Hej, widzę, że znów ktoś dołączył- super, wątek nam się rozwija
Witam nową koleżankę 
Jeśli chodzi o Twoją sytuację to myślę jak dziewczyny. Pojedz lepiej do tego szpitala, w ogóle jakoś dziwnie to wygląda, ja też byłam rejestrowana automatycznie, dostałam list z terminem jak reszta.
Pregnancy notes to ta fioletowa książka a4 właśnie. Tam na początku podane są numery telefonów, jest też do położnych. To pod ten nr dzwonisz, czy bezpośrednio do przychodni?
Tutaj zupełnie inaczej ciążę prowadzą, niż w Polsce, ale szczerze powiem, że nie wiem czy gorzej. Nie wiem czy jest sens badań ginekologicznych i scanów co wizytę, jeżeli wszystko przebiega prawidłowo i nic niepokojącego się nie dzieje. Jedyne co mnie dziwi pierwszy scan w 12 tc, a wcześniej to tak naprawdę nic nie wiadomo- czy ciąża się rozwija, czy jest we właściwym miejscu i czy w ogóle jest, bo wszystko jest na słowo.
I tak na marginesie to mi położna NIGDY nie sprawdzała serca dziecka. Ani w pierwszej ciąży, ani teraz. W ogóle to aparat do tego widziałam dopiero w dniu cesarki, wtedy badali serce.
A co do życia w UK to ja tu jestem 7 lat i wiele razy już chciałam rzucać wszystko w diabły i do domu wracać
Wyjechałam zaraz po maturze, mieszkałam w Szkocji i tego okresu zbyt miło nie wspominam. Dopiero jak przeniosłam się do Anglii, zaczęłam lepszą pracę, jakoś wyszłam na prostą. Dziś mam tutaj też mamę i siostrę, więc sama nie jestem, ale reszta rodziny i przyjaciele zostali w Pl. Nie żałuję decyzji o wyjeździe, chociaż coraz częściej myślę o tym, że chciałabym jednak kiedyś do Pl wrócić. Czy wrócę? Raczej nie, bo podobnie do Ciebie przeraża mnie wizja zaczynania wszystkiego od nowa. W pl musielibyśmy z moim szukać pracy, domu do wynajęcia itd. Nawet nie wiadomo czy udałoby nam się na to wszystko zarobić... No i druga sprawa- my się tutaj poznaliśmy, pochodzimy z zupełnie innych części Polski- więc gdzie mielibyśmy mieszkać? Każde chciałoby u siebie.
Gee, Iskierko, został Wam jeszcze tydzień. Jak samopoczucie? Wszystko dopięte na ostatni guzik?