Dziękuje, że ktoś mnie zauważył...tak bardzo dziękuję, ale to nie koniec ,bo nie zawsze mogę pisać. Nie wytrzymałam odeszłam 1 raz, mama pomogła zadbałam o siebie ,pisałam prace dla koleżanek, a one pomogły mi znalazły dziewczynę która sprzedawała mi rzeczy po dziecku, mama mi wszystko kupiła, a ja czułam ,ze komuś pomagam, dzieki mnie zdawały do następnych klas . Przed narodzinami córki ,mąż błagał bym wróciła, wszystko się zmieni, Wróciłam, urodziła się Oliwka, była cudowna .Tęściowa zawsze wiedziała lepiej, wszystko lepiej ,że krowie mleko najlepsze, kiedy na spacer, zawsze tyle roboty, gdy ja chciałam zrobić wcześniej remont (mieliśmy stare meble ,taki pokoik)to nie było czasu ,a jak ja byłam w szpitalu ,został po malowany.to był listopad, gdy wróciłam ,ze szpitala wzięła mojego mąż, swoją siostrę i naszą kasę ze ślubu i kupiła nam meble ,łóżko ,dywan i ławę, a ja zostałam w domu, mówiłam ,że możemy to zrobić póżniej, ale nie ona była dla mnie taka dobra , wszystko musiło być pod jej kontrolą, płakałam bo z jakiej to racji ,ona ,to były nasze pieniądze, ja zostałam i gotowałam, potem zostałam nazwana niewdzięcznicą, szybką wróciłam do pracy. potem było wiele kłótni ,wyzwisk i poniżeń, odeszłam po raz kolejny, co do kasy nie dostawaliśmy nie zbyt dużo ,wiem, że na tamte czasy 300-400 zł, rok 2001.a oni w tym czasie stawiali nową oborę, zawsze pracowałam .odchodziłam i wracałam, w końcu odeszłam tak porządnie do mamy, miałam chyba depresje, siostra mnie wspierała i przyjaciółka, która z stamtąd zabrała. nie miałam ochoty żyć, opiekować Oliwką, mąż straszył i obwiniał. myślałam, że jestem skończona, ale pewnego dnia siedząc w piaskownicy patrząc na córkę ,coś mnie tknęło ,ktoś powiedział, dasz radę. następnego dnia złożyłam podanie do pracy do pobliskiej stacji paliw ,to chyba był mój anioł stróż, wiecie co dostałam się ,zaczęłam pracować, nawet bardzo dobrze zarabiać, było mnie stać na przeczkole ,na ubrania, mamie bardzo dużo pomagałam, zrobiliśmy remont, zrobiłam prawko ,kurs księgowości ,zaczęłam szkołę policealną rachunkowość , znalazłam jeszcze jedną pracę ,pracowałam 24h na stacji i jeszcze 8 czasem godzin w sklepie dziecięcym, on założył sprawę o rozwód, ja o alimenty. miałam wtedy tyle siły ,poznałam wielu miłych ludzi i przyjaciół, którzy wierzyli we mnie .DZIEKUJĘ WAM BARDZO. były kłótnie ,potem zastraszania, poniżenia, ale potem szacunek ,wydawała się miłość ,opiekował się Oliwką czytał jej książki, opiekował się nią, mną, kiedy było trzeba robił wszystko ,znajdował czas, były kwiaty ,piękne słowa, obietnice, ale w domu którym mieszkałam ,miałam ojca który pił, kłócił się, wiecznie było mu żle ,wypominał mi ,ze mieszkam, mało kasy.na tamte czasy zarabiałam duże pieniądze, ale wiecznie było źle .zaczęliśmy więcej rozmawiać, on mówił ,że kocha ,co tu pisać chyba wszystko mi mówił co chciałam usłyszeć, w domu co raz gorzej ,potem sprawa rozwodowa, ugodowa ,obiecał ,że się wyprowadzi ,na sprawie powiedział, że mnie kocha i że nie chce rozwodu, zaczęliśmy układać życie(oczywiści teściowa namówiła do rozwodu i wszystkim opowiadali ,że nie chciałam robić na wsi, choć to było wszystko nieprawdą)oni wielcy gospodarze wszystkich znali ,a ja...potem była kolejna ciąża, straciłam pracę, w domu nie było życia z obietnic pozostały puste słowa....kolejna przeprowadzka ,pomyślicie jak można być takim naiwnym, ale jak ma się dziecko które jest dla ciebie wszystkim, ty nie miałeś nic(mieszkałam na stancji z rodzicami i siostrą, ojciec pił i wiecznie się kłócił i wyzywał, nie było łazienki, wstyd koleżankę zaprosić, chłopaka, a jak się mieszka nie u siebie to też wszystko przeszkadza)KTÓRA MATKA BY CHCIAŁA TAKIEGO ŻYCIA DLA SWOJEGO DZIECKA, jeżeli pojawi się choć maleńka szansa na lepsze życie, na rodzinę o której zawsze się marzy...muszę kończyć cdn...