Po co mi studia, skoro wychodzę za mąż? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » STUDIA, SESJA I ŻYCIE STUDENCKIE » Po co mi studia, skoro wychodzę za mąż?

Strony Poprzednia 1 2 3

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 131 do 148 z 148 ]

131

Odp: Po co mi studia, skoro wychodzę za mąż?
Mussuka napisał/a:

Nie tluk, a garkotluk dla scislosci. I co z tego, ze tak widze role kobiety uwiazanej do patelni, garow i pralki - z jej wlasnego wyboru (nie z koniecznosci czy tymczasowosci)? Mam ponoc wolnosc do wyrazania swoich pogladow, u nas za to glow nie scinaja:)

Wolnosc konczy sie wtedy, kiedy ograniczasz wolnosc drugiej jednostki. Nazywajac kogos: garkotlukiem, pustakiem i utrzymanka, wkraczasz w strefe drugiego czlowieka i tym samym, naruszasz jego wolnosc. Gdybym nazwal Ciebie "idiotka/pustakiem" to nie bylaby to wolnosc wypowiedzi tylko calkowity brak kultury i poszanowania. (dla jasnosci nie uwazam Ciebie za "idiotke" ani nikogo innego na tym forum)

Mussuka napisał/a:

Kobiecie to pasuje? Bzdura drogi panie. Taki jaskiniowy podzial rol (ja lowca znoszacy zwierzyne do domu - ty kobieta do oprawienia tej zwierzyny i rodzenia dzieci oraz bezwzglednego sluchania mnie) pasuje glownie mezczyznom. On bedzie sie rozwijal, bedzie awansowal, bedzie bywal, podrozowal, poznawal nowe osoby i nowe rozwiazania, a ona pozostanie mniej wiecej na poziomie robota kuchennego. Do podania obiadu, wyprasowanej koszuli i czegos jeszcze - na zadanie. W koncu juz nic innego nie bedzie potrafila i w ten sposob wlasnie zostanie ubezwlasnowolniona, zeby nie napisac wprost - oglupionma.
Bo chyba nie zaczniesz mi tu klarowac, ze co druga gospodyni domowa u nas czy tam u was uniwersytet dla doroslych w TV codziennie oglada:)) I to nazywasz spelnionym zyciem? Mnie to przypomina chodzenie konia w kieracie, tez codziennie ta sama trasa. I naglowkowac sie przy tym nie trzeba za bardzo, bo kto inny to zrobi.

Ale nie bardzo rozumiem, dlaczego obrazasz zupełnie obce Ci kobiety, ktore kompletnie niepowinny Cie interesowac. Uwazasz sie za kogos lepszego od gospodyn domowych, a sama wyrazasz sie w sposob pogardliwy, napuszony, dosyc prymitywny (garkotluk, pustak, etc)i uwlaczajacy w stosunku do pokaznej grupy ludzi.
Jak widac kultura czlowieka i jego tolerancja, nie jest zalezna od jego wyksztalcenia i "kursow"

Mussuka napisał/a:

Ktos tu o kasjerkach w TESCO pisal, ze takie to byle co. Tylko, ze ta kasjerka, przy odrobinie dobrej woli, checi kierownictwa, oraz jakims wysilku moze predzej czy pozniej albo te prace zamienic na lepsza albo sie podedukowac i awansowac. Pani domu zostanie pania domu dozywotnio. Thanks but no thanks. W koncu kasjerka bedzie swoj grosz miala, gospodyni domowa ma tyle ile maz wyliczy albo na konto przeleje. Gorzej, jak sie nagle kurek w rurociagu zatka albo Pan Maz zakreci. Mozesz sobie swobodnie, miedzy lekcjami pilotazu, poczytac takie historie tutaj - na peczki ich znajdziesz. On odchodzi, ona w lament. Bo tyle lat zmarnowanych na niego. Wiec mi tu ideologi do szarej polskiej rzeczywistosci nie dorabiaj.

A jesli jakiejs pannie taki uklad pasuje, to glownie dlatego, ze albo nie chcialo sie uczyc (z powodow roznych, lenistwo i antytalent wlaczajac) albo uwaza, ze jak babka i matka tak to i ona musi (zwlaszcza jak jej 18-tka stuknie albo srodowisko tego wymaga) albo nie ma szans na cokolwiek lepszego w Pipidowie Gornej niz zamazpojscie i obsluga domu wraz z inwentarzem. Albo musi, bo dzieciak w drodze. Zaden z tych powodow dla mnie samej nie bylby wystarczajacy dla wybrania kariery gospodyni. I nie sadze, ze wielu kobietom pasuje, ale jak sie nie ma co sie lubi to sie lubi co sie ma. I odpowiednio to potem motywuje.

Przyjaciólko, najczesciej czytam o kobietach tyrajacych na meza-lenia. Kiedy taka kobieta pracujaca na kasie albo w fabryce, ma jeszcze czas na wedukowanie sie? Poza tym pojecie "szczescia" jest wzgledne i moze dla Ciebie oznacza "edukacje/samorealizacje/wyzsze wyksztalcenie/wysokie zarobki", a moze dla kogos innego oznaczac: "malowanie/czytanie ksiazek/opalanie sie/kupowanie/gotowanie/sprzatanie/szydelkowanie"
Poza tym kobieta niepracujaca wcale nie musi rezygnowac z ksztalcenia sie czy rezygnacji z hobby. Najważniejsze jest to, żeby w życiu robic to co sie lubi. Jak ktos nie lubi sie uczyc, to bez sensu wysylas taka osobe na studia czy "kursy".
a tak na marginesie: mysle ze duzo kobiet, pragneloby prowadzic swoje zycie w blogim dostatku, luksusie, nie muszac pracowac.

Zobacz podobne tematy :

132

Odp: Po co mi studia, skoro wychodzę za mąż?
Fahkir napisał/a:

a tak na marginesie: mysle ze duzo kobiet, pragneloby prowadzic swoje zycie w blogim dostatku, luksusie, nie muszac pracowac.

jasne:) tyle wiesz co zjesz. Iles Ty kobiet z Europy poznal, ze tak doskonale znasz ich widzimisie?. Bo ten model gejszy to chyba na podstawie jakichs basni tysiaca i jednej nocy snujesz?:))
Nie nauczono Cie, ze ten rzadzi kto ma kase? A kto w takich cud miod ukladach wspolnotowych, co to tu opisujesz w barwach zloto-srebrnych i sielankowych, trzyma reke na kurku? Ten co trzyma - ten rzadzi. I nie usiluj mnie przekonac, ze jest inaczej. Ja bym sie takim dostatkiem raczej udlawila niz w nim plawila.

A w ogole jak czytam twoje poglady na kobiety i ich miejsce oraz role w spoleczenstwie, to widze, ze bardzo chcialbys przywrocic dawny porzadek swiata, ktory na szczescie w tych rejonach odchodzi w coraz bardziej sina dal. Tyle szczesliwych kur domowych jednak zaczyna buntowac sie przeciw "blogostanowi",a te pozostale, niby takie spelnione, coraz czesciej musza bronic swojego wyboru roznymi argumentami - ciekawe dlaczego?:) Jakos rola pani domu nie przemawia do wielu, jakies powody musza byc.

Rozwijaja hobby:))) Ciekawe kto za to hobby placi? I jak dlugo bedzie? Nie ma to jak budowac swoja wlasna przyszlosc w oparciu o hobby. No, chyba, ze hobby, z ktorego mozna potem profesje uczynic.

133

Odp: Po co mi studia, skoro wychodzę za mąż?
Mussuka napisał/a:
Fahkir napisał/a:

a tak na marginesie: mysle ze duzo kobiet, pragneloby prowadzic swoje zycie w blogim dostatku, luksusie, nie muszac pracowac.

jasne:) tyle wiesz co zjesz. Iles Ty kobiet z Europy poznal, ze tak doskonale znasz ich widzimisie?. Bo ten model gejszy to chyba na podstawie jakichs basni tysiaca i jednej nocy snujesz?:))


Nie nauczono Cie, ze ten rzadzi kto ma kase? A kto w takich cud miod ukladach wspolnotowych, co to tu opisujesz w barwach zloto-srebrnych i sielankowych, trzyma reke na kurku? Ten co trzyma - ten rzadzi. I nie usiluj mnie przekonac, ze jest inaczej. Ja bym sie takim dostatkiem raczej udlawila niz w nim plawila.

A w ogole jak czytam twoje poglady na kobiety i ich miejsce oraz role w spoleczenstwie, to widze, ze bardzo chcialbys przywrocic dawny porzadek swiata, ktory na szczescie w tych rejonach odchodzi w coraz bardziej sina dal. Tyle szczesliwych kur domowych jednak zaczyna buntowac sie przeciw "blogostanowi",a te pozostale, niby takie spelnione, coraz czesciej musza bronic swojego wyboru roznymi argumentami - ciekawe dlaczego?:) Jakos rola pani domu nie przemawia do wielu, jakies powody musza byc.

Rozwijaja hobby:))) Ciekawe kto za to hobby placi? I jak dlugo bedzie? Nie ma to jak budowac swoja wlasna przyszlosc w oparciu o hobby. No, chyba, ze hobby, z ktorego mozna potem profesje uczynic.

Eeee tam..generalizujesz. Znam wlasnie duzo dziewczyn z Polski, znam rowniez polska pare, ktore wyjechala do Dubaju. On pracuje jako inżynier ( jest Polakiem), a ona nakreca vblogi. Ma na imie Marcelina, nie pracuje tylko wlasnie zyje sobie w luksusie i dodtatku.

Poza tym, jesli o mnie chodzi to jestem elastyczny;) w kwestii zwiazku/malzenstwa. Nie ma dla mnie znaczenia, czy moja zona bedzie pracowac, czy nie, nie ma rowniez dla mnie znaczenia jej wyksztalcenie.
Jesli jej to ma sprawiac radosc i satysfakcje, to niech pracuje, studiuje. czemu nie?
Dla mnie najważniejsze jest uczucie i to jakim kobieta jest człowiekiem. Moja narzeczona studiuje w farmacje na Kuwait University, ale jesli nie bedzie chciala pracowac to dla mnie - zaden problem.
Moze jestem po prostu inaczej wychowany, ale dla mnie w malżeństwie wszystko jest wspólne, a nie jakies absurdalne rozdzielanie: "ja to kupilem/kupilam", "moje/twoje peniadze", etc,

134

Odp: Po co mi studia, skoro wychodzę za mąż?
Fahkir napisał/a:

znam rowniez polska pare, ktore wyjechala do Dubaju. On pracuje jako inżynier ( jest Polakiem), a ona nakreca vblogi. Ma na imie Marcelina, nie pracuje tylko wlasnie zyje sobie w luksusie i dodtatku.

oj, tak sie sklada, ze tez poznalam Dubaj z opowiesci mojej przyjaciolki, ktora spedzila tam troche czasu wlasnie u kolezanki Polki. Jej maz (Polak, jednak nie tamtejszy dobroczynca) tez tam zarabia i to sporo. Wszystko cacy cacy tylko po paru dniach wychodzenia w chustach na glowie i przebywania jedynie na osiedlu dla bialyxch, przyjaciolka z utesknieniem czekala na powrot do Polski. Tamta z dobrobytem wyplakala jej sie pare razy, ze tez juz ma ciut powyzej grzywki tego na niby przepychu i blistru..pod ktorym kryje sie jednak , sorry, arabska natura.
Widzisz, piniondze to nie fszystko.

Fahkir napisał/a:

Poza tym, jesli o mnie chodzi to jestem elastyczny;) w kwestii zwiazku/malzenstwa. Nie ma dla mnie znaczenia, czy moja zona bedzie pracowac, czy nie, nie ma rowniez dla mnie znaczenia jej wyksztalcenie.
Jesli jej to ma sprawiac radosc i satysfakcje, to niech pracuje, studiuje. czemu nie?
Dla mnie najważniejsze jest uczucie i to jakim kobieta jest człowiekiem. Moja narzeczona studiuje w farmacje na Kuwait University, ale jesli nie bedzie chciala pracowac to dla mnie - zaden problem.
Moze jestem po prostu inaczej wychowany, ale dla mnie w malżeństwie wszystko jest wspólne, a nie jakies absurdalne rozdzielanie: "ja to kupilem/kupilam", "moje/twoje peniadze", etc,

To moze zauwaz, ze jednak napisales - moja narzeczona studiuje..a nie moja narzeczona skonczyla szkole srednia i postanowila, ze na tym szlus, teraz chce dzieci rodzic i plawic sie w luksusie. Chyba jakas "drobna" roznica jest miedzy obiema paniami. Jedna uczy sie, skonczy studia i wybierze SWIADOMIE model zyciea jej odpowiadajacy, druga liczy od poczatku na zycie z cudzej kasy. Ta pierwsza ma tzw. zaplecze w swojej glowie, ta druga ..no wlasnie.

A skoro tyle tolerancji i zrozumienia dla szanownych gospodyn pokazujesz, to moze odwroc hipotetycznie sytuacje i napisz jak ocenilbys mlodego chlopaka, ktory rzuca studia czy jakakolwiek szkole dajaca mu zawod (nawet na papierku), bo poznal panienke z bogatego domu albo swietnie rozwijajaca kariere i tlukaca kase pania dyrektor, po to by sie z nia ozenic, splodzic jej potomstwo (nawet je wychowa na tacierzynskim) i plawiacego sie w domowych luksusach i pieleszach? Powiedzialbys, ze taki jego wybor, jego wola i pewnie sie spelnia w roli taty i kucharza dla zony? Czy moze spadlby w Twoich i innych kolegow oczach do roli utrzymanka, zigolaka? Ale czemu nie wolno mezczyznom posiedziec i ogrzac sie w ciepelku zapracowanym przez zonke, skoro kobietom wolno? Dla mnie rola mezczyzny i kobiety jest taka sama i w domu i w spoleczenstwie. Jedynie na sali porodowej i w niektorych skrajnie wymagajacych tezyzny fizycznej profesjach wychodza roznice, poza tym innych nie widze. Tak samo kobieta moze utrzymywac rodzine jak i mezczyzna prac pieluchy i spelniac sie w kuchni - czyz nie?

135 Ostatnio edytowany przez Fahkir (2014-02-06 14:52:41)

Odp: Po co mi studia, skoro wychodzę za mąż?

W chustach na glowach? W Dubaju jest wolnosc ubioru i kobiety chodza w bluzkach na ramiaczkach. Osiedla dla bialych?? O czym Ty piszesz? To gdzie oni mieszkali? Bo chyba nie w emiracie Dubaj na ktory nie stac kolorowych imigrantow tylko w Szardza. Ci Twoi znajomi chyba byli w Dubaju 20 lat temu. Znam ten emirat bardzo dobrze.

136 Ostatnio edytowany przez Mussuka (2014-02-06 15:08:32)

Odp: Po co mi studia, skoro wychodzę za mąż?
Fahkir napisał/a:

W chustach na glowach? W Dubaju jest wolnosc ubioru i kobiety chodza w bluzkach na ramiaczkach. Osiedla dla bialych?? O czym Ty piszesz? To gdzie oni mieszkali? Bo chyba nie w emiracie Dubaj na ktory nie stac kolorowych imigrantow tylko w Szardza. Ci Twoi znajomi chyba byli w Dubaju 20 lat temu. Znam ten emirat bardzo dobrze.

nie w chustach zaslaniajacych twarz ale kolorowych typu apaszka, jednakze byly wymagane i w sklepach i w restauracjach i na ulicach. A osiedle jest zbudowane wlasnie dla rodzin imigrantow tam pracujacych i jest ogrodzone. To bylo wiosna 2013 nie 20 lat temu. Ten "kolorowy" imigrant to inzynier z Polski na wieloletnim kontrakcie, suto oplacany. Ja tam nie bylam, to opowiedzial mi kolezanka zaraz po jej wizycie w Dubaju. I nazw nie pomylilam. Nie wiem po kiego mialby mi historyjki zmyslac, skoro ona akurat te klimaty lubi i czesto do krajow "arabskich" wyjezdza. Owszem, zauwazyla przepych i bogactwo, ale czy to moze zastapic calkowita wolnosc pogladow i zachowania?

zeby nie bylo, ze jestem goloslowna: http://www.expatwoman.com/dubai/monthly_faqs_dubai_dress_code_8955.aspx

tragedi nie ma, ale czy to aby wolnosc bycia, kim chce sie byc?

137 Ostatnio edytowany przez Fahkir (2014-02-06 23:13:40)

Odp: Po co mi studia, skoro wychodzę za mąż?

Tak owszem w centrach handlowych w kosciolach czy meczetach wymagany jest bardziej skromny stroj. Czyli ubior zaslaniajacy kolana i ramiona absolutnie nie ma nakazu zaakrywania wlosow jest to bzduta. Nie oznacza to jednak ze jak wejdziesz do centrum w mini, to ktos cie z niego wyprosi. Sa miejsca gdzie wymagany jest bardziej elegancki i skromny ubior,rowniez w Europie - jak chociazby pola golfowe. Czy to Cie dziwi? Poza tym nie ma w Dubaju kolorowych osiedli. W 99% ludzie ktorzy pracuja w Dybaju na wysokich stanowiskach to albo lokalni emiratczycy albo ludzie z europy, ameryki. Lokalni mieszkancy mieszkaja w swoich rezydencjach, a europejczycy w apartamentach. Nie ma generalnie osiedli kolorowych, to nie jest Londyn czy Paryz. Chyba ze mieszkali w innym emiracie z hindusami pakistanczykami etc. Ponadto nie wiem co masz na mysli piszac o braku wolnosci w Dubu?

138

Odp: Po co mi studia, skoro wychodzę za mąż?
Michmo napisał/a:

Myślę,że brak chęci do samorealizacji i wykorzystywanie finansowo partnera jest formą prostytucji niestety. Jak inaczej to nazwać ? dziewczyna może skończyć studia i pójść do pracy, bez studiów tez może pracować. Zamiast tego wybiera sobie faceta który będzie ją trzymywał a ona będzie się spełniała w łóżku, będzie prała mu skarpetki i gotowała obiady w zamian za jego kasę. Smutna sprawa hmm

Podzielam opinię. Poza tym, naprawdę nie jestem w stanie pojąć, dlaczego ktoś z własnej i nieprzymuszonej woli chce być zależny (zwłaszcza finansowo) od drugiej osoby? Przez całe życie rozliczać się z każdej złotówki i stawać na rzęsach, żeby tylko facet nie znalazł sobie innej. A jak już znajdzie, to jest płacz i zgrzytanie zębami, bo nagle taka mimoza budzi się z letargu i stwierdza, że jedyne co ma, to lukę w CV jak stąd do Berlina.

Zdaję sobie sprawę z istnienia tzw. osobowości zależnej (rodzaj zaburzenia osobowości), ale to dot. zaledwie kilku procent populacji. Co zostaje? Brak ambicji, przedpotopowe myślenie, hołdowanie stereotypom? Chyba wszystkiego po trochę.

139

Odp: Po co mi studia, skoro wychodzę za mąż?
cocomero napisał/a:

Podzielam opinię. Poza tym, naprawdę nie jestem w stanie pojąć, dlaczego ktoś z własnej i nieprzymuszonej woli chce być zależny (zwłaszcza finansowo) od drugiej osoby? Przez całe życie rozliczać się z każdej złotówki i stawać na rzęsach, żeby tylko facet nie znalazł sobie innej. A jak już znajdzie, to jest płacz i zgrzytanie zębami, bo nagle taka mimoza budzi się z letargu i stwierdza, że jedyne co ma, to lukę w CV jak stąd do Berlina..

Właśnie, dla mnie też chyba to uzależnienie finansowe jest najgorsze z tego. Rozumiem, że rodzina itd, ale jak pisałam już wcześniej - ja sobie nie wyobrażam brać kasę od męża. Na kosmetyki, ciuchy, wyjście - jak to działa? Prosić go o 50 zł, bo idę do drogerii? Czy on naturalnie zostawia kasę i "korzystaj jeśli trzeba"?

140

Odp: Po co mi studia, skoro wychodzę za mąż?
cocomero napisał/a:

Poza tym, naprawdę nie jestem w stanie pojąć, dlaczego ktoś z własnej i nieprzymuszonej woli chce być zależny (zwłaszcza finansowo) od drugiej osoby?

Jak ktoś nie umie zarobić pieniędzy inaczej to szuka sobie pracy i tym sposobem staje się zależny finansowo od drugiej osoby w postaci swojego szefa. Nie ma w tym nic niewłaściwego. Tak żyje większość społeczeństwa.

cocomero napisał/a:

Przez całe życie rozliczać się z każdej złotówki i stawać na rzęsach, żeby tylko facet nie znalazł sobie innej.

Jak facet znajdzie sobie inną to żona prawdopodobnie dostanie połowę ich wspólnego majątku, a do tego alimenty. Jeżeli pracowała i zrezygnowała z pracy na jego prośbę to może dostać odszkodowanie w wysokości utraconych zarobków za te wszystkie lata. Na razie tak jest na Zachodzie, ale jestem przekonany, że ta moda, jak każda inna, dotrze do Polski w ciągu kilku lat. Pozostanie tylko kwestia udowodnienia, że ta decyzja nie była podjęta przez żonę samodzielnie. Rozliczanie się z każdej złotówki nie ma nic do tego. Kwestia wcześniejszych ustaleń i zabezpieczenia swoich interesów. Nie mieszajmy tych dwóch tematów.

cocomero napisał/a:

A jak już znajdzie, to jest płacz i zgrzytanie zębami, bo nagle taka mimoza budzi się z letargu i stwierdza, że jedyne co ma, to lukę w CV jak stąd do Berlina.

Twoje podejście ma sens o ile kobieta miała ciekawą i rozwijającą pracę, bo jak to było coś co pozwalało zarobić na własne wydatki i zapchać nadmiar wolnego czasu to niewiele zmieni w CV.

Nemezys napisał/a:

Właśnie, dla mnie też chyba to uzależnienie finansowe jest najgorsze z tego.

Uzależnienie kulinarne jest dużo gorsze. Nigdy nie wiadomo czy kotlet nie jest skażony. Młoda, piękna i... bogata tylko mąż przeszkadza wink

Nemezys napisał/a:

Rozumiem, że rodzina itd, ale jak pisałam już wcześniej - ja sobie nie wyobrażam brać kasę od męża. Na kosmetyki, ciuchy, wyjście - jak to działa? Prosić go o 50 zł, bo idę do drogerii? Czy on naturalnie zostawia kasę i "korzystaj jeśli trzeba"?

Znam kilka takich par i nie mają problemów, które tutaj opisujesz. Kasa jest wypłacana w gotówce i leży w miejscu do którego oboje mają dostęp albo wspólne konto i żona wypłaca kasę, kiedy ma na to ochotę. Grubsze wydatki np.: nowy samochód konsultują ze sobą, a później wspólnie podejmują decyzję. Nie ma czegoś takiego, że mąż rozporządza dowolnie pieniędzmi, bo skoro to ich jedyne źródło dochodu to traktują te pieniądze jako wspólne. Dużo trudniej dogadać się, kiedy oboje pracują, ale jest duża rozbieżność w wynagrodzeniach.

141

Odp: Po co mi studia, skoro wychodzę za mąż?
Nemezys napisał/a:
cocomero napisał/a:

Podzielam opinię. Poza tym, naprawdę nie jestem w stanie pojąć, dlaczego ktoś z własnej i nieprzymuszonej woli chce być zależny (zwłaszcza finansowo) od drugiej osoby? Przez całe życie rozliczać się z każdej złotówki i stawać na rzęsach, żeby tylko facet nie znalazł sobie innej. A jak już znajdzie, to jest płacz i zgrzytanie zębami, bo nagle taka mimoza budzi się z letargu i stwierdza, że jedyne co ma, to lukę w CV jak stąd do Berlina..

Właśnie, dla mnie też chyba to uzależnienie finansowe jest najgorsze z tego. Rozumiem, że rodzina itd, ale jak pisałam już wcześniej - ja sobie nie wyobrażam brać kasę od męża. Na kosmetyki, ciuchy, wyjście - jak to działa? Prosić go o 50 zł, bo idę do drogerii? Czy on naturalnie zostawia kasę i "korzystaj jeśli trzeba"?

Napiszę wam niezależne kobiety jak to działa big_smile Skoro takie samowystarczalne jesteście i z pieniędzy przez was zarobionych stać was na wszystko tongue Pozazdrościć big_smile Tylko, że to brzmi dziwnie z tą "swoją kasą"  bo jak w markecie  płacicie? Pakujesz do wózka płyn do kąpieli czy powiedzmy tusz do rzęs a mąż sobie wybiera nową golarkę smile to przy kasie oddzielasz swoje kosmetyki od "mężowych" i  płacisz za swoje ze swojej "kasy" a mąż ze swojej big_smile ? Na tej zasadzie tongue ?bo nie kumam tego...
Ja nie muszę się swojego faceta prosić o pieniądze bo mam dostęp do konta i nigdy mnie nie rozliczał z niczego! Na zakupy chodzimy razem, albo mój facet jezdzi sam i kupuje to co potrzeba NAM i NASZEMU dziecku smile Często kupujemy też przez internet...A to o czym piszecie to są pojedyncze przypadki gdzie żona musi się prosić męża o 50 zł.Zresztą często się zdarza tak, że  gdy obydwoje pracują ale zarabiają najniższe krajowe to i tak łączą swoje wypłaty na opłaty, jedzenie i dopiero jak coś zostaje to odkładają i wtedy raczej nie ma mowy o osobnych kontach. Więc bez sensu takie gadanie o niezalezności

142 Ostatnio edytowany przez Anhedonia (2014-02-20 17:01:10)

Odp: Po co mi studia, skoro wychodzę za mąż?
Julia UK napisał/a:

...
Napiszę wam niezależne kobiety jak to działa big_smile Skoro takie samowystarczalne jesteście i z pieniędzy przez was zarobionych stać was na wszystko tongue Pozazdrościć big_smile Tylko, że to brzmi dziwnie z tą "swoją kasą"  bo jak w markecie  płacicie? Pakujesz do wózka płyn do kąpieli czy powiedzmy tusz do rzęs a mąż sobie wybiera nową golarkę smile to przy kasie oddzielasz swoje kosmetyki od "mężowych" i  płacisz za swoje ze swojej "kasy" a mąż ze swojej big_smile ? Na tej zasadzie tongue ?bo nie kumam tego...
...A to o czym piszecie to są pojedyncze przypadki gdzie żona musi się prosić męża o 50 zł.Zresztą często się zdarza tak, że  gdy obydwoje pracują ale zarabiają najniższe krajowe to i tak łączą swoje wypłaty na opłaty, jedzenie i dopiero jak coś zostaje to odkładają i wtedy raczej nie ma mowy o osobnych kontach. Więc bez sensu takie gadanie o niezalezności

Zabawne... BADANIA naukowe prowadziłaś? O tych pojedynczych przypadkach?
Co jest do "kumania" we wspólnych zakupach? Są potrzebą OBOJGA(?) i bywają (nawet) przyjemnością. Zawsze można się dogadać co do "obszarów wspólnych", co nie wyklucza też posiadania obszarów (i kasy) odrębnych. Dla chcącego nie ma nic NIEWYKONALNEGO.
NIE na tym NIEzależnośc polega smile
Ze tak głupio spytam: co to ma do tematu wątku?
Bo tu chodzi wszak o ARGUMENT: mąż ZAMIAST studiów...
Życie płynie i realia się zmieniają... czy z powyższego można wywieść wniosek: Z BRAKU (potencjalnego) męża STUDIA?
Czy też może studia wówczas, gdy w/w zabraknie? W wieku przedemerytalnym TEŻ?

143

Odp: Po co mi studia, skoro wychodzę za mąż?
Anhedonia napisał/a:
Julia UK napisał/a:

...
Napiszę wam niezależne kobiety jak to działa big_smile Skoro takie samowystarczalne jesteście i z pieniędzy przez was zarobionych stać was na wszystko tongue Pozazdrościć big_smile Tylko, że to brzmi dziwnie z tą "swoją kasą"  bo jak w markecie  płacicie? Pakujesz do wózka płyn do kąpieli czy powiedzmy tusz do rzęs a mąż sobie wybiera nową golarkę smile to przy kasie oddzielasz swoje kosmetyki od "mężowych" i  płacisz za swoje ze swojej "kasy" a mąż ze swojej big_smile ? Na tej zasadzie tongue ?bo nie kumam tego...
...A to o czym piszecie to są pojedyncze przypadki gdzie żona musi się prosić męża o 50 zł.Zresztą często się zdarza tak, że  gdy obydwoje pracują ale zarabiają najniższe krajowe to i tak łączą swoje wypłaty na opłaty, jedzenie i dopiero jak coś zostaje to odkładają i wtedy raczej nie ma mowy o osobnych kontach. Więc bez sensu takie gadanie o niezalezności

Zabawne... BADANIA naukowe prowadziłaś? O tych pojedynczych przypadkach?
Co jest do "kumania" we wspólnych zakupach? Są potrzebą OBOJGA(?) i bywają (nawet) przyjemnością. Zawsze można się dogadać co do "obszarów wspólnych", co nie wyklucza też posiadania obszarów (i kasy) odrębnych. Dla chcącego nie ma nic NIEWYKONALNEGO.
NIE na tym NIEzależnośc polega smile
Ze tak głupio spytam: co to ma do tematu wątku?
Bo tu chodzi wszak o ARGUMENT: mąż ZAMIAST studiów...
Życie płynie i realia się zmieniają... czy z powyższego można wywieść wniosek: Z BRAKU (potencjalnego) męża STUDIA?
Czy też może studia wówczas, gdy w/w zabraknie? W wieku przedemerytalnym TEŻ?

??
Jak co ma do tematu? Przecież cały czas dziewczyny się tu dziwią i zastanawiają jak można funkcjonować bez własnych pieniędzy smile I ja tylko odpisałam Nemezys tongue Więc ode mnie wara tongue bo mam zamiar w przyszłości pracować ale wkurza mnie takie generalizowanie yikes
I żadnych badań nie prowadziłam ale niektóre wypowiadające się w tym temacie chyba tak, skoro twierdzą jak twierdzą tongue
A prawda jest taka, ze gdy kobieta podejmuje sie pracy za najniższą krajową to nie robi tego by mieć odłozone na koncie swoje pieniądze a tylko dlatego, żeby wspomóc męża i podreperować dziurę w budżecie . I w rezultacie nie ma swojej kasy

144

Odp: Po co mi studia, skoro wychodzę za mąż?
Julia UK napisał/a:

...
A prawda jest taka, ze gdy kobieta podejmuje sie pracy za najniższą krajową to nie robi tego by mieć odłozone na koncie swoje pieniądze a tylko dlatego, żeby wspomóc męża i podreperować dziurę w budżecie . I w rezultacie nie ma swojej kasy

FAKT. Pewnie kasę mają wspólną...
Współodpowiedzialność za rodzinę TO JEDNAK, moim zdaniem, coś innego NIŻ "wiszenie" na jedynym żywicielu na kształt bluszczu wink Mimo wszystko smile

145 Ostatnio edytowany przez chaber05 (2014-02-21 13:22:41)

Odp: Po co mi studia, skoro wychodzę za mąż?

Nikt nie mówi, że utrzymywanie kobiety, rodziny z jednej pensji jest złe. Jak ktoś wybrał taką opcję i jest do końca świadomy skutków - jego broszka.

Niestety te pary powinny o kilku rzeczach wiedziec. Mąż może zarabiac krocie, ale niech żonę odpowiednio zabezpieczy. Niech nie liczy kobieta na cud. ZUS jej może pokazac środkowy palec. Facet uskłada na koncie emerytalnym niezłą sumkę, ale umrze gdy kobieta nie doczekała tych 50 lat. Kicha moi drodzy.
Skoro mężczyzna tak dobrze zarabia, że kobieta może poświęcic się wychowywaniu dzieci i prowadzeniu domu, do tego dożyją jego tłustej emerytury - jestem za. Oboje będą szczęśliwi, a ta kobieta nie zajmie miejsca pracy tym, które muszą pracowac. Natomiast z powrotem do pracy, po długiej przerwie, może byc nie lada kłopot.

Jeśli kobieta trafi na porządnego mężczyznę, ma szczęście. Co jednak zrobi gdy mężulek ją zostawi z dnia na dzień. Może miec dobrych doradców i zrobi to, co taki Palikot. Jego spory majątek nagle się rozpłynął.

Co do zakupów i wspólnej kasy - pracujemy oboje, wydajemy oboje. Nie wypominamy sobie wysokości zarobków. Mamy jedno wspólne konto.

I najważniejsze: tutaj wypowiedzieli się mężczyźni, których najprawdopodobniej stac na utrzymywanie niepracującej żony oraz dzieci. Co jednak mają zrobic ci mężczyźni, którzy zapierdzielają za 1500 zł, a żona chce dzieci? Co mają zrobic ci, którym żona obiecywała powrót do pracy, ale ani myśli tego robic, dobrze jej w domu? Co wreszcie zrobią ci, których żony były optymistkami i wierzyły, że czasy będą lepsze, a teraz dopadła ich rzeczywistosc?

A rzeczywistosc jest taka, że my byliśmy tańszymi pracownikami od przykładowo niemieckich, a teraz firma przenosi czesc produkcji do tańszej "zagranicy", zwiększa automatyzację produkcji i zwalnia, a nie przyjmuje. U męża pojawili się rosyjskojęzyczni - dobre nie?

146

Odp: Po co mi studia, skoro wychodzę za mąż?

Wydaje mi się, że każdy powinien żyć jak mu się podoba. Mój partner dobrze zarabia i gdybym chciała mogłabym spokojnie siedzieć w domu... Nie wyobrażam sobie tego. Lubię swoją pracę, lubię swoje studia. Jak komuś daje szczęście siedzenie w domu i wychowywanie dzieci  to ok. Ważne żeby 2 strony w związku były zadowolone.

147

Odp: Po co mi studia, skoro wychodzę za mąż?
chaber05 napisał/a:

Jeśli kobieta trafi na porządnego mężczyznę, ma szczęście. Co jednak zrobi gdy mężulek ją zostawi z dnia na dzień. Może miec dobrych doradców i zrobi to, co taki Palikot. Jego spory majątek nagle się rozpłynął.

Pierwsza żona Palikota dostała przy okazji rozwodu 30 milionów złotych, więc pokrzywdzona nie była. Chciała więcej, ale... Kto by nie chciał? wink Z tego co wiem to nie było tak, że ją zostawił, ale w sumie to nie ma znaczenia. Zabezpieczać się trzeba. Z tym się zgadzam, ale to działa w obie strony, więc często żona nie ma pełnego dostępu do kasy męża, bo zbyt lekko ją wydaje i pensja mogłaby się skończyć po miesiącu - znam takie historie.

Posty [ 131 do 148 z 148 ]

Strony Poprzednia 1 2 3

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » STUDIA, SESJA I ŻYCIE STUDENCKIE » Po co mi studia, skoro wychodzę za mąż?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024