Dynamitka napisał/a:Koleandra
Rozumiem to, że na Twojej drodze nie pojawiają się mężczyźni, którzy byliby interesujący. Choć nie do końca jestem w stanie zrozumieć, że nie pojawia się nikt. U mnie było paru, którzy byli zainteresowani znajomością, ale ja nie umiałabym być w takich związkach "na siłę". Natomiast jak tylko pojawi się ktoś, kto mnie zachwyci, to niestety ja się okazuję być jakby z drugiego sortu. Przez lata nauczyłam się, że nie jestem wystarczająca, nie dość taka jak by chcieli. Myślenie bardzo głupie, wychodzę z niego teraz.
Jakoś sobie jednak musiałam wytłumaczyć rzeczywistość. A że źle... Cieszy to, że poszłaś na spotkanie. Nie pierwsze, nie ostatnie, ale zrobiłaś ważny krok. I tego się trzymaj.
No właśnie nie. Na mojej drodze nie pojawiają się W OGÓLE mężczyźni. Ja ich po prostu nie spotykam.
W LO w ogóle mnei nie interesowały "te" sprawy. Nie mówię, że nigdy faceta nie miałam, bo miałam 3. Ale zawsze było tak, że to oni mnie gdzieś tam z tłumu wyławialilyPoza tym akurat tak wychodzi, ze zawsze wokol mnie byly kobiety a nie mężczyźni. Ze swoim ostatnim facetem rozstałam się (dzięki Bogu) prawie 2 lata temu. No i co od tamtej pory? Nic.
Co prawda poznalam swietnego goscia przez internet, zakladalam watek tutaj odnosnie niego ( http://www.netkobiety.pl/t60272.html sie komus chce to niech czyta), ostatnimi czasy probowalam wydusic z niego czy cokolwiek z tego bedzie i co? I nic. Praca nie pozwala, bla bla bla, ale on nie chce zrywać kontaktu, "uwielbiam z Toba rozmawiac, wyglupiac sie, grac w gry, brakowało mi rozmów z Tobą przez tel jak sie nie odzywalas", "głupia jestes, nie jedz za granice, przemysl to, szkoda Ciebie na nich wszystkich", "chce wiedziec co sie z Toba dzieje i wokół Ciebie, nie chce zrywac kontaktu" - ale zeby cos wiecej, no to nie bo praca bo cos tam. Robie podchody, pytam: moze Ty nie potrzebujesz niz zmieniać w swoim zyciu? Moze to co masz, ten swój mały świat, może Tobie wystarcza i tak jest dobrze? to słyszę ze "chyba nie wiem co mówię, ze to jest tylko powłoczka a w środku wielka pustka". No to nie kumam tych gości, naprawdę. Jest wszystko, on szaleje za mną, podobam mu sie, działam na niego, uwielbia ze mna gadac, wygłupiać się, żartować, ale....no właśnie, ale?
Czemu ludzie sa tacy dziwni dzisiaj? Ja piernicze, nie kumam totalnie tego. Przez takich typów, to mi się odechciewa wszystkiego, spotkań, bo po co? Żeby po 15 miesiącach znajomości usłyszeć że nie da rady bo coś tam?
Zreszta w ogole dzisiaj mam lipny nastrój ehhh.