Witajcie
Jestem tutaj nowa, ale postanowilam dolaczyc do forum, gdyz dlugo je juz obserwuje.
Jestem oczywiscie w podobnej sytuacji jak wszystkie zgromadzone tutaj osoby samotne.
Mam 21 lat,studiuje w duzym miescie,nie powinnam cierpiec z samotnosci bo mam sporo i blizszych i dalszych znajomych. Czasem ktos mnie wyrwie na spotkanie, zadzwoni dluzej pogadac. Mam kilka zaufanych, bliskich mi przyjaciolek ale mozna je policzyc praktycznie na palcach jednej reki( ale nie liczy sie ilosc tylko ''jakosc''). Większosc z nich ma drugie polowki. Oczywiscie probuja mnie pocieszac itd itp ale to wystarcza tylko na krotki czas.
Moze nie jestem jakas wygledna, ale ponoc brzydka tez nie jestem(moze mi tak ludzie mowia zeby podtrzymac mnie duchu a uwazaja zupelnie inaczej, nie wiem), aczkolwiek z powodu urody mam bardzo dużo kompleksów, zaniżona samoocene, poczucie wartosci. Nie jestem taka, jaka bym chciala byc.Na dodatek mam dziecinna urode, wygladam na 13 latke(zdarzylo mi sie to wielokrotnie uslyszec w sklepie), na dodatek jestem chuda, nie mam kobiecych ksztaltow(ciezko jest sie z tym pogodzic, bo niestety wielu rzeczy, ktore mi sie podobaja niestety nie moge kupic, bo po prostu wygladalabym w tym zalosnie). Ale staram sie dbam o siebie, zawsze czyste wlosy, pomalowane paznokcie( żadne szpony i tipsy), zrobiony lekki makijaz, moze nie dąże za modą ale ubieram sie-jakby to okreslic- ,, standardowo'' albo po prostu wygodnie :spodnie (albo jeansy albo materialowe),koszulka/top, na to jakis sweterek zakiet albo narzutka(czasem sukienka w lato), kurtka albo plaszczyk- w zaleznosci od pogody.:)
Tylko co po moich staraniach skoro ja widze jak mezczyzni patrza na moje przyjaciolki jak ide z nimi po miescie. Nawet je przepuszczaja w drzwiach a ja zostaje z tylu
. nie raz mi sie tak zdarzylo. Uslyszalam kiedys zebym sobie znalazla brzydsza kolezanke, ale niestety to ja zazwyczaj robie za tą brzydką. Po prostu nie mam brzydkich kolezanek, wszystkie sa ladne, maja w sobie to ''cos''. Staram sie jednak nie byc ta szara myszka, ubierac sie w kolory, potrafie usmiechnac się do zwyklej przechodzacej obok mnie osoby, isc z podniesiona glowa(ale bez ''zadzierania nosa'') nawet po zakupy do spozywczaka,ale to nic nie pomaga.
Od jakiegos czasu zaczelam sie juz izolowac od ludzi, bo co z tego, ze pojde na chwile na spotkanie z kolezanka, kolega czy wieksza grupa ludzi jak wroce do domu i sie poplacze, bo naslucham sie gdzie oni to byli ze swoimi polowkami, co widzieli, co planuja... itd. No dolujace to jest - chyba sami mi przyznacie racje. TZN JA SIE BARDZO CIESZE ZE SZCZESCIA OSOB, NA KTORYCH MI ZALEZY, BO WIEM ZE ONI NA TO SZCZESCIE ZASLUGUJA, tylko czemu ja na nie nie zasluguje??? Moze sie zdziwicie, ale uwierzcie mi nawet znajomi, znajomych dalszych znajomych, wszyscy sa poparowani albo juz z kims randkuja. Uprawiam sport rekreacyjnie dla siebie : biegam, jezdze na rowerze, ale to tez w sumie nie pomaga, w znalezieniu jakiejs relacji. Zaczelam czytac ksiazki,ucze sie gotowac co calkiem niezle mi idzie,cwicze tez w domu, wchlonelam sie w seriale ( no bo co mialam niby robic wieczorem jak za oknem bylo -15 st.). No i tak sobie zyje.
Co do zwiazkow, bylam w 1 zwiazku, pozniej bylam na kilku randkach, calkiem niezle szlo( w przypadku 2 relacji myslalam ze bedzie to ,, wlasnie to'', ze to moze byc poczatek na prawde fajnej relacji, takiej juz powazniejszej niz kolezenstwo, ale szybko sie konczyly, bez podania przyczyn).
Nie wiem w sumie co bym mogla jeszcze zdzialac, zeby poprawic swoja sytuacje. Portale randkowe odpadaja... czesto sie slyszy, ze wiekoszsc( nie wszyscy) to napalency itd. Ja bym chciala powaznej relacji, a nie kogos na chwile.
Pozdrawiam wszystkich samotnych i za wszystkich mocno trzymam kciuki, bo wszyscy zasluguja by byc kochanym ale takze kochac.
Wybaczcie za bledy, postaram sie pisac mniej chaotycznie i krocej
Pierwszy wpis wiec pierwsze koty za ploty. 
P.S. Co do wiosny uwielbia ją, wszystko sie na nowo rodzi, krzaki i drzewa robia sie zielone, pojawiaja sie pierwsze kwiaty,pierwsze letnie zapachy, tylko miloby bylo pojsc na spacer z tym wybrankiem trzymajac sie za reke, niz idac z psem na spacer i trzymajac smycz 