Nasze po_prawiny - dzień w którym pękło niebo - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Nasze po_prawiny - dzień w którym pękło niebo

Strony Poprzednia 1 2 3

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 131 do 164 z 164 ]

131

Odp: Nasze po_prawiny - dzień w którym pękło niebo

kłębuszek on nie tylko przemocowiec, ale z czytając jego roszczenia względem Inki to chyba jeszcze marzyciel. Może jeszcze frytki do tego?!
Inka ty mu się nie daj. Co za facet! Kibicuję ci od samego początku. Nie poddawaj się wink

Zobacz podobne tematy :

132

Odp: Nasze po_prawiny - dzień w którym pękło niebo
inkaa napisał/a:

Miałam "przyjemność" rozmawiać z mężem. Podsumowując:

1. Jak złoże rozwód z orzekaniem o winie będzie mi utrudniał i przedłużał sprawę. Zrobi wszystko by sąd nie orzekł o jego winie. Ponadto nie da zgody na unieważnienie kościelnego ślubu. Jak złoże za porozumieniem stron pomoże mi unieważnić kościelny.

2. Kredyt i mieszkanie weźmie na siebie, ale pieniędzy które w to włożyłam mi nie odda -> ironicznie usłyszałam "wymontuj sobie meble".

3. Bardzo mnie kocha i chce być ze mną. Żebyśmy to naprawili.

Wszystko wskazuje na to, że najlepiej jakbym wróciła do niego albo oddała mu mieszkanie w które również wkładałam swoje pieniądze i wzięła rozwód za porozumieniem stron.

Czuję się jakby ktoś mnie uderzył w twarz, a potem jeszcze "nasrał".

Mam dość. Szczerze dość.

Inka chcieć a móc to duża różnica. Na chwilę obecną to Ty masz argumenty nie on.
On nie jest w stanie nic Ci utrudnić ( stara się Ciebie o tym przekonać, ale nie daj się ).
Podział majątku, jeżeli nie możecie się dogadać orzeknie sąd.
A czy on Ciebie kocha?
No cóż, ja osobiście bardzo w to wątpię.
Jak się kocha to nie zdradza.
Powiedz mu, że go kochasz, ale  przespałaś się z jakimś kolesiem i zobacz jak on na to zareaguje.
To jest tylko jego perfidna gra. On Tobą chce nadal manipulować, grać na Twoich uczuciach.
Zapamiętaj, że jeżeli raz zdradził to zdradzi drugi raz.
Uwolnij się od niego.
Pozdrawiam i życzę wytrwałości.

133 Ostatnio edytowany przez bullet (2014-02-14 13:29:22)

Odp: Nasze po_prawiny - dzień w którym pękło niebo

inkaa: czytam Twój wątek od początku, bolało mnie jak przeczytałem pierwszy wpis. Skurwysyństwo do n-tej potegi ale ....
Najpierw myślałem, ze nie zależy mu, teraz sadzę, ze jest odwrotnie. Ten typ tak ma. Ty go znasz i jeśli taki jest to o tym wiesz.
Nie przyzna się. Sadzi, że strasząc Cię przekona Cię (zmusi) byś się zastanowiła i do niego wróciła. Wg mnie on nie chce Cie straszyć ale nie potrafi inaczej. Nie umie okazać, ze mu zależy. Wie, ze przeskrobał. Nie bronie go, wręcz przeciwnie, zachował się jak debil. Teraz robi to co robi, robi to nieudolnie. Błądzi jak dziecko we mgle, przy Tobie jest "pewnym siebie twardzielem", macho. Powinien ktoś mu doradzić, ze się błaźni ale chyba nie ma kto.
Racją jest, ze w tym wypadku chcieć to on sobie może. Jednak jeśli dostrzegasz w tym prawidłowość i choć trochę Ci zależy może rozważ mniej drastyczne kroki. Zakończyć zawsze zdążysz. Jeśli jednak jesteś zdecydowana to działaj zdecydowanie. Argumenty są po Twojej stronie. Ja po sobie wiem, ze to nie takie proste. Ja też mam argumenty (i twarde dowody) ale daje temu szansę choć jest ciężko.
Nie wiem jak to nazwać ale uczucie, przyzwyczajenie, rozsądek były silniejsze. Nie żałuję, czy będę żałował to się okaże.

134 Ostatnio edytowany przez pitagoras (2014-02-14 14:22:30)

Odp: Nasze po_prawiny - dzień w którym pękło niebo

Inkaa, nie daj sie zwieść.
Atuty są po Twojej stronie.Bierz rozwód z jego winy.Jeśli mu zależy, to i po rozwodzie będzie próbował naprawić.
Ja tam już tylko widzę tematy majątkowe + wstyd przed rodziną z jego strony.
I jeszcze jedna sprawa: co to znaczy, że nie da zgody na unieważnienie kościelnego..?A co on biskupem jest?!
Koleś albo nei ma pojęcia jak co działa, albo Ciebie uważa za kretynkę.
W tej sprawie już NIC od niego nie zależy.

135

Odp: Nasze po_prawiny - dzień w którym pękło niebo
inkaa napisał/a:

Miałam "przyjemność" rozmawiać z mężem. Podsumowując:

1. Jak złoże rozwód z orzekaniem o winie będzie mi utrudniał i przedłużał sprawę. Zrobi wszystko by sąd nie orzekł o jego winie. Ponadto nie da zgody na unieważnienie kościelnego ślubu. Jak złoże za porozumieniem stron pomoże mi unieważnić kościelny.

2. Kredyt i mieszkanie weźmie na siebie, ale pieniędzy które w to włożyłam mi nie odda -> ironicznie usłyszałam "wymontuj sobie meble".

3. Bardzo mnie kocha i chce być ze mną. Żebyśmy to naprawili.

Wszystko wskazuje na to, że najlepiej jakbym wróciła do niego albo oddała mu mieszkanie w które również wkładałam swoje pieniądze i wzięła rozwód za porozumieniem stron.

Czuję się jakby ktoś mnie uderzył w twarz, a potem jeszcze "nasrał".

Mam dość. Szczerze dość.

1. A Ty masz brać za dobrą monetę słowa zdrajcy i kłamcy? Jaką masz gwarancję, że on Ci w czymkolwiek "pomoże"? On tylko usiłuje chronić własny tyłek.
2. Jak tu słusznie wyżej zauważono, nie on zdecyduje o orzeczeniu sądu tylko sąd. Utrudniać sobie może, ale dowody są po Twojej stronie.
3. To wymontuj te meble.

Na podstawie tej rozmowy jesteś w stanie zauważyć jakiekolwiek przejawy miłości z jego strony? Rozwód ma być taki, jak on chce, choć to on nawywijał, pieniędzy Ci nie odda, warunki stawia...Ty w tym wszystkim jesteś nieważna. I na koniec - "kocham Cię". Kabaret.

To, co teraz słyszysz od niego to gorączkowa próba manipulacji ze strony tchórza i skrajnego egoisty. Nic więcej. Uciekaj.

136

Odp: Nasze po_prawiny - dzień w którym pękło niebo

inkaa odezwij się.

137 Ostatnio edytowany przez antuanet77 (2014-03-08 04:59:40)

Odp: Nasze po_prawiny - dzień w którym pękło niebo

po;
nie ma jej w dupie, bo cos tam czuje, ale jest egoista
i nie umie ponisc konsekwencji,
ani narawic błedu,
ma złe wzorce przez dom i zdrada ojca była wybaczona wiec domaga sie tych samych praw
nawet gdyby one były podobne do siebie to inka jest wolnym człowiekiem, nie musi wybaczac, nie musi wracac, to jest jej sprawa.
to ze boli ciebie ciało po rozmowach z jego matka, to normalne, bo czujesz konflikt, ona ci wmawia co powinns zrobic, a ty tego nie chcesz, wiec bedzie ci sie gotowało, zerwij z nia kontakt, to nie ona powinna do ciebie dzwonic i sie spotykac, to on powinien skomlec o wybaczenie, a moze i by chciał, ale jest tchorzem, po co ma słuchac skowytu zranionej sarny, skoro i tak to nie działa, lepiej mamusia załatwi, pogada jak to ona miała, powie pare takich tekstow, ze podziałaja,

moja rada:
mamusi powiedz, ze nie brałas slubu z nia, że nie masz tez z nia zwiazku, i ona nie ma prawa na ciebie wpływac, bo jest to indywidualna decyzja, bez wzgledu na to jak warto wybaczac według niej zdrade, bo ona wybaczyła, teraz jest jej dobrze, nie ma to znaczenia, powidz, ze to jest jej zycie, i ciebie to nie interesuje, twoje zycie to jest tylko twoja sprawa,
nie jestescie juz rodzina, i nigdy nie byliscie, bo gdyny tak było to twoje cierpienie byłoby dla niej wazne, nie musisz sie tłumaczcyc z tego, dlaczego chcesz odejsc, masz do tego prawo, gdyby mocno ciebie wkurzyła, mozesz jej powiedziec, ze źle wychowała syna, skotro jest tak bezczelny ze nawet nie zrobił tego gdzie indziej, tylko pod twoim okiem, i nie to jest najgorsze, a to ze kłamał, i robił z ciebie wała,
powiedz, ze jej wyznawał miłosc i załował slubu, i ze gdyby nie ich interwencja to by sam odszedł, i tego nigdy mu nie wybaczysz,
to jest argument nie do zdarcia, bo skoro ona wybaczyła zdrade, to tobie tez kaze, a nie ma prawa,

to jest obcy człowiek, nie wspiera ciebie, nie rozumie, nie pomaga tego przezyc, mysli  o synku, aby jego ratowac, bo on pewno jej jeczy ze by chciał, ale ty robisz problem,
to nie ona powinna do ciebie walic z wybaczaniem,

musisz jej to oznajmic, ze ty nie masz z nia slubu, ona ciebie nie zdradziła, ale robi to teraz kazac wybaczac, musisz jej powiedziec, ze nic co zrobi nie wpłynie na ciebie i ze ciebie gnebi tym, i ze nie ma prawa na ciebie oddziałowywac, bo to jst znecanie sie i nachodzenie,
ona nie ma prawa, on jest dorosły, i teraz ponosi konsekwencjie swoich wyborow,

zzabron jej sie konaktowac z toba, powiadom rodzicow, ze nie ma ciebie dla tej rodziny, oni ich zblokuja, na razie to jedyne wyjscie z sytuacji,

ona go chroni, on dalej nie ponosi odpowiedzialnosci za was, ona bedzie go kryc przy kolejnych zdradach i jeszcze gorliwiej ciebie dreczyc, a jak mu uwierz ze to twoja wina bo cos tam mu dokuczasz to beda oboje jeździc po tobie, juz miałas probke, ze ona ci dowalała, ze nic nie robisz a on sie tak stara.

Nie zeby kłamal, jemy sie wydaje, ze on sie stara, ale nic nie robi,w sadzie tez bedzie ona opowiadac o waszym zyciu?

dzieci tez ona bedzie wychowywac?

ona nie ma prawa wypowiadac sie ani ci nakazywac jak postepowac, odetni ja, moze on wtedy sie srehabilituje i sam cos zrobi, ona nie moze sprzatac po nim, to jest dorosły swiat, mozesz jej to powiedziec, i zakazac wizyt i telefonow, gdyby nie posłuchała mozesz zagrozic sadem i stalking, ale to juz w ostatecznosci.

walnij jej ze go źle wychowała, ze oszukali ciebie, bo ona wie jaki on jest i juz, nie uniesie tego, da ci spokoj, nie jestes od słuchania cudzych ludzi, to nie jest juz twoja rodzina, nie musisz słuchac, nie musisz ich rozumiec, nie musisz ich wpuszczac, odbierac telefonow, ty nic nie musisz, ty jeses wolna z jakichkolwiek zobowiazan, on ciebie zwolnił w dniu slubu.

Konsternacja ma racje, ona chce zatuszowac, aby nikt nie dowiedział sie otym, ale jest dodatkowy aspekt -wtedy dowiedzieliby sie o jej mezu i dołozyli jej, jak moze na to pozwalac, i ze syn dostał taki model. Kiedys on przyjdzie i tymi argumentami sie bedzie bronił zwalajac wine na ojca, ale winien jest tylko on. pewno ojciec pogubił sie po latach, zrozumił bład, i dlatego zostało mu wybaczone, albo i nie, moze matka wzieła to na siebie. Ojciec jest raczej wycofany, i raczej ma w dumie jego zone. Nie wiadomo czy nadal zdradza, ale nie ponosi konsekwencji, bo inaczej by tobie powiedział, ze tak, on zrobił, ze złuje, i tłumaczyłby ci motywy. Biłby sie w piersi, a on co? uciekł, schował sie i nie wychyla, bo oze ktos go rozliczy ze on tez tam kiedys.
czyli spojrz na tescia i zobaczysz jaki bedzie twoj maz za kilka lat.
I bynajmniej, sa tacy faceci co pomomo icic ojca, nie pija,  przemoc w domu rodzinnym nie stosuja u siebie, zdradzona matke wspieraja i nie toleruja zdrad.
To jej wina i jej wychowania, brak asertywnosci połączony z nadmierna władczoscia,
ona tam steruje i dogadza im, i dlatego panowie ci beda miec wszysko w dupie.
Co z tego, ze matce powiedział, zze bedzie walczył o zwiazek, skoro nawet nie ruszł dupy. Moze rozwod go otrzeźwi, gorzej, że pomimo zdrady jego sad moze ci nakazac przerwe, aby opadły emocjie, bo działasz w afekcie, itp.
Nie mozesz sie wachac, bo uzna to za taka sytuacjie, jesli sie zawachasz to powiedz, ze ciebie bombarduja i ze zmuszaja do pogodzenia, a tego nie da sei wybaczyc.

Argument, ze nie zdrada jest problemem tylko brak jego skruchy, okłamywanie i ze ciebie nie chciał powinno starej buzie pzymknac, powiedz jej ze nie chcesz jej widziec, mozesz skłamac, ze na chwile, i robic swoje, ale potem bedzie zmasowany atak,
powtarzam, odetnij ja od siebi i powiedz, ze nie ma prawa ci nic nakazywac, to nie jest jej sprawa, niech sie zajmie mezem, a nie dokuczaniem tobie, nazwij to po imieniu i wymyslaj co chcesz, ze ci dowala, ze sie zneca, ze nie rozumie, i zeby dała ci spokoj bo predzej popełnisz samobojstwo niz wrocicsz do jej syna

moze sie przestraszy, mozesz dowalic, ze ty w porownani do niej siebie szanujesz, ale wdawanie sie w gadki z nia nic nie daje,
ona musi usłyszec ze sie wtraca w cos co jej nie dotyczy, ani nie ma prawa do tego, i tyle

z tego co sie orietuje to musisz miec jego wine na wyroku, bez tego nikt nie  da ci uniewaznienia koscielnego, bo bez winy nie jest to mozliwe, i on o tym wie,


jestes w takiej sytuacji, ze masz wszysko w dupie juz co sie bedzie działo, nie masz dzieci, ani nowego faceta, wiec czas ciebie nie goni, nawet nie musisz byc na rozprawach, i go nie widziec, na rozprawie bierz ojca lub matke obok + adwokat, bo smierdzi mi problemami, przy rodzicu powinien sie pohamowac, ale niekoniecznie,

nie zgadzaj sie na zadne rozwiazanie co do chat, w sadzie złozycie wniosek o sprzedaz tego, kredyt sie spłaci od razu, a co zostnie do podziału, jesli zostanie, adekwatnie do wkładu, nie ma zartow,

gdyby kochał, nie nakazałby ci tyle rzeczy dla ciebie niekorzystnych, nie załamuj sie powinnas sie cieszyc, choc sytuacja jest posrana, bo widzisz na starcie ze to swinia co mysli o sobie, i cibie chce utopic w szambie swoich uciech cielesnych, m

masz dowody, masz zeznania swiadkow, zacznij go nagrywac, bedziesz iec dowod w sadzie, jak wyglada jego miłosc, chco i to co powiesz tez wystarczy,

mowił ze ciebie nie zdradził-kłamał
ze ciebie nie opusci-chciał odejsc za jakis czas po slubie
kiedy mowias o zdradzie-wypierał sie
przy rodzicach o zdradzie-twoja wina
o pogodzeni-ty robisz problemy-on sie stara
stale cie okłamuje, jeszcze nigdy nie powiedział prawdy, dlaczego z rozwodem koscielnym miałob byc oki?

tylko po co mu to? a..osoba z czyjej winy jest rozwod jest winna uniewaznienia slubu koscielnego i nie dostanie go z inna osoba..

on nie chce usłyszec, ze jest winny, daj sobie spokoj, bo usyszysz cos o sobie , o łozku itp, to nie jest ktos kto ciebie kochał i chce spedzic z toba lata,

jak ty sobie wyobrazasz teraz zycie z nim, nawet jak sie wahałas, po czyms takim, never

zgodze sie,ze chce sie pogodzic,ale nie umie, kocha w chory sposob, chce nie ponosisc konsekwencji i straszy, chco z tym kochaniem to ja bym była ostrozna, bo przeciez chciał odejsc z kochanka, ale mama kazała zostac, czy ja oszukiwał i sie zabawiał,

manipuluje i straszy, bo wie, ze działa, al czy strach to jest to co powinna kobieta czuc do aceta, co z innymi relacjami potem?


gdyby miał odrobine godnosci to by tak nie robił, kto wie czy nie ma ukrytych nałogow, np za duzo pije,

prawda co pisza, rozwod czasem nic nie zmienia, zawsze monza znow sie pojednac, moze jak straci to sie zmieni, ale watpie, jak bedzie walczył w normalny sposob potem to moze rozwazysz, ale tutaj chyba nie ma co ratowac, bo on bedzie ciebie straszył potem i nie bedzie mial szacunku,

co to jest wolnosc za kase?

zdradził, nie poniosł konsekwencji, nie przynał sie, robił wała, kłama, nie bedzie obwiniony, dalej zaslubiony koscielnie, i jeszcze chate wemie?
won, kuźwa, sad bedzie to rozstrzygał, kto ile wsadził, ile dostanie, jego wine za całkowity rozpas,

jesli bedziesz pewna siebie i całkowicie zdecydowana, a powrot na probe dał ci szasne zobaczenia ze nie ma on skrochy i nic nie robi aby to naprawic, pograza sie bardziej, bo to jego matak łazi, wiec moze tak byc ze dostaniecie na pierwszej sprawie, to jest inna syuacja,
nie jest to zwiazek od lat ze sad daje szanse na pojednanie,
tutaj jest prosciej i szybciej,
co on moze, zwolnienie zrobic bo chory?
pisz w pozwie, ze sprawy maja sie toczyc nawet bez  obecnosci stron,

dobrze mowia, juz nic nie zalezy od niego, nie denerwuj sie,

ktos kto chce ratowac zwiazek, to nie bedzie sie tak zachowywac,

co on moze? bedzie szkalowal ciebie, udwadniał zdrade, twoja oczywiscie, gadał na ciebie, kłama, zobaczysz dopiero kogo sobie wybrałas,

przypomnij sobie, napewno były wczesniej jakies przeszkody, abys brala slub, jakies losowe wypadki, bog nad toba czuwa, bo taka szuje pokazał ci teraz, nie potem,
nawet jak sie wachasz to bog ci pokazuje jaki on jest, to trudne, ale maski opadaja, widzisz nagiego człowieka, ujrzysz dno, ale zaznasz kiedys spokoj,
odetnijsie od nich, bo ciebie gnebia i gnoją, złoz papiery i zobacz co bedzie

nie bioj sie, nie jestes sama

138 Ostatnio edytowany przez antuanet77 (2014-03-08 05:47:04)

Odp: Nasze po_prawiny - dzień w którym pękło niebo
inkaa napisał/a:

Pisze, ...Kto zrozumiałby mój ból..

Kiedy mi składał przysięgę "i ślubuję Ci miłość i wierność" czułam w sercu dumę.
...
W końcu usłyszałam, ... że nie wie czy ślub to była dobra decyzja.
...
Widziałam jak z nią rozmawia. Potem zaczął znikać na dni, noce.. Wracał, jak gdyby nigdy nic.
Czasem się, tłumczył wymyślając różne historie a czasem nie mówił nic.
Z czasem każdy pretekst był dobry by na mnie krzyczeć. Bym czuła się winna.
...
Domyślałam się prawdy, ale nie miałam dowodów. A on robił ze mnie wariatkę, krzyczał że mam urojenia. A ja stałam przed nim i płakałam błagając by mi powiedział prawdę.
...
Nie jadłam, nie spałam.. wciąż czekałam....kiedy ja smacznie spałam w drugim pokoju, on z siostrą jego kumpla kochali się
....
Pisali ze sobą cały czas o seksie, o tym jak im było dobrze, jak idealnie do siebie pasują, jak za sobą tęsknią.
Planowali kolejne spotkania.
Opisywali noce spędzone w hotelach.
Mówił jej o mnie. To nie były miłe i prawdziwe rzeczy.
Pisali sobie, że się kochają. Pisał jej, że rozstanie się ze mną za jakiś czas
...
odeszłam.
...
Wszystkie jego słowa są płytkie. Jego dotyk zaczął boleć..
...
co zrobić by przestać cierpieć. Chciałabym być szczęśliwa.

za kazdym razem jak zwatpisz w swoje decyzje przypomnij sobie te słowa


inkaa napisał/a:

"i ślubuję Ci miłość i wierność" ...nie wie czy ślub to była dobra decyzja. ...
Pisali sobie, że się kochają. Pisał jej, że rozstanie się ze mną za jakiś czas...

139

Odp: Nasze po_prawiny - dzień w którym pękło niebo
inkaa napisał/a:

Mija drugi tydzień jak wróciłam do domu i coraz bardziej uświadamiam sobie co on mi zrobił. W mojej głowie jest już odpowiedź, co powinnam.. Zbieram tyko jeszcze siły na realizację. Ciężko jest przyznać się, że się odniosło porażkę w momencie kiedy wydawało się, że właśnie wszystko zaczyna się układać.'

Zastanawiałam się, ale nie wiem czy dostałabym unieważnienie. Oczywiście chyba bym spróbowała, je dostać żeby mieć czystą kartę tylko z drugiej strony nie sądzę bym kiedyś wyszła ponownie za mąż.. Bo niestety, ale dla mnie przysięga małżeńska nie znaczy już zupełnie nic.

Inkaa nie możesz tak mówić. Świat Ci się zawalił, ale to nie oznacza jego koniec.
Jesteś młoda i zapewne bardzo atrakcyjna. Przykro mi, że coś takigo Ciebie spotkało.
Dlatego zamknij tą kartę w swoim życiu i otwórz nową.
Każdy z nas chce być kochany i Ty też.
Dlatego nie zamykaj się w swojej skorupce i udowodnij dupkowi (jm), że on nie jest całym światem.
A tak na marginesie to powiem Ci, że są jeszcze faceci, którzy przysięgę małżeńską traktują bardzo poważnie.

140 Ostatnio edytowany przez memento (2014-03-11 22:02:52)

Odp: Nasze po_prawiny - dzień w którym pękło niebo

jak mozna dac nawet na chwile szanse komus kto zdradzil ledwo odchodząc od oltarza? kobieto nie patrz na niego, na jego rodzicow tylko na siebie. nie daj mu sie wkrecac. co do sprawy tylko i wylacznie z orzeczeniem o jego winie, nie zastanawiaj sie tylko skladaj papiery. szybciej bedziesz miala to za soba. a z cudownym mezusiem sie wgl nie kontaktuj

141

Odp: Nasze po_prawiny - dzień w którym pękło niebo

myślę, że na rozwod zawsze bedzie miała czas, musi przede wszyskim byc pewna ż to juz koniec, a wiecie jak faceci pięknie nas przekonują, jk mamią, jak przerzucają wine, w sytuacji zdrady czy innej mniej ale jednak bolesnej sytuacji dostajemy nieco po głowie, cierpimy, źle sie czujemy, powstaje walka z tym co mamy w głowie o dany człowieku, a tym co widzimy, albo nie dostrzegamy tago co jest naprawde, przez cierpienie, alb jesteśmy wprawni manipulowane.
Ile z nas wiedziało, że ma racje, że to on zawinił, i ile z nas usłyszało że jest odwrotnie, w takim stanie umysłu, kiedy balansujemy na granicy szaleństwa i realizmu trudno odrzucić jego argumenty i powiedzieć twardo nie...to ty jesteś winien.
Facet ktory popełnił grzech małżeński, nigdy nie będzie chciał sie do tego przyznać, wtedy kiedy jest egoistą, tchorzem, lub świnią. Dotyczy to rownież kobiet, żeby nie generalizować, chodzi o zdradzających.
Zależy od strony zdradzanej, jeśli ma sie pewnośc, ze nie wykopie nas z życia, to można sie przyznać, w inny przypadku idzie się w zaparte.
Pomyślmy, jeśli choć jedna z nas była w sytuacji jak tutaj inka, to również była okłamywana, manipulowana, i pomimo dowodów wielu na to że facet to świnia to jednak szła w to, bo chciała w to wierzyć, bo zaufała, bo kochała i nie umiała inaczej. Myślała, ze to sie zmieni, że będzie lepiej.
Gdyby to był zdradzony facet, żadnej by nie wybaczył, oni do tego podchodza ambicjonalnie, choć są i ci co kochają i wyaczają, ale to jest jakiś odsetek.
Może inka zdecydowała sie zostac? Ma do tego prawo, jęlsi ak to potrzebuje naszego wsparcia, bo podejrzewam, że będzie nieraz w stanie eufori po to aby opaść z hukiem.
Przy jej wrażliwości i tym co przeszła, nie jest chyba w stenie zapomniec i zyć dalej jakby ic się nie stało. Musiałaby nagle przestać czuć, a dla niej to jakby przestać oddychać.
Możemy ją wspierać w podjętych decyzjach, sama musi, się przekonać kilka razy i tak bolesnie upaść, żeby juz nigdy więcej nie chcieć cieprieć.
Gdyby tylko uwierzyła, że ma szanse na normalne życie, że niebo co raz pękło i pada z niego co raz może dla niej wypuścić słonce.
Gdyby tylko nie bała sie iść do przodu. Najtrudniej zrobić pierwszy krok, zostawić to co było. żyć dalej.
Chyba nikt nie potrzebuje krytyki, bo i tak czuje sie do dupy. Ja jej nie zazdroszcze.

142 Ostatnio edytowany przez inkaa (2014-12-16 00:06:30)

Odp: Nasze po_prawiny - dzień w którym pękło niebo

Jestem przed rozwodem. Nie dałam rady. Spotykaliśmy się do wakacji, w wakacje definitywnie powiedziałam mu, że koniec bo się nie zmienił. Czułam, że nie jestem najważniejszą osobą w jego życiu.. I nie pomyliłam się, dzień po tym jak mu to powiedziałam wszedł w nowy związek z nową dziewczyną. Musiał nagrać go sobie jeszcze wtedy, kiedy spotykaliśmy się, kiedy znów pięknie kłamał, że mnie kocha. Kobieca intuicja jednak nigdy nie zawodzi.
On chce rozwód za porozumieniem stron, żeby było szybciej. (nieoficjalnie wiem, że zależy mu na czasie, ponieważ chce za granice pojechać do niej).
A ja bym bardzo chciała orzec o jego winie, bo zależy mi na prawdzie. Może lżej by mi było? Może choć na koniec miałabym odrobinę satysfakcji..

Nie zależy mi na pieniądzach, tylko na prawdzie. Przez cały czas naszych spotkań wysłuchiwałam szantażowań, tego że to moja wina, cały czas był mierzony mi czas od zdrady - "minęło już 8 miesięcy a Ty dalej stoisz w miejscu", wrzeszczał do mnie, okłamywał, nie dotrzymywał słowa, a na sam koniec po raz drugi poszedł do innej kiedy był/jest jeszcze moim mężem.

Walczylibyście o rozwód z orzekaniem o winie czy odpuścilibyście i dalibyście za porozumieniem stron?
Może to ja mam jakieś dziwne myślenie.. Ale chciałabym chociaż na koniec sprawiedliwego wyroku.

143

Odp: Nasze po_prawiny - dzień w którym pękło niebo
inkaa napisał/a:

Jestem przed rozwodem...
Walczylibyście o rozwód z orzekaniem o winie czy odpuścilibyście i dalibyście za porozumieniem stron?
Może to ja mam jakieś dziwne myślenie.. Ale chciałabym chociaż na koniec sprawiedliwego wyroku.

Walcz! Nie puść płazem takiemu gnojkowi tego wszystkiego, co Ci zafundował. Walcz i nie idź na ustępstwa, bo później poczujesz, że postąpiłaś znowu tak, jak sam sobie tego zażyczył. Masz wszelkie podstawy jak sadzę do orzeczenia o wyłącznie jego winie - wykorzystaj to i spraw, by choć raz pojął, że małżeństwo to nie szczeniacka przygoda, a przysiega do czegoś zobowiazuje...

144

Odp: Nasze po_prawiny - dzień w którym pękło niebo
inkaa napisał/a:

Jestem przed rozwodem. Nie dałam rady. Spotykaliśmy się do wakacji, w wakacje definitywnie powiedziałam mu, że koniec bo się nie zmienił. Czułam, że nie jestem najważniejszą osobą w jego życiu.. I nie pomyliłam się, dzień po tym jak mu to powiedziałam wszedł w nowy związek z nową dziewczyną. Musiał nagrać go sobie jeszcze wtedy, kiedy spotykaliśmy się, kiedy znów pięknie kłamał, że mnie kocha. Kobieca intuicja jednak nigdy nie zawodzi.
On chce rozwód za porozumieniem stron, żeby było szybciej. (nieoficjalnie wiem, że zależy mu na czasie, ponieważ chce za granice pojechać do niej).
A ja bym bardzo chciała orzec o jego winie, bo zależy mi na prawdzie. Może lżej by mi było? Może choć na koniec miałabym odrobinę satysfakcji..

Nie zależy mi na pieniądzach, tylko na prawdzie. Przez cały czas naszych spotkań wysłuchiwałam szantażowań, tego że to moja wina, cały czas był mierzony mi czas od zdrady - "minęło już 8 miesięcy a Ty dalej stoisz w miejscu", wrzeszczał do mnie, okłamywał, nie dotrzymywał słowa, a na sam koniec po raz drugi poszedł do innej kiedy był/jest jeszcze moim mężem.

Walczylibyście o rozwód z orzekaniem o winie czy odpuścilibyście i dalibyście za porozumieniem stron?
Może to ja mam jakieś dziwne myślenie.. Ale chciałabym chociaż na koniec sprawiedliwego wyroku.

Ze to świat nosi takich dupków - zdradził Ciebie od razu po ślubie, a jeszcze ma bezczelność oskarżać Ciebie o winę i prosić o rozwód za porozumieniem stron.

Zasługujesz na prawdzie i rozwodzie z jego winy, nie odpuszczaj mu. Taki papier może (nie musi) przydać się w przyszłości, kiedy spotkasz normalnego i uczciwego faceta, który będzie chciał wiedzieć co było powodem upadku Twojego pierwszego małżeństwa. Na pewno to zaoszczędzi Ci jakiekolwiek nie potrzebne tłumaczenia się gdyby to był rozwód za porozumieniem stron.

Przy okazji rozejrzyj się za prawnikiem specjalizującego się w unieważnieniach ślubów kościelnych. Już jest masa takich biur w Polsce. Moim zdaniem wszystkie podstawy są, skoro małżonek ślubował wierność itd, a na drugi dzień wylądował w łóżku z kochanką, to świadczy, że zwyczajnie kłamał przed instytucją KK. Ale tutaj musisz być przygotowana na cierpliwość, gdyż taki proces trochę dłużej toczy się.

I pamiętaj, nie ma niczego dobrego bez tego złego. Dobrze, że to skończyło się na samym początku, niż gdybyś dowiedziała się dopiero po paru latach, że byłaś cały czas oszukiwana. A tak teraz dostałaś drugą okazję na znalezienie uczciwego i normalnego partnera smile

Powodzenia

145 Ostatnio edytowany przez bullet (2014-12-16 11:43:27)

Odp: Nasze po_prawiny - dzień w którym pękło niebo

Ostatnio się zastanawiałem co u Ciebie, nie zaskoczyłaś mnie bo akurat tego się spodziewałem.

inkaa napisał/a:

...(nieoficjalnie wiem, że zależy mu na czasie, ponieważ chce za granice pojechać do niej).
A ja bym bardzo chciała orzec o jego winie, bo zależy mi na prawdzie. Może lżej by mi było? Może choć na koniec miałabym odrobinę satysfakcji.....

Walcz o orzekanie o winie, nie odpuszczaj. Nie daj się teraz na jakiekolwiek podpuszczanie, skomlenie. Doskonale zdawał sobie sprawę z tego co robił i dokonywał tego bez mrugnięcia okiem, ciął powoli ale skutecznie. Sama przyznałaś, ze znów Cię okłamywał. Przecież to szuja najwyższych lotów !

inkaa napisał/a:

..Walczylibyście o rozwód z orzekaniem o winie czy odpuścilibyście i dalibyście za porozumieniem stron?
Może to ja mam jakieś dziwne myślenie.. Ale chciałabym chociaż na koniec sprawiedliwego wyroku.

Ja bym walczył. Nie odpuszczaj, to zwykły kawał gn0ja. Zacznij myśleć o sobie, nie daj sobie wmówić, że Tobie o zemstę chodzi:
1. Chodzi o sprawiedliwość
2. Będziesz mogła od niego zażądać alimentów na siebie, wcale nie musisz być w niedostatku. On zasługuje na to.
3. Gdybyś się zgodziła bez orzekania po jakimś czasie jeśli mu się noga powinie finansowo to morze zażądać od Ciebie alimentów, przy takim wrednym charakterze jest to więcej niż prawdopodobne

reasumując, nie tyle walcz co poprostu żądaj orzekania, jemu się spieszy, nie Tobie.
Przyłączam się do tego co napisał Rockfor gdy spotkasz kogoś na kim będzie Ci zależeć, rozwód z orzekaniem może być kluczową informacją.

146

Odp: Nasze po_prawiny - dzień w którym pękło niebo
inkaa napisał/a:

Adwokat już mi napisał wniosek i czeka aż przyniosę resztę dokumentów. A ja z tym zwlekam.. Powiedziałam adwokatowi, że potrzebuję jeszcze chwile czasu dla siebie.

Od męża dostałam kwiaty, jego mama natomiast kontaktuje się ze mną i powtarza, że mój mąż mnie bardzo kocha, stara się, i nie daruje naszego małżeństwa. Nie wiem, czy ona mówi to sama z siebie czy faktycznie on jej coś takiego mówi, bo jego zachowania nie mają pokrycia w jej słowach. Czuję, że robią mi wodę z mózgu. A ja po kontaktach z nimi nie śpię, boli mnie brzuch i muszę brać tabletki uspokajające.

Stanęłam w miejscu, w strachu co dalej.. Czy mu powiedzieć, że chce rozwód czy po prostu złożyć dokumenty.. Nie wiem już nic.. Wszystkiego się boję.. Najchętniej zamknęłabym się w jakimś schronie żeby nikt już mnie nie znalazł i nie skrzywdził.

Bardzo to wszystko przeżywam. Żeby przeżyć każdy dzień żyję wg kalendarza - czyli dni z góry zaplanowanych. Nie mogę mieć wolnego czasu, bo to nie sprzyja mojemu nastrojowi. 

Staram się sobie pomóc jak tylko mogę.

Powiem Ci co masz zrobić tak jak facet facetowi(choć jesteś kobietą) utnij to bez względu na to co będzie utnij to, nie wykańczaj się psychicznie to gorsze od bójek,awantur itd.Nie chcesz chyba aby Twoja psychika poniosła straty nie do odwrócenia,nie chcesz biegać do psychiatry aby łagodzić nastroje.Życie przed Tobą znajdzie się taki co będzie nosił do klubu na rękach żebyś nie wpadła w błoto,będzie oglądał z Tobą wschody i zachody słońca,wepchnie w pokrzywy,rozbierze się tylko dla ciebie przy rurce w klubie,pokaże Ci różne fajne miejsca a nawet jak będzie trzeba wypije z Twojego buta i dużo innych szalonych pomysłów są tacy faceci(te są moje autorskie )Tylko musisz się uwolnić.

147

Odp: Nasze po_prawiny - dzień w którym pękło niebo

A czy możecie mi podpowiedzieć, czy:

1. Odpowiadając na pozew powinnam pójść do adwokata, czy mogę po prostu napisać prawdę jak było i załączyć dowody zdrady?
2. Czy odpowiadając na pozew powinnam już napisać o powołaniu konkretnych świadków?
3. Czy on dostanie moją odpowiedź na pozew przed rozprawą, czy dopiero w sądzie się dowie, że nie zgodziłam się za bez orzekania o winie?
4. Czy może wiecie ile rozpraw może to trwać? (na zdradę dowody mam niezbite)

148

Odp: Nasze po_prawiny - dzień w którym pękło niebo

Inkaa

W sądzie nie wygrywa ten kto ma dowody i mówi prawdę, tylko ten, kto ma sprawniejszego i sprytniejszego adwokata. Jak źle trafisz, to jego adwokat w oparciu o Twoje dowody wykaże, że jego zdrada to Twoja wina.
Poważnie.
Skoro chcesz orzeczenia o winie i uczciwego podziału majątku, to musisz liczyć się z kosztami. Znajdź adwokata i poprowadź postępowanie zgodnie z jego zaleceniami. W ostatecznym rozrachunku wyjdzie Ci tak szybciej i taniej...

149

Odp: Nasze po_prawiny - dzień w którym pękło niebo

Mysle, ze ciezko bedzie udowodnic jemu, ze jego zdrada nastapila na skutek np. mojego zachowania bo zdradzil mnie dzien po slubie. Nikt mu nie kazał sie zenic. Podzialu majatku nie bedzie na sprawie sadowej, bo juz mamy zrobiona.

150

Odp: Nasze po_prawiny - dzień w którym pękło niebo

No cóż, w takim razie mogę życzyć Ci tylko powodzenia. Być może ktoś inny będzie umiał odpowiedzieć na zadane przez Ciebie pytania, ja takiej wiedzy nie posiadam.

151 Ostatnio edytowany przez robert247 (2014-12-18 15:14:04)

Odp: Nasze po_prawiny - dzień w którym pękło niebo

Pieprzone śluby...jak czytam takie tematy to jestem sobie wdzięczny ze ja zyję bez ślubu,bo to świstek,nic nie znaczący urzędniczy swistek z którym potem są same problemy.
Co do meritum...tu wystarczy pierwszy post autorki...twój ,,mąż,, to szuja pierwszych lotów,takich jak on na podwórkach za małego dzieciaki popychają,niedowartosciowane bydle...ja wszystko rozumiem,ale zdradzić w pokoju obok w noc poślubną to jest kures...o najwyższych lotów.

Nawet jakby potem nie utzrymywali kontaktu,jest to nie do wy-ba-cze-nia.Po proostu normalny zdrowy człowiek nie wybacza takich rzeczy ,koniec kropka, a papierkiem z urzedu stanu cywilnego mozna sie tylko po czymś takim podetrzeć.
Moja rada...odetnij się całkowicie od tej patologii od niego,całkowicie zerwij kontakt,potem spróbuj zapomnieć o tym i zacznij życ normalnie. On nie tylko nie kochał cie nigdy,on nie miał do ciebie za grosz szacunku. Wstyd że takie ścierwo daje opinie ludzkiej rasie..nazywając się omyłkowo człowiekiem.

I moim zdaniem nie powinnaś o nic walczyć,ty jesteś tu czysta,po prostu rozwiedz sie jak najszybciej sie da i w tył zwrot.
pozdrawiam

152 Ostatnio edytowany przez Bellatrix (2014-12-20 00:14:19)

Odp: Nasze po_prawiny - dzień w którym pękło niebo
inkaa napisał/a:

A czy możecie mi podpowiedzieć, czy:

1. Odpowiadając na pozew powinnam pójść do adwokata, czy mogę po prostu napisać prawdę jak było i załączyć dowody zdrady?
2. Czy odpowiadając na pozew powinnam już napisać o powołaniu konkretnych świadków?
3. Czy on dostanie moją odpowiedź na pozew przed rozprawą, czy dopiero w sądzie się dowie, że nie zgodziłam się za bez orzekania o winie?
4. Czy może wiecie ile rozpraw może to trwać? (na zdradę dowody mam niezbite)

Inkaa, powiem tak - miałam podobną sytuację, chociaż staż małżeński znacznie dłuższy niż Wasz. Zatem to, co napiszę, wynika tylko z mojego doświadczenia i z mojej wiedzy wynikającej z powyższego tematu.

Ad. 1. Kiedy dostałam pozew rozwodowy ( nie mieszkałam z mężem od 9 miesięcy), nie odpowiedziałam na niego w regulaminowym czasie. Napisałam odpowiedź na tydzień przed rozprawą. W zasadzie nawet tyle nie musiałam, wystarczy, jak dasz odpowiedź dwa, trzy dni przed... Dlaczego? Po pierwsze adwokaci są tylko adwokatami, rzadko który zadaje sobie trud sprawdzenia, czy przed rozprawą nie doszły jakieś nowe pisma w sprawie. Tymczasem sędzia ma czas na zapoznanie się z Twoja opinią. Zatem ja napisałam  odpowiedź na pozew tydzień przed rozprawą. Mam prawo zmienić zdanie nawet w dniu rozprawy. Adwokatka mojego eks męża była zaskoczona tym, że coś wpłynęło, w związku z tym i ona, i mój mąż byli zadziwieni sytuacją. Ma to swoje plusy, bo zaskoczeni, zwłaszcza mąż, sypali się we wszystkim. Do odpowiedzi na pozew nie dołączałam żadnych dowodów, chociaż również miałam niezbite. Opisałam ze swojego punktu widzenia całą sytuację. Pisałam absolutną prawdę - wszystko to, co mogłam w razie potrzeby potrzeby potwierdzić dowodami. Aha... nie korzystałam z pomocy adwokata. Bazowałam na wiedzy z internetu.

Ad. 2. Nie. W moim przypadku sytuacja wyglądała w ten sposób, że nie planowałam rozwodu z orzekaniem o winie. Nie chciałam, bo miałam dość już swojej sytuacji, nerwy  minęły i chciałam się jak najszybciej rozwieść,  bez prania brudów, bez wywlekania wszystkiego złego, co się między  nami zdarzyło. Ale przedstawiłam w sądzie pewne warunki. W sensie że wyrażam zgodę na rozwód bez orzekania o winie pod warunkiem, że mąż zwróci pieniądze za to i tamto itd. Gdyby sąd na to nie przystał, byłam zdecydowana walczyć o orzekanie. Zatem gdyby nie doszło do korzystnego dla mnie wyroku, miałam przygotowana opcję, co dalej. Zatem następnie miałam zamiar dopiero na następnej rozprawie przedstawić dowody i listę ewentualnych świadków. Tak w ogóle dowody miałam przy sobie, ale okazało się, że nie były mi potrzebne, ponieważ mąż sypał się sam z siebie.

Ad. 3. Jeśli wyślesz odpowiedź wcześniej, sąd jest zobowiązany przesłać mężowi Twoje pismo. Chyba że zrobisz jak ja - krótki termin. Wtedy sąd na początku rozprawy daje przerwę 10 albo 15 minut na zapoznanie się z pismem przez stronę przeciwną. Moim zdaniem to jest najlepsze rozwiązanie, ponieważ wprowadza element zaskoczenia, co wyprowadza z równowagi przeciwnika (sorry... ale w sytuacji rozwodu nie ma męża i żony... są przeciwnicy... ).

Ad. 4. Gdybym chciała i miała ze sobą kogoś, kto by mi podpowiedział, mój rozwód nawet gdybym orzekała o winie zakończyłby się na pierwszej rozprawie. Niestety, nie miałam adwokata, byłam sama, a sędzia (mężczyzna... żeby nie było, że ktoś stronniczy) co najmniej ze dwa razy pytał mnie, czy podtrzymuję swoje stanowisko. Nie wiedziałam, że mogę je zmienić w przypadku ewidentnej winy męża... tym bardziej, że sam się przyznał.

To są moje doświadczenia. Jeśli chcesz, mogę pomóc Ci w napisaniu odpowiedzi na pozew. Po moim rozwodzie pomagałam kilku kobietom. Oczywiście po koleżeńsku.

153

Odp: Nasze po_prawiny - dzień w którym pękło niebo

WYGRAŁAM! Dostałam rozwód z orzekaniem o jego winie! smile

Chciałam Wam wszystkim podziękować, każdemu z osobna za wsparcie, za wiarę, za to że byliście ze mną w tym podłym czasie. Dzięki Wam nie poddałam się, walczyłam do końca.

Pani adwokat odpowiedziała na jego pozew opisując całą prawdę jak było. Wkurzył się niesamowicie, jeszcze próbował mnie straszyć. Bałam się, ale wiedziałam, że nie mam nic do stracenia. A nie mając nic do stracenia zyskałam wszystko.

Dziś mając świadomość, że zły człowiek poniesie konsekwencje swoich czynów jestem silniejszą kobietą smile

154

Odp: Nasze po_prawiny - dzień w którym pękło niebo

GRATULACJE  !!! Oby Ci się ułożyło w życiu !!! Podjęłaś dobrą decyzję smile

155

Odp: Nasze po_prawiny - dzień w którym pękło niebo

Cieszę się, że wytrwałaś i nie dałas się "urobić".
Gratuluję!!!

156

Odp: Nasze po_prawiny - dzień w którym pękło niebo

To nie jest sukces ale tak to traktuj!!!! Gratulować czy nie? Gratuluję!!
Za drugim razem będziesz jednak pewnie za bardzo ostrożna i miej to TROCHĘ na uwadze.

157 Ostatnio edytowany przez bullet (2015-01-07 00:08:23)

Odp: Nasze po_prawiny - dzień w którym pękło niebo
inkaa napisał/a:

...Dostałam rozwód z orzekaniem o jego winie! ...

Gratuluje. Gorzkie takie zwycięstwo ale warto. To jedyne co powinnaś była zrobić i zrobiłaś ! To nie prawda, że rozwody z orzekaniem ciągną się latami. Jak widać na Twoim i moim przykładzie czasem odbywa się to za "pierwszym strzałem". Ważne są DOWODY.
To jest pocieszające dla wątpiących. Jeszcze raz gratuluję.

PS. Tak swoją drogą Twój ex powinien trafić do galerii super nagród Darwina. pzdr

158

Odp: Nasze po_prawiny - dzień w którym pękło niebo

Gratulacje smile Teraz tylko do przodu big_smile

159

Odp: Nasze po_prawiny - dzień w którym pękło niebo

Cos pieknego. Dla takich historii warto byc na tym forum. Gratuluje i zycze powodzenia w dalszym zyciu. Trzymam kciuki :-)

160

Odp: Nasze po_prawiny - dzień w którym pękło niebo

Inkoo..
Oglądałaś GLADIATORA? Sądzę, że tak... Pamiętasz tę ostatnia scenę na arenie? Bohater... On odszedł w chwale. Zwyciężył...

Ty jesteś takim Gladiatorem! A my tak jak i ci wszyscy rzymianie w tej końcowej scenie  oddajemy Tobie hołd.

Nisko sie Tobie kłaniam Inkoo.... Bo jesteś Wielka.

161

Odp: Nasze po_prawiny - dzień w którym pękło niebo

Kolejna sytuacja gdzie występuje pierwsza prawdziwa chęć oficjalnego związku , stało się, On przeżył tą niby dojrzałość i nie wywarło to na nim wrażenia , dlatego psychika pozwoliła mu na to co zrobił.  Błędem jest wybaczenie i próba dalszego życia bo on zwycięży bez konsekwencji a twoja psychika niegdu nie odzyska spokoju,każde kolejne spęcie w Waszym życiu przyniesie Ci tylko myśl i wyrzygiwanie tego co zrobił.     Stracona sytuacja -tylko sie cieszyć że to był moment w którym nie macie dzieci.

162

Odp: Nasze po_prawiny - dzień w którym pękło niebo

Wiedziałem, że taki będzie finał tej sprawy.
Inkaa gratulację za wytrwałość i konsekwencje.
Ty wygrałaś bardzo dużo.
Teraz jesteś wolna i na dodatek młoda ( nie tkwiłaś długo w tym toksycznym związku ).
Jestem spokojny o Ciebie i wiem, że będziesz jeszcze bardzo szczęśliwą kobietą mającą przy sobie mężczyznę który będzie Ciebie kochał i szanował.
Tego Tobie bardzo życzę.

163

Odp: Nasze po_prawiny - dzień w którym pękło niebo

o jejku kobieto, miał być miód wyszedł smród, wiele osob mowilo ze jak tak sie zachowuje to zdradzi ponownie a jeszcze ciebie wykonczył emocjonalnie,
grunt, że masz taka szkole ze teraz takie gagatki bedziesz rozpoznawac na odleglosc, twoj organizm bedzie ci to mowil, skoro mialas rozstroj to ci mowil ze nie halo jest, a dziewczyny nie słuchają intuicji i daja szanse gadom, no coz, chyba chcemy zbawic swiat,
teraz siebie posłuchasz chyba i intuicyjnei sie wycofasz z chorego ukadu zanim sie zacznie,

jestem z ciebie dumna, jedna uratowana,
wezłam zeby sprawdzic co u was, no i bingo, chce sie zyc, a nie myslisz co u tej co wybaczyła a on po niej skacze,
dzisiaj bede spac jak młody bóg,

164

Odp: Nasze po_prawiny - dzień w którym pękło niebo

Szacun Inko

Posty [ 131 do 164 z 164 ]

Strony Poprzednia 1 2 3

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Nasze po_prawiny - dzień w którym pękło niebo

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024