Mam wielu znajomych, jeśli zdarzyłoby mi się z którymś rozmawiać, nawet iść na kawę, ze spokojnym sumieniem mogę mężowi o tym powiedzieć, afery nie będzie. Nie mam nikogo z męskiego grona, komu chciałabym się zwierzać. Mam oddaną przyjaciółkę i tyle, nie ciągnie mnie do męskich przyjaźni i nie dlatego, że kiedyś się sparzyłam.
Czemu Ciebie ciągnie do znalezienia przyjaciółki? Czyżby fakt że w małżeństwie kiepsko Ci się układa?
Nie mam na myśli romansu, tylko czysto koleżeńskie relacje?
Podobne tematy
Od zawsze lepiej dogaduję się z kobietami. Nie twierdzę że faceci są gorsi i mają zawężone myślenie.
Każda płeć ma swoje wady i zalety. Ale z kobietami zawsze miałem lepsze relacje. Problemy małżeńskie są tylko malutkim powodem. Nie są czynnikiem decydującym.
Mieć koleźankę,przyjaciółkę to naprawdę coś dobrego.(to chyba złe nazwanie tego co mam na myśli).
Ja miałem i ciąg dalszy znany.
Zresztą to chyba w genach przechodzi bo syn ma podobnie. Z ciotkami może gadać o wszystkim a do wujów czuje respekt.
68 2013-10-04 09:30:30 Ostatnio edytowany przez eljola (2013-10-04 09:31:46)
Z jednej strony ona mnie nie cierpi a z drugiej jakby zazdrosna.
Zresztą żona się wyprowadziła do teściowej i pisze mi obraźliwe smsy
Nie rozumiem waszego związku.
Żona chce mieć drugie dziecko. Jak można chcieć mieć dziecko z kimś kogo się nie cierpi?
Z kobietami dobrze się dogadujesz, ale ze swoją nie możecie znaleźć wspólnego języka.
Wy jesteście zupełnie niedobrani, w tym niedobraniu nie staracie się zrobić nic, aby wasze wspólne życie, uczynić przynajmniej znośnym, skoro rozstanie w grę nie wchodzi.
To takie wzajemne marnowanie sobie życia.
Żona się wyprowadziła - czyżby jakieś rozmowy nie po jej myśli?
Może przeciwieństwa się przyciągają?
Może kocha i nienawidzi jednocześnie?
Może chce mieć kolejne dziecko i to obojętnie z kim?
Nie wiem. Domysły.
Tak,były rozmowy i to ostateczne i nie były jej na rękę. Narazie jest na etapie straszenia co mi zrobi i jak alimentami mnie załatwi.
Ja też nie rozumiem. Mam jednak propozycję: rozpisz konkurs na przyjaciółkę internetową ( tak na początek ).
Jestem ciekawa kryteriów. Jaki byłby pułap wiekowy, stanu wolnego czy w związku też mogłaby byc. Szczupła, przy kości, obarczona przychówkiem czy bez? Pracująca, rentierka, mająca swoje mieszkanie, poszukująca pracy, bezrobotna, a może z niezłymi alimentami od poprzedniego mężusia?
My Ci tu dobrze radzimy, ale wybór należy do Ciebie. Napytasz sobie biedy, wiesz gdzie masz pisac. Pocieszymy, postawimy do pionu, coś doradzimy. Konsekwencje poniesiesz Ty, my możemy jedynie skorzystac, ucząc się na cudzych błędach.
71 2013-10-04 21:14:37 Ostatnio edytowany przez eljola (2013-10-04 21:15:28)
Ja też nie rozumiem. Mam jednak propozycję: rozpisz konkurs na przyjaciółkę internetową ( tak na początek ).
Jestem ciekawa kryteriów. Jaki byłby pułap wiekowy, stanu wolnego czy w związku też mogłaby byc. Szczupła, przy kości, obarczona przychówkiem czy bez? Pracująca, rentierka, mająca swoje mieszkanie, poszukująca pracy, bezrobotna, a może z niezłymi alimentami od poprzedniego mężusia?
My Ci tu dobrze radzimy, ale wybór należy do Ciebie. Napytasz sobie biedy, wiesz gdzie masz pisac. Pocieszymy, postawimy do pionu, coś doradzimy. Konsekwencje poniesiesz Ty, my możemy jedynie skorzystac, ucząc się na cudzych błędach.
O tym samym dziś myślałam. Jak znaleźć przyjaciela - przyjaciółkę? Przecież na siłę się nie da. To musi zaiskrzyć, trochę jak w miłości.
A w Twojej sytuacji skalny przyjaciółka - to ryzykowny pomysł. Z taką przyjaźnią musiałbyś się ukrywać. A może Tobie chodzi o odrobinę adrenaliny?
Drogie Panie. (Jeśli wolno się tak wyrazić)
Rozczaruję Was trochę ale nie zorganizuję takiego konkursu. Nie jestem supermenem ani Panem Bogiem ani nie wiadomo kim by bić się o przyjaźń ze mną.
Na Mtv było reality show w którym kobiety starały się o randkę z facetem. Gość był niegdyś znanym muzykiem. Ale tu nie Mtv.
Kryteria?
Źadnych. Waźne jest to jaki kto jest w środku. Zewnętrzność to dodatek. Możecie być modelkami ale równie dobrze możecie jeździć na wózku. Ważne jakie macie wnętrze.
Przyjaźń to nie konkurs ani materiał na zabawę.
Może to i ryzykowne ale nie boję się. Nie chodzi o adrenalinę. Wystarczy rowerem przejechać się po jakimś mieście i adrenalina sama skoczy.
Drogie Panie. (Jeśli wolno się tak wyrazić)
Rozczaruję Was trochę ale nie zorganizuję takiego konkursu. Nie jestem supermenem ani Panem Bogiem ani nie wiadomo kim by bić się o przyjaźń ze mną.
Na Mtv było reality show w którym kobiety starały się o randkę z facetem. Gość był niegdyś znanym muzykiem. Ale tu nie Mtv.
Kryteria?
Źadnych. Waźne jest to jaki kto jest w środku. Zewnętrzność to dodatek. Możecie być modelkami ale równie dobrze możecie jeździć na wózku. Ważne jakie macie wnętrze.Przyjaźń to nie konkurs ani materiał na zabawę.
Może to i ryzykowne ale nie boję się. Nie chodzi o adrenalinę. Wystarczy rowerem przejechać się po jakimś mieście i adrenalina sama skoczy.
Tam zaraz rozczarujesz, nie zamierzałam brać udziału w tym konkursie ;)a i do Łodzi mam ze 60 parę km, a na dodatek to brzydkie miasto, choć wojewódzkie.
No właśnie o to mi chodziło, że w przyjaźni musi zaiskrzyć, czy to w obrębie własnej płci, czy po za nią.
Jest nadzieja, może się załapię!!!
Na co się załapiesz?
Teraz to udaje niekumatego. Na taką przyjaciółkę-pocieszycielkę internetową. Po co ja się głupia przyznawałam do dorosłych dzieci. Sama sobie nagrabiłam, buuu...