Nasze po_prawiny - dzień w którym pękło niebo - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Nasze po_prawiny - dzień w którym pękło niebo

Strony Poprzednia 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 66 do 130 z 164 ]

66

Odp: Nasze po_prawiny - dzień w którym pękło niebo

jakie problemy w dniu ślubu?
o czym ty do niej gadasz, jest stres bo ślub, kredyt , chata, ale ona poszła spac, a on sie bzyknac do pierwszej suki co sie nawinela, bo alkohol, bo zona nie dała, bo winna, bo cos tam,
standart ona winna wszyskiego, nie daj sobie wmoic, to jest zrzucanie odpoiedzialnosci na kogos za to ze nie ma sie zadnego wytłumaczenia na siebie,
nie przejmuj sie, on jeszcze wiecej wymysli, aby ciebie urobic, abys została, a zdradzaac bedzie stale i stale ciebie winic,
idz do psychologa i rob swoje, w sadzie sadocenia fakty a nie ma zadnego usprawiedliwienia tam dla zdrad pod własnym dachem w dniu slubu, zadnego

Zobacz podobne tematy :

67 Ostatnio edytowany przez myszka50 (2014-01-10 10:14:30)

Odp: Nasze po_prawiny - dzień w którym pękło niebo

Nie bierz rozwodu za porozumieniem stro .wez z jego winy .idz do adwokata on ci poprowadzi to wszystko .wezmiesz za porozumieniem stron i nie daj Bog niech ta szelma nie ma srodkow do zycia bedzie ci siedzial na karku z utrzymaniem mimo rozwodu .wez adwokacine z urzedu .nie potrzebnie z szelma dyskutujesz czy tak rozwod czy tak idz do adwokata i napisze ci pozew i wtedy twoj malzonek bedzie mogl sobie podyskutowac ale na sali sadowej .nie idz na latwizne z rozwodem bez winy bo to moze miec przykre dla ciebie skutki w przyszlosci .

68

Odp: Nasze po_prawiny - dzień w którym pękło niebo

ja podejrzewam ze weźmiesz na siebie wine, lub czesc i bedziesz z nim siedziec, szukasz chyba sposobu aby zostac, bo porazka, bo trzeba szanse dac, nie wiem kto jest w tym wszystkim gorszy, baba co nie umie sie zawinac ze zwiazku i bierze wine na siebie czy facet co robi z mozgu sieczke,
zaraz cie przekona ze to ty go zdradziałas z ta kobieta czy innym,
czy to faceci sa tacy cwani, czy baby takie głupie? bez urazy

69

Odp: Nasze po_prawiny - dzień w którym pękło niebo

O matko! co to się dzieje !
ludzie to juz wariuja !
kto o zdrowych zmysłach zdradza małzonaka zaraz po slubie ! krztyny moralności, ludzkiej przyzwoitości !

Na litość Boską !

70

Odp: Nasze po_prawiny - dzień w którym pękło niebo
antuanet77 napisał/a:

ja podejrzewam ze weźmiesz na siebie wine, lub czesc i bedziesz z nim siedziec, szukasz chyba sposobu aby zostac, bo porazka, bo trzeba szanse dac, nie wiem kto jest w tym wszystkim gorszy, baba co nie umie sie zawinac ze zwiazku i bierze wine na siebie czy facet co robi z mozgu sieczke,
zaraz cie przekona ze to ty go zdradziałas z ta kobieta czy innym,
czy to faceci sa tacy cwani, czy baby takie głupie? bez urazy

Ostatnio uslyszalam w tv ze bajgorsza bestia zasluguje na jedna szanse .ciezko mi sie z tym zgodzic bo sa pewne granice .gnoj jakich malo .a ty inka jak chcesz z nim byc to badz ale nie wiem jak mozna z takim kims usiasc przy stole a co dopiero powiedziec KOCHAM CIE .chyba ze jestes tak odporna

71

Odp: Nasze po_prawiny - dzień w którym pękło niebo

on ja dostał i jedyne co zrobil to  nakaał byc dobra zona, i milczec o tym co było, a kiedy w koncu nie wytrzymała i chciała pogadac, znow ja zawiodł, zwalił na nia, ona bedzie z nim gadac jeszcze wiele razy bo chce zrozumiec, chce zmiany w nim, konfrontacji, a jedyne co uzyska to ponizenie siebie i obwinienie, za chwile nie bedzie juz wiedziała co myslec i robic,
pewno ze jej sprawa czy chce byc czy nie, czy chce wybaczyc i zyc, tylko co dalej, bo jesli byłby cien szansy, na zrozumiienie, na zmiane jego to pierwsza bym powiedziała, zeby poczekała i wybaczyła, ze potrzeba na ten bol czasu, ale facet ewidentnie leci z nia w kulki, obwinia i sie wybiela, a jak ona sie poczucje winna zdrady to go sobie usprawiedliwi, i da mu przyzwolnie, forum wykorzystała do tego aby dostac wsparcie ktorego on jej nie udzielił, nie musiał, nie kazdy facet umie, nie kazdy facet przyzna sie do błedu, ale zaprzeczanie i obwinianie, nie, zdecydowanie to fałsz.
mogłby powiedziec, ze nie wie dlaczego, ze to chwila, ze sie wciagnał, nie wiem, cokolwiek, ale nie ze to jej wina, to swiadczy o nim, i to zeby nie gadac o ty, a jak gadaja to jej wina, skoro to usłyszła i sie nie zgaadza z tym, bo w srodku wie, ze to nie prawda to bedzie brneła w to, a im dłuzej go bedzie meczyc tym wiecej syfu usłyszy na siebie, powodzenia,
katowanie siebie za i tak juz zmasakrowana psyche ja wysiadam

72

Odp: Nasze po_prawiny - dzień w którym pękło niebo
antuanet77 napisał/a:

on ja dostał i jedyne co zrobil to  nakaał byc dobra zona, i milczec o tym co było...

Podpisuję sie pod Twoimi słowami w tym wątku.
Niestety, ale Autorka dając szansę temu typowi tylko traci swój czas. W sumie szkoda, że związała się z "czymś" takim.
Zacytuję tu jeszcze Twoje, antunet77:
"...facet który sie pogubił, sam próbuje to naprawić, nie kaze ci milczec, jakbys  tym gadaniem robiła mu krzywde, facet który nigdy nie chce tego znów zrobić i rozumie swój błąd ponosi konssekwencjie swoich wyborów, znosi dzielnie i jeczenie kobiety i zarzuty...faceci sami deklarują ze muszą to zniesc, bo to jest ich kara, są tacy co nie mogą zniesc cierpienia kobiety i tego ze ona to tak przezywa, zaden z nich nie kazał jej milczec, nie przezywac, nie płakac,

to co on zrobił jest skyrwysynstwem, bo
1.spędził noc poslubną nie z własną żoną, a kochanką,
2.zakazał jej o tym mówic, aby czuc sie lepiej, aby nie ponosic odpowiedzialności za to co zrobił, bardzo wygodne, cwane, i okrytne
3.to jest ten typ co zrobi to drugi raz, bo to widac, po ty, ze kaze ci milczec i zachowywac sie jak dobra zona, przymykac oko,
4.są faceci co sie pogubia i załuja i nigdy tego nie zrobią bo cierpienie zony jest tak wielkie, nawet jak nic nie mówi, a on to widzi, ze nie chca tego przechodzic ponownie, bo kochają,
5.on jest typem faceta co zamiata pod dywan, i bawi sie w dorosłość".

Niestety, ale to sedno problemu Autorki. Jak dla mnie, ktoś, kto zdradza tuż po złożeniu małżeńskiej przysięgi, kto w taki sposób - po odkryciu zdrady - się zachowuje ...nie zasługuje na jakąkolwiek szansę. Postępowanie tego ... świadczy, ze nie ma dla niego żadnych świętości i wartości, które byłyby ważne. Jest gotów chyba popełniać każde skur...stwa. Ni śladu skruchy, ni śladu poczucia winy. I jeszcze to obwinianie Autorki...
Autorko - szkoda Twojego czasu.

73

Odp: Nasze po_prawiny - dzień w którym pękło niebo

To ty ja i inne by tak postapily ona sama musi pojsc po rozum do glowy .nikt nikogo nie zmusi do odejscia .jej zycie jej wybor.sprobowal raz beda i nastepne .

74

Odp: Nasze po_prawiny - dzień w którym pękło niebo
antuanet77 napisał/a:

jakie problemy w dniu ślubu?
o czym ty do niej gadasz...

Jeśli umieszczony przez Ciebie zwrot jest skierowany do mojej wypowiedzi to bardzo Cię proszę wróć do postu inkii z dnia wczorajszego, następnie mojego i zwróć uwagę na to w jakim kontekście napisałam o "problemie"...

inkii mąż powiedział Jej, że

inkaa napisał/a:

poszedł do innej, bo między nami było źle

domyślam się, i między wierszami czytam, że zapewne dążył do wywlekania czegoś tam, z czasów przed ślubem (bo ciężko byłoby znaleźć problem z dnia ślubu) ...i choćby było tak jak napisała inkaa, to nie miał prawa do tego aby ją zdradzić, a jeśli go coś "uwierało" i mu coś nie pasowało to mógł z Nią pogadać, wyjaśnić, a nawet odwołać ślub, a nie w tak perfidny sposób się wobec Niej zachować.

75

Odp: Nasze po_prawiny - dzień w którym pękło niebo

Jaja bym uciela i odeszla .proste jak drut

76

Odp: Nasze po_prawiny - dzień w którym pękło niebo

Powiem Ci szczerze myszka50, ze nie chciałabym sobie nawet rąk brudzić hmm

Jego postawa  jest dla mnie nie do pojęcia, jak można takie świństwa ludziom robić, rzekomo bliskiej osobie...skur.ysyństwo w najczystszej postaci...masakra!!

77

Odp: Nasze po_prawiny - dzień w którym pękło niebo

Rekawiczki  bym wziela.mi to sie wydaje ze panoczek to juz z siostra tego kolegi to juz dawno wywijal.ale to tylko moje zdanie .łajdus

Odp: Nasze po_prawiny - dzień w którym pękło niebo

Nie wywijal bo autorka juz wczesniej pisala ze sie nie znali na bank.
Ale obstawiam ze przed slubem byl niejeden tego typu wywijas, bo trzeba miec praktyke w byciu podstepna zmija zeby zrobic takie "cos" w dniu wlasnego slubu ! Postawa "po" tez na to wskazuje. Pewny swego bo mysli ze papierek z urzedu przypieczetowal wlasnosc i ze autorka nic nie zrobi bo juz ma kajdany w postaci obreczy na palcu.


inkaa, spieprzyl Ci impreze ale przynajmniej nie polowe zycia. No chyba ze na to pozwolisz.

79 Ostatnio edytowany przez myszka50 (2014-01-11 02:31:10)

Odp: Nasze po_prawiny - dzień w którym pękło niebo

Samiec podly .dla mnie czy w dniu slubu czy 10 lat po to nie powinno miec cos takiego miejsca.niech szelma sie rozejdzie i uzywa zycia

80 Ostatnio edytowany przez antuanet77 (2014-01-11 20:51:17)

Odp: Nasze po_prawiny - dzień w którym pękło niebo

tak, nie wziełam pod uwage, ze byli z soba kilka lat przed ślubem, ze pewno kredyt był i przygotowania i nerwówka jak to bywa, a on sie czuł na końcu, tak jej to powie, a ona weźmie wine na siebie, że on tak cierpiał.
On powiedział cos istotnego:
1.nieukładało sie, i była odpowiedz, -nie bierze sie ślubu,
2.do kochanki, "żałuje, że spotkaliśmy sie tak późno,-czyli ślub do dupy, żona nie ta, noc poślubna z inna, nie widze w nim miłości do żony, raczej przyzwyczajenie i zapchaj dziure, bo nic lepszego sie nie trafiło, stad brak tak przez nas przywołanego poczucia winy i cierpienia z zona,
3.standartowe tłumaczenia kazdego zzdradzajacego, model recydywisty,

gdyby udało jej sie przebic przez to całe jego obwinianie i dotrzec do niego tam gdzies w srodku, wywlec to co czuje, co mysli, niech krzyczy, tak jak krzyczy jej dusza, niech płacze, niech histeryzuje, nich on zobaczy jak rozdeptał człowieka, jesli on nie przytuli jej i nie powie, chociaz, że nie wie co zrobił i co ona czuje, ale przestanie obwiniac to moze jet to szansa na odbudowe, ale inaczej ja tego nie widze.

to co ona przezywa powinna muc wywalic jemu, a on nie musi tego rozumiec, ani tłumaczyc, wystarczy zeby z nią to przezył, albo chociał byc obok niej kiedy ona to przezywa, nie musi nic mówic, niech tylko wysłucha i nie obwinia, wtedy powiem ze jest dojrzały, ze warto walczyc o zwiazek,

jesli ona nie znalazła oparcia w nim, kiedy to on spowodował, nigdy jej potem nie wesprze, a jak bedzie robic ona jakies wyrzuty bedzie czuł sie usprawiedliwiony zdradzac dalej,

moze to nie to, ze nie kocha, ale to ze jest niedojrzały, gdyby nie sprzedala go do obu rodziców, do dnia dzisiejszego miałaby poroze lepsze od jelenia i zyła iluzja, nie wiem na ile mu nagadali starzy, czy najadł sie wstydu, moze powinna pogadac znow z nimi i przedstawic obu parom co przezywa, jak umiera kazdego dnia kiedy ma byc obok niego, a on uprawiaspychologie, niech powie jak sie czuje do nich, moze oni w koncu mu otworza oczy, jesli starzy wychowali takiego synka sprzatacza pod dywan, to niech teraz wezma odpowiedzialnosc za jego czyny, jelsi on nie umie tego, to albo oni powinni wspierac, ale moim zdaniem powinni mu powiedziec jak powinien, a jak nie sie zachowac.

Wiem, jest pełnoletni-tak, nie dorosły, pełnoletni, i nie jest tak ze rodzice nie maja na niego wpływu. Ta sytuacja dla ich dziecka jest nowa, albo i nie, tego nie wiemy, rodzice, juz dorosłych dzieci nie moga wpływac na ich decyzjie, ale moga korygowac ich złe postawy.
Oczywiscie to od tych dzieci zalezy jak sie do tego ustosunkuja.

skoro on nie chce, czy nie umie wziasc odpowiedzialnosci, na terapie raczej nie pójdzie bo wierzy, ze ona jest temu winna, lub oszukuje siebie i ja bo doskonale wie, ze na to co zrobił nie ma wytłumaczenia, to sie nie zmieni.
Bez wzgledu ile ona z nim rozmów przeprowadzi, on nigdy nie przyzna sie do winy czy błedu, jedynie bedzie bardziej jej dowalał i wymyslał winy, ktore w tym stanie jaki ona sie teraz znajduje trawi do czaszki.
Wykorzystanie do tego rodzicow dwóch stron jak przy zdemaskowaniu zdrady jest moze mało eleganckie, czy niezbyt dojrzale, bo powinno sie samemu to rozwiazywac bez osob trzecich, ale moze przynies zamierzony skutek, moze gosc w koncu odpusci sobie obwinianie, moze tez tescie mu do łba wbija ze jest to jedynie jego wina, i brak poszanowania swoje zony, brak chyba nawet szacunku do małzenstwa i poczcucie bezkarnosci.

Podejrzewam ze to nie była jedyna zdrada, ze musiało cos byc wczesniej na boku i to tak namacalnie, a nasza ofiara sie nie zorietowała bo mu ufała.

Zaden facet nie jest tak bezczelny, aby bzykac sie pod nosem swojej damy.
Cos mi tu nie gra w tym temacie, i absolutnie nie winie za slepote kobiety, bo czesto my dowiadujemy sie ostatnie, a ufamy bardzo i nie przychodzi nam do głowy, takie cos, zresztą jak sie czyta o zdradach to zdradzajacy-nie tylko faceci zawsze wmawiaja swoim partnerom, ze sie im wydaje i robia z nich osły.

Tak, nie tylko faceci zdradzaja, kobiety równiez.
Faceci to nie sa świnie, a kobiety te głupie. Zdrada bez wzgledu na strone jest zawsze okupiona kłamstwem, kombinowaniem, i bólem.
Rownie okrutne sa kobiety wobec swoich facetów. Choć są i zdrady jednorazowe i poczucie winy, wtedy jest i pojednanie.

Poprostu zdazył sie taki model, bo są tacy ludzie co nigdy bez wzgledu na okolicznosci i jak jest im źle nie zdradzaja,

81 Ostatnio edytowany przez Diament74 (2014-01-12 19:09:30)

Odp: Nasze po_prawiny - dzień w którym pękło niebo
inkaa napisał/a:

Powiedzcie mi proszę, czy on może zwalić całą winę na mnie?

Wczoraj z nim rozmawiałam, ponieważ on nie rozumie dlaczego jestem mało wylewna emocjonalnie do niego. Wytłumaczyłam, że moje zachowanie jest skutkiem tego, co on zrobił. Na, co usłyszałam, że on poszedł do innej, bo między nami było źle (zdębiałam, bo oczywiście to nie jest prawda. A nawet jeśli by było tak jak twierdzi to przecież nikt mu nie kazał się żenić).
Boje się, że jak spotkamy się w sądzie to tego typu kłamstwa będzie gadał..

Witaj,

Bardzo mi przykro, że znalazłaś się w takiej sytuacji.

Jestem rozwódką z orzeczeniem winy męża (zdrada małżeńska) - po 15 latach małżeństwa. Rok po rozstaniu z nim złożyłam pozew rozwodowy. Rozwód trwał 1 rok i miesiąc i zakńczył się orzeczeniem rozwodu przez Sąd II instancji, który odrzucił apelację ex).
W sądzie przeciwko mnie było 10 świadków ex. Moja sprawa rozwodowa była jak kiepska telenowela, kłamstwa były powszechne ale najgorszy był szantaż emocjonalny, który stosowano wobec mnie, bo chciano odebrać mi nastoletnią córkę ( z powodów alimentów).
Ja powołałam 3 świadków, w tym kochankę ex ( koniecznie powołaj kochankę męża na świadka, nie wahaj się!!!).
Twój mąż zdradził Cię zaraz po ślubie, masz prawo żądać rozwodu z jego winy. I niedaj sobie wmówić, że emocje, że to, że tam to. Masz teraz prawo zadecydować co dalej. Ja nie dała bym drugiej szansy twojemu mężowi, bo po tym co napisałaś to perfidny typek, który jest winny a chce odwrócić kota ogonem... i jeszcze do tego wszystkiego ma czelność przypisywać Ci winę za swój uczynek - masakra. Twój mąż to manipulator i przyszłość z nim byłaby niepewna. Dobrze, że dowiedziałaś się teraz jakim osobnikiem jest twój mąż.
Za 6 miesięcy możesz złożyć pozew rozwodowy z orzeczeniem winy męża. W tym czasie muszą ustać między wami więzi: emocjonalna, fizyczna i ekonomiczna, bo bez tego ani rusz.
Moim zdaniem masz sprawę wygraną, tylko jeśli czujesz, że nie dasz rady emocjonalnie, to pełnomocnik (radca prawny, adwokat) będzie potrzebny.

A co z unieważnieniem małżeństwa? Dowody masz, świadka-kochankę masz, to w czym problem złożyć pozew o nieuważnienie małżeństwa?

Pozdrawiam i ściskam Cię "wirtualnie" smile

82

Odp: Nasze po_prawiny - dzień w którym pękło niebo

Autorko, czytam to i az mnie srce zabolalo, jak tak mozna sad no kurw.... naprawde ten swiat na psy schodzi i to zaraz po waszym slubie. brak mi slow po prostu.

kochana ja bym nie dala szansy, niech cierpi sam jak Ty cierpialas, niech zostanie sam, jestes taka mlodziutka znajdziesz odpowiedniego faceta dla siebie.
poza tym zrobi to znowu. ja juz to przeszlam z moimi dwoma przyjaciolkami i w dwoch przypadkach mialam racje, jeden zdradzil po dwoch latach, drugi po 3 m-cach... jak dla mnie zrobi to znowu. badz mądra i odejdz z dumą.

83 Ostatnio edytowany przez bullet (2014-01-13 11:58:16)

Odp: Nasze po_prawiny - dzień w którym pękło niebo
inkaa napisał/a:

.. on poszedł do innej, bo między nami było źle (zdębiałam, bo oczywiście to nie jest prawda. A nawet jeśli by było tak jak twierdzi to przecież nikt mu nie kazał się żenić).
Boje się, że jak spotkamy się w sądzie to tego typu kłamstwa będzie gadał..

Inka nie wierz w to co mówi.
Mógł nie brać ślubu skoro było źle ! Skoro wziął = nie było źle.
To się nie trzyma "kupy".
Jak pisała eine_gute - ja też sądzę, że przed ślubem były inne "historyjki", o których nie wiedziałaś.
Problem pojawił się bo odkryłaś jego ciemną stronę, więc Ty jesteś winna bo on sadził, ze po ślubie będzie tak jak przed. On nie dorósł do bycia mężem.
Nie wiem czy ktoś już CI wspomniał ale to co usłyszałaś to chyba klasyka. Zdradzacze próbują na zdradzanych przerzucić odpowiedzialność za zdradę. W ten sposób uzasadniają tę ohydną rzecz przed samym sobą, obciążają ofiarę, de facto ranią ją po raz drugi. Zdradzony bierze sobie to do serca, rozkminia dniami i nocami. Szuka, szuka, gdzie popełnił błąd. A jak widzę Twój zdradzacz się usprawiedliwił, nie ma takich wyrzutów, dzięki temu może patrzeć do lustra, do czasu.
Jak już ktoś napisał tu na forum, na zdradę NIE MA UZASADNIENIA. To najgorsze skurwysyństwo jakie można zrobić partnerowi. pół biedy gdyby nie było ślubu ale takie idiotyzmy w małżeństwie to już konsekwencje.

84

Odp: Nasze po_prawiny - dzień w którym pękło niebo

oz fak dziewczyna wspolczuje calym sercem, mialam slub w pdoobnym terminie i u nas jak do tej pory jest sielsko-anielsko, kurcze nie wyobrazam sobie siebie w takiej sytuacji ale wiem ze bym nie wrocila do kogos takiego, to juz jest zadra na cale zycie i wez to moze jeszcze dobrze przemysl czy to na pewno dobry pomysl byl wrocic do niego. Nawet jesli macie slub koscielny to masz taka sytuacje ze rozwid nie bedzie problemem, dzieci z tego co rozumiem nie macie, ja bym odeszla wiec od takiego zera (sorry ale facet ktory cos takiego robi w dzien slubu jest zerem).

85

Odp: Nasze po_prawiny - dzień w którym pękło niebo

Ale ten świat zszedł na psy. Tylko strzelić sobie w łeb http://emotikona.pl/emotikony/pic/0suicide.gif.
Inkaa wróciłaś bo liczyłaś na to, że będzie OK.
Twój jm wrócił do normalności, zero skruchy, zero żalu.
Ciebie natomiast niszczy to co on Ci zrobił. To jest jak rak i to rak najbardziej złośliwy.
Ty będziesz cały czas myśleć gdzie on jest, z kim, co robi. Te myśli wykończą Ciebie psychicznie.
Raz Ciebie oszukał i to naturalne, że Ty mu nie będziesz wierzyć.
Czy chcesz zgotować sobie taki los?
Swojego czasu na tym forum znalazłem wątek o rozwodzie i wszystkie tam dziewczyny pisały, że żałują iż zwlekały tak długo z tą decyzją. Też dawały szansę, ale wracały do toksycznego związku.
Ja jestem znacznie starszy od Ciebie i  mam już trochę doświadczenia życiowego i będąc na Twoim miejscu rozstał się z nim.
Wiem, że byłoby to bardzo bolesne, bo plany na przyszłość związane z tym zdrajcą prysnęły jak bańka mydlana. Ale życie z nim to będzie dla Ciebie udręka.
Jesteś jeszcze młodziutka i całe życie przed Tobą.
Mogę Ciebie teraz tylko http://emotikona.pl/emotikony/pic/37uscisk.gif i życzyć podjęcia mądrej decyzji.
Pamiętaj, ten kto ma miękkie serce musi mieć twardą http://emotikona.pl/emotikony/pic/05icon_ass.gif

86 Ostatnio edytowany przez Diament74 (2014-01-14 21:39:08)

Odp: Nasze po_prawiny - dzień w którym pękło niebo
Lexpar napisał/a:

Ale ten świat zszedł na psy. Tylko strzelić sobie w łeb http://emotikona.pl/emotikony/pic/0suicide.gif.
Inkaa wróciłaś bo liczyłaś na to, że będzie OK.
Twój jm wrócił do normalności, zero skruchy, zero żalu.
Ciebie natomiast niszczy to co on Ci zrobił. To jest jak rak i to rak najbardziej złośliwy.
Ty będziesz cały czas myśleć gdzie on jest, z kim, co robi. Te myśli wykończą Ciebie psychicznie.
Raz Ciebie oszukał i to naturalne, że Ty mu nie będziesz wierzyć.
Czy chcesz zgotować sobie taki los?
Swojego czasu na tym forum znalazłem wątek o rozwodzie i wszystkie tam dziewczyny pisały, że żałują iż zwlekały tak długo z tą decyzją. Też dawały szansę, ale wracały do toksycznego związku.
Ja jestem znacznie starszy od Ciebie i  mam już trochę doświadczenia życiowego i będąc na Twoim miejscu rozstał się z nim.
Wiem, że byłoby to bardzo bolesne, bo plany na przyszłość związane z tym zdrajcą prysnęły jak bańka mydlana. Ale życie z nim to będzie dla Ciebie udręka.
Jesteś jeszcze młodziutka i całe życie przed Tobą.
Mogę Ciebie teraz tylko http://emotikona.pl/emotikony/pic/37uscisk.gif i życzyć podjęcia mądrej decyzji.
Pamiętaj, ten kto ma miękkie serce musi mieć twardą http://emotikona.pl/emotikony/pic/05icon_ass.gif

W tym co napisał Lexpar jest dużo prawdy.
Inka proszę zastanów się, czy warto abyś zaufała mężowi? Może gdyby jego zachowanie "po" było inne, gdyby czuł skruchę, a on co .... !!!  MASAKRA
Przeżyłam podobną sytuację jak Ty i zdecydowałam się pozostać z mężem - i to był błąd, duży BŁĄD.
Tkwiłam w małżeństwie 15 lat, które było koszmarem, którego Ty możesz uniknąć. Uwierz mi ale czekałam na dzień, kiedy ex znajdzie sobie kochanke, bo już nie mogłam tego wytrzymać.  W dniu, kiedy odkryłam zdradę męża "wyrzuciłam" go z domu, nie było gadania, tłumaczenia czy płaczu z mojej strony ( może on popłakiwał - tego nie wiem i nie chcę wiedzieć ). Po roku od rozstania złożyłam pozew o rozwód z orzeczeniem jego winy - i wygrałam, mimo iż go "wyrzuciłam" ( [...żona wyrzuciła mnie z domu...] sad " )

                                                                                                    ***

Lexpar ten ematikon, na końcu BARDZOOO mi się podoba i jak fajnie się wkomponował smile
W ogóle wszystkie ematikonki Twoje są świetne.

Pozdrawiam

87

Odp: Nasze po_prawiny - dzień w którym pękło niebo
Diament74 napisał/a:

***

Lexpar ten ematikon, na końcu BARDZOOO mi się podoba i jak fajnie się wkomponował smile
W ogóle wszystkie ematikonki Twoje są świetne.

Pozdrawiam

Diament74 dzięki wielkie i zawstydziłaś mnie http://emotikona.pl/emotikony/pic/0blush2.gif.
Szkoda mi Inki nie zasłużyła sobie na takie coś http://emotikona.pl/emotikony/pic/2placz.gif
Ale nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło.
Trafiła na dobrze maskującego się śmiecia.
Takich to tylko pod mur i http://emotikona.pl/emotikony/pic/0shoot.gif.
Nie na widzę zdradzaczy i zdradzacek http://emotikona.pl/emotikony/pic/0zlosc.gif
Pozdrawiam wszystkich dotkniętych przez los

88

Odp: Nasze po_prawiny - dzień w którym pękło niebo

Coraz rzadziej wypowiadam się na tym forum. Ta historia jednak mnie poruszyła. Niezła kanalia z tego mężusia. Jeśli mogę doradzic - bierz adwokata i wnoś pozew rozwodowy, z orzekaniem jego winy. To nie tak, że sprawa prosta, bo masz dowody. Mąż zapewne też się poradzi i uwierz, ma wiele do stracenia, będzie walczył nieczysto. Już wiesz jaki potrafi byc. 

Myślisz, że ludzie w sadzie mówią "prawdę i tylko prawdę"? W tym świadkowie?

Natomiast adwokat, który mówi, że sprawę wygra, bo jest banalnie prosta - jest arogantem. Nigdy nie wiadomo, kto stanie po przeciwnej stronie.
Strona przegrywająca (mam nadzieję,że mąż) płaci wszystkie koszty sądowe, zwraca koszty zastępstwa procesowego, czyli twojego adwokata. Niestety prawnicy życzą sobie często o wiele więcej niźli owe stawki oficjalne, jednak warto.

Mąż ma bardzo dużo do stracenia, zrobi zapewne wszystko, żeby wyjsc obronną ręką. Zgodzisz się na rozwód bez orzekania - zatrze ręce i będzie fikał nadal. Słuszne są Twoje obawy Inko, że będzie kłamał i kręcił. Tak jak pisze Diament, w sądzie mogą pojawic się świadkowie, którzy będą cuda i niewidy opowiadac. Martw się teraz kobieto o rozwód, a nie o unieważnienie. Na to też przyjdzie kolej.

89

Odp: Nasze po_prawiny - dzień w którym pękło niebo

racja, czytam na innym tamacie tego forum, babka w ciazy z drugim dzieckiem a maz sobie poszalał,
najpierw zaprzeczał, ale nie obwiniał jej nigdy, potem przyznał sie, ze sie pogubił, nie wie czemu, ze sie zakochał, tak myslał, ale ze go kantem pusciła z innym to ja zostawił, bo był zazdrosny i powiedział, ze zona nigdy by mu tego nie zrobiła, podobna nie zdradził bo nie zdazył, nie mieli gdzie bo to w pracy, ale nikt  nie wierzy, zwłaszcza ze maz jej sie w to właczył, odszedł, wrocił, do tego skakał, i w ogole było kolorow, nawet powiedział do niej, ze moze go zdradzic, ale nie z mezem tamtej, bo tego by nie zniosł, moze z jego bratem, bo ona mu sie zawsze podobała,
wiec ewidentnie zdradził, ale ma skruche, gada z nia, wział odpowiedzialnosc za siebie i za to co było, nie obwinia jej, i ich zycie seksualne jest obecnie super, ona nie widzi problemu, choc zaczyna sie łamac i szukac dziury w całym, rozpacza, ze nie pomogł jej przy porodzie i potem, bo był zaangazowany w tamta, ale gadaja o tym, i on nie obwinia, i on nie zdradzi, bo sie tstara, bo jej nagskakuje, i sie biczuje, choc do zdrady sie nie przyznał,

90

Odp: Nasze po_prawiny - dzień w którym pękło niebo
Lexpar napisał/a:
Diament74 napisał/a:

***

Lexpar ten ematikon, na końcu BARDZOOO mi się podoba i jak fajnie się wkomponował smile
W ogóle wszystkie ematikonki Twoje są świetne.

Pozdrawiam

Diament74 dzięki wielkie i zawstydziłaś mnie http://emotikona.pl/emotikony/pic/0blush2.gif.
Szkoda mi Inki nie zasłużyła sobie na takie coś http://emotikona.pl/emotikony/pic/2placz.gif
Ale nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło.
Trafiła na dobrze maskującego się śmiecia.
Takich to tylko pod mur i http://emotikona.pl/emotikony/pic/0shoot.gif.
Nie na widzę zdradzaczy i zdradzacek http://emotikona.pl/emotikony/pic/0zlosc.gif
Pozdrawiam wszystkich dotkniętych przez los

No nie, normalnie "zabiłeś" mnie tymi ematikonkami smile smile smile

Co do Inki uważam, że miała dużo szczęścia, że dowiedziała się teraz jakim draniem jest jej mąż, po za tym ma Nas i to forum.
Gdybym mogła cofnąć czas, gdybym miała dostęp do tego forum, gdybym była tak "dojrzała" jak dziś - odeszłabym od ex-męża w dniu ślubu. Byłam "głupiutka" gdy miłam nadzieję, że on się kiedyś zmieni... a ja mu te chol@rn@ serniczki piekłam, tak się starałam...
Dziś mimo iż jestem sama, to jestm szczęśliwa, bo co mi więcej do szczęścia potrzeba - ten SPOKÓJ - jest bezcenny smile

91 Ostatnio edytowany przez Lexpar (2014-01-15 23:39:09)

Odp: Nasze po_prawiny - dzień w którym pękło niebo
Diament74 napisał/a:
Lexpar napisał/a:
Diament74 napisał/a:

***

Lexpar ten ematikon, na końcu BARDZOOO mi się podoba i jak fajnie się wkomponował smile
W ogóle wszystkie ematikonki Twoje są świetne.

Pozdrawiam

Diament74 dzięki wielkie i zawstydziłaś mnie http://emotikona.pl/emotikony/pic/0blush2.gif.
Szkoda mi Inki nie zasłużyła sobie na takie coś http://emotikona.pl/emotikony/pic/2placz.gif
Ale nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło.
Trafiła na dobrze maskującego się śmiecia.
Takich to tylko pod mur i http://emotikona.pl/emotikony/pic/0shoot.gif.
Nie na widzę zdradzaczy i zdradzacek http://emotikona.pl/emotikony/pic/0zlosc.gif
Pozdrawiam wszystkich dotkniętych przez los

No nie, normalnie "zabiłeś" mnie tymi ematikonkami smile smile smile

Co do Inki uważam, że miała dużo szczęścia, że dowiedziała się teraz jakim draniem jest jej mąż, po za tym ma Nas i to forum.
Gdybym mogła cofnąć czas, gdybym miała dostęp do tego forum, gdybym była tak "dojrzała" jak dziś - odeszłabym od ex-męża w dniu ślubu. Byłam "głupiutka" gdy miłam nadzieję, że on się kiedyś zmieni... a ja mu te chol@rn@ serniczki piekłam, tak się starałam...
Dziś mimo iż jestem sama, to jestm szczęśliwa, bo co mi więcej do szczęścia potrzeba - ten SPOKÓJ - jest bezcenny smile

Diament74 jesteś bardzo mądrą kobietą.
Zastanawiam się dlaczego te dupki (faceci) tego nie potrafią pokumać.
Znalazłem się na tym forum bo miałem problem.
Moje małżeństwo było w rozsypce i to totalnej.
Nigdy bym się nie spodziewał,że od obcych osób mogę uzyskać takie wsparcie.
Uzyskałem je i dzisiaj jestem szczęśliwy.
Teraz chcę wyrównać rachunki i pomóc innym.
Diament74 to dla Ciebie, za Twoją mądrość, za Twoje przeżycia etc.
http://emotikona.pl/gify/pic/07roza.gif
Tak jak mówiłem i tak twierdzę, facet nigdy nie zrozumie, że kobieta jak kocha,to kocha całą sobą i ja to zrozumiałem po jakimś czsie i teraz to bardzo mocno deceniam.
Kiedyś seks 3 no może 4 razy w roku, teraz 8 razy w tygodniu (czasem nie daję rady ) http://emotikona.pl/emotikony/pic/0cray.gif
Ale ona czyli moja żona stała się tą dziewczyną z przed ślubu.
Piękna, seksowna, gorąca, oddana etc.
Tylko ją kochać.
A tak na marginesie to powiem Wam, że jesteśmy 37 lat po ślubie, razem 44 lata a kochamy się jak małolaty http://emotikona.pl/emotikony/pic/0laughing.gif

92

Odp: Nasze po_prawiny - dzień w którym pękło niebo

Wyniosłam się z naszego domu. Pomyślałam, że sama sobie muszę zrobić prezent urodzinowy i tak dzień przed swoimi urodzinami opuściłam lokum. Napisałam mu, że nie daję rady być w miejscu w którym cierpię i czuję że się duszę. Nastała głucha cisza. W moje urodziny przyjechał ze swoją mamą, mama złożyła mi życzenia a on trzymając w ręce kwiaty dla mnie powiedział jedynie "masz". Siedział znudzony, zajęty telefonem, nie włączając się do rozmowy.

Oczywiście z rozmowy z jego mamą wywnioskowałam, że już nagadał na mnie. Usłyszałam piękną historię jak to on się bardzo starał, chciał ze mną gdzieś pojechać, spędzać ze mną czas, chodzić na spacery. Mimo, że w rzeczywistości było inaczej. Robił to co było mu wygodniejsze np. zapytał się mnie czy oglądniemy razem film i jeśli tak to jaki bym chciała. Podałam tytuły, ale żaden mu nie pasował. Musieliśmy oglądać to co on chce. Ja byłam dodatkiem. I tak czułam się przez ten krótki okres kiedy tam byłam.
Jedynie planował, proponował, chciał za mną coś robić kiedy wpadałam w histerię i nie mogłam się uspokoić. Myślę, że nie mógł znieść mojego płaczu.

Niedobrze mi się robi na te wszystkie jego kłamstwa.

A jak ja się czuje? Czuje spokój. Jestem w bezpiecznym miejscu z ludźmi, którzy kochają mnie od 25 lat. Nieustannie, bezwarunkowo. To był dobry krok.

Dziękuję za wsparcie jakie mi dajecie każdego dnia.

93

Odp: Nasze po_prawiny - dzień w którym pękło niebo

chciałabym moc krzyknać, :lol:hura, madra dziwczynka, ale musze być ostrożna, bo długa droga przed tobą,
troche bólu, roczarowania, smutku i żalu, ale i wewnetrzny spokój,
pozostanie z nim to jakby samgwalt po gwłcie zbiorowym,
nie da sie wytrzymac tak na dłuższą mete, nie ma wsparcia w człowieku, ktorego sie uwazało za biską osobe,
ktorą sie kochało, ale nie wiadomo czy było się kochanym,
z kazdym dniem bedziesz odkrywała nowe prawdy o nim, now niefajne rzeczy i niefajne uczucia,
moje pytanie brzmi: dlaczego nie było teścia w tym? może ma odmienne zdanie niż mama, ktora synka usprawiedliwia?
nie pozwól aby cirobiła krzywde, aby na ciebie wpływała co masz myśleć o jej synu, ona nie widzi w nim niedojrzałego gówniarza, który zrobił wielką krzywde, nie ponióśł zdanych konsekwensji, i przerzucał odpowiedzialnosc na ciebie,
powiem ci tak, gdyby on był choć odrobine mniej zapatrzony w siebie, odrobine taki jaki powinien byc, powiedzałby ze nie wie dlaczego tak zrobił, ze jest głupi, i żałuje, to pomaga kobiecie uporac sie z tym w bardz  szybki czasie, a chec naprawienia tego przez niego i nadskakiwanie tak bym to nazwała daje kobiecie poczucie, ze jest teraz najwazniejsza, i problem zdrady  mija, wracaja do zycia,
tutaj jego obwiniaie i egoizm spowodował, ze nie dosc, ze nie mogłas tego  zniesc, nie mogłas tego tez zrozumiec, a co najwazniejsze, nie mogłas tego przezyc,
kazda straa wymaga przepłakania/przekrzyczenia co jak kto to przezywa,
odejscie w inno miejsce da ci dystans do sprawy, pozwoli spoojnie spojrzec na to i ocenic sytuacje,
o ze on nie wie jak ci pomóc, to nie usrawiedliwia jeg ,
wiele facetów nie umie ani sie przyznac, ani przezywac z obieta, wielu...
ale nawet gdyby milczeli i wytrzymali to, to juz było by wiele,
tego tutaj nie było,
jak sie siedzi z soba to sie na siebie negatywnie działa, nie mysli sie racjonalnie tylko dreczy siebie i zdrajce, i ma sie do tego prawo,
gdyby miał jaja to by zabrał ciebie z powrotem, powiedziałby ze zniesiecie wszysko, choc on nie umie, ale sie wypiał,
lepiej nie słuchac, nie odpowidac za to,
o mysli, ze tobie przejdzie samo, ze sie wytrzasiesz u rodzicow,
i dobrze mysli, bo na forum załatwiłas to czego z nim ci sie nie udało,
dobrze, od tego sa ludzie, choc nie zawsze beda mili i zgodni z toba, to daja ci takie wsparcie jakiego on nie dał,
a sa i faceci tutaj,
pozol sobie przezyc i ból i strate, nie upraszczaj, nie usprawiedliwiaj, na razie nie musisz podejmowac zadnych decyzji,
ocenisz to na chłodno za jakis czas, jak ci minie emocjonalny zal,
a on nie stanał tyle razy na wysoosci zadania, ze i tym razem nie zrobi tego
w jego mniemaniu n sie stara, bo ci cos proponuje, wybiera takie rzeczy, aby jak najdalej było od problemu, ale nie wystarczy zakryc czy oddalic tego i znaczy ze tego nie ma, to jest tak jak robi mój pies u weterynarza, schowa sie pod pache moja i nie widzi, lekarza, a skoro nie widzi go to znaczy, ze go nie ma i jest zaskoczony, ze go ktos kuje w d..pe,
problem nie znika kiedy zamykamy oczy,
można zamiatac pod dywan, ale kiedys trzeba tam w koncu sprzatnac,
w jego odzuciu zoił co mógl, abys zpomniała o tym, i nie rozumie dlaczego nie diała, ale nie zrobił jednego...
nie  wysłuchał, nie wsparł, nie wytrzymał tego, nie pozwolił na zal i żałobe,
podobno strata trwa jak załoba rok,
czasem krocej, zalezy jak bardzo jest sie emocjonalnym i jak bardzo kochało, i tez od tego jak zdrajca sie zachował,
przezyj  t jakos, nabierz dystansu, nie daj sobie nic wmawiac,
to ty jestes ofiara, ty ponosisz koszty najwieksze,
mama nie uchroni tym razem synka, nie powol na to aby na ciebie wpływali,
ty sama nie wiesz co zrobisz, ale wiez, ze potrzebujesz wsparcia, miłosci i cierpliwosci,
twoi rodzice ci to dadza,
zycze powodzenia

94 Ostatnio edytowany przez Diament74 (2014-01-16 23:15:36)

Odp: Nasze po_prawiny - dzień w którym pękło niebo
inkaa napisał/a:

Wyniosłam się z naszego domu. Pomyślałam, że sama sobie muszę zrobić prezent urodzinowy i tak dzień przed swoimi urodzinami opuściłam lokum. Napisałam mu, że nie daję rady być w miejscu w którym cierpię i czuję że się duszę. Nastała głucha cisza. W moje urodziny przyjechał ze swoją mamą, mama złożyła mi życzenia a on trzymając w ręce kwiaty dla mnie powiedział jedynie "masz". Siedział znudzony, zajęty telefonem, nie włączając się do rozmowy.

Oczywiście z rozmowy z jego mamą wywnioskowałam, że już nagadał na mnie. Usłyszałam piękną historię jak to on się bardzo starał, chciał ze mną gdzieś pojechać, spędzać ze mną czas, chodzić na spacery. Mimo, że w rzeczywistości było inaczej. Robił to co było mu wygodniejsze np. zapytał się mnie czy oglądniemy razem film i jeśli tak to jaki bym chciała. Podałam tytuły, ale żaden mu nie pasował. Musieliśmy oglądać to co on chce. Ja byłam dodatkiem. I tak czułam się przez ten krótki okres kiedy tam byłam.
Jedynie planował, proponował, chciał za mną coś robić kiedy wpadałam w histerię i nie mogłam się uspokoić. Myślę, że nie mógł znieść mojego płaczu.

Niedobrze mi się robi na te wszystkie jego kłamstwa.

A jak ja się czuje? Czuje spokój. Jestem w bezpiecznym miejscu z ludźmi, którzy kochają mnie od 25 lat. Nieustannie, bezwarunkowo. To był dobry krok.

Dziękuję za wsparcie jakie mi dajecie każdego dnia.

Inkaa daj swojemu czasowi czas, bo to najlepsze co w tej chwili możesz dla siebie zrobić.
Nie słuchaj teściowej, bo ona nie jest dobrym doradcą.
Moja była teściowa tak "chroniła" przez całe życie swojego syna, że teraz przez niego jest wiele ofiar... w tym największa - mąż kochanki, który się przez nich zabił. Dopiero śmierć tego nieszczęśnika uzmysłowiła mi jak okrutnym i bezwzględnym osobnikiem jest mój były mąż i jego kochanka.
Mój rozwód to była jedna wielka udręka ale dziś jestem dumna z tego, że to wszystko przetrwałam, że nie dałam się "złamać". Do sprawy rozwodowej w sądzie I instancji zatrudniłam pełnomocnika, bo w tym czasie ex ciągał mnie po sądach w innych sprawach dotyczących alimentów. Po "przeprawach" w sądach miałam już takie doświadczenie, że odpowiedź na apelację od wyroku rozwodowego sama napisałam - i wygrałam smile Wygrałam wszystko - swoje ŻYCIE!!!! Ja dopiero teraz czuję, że żyję smile
My kobiety jesteśmy silne, tylko musimy najpierw okiełznać emocje, ukoić nerwy.
Ten czas "magicznych" 6 miesięcy, które potrzebne są do udowodnienia w sądzie rozpadu więzi emocjonalnej, z Księżyca się nie wzięły. To jest czas, kiedy będziesz musiała sobie wszystko "poukładać", kiedy zadecydujesz SAMA co dalej.
Mam jednak nadzieję, że nie popełnisz moich błędów...
Opisane przez Ciebie w tym poście zachowanie męża, wskazuje wyraźnie, że jest on niedojrzały, że niezależy mu na tobie, do tego wszystkiego jeszcze ta teściowa - masakra.
Inkaa wierze, że jesteś inteligentną kobietą i podejmiesz mądre decyzję.

Pozdrawiam i ściskam Cię wirualnie smile


Lexpar!!! WIELKIE Dzięki smile Ten ematinokwiat jest przepiękny smile smile smile
Powiem w sekrecie, tak po cichu... że tak się śmiałam z tych Twoich wstawek z ematikonków, że moja 18 letnia Córka, bardzo dziwnie się na mnie patrzyłaaa smile Było mi to potrzebne smile
Dziękuję i pozdrawiam smile

95 Ostatnio edytowany przez antuanet77 (2014-01-17 03:42:52)

Odp: Nasze po_prawiny - dzień w którym pękło niebo
inkaa napisał/a:

Ale coś zaczęło się psuć, on coraz bardziej się ode mnie odsuwał. Próbowałam rozmawiać, ale to wszystko było na nic. W końcu usłyszałam, że to ja się po ślubie zmieniłam oraz, że nie wie czy ślub to była dobra decyzja.

milusio

inkaa napisał/a:

Obserwowałam. Widziałam jak z nią rozmawia. Potem zaczął znikać na dni, noce.. Wracał, jak gdyby nigdy nic.

zero wyrzutów

inkaa napisał/a:

Czasem się, tłumczył wymyślając różne historie a czasem nie mówił nic.
Z czasem każdy pretekst był dobry by na mnie krzyczeć. Bym czuła się winna.

inkaa napisał/a:

Nie potrafiłam do niego dotrzeć. Domyślałam się prawdy, ale nie miałam dowodów.
A on robił ze mnie wariatkę, krzyczał że mam urojenia. A ja stałam przed nim i płakałam błagając by mi powiedział prawdę. To było najdłuższe półtora miesiąca jakie mogłam sobie wyobrazić. Nie jadłam, nie spałam.. wciąż czekałam.

teraz tez nie jesz, tez nie spisz, a zaufania brak

brawo, medal panu za odwage

inkaa napisał/a:

Pisali ze sobą cały czas o seksie, o tym jak im było dobrze, jak idealnie do siebie pasują, jak za sobą tęsknią. Planowali kolejne spotkania. Opisywali noce spędzone w hotelach. Mówił jej o mnie. To nie były miłe i prawdziwe rzeczy. Pisali sobie, że się kochają. Pisał jej, że rozstanie się ze mną za jakiś czas..

on chciał odejsc, rżnał tamto pudło i tobie dupsko, 

Wyprowadziłam się z hukiem. Zaprosiłam rodziców i teściów, powiedziałam prawdę, pokazując nie zbite dowody. Tego samego dnia się spakowałam i odeszłam.

inkaa napisał/a:

A on nagle zaczął tęsknić, kochać mnie i błagać bym wróciła. Mówił, że wtedy zbładził i nie wiedział jak się z tego wyplątać. Nie wiedziałam co robić, czułam się jak w pułapce. 
Chciałabym być szczęśliwa.

jak wrociłas twoja intuicja ci mówiła, ze ty nie chcesz, choć umył wypierał, kłamał jej, ze ciebie zostawi, czy tobie, ze tamto nie ma znaczenia

nie wiadomo, kłamał stale, teraz tez kiedy przyszedł z mamusia, i ona ci jeszcze zada bobu, zamiast zrozumiec ciebie to go chroni,

mój syn nie zdraził nigdy, jak miał dziewczyne a podrywał inne dostał taka bure ze mu sie odechciało, on nawet nie wiedział, ze podrywa, samo jakos z niego wychodziło, ale szybko nie wróciło, kregosłup moralny kształtuje sie w człowieku od urodzenia, i kontynuuje poprzez okres nastoletni do ozenku,
moja mama na zdrady mojej siosty nic nie powiedziała jej, kryła ja przed chłopakiem w zwiazku wieloletnim, usprawiedliwiała ze młoda była bo 15 lat miała jak zaczeli chodzic, to sie musi wyszalec,
nie ma czegos takiego jak konsumcja obcych majtek po ślubie w imie zasady, ze jak wtedy nie mogłam/mogłem to teraz musze i mi wolno, nikt nie broni za młodu, jak ktos sie nie wychulał to jego problem, moze sobie na necie popatrzec a jesc w domu, ot i tyle
mógł ciebie oszukiwac do konca swiata, albo odejsc i tez twój swiat by runał jeszcze gorzej,

jestes młoda, ale juz masz inteligencji, masz tez wyczucie, twoja intuicja ci podpowiada, choc nie wiesz czy masz jej słuchac,

nawet najmądrzejsze kobiety dają się omotać przez spryciarzy, którzy wiedzą gdzie nacisnąc, aby uzyskać co chcą, dlatego długa droga do spokoju emocjonalnego, ale myśle sobie, ze sama separcja oecna da jej ukojenie, bo  nie można dług dręczyć siebie i zdrajcy dlaczego to zrobił, i słuchać ze sie jest winną,
samo zachowanie jego dowala osobie, która nie wie co sie dzieje, jest drażliwa, czepia sie o wszysko, ale jak ma być jak jej świat runał, musi na nowo poskładać klocki do kup, tylko, aby nie kleić pęknietego dzbana spoiwem, ktore nie trzyma,
najwazniejsze, ze nie musi udawac dobrej zony, ze nie musi milczec, nawet jak bedzie po kilka razy wyła i wyzywała rodzice nie powiedzą aby była cicho, nie obwinia,
nie mówiłabym jej, ze nie była kochana, bo w jakimś sensie była na jego chory sposób, zaprzeczanie da jej tylko do bani, że z nia cos nie halo, ze nie była warta miłości, a to nie prawda, była warta, ale ktoś to spieprzył, ktoś miał ochote na przechodzoną eklerke, bo wszystkim smakuje, a zostawił pyszny tort weselny,
diwie sie tamte kobiecie, ze ona takie cos zrobiła komus na czyims ślubie, zwykła szmata, w czyims domu, ale los zawsze oddaje z nawiązkom, i jej tez odda w swoim czasie, zwykła blac,
kochał ciebie, ale był niedojrzały i brał jak dziecko wszysko na co miał ochote, nie pomyślał ani na moment o konsekwencjach, a kiedy one przyszły nie chciał ich poniesc, nie wział tego na klate, tylko spychologia,
odetnij sie od  niech na razie, nie kontaktuj, nie mozesz w tym stanie rozmawiac z zadna osobą zwiazaną z nim, bo bedą na ciebie wpływa, czysty umysł i dojrzałe decyzjie podejmuje sie kiedy sie uwalnia od problemu, znika na chwile,
bedziesz miec hustawki nastroju, od płaczu po wybuchy smiechu, nazwij te uczucia, to pomaga, nie powstrzymuj, nie analizuj, nie dus w sobie,
i zyj, spokojnie na razie w bólu, zyj jakby kazdy dzien miał byc ostatnim, a kiedy zdrajca zapuka do twoich drzwi, i zapyta o powrót, powiedz mu, zeby był dobrym mezem i czekał, i zebyscie teraz o tym nie rozmawiali, uwierz mi, poczujesz sie lepiej

jeśli cos czujesz sie nie halo to posłuchaj siebie, zaufaj swojej intuicji co ci mówi,

96 Ostatnio edytowany przez Lexpar (2014-01-19 14:16:13)

Odp: Nasze po_prawiny - dzień w którym pękło niebo
Diament74 napisał/a:

Lexpar!!! WIELKIE Dzięki smile Ten ematinokwiat jest przepiękny smile smile smile
Powiem w sekrecie, tak po cichu... że tak się śmiałam z tych Twoich wstawek z ematikonków, że moja 18 letnia Córka, bardzo dziwnie się na mnie patrzyłaaa smile Było mi to potrzebne smile
Dziękuję i pozdrawiam smile

Diament74 ja myślę, że Ty nie jesteś diamentem lecz brylantem http://emotikona.pl/emotikony/pic/04icon_rotfl.gif.
Po Twoich wypowiedziach widać, że jesteś mądrą kobietą.
Jednego nie mogę zrozumieć. Dlaczego tak jest na tym świecie, że jak kochamy i to miłością bezgraniczną to nasi partnerzy nas ranią.
Żyję jusz parę ładnych lat i nie jestem w stanie tego zrozumieć.
Inkaa spotkało ją nieszczęście, ale może i szczęście.
Zobaczyła na jaką trafiła łazę, oszusta i jak się mówi na tym forum " poteflona ".
Lepiej wcześniej niż później. Żyła by ze zdradzaczem nie zdając sobie z tego sprawy.
Teraz ma szansę zorganizować się i zacząć od nowa.
Ja nie mogę jej powiedzić co ma zrobić. Ona musi sama podjąć decyzję.
Mogę powiedzieć co ja bym zrobił.
Dla mnie zdrada = koniec związku. Nigdy nie wybaczyłbym zdrady żony. Brzydziłbym się jej.
Myśli, że obracał ją jakiś obcy facet byłyby nie do zniesienia. http://emotikona.pl/emotikony/pic/0what.gif
Jak zdradza to nie kocha, a każdy chce być kochany, szanowany etc. Dla mnie to znaczy bardzo dużo.
Diament to dla Ciebie http://emotikona.pl/obrazki/pic/kwiatek.jpg.
Inkaa wierzę, że jeszcze znajdziesz takiego, który zrobi to dla Ciebie http://emotikona.pl/emotikony/pic/zakochany-drzewo.gif i będzie niszczył przyrodę http://emotikona.pl/emotikony/pic/2smiech.gif.
Zapamiętaj, jesteś piękną, młodą i bardzo mądrą kobietą i Tobie też należy się szczęście.
Pozdrawiam Was dziewczyny.

97 Ostatnio edytowany przez Diament74 (2014-01-19 17:53:16)

Odp: Nasze po_prawiny - dzień w którym pękło niebo
Lexpar napisał/a:
Diament74 napisał/a:

Lexpar!!! WIELKIE Dzięki smile Ten ematinokwiat jest przepiękny smile smile smile
Powiem w sekrecie, tak po cichu... że tak się śmiałam z tych Twoich wstawek z ematikonków, że moja 18 letnia Córka, bardzo dziwnie się na mnie patrzyłaaa smile Było mi to potrzebne smile
Dziękuję i pozdrawiam smile

Diament74 ja myślę, że Ty nie jesteś diamentem lecz brylantem http://emotikona.pl/emotikony/pic/04icon_rotfl.gif.
Po Twoich wypowiedziach widać, że jesteś mądrą kobietą.
Jednego nie mogę zrozumieć. Dlaczego tak jest na tym świecie, że jak kochamy i to miłością bezgraniczną to nasi partnerzy nas ranią.
Żyję jusz parę ładnych lat i nie jestem w stanie tego zrozumieć.
Inkaa spotkało ją nieszczęście, ale może i szczęście.
Zobaczyła na jaką trafiła łazę, oszusta i jak się mówi na tym forum " poteflona ".
Lepiej wcześniej niż później. Żyła by ze zdradzaczem nie zdając sobie z tego sprawy.
Teraz ma szansę zorganizować się i zacząć od nowa.
Ja nie mogę jej powiedzić co ma zrobić. Ona musi sama podjąć decyzję.
Mogę powiedzieć co ja bym zrobił.
Dla mnie zdrada = koniec związku. Nigdy nie wybaczyłbym zdrady żony. Brzydziłbym się jej.
Myśli, że obracał ją jakiś obcy facet byłyby nie do zniesienia. http://emotikona.pl/emotikony/pic/0what.gif
Jak zdradza to nie kocha, a każdy chce być kochany, szanowany etc. Dla mnie to znaczy bardzo dużo.
Diament to dla Ciebie http://emotikona.pl/obrazki/pic/kwiatek.jpg.
Inkaa wierzę, że jeszcze znajdziesz takiego, który zrobi to dla Ciebie http://emotikona.pl/emotikony/pic/zakochany-drzewo.gif i będzie niszczył przyrodę http://emotikona.pl/emotikony/pic/2smiech.gif.
Zapamiętaj, jesteś piękną, młodą i bardzo mądrą kobietą i Tobie też należy się szczęście.
Pozdrawiam Was dziewczyny.

Zgadzam się z Tobą Lexpar. Uważam, że Inkaa miała dużo szczęścia, że dowiedziała się o drugiej naturze swojego męża.
Ja odkryłam zdradę męża, kiedy on był w delegacji. Kiedy wrócił do domu, kartoniki z jego rzeczami czekały na niego. Kochałam swojego męża nad życie, byłam wobec niego lojalna, uczciwa, szanowałam go bardzo a on... Decyzja o rozstaniu z nim nie była dla mnie łatwa. W ciągu miesiąca schudłam 17 kg, nie mogłam jeść, spać... na szczęście mam pracę, której mogłam się w tamtym czasie oddać do reszty, po za tym los tak chciał aby na mojej drodze stanęła kobieta, koleżanka z pracy, która pomogła mi przejść ten najgorszy okres. Znałyśmy się tylko 3 m-cy ale rozumiałyśmy się od początku, jak dwie bratnie dusze. Dziś jestem szczęśliwą mimo iż bez partnera u swojego boku, bo wolę być sama niż "wdepnąć", w kolejny chory związek z pasożytem, tudzież padalcem.
Kiedyś bardzooo bałam się samotności ale dziś nie wiem w ogóle co to znaczy być samotnym? Samotnym można być na bezludnej wyspie... Czasami barkuje mi kogoś do przytulenia, to normalne, bo jestem normalną kobietą ale to nie oznacza, że jestem samotna i nieszczęśliwa. Człowiek może być "samotny" i szczęśliwy, tylko musi bardzo chcieć dostrzec to szczęście, bo czym ono dla nas jest to szczęście? Właśnie udzielam się na wątku związanym ze szczęściem i samotnością, w dziale samotność, więc stąd ta przydługa na ten temat wstawka, po za tym myślę, że tego może bać się teraz Inkaa.

Lexpar dziękuję po raz kolejny smile To naprawdę bardzo miłe smile

98 Ostatnio edytowany przez Lexpar (2014-01-20 14:11:52)

Odp: Nasze po_prawiny - dzień w którym pękło niebo

Diament potwierdziłaś, że jesteś prawdziwym brylantem.
Takich kobiet jak Ty mądrych, dojrzałych to ze świeczką trzeba szukać.
Tylko Ty też nie zamykaj się w swoim świecie.
Wiem, że przeżyłaś traumę, ale to nie oznacza, iż musisz być samotna.
Zacznij żyć dla siebie ( córka już jest dorosła). Spotykaj się ze znajomymi, przyjaciółmi.
Jestem przekonany, że taka jak Ty długo nie będzie sama.
Szkoda, że jesteś sama. Marnujesz się kobieto i marnujesz swoje życie.
Życie jest tylko jedno http://emotikona.pl/emotikony/pic/0slonce.gif

99

Odp: Nasze po_prawiny - dzień w którym pękło niebo
Diament74 napisał/a:

Lexpar dziękuję po raz kolejny smile To naprawdę bardzo miłe smile

No cóż, ja jestem starej daty człowiek i tak wychowali mnie rodzce.
Kobieta to nie tylko towar do łóżkahttp://emotikona.pl/emotikony/pic/0doubledown.gif
To istota, którą trzeba szanować i to bardzo.
U mnie swojego czasu w związku było bardzo źle.
Ale ogarnąłem się ( dzięki temu forum) i teraz wiem, że mam najpiękniejszą żonę na świecie.
Ona mi krzywdy nie zrobiła ( nie zdradziła ja jej też). To prędzej ja byłem tym złym.
Teraz od dłuższego czasu staram się i walczę o nas ( tak walczę o nas) bo rutyna zabije każdy związek, a tego nie chcę.
Na chwilę obecną jest http://emotikona.pl/emotikony/pic/0wink.gif i oby tak dalej.
Pozdrawiam cieplutko

100

Odp: Nasze po_prawiny - dzień w którym pękło niebo

Widzę, że wątek przeobraził się w kącik wzajemnej adoracji smile
Czy jest ktoś ciekaw, jak żyje i jak się trzyma Autorka? Bo ja tak...

101 Ostatnio edytowany przez Lexpar (2014-01-20 15:00:31)

Odp: Nasze po_prawiny - dzień w którym pękło niebo
kosmiczny nick napisał/a:

Widzę, że wątek przeobraził się w kącik wzajemnej adoracji smile
Czy jest ktoś ciekaw, jak żyje i jak się trzyma Autorka? Bo ja tak...

Absolutnie nie jest to " kącik wzajemnej adoracji" tylko wykazanie wielkiego szacunku mądrej i to bardzo mądrej kobiecie.
A ty czytaj te posty z rozsądkiem http://emotikona.pl/emotikony/pic/0fuck.gif

102

Odp: Nasze po_prawiny - dzień w którym pękło niebo

oni wiwatuja nad madrze podjeta decyzja wazaca na jej zyciu, stad sa famfary, sama chciałam, ale zabrakło mi odwagi

103 Ostatnio edytowany przez inkaa (2014-01-21 00:44:36)

Odp: Nasze po_prawiny - dzień w którym pękło niebo

Żyję w poczuciu winy. Nie wiem skąd mi się to bierze.. Może stąd, że jak mu powiedziałam że chce się wynieść on do mnie wrzeszczał, że oszukałam jego i jego rodzinę, bo wróciłam do domu a teraz odchodzę.

A on znów mnie kocha, dzwoni, pisze.

Boje się złożyć pozew o rozwód, bo boje się że będę obrzucona winą przez niego i jego rodziców. I nie mogę się uporać z tą paranoją. Mam poczucie, że fer byłoby pójście do niego, jego rodziców i uprzedzenie o tym. A zarazem ciągle myślę o tym, że on mnie nie uprzedzał że skacze w bok.

Nie widzę naszej przyszłości, czuje się jak pionek w jego rękach bo kiedy chce mnie kochać to "kocha" a kiedy nie to odstawia na półkę. Wiem, co mam zrobić tylko cholernie się boję.

104

Odp: Nasze po_prawiny - dzień w którym pękło niebo

Sama widzisz, że wyszłaś za egoistę. Nie interesują go Twoje uczucia tylko on i jego rodzina.
Nie łam się. Nie od razu ale w końcu będzie dobrze;)
Ps Przygotuj się na więcej takich atrakcji z jego strony, ale pamiętaj, że to Ty masz rację.

105

Odp: Nasze po_prawiny - dzień w którym pękło niebo
inkaa napisał/a:

Żyję w poczuciu winy. Nie wiem skąd mi się to bierze.. Może stąd, że jak mu powiedziałam że chce się wynieść on do mnie wrzeszczał, że oszukałam jego i jego rodzinę, bo wróciłam do domu a teraz odchodzę.

A on znów mnie kocha, dzwoni, pisze.

Boje się złożyć pozew o rozwód, bo boje się że będę obrzucona winą przez niego i jego rodziców. I nie mogę się uporać z tą paranoją. Mam poczucie, że fer byłoby pójście do niego, jego rodziców i uprzedzenie o tym. A zarazem ciągle myślę o tym, że on mnie nie uprzedzał że skacze w bok.

Nie widzę naszej przyszłości, czuje się jak pionek w jego rękach bo kiedy chce mnie kochać to "kocha" a kiedy nie to odstawia na półkę. Wiem, co mam zrobić tylko cholernie się boję.

Do najgłupszych się nie zaliczam, ale czegoś tu nie rozumiem. Facet dzień po ślubie idzie do innej laski, a Ty niby oszukujesz jego rodzinę i jego? Wartości moralne się komuś poprzestawiały raczej. To aż jestem ciekaw jakby zareagowali jakby sytuacja była odwrotna? Bo wnioskuję z tego, że byliby bardzo zadowoleni.

106

Odp: Nasze po_prawiny - dzień w którym pękło niebo

gdybys o swoich obawach powiedziała tesciowej zanim do ciebie przyszła z nim na urodziny uniknełabys obwiniania, mozesz teraz isc do niej i opowiedziec, ale bedzie to bardzo trudne, bo ona go bedzie bronic, on powie swoja wersje i nie zeby kłamał, on ma poczucie ze zrobił wszysko i został ukarany, nie ma swiadomosci, ze nie zrobił nic, i tego nie zmienisz,
podjełas decyzje, w oparciu o brak wsparcia i jego zachowanie, o jego obwinianie ciebie i nakazanie milczenia, mozesz to powiedziec jej, ale ona ciebie zaatakuje, dobrym rozwiazaniem byłoby gdybys zrobiła to co przy zdradzie, zaangazowane w to sa juz 3 rodziny, wiec nie widze powodu dlaczego nie miałabys tego teraz wykorzystac,
po pierwsze da ci to wsparcie bo w tym stanie jakim jestes teraz dasz łatwo sobie wmówic cokolwiek,
po drugie oni za bardzo nie pojada przy twojej rodzinie jak bedziesz ich miała w tym czasie przy sobie,
po trzecie twoja rodzina moze obronic ciebie i powiedziec jak to przezywasz, i nie pozwoli na za wiele wobec ciebie, mozesz wybrac teren u nich, łatwiej bedzie wyjsc za drzwi kiedy sprawy źle sie potoczą, ciezko by było tobie wywalac ich z własnego domu, musiałabys grzecznie czekac az wyjda, lub wywalic ich, i iec kolejnego kaca,
nie oczekuj ze oni to zrozumieja, nastaw sie raczej na opor i obwinianie,
wydrukuj jeszcze raz dowody zdrady, podkres fragmnty gdzie on ci dupe smarował, i te gdzie gdała, ze chce odejsc od ciebie i ze ciebie nie kocha, pokaz tylko te fragmenty, powiedz jak sie zachowywał, ze kazał ci milczec, zabronił przezywac, czy nawet rozmwiac, powiedz ze rozwalił ci swiat a potem łaził po gruzie jakby skakał ci po peknietych zebrach, i ze ciebie obwinia, a to on ponosi odpowiedzialnosc za to co sie stało, do tesciowej odnies sie jakby postapiła gdyby ja tak zdradził maz, i nakazał byc grzeczna dziewczynka, co by czuła, jakby postapiła?
daruj sobie opowiesci ze on kreci bo ona w to nie uwierzy, raczej skup sie na tym ze nie bierze odpowiedzialnosci za to co zrobił, a obwinia ciebie, przez co niedosc ze jestes ofiara to jeszcze ci dokłada, zaznacz ze tak nie postepuje dojrzały człowiek, powiedz, ze kazdy ma prawo do błedu, ale jak potem sie zachowuje jest dosc istotne dla rehabilitacji, a on nie stanał na wysokosci zadania, ze pomocy szukałas gdzie indziej,
mysle ze udział rodzicow w twojej sytuacji bedzie konieczny, nie poradzisz sobie sama ze wsgledu na pranie mozgu jakie ci robi,

on powinien powiedziec, ze nigdy nie przestał ciebie kochac itp, a powiedział, ze znow ciebie kocha, co oznacza, ze kiedys przestał, a skoro przestał, to nie kochał tak naprawde i nieeiele wie o miłosci,
wierze, ze spotkasz kogos wartosciowego, kto pokaze ci kiedys na czym polega miłosc, szacunek i przysiega małzenka, w przyszłosci,
to ze on sie tak zachowuje ma swoje przyczyny, musiał te cechy egoisty przejawiac wczesniej, ale nie ma co szukac winy w tobie,
wazne, ze jestes osobno i mozesz na to spojrzec z dystansu, i wiesz na czym stoisz, owszem, mozesz wrocic, ale wtedy kazdego dnia bedziesz zygac nim jak spojrzysz w lustro sobie w twarz,
nie chodzi o to, ze nie masz wogole do niego wracac, bo gdyby zmienił sie, zrozumiał swoj bład, na dzien dzisiejszy ja tego nie widze,
walka o cos co odeszło jest jak walka psa o kija, kij sam nie wraca, a mozna szybko znalesc innego, poki kreci i kłamie nie ma miedzy wami szansy na zrozumienie i pojednanie gdybys ty chciała, bo to twoje zycie, twoje decyzje, ja i wilele osob by nie wrociło, sa i tacy co by wrocili, kwestia podejscia do zycia i tego co znacze dla kogos i dla samej siebie, na co moge sie zgodzic, a na co nie, i co jest dla mnie lepsze, czas pokaze,

107

Odp: Nasze po_prawiny - dzień w którym pękło niebo

Ona swojemu mężowi wybaczyła zdradę. I są razem, dlatego myślę że to samo oczekują ode mnie.
A mi nawet o wybaczenie nie chodzi, tylko ja po prostu nie umiem z tym człowiekiem już żyć. Zawiódł mnie na każdej płaszczyźnie naszego życia.

108

Odp: Nasze po_prawiny - dzień w którym pękło niebo
inkaa napisał/a:

Ona swojemu mężowi wybaczyła zdradę. I są razem, dlatego myślę że to samo oczekują ode mnie.
A mi nawet o wybaczenie nie chodzi, tylko ja po prostu nie umiem z tym człowiekiem już żyć. Zawiódł mnie na każdej płaszczyźnie naszego życia.

W myśl przysłowia "niedaleko pada jabłko od jabłoni".
Ps I tego się trzymaj.

109

Odp: Nasze po_prawiny - dzień w którym pękło niebo

tez tak mysłałam, ze ona była zdradzona -tesciowa, ale nie chciałam sie wymadrzac, stad jej stanowisko, ze mozna wybaczyc, a skoro zrobiła to wbrew sobie to stad brak jej oceny realnej sytuacji teraz wobec syna, broni nie jego tylko swojej podjetej decyzji, bo jej maz moze sie zmienił i w jej odczuciu warto, tylko, ze jej syn dostał złe wzorce, moze zdradzac i jest w tym bezkarny, bo tata zdradził i było mu wybaczone, dlatego on nie jest w stanie podjac odpowiedzialnosci, oczekuje tego co zostało mu wpojone,
wiec jego matki nie przekonasz, bo cokolwiek powiesz to ona powie, ze wie jak jest i ze to mija, i ze warto, tylko, ze  jej historia jest inna, było to w innych okolicznosciach i samoistnie, a synek nauczył sie tak i nie widzi w tym nic złego, wiec ty masz gorzej,
ona była sama w tym, ty masz ją przeciwko bo jej stanowisko jest pasywne, ona wybaczyła, ty tez musisz,
nic mylnego
nie jestescie takie same, sytuacje były inne, i zero zrozumienia,
ona tego nie przyjmie, dlatego nalezy zrobic to z twoimi rodzicami, bo nie tylko bedzie wsparcie w praniu mózgu prze juz 2 osoby, wpływanie na ciebie itp.
nie ma znaczenia co mąz ci mówi, ze oszukałas jego rodzine, ze odeszłas, powinnas oddac to, powiedziec ze oszuakałes moja rodzine, zdradziłes mnie a oiecałes kochas, szanowac i byc wiernym, musisz wybic go z wpedzania w poczucie winy, ja wiem, moze to nie jest eleganckie, ale pomocne,
jesli on nie ma wsydu aby ciebie obwiniac i wykorzystywac swoich rodzicow w tym to ty jestes całkowicie zwolniona z lojalnosci wobec nich,
to jest wojna wydana tobie, psychologiczna, ma za zadanie złamanie ciebie, jesli bedziesz chciała do niego wrocici to nikt ci tego nie zabroni, ale jesli zrobisz to teraz to on nie poniesie zadnych konsekwencji, bedzie miał poczucie bezkarnosci i bezczelnosci a pozatym w ten sposob bedzie  a ciebie oddzałowywał całe zycie, czego na dłuzsza mete nie zniesiesz, zdominuje ciebie i wmówi ci potem co bedzie chciał, a sytuacja obroci sie przeciwko tobie,
uwazam, ze to nie jest dobry czas na rozmowy i na powroty,
owszem mozesz dla spokoju i działajac jak on nasciemnac zeby dał ci czas, i wrocicsz jak sie uspokoisz za kilka m-cy,
da ci spokoj, a ty zrobisz po swojemu, tylko potem bedzie ciebie rozliczał z krecnie, a nie wiem czy jestes w stanie obronic ie przed jego zła enerrgia,
musisz wybrac czy chcesz okłamac go aby dał ci spokoj i potem miec dym w sadzie , czy teraz miec naloty i problemy w sadzie,
on i tak dupe ci wymaluje w kazdej sytuacji, to wiesz, tesciowa ni udzieli ci wsparcia, w ostatecznym momencie mozez ja obwinic za ta sytuacjie bo sie do niej przyczyniła, ale odpowiedzialnosc spoczywa na zdradzajacym, to jak postapili jego rodzice jest dla niego drogowskazem, ale jako wolny człowiek dokonuje wyborów, nie moze zwalic winy na wychowanie, i mame, bo to nie była jego sprawa czy sie pogodza i jak to sie rozegrało,
mozliwe ze wychowała dwoch egoistow, meza i syna, dla syna połaczyła zwiazek na nowo, a dla ciebie jest to argumentem do rozstania-tz. " mamo, my nie mamy dzieci, my nie mamy co ratowac, to było w dniu naszego ślubu, w tym dniu poswiecił wszysko, a ja mu wybaczyłam zdrade, nie chodzi tutaj o nią, a o zachowanie po zdradzie, i w jaki sposob do tego podszedł, jakby nic sie nie stało, a stało sie, nie jestem toba, nie musze ratowac czegos co nie istnieje, pozatym on mnie nie kocha, zobocz co pisał, planował odejsc za jakis czas, gdyby nie wy, nigdy by nie zakonczył zwiazku, powiedział to"
co ztego ze to nieprawda, on tez kłamie, kłamca nigdy nie odda ci honoru i nie odczuje jak to jest byc oczukiwanym jesli ty nie zrobisz tego choc raz jemu.
nie ma znaczenia co powiesz, wazne, zeby go wybic z rytmu, mechanizmu sciemniaia, aby uzyskac zdziwienie, i nie komentowac tego, ani potem nie tłumaczyc kłamstwa, wiem, ze to trudne, ale skuteczne, albo sobie odpusci, albo zrozumie do czego kłamstwo prowadzi,
ale na wsparcie ich nie licz, teraz rozumiem czemu na urodziny przyszli bez tatusia, wolał zdrady jego nie przerabiac, czyli taus tez zamiótł pod dywan i ucieka, super model,
wzorzec  wysmienity,

Odp: Nasze po_prawiny - dzień w którym pękło niebo

Zrób coś najpiękniejszego dla siebie co tylko możesz zrobić. Spakuj rzeczy tego dupka i wystaw za drzwi. A Ty wyruszaj w podróż po prawdziwą miłość. Taką na jaką zasługujesz.
Bardzo mądra jest Twoja postawa. Nie każdy ma w sobie tyle mocy żeby wybaczyć. Ale wybaczyć to nie zapomnieć. Wspomnienia takich chwil wracają zawsze. I jemu nie zaufasz już nigdy do końca nawet gdybyś nadal kochała...
Przemyśl to wszystko jeszcze raz tak bez emocji i.... każda decyzja którą podejmiesz sama będzie dla Ciebie dobra. Bo my same wiemy co dla nas najlepsze. Trzymaj się cieplutko i życzę wszystkiego dobrego. Jesteś młoda i wszystko co najpiękniejsze dopiero przed Tobą smile

111

Odp: Nasze po_prawiny - dzień w którym pękło niebo

narazie to trudno jej w to uwierzyc, przed nia dopiero walka i ci najgorsze, a najlepsze bedzie kiedy to minie,

112 Ostatnio edytowany przez onazona (2014-01-27 23:22:36)

Odp: Nasze po_prawiny - dzień w którym pękło niebo

inkaa- czemuś Ty kobieto napisałą w moim wątku- znak jak nic, więc resztę możesz sobie dopowiedzieć- ja moją historię zaczynam już troszkę z dystansu traktować, ale coś czuję, że ma się ku końcowi...


a jeśli chodzi o Ciebie- jeśli oczywiście mogę dawać rady:

1. czym prędzej weź rozwód- weź adwokata, bo widać, że nie dasz rady - sama napisałaś, że powiedział Ci, że to łatwa sprawa, że Cię skasuje jak za zwykły rozwód- więc mu zaufaj (nie każdy facet to oszust;) - nie dręcz się, że Twój zafajdany facet ma szansę zwalić winę na Cibie- nie idż na porozumienie stron - BO TO JEGO WINA BYŁA - nie daruj mu! Żaden sąd nie orzeknie Twojej winy - chyba, że Twój meżuś sędziego przekupi, a przecież to też będzie d odkręcenia:)

2. Przeczytaj uważnie:
Jeśli coś nam nie wyszło, jakaś sytuacja potoczyła się zupełnie inaczej niż byśmy chcieli - co więcej - jesteśmy przekonani, że zawaliło nam się życie, bo stała nam się wielka krzywda - spójrzmy na to z drugiej strony - jeśli coś idzie nie po naszej myśli, nie dzieje się zgodnie z naszymi marzeniami- to oznacza jedno - to było nie dla nas - nawet gdyby z pozoru wydawało nam się, że jest idealnie- prędzej, czy później skończyłoby się katastrofą - i co więcej - ominęłoby nas to, co faktycznie jest w stanie przynieść nam szczęście i radość  - to taki parasol ochronny, który rozkłada nad nami życie - a rozkłada tylko nad tymi, którzy są wartościowi - ciesz się, że stało się to krótko po ślubie, że miałś oczy otawarte i tego nie przeoczyłaś - wiesz - ja myślę, że przeoczyłam - jak chcesz wiedzieć jak wygląda życie kobiety po kilkunastu latach trwania w takim fałszywym zwiazku - chętnie o tym porozmawiam, bo obecnie jedyną opcjja dla mnie na zniwelowanie smutku i bólu jest rozmowa...



aaaa- i o unieważnienie też się postaraj - ludzie dostają takie unieważnienia mając po kilka dzieci, pazura dostał (chyba:) - więc Ty tym bardziej:)

113

Odp: Nasze po_prawiny - dzień w którym pękło niebo
inkaa napisał/a:

Żyję w poczuciu winy. Nie wiem skąd mi się to bierze.. Może stąd, że jak mu powiedziałam że chce się wynieść on do mnie wrzeszczał, że oszukałam jego i jego rodzinę, bo wróciłam do domu a teraz odchodzę.

A on znów mnie kocha, dzwoni, pisze.

Boje się złożyć pozew o rozwód, bo boje się że będę obrzucona winą przez niego i jego rodziców. I nie mogę się uporać z tą paranoją. Mam poczucie, że fer byłoby pójście do niego, jego rodziców i uprzedzenie o tym. A zarazem ciągle myślę o tym, że on mnie nie uprzedzał że skacze w bok.

Nie widzę naszej przyszłości, czuje się jak pionek w jego rękach bo kiedy chce mnie kochać to "kocha" a kiedy nie to odstawia na półkę. Wiem, co mam zrobić tylko cholernie się boję.

trzeba na swoich urodzinach uswiadomic jego mamusie co synus odwalil.
Nie powinnas miec zadnych wyrzutow sumienia .zreszta zrobisz jak chcesz .to bedzie wiecznie do ciebie wracalo ile kroc razy polozy na tobie łape ile kroc razy poczujesz jego oddech .cofniesz sie on ma gore nad toba .szkoda ze w noc poslubnal zapomnial co obiecywal a od ciebie po jego zdradzie wymaga dotrzymania slowa ? Typ z pod ciemniej gwiady .oby takich bylo jak najmniej

114

Odp: Nasze po_prawiny - dzień w którym pękło niebo

inkaa, przede wszystkim fer musisz byc w stosunku do siebie.
I tego sie trzymaj !
Rob tylko to co dla Ciebie najlepsze.
Nie patrz na niego i jego rodzine.

115

Odp: Nasze po_prawiny - dzień w którym pękło niebo

Adwokat już mi napisał wniosek i czeka aż przyniosę resztę dokumentów. A ja z tym zwlekam.. Powiedziałam adwokatowi, że potrzebuję jeszcze chwile czasu dla siebie.

Od męża dostałam kwiaty, jego mama natomiast kontaktuje się ze mną i powtarza, że mój mąż mnie bardzo kocha, stara się, i nie daruje naszego małżeństwa. Nie wiem, czy ona mówi to sama z siebie czy faktycznie on jej coś takiego mówi, bo jego zachowania nie mają pokrycia w jej słowach. Czuję, że robią mi wodę z mózgu. A ja po kontaktach z nimi nie śpię, boli mnie brzuch i muszę brać tabletki uspokajające.

Stanęłam w miejscu, w strachu co dalej.. Czy mu powiedzieć, że chce rozwód czy po prostu złożyć dokumenty.. Nie wiem już nic.. Wszystkiego się boję.. Najchętniej zamknęłabym się w jakimś schronie żeby nikt już mnie nie znalazł i nie skrzywdził.

Bardzo to wszystko przeżywam. Żeby przeżyć każdy dzień żyję wg kalendarza - czyli dni z góry zaplanowanych. Nie mogę mieć wolnego czasu, bo to nie sprzyja mojemu nastrojowi. 

Staram się sobie pomóc jak tylko mogę.

116

Odp: Nasze po_prawiny - dzień w którym pękło niebo

Nie daj się wcisnąć w to małżeństwo jego matce. Ona go penie gani "głupku, narozrabiałeś a ja muszę naprawiać" i próbuje Cię urobić, bo nie chce syna rozwodnika i wstydu. Ale Twój mąż ma Cię głęboko w dupie, sama doskonale o tym wiesz - będzie Cię zdradzał regularnie jeśli z nim zostaniesz.

Musisz pociągnąć tę sprawę do końca teraz, za jednymi łzami. Nie warto odwlekać i obudzić się po 20 latach małżeństwa z ręką w nocniku.

117

Odp: Nasze po_prawiny - dzień w którym pękło niebo

Witaj Inko smile

Dawno u Ciebie nie byłam w temacie,no i widzę że jak na razie stoisz w miejscu.
Na daną chwilę to wszystko jest trudne,ale nie daj się omamić jego Matce i jemu samemu.
On raczej próbuje Cię urobić,załagodzić sytuację,udawać że nic się nie stało. Tak mają ci co zdradzają. Ja ze swej strony życzę dużo siły abyś jednak wzięła się za sprawę rozwodową i miała to za sobą,a czas koi rany. Potem zaczniesz żyć swoim życiem i zobaczysz że bedzie znacznie lepiej kiedy już otrzymasz rozwód. Nie zwlekaj bo szkoda czasu. smile

Pozdrawiam serdecznie smile

118

Odp: Nasze po_prawiny - dzień w którym pękło niebo

Autorko bardzo Ci współczuję. Jednak jeśli już Cię coś takiego spotkało to nie poddawaj się. Życie stoi przed Tobą otworem, jesteś młoda i możesz jeszcze wiele osiągnąć. Pamiętaj, że życie nie kończy się na tym jednym człowieku który Cię tak skrzywdził. Wiem, że ciężko Ci jest się pozbierać po tym wszystkim ale z każdym dniem/tygodniem będzie lepiej, w końcu poczujesz ten wewnętrzny spokój i kiedyś w przyszłości ułożysz sobie życie na nowo z kimś kto będzie warty tego.

Z dokumentami nie zwlekaj, dostarcz je i miej to już za sobą. Nie ma na co czekać. Im szybciej ta rozprawa się odbędzie i dostaniesz rozwód tym lepiej dla Ciebie. Zamknij ten rozdział swojego życia i idź dalej.

119 Ostatnio edytowany przez onazona (2014-01-29 10:00:03)

Odp: Nasze po_prawiny - dzień w którym pękło niebo
Foxterier napisał/a:

Nie daj się wcisnąć w to małżeństwo jego matce. Ona go penie gani "głupku, narozrabiałeś a ja muszę naprawiać" i próbuje Cię urobić, bo nie chce syna rozwodnika i wstydu. Ale Twój mąż ma Cię głęboko w dupie, sama doskonale o tym wiesz - będzie Cię zdradzał regularnie jeśli z nim zostaniesz.

Musisz pociągnąć tę sprawę do końca teraz, za jednymi łzami. Nie warto odwlekać i obudzić się po 20 latach małżeństwa z ręką w nocniku.

Podobnie chciałam napisać - więc tylko zacytuję

Mieszkacie w jakieś mniejszej miejscowości? CZy to własnie nie ten problem- strach rodziny, o to co powiedzą inni?

A co na to Twoja rodzina?

A w temacie rozwodu - jeśli ja miałabym tyle wątpliwości- a raczje też bym miała- nie powiedziałabym, tylko złożyła pozew- jak powiesz, to dopiero się zacznie pranie mózgu ze strony rodziny i znając życie nie złożyć tego pozwu a już na pewno będziesz przekłądać jego złożenie- a przezcież chcesz to zrobić:)

Jeszcze dzisiaj donieś stosowne dokumenty i uwolnij się od tego - Ty nie masz nic do stracenia - sama to wiesz, bo pisałaś - początek pseudomałżeństwa, bezdzietni- jeśli z nim zostaniesz prędzej czy później wylądujecie w łóżku po to by robić potomków- na pewno tego chcesz? liczysz na to, że jak staniesz się marudna, brzuch Ci urośnie, odechce Ci się tym bardziej kontaktów z nim, potem absorbujące dziecko - to on będzie Ci wierny?

Facet, który zdradzał dzień po ślubie w dodatku z zupełnie obcą osobą to chyba taki typ, który mysli o sobie, że narodził się po to, by uszczęśliwiać inne kobiety i będzie to robił, bo to jego misja.

MAsz pewność , że teraz już Cię nie zdradza?

Nawet jesli- to nie łudź się - zdradzi Cię jeszcze nie raz

na pewno tego chcesz?

120

Odp: Nasze po_prawiny - dzień w którym pękło niebo

Im szybciej to zrobisz, tym szybciej pomożesz sobie wrócić do normalnego życia. Przecież ta przeciągająca się sytuacja powoduje, że idziesz w kierunku nerwicy, jak już jej nie nabawiłaś się. Jeżeli nie jesteś w stanie wielu spraw załatwić samodzielnie, poproś kogoś z przyjaciół lub rodziny. Dla Ciebie ten świat nie skończył się. Natomiast teściowa, próbuje uratować twarz swojego syna, a Ty przecież nie jesteś Caritasem aby takich podłych ludzi jakim jest jeszcze Twój mąż brać pod skrzydło. Daj sobie szansę!

121

Odp: Nasze po_prawiny - dzień w którym pękło niebo

UCIEKAJ INKAA,UCIEKAJ!

122

Odp: Nasze po_prawiny - dzień w którym pękło niebo

Inka, czytam i nie wierze.
Podam Ci przyklad z mojego podworka. Po 1,5 roku malzenstwa moj kuzyn zdradzila Zone. TZN wdal sie w dluzszy romans. Zona wyprowadzila sie, po tygodniu wrocila, a po 2 zlozyla pozew rozwodowy.
Rozwod z orzeczeniem o winie meza dostala na 1 rozprawie, a miala mniej obciazajacych dowodow niz Ty.
Co do tesciowej...... coz to nie z nia spedzisz ewentualnie reszte zycia.
Wiec, nie zastanawiaj sie skladaj pozew bo im dluzej odwlekasz tym trudniej bedzie Ci podjac wlasciwa decyzje.

123 Ostatnio edytowany przez Konsternacja (2014-01-29 20:47:20)

Odp: Nasze po_prawiny - dzień w którym pękło niebo
inkaa napisał/a:

Adwokat już mi napisał wniosek i czeka aż przyniosę resztę dokumentów. A ja z tym zwlekam.. Powiedziałam adwokatowi, że potrzebuję jeszcze chwile czasu dla siebie.

Od męża dostałam kwiaty, jego mama natomiast kontaktuje się ze mną i powtarza, że mój mąż mnie bardzo kocha, stara się, i nie daruje naszego małżeństwa. Nie wiem, czy ona mówi to sama z siebie czy faktycznie on jej coś takiego mówi, bo jego zachowania nie mają pokrycia w jej słowach. Czuję, że robią mi wodę z mózgu. A ja po kontaktach z nimi nie śpię, boli mnie brzuch i muszę brać tabletki uspokajające.

Stanęłam w miejscu, w strachu co dalej.. Czy mu powiedzieć, że chce rozwód czy po prostu złożyć dokumenty.. Nie wiem już nic.. Wszystkiego się boję.. Najchętniej zamknęłabym się w jakimś schronie żeby nikt już mnie nie znalazł i nie skrzywdził.

Bardzo to wszystko przeżywam. Żeby przeżyć każdy dzień żyję wg kalendarza - czyli dni z góry zaplanowanych. Nie mogę mieć wolnego czasu, bo to nie sprzyja mojemu nastrojowi. 

Staram się sobie pomóc jak tylko mogę.

Przeczytałam od dechy do dechy.
Te uczucia, które Tobie w tym okresie towarzyszą są normalnym następstwem Twoich przeżyć. Musisz to wiedzieć. Twój żal, złość, niedowierzanie, nadzieja, pytania :"dlaczego ja?dlaczego nam? dlaczego my?" są jak najbardziej uzasadnione.
Twój "mąż" stosuje wobec Ciebie triki psychologiczne, zmierzające ku temu żeby Ciebie od siebie uzależnić, żeby zrzucić winę na Ciebie. Musisz być tego świadoma. To jest jego paskudny odruch obronny i wynikający z podłego charakteru (staram się unikać oceniania ludzi tutaj na forum, ale w tym przypadku no nie mogę... to co opisujesz (daję temu całkowitą wiarę) jest tak obrzydliwe, że inaczej nie mogę napisać).
Ja Ci powiem dlaczego jego mama chce żebyś do niego wróciła: JEST JEJ WSTYD. Wstyd, że rodzina, znajomi, przyjaciele dowiedzą się o rozwodzie, dowiedzą się o jego zdradzie, o jego winie. Będą "na językach" wszystkich dookoła. Nawet sąsiadów. To jest jej porażka jako matki w pewnym sensie a ona nie chce dać Tobie odejść ze względu na "prestiż" jej syna. Tak jest. Tego też musisz być świadoma. To są jej zagrania, tylko po to żeby te informacje się nie rozniosły.
Ty, jesteś stłamszona emocjonalnie. Zdradził Cię w dniu Waszego ślubu! No sorry... Jeśli chodzi o kwestie rozwodu, to Twój adwokat na pewno Ci powie co masz mówić, jak się zachować, co robić. Zaufaj mu w tej kwestii.To na co musisz się przygotować to jest cała otoczka, jak on i jego rodzina dowiedzą się o złożeniu pozwu. Nie odbieraj telefonów, nie wpuszczaj go. Niech na ten czas - jeśli już ktokolwiek musi odbierać - robi to Twoja mama, tata, ktoś z rodziny. NIE KONTAKTUJ SIĘ Z NIM. Jeśli będzie Cię nachodził, dzwonił, mów o tym swojemu mecenasowi - on musi znać ogląd całej sprawy. Nie zatajaj niczego. Wiem, że wstyd się odkryć przed kimś obcym i do tego przedstawić całą sytuację, ale jest to konieczne.
Będą wzywani świadkowie, oni będą zeznawali, Ty - jeśli zechcesz - będziesz cały czas przy tym obecna. Ale możesz zrobić jeden myk, z racji tego, że rozprawa będzie toczyła się przy drzwiach zamkniętych, art. 154 kpc - osoba godna zaufania. Wtedy możesz poprosić kogoś z rodziny, przyjaciela, który będzie obecny na całej rozprawie. Taka osoba nie może być jednak słuchana jakoś świadek. Kwestia sporna jest czy osoba już słuchana będzie mogła być taką osobą zaufania, ja uważam, że tak, ale sądy do tego różnie podchodzą. Zapytaj się swojego adwokata o taką instytucję, bo jeśli czujesz, że się tego boisz, nie dasz rady to taka osoba może Ci pomóc swoją obecnością:) Jeśli chodzi o unieważnienie małżeństwa w kościele. Masz jak najbardziej podstawy. Po tym jak dostaniesz rozwód, zwróć się do adwokata, który zajmuje się stricte takimi kwestiami.

Nie znam Cię, ale naprawdę jest mi bardzo przykro, że taka sytuacja Cię w życiu spotkała. Nie będę Ci tutaj pustych frazesów przytaczała, bo cierpisz i nie jesteś w stanie sobie wyobrazić co będzie kiedyś, ale pamiętaj, że traumatyczne sytuacje uczą nas wiele w życiu... stajemy się innymi osobami, z bagażem doświadczeń. Ty go będziesz miała i to całkiem spory plecak, ale gdzieś na tej swojej drodze życia na pewno uda Ci się powyrzucać część kamieni z niego smile

124

Odp: Nasze po_prawiny - dzień w którym pękło niebo
kosmiczny nick napisał/a:

Widzę, że wątek przeobraził się w kącik wzajemnej adoracji smile

zazdrośnik smile

kosmiczny nick napisał/a:

Czy jest ktoś ciekaw, jak żyje i jak się trzyma Autorka? Bo ja tak...

Wszyscy jesteśmy ciekawi jak żyje i trzyma się Inkaa. Prawda jest jednak taka, że nie możemy już zarzucać jej postami, przekonywać co ma zrobić, bo to jest czas, kiedy ona sama musi uporać się ze swoją sytuacją i przemyśleć wiele rzeczy.


Kosmiczny nicku
Co złego jest w tym, że dwoje ludzi na tym forum wymienia się uprzejmościami? Co złego jest w tym, że mimo traumy jaką przeżyłam w małżeństwie i podczas rozwodu, pokazuję innym, że można żyć dalej, że cieszą mnie m.in. ematikonki Lexpara. Co złego jest w tym, że pokazuje Ince, że po zadradzie i rozwodzie można normalnie żyć a nawet mieć nadzieję na szczęście z innym partnerem etc.???     


Lexpar smile Dziękuję jeszcze raz, bo dzięki tobie pierwszy raz od niepamiętnych czasów śmiałam się tak szczerze. Mój śmiech był niewymuszony, prawdziwy, taki jak za dawnych bestroskich czasów. Dziękuję smile smile smile

Pozdrawiam Wszystkich smile

125

Odp: Nasze po_prawiny - dzień w którym pękło niebo

Miałam "przyjemność" rozmawiać z mężem. Podsumowując:

1. Jak złoże rozwód z orzekaniem o winie będzie mi utrudniał i przedłużał sprawę. Zrobi wszystko by sąd nie orzekł o jego winie. Ponadto nie da zgody na unieważnienie kościelnego ślubu. Jak złoże za porozumieniem stron pomoże mi unieważnić kościelny.

2. Kredyt i mieszkanie weźmie na siebie, ale pieniędzy które w to włożyłam mi nie odda -> ironicznie usłyszałam "wymontuj sobie meble".

3. Bardzo mnie kocha i chce być ze mną. Żebyśmy to naprawili.

Wszystko wskazuje na to, że najlepiej jakbym wróciła do niego albo oddała mu mieszkanie w które również wkładałam swoje pieniądze i wzięła rozwód za porozumieniem stron.

Czuję się jakby ktoś mnie uderzył w twarz, a potem jeszcze "nasrał".

Mam dość. Szczerze dość.

126

Odp: Nasze po_prawiny - dzień w którym pękło niebo
inkaa napisał/a:

Miałam "przyjemność" rozmawiać z mężem. Podsumowując:

1. Jak złoże rozwód z orzekaniem o winie będzie mi utrudniał i przedłużał sprawę. Zrobi wszystko by sąd nie orzekł o jego winie. Ponadto nie da zgody na unieważnienie kościelnego ślubu. Jak złoże za porozumieniem stron pomoże mi unieważnić kościelny.

2. Kredyt i mieszkanie weźmie na siebie, ale pieniędzy które w to włożyłam mi nie odda -> ironicznie usłyszałam "wymontuj sobie meble".

3. Bardzo mnie kocha i chce być ze mną. Żebyśmy to naprawili.

Wszystko wskazuje na to, że najlepiej jakbym wróciła do niego albo oddała mu mieszkanie w które również wkładałam swoje pieniądze i wzięła rozwód za porozumieniem stron.

Czuję się jakby ktoś mnie uderzył w twarz, a potem jeszcze "nasrał".

Mam dość. Szczerze dość.

Jakby to ująć wreszcie spadła mu z twarzy maska. Poza tym musiał dostać dobry instruktaż.
Nie daj się tej łajzie wink
Pzdr

127

Odp: Nasze po_prawiny - dzień w którym pękło niebo

Ten jegomość to co najwyżej może sobie palcem w nosie podłubać...oczywiście własnym nosie.

Inkaa, nie daj się zastraszyć...z bezsilność to On teraz będzie cuda na kiju wyczyniał.
Nic nie idzie po jego myśli stąd zaczyna 'atakować'', ale Ty kochana zlewaj to co On gada...nie jedno jeszcze usłyszysz, z tym że postaraj się nie brac tego zbytnio do siebie.

Przesyłam troszkę pozytywnych myśli smile

128

Odp: Nasze po_prawiny - dzień w którym pękło niebo

Inkaa, nie daj sobie wmówić że on ma taką siłę sprawczą że może Ci coś "ułatwić" lub "utrudnić", prawo jest po Twojej stronie, nie masz sobie nic do zarzucenia, nie macie dzieci, sprawa rozwodowa nawet jeśli nie zakończy się po 1 rozprawie, powinna pójść po Twojej myśli, szczególnie że masz dowody, wsparcie adwokata, powiedz mu o groźbach męża. W żadnym wypadku nie ulegaj mężowi, niby dlaczego Ty masz ustępować i ponosić straty z tego powodu że Twój mąż okazał się świnią?

A jeżeli chodzi o unieważnienie ślubu kościelnego, to bynajmniej nie on zadecyduje o tym czy są ku temu przesłanki, czy nie. To jest zupełnie inna sprawa niż w postępowaniu cywilnym, tu się nie orzeka o niczyjej winie, tylko sprawdza czy małżeństwo zostało ważnie zawarte.

Powodów może być wiele, myślę że ten może dotyczyć bezpośrednio Twojego przypadku:
"Jeśli jedno z małżonków świadomie wprowadziło drugie w błąd co do swoich przymiotów (cech charakteru, światopoglądu, innych istotnych informacji, które mogły wpłynąć na podjęcie decyzji o ślubie), to również może to stanowić powód dla unieważnienia małżeństwa. Możne zdarzyć się i tak, że jedna z osób symuluje częściowo lub całościowo, tzn. składa przysięgę małżeńską, ale nie zamierza się do niej stosować. Dotyczyć to może takich kwestii jak nierozerwalność związku, wierność, wykluczenie posiadania dzieci oraz innych, istotnych z punktu widzenia przysięgi i charakteru małżeństwa katolickiego. Jeśli więc małżonkowie ślubują sobie wierność i posiadanie potomstwa, a tak naprawdę nie chcą mieć dzieci i przewidują, że mogą się im zdarzyć romanse, wówczas przysięga taka jest wadliwa."

Trzymam kciuki!

129

Odp: Nasze po_prawiny - dzień w którym pękło niebo

Inka Zgadzam się z innymi, Twój jeszcze mąż pokazał swoją prawdziwą twarz bezczelnego bydlaka. Jak on chce udowodnić niby swoją miłość szantażując Ciebie. Prawo stoi po Twojej stronie i on akurat ma najmniej tutaj do gadania. Trzymam za Ciebie kciuki abyś była dalej dzielna i aby jak najszybciej ten horror dla Ciebie skończył się. Dasz radę!

130

Odp: Nasze po_prawiny - dzień w którym pękło niebo

To przemocowiec jest, typowe zagrania psychopaty, nie widzicie tego?
Przecież on w tym momencie stosuje przemoc psychiczną, szantaż.

Dziewczyno nie daj się, prawo i argumenty są po Twojej stronie.

Posty [ 66 do 130 z 164 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Nasze po_prawiny - dzień w którym pękło niebo

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024