze jest młody, niech go ta dziewczyna uszczęśliwi w imię miłości, którą go przecież darzy, tak jak kiedyś uszczęśliwiała innych i niech pogodzi się z tym, że nie będzie jego ostatnią. On nie jest dla niej. Dla niej jest przeznaczony mężczyzna, który swoje przeżył, a teraz chce się ustatkować i myśli o dzieciach, powiedzmy taki koło trzydziestki. Ale taki jegomość miłością się już nie pozwoli omamić. Patrzy trzeźwo na sytuację. Romantykiem już nie jest, być może był nim kiedyś, ale ileż to razy można kochać? "
Nie uważasz, że dominującą emocją w tym fragmencie jest chęć odwetu i ukarania "tych kobiet"?
Nie do końca, autorowi chodziło o to że te doświadczone kobiety nie powinny oszukiwać facetów i ukrywać swojej przeszłości.
Moim zdaniem o to chodzi w całym tym temacie.
Iceni napisał/a:Otoz wlasnie!
tak się zastanawiam na wlasnym przykladzie i skad ewentualnie facet mialby czerpac informacje na temat mojego zycia seksualnego, skoro jest ono rozlozone na 5 miast i 2 kraje?
Teoretycznie mogę wcisnac kazdemu dowolna historie. Sprrawdzic wiarygodnosci nie ma jak 
Cóż, tak samo jak twój facet może okazać się regularnym klientem prostytutek, rozumiem że takie fakty faceci powinni zatajać?
Z tego co ktoś pisał w tym temacie, dla kobiet jednak przeszłość ma znaczenie gdy chodzi o seks za pieniądze.
Nadal nie rozumiem co was tak cieszy, że możecie oszukiwać partnera? Gratuluję.
Teo napisał/a:W ogóle, cały ten wątek jest o prywatnej preferencji Autora i o dopasowaniu w ziwązku. Problem polega na tym tylko, że Autor swoje preferencje chce ustawić i ogłosić jako prawo powszechne i prawdę niepodważalną...
Myślę że wbrew pozorom temat dotyczy większości facetów i ma spory wpływ na społeczeństwo.
Inna sprawa że wy raczej nie spotykacie takich facetów bo zwyczajnie oni z nikim się nie wiążą.
Teo napisał/a:Noale logiczne powinno być, że jeśli nie pasuje nam bogata przeszłość seksualna u potencjalnych partnerów, to nie szukamy ich w gronie ludzi, którzy własnie taki styl życia uprawiają, proste. Zmieniamy towarzystwo i szukamy gdzie indziej, a nie linczujemy i palimy na stosie za to, że nam sie to nie podoba i my akurat tam nie możemy znaleźć partnera.
To znaczy gdzie?
Bo reguły nie ma, nawet zakonnica może mieć bogatą przeszłość:)
Mussuka napisał/a:wlasnie, sa Oazy, chory przykoscielne, kluby szchistow - tam ryzyko juz nieco mniejsze, ze sie na jakas szumowine trafi.
Oazy i inne religijne grupy raczej nie mają wspaniałej opinii, chyba że w hipokryzji.
Kobieta która tłumi swoją seksualność z powodu wiary po ślubie kiepsko się kontroluje, w tym przypadku zgadzam się że taka dziewica / prawiczek ma sporą szanse na zdradę.
Bardziej chodzi o ludzi którzy świadomie decydują że seks jest dla nich związany z uczuciami i poczekają na odpowiedniego partnera bo tego właśnie pragną a nie dlatego że ktoś im kazał.
BTW co do tego mają kluby szachistów?
moniaCo napisał/a:Ale jak zwyle kobiety są winne wszystkiemu...tak jakbyście Wy panowie seksu z nimi nie uprawiali.
No tu się kłania prawo 80/20.
To tylko przykład ale co stoi na przeszkodzie żeby 20 procent facetów spało z 80% kobiet.
I w tej sytuacji mamy 80% prawiczków przy 20 procentach dziewic, to że kobiety dużo dzisiaj "szaleją" w młodości wcale nie oznacza że faceci też.
Po prostu pewna część używa sobie "bardzo dużo" a większość wcale ale to tylko takie przykłady.
Często słyszę teksty że "nikt nie jest święty", a zdziwiłybyście się ilu dorosłych facetów nie ma żadnych doświadczeń, po prostu żaden facet publicznie się do tego przyznaje.
Teo napisał/a:Cóż... oczywiście bez sensu będzie wyprowadzanie z błędu, że długość się jednak liczy, nie? Długość się liczy tak samo, jak wielkość cycków - dla jednych jest to istotena, a dla innych nie. Ale żaden facet mi nie powie, że rozmiar cycków się nie liczy.
Generalizujesz i rzucasz stereotypami nie gorzej od niego.
Co masz na myśli że wielkość się nie liczy?
Oczywiście wolałbym żeby kobieta nie była całkiem "płaska" (podobnie jak żadna kobieta nie chce 5 cm penisa) ale w moim guście jest przeciętny biust, dużego po prostu nie lubię.
Zawsze mnie bawił ten stereotyp że faceci uwielbiają wielkie piersi, nie mniej zabawne niż kompleksy facetów na punkcie członka.
Kolibre napisał/a:Każdy ma prawo do błędów i jakbyscie poczytali troche mądrych książek to wiedzielibyście, że to kwestia samoakceptacji - może niektórzy czują się "gorzej" ze względu na zaszłości jakieś, lub bo urażona duma i tp, ale związek nie polega na tym bysmy łechtały waszą dumę !
Związek, miłość to bezwarunkowość. A przeszłość każdego w związku - jest wspomnieniem - nie dotyczy teraźniejszych relacji, na których budujemy.
Każdy ma prawo do błędów i każdy ma prawo do szukania partnera podobnego sobie.
Ja już jako nastolatek wiedziałem czego chcę od życia i żadnych błędów w kwestii związków nie popełniłem, co w tym dziwnego że oczekuje od partnerki że również miała rozum i jako nastolatka nie miała potrzeby "testować" kolegów.
Wbrew temu co mówi Starowicz faceci nie muszą po prostu akceptować przeszłości partnerek, to kwestia poglądów i "samoakceptacja" nic nie da, podobnie jak ze zdradą - wybaczyć można ale zapomnieć nigdy, i tak samo tutaj facet zawsze będzie pamiętał o przeszłości partnerki.
Rozumiem że przeszłość partnera chodzące na prostytutki czy na przykład karanego za przestępstwa seksualne również nie ma znaczenia?
Wiem że porównanie przesadzone ale o przeszłości się nie zapomina nigdy.
crejzi napisał/a:chyba jakieś kpiny. -.-
Połowa kobiecej populacji w tym momencie poradziła by sobie o niebo lepiej w przypadku 3 wojny światowej To już nie te czasy. Kiedyś oczywiście było to nie do pomyślenia ale czy teraz nie można kobiecie wybaczyć np jednorazowej przygody ? Chyba też mamy prawo się zabawić
3 wojna światowa zakończyłaby historię ludzkości, to nie "seksmisja" żeby ktoś przetrwał wojnę nuklearną.
0,03% nuklearnego arsenału świata wystarczyłoby żeby wywołać nuklearną zimę i zakończyć los tego pokręconego gatunku:)
Co mają czasy do tego że faceci łączą miłość z seksem i tego samego oczekują od partnerek?
Oczywiście że możecie się zabawić, pod warunkiem że nie będziecie ukrywać tego przed partnerem, elementarna uczciwość i tyle.
Klaus napisał/a:Mądre jak moja siostra tak, a głupie gęsi nie, sam jestem ogniwem pośrednim pomiędzy facetem a kobietą, trochę aseksualny więc patrzę przez pryzmat sprawiedliwości społecznej i równości.
Wasze "argumenty" można potłuc o kant sciany poneiważ ilość partnerów nei decydduje o miłosci a o zdobywaniu doświadczenia i tyczy to wszytskich bez wzgledu na płeć, młodość to szaleństwo i przygody więc nie kombinuj metodą kalego.
Altawizmy to bzdura którą promuje patriarchalny episkopat i cały tzw system, uwazam że gender może wiele zmienić w tej materi 
Jak ktos nie umei oddzielić seksu od miłosci to ma problem i jeszcze używa wulgaryzmów to widać jakie za przeproszeniem wyznaje wartości, pewnei jesteś jednym z tych co skrzywdzili wiele kobiet o nich piszą i boli cię to i masz czelnosć bezczelnie pisać na forum przeznaczonym dla kobniet,w iecej pokory.
Mądre oszukują i budują związki na kłamstwie?
Bez komentarza, gratuluję siostry.
Młodość to szaleństwo? Dlaczego?
Kiedyś w dyskusji o zakładaniu rodziny w wieku 20-22 lat wypowiadały się oburzone kobiety które same urodziły dzieci po 30-tce i mówiły że mając 20 lat trzeba się wyszumieć.
Pytałem wiec co to znaczy wyszumieć i dlaczego jest obowiązkowe ale odpowiedzi nie uzyskałem, ja mając 17-18 lat wiedziałem już czego od życia chcę i bynajmniej nie należy do tego zaliczanie kobiet czy korzystanie z używek.
Jak moi koledzy ciągle pili ja miałem ciekawsze zajęcia, moim zdaniem to po prostu kwestia dojrzałości - niektórzy muszą się wyszaleć do 30-tki a niektórzy nie muszą robić błędów i głupot żeby być szczęśliwi.
Co do gender śmieszy mnie gadanie o tym w Polsce gdy np. w Norwegii czyli w kraju gdzie równouprawnienie jest najlepsze już dawno obalono teorie gender i zamknięto tamtejszy wydział uniwersytecki tego cyrku.
To stoi w sprzeczności z naukowymi podstawami, zwyczajna polityczna ideologia i tyle.
Jeśli ktoś nie umie oddzielić seksu od miłości to ma problem?
A może problem ma osoba która okłamuje partnera bo nie potrafi zrozumieć że dla niego seks jest nierozerwalnie połączony z miłością.
Zabawna z ciebie osóbka, tylko ta retoryka przeraża.
Metyl napisał/a:Bo czy ktoś kto ocenia ludzi po tym ile razy i z kim oraz dlaczego sypiali jest gotowy na poważny związek?
A czy ktoś kto ocenia ludzi po ich pracy / wykształceniu / wyglądzie / wieku / zainteresowaniach jest gotowy na poważny związek?
Kryterium związku równie istotne co każde inne, nie rozumiem czemu tak się oburzacie że kogoś interesuje podejście do seksu, to raczej oczywiste że powód dla którego człowiek uprawia seks jest ważny.
Klaus napisał/a:Coś się trollu boisz ze mną rozmawiać uniaksz argumentów, pamiętaj jesteś tu tylko gościem, chyba czytałeś regulamin.
W ogóle nei znasz kobeicej psychika a wypowiadasz się w tonie znawcy, ja mam o rok młodszą siostrę więc troszkę się znam.
Serio, i to aliena macie za trolla?
Mam siostrę więc się znam, no nie wyrobię.
NO WIĘC PODSUMOWANIE DLA TYCH KTÓRYM NIE CHCIAŁO SIĘ CZYTAĆ
W CAŁYM TEMACIE NIE CHODZI O TO ŻE KOBIETY SYPIAJĄ Z WIELOMA MĘŻCZYZNAMI TYLKO O TO ŻE UKRYWAJĄ SWOJĄ PRZESZŁOŚĆ.
FACET MA PRAWO SZUKAĆ NIEDOŚWIADCZONEJ KOBIETY GDY SAM TAKI JEST, PROBLEM AUTORA TKWI W TYM ŻE KOBIETY CZĘSTO KŁAMIĄ I BUDUJĄ ZWIĄZEK NA OSZUSTWIE
A teraz skończcie dyskusje z tym trollem bo już kilka osób próbowało wyjaśnić o co chodzi w temacie ale zostały zignorowane, mam nadzieję że mój post rozwiąże całą dyskusję i pomoże użytkowniczkom zrozumieć dlaczego przeszłość seksualna ma dla facetów takie znaczenie.
PS. Mam nadzieję że pobiłem rekord długości postu na tym forum.