rossanka napisał/a:Nie ma ludzi, którzy nie mieliby jakiś tam wymagań.
Gorzej jak wymagania przysłaniają rzeczywistość i przestaje się widzieć ludzi i ich wnętrze, emocje, uczucia...
Tylko o jakich wymaganiach mówimy? Wydaje mi się, że pod względem wyglądu kobiety są bardziej wybredne od mężczyzn, a właściwie to nie wiedzą czego chcą. Oczywiście trzeba mieć wymagania, ale jeśli chodzi o wygląd to jeżeli ktoś jest zadbany to już jest w porządku, a jak się nie mieści w 3-5%, których uroda całkowicie nie jest w moim typie to jeszcze lepiej, ale też bym od razu nie odrzucał. Nie są to jednak takie wymagania jak mojej starszej siostry ("męski" - wysoki brunet, dobrze zbudowany i męsko się ubierający, a do tego głęboko wierzący, no ale to w sumie ważne, koniecznie od niej starszy, dodam tylko, że moja siostra urody modelki nie ma, a i ubiera się raczej przeciętnie mimo że źle nie zarabia) czy jej koleżanki (ma być bardzo bogaty i świetnie ustawiony zawodowo, ona jest lekarzem). Nie no nic złego w tym, że nie bierze się pierwszego lepszego, wręcz przeciwnie, ale po co takie chore wymagania? Im więcej ustawionych parametrów, tym mniej wyników. ![]()
Ja sam też mam wymagania. Problem nawet nie jest w tym, że nie napotykam inteligentnych i zadbanych osób. Wręcz przeciwnie. Mam na codzień do czynienia z niezwykle błyskotliwymi i ambitnymi ludźmi, ale jest kilka przeszkód. Po pierwsze "don't screw the crew" , a w dni tygodnia do pracy wyjeżdżam o 7, a wracam o 21, więc właściwie nie mam już czasu wolnego, do tego od maja do października po powrocie do domu muszę jeszcze popracować 1-2h na komputerze. Po drugie czuję, że prostu nie pasuję do takich ludzi - chwalenie się zagranicznymi podróżami, czy w jakiej to restauracji nie byli. W dziale (35 osób) mimo iż duża część po 30 ( w tym kobiety) to w ciągu ostatnich 3 lat (odkąd zacząłem tu pracować) tylko jedna osoba była na macierzyńskim, więc do zakładania rodzin też się raczej nie śpieszą. Kiedyś jak miałem trochę więcej wolnego czasu założyłem sobie konto na sympatii i poprzeglądałem sobie profile. No cóż, niejeden opis mnie zadziwił. W każdym razie takie coś dla mnie odpada, bo nie mam ani ochoty być na tym targu, ani nawet czasu. Tak więc nie trzeba być niewykształconym, mieszkającym z rodzicami mężczyzną bez pracy, aby mieć problemy ze znalezieniem partnerki. "Pojawianie się" dużo nie zmienia, bo nawet jak się już z kimś zapozna to po kilku spotkaniach dochodzi się do wniosku, że to kompletnie nie to, nie ten typ człowieka, nie te cele, a wymagań, wydaje się, że nie mam ogromnych - zadbana, wykształcona, realizująca się w pracy, inteligentna i nienapuszona. Mi wcale nie przeszkadzałoby, gdyby była czy 5 lat młodsza ( o ile studiowałaby na dobrych studiach), czy 5 lat starsza (dlaczego kobiety mają tak zakodowane, że jak mężczyzna do związku to tylko starszy, od biedy równolatek?), ale niestety kobiety mają często chore wymagania.

