netkobietyWszystkie działy
Relacje z przyjaciółmi, relacje w rodzinie

Teściowa i mieszkanie

201 odpowiedzi32 851 wyświetleńzałożony przez ladylazarus, 24.01.2014

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony Poprzednia 1 2 3 4 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 66 do 130 z 202 ]

66

Odp: Teściowa i mieszkanie
chaber05 napisał/a:

Syn sobie wykalkulował, że tanim kosztem zyska rodzinę i mieszkanie.

Nie wydaje mi się, żeby była w tym kalkulacja.(Zbyt) Wielu młodych ludzi wychodzi z założenia, ze tak ma być; mi tez mama od małego mówiła ''jak kiedyś mi przyprowadzisz synowa...'' i to było kontekście wspólnego mieszkania.
Osobna sprawa, ze z męskiego punktu widzenia, takie babskie konflikty typu: ze jedna druga poucza jak dodać śmietany do zupy- wydaja się groteskowe i bez znaczenia, i w sumie świadczą o tym jak zonie jest dobrze, skoro nie ma innych zmartwień.

67

Odp: Teściowa i mieszkanie

a to tak jest najpierw rodzice przepisują dzieciom domy a potem zdziwieni że syn przyprowadza żonę,no trzeba było się z tym liczyć że tak będzie
u mojego było tak że dom i gospodarkę przepisali na niego bo córki nie chciały,a pozbyć się musieli żeby renty dostać
ja ze swoją teściową mieszkałam na jednym garnuszku ok 2 lat,szczerze żadna z nas dłużej by nie wytrzymała,nie dochodziło u nas do spieć ale powiedzmy że każda w swoich garach miesza inaczej
więc powiedziałam partnerowi  wracamy do mojego mieszkania(mieszkaliśmy tam 4lata) albo robimy poddasze i zyjemy po swojemu
zrobiliśmy poddasze,mamy swoje gary,jeśli jest bałagan to jest nasz i innym nic do tego ,oczywiście to wszystko jest w jednym domu,ale rachunki też tak płacimy że nikt nie czuje się pokrzywdzony,
a mieszkanie moje jest więc  jak coś zawsze jest gdzie wrócić

68

Odp: Teściowa i mieszkanie

No właśnie, o co chodzi z tym przyprowadzaniem synowej? Zastanawialiście się?

Starsza pani chce towarzystwa, pomocy. Ona widzi ten układ inaczej. Chce żeby korzystano z jej doświadczenia, słuchano rad, liczono z opiniami.
Synowa nie chce rad, doświadczenia teściowej nie uznaje. Nie będzie wdzięczna za danie dachu nad głową. Najlepiej niech teściowa zamknie się w swoim pokoju i nie wychodzi.

Pitagoras Tobie wydają się owe konflikty groteskowe. Natomiast nas kobiety śmieszą spory o porządek i metodykę układania narzędzi w szopie, o klucze w garażu. O to czy zięć powinien parkować swój samochód w garażu, bo nowszy, czy pod chmurką, bo teścia gracik nie odpali w te mrozy. Co kto lubi, kurna.

69

Odp: Teściowa i mieszkanie
lena812 napisał/a:

a to tak jest najpierw rodzice przepisują dzieciom domy a potem zdziwieni że syn przyprowadza żonę,no trzeba było się z tym liczyć że tak będzie
u mojego było tak że dom i gospodarkę przepisali na niego bo córki nie chciały,a pozbyć się musieli żeby renty dostać
ja ze swoją teściową mieszkałam na jednym garnuszku ok 2 lat,szczerze żadna z nas dłużej by nie wytrzymała,nie dochodziło u nas do spieć ale powiedzmy że każda w swoich garach miesza inaczej
więc powiedziałam partnerowi  wracamy do mojego mieszkania(mieszkaliśmy tam 4lata) albo robimy poddasze i zyjemy po swojemu
zrobiliśmy poddasze,mamy swoje gary,jeśli jest bałagan to jest nasz i innym nic do tego ,oczywiście to wszystko jest w jednym domu,ale rachunki też tak płacimy że nikt nie czuje się pokrzywdzony,
a mieszkanie moje jest więc  jak coś zawsze jest gdzie wrócić

Prawie jak u mnie. Mój mąż dłuuuugo przed poznaniem mnie miał przepisany dom. Po rozmowach z nim wiem, że żył z myślą, że przyprowadzi kobiete i będzie ok.Bo przecież już jest dom czego można chciec skoro inni tego nie mają. A ja nie byłam zachwycona powiedziałam co mnie boli i długo wracałam do tego. Jeszcze przed ślubem włożyliśmy w remont sporo wspólnej kasy aby wszyscy mieli jakieś warunki. Nowe okna, drzwi, cały sprzęt agd , kuchnia  zrobiona od podstaw.  Jakby policzyć to jeszcze dwa lata pracy za granicą i byłoby na własne mieszkanie. Ale skoro on ma dom to po co mieszkanie??? I tak wkółko ciągle ten sam temat. Mam to szczęście, że remont trwa i też będe mieć swoje gary.

70

Odp: Teściowa i mieszkanie

Ale dlaczego wiązać się z człowiekiem na całe życie jeśli nie idzie się dogadać?! Ja tego naprawdę nierozumiem. Przecież preferencje mieszkaniowe, co kto ma i kto, gdzie i jak by wolał, jest PODSTAWĄ przyszłego życia! To nie jest kolor pościeli, czy decyzja, że w tym tygodniu idziemy na hamburgery, a miała być pizza... Przecież logiczne powinno być to, że jeśli nie dogadam się z partenrem w spawie mieszkania, nie osiągniemy kompromisu, nie podejmiemy wiążących decyzji, to przecież NIC z nim nie ustalimy w przyszłości, bo niby jak?!

Sławetne "jakoś to będzie" ma moc porównywalną z "zamknę oczy, policzę do trzech i zło zniknie"...

71

Odp: Teściowa i mieszkanie

Od zawsze tak było, że nowe chce wyprzec stare.
Kiedyś córce wyłamywano biodro, jako kulawa nie miała dużych szans na zamążpójście, dochowywała rodziców.
Natomiast starych i niedołężnych obejmował tzw. "wygon". Czyli babinkę czy dziadunia wyprawiano w ciemną noc i na srogi mróz. Nikt się nie bronił, ich śmierc była wybawieniem dla głodnej reszty.

Ta walka synowej z teściową towarzyszy ludzkości od wieków i nie zaniknie. Najzagorzalsza tam, gdzie biedniej. Holenderka, Norweżka nie ma takich problemów. Wychodzi za mąż znacznie później, nie ogląda się na majątek męża. Sama pracuje, sama się utrzymuje. Nie wymusza na mężu posiadania dzieci. nie ma też aż takiego prania brudów podczas rozwodu. Alimenty są płacone, system ich ściągania jest lepiej dopracowany. Kobieta wie, że nie będzie przymierac głodem, bo ma pracę oraz konkretny socjal. Przez myśl jej nie przejdzie zamieszkanie u teściów, a teściom jojczenie, że nie ma kto się nimi na starosc zajac. Takie rzeczy tylko w Polandii oraz na południu Europy.

W tej chwili szarpiemy się pomiędzy starym, a nowym porządkiem. Synowe chciałyby miec, ale nie pracowac na to. Teściowie chcą darowac to i owo, ale nie za darmo. Synowa rżnie głupa, udajac, że nic nie wie, nie spotkała się z takim rozumowaniem. Teściowa wkurzona, bo już załapała, jak ją zamierzają wyrolowac.

72 Ostatnio edytowany przez Joga (2014-01-29 09:18:07)

Odp: Teściowa i mieszkanie
chaber05 napisał/a:

Od zawsze tak było, że nowe chce wyprzec stare.
Kiedyś córce wyłamywano biodro, jako kulawa nie miała dużych szans na zamążpójście, dochowywała rodziców.
Natomiast starych i niedołężnych obejmował tzw. "wygon". Czyli babinkę czy dziadunia wyprawiano w ciemną noc i na srogi mróz. Nikt się nie bronił, ich śmierc była wybawieniem dla głodnej reszty.

Ta walka synowej z teściową towarzyszy ludzkości od wieków i nie zaniknie. Najzagorzalsza tam, gdzie biedniej. Holenderka, Norweżka nie ma takich problemów. Wychodzi za mąż znacznie później, nie ogląda się na majątek męża. Sama pracuje, sama się utrzymuje. Nie wymusza na mężu posiadania dzieci. nie ma też aż takiego prania brudów podczas rozwodu. Alimenty są płacone, system ich ściągania jest lepiej dopracowany. Kobieta wie, że nie będzie przymierac głodem, bo ma pracę oraz konkretny socjal. Przez myśl jej nie przejdzie zamieszkanie u teściów, a teściom jojczenie, że nie ma kto się nimi na starosc zajac. Takie rzeczy tylko w Polandii oraz na południu Europy.

W tej chwili szarpiemy się pomiędzy starym, a nowym porządkiem. Synowe chciałyby miec, ale nie pracowac na to. Teściowie chcą darowac to i owo, ale nie za darmo. Synowa rżnie głupa, udajac, że nic nie wie, nie spotkała się z takim rozumowaniem. Teściowa wkurzona, bo już załapała, jak ją zamierzają wyrolowac.

Ładnie to napisałaś Chaber dodałabym jeszcze coś smile W bardziej rozwiniętych i bogatszych państwach, rodzice żyją swoim życiem a nie życiem swoich dzieci, które często są już dorosłe. Może wejdziemy na watek o ślubach i wrzucimy tam temat o wrednej teściowej i pokrzywdzonej synowej?? big_smile ...ocalimy jakąś biedaczkę, która zamierza zamieszkać w domu teściów.

73 Ostatnio edytowany przez chaber05 (2014-01-29 09:36:39)

Odp: Teściowa i mieszkanie

Nawet o jedną duszę warto zawalczyc.
Natomiast co z mężczyznami? Oni chcą miec seks, kochankę i kucharkę oraz sprzątaczkę, rodziną nie pogardzą - lecz za jasną nie wytłumaczysz, że z jego mamusią nie da się dogadac (chyba tylko jemu).

Ja sparzyłam sobie też łapy na uświadamianiu starszych. Tym też nie wytłumaczysz, że dziecko nie musi się nami na starosc zajmowac osobiście. Dorobiło się czegoś i może wybierac, nikt go nie zmusi. Wyobraź sobie, że to też się ludziom nie podoba.
Jakaś mania wymuszania zapanowała.

74 Ostatnio edytowany przez Joga (2014-01-29 10:29:22)

Odp: Teściowa i mieszkanie
chaber05 napisał/a:

Nawet o jedną duszę warto zawalczyc.
Natomiast co z mężczyznami? Oni chcą miec seks, kochankę i kucharkę oraz sprzątaczkę, rodziną nie pogardzą - lecz za jasną nie wytłumaczysz, że z jego mamusią nie da się dogadac (chyba tylko jemu).

Ja sparzyłam sobie też łapy na uświadamianiu starszych. Tym też nie wytłumaczysz, że dziecko nie musi się nami na starosc zajmowac osobiście. Dorobiło się czegoś i może wybierac, nikt go nie zmusi. Wyobraź sobie, że to też się ludziom nie podoba.
Jakaś mania wymuszania zapanowała.

Chaber big_smile i wszystko na temat!
Mnie nigdy nawet przez myśl nie przeszło, że mogłabym mieszkać z rodzicami, męża o mojej mamie nie wspomnę. Byłoby mi wstyd, bo dla mnie dorosłość to niezależność, w każdej sferze życia. Dla niektórych dorosłość to tylko obrączka na palcu...

pitagoras napisał/a:
chaber05 napisał/a:

Holenderka, Norweżka nie ma takich problemów. Wychodzi za mąż znacznie później.

Tylko ze w Holandii standardem jest praca nastolatków i nie wisi się na rodzicach do trzydziestki.Dzieci wyfruwają z gniazda jak tylko mogą najwcześniej.A jak rodzice potrzebują opieki to się dla nich zatrudnia Polkę. Mozna się wywiązać z moralnego obowiązku i jednocześnie żyć własnym życiem. I wszyscy zadowoleni. Pytanie metafizyczne: czy oni tak robią, bo jest im lepiej; czy jest im lepiej bo tak robią?

Pitagoras Myślę, że i jedno i drugie big_smile u nas od razu podniosły by się głosy, że wyrodne dzieci, a ja uważam, że skoro rodzice opiekę mają dobrą, być może lepszą niż w domu, wszyscy są wypoczęci i szczęśliwi to dlaczego nie? U nas panuje mit poświęcenia, udręczenia, Polak-męczennikiem być musi bo inaczej do nieba nie pójdzie!

75

Odp: Teściowa i mieszkanie
chaber05 napisał/a:

Holenderka, Norweżka nie ma takich problemów. Wychodzi za mąż znacznie później.

Tylko ze w Holandii standardem jest praca nastolatków i nie wisi się na rodzicach do trzydziestki.Dzieci wyfruwają z gniazda jak tylko mogą najwcześniej.A jak rodzice potrzebują opieki to się dla nich zatrudnia Polkę. Mozna się wywiązać z moralnego obowiązku i jednocześnie żyć własnym życiem. I wszyscy zadowoleni. Pytanie metafizyczne: czy oni tak robią, bo jest im lepiej; czy jest im lepiej bo tak robią?

76

Odp: Teściowa i mieszkanie

troche mi szkoda autorki, kolejna mloda dziewczyna co się dała nabrac.
ja trochę czytam te forum, to widzę jak sprawy się mają. ale która z młodych, szczęśliwych, przedślubnych narzeczonych myśli o czymś takim co będzie później.

77 Ostatnio edytowany przez Joga (2014-01-29 11:14:12)

Odp: Teściowa i mieszkanie
nokiaaa napisał/a:

troche mi szkoda autorki, kolejna mloda dziewczyna co się dała nabrac.
ja trochę czytam te forum, to widzę jak sprawy się mają. ale która z młodych, szczęśliwych, przedślubnych narzeczonych myśli o czymś takim co będzie później.

No i jak grochem o ścianę smile
Właśnie o tym nokiaaa mówimy z Chaber i Pitagorasem, że to jest temat na który TRZEBA rozmawiać. To o czym się rozmawia przed ślubem?
Bo ja rozmawiałam o tym jak chciałabym, żeby wyglądało moje życie, czy chcemy dzieci, gdzie będziemy mieszkać, co z pracą - to są tematy ważne.
Ja tak jak napisałam nie wyobrażałam sobie mieszkania z teściami, choć taka propozycja padła bo wynajmowaliśmy mieszkanie i budowaliśmy dom, teściowa chciała "przyoszczędzić" nasze pieniądze big_smile Nie zgodziłam się, podziękowałam grzecznie a ona próbowała do "usrania" bo taki ma charakter.
Ja nie rozmawiałam z mężem o planach podróży poślubnej, wesela nie było tylko przyjęcie na kilkanaście osób - co też teściową bolało, bo jak to? bez limuzyny? Bez fajerwerków? Do ślubu pojechaliśmy wysłużonym autem męża i to też budziło jej protest bo nawet białe nie było, same nieszczęścia spadły na nią a największym jestem ja big_smile
Wstydziła się i nikomu nie pochwaliła się, że syn się żeni big_smile Nawet jej rodzeni bracia nie wiedzieli, choć spotykała się z nimi co najmniej raz w tygodniu. Sami zapłaciliśmy za nasz ślub i przyjęcie bo wstyd byłoby mi brać kasę od rodziców. Nie mów proszę, że to dziwne, bo dla mnie to oczywiste. Dorośli ludzie decydują się na wspólne życie i podchodzą do tematu rozsądnie, praca, mieszkanie, ślub, dzieci i nie mogło być inaczej, przynajmniej u nas big_smile

78 Ostatnio edytowany przez nokiaaa (2014-01-29 11:34:10)

Odp: Teściowa i mieszkanie

eh dziewczyny.
niezlośliwie powiem, że niewiele jest takich dziewczyn jak ty joga, reszta forumowiczek z racji wieku(po30stce) i doświadczenia wspaniale radzi, jednak wpierw trzeba przezyc te kilkanaście-dziesiąt lat związku aby pisac tak mądrze. wiekszosc 20latek da sie urobic, są mlode, naiwne, zakochane, malo zarabiaja/albo dadza sobie wmówić że nie musza pracowac, a mozna mieszkac u rodziców i tesciów i bedzie dobrze.
nie będzie.trafiacie na takie forum, wplątane w takie relacje rodzinne ktorych zerwac sie nie da, albo trzeba wziąc rozwód i rozwalic rodzine.
przypomina mi się jeżyk z przeprowadzki z miasta na wies, postawila na swoim, zamieszkala w swoim domu i okazalo sie, ze męża nie kocha a malzenstwo to farsa. oto cena mieszkania z tesciową.

79 Ostatnio edytowany przez chaber05 (2014-01-29 12:11:04)

Odp: Teściowa i mieszkanie

Natomiast ja sobie nie wyobrażam, że mój syn (hipotetycznie) żeniac się z córką Jogi, zażąda automatycznie prawa do połowy chałupy. Że będzie przestawiał Jogę i jej męża, szarogęsił się tam, bo zięciem został i rozmnażac się chce. Stara Joga będzie stała na przeszkodzie, to ją opisze na forum. Zołza jedna, nie podzieli sie majątkiem z zięciuniem.

80 Ostatnio edytowany przez Joga (2014-01-29 12:37:40)

Odp: Teściowa i mieszkanie
chaber05 napisał/a:

Natomiast ja sobie nie wyobrażam, że mój syn (hipotetycznie) żeniac się z córką Jogi, zażąda automatycznie prawa do połowy chałupy. Że będzie przestawiał Jogę i jej męża, szarogęsił się tam, bo zięciem został i rozmnażac się chce. Stara Joga będzie stała na przeszkodzie, to ją opisze na forum. Zołza jedna, nie podzieli sie majątkiem z zięciuniem.

big_smile moja córka właśnie skończyła 5 lat! dawaj zdjęcie syna, jak się spodoba zeswatamy jak w islamie big_smile

nokiaaa ja jestem "po trzydziestce" i nie jestem ideałem ale od zawsze wiedziałam czego na pewno nie chcę, nawet jak miałam przysłowiowe lat dwadzieścia, męża lenia i alkoholika, który mnie nie szanuje, do ślubu z brzuchem iść nie chciałam, nie dlatego że to wstyd ale dlatego, że ślub chciałam wziąć dlatego, że chcę a nie dlatego, że pojawił się inny powód. Nie chciałam mieszkać z teściową albo moją mamą. Jeszcze trochę może bym powymieniała. Nie wiem jaką będę teściową ale mam nadzieję, że zestarzejemy się fajnie razem z mężem i nie będziemy żyli życiem naszych dzieci. Ale tak najbardziej to bym chciała, żeby nasze dzieci były samodzielne i mądre podejmowały decyzje i żeby stworzyły fajne związki z wartościowymi ludźmi, no i były szczęśliwe smile takie życzenie mam do złotej rybki big_smile

81 Ostatnio edytowany przez chaber05 (2014-01-29 13:23:52)

Odp: Teściowa i mieszkanie

I tak trzymac Joga! Im więcej masz lat, tym wykazujesz zdrowszy egoizm ( z tym wiekiem to komplement ). Pozytywne zmiany u Ciebie nastąpiły.

Najmłodszy ma 21 lat, chyba za stary? Ale na modłę islamską, czemu nie, przejdzie! Córka miałaby ekscentryczna teściową. Luz i wywalone na wszystko, odwiedziny góra dwa razy w roku. Życ nie umierac!

Wiesz jak dobrze jest bez dzieci w domu? Śpiewamy sobie z mężem piosenkę Kultu: Wyjechali na studia nasi podopieczni, gdy synów nie ma w domu - to jesteśmy niegrzeczni....

82 Ostatnio edytowany przez Joga (2014-01-29 15:01:42)

Odp: Teściowa i mieszkanie
chaber05 napisał/a:

I tak trzymac Joga! Im więcej masz lat, tym wykazujesz zdrowszy egoizm ( z tym wiekiem to komplement ). Pozytywne zmiany u Ciebie nastąpiły.

Najmłodszy ma 21 lat, chyba za stary? Ale na modłę islamską, czemu nie, przejdzie! Córka miałaby ekscentryczna teściową. Luz i wywalone na wszystko, odwiedziny góra dwa razy w roku. Życ nie umierac!

Wiesz jak dobrze jest bez dzieci w domu? Śpiewamy sobie z mężem piosenkę Kultu: Wyjechali na studia nasi podopieczni, gdy synów nie ma w domu - to jesteśmy niegrzeczni....

Musimy się zastanowić, moja córka jest na etapie księcia z bajki a karnawał się chyba nie skończył?? Jakby się tak ubrał, ten twój syn w strój Juliana z Zaplątanych to kto wie??? Może córka by go "kupiła"?? big_smile
Co do wieku, mam gdzieś metrykę, bo dopiero po 30tce zaczęłam  dobre i szczęśliwe życie, więc niekoniecznie chciałabym mieć znów 20 lat, jestem jak wino, im starsza tym lepsza smile

ps. za komplement dziękuję, choć to co napisałaś sama zauważyłam u siebie smile

83

Odp: Teściowa i mieszkanie

Witaj autorko.
Od półtora roku mieszkasz u teściowej. Mieszkanie jest trzy pokojowe, jeden pokój zajmuje teściowa, drugi Ty z mężem, trzeci pokój niezamieszkały - do remontu. Kuchnia i łazienka wspólna.
To mieszkanie teściowa przepisała na Twojego męża,  z klauzulą dożywotniego w nim zamieszkiwania?
Pozostałe dzieci z ich części tego mieszkania spłaciła, czy też otrzymali inne dobra materialne?

Mąż ma starszą siostrę (piszesz najstarsza córka teściowej, to jest ich więcej?) i młodszego brata.
Teściowa cztery razy w tygodniu po przedszkolu opiekuje się dzieckiem młodszego syna, a także często przebywa u niej wnuczka od najstarszej córki, w tym weekendy i wakacje.
Ponadto pomaga finansowo tej córce, spłacając jej kredyt w wysokości 1000 zł/miesiąc.
Do tego dochodzi jeszcze inna pomoc materialna, w tym np. pranie robione i finansowane ze środków teściowej.
Wszystko to teściowa finansuje ze swojej niewielkiej emerytury.
Piszesz, że pozostaje jej niewiele.
Przyznaję Ci rację, że sytuacja jest nader skomplikowana.

Zatem mam takie pytania:
- jak dzielicie się z matką/teściową kosztami użytkowania tego mieszkania (czynsz, media)?
- czy prowadzicie wspólnie kuchnię?

Bo ja rozumiem to tak, że gdyby nie bieżąca, niemała pomoc finansowa dla córki, to teściowa za swoją emeryturę mogłaby spokojnie wyżyć, bez pomocy z Waszej strony.
W sumie, to pomagacie nie jej, tylko rodzeństwu męża.
Pobyt dzieci, pranie, obciąża również Was. Teściowa to finansuje, ale pieniędzy jej nie starcza na swoje potrzeby, dlatego pomagacie Wy jej.
Reasumując: teściowa w dużej mierze emeryturę przeznacza na pomoc pozostałym dzieciom, a Wy jesteście zmuszeni pomóc jej.
To takie zamknięte koło.
Jeśli coś nie tak zrozumiałam, to mnie popraw.

Ja oczywiście nie popieram zamieszkiwania dzieci z rodzicami/teściami, ale o tym to masz wywody prawie na trzech stronach wątku.
Nie będę się więc powtarzać.
Próbuję jedynie zrozumieć, całą tę sytuację w jakiej się znalazłaś, na skutek wspólnego zamieszkania z teściową.
Bo moim zdaniem, to tutaj problem się nakłada - teściowa+córka+jej wnuki.

84

Odp: Teściowa i mieszkanie

Tak Żyworódko, jest wielce prawdopodobne, że trafiłaś w sedno.

Teściowa prawdopodobnie utrzyma się ze swojej emerytury. Ona postanowiła, zresztą jak wielu innych rodziców, że za życia pospłaca te dzieci, które z domu wyszły.
Przecież nie musiała zapisywac tego mieszkania teraz. Mogła pozostawic testament i syn, który pozostał w tym mieszkaniu musiałby płacic rodzeństwu zachowek. Matka za życia wszystko uregulowała i to się na niej mści. Chciała miec towarzystwo i opiekę, no to ma - niewdzięczną synową, która swojego mieszkania i majątku nie ma, ale chętnie babunie gdzieś wyruguje, na koszt męża, ma się rozumiec.

85

Odp: Teściowa i mieszkanie

Żyworódko - wszystko podsumowałaś, dzięki za przeczytanie tematu:)

Ech... Przemyślałam to wszystko na spokojnie i muszę przynać, że się z Wami zaczynam zgadzać... To znaczy przyznaję każdemu z Was nieco racji..
Na prawdę czuję, jak gdyby mi klapki z oczu spadły - byłam dziecięco naiwna! Macie rację.. To jest mieszkanie teściowej i jej syn wszystko robi dla niej... Zaczęłam się wszystkiemu uważniej przyglądać i nagle jakby mnie olśniło..

Tylko co teraz zrobić?

86 Ostatnio edytowany przez Joga (2014-01-31 12:29:45)

Odp: Teściowa i mieszkanie
ladylazarus napisał/a:

Żyworódko - wszystko podsumowałaś, dzięki za przeczytanie tematu:)

Ech... Przemyślałam to wszystko na spokojnie i muszę przynać, że się z Wami zaczynam zgadzać... To znaczy przyznaję każdemu z Was nieco racji..
Na prawdę czuję, jak gdyby mi klapki z oczu spadły - byłam dziecięco naiwna! Macie rację.. To jest mieszkanie teściowej i jej syn wszystko robi dla niej... Zaczęłam się wszystkiemu uważniej przyglądać i nagle jakby mnie olśniło..

Tylko co teraz zrobić?

Porozmawiać z mężem smile Powiedzieć jak się czujesz, że to raczej mieszkanie jego mamy ale nie twoje i zaproponować, wynajęcie/kupienie własnego smile Mama zostanie w starym i pewnie będzie szczęśliwa a wy uwijecie własne "gniazdo". No chyba, że teściowa zgodzi się (sama zaproponuje) że się przeniesie do jakiegoś mniejszego specjalnie dla niej kupionego smile

87 Ostatnio edytowany przez żyworódka (2014-01-31 21:55:12)

Odp: Teściowa i mieszkanie
ladylazarus napisał/a:

Żyworódko - wszystko podsumowałaś, dzięki za przeczytanie tematu:)

Moja wypowiedź jest tylko i wyłącznie oparta na Twoich informacjach.
Co prawda nie odpowiedziałaś na moje pytania, ale:

ladylazarus napisał/a:

Ech... Przemyślałam to wszystko na spokojnie i muszę przynać, że się z Wami zaczynam zgadzać... To znaczy przyznaję każdemu z Was nieco racji..
Na prawdę czuję, jak gdyby mi klapki z oczu spadły - byłam dziecięco naiwna! Macie rację.. To jest mieszkanie teściowej i jej syn wszystko robi dla niej... Zaczęłam się wszystkiemu uważniej przyglądać i nagle jakby mnie olśniło..

Ja domniemywam, że już przed zamieszkaniem u jeszcze nie teściowej i u  jeszcze nie męża, był taki układ jak obecnie.
Weszłaś w ten układ i przyjęłaś go, bo: został Ci narzucony, bo nie dostrzegałaś w tym swojego i męża zagrożenia dla ukształtowania odrębności rodzinnej w tym mieszkaniu, bo mężowi to odpowiadało i nadal.

Rodzeństwo męża odwiedzało matkę i brata, odwiedzały ją wnuki.
Odwiedzają obecnie i nadal będą odwiedzać. Bo niby dlaczego mieliby przestać,... tylko dlatego, że Tobie to przeszkadza?
Po prostu nie liczą się z Tobą, ani z bratem, że macie prawo do zamieszkiwania w pewnym komforcie życiowym, jakim dla Was z pewnością byłby mniejszy dzienny ich przemarsz/odwiedziny. Bo wiadomo, że jeśli wnuki są u babci, to ich rodzice muszą po nich przyjść.

Więzy rodzinne między matką/ Twoją teściową, a jej dziećmi są dosyć silne.
Z tym, że w tym układzie Twój mąż jest 'dawcą', pozostałe rodzeństwo są 'biorcami'.
Dostali spłatę i kropka.
Twój mąż otrzymał nieruchomość/mieszkanie swojej matki, z którą nadal zamieszkuje.
Właściwie nie określiłaś, jaki zapis jest w akcie notarialnym, czy dożywocie zamieszkiwania jego matki, w zamian za opiekę nad nią.
Zapoznaj się, bo jest tu tyle głosów, że mieszkanie nadal jest teściowej, pomimo przepisania na syna.
Nie znam się na tych przepisach, ale nie bardzo rozumiem te wypowiedzi.

Twój mąż jest znacznie od Ciebie starszy, jeżeli pracował to powinien mieć jakieś zasoby finansowe.
Jeżeli nie ma, albo znikome, to by znaczyło, że dokładał matce także wcześniej do życia, oprócz swojego utrzymania.
Z automatu nawet po ślubie tak robi.
Jeśli tak było, to można by rzecz, że uczestniczył w spłacie rodzeństwa....może nawet to właśnie on ich spłacił.
Jeżeli teściowa nie miała jakichś włości/innego źródła dochodu, to skąd wzięła pieniądze na spłatę pozostałych dzieci.
Przecież to są spore kwoty.

Joga napisał/a:
ladylazarus napisał/a:

Tylko co teraz zrobić?

Porozmawiać z mężem smile Powiedzieć jak się czujesz, że to raczej mieszkanie jego mamy ale nie twoje i zaproponować, wynajęcie/kupienie własnego smile Mama zostanie w starym i pewnie będzie szczęśliwa a wy uwijecie własne "gniazdo". No chyba, że teściowa zgodzi się (sama zaproponuje) że się przeniesie do jakiegoś mniejszego specjalnie dla niej kupionego smile

Joga Ci dobrze radzi, ale w części.
Tak, kupić swoje ciasne, ale własne M-2.
Wówczas teściowa zaprzestanie finansowania córki, bo będzie musiała sama stać się samofinansująca.
A tak, mówiłaś coś o ewentualnym wzięciu kredytu,....... czyli mąż nie ma odłożonej znacznej gotówki.

Co do ewentualnego kupna teściowej mniejszego mieszkania, to kto niby ma jej kupić?
Jeżeli dzieci zostały po równo spłacone, to dlaczego ten ewentualny zakup ma finansować  mąż autorki.
Albo wcześniejsze rady zamiany mieszkania na dwa mniejsze, przecież wtedy mieliby pomniejszoną spłatę o danie jednego mieszkania teściowej.
Chyba, że autorka nie powiedziała wszystkiego i rodzeństwo jej męża otrzymało mniejszą spłatę, stąd jej troska, że teściowa nie poradzi sobie finansowo bez jej/męża pomocy, bo poczuwa się do takiego obowiązku.

No nic, tak sobie pisałam, jak mi myśl leciała......

88

Odp: Teściowa i mieszkanie

Ja bym się tu na miejscu autorki nie martwiła o to, jak teściowa podzieliła swój majątek na dzieci. Myślałabym o swoim mieszkaniu.

(moi rodzice mają duży dom, ale powiedzieli, że nie zapiszą go żadnej z nas, tylko zapiszą pół na pół, żebyśmy go potem sprzedały i podzieliły się pieniędzmi, bo nie chcą żeby jedna drugą musiała spłacać, a i oni sami nie mają takich środków, żeby jednej z nas dać powiedzmy 200 tys złotych, bo druga dostaje dom.)

89 Ostatnio edytowany przez Toksyczna (2014-02-04 12:02:55)

Odp: Teściowa i mieszkanie

Również wyprowadziłabym się po prostu stamtąd. To ucina w pięknym stylu cała tą sieć toksycznych finansowych zależności. A teściowa jest już dorosła, postawi ją to nieco do pionu w kwestii finansów. I pozbawi złudzeń co do własności oraz kierunku przepływu tychże.

90

Odp: Teściowa i mieszkanie
Bardolka napisał/a:

Ja bym się tu na miejscu autorki nie martwiła o to, jak teściowa podzieliła swój majątek na dzieci. Myślałabym o swoim mieszkaniu.

Z tego co pamiętam, to akurat Ty zadbałaś o to, aby majątek, zapisany mężowi, został waszym wspólnym majątkiem.

Natomiast autorka na dzień dzisiejszy, nie bardzo się orientuje jakie prawo do tego mieszkania ma nawet jej mąż.
Tu padły głosy, że nadal jest to mieszkanie jego matki.
Czy tak jest istotnie, że tylko do niej należy dopóki żyje?
Sama jestem ciekawa jak to wygląda od strony prawnej.

Oczywiście, że najlepszym rozwiązaniem byłoby, aby zamieszkali oddzielnie.

Jednak ta historia opisana przez autorkę, moim zdaniem ma drugie dno, jest dosyć problematyczna.
Zresztą sama pisze, że jak zaczęła się przyglądać (po wpisach userów), to 'olśnienia dostała'.
Może było tak, jak już wcześniej wspomniałam, że rodzeństwo było spłacone ze środków finansowych jej obecnego męża, albo w jakiejś części.
Mogło się to odbywać pośrednio, że matka spłacała dzieci, ale nie miała na życie, więc wszystko zabezpieczał syn, z którym razem zamieszkiwała.
Pomimo, że są już odrębną rodziną, to nadal ten nazwijmy 'proceder' trwa.

Reasumując, rodzeństwo obraca otrzymanym spadkiem (gotówką), natomiast jej mąż nadal wspomaga matkę, w imię czego?
W imię wspomagania najstarszej siostry.
W dodatku twierdzicie, że mieszkanie nie jest jego, pomimo, że zostało mu przepisane.

Dalej: kupują sobie mieszkanie, matka/teściowa zostaje w tym swoim.
No to co ze spadkiem dla syna/męża autorki?
Pozostaje mu czekać na śmierć matki (odstukać w niemalowane drzewo, ja życzę jej jak najdłuższego życia), aby otrzymać należną cześć.

Mąż autorki jak widać, bardziej myśli o zabezpieczeniu bytu matce, matka córce......a, gdzie w tym wszystkim jest miejsce żony.

Przeczytałam swoją poprzednią wypowiedź i widzę, że w niektórych kwestiach się powtarzam, ale to dlatego, że nikt ich nie wyjaśnia.
Nawet sama autorka.

91

Odp: Teściowa i mieszkanie

już widzę jak zostawi mamusię, już to widzę.
będziesz się użerać długie lata:(

92

Odp: Teściowa i mieszkanie
żyworódka napisał/a:
Bardolka napisał/a:

Ja bym się tu na miejscu autorki nie martwiła o to, jak teściowa podzieliła swój majątek na dzieci. Myślałabym o swoim mieszkaniu.

Z tego co pamiętam, to akurat Ty zadbałaś o to, aby majątek, zapisany mężowi, został waszym wspólnym majątkiem.

Źle pamiętasz. Majątek jest mojego męża. Natomiast w końcu udało mi się nakłonić męża do budowy domu. Póki co zbieramy środki, ale jak coś uzbieramy to startujemy (cieszę się, że w końcu się zdecydował, ale po prostu po 2,5 roku wspólnego życia sam stwierdził, że nasze życie nie wygląda tak, jak on oczekiwał. Jego matka podjęła leczenie psychiatryczne, więc może będzie lepiej, ale nie na tyle, by mnie nakłonić do zmiany planów, chcę życ u siebie i mam nadzieję, że szybko się nam uda.

93

Odp: Teściowa i mieszkanie
Bardolka napisał/a:
żyworódka napisał/a:
Bardolka napisał/a:

Ja bym się tu na miejscu autorki nie martwiła o to, jak teściowa podzieliła swój majątek na dzieci. Myślałabym o swoim mieszkaniu.

Z tego co pamiętam, to akurat Ty zadbałaś o to, aby majątek, zapisany mężowi, został waszym wspólnym majątkiem.

Źle pamiętasz. Majątek jest mojego męża. Natomiast w końcu udało mi się nakłonić męża do budowy domu. Póki co zbieramy środki, ale jak coś uzbieramy to startujemy (cieszę się, że w końcu się zdecydował, ale po prostu po 2,5 roku wspólnego życia sam stwierdził, że nasze życie nie wygląda tak, jak on oczekiwał. Jego matka podjęła leczenie psychiatryczne, więc może będzie lepiej, ale nie na tyle, by mnie nakłonić do zmiany planów, chcę życ u siebie i mam nadzieję, że szybko się nam uda.

Bardolka, trzymam za Was kciuki. Ja tez namowilam meza do budowy. Na szczescie nie musialam czekac 2,5 roku. Niecaly rok po slubie postanowilismy: budujemy! I nie mam wcale takich najgorszych relacji z tesciowa. Po prostu po smierci tescia zrobila sie strasznie marudna i na sile chce, ale to chce i koniec, zyc naszym zyciem. Poza tym sam maz zrozumial, ze nie ma tu dla nas miejsca (pomimo, ze parter domu jest na niego, to zajmujemy jeden pokoj z dzieckiem) i dotarlo w koncu do niego, ze nie da sie tworzyc oddzielnej, swobodnej rodziny w domu, w ktorym mieszka kilka pokolen. Choc tlumaczylam mu to od poczatku to uparl sie, ze bedziemy mieszkac tu, bo i tak nie mamy sie gdzie wyprowadzic. Teraz jestesmy na tym samym etapie co Wy, czyli zbierania pieniedzy. Nie zbieramy na calosc, bo by to nam zajelo kilka lat, ale chcemy budowac etapami. Bardolka, powodzenia smile

94

Odp: Teściowa i mieszkanie

Przepraszam, że nie pisałam, ale jakiś czas zajęło mi przetrawienie tego wszystkiego... Rozmawiałam z mężem i dalej nie wymyśliliśmy, jak tą sytuację rozwiązać.. Teraz zła jestem na siebie ale i na niego...

żyworódka napisał/a:

Właściwie nie określiłaś, jaki zapis jest w akcie notarialnym, czy dożywocie zamieszkiwania jego matki, w zamian za opiekę nad nią.
Zapoznaj się, bo jest tu tyle głosów, że mieszkanie nadal jest teściowej, pomimo przepisania na syna.
Nie znam się na tych przepisach, ale nie bardzo rozumiem te wypowiedzi.

Tak, to jest darowizna w zamian za dożywocie bodajże... Tylko nie rozumiem dlaczego tak, skoro innym dzieciom teściowa pomagała? W dodatku nie mogę twierdzić, że je spłaciła, bo nie wiem dokładnie ile komu wypłaciła - najmłodszej córce spłaciła mieszkanie, mieszka na swoim, synowi załatwiła mieszkanie dużo taniej (coś w tym stylu) a najstarszej córce... nawet nie ogarniam ile pomagała. Jeszcze jej dzieci mieszkały w jej mieszkaniu (każde z partnerem po kilka lat). Mąż mówi, że nie musiałby już nikogo spłacać.. Bo mieszkanie zapisane jest na niego.

żyworódka napisał/a:

Twój mąż jest znacznie od Ciebie starszy, jeżeli pracował to powinien mieć jakieś zasoby finansowe.
Jeżeli nie ma, albo znikome, to by znaczyło, że dokładał matce także wcześniej do życia, oprócz swojego utrzymania.
Z automatu nawet po ślubie tak robi.
Jeśli tak było, to można by rzecz, że uczestniczył w spłacie rodzeństwa....może nawet to właśnie on ich spłacił.
Jeżeli teściowa nie miała jakichś włości/innego źródła dochodu, to skąd wzięła pieniądze na spłatę pozostałych dzieci.
Przecież to są spore kwoty.

Mąż nie ma oszczędności, pieniądze inwestował m.in. w to mieszkanie (sprzęty, remonty). Teściowa ma sporą emeryture i z tego spłacała dzieci, ale jakiś czas temu wzięła kredyt, pieniądze dała najstarszej córce a teraz spłaca tysiąc złotych co miesiąc..


żyworódka napisał/a:

Tak, kupić swoje ciasne, ale własne M-2.
Wówczas teściowa zaprzestanie finansowania córki, bo będzie musiała sama stać się samofinansująca.
A tak, mówiłaś coś o ewentualnym wzięciu kredytu,....... czyli mąż nie ma odłożonej znacznej gotówki.

Nie zaprzestanie, bo spłaca kredyt.. Wzięła go na siebie, pieniądze dała córce (która nota bene jest bezdomna) a teraz to spłaca... i jeszcze wiele lat spałacania przed nią..
A jeśli kupić swoje, to nie bardzo mam pomysł za co, poza tym co z tym mieszkaniem - mąż musiałby się go zrzec, hmm..





żyworódka napisał/a:

Mogło się to odbywać pośrednio, że matka spłacała dzieci, ale nie miała na życie, więc wszystko zabezpieczał syn, z którym razem zamieszkiwała.
Pomimo, że są już odrębną rodziną, to nadal ten nazwijmy 'proceder' trwa.

Reasumując, rodzeństwo obraca otrzymanym spadkiem (gotówką), natomiast jej mąż nadal wspomaga matkę, w imię czego?
W imię wspomagania najstarszej siostry.
W dodatku twierdzicie, że mieszkanie nie jest jego, pomimo, że zostało mu przepisane.

Dalej: kupują sobie mieszkanie, matka/teściowa zostaje w tym swoim.
No to co ze spadkiem dla syna/męża autorki?
Pozostaje mu czekać na śmierć matki (odstukać w niemalowane drzewo, ja życzę jej jak najdłuższego życia), aby otrzymać należną cześć.

Tu nawet nie chodzi o ten spadek, tylko o to, jak to rozwiązać..

Zupełnie nie mam pomysłu, co zrobić. Mąż mówi "coś wymyślimy", ale ja sobie tego nie wyobrażam... Co robić?


Chaber - nie wiem niby jak teściowa sobie poradzi finansowo..? Nie udawaj takiej "wszechwiedzącej", kiedy tak na prawdę wiesz niewiele.

95

Odp: Teściowa i mieszkanie

Autorko, jeśli nie podejmiesz radykalnych króków, czeka Cię kontunuacja tego, co masz dopóki starsza pani nie umrze i biadolenie na forum.
Jeśli Twój mąż ma resztki rozsądku wynajmie to mieszkanie z Tobą, a jak nie to po prostu spie..bym stamtąd.

96

Odp: Teściowa i mieszkanie

Autorko! Twoj maz nie musi sie absolutnie niczego zrzekac! Bo niby dlaczego? To, ze dostal dom nie oznacza, ze nie moze mieszkac gdzie indziej. Juz ktorys raz z kolei pisze na forum, ze takie darowizny, choc rodzice chca dobrze, przysparzaja duzo problemow. Pytanie jeszcze, dla kogo Ci rodzice chca dobrze? Nieraz wydaje mi sie, ze sami dla siebie i to o ich przyszlosc chodzi najbardziej. Przepisza dom w zamian za dozywocie (dozywocie to nie to samo co sluzebnosc), mlodzi musza pokrywac rachunki, utrzymywac rodzicow, sa uwiazani w pewnym sensie, a i bron Boze nie odzywac sie i nie zarzadzac majatkiem, bo to caly czas dom rodzicow, w dodatku calowac po rekach za to, ze dostali dach nad glowa. Powiem Ci, ze ja tak samo jak Zyworodka, nie rozumiem do konca glosow, ze pomimo przepisania domu, wlascicielami sa nadal rodzice. To absurd. Przepisujac dom, wiedzieli chyba co o tym mowi prawo i zgodzili sie na pewne ustepstwa. Owszem, w sposob, ze tak powiem moralny, nadal bedzie to dom rodzicow, natomiast zarzadzac nim juz nie moga. Tak prawo ustanawia, nie jest to zaden moj wymysl. Ja mam troszke podobna sytuacje- tesciowa przepisala dom, zeby dostac rente, a teraz wprost powiedziala do mnie kiedys, ze jej dzieci (maz i brat) musza zapewnic jej utrzymanie. Takie wyjscie jest najkorzystniejsze najbardziej dla tesciowej. Bo wiadomo, ze paleczki gospodyni nie odda, a dzieci musza sie jej podporzadkowac i jeszcze dokladac. Dla tesciowej nie zmienilo sie nic, oprocz tego, ze nie musi utrzymywac domu. Same plusy. Tylko, ze to my jestesmy teraz uwiazani. Bo dom duzy, tesciowa sama nie da rady utrzymac, itd. Tylko ze ja nie chce mieszkac u meza w domu, w dodatku we wspolnocie. Chce byc pania tylko na SWOIM podworku i chcemy z mezem wybudowac dom. Nawet maz juz sie wyzbyl skrupulow- jego czesc domu mu nie przepadnie, ale chcemy byc na swoim i koniec. Nawet zaprponowalam, ze mozemy wziac tesciowa do siebie, gdy bedzie taka potrzeba, a moj maz powiedzial: a po co? Niech siedzi tu. W koncu ma racje, bo budowac mamy sie po sasiedzku, wiec moze byc sama w swojej czesci domu. Poza tym bedzie drugi syn na gorze. Nie mozna calego zycia podporzadkowac rodzicom, zwlaszcza, ze ma sie swoja rodzine. Oczywiscie, trzeba pomoc, ale sa jakies granice. My juz nie patrzymy na to, ze tesciowej pomysl z budowa nie bardzo sie podoba. Niestety, ale dokladac to my juz nie bedziemy. Sama bedzie musiala podzielic sie rachunkami ze starszym synem. Autorko, zycze Ci, byscie rozwiazali swoj problem. Aha, jeszcze jedno- Chaber ma racje w wielu kwestiach, problem w tym, ze nie rozumie, ze jakas tesciowa moze nie miec sily, by mieszkac sama i nie miec tylu srodkow finansowych, by utrzymac dom. Ona sama nie jest jeszcze stara, wiec nie rozumie tego. Poza tym jest bardzo radykalna- wedlug niej cos jest albo biale albo czarne. Z tym, ze biale sa tesciowe a czarne synowe, tylko dlatego, ze mieszkaja u meza. Dla Chaber taka kobieta jest skreslona i niezaradna. Wiem, bo przerabialam z nia juz taka dyskusje smile

97

Odp: Teściowa i mieszkanie

No dobra, to skoro ustaliłyście, że mieszkanie jest całe męża, a teściowa tylko na utrzymaniu, to chyba pora wprowadzić radykalne środki. Tak mi się przynajmniej wydaje. Teściowa zajmuje jeden pokój, a reszta jest Wasza. Mieszkanie męża więc on może z nim zrobić, co mu się podoba. W takim razie, moja propozycja jest taka, że pogadaj z mężem jak ustalacie zasady. Koniec z wpadaniem wnuczków o każdej porze dnia i tygodnia- w końcu to Wasze mieszkanie, a nie teściowej. Czas wszystko przereorganizować.

98

Odp: Teściowa i mieszkanie

Autorko, ale kręcisz. Raz teściowa ma bardzo wysoką emeryturę, bo reszcie dzieci pomaga, innym razem za niską żeby sama mieszkac.

Rozwiązanie jest jedno: znajdź wreszcie pracę i może Twoja rodzina coś pomoże. Jak na razie ciągle operujesz cudzą własnością i cudzą gotówką. Myślę, że jesteś na mnie wkurzona, bo trafiam raz za razem w sedno.

Teo dobrze radzi z tymi wnuczkami. Jest tylko jedno małe ale... Dwie kobiety w jednym mieszkaniu, starsza w tej chwili zajęta wnukami, a co będzie gdy ona też będzie miec za dużo wolnego? Przecież nie od dziś wiadomo, że im więcej baby mają czasu, tym większe problemy sobie stwarzają.

Dla mnie cała ta sytuacja jest absurdalna. Raptem po ślubie, te wszystkie młode żony na oczy przejrzały, przed ślubem ślepota i niemota - jedna w jedną. Natomiast mężowie inwalidzi umysłowi, co nie wiedzą z czym się wiąże zakładanie rodziny. Najlepiej niech mama da, zapisze, o resztę pomartwimy się później.

99

Odp: Teściowa i mieszkanie

Chaber, Chaber nie rozpedzaj sie. Nikt tu nie patrzy na czyjs majatek, jestes jakas przeczulona. Gwarantuje Ci, ze niejedna synowa by wolala, zeby tesciowa nie przepisywala domu. Ja, na przyklad, wcale nie skacze z radosci. Mieszkam u meza, bo stwierdzil, ze po co wynajmowac, skoro ma przepisane. Nie mowie, ze mi to odpowiada, bo gdyby tesciowa nie byla "hojna" to teraz mieszkalibysmy sami, bo ja chcialam wyjechac do UK. Jak dla mnie to tesciowa moze zabrac sobie czesc meza. Ale tego nie zrobi, bo nie bedzie jej mial kto UTRZYMAC. Naprawde, nie jestesmy wrednym sukami, ktore czyhaja na majatek po biednych i pokrzywdzonych tesciowych. Chce miec tesciowa utrzymanie na starosc, to niestety, musi sie pogodzic z tym, ze syn rowniez zaklada rodzine i teraz zona gra pierwsze skrzypce. I tu nie chodzi o to, ze synowa chce sie rzadzic. Tylko o to, ze nie chce, by ktos wtracal sie i zyl jej zyciem. Tak wiele?

100

Odp: Teściowa i mieszkanie

Aha, jeszcze jedno. Z calym szacunkiem dla Twojego doswiadczenia zyciowego Chaber, ale mysle, ze autorka nie zlosci sie na Ciebie dlatego, ze trafiasz w sedno za kazdym razem, ale dlatego, ze wsadzasz wszystkie synowe do jednego wora, podpisanego:"zle, wyrachowane i leniwe". Kazda, ktora mieszka z tesciowa jest dla Ciebie co najmniej niezaradna. A patrz, moja tesciowa, dajmy na to, kobieta bardzo pracowita, a na poczatku z tesciowa mieszkala. I nawet dom wybudowala. Dziwne, prawda? Bo teoretycznie, skoro przyszla pod dach tesciowej, to powinna mieszkac z nia caly czas i narzekac, jak jej zle w zyciu, poza tym powinna czekac na majatek po niej. A tak wybudowala z mezem dom, co prawda 20 lat im to zajelo, ale jednak. Ach, ta moja tesciowa- calkowicie przeczy Twoim wyobrazeniom o synowych mieszkajacych pod dachem tesciow...

101

Odp: Teściowa i mieszkanie

Chaber ciebie ktos chyba bardzo skrzywdzil
Skoro synowe to takie wredne malpy
U mnie tez bylo tak ze kiedys chcialam isc na wynajmowane ale uslyszalam od swojego że w zadnym wypadku bo po co jak mam swoj dom i nie bede obcym płacił
Najlepiej jest zamieszkac niektorym facetom z mamusia pod jednym dachem i zeby żonka robila najlepiej wszystko jak mamusia,ale tak sie nie da
Ze względu na roznice miedzy tesciowa a synową
Rożnice pokolen,nawykow,doświadczen

102

Odp: Teściowa i mieszkanie
chaber05 napisał/a:

Dla mnie cała ta sytuacja jest absurdalna. Raptem po ślubie, te wszystkie młode żony na oczy przejrzały, przed ślubem ślepota i niemota - jedna w jedną. Natomiast mężowie inwalidzi umysłowi, co nie wiedzą z czym się wiąże zakładanie rodziny. Najlepiej niech mama da, zapisze, o resztę pomartwimy się później.

Ale to nie jest absurdalne tylko taka jest rzeczywistość, własnie taka jak opisałaś. Bo jedne dążą do ślubu - priorytet, a faceci do tego, żeby mieć i mamusie i żonusie razem, a potem choćby potop. To jest wynik nie rozmawiania i nie ustalania, strachu, że jak coś będzie nam nie pasować, to trzeba będzie dokonać zmian, niekiedy wiąże się to z rozstaniem. Ale jak to można się rozstać?! Nie można! Bo? Bo nie! Bo ślub! I kółeczko się zamyka.

Ewika99 napisał/a:

Chaber, Chaber nie rozpedzaj sie. Nikt tu nie patrzy na czyjs majatek, jestes jakas przeczulona.

Jak nie? Autorka wciąż pisze o tym, że mieszkanie męza, że pensja męża i oszczędności męża i emerytura teściowej. O sobie, swoich zarobkach i swoich rodzicach i swoich "spadkach" nie pisnęła nia słówkiem.

103

Odp: Teściowa i mieszkanie

Ale i nie pisnela, ze chce zagarnac dla siebie caly majatek. Badzmy obiektywni. Po prostu szuka rozwiazania. Moze chce pojsc na swoje? Moze nie chce byc wdzieczna tesciowej za kawalek dachu nad glowa i do konca dni (tesciowej) siedziec cicho jak mysz pod miotla? Ech, Teo, nie kazdy kto zamieszkal z tesciowa dazyl do slubu za wszelka cene. Po prostu takie sa realia, ze ciezko jest sie wlasnego domu dorobic. Ja z moim mezem bylismy 6 lat razem, zanim sie pobralismy (a przyczyna wcale nie byla wpadka!). Wedlug Ciebie to jest dazenie do slubu za wszelka cene? Przez 6 lat bycia razem mojemu mezowi udalo sie zdobyc 60 tys. oszczednosci, mnie 20 tys., bo sie uczylam. I myslisz, ze takie pieniadze wystarcza, by postawic dom? Wolelismy dokupic ziemie. Teraz dopiero stac nas na to, by sie budowac, bo ziemia zaczyna przynosic zyski. Nie wszystkie synowe patrza na majatek meza. To co? Autorka ma udawac, ze nic jej nie interesuje majatek meza, nie wspominac o nim, udawac, ze o nim nie wie, tylko dlatego, ze zostanie posadzona o roszczeniowosc? No ludzie,przeciez to ich zycie. Ich decyzje. U niej, czy u niego, ale kazda podjeta decyzja bedzie miala wplyw na zycie OBOJGA malzonkow. Nie wychodzi sie za maz po to, by sluchac tesciowej i po to zeby tylko maz decydowal o naszym zyciu. Bo to jest ja powrot do dziecinstwa, gdy musielismy sluchac doroslych. Ja nie kaze autorce raz dwa sprzedac domu i po sprawie. Nie, takie decyzje musza podjac oboje z malzonkiem, uwzglednic rowniez zdanie tesciowej. Ale, na milosc boska, dlaczego maja sponsorowac tesciowa? Bo dostali dom? No to teraz pytanie, co powinno zrobic rodzenstwo meza autorki, by odwdzieczyc sie tesciowej za pomoc? Zrobili cos? Nie! Jak na razie to tylko korzystaja. Dlaczego wiec tylko jedno dziecko ma sie poczuwac do obowiazku odwdzieczenia sie?

104

Odp: Teściowa i mieszkanie

W zasadzie NAUKA płynie dla teściowych (rodziców): ŻADNEGO przepisywania majątku za życia smile Bo z tego tylko kwasy i niesnaski. Chcesz MOJEGO dorobku życia/majątku - poczekaj aż "oczy zamknę" wink albo dorabiaj się SAM.
O tyle lepsze, za zawsze można niewdzięcznika, który o rodzica nie dbał, nie opiekował się czy nie szanował - WYDZIEDZICZYĆ wink

105

Odp: Teściowa i mieszkanie
Anhedonia napisał/a:

W zasadzie NAUKA płynie dla teściowych (rodziców): ŻADNEGO przepisywania majątku za życia smile Bo z tego tylko kwasy i niesnaski. Chcesz MOJEGO dorobku życia/majątku - poczekaj aż "oczy zamknę" wink albo dorabiaj się SAM.
O tyle lepsze, za zawsze można niewdzięcznika, który o rodzica nie dbał, nie opiekował się czy nie szanował - WYDZIEDZICZYĆ wink

widzisz niestety czasem tak bywa jak u moich teściów że teściowa chciała rentę więc musiała przepisać,a że córki domu nie chciały to wcisnęła synowi,a że syn był jeszcze młody to inaczej myślał,sam czasem mówi że mu wcisneli bo nie mieli komu,a dom stary trzeba remontować,to co w niego do tej pory włożył,mógłby nowy wybudowany w stanie surowym zamkniętym,całkiem w innym miejscu,bliżej miasta gdzie większe mozliwości dla nas i dzieci są,no ale co zrobić takie życie,nie zostawi ich teraz bo nie wydolą finansowo z utrzymaniem 200 m domu
mimo że dom jest jego,nie broni im robić co chcą,mają cały parter dla siebie,z gospodarką robią co chcą nie miesza się w to,opłaty robią raz tescie raz my
i wszystkim to pasuje

106

Odp: Teściowa i mieszkanie

I jak to ma się do sytuacji będącej tematem wątku?
W ICH przypadku OWO nie-przepisanie mieszkania spowodowałoby, iż sytuacja kto u kogo mieszka, kto decyduje i jak partycypują w kosztach BYŁABY prostsza i klarowniejsza.

107

Odp: Teściowa i mieszkanie

Anhedonia napisałam o swoim przypadku,ale miałam tez na myśli ogólnie jak jest
czasami rodzice na własne życzenie pakują się w problemy przepisując dom na dzieci no i bądz co bądz z tego powodu problemy mają potem  dzieci
najlepiej niech zapis bedzie taki zapisuję Ci dom ale rządzić to Ty sobie bedziesz dopiero po mojej śmierci wink a i sprowadzać innych lokatorów

108

Odp: Teściowa i mieszkanie
Anhedonia napisał/a:

W zasadzie NAUKA płynie dla teściowych (rodziców): ŻADNEGO przepisywania majątku za życia smile Bo z tego tylko kwasy i niesnaski. Chcesz MOJEGO dorobku życia/majątku - poczekaj aż "oczy zamknę" wink albo dorabiaj się SAM.
O tyle lepsze, za zawsze można niewdzięcznika, który o rodzica nie dbał, nie opiekował się czy nie szanował - WYDZIEDZICZYĆ wink

Anhedonia, a wiesz, ze to nie glupi pomysl? Zauwazylam, ze to corki nie maja problemu, by opuscic dom rodzinny. Synowie natomiast siedza na kupie z rodzicami, bo im sie nalezy. Gdyby rodzice domow nie przepisywali, to synowie musieliby szukac wlasnego miejsca na ziemi, starac sie o nie, jezeli by chcieli zalozyc rodzine. I to by bylo najlepsze wyjscie. Niestety, rodzice najbardziej mysla w takich sytuacjach o sobie- ze dostana rente, ze odpadnie im obowiazek  utrzymania domu, a jeszcze jak syn przyprowadzi zone to bedzie mial kto sprzatac, w dodatku pozostana pierwszorzednymi gospodarzami, beda wszystkim zarzadzac po swojemu (bo jak to? Nasz dom, a bedzie rzadzic jakas przybleda? Ona ma tu tylko sprzatac i po rekach nas calowac za dach nad glowa). Takie jest podejscie niektorych rodzicow. To o swoja przyszlosc dbaja najbardziej. I dlatego moje zdanie jest takie, jak pisalam wyzej. Z takich darowizn wiecej szkody niz pozytku. Dom rodzice chca przepisac, no a co zrobi synus? Oczywiscie przyjmie, bo przeciez szkoda ojcowizny. Teraz zwiazki malzenskie zaklada sie nieco pozniej niz kiedyc, wiec taki "maz" nie musi sie martwic o dom, bo przeciez "ma". Nie goni go czas. Moj maz, dajmy na to, ozenil sie w wieku 29 lat. Na poczatku nie chcial slyszec o budowie. Teraz zmienil zdanie, bo mieszkanie na kupie sie nie sprawdza. Ale nie chce sie budowac u mnie na dzialce (moja jest duzo duzo wieksza niz jego), bo u siebie ma juz wszystkie pomieszczenia gospodarcze. Ja mu powiedzialam, ze przeciez u mnie jest sporo miejsca, wiec i przechowalnia sie zmiesci i garaz tez. A on powiedzial, ze tu wszystko jest i on nie bedzie cale zycie sie w budowniczego bawil. Bo zejdzie mu sie do starosci. No to tak sobie, nieco sarkastycznie, pomyslalam: a mogles sie ozenic w wieku 40 lat. Wtedy bys ze wszystkim zdazyl... Przepraszam, nieco odbieglam od tematu.

109

Odp: Teściowa i mieszkanie

Ale skąd to podejście, ze jak się wyprowadzać po ślubie to od razu na swoje - wykupione czy wybudowane. A jak nie ma za co kupić, to do teściów. "Na swoje" w moim rozumieniu oznacza ODDZIELNIE, nie z teściami czy rodzicami. Nie każdego stać na kupno własnego i nie każdego będzie stać. Kto powiedział, ze wszyscy zaraz musza mieć własne dosłownie? Ludzie po kilkanaście lat wynajmują i żyją w końcu po coś te mieszkania do wynajęcia są. No a jak ktoś uważa, że lepiej nie płacić komuś, to bierze kredyt i płaci bankowi dozywotnio smile A jak już koniecznie się chce oszczędzić i mieszkać u teściowej to wypadałoby się przyjrzeć wszystkiemu dokładnie i skrupulatnie.

110

Odp: Teściowa i mieszkanie

Teo, a wiesz, ze na wsi bardzo trudno o wynajem? Jak juz to sa to stare chalupy wymagajace remontu. Nieraz zadziwia mnie to, ze ludzie nie znaja realiow panujacych na wsi. Dla ludzi z miasta sprawa jest prosta, bo na kazdej ulicy jest cos do wynajecia. Na wsi tego nie ma. Poza tym nawet wyprowadzka do miasta odpada, bo co niby ludzie maja zrobic? Wziac ze soba pola i sady do miasta skoro z tego zyja?

111

Odp: Teściowa i mieszkanie

Niesamowite! Ewika buduj wreszcie ten dom, sama zobaczysz o co biega, masz syna. Córki oczywiście też życzę.
Ruszcie baby tym rozumkiem. Trochę większe mieszkanie, dom i lecą synowe jak te cmy. Autorka miałaby takie problemy i rozkminy gdyby teściowa nie miała ciut większego lokum? Nie ma miejsca, chałupa jak dziupla i spokój murowany.

Duży dom jest jak latarnia, a dochody osiągane przez teściów - lepsze od jaskrawego neonu. Budujcie się synowe, dziedziczcie. Wiadomo, że na gospodarce syn pozostanie. Córka otrzyma wsparcie finansowe, a żona syna i tak to wyliczy, wypomni.
Samej przyczynic się do dobrobytu? A gdzieżby! Lepiej na forum bzdury wypisywac.

Dorobiłyście się z mężem domu, on chce was utrzymywac, spoko, nie ma problemu. To on płaci rachunki, on z wami żyje. Jednak mieszkanie w domu lub mieszkaniu teściowej, to insza inszosc. Nie za wasze pieniądze kupione, a jak widzę większosc nie swoim chętnie rządzi.
Myślicie, że mąż w końcu nie weźmie strony matki? Weźmie, bo dotrze do niego, jak on i matka zostali wykorzystani. Dają i dają, a w zamian wciąż pretensje.

Przecież nic się od wieków nie zmieniło. Kto tu realiów nie zna. Idzie synowa mieszkac pod dach teściowej, nie będzie tam panią nigdy, nie ma dochodów, mąż ją otrzymuje i niczego ma od niej nie wymagac?

Myślę, że autorka z mężem mają niskie dochody. Ladylazarus od początku wiedziała jak się sprawy mają. Jedyne wyjście to podjąc samej pracę i się wyprowadzic. Jednak tego rozwiązania nie bierze pod uwagę, bo najlepiej isc po najmniejszej linii oporu - namotac tak, żeby nic nie robiąc, jak najwięcej zyskac.

112

Odp: Teściowa i mieszkanie

chyba lepsza bieda po mojemu, niż wspolny kociol

113

Odp: Teściowa i mieszkanie
Ewika99 napisał/a:

Teo, a wiesz, ze na wsi bardzo trudno o wynajem? Jak juz to sa to stare chalupy wymagajace remontu. Nieraz zadziwia mnie to, ze ludzie nie znaja realiow panujacych na wsi. Dla ludzi z miasta sprawa jest prosta, bo na kazdej ulicy jest cos do wynajecia. Na wsi tego nie ma. Poza tym nawet wyprowadzka do miasta odpada, bo co niby ludzie maja zrobic? Wziac ze soba pola i sady do miasta skoro z tego zyja?

No i to potwierdza tylko regułę, że należy myśleć PRZED ślubem a nie po. Jeśli chłopak ze wsi znajdzie sobie dziewczyne ze wsi, to nie ma takich problemów, albo nie sa aż takie duże, bo ona wie jak jest i on wie jak jest. Ale jak się te "miastowe" rzucają tak na tą wieś, to nie dziwne, że potem płacz i lament.

114

Odp: Teściowa i mieszkanie

Teo, Ewika jest ze wsi i co?

Nie rozumiem jeszcze jednej rzeczy: skoro tylko mąż pracuje, czemu te żony nie czekają cierpliwie, aż chłop na ten dom, mieszkanie zarobi. Są tak niecierpliwe, gotowe na rozwalenie dobrych stosunków między synem a rodzicami, byleby już, natychmiast zrealizowac swoją wizję.

Nawet dobra teściowa staje się złą, BO NIE DAŁA. A własna mamusia?
Jak nie ma, to się cierpliwie czeka, albo samej bierze za robotę.

115

Odp: Teściowa i mieszkanie

Chaber jaką wizję?
Tu nie chodzi o to ze nie dała ale zeby robic po swojemu
Jak potencjalna synowa ma sie nauczyc czegokolwiek jak jest tesciowa ktora stoi nad nia i ględzi ze nie tak zupę gotuje

A juz w kwestii mamusi wlasnej moja mi dala duzo mimo tego ze od dawna nie zyje,nie mowiac o tacie ktory duzo czasu i pieniedzy włozyl w dom mojego faceta nie no sory tesciow bo to oni najwazniejsi

116 Ostatnio edytowany przez chaber05 (2014-02-07 21:51:18)

Odp: Teściowa i mieszkanie

Taaa... A facet będzie pochylał się nad samochodem teścia i słuchał jego pitolenia, czy kupi sobie swój?

Mama coś dała, tata też czymś rzucił, mąż utrzymuje, teściowa służy dachem nad głową. Biedna LENA812, rączki przyrosły do czterech liter? Nie podoba mi się teściowa i mieszkanie u niej, to jaki mam wybór - schylam pokornie łepetynę albo rękawy zakasuję i niech szanowny mąż tyłek za mną ruszy. Nie chce ruszyc, znaczy tak mu wygodnie albo wyjścia nie ma, kasy też. Do kogo kierowac pretensje?

Lena nie znam ani jednego dobrze sytuowanego faceta, mającego za partnerkę równie ustawioną kobitę, który zgodzi się mieszkac pod dachem matki, nawet gdy ta płacze gorzkimi łzami: synku ratuj, bo renty nie będzie! Tylko ten zostanie, co wyjścia nie ma, perspektyw nie ma.

Gdybyś dobrze zarabiała, nigdy, ale to nigdy, nie mieszkałabyś u teściowej. Zgadza się?

117

Odp: Teściowa i mieszkanie

Chaber niestety nie trafilas
Moj facet perspektywy ma,ma pieniadze o ktorych ty mozesz marzyc
I cos ci jeszcze powiem nie mieszkam w domu tesciowej,mieszkam w domu partnera bo prawnie jest jego a mentalnie niech to sobie miedzy sobą rozwiązuja co jest czyje
Biedna nie jestem bo mam gdzie wrocic,nie jestem uzalezniona od faceta a tym bardziej tesciowej

A ty poraz kolejny powtarzam masz jakis cholerny uraz do synowych

118

Odp: Teściowa i mieszkanie
chaber05 napisał/a:

Taaa... A facet będzie pochylał się nad samochodem teścia i słuchał jego pitolenia, czy kupi sobie swój?

Mama coś dała, tata też czymś rzucił, mąż utrzymuje, teściowa służy dachem nad głową. Biedna LENA812, rączki przyrosły do czterech liter? Nie podoba mi się teściowa i mieszkanie u niej, to jaki mam wybór - schylam pokornie łepetynę albo rękawy zakasuję i niech szanowny mąż tyłek za mną ruszy. Nie chce ruszyc, znaczy tak mu wygodnie albo wyjścia nie ma, kasy też. Do kogo kierowac pretensje?

Lena nie znam ani jednego dobrze sytuowanego faceta, mającego za partnerkę równie ustawioną kobitę, który zgodzi się mieszkac pod dachem matki, nawet gdy ta płacze gorzkimi łzami: synku ratuj, bo renty nie będzie! Tylko ten zostanie, co wyjścia nie ma, perspektyw nie ma.

Chaber, Chaber. Znowu sie rozpedzilas. Nie ma perspektyw? I co? Dlatego moj maz chce dom budowac, bo perspektyw nie ma? Jeszcze jedno- skad taka wiedze czerpiesz, ze synowe nic nie robia? We wrzesniu 2012 roku zaszlam w ciaze. Chodzilam z mezem do sadu i pomagalam. Potem jeszcze obiad zrobilam, bo byli moi rodzice i tez zasuwali- tak, u mojego meza w sadzie, w ramach pomocy. W tym roku rowniez urlop biora na jesien, by pomoc przy owocach. Tak sie sklada, ze moj maz rowniez duzo korzysta ze strony moich rodzicow. Nawet samochod chcieli nam dac swoj, ale jest problem przy przerejestrowaniu auta z UK. Wnioslam cos we wspolny majatek- duza dzialke budowlana, dom (w ktorym moje 2 babcie maja dozywocie) i kawalek ziemi, na ktorym w tym roku posadzimy wisnie. W zeszlym roku, gdy maly mial 3-7 miesiecy rowniez zasuwalam w polu. Wiec nie imputuj tu, ze synowe takie zle i nic nie robia. Poza tym, skoro tak wszystko wiesz, to moze posluzysz mi rada, co mam zrobic z dzieckiem, ktore ma 9 miesiecy, by pojsc do pelnoetatowej pracy. Aha, uprzedze, ze nianki nie wynajme, bo nie wyobrazam sobie, by tesciowa siedziala na glowie opiekunce razem ze wscibska babcia i tlumaczyla, jak ma sie dzieckiem opiekowac.  Poza tym wszystkie kobiety na wsi maja dosc zajecia u siebie w polu, wiec watpie, by jakas sie moim dzieckiem zajela.

119

Odp: Teściowa i mieszkanie

Szkoda, że Twoja teściowa Ewika tak się przed Tobą nie zabezpieczyła, jak Ty planujesz przed swoją synową.

Tak, tak, już tyle razy czytałam, mieszkacie u męża, partnera. Dom jest jego, bo naiwna matula coś sobie ubzdurała, że dziecku pomoże i sobie też. Pomogła? Raczej otworzyła wrota piekieł.
Tak, wiem, macie majątki, mnie wykupicie z przyległościami. Tere, fere... A na forum jęk.


Lubię pracowite i uczciwe kobiety, obojętnie czy są synowymi, czy nie.

120 Ostatnio edytowany przez lena812 (2014-02-07 22:59:41)

Odp: Teściowa i mieszkanie

Lubuj sie w kim chcesz chaber mam to gdzies

Jestes negatywnie nastawiona do pewnych spraw i nic tego nie zmieni

Ale nie gadaj mi tu ze synowe to tylko czychaja na majatek tesciowych,jaki ku***a majątek?
Dom w ktory trzeba wkladac?
Dom ktory nie wybudowala moja tesciowa ani jej rodzice? Bo sobie przyjechali i zamieszkali? W pustostanie?
Ja z bidy do mojego partnera nie przyszlam
Tam gdzie wczesnie mieszkalismy mielismy 200 % lepsze warunki niz u tesciowej a jednak zrezygnowalam z tego bo wybralam pełną rodzinę a nie samotna matke z dzieckiem
Ale ty chaber tego nie rozumiesz kazda synowa skreslasz i tyle w temacie

121

Odp: Teściowa i mieszkanie
chaber05 napisał/a:

Szkoda, że Twoja teściowa Ewika tak się przed Tobą nie zabezpieczyła, jak Ty planujesz przed swoją synową.

Tak, tak, już tyle razy czytałam, mieszkacie u męża, partnera. Dom jest jego, bo naiwna matula coś sobie ubzdurała, że dziecku pomoże i sobie też. Pomogła? Raczej otworzyła wrota piekieł.
Tak, wiem, macie majątki, mnie wykupicie z przyległościami. Tere, fere... A na forum jęk.


Lubię pracowite i uczciwe kobiety, obojętnie czy są synowymi, czy nie.

Echh, Chaber. A dlaczego mam nie miec swojej ziemi? Wytlumacz mi to. Przede mna nie musi sie tesciowa zabezpieczac, bo mi nie zalezy na jej domu. Chce, to moze go sobie zabrac. Czy to moja wina, ze przepisala go na synow? Kazalam jej? Nie. Chciala to dala. Wykupowac tez Cie nie zamierzam,przynajmniej nie pamietam, bym cos takiego pisala. Piszesz, ze wiesz... A ja Ci napisze, ze wiesz tyle, ile chcialam Ci napisac. Nie musialam nic zmyslac. A czy wierzysz czy nie? Twoja sprawa. Faktem jest, ze masz uprzedzenia co do synowych. Moze sama masz taka, jak piszesz o nas? Nieladnie jest mierzyc wszystkich jednakowa miara.

122

Odp: Teściowa i mieszkanie

No i nas uwazasz za nieuczciwe i leniwe, tak? Bo? Bo mieszkamy u mezow, razem z tesciowymi. Na jakiej podstawie sadzisz, ze jestem leniwa lub nieuczciwa? Bo to sugerujesz.

123

Odp: Teściowa i mieszkanie

Stara prawda "widziały gały co brały" jest tak aktualna bardzi i na miejscu w każdym wątku z teściową...

124

Odp: Teściowa i mieszkanie

No wiec ja wybieralam meza, nie tesciow. Bo o ile tego pierwszego mozesz sobie wybrac, o tyle tych drugich juz nie.

125

Odp: Teściowa i mieszkanie

Ale czy będzisz z nimi dzielić chatę, czy widywać dwa razy do roku, to już poniekąd od Ciebie zależy.

126

Odp: Teściowa i mieszkanie
pitagoras napisał/a:

Ale czy będzisz z nimi dzielić chatę, czy widywać dwa razy do roku, to już poniekąd od Ciebie zależy.

Owszem, zgodze sie. I dopoki dzielimy chate to od obu stron powinien wyjsc jakis kompromis, by zylo sie wszystkim w miare znosnie. Na przyklad poprzez nie wtracanie sie, czy to synowa do tesciowej, czy odwrotnie. Masz racje, Pitagorasie, zalezy to ode mnie, ale i meza. A skoro zadna sila nie moglam namowic go na wyprowadzke to przyszlam mieszkac do niego. A ze malzenstwo to w duzej mierze kompromis, to maz wzial sie za budowanie domu. Bo on nie chce u mnie, ja u niego. To, ze mieszkamy z tesciowa jest tylko przejsciowe. Ja wytrzymam te 3-4 lata. Problem zacznie sie wtedy, gdy juz sie wyprowadzimy, a tesciowa (wtedy juz 70-letnia), nie bedzie miala dosc sil, by zajac sie domem i (sama tak twierdzi) wystarczajaco srodkow finansowych, by dom utrzymac.

127

Odp: Teściowa i mieszkanie
Katariina napisał/a:

MariuszS2006, po Twojej wypowiedzi widać, że to Ty jesteś toksyczny. Może sam zniszczyłeś swój związek, a teraz zwalasz na "to" stare próchno, tylko że jest to człowiek, pewnie bardziej wartościowy od ciebie.

Jeśli teściowa robi ci awanturę o to, że ona "nie wie gdzie ja jeżdżę", po powrocie ze szpitala od ojca, to NA BANK według Ciebie jest ona bardziej wartościowym człowiekiem ode mnie, niech tak będzie smile
żeby kogoś oceniać trzeba najpierw poznać go, albo tylko jego historię
może zbyt ordynarnie wtedy napisałem o teściowej (może to złość, że przez nią będę miał rozwód)

jak czytam tutaj niektóre teściowe, to żal mi się Was robi, Wy z góry wiecie, kto jaki jest, z góry przesądzacie czyjś los, ŻAŁOSNE
zachowujecie się jak boginie, a tylko Jeden wie, jaka jest nasza przyszłość
nie zajmiecie się własnym życiem własnymi problemami, własnymi sprawami, tylko zawsze kimś, zawsze plotuchy, obrabianie dupy
to jest tak jak się nie ma nic do roboty

czy zastanawialiście się Wszyscy nad tym, że gdyby teściowych nie było (w sensie problemu) to i Was tu by nie było? czy ktoś się nad tym zastanowił? nikt z Was
piszecie debatujecie, a problem ciągle jest i nigdy się nie skończy, i będzie trwał do końca świata
czemu tak jest bo Teściowe to Kobiety, a Kobieta CHCE RZĄDZIĆ, DECYDOWAĆ, CHCE MIEĆ WŁADZĘ NAD KIMŚ, tak jak Kobiety-żony chcą "decydować z mężem"
PRZECIEŻ SAME PWOTARZACIE ŻE JESTEŚĆIE SZYJĄ
i to się nigdy nie zmieni
te historie dzieją się tylko po to żebyście SAME potem w przyszłości nie działały w taki sam sposób, jak teściowe, które spotkałyście na swojej drodze
ale czy wyciągniecie choć trochę z tej lekcji
NIE SĄDZĘ

Pzdr wszystkich w toksycznych związkach

128

Odp: Teściowa i mieszkanie
MariuszS2006 napisał/a:
Katariina napisał/a:

MariuszS2006, po Twojej wypowiedzi widać, że to Ty jesteś toksyczny. Może sam zniszczyłeś swój związek, a teraz zwalasz na "to" stare próchno, tylko że jest to człowiek, pewnie bardziej wartościowy od ciebie.

Jeśli teściowa robi ci awanturę o to, że ona "nie wie gdzie ja jeżdżę", po powrocie ze szpitala od ojca, to NA BANK według Ciebie jest ona bardziej wartościowym człowiekiem ode mnie, niech tak będzie smile
żeby kogoś oceniać trzeba najpierw poznać go, albo tylko jego historię
może zbyt ordynarnie wtedy napisałem o teściowej (może to złość, że przez nią będę miał rozwód)

jak czytam tutaj niektóre teściowe, to żal mi się Was robi, Wy z góry wiecie, kto jaki jest, z góry przesądzacie czyjś los, ŻAŁOSNE
zachowujecie się jak boginie, a tylko Jeden wie, jaka jest nasza przyszłość
nie zajmiecie się własnym życiem własnymi problemami, własnymi sprawami, tylko zawsze kimś, zawsze plotuchy, obrabianie dupy
to jest tak jak się nie ma nic do roboty

czy zastanawialiście się Wszyscy nad tym, że gdyby teściowych nie było (w sensie problemu) to i Was tu by nie było? czy ktoś się nad tym zastanowił? nikt z Was
piszecie debatujecie, a problem ciągle jest i nigdy się nie skończy, i będzie trwał do końca świata
czemu tak jest bo Teściowe to Kobiety, a Kobieta CHCE RZĄDZIĆ, DECYDOWAĆ, CHCE MIEĆ WŁADZĘ NAD KIMŚ, tak jak Kobiety-żony chcą "decydować z mężem"
PRZECIEŻ SAME PWOTARZACIE ŻE JESTEŚĆIE SZYJĄ
i to się nigdy nie zmieni
te historie dzieją się tylko po to żebyście SAME potem w przyszłości nie działały w taki sam sposób, jak teściowe, które spotkałyście na swojej drodze
ale czy wyciągniecie choć trochę z tej lekcji
NIE SĄDZĘ

Pzdr wszystkich w toksycznych związkach

100% racji

129

Odp: Teściowa i mieszkanie
Ewika99 napisał/a:
pitagoras napisał/a:

Ale czy będzisz z nimi dzielić chatę, czy widywać dwa razy do roku, to już poniekąd od Ciebie zależy.

Owszem, zgodze sie. I dopoki dzielimy chate to od obu stron powinien wyjsc jakis kompromis, by zylo sie wszystkim w miare znosnie. Na przyklad poprzez nie wtracanie sie, czy to synowa do tesciowej, czy odwrotnie. Masz racje, Pitagorasie, zalezy to ode mnie, ale i meza. A skoro zadna sila nie moglam namowic go na wyprowadzke to przyszlam mieszkac do niego. A ze malzenstwo to w duzej mierze kompromis, to maz wzial sie za budowanie domu. Bo on nie chce u mnie, ja u niego. To, ze mieszkamy z tesciowa jest tylko przejsciowe. Ja wytrzymam te 3-4 lata. Problem zacznie sie wtedy, gdy juz sie wyprowadzimy, a tesciowa (wtedy juz 70-letnia), nie bedzie miala dosc sil, by zajac sie domem i (sama tak twierdzi) wystarczajaco srodkow finansowych, by dom utrzymac.

Ale jeśli mi coś definitywnie nie pasuje, a się na to godzę, to nie jest kompromis, a uleganie.

130

Odp: Teściowa i mieszkanie

Teo, nieraz trzeba ulec. Ja sie zgodzilam ulec, ale tylko ze tak powiem, przejsciowo. Nasz wspolny kompromis to nasz przyszly dom. Nie bedziemy mieszkac ani u mnie ani u meza. Dzialka podzielimy sie na pol, zeby zadne (w razie potencjonalnego rozwodu) nie zostalo "na lodzie". Moja babcia, ktora swoje przezyla (madra, doswiadczona kobieta) zawsze powtarzala, ze w malzenstwie wazne jest porozumienie, najwazniejsze, ale nieraz trzeba ulec, by bylo dobrze. Niekiedy taka jest droga do celu i wiecej mozna osiagnac. Nie szarpiac sie, klocac, o to, kogo ma byc na wierzchu. I zawsze mowila, ze teraz i kobiety i mezczyzni chca kompromisu, ale nie potrafia do niego dojsc, bo "ja mam zawsze racje". Najlepiej jest nieraz przeczekac, zobaczyc, czy maz sie wywiaze z obietnicy. Jezeli nie, to zawsze moge odejsc. Akurat ja mam gdzie pojsc. Ale od razu, rok po slubie juz myslec o rozwodzie? Za proste by to bylo.

Posty [ 66 do 130 z 202 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026