No dla mnie sex jest w miare ale z kims na kim conajmniej mi zalezy .
Jak mi nie zalezy to moglby byc ale nudny , moze tam xx lat temu miało by to dla mnie mniejsze znaczenie .
Jak jestes zkims w zwiazku to jak masz w miare poukladane to rozladowujesz gwałtowne emocje ktore pchaja cie
do sexu z prostytutka . No chyba ze nie potraficie ich rozladowac to jest wtedy meczarnia.
No jestes z prostytutka pod prysznicem , zaplaciles jej ona ma cie w nosie , robila lache klentowi wczesniej.
Nie ma ci do zaoferowania nic poza dupa , jak bedziesz miale jakies ale to pokaze ci dzwi .
Tez nie zadzwonisz do niej mowiac bylo super to kiedy znowu ,
albo nie zadzwonisz znienacka z tektstem mam cie gdzies pokemonie to bylo ostatniej raz przy okazji wylaczajac telefon.
Jestes napalony na jej ciało placisz za to kase a mogles to forse wykorzystac bawiac sie z kims kto ewentualnie dalby ci to samo.
Ogolnie beznadzieja .
No mozesz trafic tez na taka ktora po okresie abstynencji nagle bedzie non stop napalona i w koncu sex bedzie cholernie meczacy.
I lezac z nosem w poduszcze bedziesz rozmyslal jak wpakowales sie w ten koszmar .
To teraz odrobina pseudo intelektualnej glebi ...
Wyobraz sobie ze patrzysz na marsjanski krajobraz ....;)
W tej plataninie piachu kiedys moglby byc cale cywilizacja , miliardy istnien i pragnien i czegos tam jeszcze .
Ale teraz nie ma nic . Ale co z tego z perspektywy obserwatora ? Powiem ci dokładnie nic .
Albo popatrz na roj szaranczy wijacy sie na kopcu .
Nie rozumiesz ich ale one zycja i sa pewnie na swoj sposob szczesliwe .
Nie maja dydlematów typu jaki obonament,tablet , jaka pogoda , kiedy kasa , co tam powie , co ja zrobie itp, pies mi rzyga .
Nie sa zwiazane kajdanami rzeczywistosci w sposób ktory kompletnie pozbawia je przyjemnosci
odczuwania piekna danej chwili .
Sa zupelnie innym bytem funkcjonujacym w innych realiach ale spelniajacym sie .
Realizujacym podstawowe pierwotne funkcje dla ktorych zostały poczete.
Bez zakłaman , sprzecznych interesów , medialnej papki i nic nie wartych pseudo idei.
Albo co by było gdyby bylo wielkie drzewo zycia ktore klepie po ramieniu kazdego kto je przezył .
Nie wazne co zrobił ale wystarczy ze je przezył . Bo jak z wszystkich punktów ktore sa istnieniami
zrobiło by sie wykres skumulowany . To wszystkie detale i tak znikna na pewnym poziomie analizy szczegółow .
Jaki jest sens oszukiwania siebie , przyjmowania wzrców ktore sa zupelnie niedopasowane do potrzeb
jezeli w ostatecznych rachunku i tak moze sie okazac ze to nic nie znaczy ?
Nic poza tym co moze dac na dluzsza mete jakis wymiar szczescia zgodny z indywidualnymi przekonaniami .
No wiec pytania sa takie mniej wiecej ..
Dlaczego sadzisz ze sex z prostututka to cos co zaspokaja twoje prawdziwe potrzeby ?
Dlaczego sadzisz ze wogole potrzebna ci druga osoba skoro jestes ponoc szczesliwy sam ?
Dlaczego sadzisz ze zaspokojenie tych potrzeb ma jakies znaczenie w twoim biologicznym rozrachunku ?
Dlaczego sadzisz ze to co masz teraz w zyciu jest wazniejsze niz to czego ci do tej pory brakuje
co sprawiło ze te proporcje sie odwrócily ?
Co sprawia ze zamiast byc na swoj glupawy sposob szczesliwy pobrzekujesz wlasnymi kajdanami
kalek i schematów(cudzych bo przeciez nie swoich wlasnych) ?
Co sprowasza sie do ... jak gleboko oszukujesz sam siebie
zyjac wg cudzych schematów a nie swoich wlasnych ?