ladylazarus napisał/a:Żyworódko - wszystko podsumowałaś, dzięki za przeczytanie tematu:)
Moja wypowiedź jest tylko i wyłącznie oparta na Twoich informacjach.
Co prawda nie odpowiedziałaś na moje pytania, ale:
ladylazarus napisał/a:Ech... Przemyślałam to wszystko na spokojnie i muszę przynać, że się z Wami zaczynam zgadzać... To znaczy przyznaję każdemu z Was nieco racji..
Na prawdę czuję, jak gdyby mi klapki z oczu spadły - byłam dziecięco naiwna! Macie rację.. To jest mieszkanie teściowej i jej syn wszystko robi dla niej... Zaczęłam się wszystkiemu uważniej przyglądać i nagle jakby mnie olśniło..
Ja domniemywam, że już przed zamieszkaniem u jeszcze nie teściowej i u jeszcze nie męża, był taki układ jak obecnie.
Weszłaś w ten układ i przyjęłaś go, bo: został Ci narzucony, bo nie dostrzegałaś w tym swojego i męża zagrożenia dla ukształtowania odrębności rodzinnej w tym mieszkaniu, bo mężowi to odpowiadało i nadal.
Rodzeństwo męża odwiedzało matkę i brata, odwiedzały ją wnuki.
Odwiedzają obecnie i nadal będą odwiedzać. Bo niby dlaczego mieliby przestać,... tylko dlatego, że Tobie to przeszkadza?
Po prostu nie liczą się z Tobą, ani z bratem, że macie prawo do zamieszkiwania w pewnym komforcie życiowym, jakim dla Was z pewnością byłby mniejszy dzienny ich przemarsz/odwiedziny. Bo wiadomo, że jeśli wnuki są u babci, to ich rodzice muszą po nich przyjść.
Więzy rodzinne między matką/ Twoją teściową, a jej dziećmi są dosyć silne.
Z tym, że w tym układzie Twój mąż jest 'dawcą', pozostałe rodzeństwo są 'biorcami'.
Dostali spłatę i kropka.
Twój mąż otrzymał nieruchomość/mieszkanie swojej matki, z którą nadal zamieszkuje.
Właściwie nie określiłaś, jaki zapis jest w akcie notarialnym, czy dożywocie zamieszkiwania jego matki, w zamian za opiekę nad nią.
Zapoznaj się, bo jest tu tyle głosów, że mieszkanie nadal jest teściowej, pomimo przepisania na syna.
Nie znam się na tych przepisach, ale nie bardzo rozumiem te wypowiedzi.
Twój mąż jest znacznie od Ciebie starszy, jeżeli pracował to powinien mieć jakieś zasoby finansowe.
Jeżeli nie ma, albo znikome, to by znaczyło, że dokładał matce także wcześniej do życia, oprócz swojego utrzymania.
Z automatu nawet po ślubie tak robi.
Jeśli tak było, to można by rzecz, że uczestniczył w spłacie rodzeństwa....może nawet to właśnie on ich spłacił.
Jeżeli teściowa nie miała jakichś włości/innego źródła dochodu, to skąd wzięła pieniądze na spłatę pozostałych dzieci.
Przecież to są spore kwoty.
Joga napisał/a:ladylazarus napisał/a:Tylko co teraz zrobić?
Porozmawiać z mężem
Powiedzieć jak się czujesz, że to raczej mieszkanie jego mamy ale nie twoje i zaproponować, wynajęcie/kupienie własnego
Mama zostanie w starym i pewnie będzie szczęśliwa a wy uwijecie własne "gniazdo". No chyba, że teściowa zgodzi się (sama zaproponuje) że się przeniesie do jakiegoś mniejszego specjalnie dla niej kupionego 
Joga Ci dobrze radzi, ale w części.
Tak, kupić swoje ciasne, ale własne M-2.
Wówczas teściowa zaprzestanie finansowania córki, bo będzie musiała sama stać się samofinansująca.
A tak, mówiłaś coś o ewentualnym wzięciu kredytu,....... czyli mąż nie ma odłożonej znacznej gotówki.
Co do ewentualnego kupna teściowej mniejszego mieszkania, to kto niby ma jej kupić?
Jeżeli dzieci zostały po równo spłacone, to dlaczego ten ewentualny zakup ma finansować mąż autorki.
Albo wcześniejsze rady zamiany mieszkania na dwa mniejsze, przecież wtedy mieliby pomniejszoną spłatę o danie jednego mieszkania teściowej.
Chyba, że autorka nie powiedziała wszystkiego i rodzeństwo jej męża otrzymało mniejszą spłatę, stąd jej troska, że teściowa nie poradzi sobie finansowo bez jej/męża pomocy, bo poczuwa się do takiego obowiązku.
No nic, tak sobie pisałam, jak mi myśl leciała......