Wiesz czego tak naprawdę szukam?
- żeby ktoś mi się podobał
anjess to podstawa, oczywiście, jednak podpierając się Twoim wcześniejszym wpisem śmiem twierdzić, że ten ktoś musi spełniać 5 punktów tam przedstawionych i to one decydują o nazwijmy to skali spodobania się Tobie lub inaczej wzbudzenia Twojego zainteresowania.
...chyba, że miałaś na myśli aspekt czysto fizyczny:)
- był zadbany, ładnie pachniał itp
zgadzam się
- żeby mnie interesował, miał swoje zdanie, potrafił określić czy ktoś mu się podoba czy nie a nie typu że " w telewizorze się śmieją to i ja się pośmieję" Musi być jakiś!!!!
Hehe:) taki przykład hipotetyczny, czyli może równie dobrze np. kolekcjonować motyle byle mówił o tym z pasją i energią, zaangażowaniem i oddaniem? Bez względu na to czy sie to komus podoba czy nie, to jest jego "kawałek podłogi" i będzie go bronił, tak?
- nawet jak ma nie za ciekawą pracę, to niech przynajmniej ma odwagę to zmienić, a wielu tkwi w gó...e i nic z tym nie robi.
Nareszcie mój ulubiony temat, więc co to znaczy według Ciebie ciekawa praca? Nie wiem czy wiesz, ale premier rok temu powiedział takie zdanie, "niech młodzi ludzie nie czekają na wymarzoną pracę, tylko zatrudniają się tam gdzie ona jest". Skoro ktoś odpowiedzialny za rynek pracy mówi takie rzeczy, to co więcej może zrobić zwykły człowiek skazany na jego decyzje?
Odwaga odwagą, ale zjeść trzeba...I oczywiście mówisz prawdę, wielu stoi w gównie i tkwi w nim i nic nie robi, ale wcale nie dlatego, że brak im odwagi, ale dlatego, że w obecnej sytuacji JUŻ nie ma możliwości ruchu. Na naszych oczach doszło do takiego stopnia hipokryzji, że aby ustawiać chociażby towar w stonce trzeba mieć znajomości.
A może to jest tak, że praca, którą wykonuje "powiedzmy" Twój facet jest nieatrakcyjna dla Ciebie z punktu widzenia towarzyskiego, obyczajowego lub społecznego? Jeśli tak, to może tu się pokazuje właśnie brak odwagi ale nie faceta... tylko Twój? Absolutnie nie potraktuj tego jako wrzut czy coś, to tylko taka moja psychologiczno/socjologiczna retoryka:)
Nie wymagam od nikogo tego czego sama nie robię. Mi też jest ekonomicznie ciężko, ciągnę na 3 fronty i codziennie szukam po portalach ciekawych ogłoszeń. Wprawdzie robię to co kocham ale finansowo nie jest lekko, zresztą mało której samotnej kobiecie jest.
Chylę czoła i oddaję szacunek, niemniej sama widzisz jak jest ciężko więc może warto zastanowić się nad sensem nazwę to bardzo delikatnie wybrzydzania nieatrakcyjności pracy. Zauważ, że dobrej pracy, atrakcyjnej pracy jest coraz mniej...znaczna część sektora informatycznego jest zrobotyzowana...o ironio, przecież praktycznie cała gospodarka 21 wieku opiera się na komputeryzacji.
Dochodzi nawet do takich absurdów, że gdzieś w polsce (już nie pamiętam w jakim mieście) chcą wprowadzić system skanerowy do aptek, tak, że nie będzie farmaceuty tylko podstawienie pod laser kodu i wydanie towaru.
Powiedz jakie obszary pracy są Twoim zdaniem niezagrozone śmiercią ekonomiczną? Na pewno wojsko i policja, bo trzeba będzie opanować wygłodniały tłum, lekarze, bo stres wynikający z życia w tym państwie generuje masę różnorodnych chorób, chociaż z drugiej strony to lepiej dla budżetu państwa nie musieć utrzymywać chorych niezdolnych do pracy...och zapomniałem, przecież starsi schorowani umierają przy miejscach pracy.
Co robić? Według badań polacy w 2013r pracowali o kilkadziesiąt godzin więcej niż uznawany za najbardziej oddany pracy naród Japonia, natomiast w ue zarabiamy najmniej...jaki z tego wniosek?
Okazuje się, że pracujemy najwięcej i najmniej z tego mamy.
Niemniej jednak godzinę dziennie znajduję żeby poćwiczyć i każdy tak naprawdę mógłby tak mieć tyle że łatwiej rozwalić się przed TV z piwem i na tym się wieczór konczy. No pain, no gain.
A ja śmiem twierdzić, że nie każdy...mówisz tak z punktu widzenia osoby KOBIETY, która MUSI dbać o siebie bo póki co jest sama, i oczywiście to bardzo mądra i słuszna postawa, jednak moim zdaniem pomocna i uzasadniona w określonych warunkach i sytuacjach.
Ludzie sobie sami strzelają w nogę. Podszedł do mnie np jakiś czas temu na dyskotece facet i po paru minutach rozmowy do mnie "No wiesz.. księciem z bajki to ja nie jestem, roboty nie mam itp" . Myślę sobie "fuck!! czy ja go w ogóle o to pytałam czy jest księciem czy nie, zapytałam wprawdzie co robi ale mógł odpowiedzieć że "szukam nowej pracy bo mi w starej nie pasowały warunki" i koniec tematu, wcale bym go źle nie oceniła. A ten już od razu zakłada że kosza dostanie.
hehe nie zapytałam o prace ale o to co robi, więc nie pytałam o pracę...anjess misiaku?:P:) a on po prostu był szczery, poza tym jakoś tak mi się nasuwa na myśl po ostatnim zdaniu, czy w Twoim mniemaniu jeśli facet nie ma pracy to nie ma na co liczyć z Twojej strony? Bo jakoś tak mi z tego wychodzi:) chyba, że się mylę:)