Czy wy też zauważacie że ludzie tylko wtedy nas znają jak coś chcą?
Jak się koleżanka pokłóci z chłopakiem to zaraz jest "przyjedź, przyjedź" a tak to zero.
Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!
Forum Kobiet » SAMOTNOŚĆ » Jak mam KOGOŚ poznać?
Strony Poprzednia 1 … 8 9 10 11 12 … 20 Następna
Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
Czy wy też zauważacie że ludzie tylko wtedy nas znają jak coś chcą?
Jak się koleżanka pokłóci z chłopakiem to zaraz jest "przyjedź, przyjedź" a tak to zero.
Podobne tematy
Czy wy też zauważacie że ludzie tylko wtedy nas znają jak coś chcą?
Jak się koleżanka pokłóci z chłopakiem to zaraz jest "przyjedź, przyjedź" a tak to zero.
Oczywiście, nic nowego.
Czy wy też zauważacie że ludzie tylko wtedy nas znają jak coś chcą?
Jak się koleżanka pokłóci z chłopakiem to zaraz jest "przyjedź, przyjedź" a tak to zero.
Tak ludzie tez sie znaja blizej jak chca sie przeleciec inaczej mowia ze ktos nie ma tego "czegos"
Peeter, skąd w Tobie tyle złości na kobiety? Przebija ona w każdym Twoim poście. Nie wiem, czym to jest spowodowane.
Zauważ, że żadna z nas, które udzielamy się w tym wątku, nie wyjeżdża z pretensjami, że trafia na samych kretynów i i patafianów i po co to to w ogóle łazi po świecie. A każda ma zapewne takie nieciekawe doświadczenia. Tak jak napisała Koleandra, problemem nie są nasze wymagania, a to, że wartościowych mężczyzn jest naprawdę mało - albo my takich nie możemy spotkać. Owszem, wzbudzam zainteresowanie facetów, ale zazwyczaj są to "prymitywy", którzy nawet nie pomyślą, że poza "Hej mała" i "może pójdziemy do mnie?" mogłabym oczekiwać czegoś głębszego. Więc - idąc za tym, co napisałeś o naszym "ogromnym powodzeniu" - z każdej imprezy mogłabym wyjść z innym. A że burak i prostak - nieważne. Czy naprawdę o to chodzi?? :-( Chcę, żeby Ktoś mnie pokochał, całokształt - wady, zalety, wszystko, co się na mnie składa. I chciałabym pokochać tak samo.
Proponuję zamknąć ten wątek, ponieważ stał się areną dla prywatnych wytyków i sporów.
Decou, mam nadzieję, że jednak się wybronimy.
Jak umrze śmiercią naturalną - ok.
Peeter kolego, ale Ci te dziewuchy zalazły za skórę. I to raczej nie tylko z tego wątku. Może i jestem cichym i nieśmiałym chłopcem, ale zapytam. Czy w swoim normalnym, prawdziwym życiu udało Ci się natrafić na chociaż jedną taką w miarę sensowną dziewczynę? Wolną, zainteresowaną Twoją osobą, po prostu z pozytywnym zestawem?
Poważnie, na tym świecie jest naprawdę wiele fajnych kobitek jak i facetów. Czy to ładnych/przystojnych, inteligentnych i nawet takich z którymi można chcieć spędzać swój wolny, cenny czas. I nieprawda, że co lepsze kąski są już powyławiane. To jest po prostu niemożliwe. Skoro ktoś takowej nie poznał to po prostu nie miał sposobności jej zauważenia. I tyle. Różnie się mogą losy takiej osoby potoczyć i dlatego może być obecnie sama. Powodów nie muszę podawać, prawda? Jakby ktoś myślał inaczej to co mu pozostaje? Być samemu, być z kimś kto się nawinął, czy z innego głupiego powodu? W takim razie powodzenia. Nie ma co się dziwić, że ludzie mają jakieś wymagania co do drugiej osoby, do nas. Przecież sami je również mamy. Byleby nie były z kosmosu
.
Właśnie , mi musi facet biologicznie odpowiadać żebym się w ogóle podnieciła i "otworzyła".
Ja też jestem wzrokowcem
Tyś jest facet? ![]()

Dynamitka
Hej mała, pójdziemy do mnie? Coś głębszego też się znajdzie, mam dobre wino ![]()
Poważnie, na tym świecie jest naprawdę wiele fajnych kobitek jak i facetów. Czy to ładnych/przystojnych, inteligentnych i nawet takich z którymi można chcieć spędzać swój wolny, cenny czas. I nieprawda, że co lepsze kąski są już powyławiane. To jest po prostu niemożliwe
Tyś mym MISTRZEM. Zawieszę to sobie nad łóżkiem/nad lustrem
:)
Dynamitka
Hej mała, pójdziemy do mnie? Coś głębszego też się znajdzie, mam dobre wino
Jest głębia - kiedy i gdzie? ![]()
Dobry wątek - nie zamykać!
Dynamitka
Również jesteś bezpośrednia
.
Gdzie, no wiadomo u mnie. Kiedy, mam wolny weekend już wiosną. Szybko zleci.
Może i jestem cham i prostak, a do tego prymitywny troglodyta, ale wino mam pyszne, rzekłbym niebiańskie, prawdziwy nektar, takie za 8 pln, prosto z kartonu. Będziesz zachwycona smakiem
.
Dynamitka
Również jesteś bezpośrednia.
Gdzie, no wiadomo u mnie. Kiedy, mam wolny weekend już wiosną. Szybko zleci.
Wiadomo. ![]()
Może i jestem cham i prostak, a do tego prymitywny troglodyta, ale wino mam pyszne, rzekłbym niebiańskie, prawdziwy nektar, takie za 8 pln, prosto z kartonu. Będziesz zachwycona smakiem
.
Gdybym poznawała takich "chamów" i "prostaków", moje życie byłoby dużo prostsze ![]()
Gdybym poznawała takich "chamów" i "prostaków", moje życie byłoby dużo prostsze
Uważaj, uważaj. Nie wiesz jakie ze mnie ziółko jest.
Musiałabyś np. otwierać mi drzwi, przecież ja sam tego nie zrobię w obecności kobiety
. Oczywiście ja wchodzę pierwszy.
Sir, dopiero teraz zobaczyłam Twój avatar. Padłam po raz kolejny.
Sir, dopiero teraz zobaczyłam Twój avatar. Padłam po raz kolejny.
Koń pożyczony, mój rumak niestety padł. Ale podobny, podobny, chyba nawet z tej samej matki.
Sir Baton
Nie jestem facetem i nie wiem skąd ten wniosek.
Sir Baton
Nie jestem facetem i nie wiem skąd ten wniosek.
Podobno tylko samce są wzrokowcami. Stąd ten wniosek.
Dynamitka napisał/a:Sir, dopiero teraz zobaczyłam Twój avatar. Padłam po raz kolejny.
Koń pożyczony, mój rumak niestety padł. Ale podobny, podobny, chyba nawet z tej samej matki.
Koń jaki jest, każdy widzi. ![]()
Żarty żartami, ale odciągasz mnie Pan od roboty. ![]()
anjess83 napisał/a:Sir Baton
Nie jestem facetem i nie wiem skąd ten wniosek.
Podobno tylko samce są wzrokowcami. Stąd ten wniosek.
Podobno, podobno;)
SirBatonXIV napisał/a:Dynamitka napisał/a:Sir, dopiero teraz zobaczyłam Twój avatar. Padłam po raz kolejny.
Koń pożyczony, mój rumak niestety padł. Ale podobny, podobny, chyba nawet z tej samej matki.
Koń jaki jest, każdy widzi.
Żarty żartami, ale odciągasz mnie Pan od roboty.
To do roboty kobieto. Zupa sama się nie ugotuje ![]()
Dynamitka napisał/a:SirBatonXIV napisał/a:Koń pożyczony, mój rumak niestety padł. Ale podobny, podobny, chyba nawet z tej samej matki.
Koń jaki jest, każdy widzi.
Żarty żartami, ale odciągasz mnie Pan od roboty.
To do roboty kobieto. Zupa sama się nie ugotuje
Byleby nie za słona była ![]()
Śmiac mi się chce, jak czytam niektóre posty tutaj ![]()
Śmiac mi się chce, jak czytam niektóre posty tutaj
Życie z nas drwi, dlaczego by nie zadrwić z życia?

Ależ Sir...
Nie ma co się śmiać z uczestniczki. Kurcze sama nie wiem jakbym odpowiedziała w stresie na takie pytanie... Oj niedobrze ![]()
koleandra85 napisał/a:Śmiac mi się chce, jak czytam niektóre posty tutaj
Życie z nas drwi, dlaczego by nie zadrwić z życia?
Życie jest małą cwaniarą. I tyle. ![]()
SirBatonXIV napisał/a:Dynamitka napisał/a:Koń jaki jest, każdy widzi.
Żarty żartami, ale odciągasz mnie Pan od roboty.
To do roboty kobieto. Zupa sama się nie ugotuje
Byleby nie za słona była
Śmiac mi się chce, jak czytam niektóre posty tutaj
Koleandra, śmiej się, śmiej. Możesz nawet ze mnie, a co.
Życie trzeba brać z przymrużeniem oka. Może naszą samotność też?
koleandra85 napisał/a:Śmiac mi się chce, jak czytam niektóre posty tutaj
Życie z nas drwi, dlaczego by nie zadrwić z życia?
http://breyk.pl/img/upload/20120903225223.jpg
ale się uśmiałam ![]()
Dynamitko, ale nie z Was sie śmieję tylko z zabawnych dialogów, to miało mieć pozytywny wydźwięk.
Tak, dzisiaj olewamy samotność bo mamy lepszy dzień, ale czekajcie tylko na ten gorszy
Zaczną się lamenty i biadolenie. I wtedy z pomocą przybędzie na białym koniu nadworny żartowniś SirBatonXIV ![]()
Dynamitko, ale nie z Was sie śmieję tylko z zabawnych dialogów, to miało mieć pozytywny wydźwięk.
Tak, dzisiaj olewamy samotność bo mamy lepszy dzień, ale czekajcie tylko na ten gorszy
Zaczną się lamenty i biadolenie. I wtedy z pomocą przybędzie na białym koniu nadworny żartowniś SirBatonXIV
Tak po cichu myślałam, że nie o nas chodzi.
Ja też mam dziś lepszy dzień, bo i myśleć nie mam kiedy. A propos - jak ja wcisnę w mój grafik ukochanego, który nie będzie mógł żyć beze mnie?;) (Ale mi się żarcik włączył...)
Aż zacytuję siebie:
Uważaj, uważaj. Nie wiesz jakie ze mnie ziółko jest.
Musiałabyś np. otwierać mi drzwi, przecież ja sam tego nie zrobię w obecności kobiety. Oczywiście ja wchodzę pierwszy.
Faktycznie, krucjata zaczyna się wiosną. Będzie ciężko i wyboiście, aby nawrócić wszystkie, prawie stracone duszyczki. Damy radę.
Aż zacytuję siebie:
SirBatonXIV napisał/a:Uważaj, uważaj. Nie wiesz jakie ze mnie ziółko jest.
Musiałabyś np. otwierać mi drzwi, przecież ja sam tego nie zrobię w obecności kobiety. Oczywiście ja wchodzę pierwszy.
Faktycznie, krucjata zaczyna się wiosną. Będzie ciężko i wyboiście, aby nawrócić wszystkie, prawie stracone duszyczki. Damy radę.
Sir, a to tak odnośnie wynurzeń koleandrowo-dynamitkowych?
Czy uważasz, że powinienem i Ciebie nawrócić?
Czy uważasz, że powinienem i Ciebie nawrócić?
Ha! Oto jest pytanie. Nawracaj, byle szybko. ![]()
co za romanse...
aż mam guilty pleasure czytając to ![]()
kurde...napisałem to na głos?!...w morde...
Tak, aby nam się lepiej żyło:

Peeter, skąd w Tobie tyle złości na kobiety? Przebija ona w każdym Twoim poście. Nie wiem, czym to jest spowodowane.
Zauważ, że żadna z nas, które udzielamy się w tym wątku, nie wyjeżdża z pretensjami, że trafia na samych kretynów i i patafianów i po co to to w ogóle łazi po świecie. A każda ma zapewne takie nieciekawe doświadczenia. Tak jak napisała Koleandra, problemem nie są nasze wymagania, a to, że wartościowych mężczyzn jest naprawdę mało - albo my takich nie możemy spotkać. Owszem, wzbudzam zainteresowanie facetów, ale zazwyczaj są to "prymitywy", którzy nawet nie pomyślą, że poza "Hej mała" i "może pójdziemy do mnie?" mogłabym oczekiwać czegoś głębszego. Więc - idąc za tym, co napisałeś o naszym "ogromnym powodzeniu" - z każdej imprezy mogłabym wyjść z innym. A że burak i prostak - nieważne. Czy naprawdę o to chodzi?? :-( Chcę, żeby Ktoś mnie pokochał, całokształt - wady, zalety, wszystko, co się na mnie składa. I chciałabym pokochać tak samo.
Chyba widac ze sprzeczam sie z tymi co nie rozumieja tego co pisze i przede wszystkim za desperacje maja proby poznania i spotkania sie. Sciemy ktos wciska ze nie ma zainteresowania a sama potem pisze ze sa kandydaci, dla mnie to czysta glupota i przyklad tego ze idiotek jest masa, stad i moje apele ida donikad bo kto mialby je zrozumiec??
Im ladniejsza tym bardziej pusto w glowie, ani odpowiedzialnosci, szczerosci, nic a te ktore (nie tylko mi) nie podobaja maja sporo zalet ale co z tego jesli sa skazane na samotnosc bo trzeba byc dopiero desperatem by je chciec.
To dobra diagnoza, ludziom teraz odbija, zupelna porazka dlatego to o czym rzekomo marzycie nie spelni sie bo robicie wszystko by sie nie udalo.
Tak, aby nam się lepiej żyło:
http://i44.tinypic.com/10ydt6s.jpg
dlaczego tak uwzięliśmy się na te koty?
Ja rozumiem że kotek to oręże starej panny ale bez przesady. No ok, była jeszcze jedna wiewiórka ![]()
Bernadetka88 napisał/a:Dynamitka napisał/a:Może założymy jakiś klub? ;-)
A tak poważnie - jakbym czytała o sobie. Ile ja już różnych uwag słyszałam pod swoim adresem, że czekam na księcia z bajki/ że jak ja się to staram / że jestem sama, bo mi tak wygodnie/ że mam za duże wymagania itp. Samotność sprzyja egoizmowi, bo teoretycznie robię to, co lubię i z nikim nie muszę się liczyć. Ale tylko ktoś, kto to przeżył, wie, że mogłabym niejednokrotnie oddać te moje wszystkie spełnione zachcianki za spełnioną miłość...
Otoczenie ma to do siebie, że bardzo szybko ocenia, jak widać często pochopnie. Też to znam...rodzina, bliscy mówią, że jestem już tak wygodna i skupiona na sobie, że trudno będzie mi kogoś zaakceptować...a co gorsza inni dochodzą do wniosków, że to ze mną musi być coś nie tak
jak tak dalej pójdzie, to jeszcze chwila i sama zacznę w to wierzyć
Żeby tak na pewien czas dało się wyłączyć myślenie...
Jestem jak najbardziej za takim klubem
Ostatnio moją okolicę obiegła wiadomość o 17-latce, która jest w ciąży. I wiecie co usłyszałam? "Widzisz jak dziewczyny łapią facetów?" Z nóg mnie zwaliło. Co ja jestem jakąś desperatką? Myślenie ludzi mnie przeraża. Ja też zauważyłam, że może zachowuję się trochę egoistycznie dlatego, że jestem sama, ale jestem pewna, że gdybym poznała kogoś odpowiedniego, to potrfiłabym zmienić swoje nawyki. Ale poznanie kogoś takiego jest cholernie trudne
Myślenie a raczej brak myślenia przeraża tutaj.
Otoczenie ma to do siebie, że bardzo szybko ocenia, jak widać często pochopnie. Też to znam...rodzina, bliscy mówią, że jestem już tak wygodna i skupiona na sobie, że trudno będzie mi kogoś zaakceptować...a co gorsza inni dochodzą do wniosków, że to ze mną musi być coś nie tak
jak tak dalej pójdzie, to jeszcze chwila i sama zacznę w to wierzyć
Zauważyłam że nawet własne koleżanki tak myślą. Facet mnie nie chciał? Koleż: No to mu się nie podobałaś. JA: Ale powiedział mi komplementy, że jestem zgrabna itp. Koleż. - No to z twarzy mu się nie podobałaś.
Tak, najlepiej jakbym wszystko sobie powymieniała a najlepiej zniknęła z powierzchni globu.
Mnie przeraza wasze (nie)myslenie.
Staranie sie to desperacja, internet ostatecznosc, brak idealow - przekresla szanse zwiazania z kims itp.
Jak dla mnie same idiotyzmy, przejaw zycia narzucona moda, wygodnictwa.
Jak bylo wieki temu? Panny sluchaly rodzicow, zyly pod kontrola religii i obyczajow, same nie mogly zarobic poza jedna mozliwoscia ale to ponizej godnosci przecietnej i wykluczenie, pozostawalo im wiec zenic sie z wybranymi im kandydatami.
Jakis dziadek co mial duze checi na seks (ale nie forme) i kase byl super partia bo mogl zapewnic byt jej i dzieciom - a te rodzily sie z przyzwoita regularnoscia i iloscia, wszystko sie dobrze krecilo choc nie brakowalo zdrad i tragedii gdy kochanek nie mogl pogodzic sie z oddaniem jej innemu.
Dzis jak pojawila sie wolnosc (wyboru) nagle to stanelo na glowie, kobiety nie moga sie zdecydowac kogo chca, pojawila masa singli i to w coraz mlodszym wieku, strasznie smieszne ze juz nastolatek czuje ze zostanie sam gdy my jeszcze nie marzylismy o chodzeniu czy seksie jak ci smarkacze
Nie pochwalam ze wtedy bylo lepiej ale pokazuje to dobrze ze wazna przyczyna "braku kandydatow" jest niewiarygodna kaprysnosc kobiet wychowanych na romansach, wizjach wygodnego zycia, gwiazdorach i innych 'ciachach' rzekomo na wyciagniecie reki o czym przekonuja ja odmozdzajace pismidla lub mtv.
Czy ktos poza tym zadal sobie trud poznac losy par ktore zna, jak sie poznali, ile bylo przeszkod problemow nim zdecydowali ze beda razem lub sie pobiora?? Na pewno nie a ja tak i wiem ze to sa czesto skomplikowane dzieje z zerwaniami, wieloma szansami i niepewnoscia do dzis bo nie znaja przyszlosci ale na tyle zalezalo im na wlasnej ze zeszli na ziemie, wzieli zycie w swoje rece, dorosli. Bylo niewesolo nie sielankowo ale nie zaluja decyzji i ze strachem patrza na innych bez pary, tak samo jak mysla o sobie co bedzie gdy zostana sami np przez smierc partnera bo wsrod obecnych polglowkow sa pewni - nie znajda nikogo
...
Czuje tylko ze i tak to jak rzucanie grochem o sciane, niektorzy nawet tego nie rozumieja bo sa tacy 'nowoczesni'.
Wg mnie pytanie ma ukryty dopisek po Jak (taka wspaniala osoba) ma kogos poznac ale to juz metafizyka (i inny dzial Forum) ze jej akurat sie nie udalo mimo swej 'idealnosci i zaslugiwania' na bajkowa milosc oraz egzystencje.
Mnie przeraza wasze (nie)myslenie.
Staranie sie to desperacja, internet ostatecznosc, brak idealow - przekresla szanse zwiazania z kims itp.
Jak dla mnie same idiotyzmy, przejaw zycia narzucona moda, wygodnictwa.Jak bylo wieki temu? Panny sluchaly rodzicow, zyly pod kontrola religii i obyczajow, same nie mogly zarobic poza jedna mozliwoscia ale to ponizej godnosci przecietnej i wykluczenie, pozostawalo im wiec zenic sie z wybranymi im kandydatami.
Jakis dziadek co mial duze checi na seks (ale nie forme) i kase byl super partia bo mogl zapewnic byt jej i dzieciom - a te rodzily sie z przyzwoita regularnoscia i iloscia, wszystko sie dobrze krecilo choc nie brakowalo zdrad i tragedii gdy kochanek nie mogl pogodzic sie z oddaniem jej innemu.....
Czyli polecasz wiązać się z kimś na siłę , to dlaczego sam nie piszesz że jesteś z kobietą która nie podoba Ci się w ogóle ale dla dobra posiadania dzieci z nią będziesz, bo jakoś tego nie doczytałam.
peeter napisał/a:Mnie przeraza wasze (nie)myslenie.
Staranie sie to desperacja, internet ostatecznosc, brak idealow - przekresla szanse zwiazania z kims itp.
Jak dla mnie same idiotyzmy, przejaw zycia narzucona moda, wygodnictwa.Jak bylo wieki temu? Panny sluchaly rodzicow, zyly pod kontrola religii i obyczajow, same nie mogly zarobic poza jedna mozliwoscia ale to ponizej godnosci przecietnej i wykluczenie, pozostawalo im wiec zenic sie z wybranymi im kandydatami.
Jakis dziadek co mial duze checi na seks (ale nie forme) i kase byl super partia bo mogl zapewnic byt jej i dzieciom - a te rodzily sie z przyzwoita regularnoscia i iloscia, wszystko sie dobrze krecilo choc nie brakowalo zdrad i tragedii gdy kochanek nie mogl pogodzic sie z oddaniem jej innemu.....Czyli polecasz wiązać się z kimś na siłę , to dlaczego sam nie piszesz że jesteś z kobietą która nie podoba Ci się w ogóle ale dla dobra posiadania dzieci z nią będziesz, bo jakoś tego nie doczytałam.
Taaa a pare postów wyżej wyrażal swoją niechęć do tych mniej urodziwych.
Peeter, czemu taki wybredny jesteś?
Dzis jak pojawila sie wolnosc (wyboru) nagle to stanelo na glowie, kobiety nie moga sie zdecydowac kogo chca, pojawila masa singli i to w coraz mlodszym wieku, strasznie smieszne ze juz nastolatek czuje ze zostanie sam gdy my jeszcze nie marzylismy o chodzeniu czy seksie jak ci smarkacze
A to prawda, też mnie denerwuje jak osoba w wieku nastoletnim bądź we wczesnej dwudziestce narzeka że czka ją samotny los.
wazna przyczyna "braku kandydatow" jest niewiarygodna kaprysnosc kobiet wychowanych na romansach, wizjach wygodnego zycia, gwiazdorach i innych 'ciachach' rzekomo na wyciagniecie reki o czym przekonuja ja odmozdzajace pismidla lub mtv.
Peeter, wizja romantycznej, często nieodwzajemnionej miłości była promowana od zawsze, patrz choćby "Cierpienia młodego Wertera".
Problemem jest konsumpcjonizm.
Ty oceniasz kobiety, ja pojadę po facetach. Nie ta to następna, często liczy się która szybciej da d.. a i tak ją oleje.
[
Taaa a pare postów wyżej wyrażal swoją niechęć do tych mniej urodziwych.
Peeter, czemu taki wybredny jesteś?
Koleżanka starała się o tego policjanta, ja o faceta z pracy. Nikt tu nie udaje księżniczki z wieży. Wydaje mi się że to bardziej pech niż wybredność.
anjess83 napisał/a:peeter napisał/a:Mnie przeraza wasze (nie)myslenie.
Staranie sie to desperacja, internet ostatecznosc, brak idealow - przekresla szanse zwiazania z kims itp.
Jak dla mnie same idiotyzmy, przejaw zycia narzucona moda, wygodnictwa.Jak bylo wieki temu? Panny sluchaly rodzicow, zyly pod kontrola religii i obyczajow, same nie mogly zarobic poza jedna mozliwoscia ale to ponizej godnosci przecietnej i wykluczenie, pozostawalo im wiec zenic sie z wybranymi im kandydatami.
Jakis dziadek co mial duze checi na seks (ale nie forme) i kase byl super partia bo mogl zapewnic byt jej i dzieciom - a te rodzily sie z przyzwoita regularnoscia i iloscia, wszystko sie dobrze krecilo choc nie brakowalo zdrad i tragedii gdy kochanek nie mogl pogodzic sie z oddaniem jej innemu.....Czyli polecasz wiązać się z kimś na siłę , to dlaczego sam nie piszesz że jesteś z kobietą która nie podoba Ci się w ogóle ale dla dobra posiadania dzieci z nią będziesz, bo jakoś tego nie doczytałam.
Taaa a pare postów wyżej wyrażal swoją niechęć do tych mniej urodziwych.
Peeter, czemu taki wybredny jesteś?
Nie widzialem Ciebie to skad wiesz, za stary przeciez, wygodny pretekst. A jest ich mnostwo
Wzrost nizszy od 190 - do bani,
Mniej niz 20 cm w spodniach - OUT,
Zarabia mniej niz 10tys - do gazu bo to zebrak,
itp itd, z takimi wymaganiami jak wasze to zyc sie nie chce a nie szukac kobiety i cieszyc zyciem!!
W zamian za to co mamy posiadac dostaniesz gderanie, szlaban na meskie hobby i watpliwej jakosci sex..
peeter napisał/a:Dzis jak pojawila sie wolnosc (wyboru) nagle to stanelo na glowie, kobiety nie moga sie zdecydowac kogo chca, pojawila masa singli i to w coraz mlodszym wieku, strasznie smieszne ze juz nastolatek czuje ze zostanie sam gdy my jeszcze nie marzylismy o chodzeniu czy seksie jak ci smarkacze
A to prawda, też mnie denerwuje jak osoba w wieku nastoletnim bądź we wczesnej dwudziestce narzeka że czka ją samotny los.
peeter napisał/a:wazna przyczyna "braku kandydatow" jest niewiarygodna kaprysnosc kobiet wychowanych na romansach, wizjach wygodnego zycia, gwiazdorach i innych 'ciachach' rzekomo na wyciagniecie reki o czym przekonuja ja odmozdzajace pismidla lub mtv.
Peeter, wizja romantycznej, często nieodwzajemnionej miłości była promowana od zawsze, patrz choćby "Cierpienia młodego Wertera".
Problemem jest konsumpcjonizm.
Ty oceniasz kobiety, ja pojadę po facetach. Nie ta to następna, często liczy się która szybciej da d.. a i tak ją oleje.
Mi niepotrzebna latwa ale uczciwa i madra a wy lecicie na amatorów 1 nocy bo tacy wyszkoleni w bajerowaniu.
Jak na razie ucieka mi najlepszy wiek na ulozenie sobie zycie, szlag mnie trafia i nazywajcie to frustracja choc to oznaka troski o swoje zycie. Nie ciesze tym ze moglbym, jak ci goście w zdaniu powyzej, znalezc jakas na raz i potem kolejna bo to glupia zabawa i zadna przyszlosc:(
Peeter
Musisz mieć strasznie smutne życie. Żadna porządna, uczciwa, mądra, atrakcyjna babeczka Cię nie chce. Jeszcze do tego ucieka Ci czas na ułożenie sobie życia. Poznane dziewczyny w realu uciekają, w internecie dają kosza.
Ale to chyba nie jest tak, że każdej wolnej dziewczynie, mówisz/piszesz, iż najlepsze są już pozajmowane, prawda? Trochę to by je przeraziło na początku znajomości. Zresztą, jakbym sam to usłyszał od dziewuszki, to co ja bym o niej, niezajętej pomyślał? Strzał w kolano.
Zawsze możesz zastosować się do swojej rady. Zamknij oczy, też będzie pięknie. Skoro Ty m.in. zwracasz uwagę na wygląd to ona może Cię odrzuć z innego powodu. Że nie daje szansy się poznać? Też sam czasami to robię. Nikt nie musi się tłumaczyć. Poza tym trudno, abyśmy się każdemu podobali.
Ogólnie to wyczuwam u Ciebie ogólny żal do społeczeństwa, że jest takie, a nie inne. I pewnie jesteś jedną z tych osób co uważają, że kiedyś żyło się lepiej. Pocieszę Cię, zgodnie z danymi odnośnie długości życia człowieka ( przed wiekami), Ciebie już od prawie dekady by nie było. Więc, czy rzeczywiście było lepiej? Sympatycznie by pewnie było jakbyś od urodzenia miał już zaklepaną partnerkę, prawda? Tylko, żeby ładna była, bo inaczej sznur.
SirBatonXIV napisał/a:Tak, aby nam się lepiej żyło:
http://i44.tinypic.com/10ydt6s.jpg
dlaczego tak uwzięliśmy się na te koty?
Ja rozumiem że kotek to oręże starej panny ale bez przesady. No ok, była jeszcze jedna wiewiórka
Jakoś tak wyszło. Całkiem fotogeniczne te zwierzaki są. Sam mam takiego. Czy to rzeczywiście znak kawalerstwa? ![]()
Odwal sie zartownisiu.
Jako rycerz zdobywaj te nadete ksiezne, byle nie okazalo sie ze to wybrakowany towar:|
Nawet celnie mnie zripostowałeś. Naprawdę.
Jak na razie ucieka mi najlepszy wiek na ulozenie sobie zycie, szlag mnie trafia i nazywajcie to frustracja choc to oznaka troski o swoje zycie. Nie ciesze tym ze moglbym, jak ci goście w zdaniu powyzej, znalezc jakas na raz i potem kolejna bo to glupia zabawa i zadna przyszlosc:(
Myślę że każdy na tym forum zdaje sobie sprawę że coś nam ucieka. W miarę upływu czasu każda nieudana próba wpędza coraz to w większą desperację.
Ja już nie mam siły myśleć , dobijać się , muszę jakoś żyć.
Postanowiłam że skoro tak źle trafiam z facetami i nie mam własnego życia to chociaż kasy dorobię bo mi wiecznie brakuje i znalazłam dodatkową pracę. Jedyne lekarstwo to poczuć się potrzebnym, być zajętym a potem paść i spać.
Myśli dopadają niestety, dziś na fotelu dentystycznym zaczęłam o tym facecie myśleć, przypomniały mi się te miłe chwile, podziałało jak znieczulenie. Mam te sentymenty, wspomnienia i nie pozbędę się ich aż kogoś nowego poznam i zapomnę. Facet się zapadł pod ziemię, nie wiem czy mieszka już u tamtej czy co ale los ze mnie zakpił.
Wg mnie pytanie ma ukryty dopisek po Jak (taka wspaniala osoba) ma kogos poznac ale to juz metafizyka (i inny dzial Forum) ze jej akurat sie nie udalo mimo swej 'idealnosci i zaslugiwania' na bajkowa milosc oraz egzystencje.
No nareszcie ktoś to zauważył.
Peeter, plujesz jadem. Nie wiem, czy celowo nas (mnie) obrażasz, czy tak Ci po prostu wychodzi. Skoro wszystkie kobiety według Ciebie to puste lale, marzące o kasiastym, wysokim przystojniaku z furą, willą z basenem i pokaźnym kontem w banku, to nie mam tu nic do powiedzenia.

peeter napisał/a:Wg mnie pytanie ma ukryty dopisek po Jak (taka wspaniala osoba) ma kogos poznac ale to juz metafizyka (i inny dzial Forum) ze jej akurat sie nie udalo mimo swej 'idealnosci i zaslugiwania' na bajkowa milosc oraz egzystencje.
No nareszcie ktoś to zauważył.
![]()
Peeter, plujesz jadem. Nie wiem, czy celowo nas (mnie) obrażasz, czy tak Ci po prostu wychodzi. Skoro wszystkie kobiety według Ciebie to puste lale, marzące o kasiastym, wysokim przystojniaku z furą, willą z basenem i pokaźnym kontem w banku, to nie mam tu nic do powiedzenia.
Zgadza sie, zgadlem o co wam chodzi: Jak taka cudna, dobra i piekna ma Kogos znalezc, tylko nie tych wokolo co sa jak Quasimodo bo nie sa jak z okladki a to wada i ich straszna ulomnosc.
To nie przesada tylko wnioski z waszych narzekan ze "niektory" sie podoba wiec miedzy wierszami wiem o co chodzi, na szczescie ci przystojni nie sa glupi i celuja tez wysoko a swoje oczekiwania mozecie sobie wlozyc jak zasuszona zakladke z liscia do ksiazki czytajac w kolejny, dlugi i samotny wieczor ![]()
Najlepiej byloby wylaczyc poped lub zajac sie latwymi paniami oraz innymi znajomosciami bez przyszlosci i miec GDZIES takie co duzo oczekuja ale w zamian nie dadza NIC - takie sa dzisiejsze singielki !
Dynamitka napisał/a:peeter napisał/a:Wg mnie pytanie ma ukryty dopisek po Jak (taka wspaniala osoba) ma kogos poznac ale to juz metafizyka (i inny dzial Forum) ze jej akurat sie nie udalo mimo swej 'idealnosci i zaslugiwania' na bajkowa milosc oraz egzystencje.
No nareszcie ktoś to zauważył.
![]()
Peeter, plujesz jadem. Nie wiem, czy celowo nas (mnie) obrażasz, czy tak Ci po prostu wychodzi. Skoro wszystkie kobiety według Ciebie to puste lale, marzące o kasiastym, wysokim przystojniaku z furą, willą z basenem i pokaźnym kontem w banku, to nie mam tu nic do powiedzenia.
Zgadza sie, zgadlem o co wam chodzi: Jak taka cudna, dobra i piekna ma Kogos znalezc, nie tych wokolo co sa jak Quasimodo no bo nie sa jak z okladki a to wada i ich ulomnosc.
To nie przesada tylko wnioski z waszych narzekan ze "niektory" sie podoba wiec miedzy wierszami wiem o co chodzi, na szczescie ci przystojni nie sa glupi i celuja tez wysoko a swoje oczekiwania mozecie sobie wlozyc jak zasuszona zakladke z liscia czytajac w kolejny, dlugi i samotny wieczor
Najlepiej byloby wylaczyc poped lub zajac sie latwymi paniami i innymi znajomosciami bez przyszlosci i miec GDZIES takie co duzo oczekuja ale w zamian nie dadza NIC - takie sa dzisiejsze singielki !
Żal mi Cię. Musiałeś mocno po dupie od życia dostać, że teraz zrównujesz do poziomu podłogi wszystkie samotne kobiety. Wg Ciebie albo jesteśmy leżącymi, pachnącymi, czekającymi na księcia z bajkami kobietami albo łatwymi Pannami - Twoja wypowiedź jest poniżej poziomu.
SirBaton... Patrząc na Twoje posty zauważam u siebie poważne braki w kwejku, demotywatorach, joemonsterach itp ![]()
Nie lubie powtarzac tego samego ale widac trzeba tak bo ktos przejrzy pare postow, skupi sie na zartach ktore sa nie na temat i traci sens watku.
Tak samo i ja moge sie obrazac jesli mowi sie ze nie ma z kim spotkac i poza beznadziejnymi nie ma innych mezczyzn.
Podalem przyklad z przeszlosci jak bylo ze zwiazkami a kilka lat po nastaniu "dobrobytu i wolnosci" to nie jest przepasc by (tylko) plec meska zmienila sie tak ze nie da sie juz z wiekszoscia zyc w parze, do tego w polaczeniu z moimi doswiadczeniami i wieloma mailami gdy poznawalem, rozmowami pokazuje prawdziwa przyczyne samotnosci.
To ze ktos sie wstydzi, zaprzecza tej diagnozie i atakuje nie dziwi mnie, bardzo smutne jednak ze sie nie chce spojrzec na siebie krytycznie, zmienic zlego podejscia i to dla wlasnego dobra
Specjalnie zaczepilem pare osob by przekonac sie czy jest jak pisza ze chca poznac i nie maja kandydatow ale okazalo ze to forumowa gadka na wyrost, glownie dla naiwnych.
Dokladnie jest tu ten sam typ osob jak na kazdym portalu gdzie siedza znudzone panny ktore nie wiedza po co tam sa
Doradzac, wspolczuc itp nie mozna takim bo same sobie zafundowaly ten los i jecza na pokaz..
Trafna wypowiedz z innego tematu w tym dziale :
Jedni bardzo chcą spotkać swoją drugą połówkę, a inni panicznie się tego boją i robią wszystko by do tego nie dopuścić.
ale dlaczego to jest dopiero pytanie
Nie lubie powtarzac tego samego ale widac trzeba tak bo ktos przejrzy pare postow, skupi sie na zartach ktore sa nie na temat i traci sens watku.
Akurat dygresje nie są wcale złe i parę śmiesznych obrazków. Człowiek się przynajmniej czasami uśmiechnie.
No świetnie że zaczepiłeś. Tylko widzisz - jeśli to "pisanie" się nie klei, ba, nawet męczy, to po co to ciągnąć?
Czasem potrafisz wymienić z kimś 2 maile i jesteś już zainteresowany, a czasem tego nie ma. Pogódź się z tym.
To, że napisałeś np. do mnie (choćby nawet dla jaj) nie znaczy że od razy bukuje pierwszy autobus do Twojego miasta i lecę, bo w końcu KOGOŚ poznałam!!!! Nieważne kogo, może mieć 40 lat, może mieć 1,50 ale zainteresował się mną, bo przecież tylko o to mi chodziło, tak?
Jestem sama bo nie poznaję nikogo, a tu nagle poznałam i juz lecę cała w skowronkach, bo przecież ktoś okazał mi namiastkę zainteresowania.
Get a life!!
Zgadza sie, odkrylas w 100% jak mysle, jak ja poznam robie lepiej wypozyczam smoking, wynajmuje dluga limuzyne, zbieram cala rodzine i ze zlotym pierscionkiem jade tam gdzie mieszka moja nowa znajoma (ofiara desperata) i kraze caly dzien po miescie. Moi goscie (w tym 2 swiadkow jak kaze znany rytual) nie moga sie nudzic wiec ogladaja w srodku filmy, bawia i leje sie alkohol strumieniami tak ze nie przejmuja tym ze nie dojechali jeszcze do domu mej "ukochanej".
Jak mi nie uda sie jej znalezc czy przekonac wtedy klekam przed pierwsza co wyglada na glupia (najlepiej desperatke jak ja) ona przyjmuje oswiadczyny oczywiscie zadowolona ze ja jakis w zyciu zaczepil i od razu z taka oferta (wspolczesny ksiaze bo jak na bialym rumaku - bryce co ma pod maska wiele koni mechanicznych i wszystko jasne z 'blacharstwem') a potem wracam do swego miasta i robimy kilkutygodniowe wesele ![]()
Gratuluje ze tak rozumiesz co pisze, rzeczywistosc jest niestety calkowitym odwroceniem sytuacji ale nie bede jej opisywal bo po co psuc humor i swietna opinie o sobie milosnikom samotnosci oraz udawanego narzekania na nia...
Mysle za jakis czas powroci idea podatku od stanu wolnego to ja bede za dwoma "ulepszeniami" takiej oplaty: wprowadzenie jej tez dla kobiet a drugie wysokosci conajmniej 2x wyzszej niz dla kawalerow, taki bonus za lenistwo.
Daliście się peeterowi wciągnąć w tą całą dyskusję na jego poziomie zamiast po prostu ugasić jego pragnienie poznania odpowiedzi.
Powiem Ci Peeter jak to wygląda u mnie. Otóż moja samotność to wynik nie spotykania nikogo odpowiedniego. Tak, mam wysokie wymagania. Sama od siebie dużo wymagam, więc czemu od drugiej osoby nie miałabym wymagać? Owszem, nie jestem miss, ale sama również księcia o wzroście 190cm/20cm nie szukam. Ale musi być inteligentny, ZADBANY, wygadany, z dobrym żartem na poziomie, stabilny życiowo i emocjonalnie.. mogłabym wymienić jeszcze 100 innych cech, których szukam.. Natomiast nie zniosę faceta, który każdego dnia po pracy kupuje dwa piwa, który nie wpuszczałby mnie w drzwiach, faceta bez marzeń i planów, faceta, za którego ja musiałabym decydować. Nie chcę faceta, który nie potrafi naprawić mi sprzętu i który nie jest zdolny do spontaniczności i romantyzmu...
Tak i mówię o tym otwarcie- MAM WYMAGANIA... W końcu chcę kogoś, koło kogo będę się budzić przez najbliższe kilkadziesiąt lat !
Poziom taki jest jak sciemy oponentow, tego jak nie przyznaja sie do wybrednosci (to duzo wiecej niz brak desperacji - dzis wielka cnota - duzo wazniejsza niz bole samotnosci). Opowiadaja bajki ze nie poznaja nikogo jesli pisza o tym wyraznie wczesniej i maja na oku tych ktorych tez znaja osobiscie, o tych ktorym daly kosza nie napisza bo po co sobie psuc image, lepiej zgrywac ofiare zlego zycia ![]()
Takiego jakiego opisalas nie jest trudno poznac ale jesli dochodza jeszcze cechy jak uroda i wyglad to sprawa sie komplikuje, poznany ideal okazuje gejem, zonaty czy ma cos z glowa bo wolny by sie nie uchowal w tym wieku - Dlatego pisze ze zle szukaja i mysla, pakuja sie same w samotnosc albo problemy jesli stawiaja na wczesniej wymienionych.
Pijakow, brudasow itp nie stawiam za wzor ale jesli sugerujesz ze wiekszosc jest takich to zyjesz jak one w swiecie fantazji.
W moim otoczeniu praktycznie takich nie znam bo to swiat mlodych bezrobotnych, blokowych dresikow, tych co zajmuja sie podrzednymi pracami, tam patologii pelno i wspolczuje tym co sie z jakims wplacza w romans.
Wg mojej oceny ponad polowa singli z obu stron jest do rzeczy, polowa moze sie podobac sobie a mezczyznom nawet o wiele wiecej wolnych odpowiada niz nas kobietom. Byloby ok i sparowaliby sie ale co z tego jesli to kobiety maja problem przez zawyzone wymagania ktore im odbieraja szanse, przecietnym gardza bo wierza w koloryzowane historie kolezanek czy ksiazkowe fikcje..
Mnie nobilitowalaby bardzo opinia ze jestem wybredny czy skakam z kwiatka na kwiatek a prawda jest taka ze spotykalem sie nawet z kims bez foto co kobiecie nie miesci sie w glowie i ZAWSZE go oczekuje od faceta, to duzo mowi o tym Kto ma jakie oczekiwania i bajkach odmienianych przez wszystkie przypadki przez was wszedzie ze wyglad sie nie liczy ![]()
peeter
Naprawdę się dziwisz, czemu dziewczyny Ci tu nie odpisują? To jest tak, jakbym koleżance powiedział, że jest głupia i paskudna. A później oczekiwał, że wyskoczy z radością ze mną się zobaczyć.
Ogólnie generalizujesz, wrzucasz wszystkich do jednego wora. Kobitka jest sama to jest zła, znajdzie kogoś to już jest wartościowa. To może czas porozglądać się za mężatkami, albo chociaż będącymi w jakimś związku.
Życzę Ci, abyś znalazł dla siebie normalną, taką jak chcesz kobietę. Wtedy na pewno poczujesz bluesa i może później Twoje podejście do tych samotnych też się zmieni. W końcu to z tych smutnych, niewiedzących czego chcą ludzi rodzi się coś pięknego, prawda?
Peeter, zapominasz o jednej, podstawowej kwestii- CHEMII.. Jeśli tego nie ma, to mężczyzna może być ucieleśnieniem Boga i nie będzie nic. A niestety, mi nie iskrzy przy każdym mijanym facecie na ulicy. Owszem, wysoko celuję, ale nie ukrywam się z tym, jak już wspomniałam. Każdy ma jakieś wymagania. I nie polecę na jakiegoś pierwszego lepszego, żeby tylko nie czuć już tej paskudnej samotności, bo wpakuję się w jeszcze większego doła.
Dziewczyny chciały sobie zbiorowo ponarzekać, posłuchać, że są inni, z tymi samymi problemami- bo chyba taki jest zamysł tego forum. I chwała im za to, . Lepiej na forum się powspierać, niż wyć w poduszkę.
A Ty piszesz o "parowaniu" jak o butach w CCC... Ten porządny, ta porządna, ok, to będzie ślub.. ojj gdyby to takie proste było..
Sir- Ostatnie zdanie po prostu postawiło mnie na nogi, dziękuje
Jeśli pozwolisz, to skradnę do siebie na 'profil' ![]()
Sir- Ostatnie zdanie po prostu postawiło mnie na nogi, dziękuje
Jeśli pozwolisz, to skradnę do siebie na 'profil'
5 pln + vat i jest Twój. Wtedy nawet możesz uważać się za autorkę
.
Ps. Tylko ja to na początku z błędem napisałem ![]()
Fragi20 napisał/a:Sir- Ostatnie zdanie po prostu postawiło mnie na nogi, dziękuje
Jeśli pozwolisz, to skradnę do siebie na 'profil'
5 pln + vat i jest Twój. Wtedy nawet możesz uważać się za autorkę
.
Ps. Tylko ja to na początku z błędem napisałem
Więc podaj nr konta i usuwam cudzysłów
Z błędem czy bez, naprawdę, kurde, mądrze.. Że też wcześniej na to nie wpadłam ![]()
Trzeba mieć tupet, żeby wypominać komuś, iż ma jakieś wyobrażenia wobec swojego potencjalnego partnera. I to partnera, z którym w założeniu chce się spędzić resztę swoich dni.
Nie wiem po co próbujecie wciągnąć się w tą pogawentkę. Niektórzy lubią żyć w swoim wymaginowanym świecie i nic nie zdziałacie. Są ludzie samotni z różnych względów. Ja na przykład nigdy się z nikim nie związałam nie przez to, że byam wybredna, lecz faceci podjęli inny wybór. Postanowili się poświęcić czemuś innemu. Nie uważam, że czyni mnie to bezwartościową, tak samo jak ich. Owszem. Moja samoocena kuleje, ale to nie znaczy, że nie wymagam. Jednak to czego przynajmniej ja oczekuję od mężczyzny to nie to by był księciem na białym koniu. Nie wymagam prezentów, czy jakiegoś zdobywania. Według mnie związek polega na dodawaniu sobie wzajemnie skrzydeł, a nie ich podcinania. Dziewczyna nie ma być kulą u nogi mężczyzny i odwrotnie. Na wiele cech nie mamy wpływu, ale jednak można o siebie dbać i z szacunku dla kogoś i przede wszystkim siebie wyjść czasem w czymś innym niż dresie. Miłe gesty, rozmowa i zaintereresowanie, to chyba nie jest wiele? Oczywiście cenię troskę, zaangażowanie, uczucie i elokwencję (szerokopojętą). Nie uważam jednak by którąkolwiek dziewczynę, która by tego oczekiwała czyniło księżniczką. To jest coś porządanego u obu stron. Na pewno nigdy nie zmusiłabym potencjalnego partnera do rezygnowania z pasji, zainteresowań, realizowania się, czy dotychczasowego życia. Zdaje mi się, że związek nie polega na wyżeczeniach, a wsparciu. Jednak oczywiście przy cechach, które między innymi wymieniłam. Myślę, że nie jedyna tak myślę.
Tzw "chemia" musi być bo inaczej tylko się kogoś unieszczęśliwi. Chemia to wzajemny pociąg, wtedy miłość może przyjść z czasem ale jak ktoś się nawet nie podoba to jak ma cokolwiek być.
Strony Poprzednia 1 … 8 9 10 11 12 … 20 Następna
Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
Forum Kobiet » SAMOTNOŚĆ » Jak mam KOGOŚ poznać?
Warto przeczytać w tym dziale
Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności
© www.netkobiety.pl 2007-2026