Piszę ten post, aby podzielić się z wami moimi spostrzeżeniami na ten temat. Chciałabym w ten sposób uświadomić innych jak bardzo cierpią rodzice i ich dzieci. Spotkałam się niejednokrotnie z taką opinią, że Adhd to nie choroba, wymysł psychologów i lekarzy. Wymówka wielu rodziców, którzy nie radzą sobie z wychowaniem dzieci. Dzieci uważane są za źle wychowane, niegrzeczne, krnąbrne, które wszystkie te cechy zapewne wyniosy z domu. Dlatego też należy izolować je od społeczeństwa. W wielu szkołach najlepiej pozbyto by się takich dzieci poprzez nauczanie w domach, po co męczyć się z takim dzieckiem, które wiecznie sprawia kłopoty. Biega, krzyczy, przeszkadza na lekcji. Niech rodzice męczą się, a rodzice co maja powiedzieć! Mają tak codziennie, muszą sobie radzić. Najgorsze są uwagi, komentarze, spojrzenia i szepty innych ludzi, kiedy to dziecko wpada w złość, nie potrafi poczekać lub biega po kościele. Kiedyś ktoś powiedział: "Nie umie pani wychować bękarta to niech wyjdzie pani z kościoła", "Kościół to nie cyrk, niech dziecko nie biega po kościele", itd. A w jaki sposób dzieci mają nauczyć się życia w społeczeństwie jak na każdym kroku wytyka się im że są złe, niemile widziane, niechciane. To jakie to są dzieci? Gorsze, niczyje? A co mają mówić rodzice, którzy na każdym kroku muszą wysłuchiwać co to dziecko dzisiaj nie zrobiło, itd. Rodzice starają się wychować jak najlepiej potrafią. Myślę, że kto nie ma do czynienia z takimi dziećmi nigdy tego nie zrozumie!
....Biega krzyczy przeszkadza na lekcji. Niech rodzice męczą się, a rodzice co maja powiedzieć!mają tak codziennie,muszą sobie radzić.
To jakie to są dzieci?Gorsze,niczyje?A co mają mówić rodzice którzy na każdym kroku muszą wysłuchiwać co to dziecko dzisiaj nie zrobiło itd. Rodzice starają się wychować jak najlepiej potrafią.Myślę że kto niema do czynienia z takimi dziećmi nigdy tego nie zrozumie!
KAŻDY rodzic MUSI sobie radzić ze swym potomstwem. Niektórym po prostu trudniej. I wszyscy rodzice jakiegos rodzaju skarg wysłuchują.
Niemniej nie ma co się czepiać wszystkich wkoło, którzy nie znają się na wszelkiej maści "innościach"...
Dziecko z autyzmem w autobusie to tez niezły hardkor!
Myślę, że trzeba działać jakby dwutorowo - BYĆ niesamowicie konsekwentnym wobec dziecka i WRAZ z nim opracować ŚCISŁE reguły i zasady (cudnie opisane w "Sposobie na trudne dziecko" Kołakowskiego i Pisuli) - nagrody i ich odbieranie (konsekwentne) nadzwyczaj dobrze działa.
I przygotować sobie stosowne 2-3 formułki dla ludzi z zewnątrz i ze STOICKIM SPOKOJEM stosować je w newralgicznych momentach. Ja mówię tonem zwierzenia: "Wie pani/pan - jest taka neurologiczna przypadłość - Nadruchliwość połączona z deficytem uwagi - pracujemy nad tym... Przeważnie ludzie wtedy dobrze reagują. przy okazji "wezwań na dywanik" PIERWSZA pytam: "I co dzisiaj nabroiła (mamy panienkę)?" a potem i jak pani myśli CO MOŻEMY z tym robić? RAZEM, wspólnie...
To będzie (JUŻ jest!) trudne rodzicielstwo.
Dziękuje za kilka rad i odpowiedz na mój post!Mam pytanie? czy dobrze zrozumiałam,jesteś osobą z dzieckiem z Adhd?
Chodziłoby mi o wymianę doświadczeń,rady itp. Proszę też o podanie mi stron gdzie mogłabym znaleźć więcej na temat radzenia sobie z takim dzieckiem jak postępować itd.Serdecznie pozdrawiam.
Przeczytaj książkę Tomasza Wolańczyka, Artura Kołakowskiego, Magdaleny Skotnickiej "Nadpobudliwość psychoruchowa u dzieci". Napisana jest prostym językiem, tłumaczy zachowania dziecka, daje wskazówki i sposoby postępowania, odbarcza rodziców/opiekunów z poczucia winy. Gorąco ją polecam.
5 2013-08-09 19:00:49 Ostatnio edytowany przez Anhedonia (2013-08-09 19:02:54)
Dziękuje za kilka rad i odpowiedz na mój post!Mam pytanie? czy dobrze zrozumiałam,jesteś osobą z dzieckiem z Adhd?
Chodziłoby mi o wymianę doświadczeń,rady itp. Proszę też o podanie mi stron gdzie mogłabym znaleźć więcej na temat radzenia sobie z takim dzieckiem jak postępować itd.
Proszę Cię bardzo.
U nas bardziej skomplikowana sprawa. Ona mieszka u mnie ale nie jestem jej mamą, może dlatego mi łatwiej zachować dystans. Choć wysłuchuję tych samych zarzutów i pretensji (a może to kierunek studiów ma wpływ na ten dystans?).
Do tej pory bardziej "użytkowałam" książki i kontakty osobiste, więc adresów jakiś konkretnych stron nie jestem w stanie podać. Jak coś ciekawego wpadnie mi w oko to chętnie się podzielę
i proszę vice versa.
Pozdrawiam.
Dziękuje wszystkim za podpowiedzi na pewno poszukam i przeczytam!PS:Do Anhedoni.Mój syn oprócz Adhd z deficytami koncentracji uwagi i zachowania, ma stwierdzone upośledzenie umysłowe w stopniu lekkim,zaburzenia opozycyjno-buntownicze,agresje i autoagresje,choroby somatyczne,zaburzenia snu.Uczęszczam na terapie behawioralną,indywidualną,warsztaty dla rodziców, zajęcia grupowe.Ale pomimo wszelkich starań z naszej strony nastąpił regres u syna,lekki nie pomagają,teraz ma mieć zrobione badania genetyczne lekarze załamują ręce nie wiemy co dalej robić!
7 2013-08-09 20:20:45 Ostatnio edytowany przez YOGI bear (2013-08-09 20:23:37)
Nie pogniewaj się tornado, na to co napiszę, ale chciałbym zwrócić Twoją uwagę na "drugą stronę" medalu".
Spodkałam się niejednokrotnie z taką opinią że Adhd to nie choroba,wymysł psychologów i lekarzy.
Adhd jest z pewnością chorobą. Problem polega na tym, by ją właściwie zdiagnozować. Spotkałem się z wiarygodnymi dla mnie przypadkami, gdy dziecko miało "papiery na Adhd", aby... no właśnie: dla normalnego człowieka jest to niezrozumiałe, ale rodzice tamtych dzieci szantażowali tymi papierami nauczycieli, a nawet dyrekcję szkoły. W efekcie z klasy do klasy przepuszczane były totalne matoły (to źli nauczyciele wywołują u "chorego dziecka" stres i uniemożliwiają mu naukę), pozwalające sobie nawet na bicie nauczycieli (znam opisy takich sytuacji z relacji nauczyciela i uczniów, więc uważam je za wiarygodne i kompletne).
Sam miałem ucznia, który był zaburzony (w tamtych czasach Adhd nie było jeszcze tematem tak popularnym). Wg mnie było to zaburzenie wywołane wcześniejszym pobytem w domu dziecka i wychowywaniem przez nieco dziwnych (choć bogatych i wpływowych) rodziców adopcyjnych. W dzisiejszych czasach jestem na 100% pewny, że rodzice załatwili by temu dziecku "papiery na Adhd" i terroryzowali nimi całą szkołę. Nawet wtedy udało im się doprowadzić do zwolnienia z pracy nauczycielki, która bita po twarzy, przez tego ucznia, odważyła się oddać jeden z ciosów.
Ja miałem z nim do czynienia dokładnie rok później. W szkole, wszystkie nauczycielki bały się go jak ognia. Regularnie wzywały na pomoc dyrektorkę, która tylko rozkładała ręce.
Uczeń bił inne dzieci, szarpał nauczycielki, niszczył dzienniki i pomoce naukowe. W sytuacji, gdy próbowano nad nim zapanować, stawał na parapecie (3 piętro starego budownictwa) i groził, że natychmiast wyskoczy, jeżeli nauczyciel nie da mu np. dziennika.
Podczas pierwszych zajęć, w których uczestniczyłem, rzucił (dla zabawy) młotkiem w głowę nauczycielki. Ktoś wrzasnął: padnij i ze zdziwieniem zauważyłem, że nauczycielka natychmiast padła na podłogę. Z późniejszych rozmów dowiedziałem się, że była na takie zachowania przygotowana.
Podczas prowadzonych przeze mnie zajęć, uczeń usiłował wielokrotnie naruszyć moją nietykalność cielesną, np. próbując odciąć mi rękę piłą ręczną.
Z pewnością nie pomagało mi to w zdobyciu szacunku reszty uczniów.
Po dokładnym przeanalizowaniu sytuacji, zacząłem stosować wobec tego ucznia, elementy siły np. przygniotłem mu palce na pilniku, którym usiłował mnie uderzyć. Nie było to zgodne z zasadami pracy nauczyciela. Niestety nie widziałem innej możliwości zapanowania nad tym uczniem, zwłaszcza, ze następne zajęcia polegały na obsłudze elektrycznych obrabiarek. Na samą myśl o udostępnieniu temu uczniowi wiertarki ogarniało mnie przerażenie.
Moje niezgodne z zasadami pracy nauczyciela metody odniosły skutek (oczywiście nigdy nie uderzyłem tego ucznia).
Uczeń uspokoił się i zaczął nad sobą w stu procentach panować. Dlatego jestem pewny, ze nie była to choroba, ale zwykłe rozwydrzenie.
Podobno był też spokojniejszy na innych lekcjach.
Miałem przyjemność gościć na swoich zajęciach szkolną panią psycholog, która bardzo chciała poznać powody przemiany tego ucznia.
Przykłady podobne do opisanego powyżej znam kilka.
Mój bliski kolega, musiał niedawno obezwładnić ucznia (zasłaniającego się papierami Adhd), który chciał udowodnić całej szkole, że bijąc dyrektorkę, powali ją na ziemię. Wydarzenie miało miejsce podczas szkolnego apelu. Nie muszę chyba dodać, że mój obezwładniający nastoletniego bandytę kolega, miał potem duże nieprzyjemności. Zaznaczam, ze było to profesjonalne obezwładnienie, a nie pobicie.
Dlatego nie dziw się tornado, że wiele osób podchodzi do dziecka z papierami o Adhd z bardzo dużą rezerwą.
W wielu szkołach najlepiej pozbyto by się takich dzieci poprzez nauczanie w domach,po co męczyć się z takim dzieckiem,które wiecznie sprawia kłopoty.
A jak wyobrażasz sobie prowadzenie lekcji, gdy jeden z uczniów bez przerwy szarpie pozostałych, lub robi coś podobnego? Dlaczego cała klasa ma cierpieć z powodu choroby jednego z uczniów? Wydaje mi się, że wszystko zależy od możliwości zapanowania nad tym dzieckiem. Chciałabyś, by Twój kolega walił Cię młotkiem po głowie? Chciałabyś, aby coś takiego spotkało Twoje dziecko? Przecież za to wszystko odpowiada zawsze nauczyciel.
Niech rodzice męczą się, a rodzice co maja powiedzieć!mają tak codziennie,muszą sobie radzić.
To bardzo przykre, ale to jest dziecko tych konkretnych rodziców i dlatego mają wobec niego obowiązki.
Najgorsze są uwagi, komentarze,spojrzenia i szepty innych ludzi kiedy to dziecko wpada w złość nie potrafi poczekać,lub biega po kościele.Kiedyś ktoś powiedział:"Nie umie pani wychować bękarta to niech wyjdzie pani z kościoła.""Kościół to nie cyrk niech dziecko nie biega po kościele"itd
Chamskie zachowania ludzi są zupełnie innym (przykrym) tematem
. Jeżeli jednak dziecko biega po całym kościele (włączając w to ołtarz), to uczestniczący w mszy albo będą próbowali je unieruchomić, albo potraktują jak niedorozwiniętą umysłowo "małpę". Chyba nie tego chcesz dla swojego syna? Pomysł, by uczestniczyć w mszy, stojąc przed kościołem wydaje mi się niepozbawiony sensu. Sam często spóźniałem się na mszę i stałem przed kościołem. Chyba, że w Twojej parafii wszyscy mieszczą się w budynku kościoła. Wtedy byłoby to rzeczywiście przykre
.
A w jaki sposób dzieci mają nauczyć się życia w społeczeństwie jak na każdym kroku wytyka się im że są złe niemile widziane niechcianne.
W społeczeństwie więcej jest rozwydrzonych bachorów, niż dzieci chorych na Adhd. Dlatego człowiek szarpany za nogawkę (konkretny przykład) myśli najpierw o wrednym smarkaczu, a nie o potencjalnej chorobie.
Rodzice starają się wychować jak najlepiej potrafią.
Nikt nie zarzuca Ci, że źle wychowujesz swoje dziecko.
Osobiście znam jednak rodziny, gdzie papiery na Adhd zwalniają "dziecko" od odpowiedzialności za wiele zachowań. Kiedyś moja koleżanka (nauczycielka) została pobita przez matkę takiego dziecka, bo... nauczycielka nie dopilnowała by dostał najlepszy prezent na Mikołaja. Czyżby więc Adhd było w tym przypadku dziedziczne?
Po obiciu mordy męskiej części tej rodzinki, przekonaliśmy się, że była to inteligentniejsza patologia, żerująca od niepamiętnych czasów na reszcie społeczeństwa. Dlatego nie gniewaj się na mnie, ale "najeżam się" zawsze, gdy słyszę o Adhd. Mam nadzieję, ze mnie rozumiesz.
Myślę że kto niema do czynienia z takimi dziećmi nigdy tego nie zrozumie!
Pomiędzy zrozumieniem, a pogodzeniem się z czymś jest duża różnica. Gdybym miał dziecko w szkole, to nie chciałbym, by inny uczeń je szarpał. "Bliższa ciału koszula", nie interesowałaby mnie choroba tego ucznia, ale nietykalność mojego dziecka. Takie niestety jest życie.
Przepraszam, jeżeli uraziłem Cię moim postem. Nie chciałem tego. Chciałem Ci tylko pokazać, dlaczego część ludzi reaguje w sposób przez Ciebie opisany. To nie jest skierowane personalnie przeciw Twojemu dziecku.
Jest mi przykro, że tyle problemów dotknęło Twojego syna i musisz z nimi wszystkimi dawać sobie radę.
Ech... właściwie to nie wiem co napisać - z jednej strony oczywiście powinno się takie dzieci integrować, z drugiej strony w takich warunkach to jakiś koszmar... Moja znajoma ma tutaj (tzn w UK ) syna z ADHD , teraz 10-letniego. Kiedy chłopiec został zdiagnozowany (co zresztą zasugerował szkolny psycholog) ponieważ był właśnie trudny do opanowania dostał opiekuna - w klasie normalnie był nauczyciel + asystent nauczyciela i dodatkowo K. miał opiekuna. Najpierw na cały dzień, a kiedy chłopiec zaczął się kontrolować i uspokajać stopniowo czas pobytu opiekuna był skracany. Teraz każdy jego nauczyciel (ponieważ tutaj co roku wychowawcą jest inny nauczyciel) przechodzi krótkie szkolenie jak ma z K. postępować w razie napadów nadpobudliwości. I np kiedy chłopak dostaje "kręćka" zdarza się, że asystentka wychodzi z nim w piłkę pograć żeby rozładował energię, a po 15 minutach wracają na lekcję.
Ale tutaj jest dwoje nauczycieli w klasie, więc mogą sobie pozwolić na integrację.
Nie wyobrażam sobie zrzucać obowiązku kontrolowania 25 dzieciaków + dziecko z ADHD na JEDNA osobę.
Szczerze podziwiam takich nauczycieli.
Dziękuję za wszystkie posty.Odpiszę ogólnie,bo nie wiem od czego zacząć...Tak spodziewam się też słów krytyki.Zgadzam się,że wiele osób wykorzystuje adhd do zasłaniania zachowań swoich pociech i z tego też powodu są takie opinie na temat tego schorzenia.Dlatego też przez to cierpi wiele dzieci naprawdę chorych,matek które starają się zrobić wszystko,żeby pomóc dziecku stać się porządnym człowiekiem!Jeżeli chodzi o kwestię radzenia sobie w szkołach przez nauczycieli z takimi dziećmi bywa różnie...A nie zawsze odpowiada nauczyciel,bo przeżyłam taką sytuację z moim synem,gdzie próbowano zwalić całą winne na moje dziecko,wyszła taka afera w szkole,potem sprawę załagodzono,a ja dla dobra mojego dziecka,dałam spokój,bo pewnie pani dyrektor i nauczycielka wyleciały by z hukiem z tej szkoły...Jeżeli chodzi o kwestie bycia w klasie takiego dziecka to naprawdę są 'dwie stronny medalu'-ja sama zrozumiałam to po pewnym czasie,początkowo odbierałam to jako objaw ataku na mnie i moje dziecko...potem postawiłam się w sytuacji nauczyciela,dzieci i ich rodziców-dlatego też syn ma teraz indywidualne nauczanie w szkole.A ja dla pani przedszkolanki syna mam podziw,szacunek,powinna dostać złoty medal!Co do kościoła i tej sytuacji to syn nie biegał po ołtarzu bo nie pozwoliłabym mu na to są pewne granice,a my mieszkamy na wsi kościół mieści wszystkich.Najbardziej zabolało mnie to że nazwano moje dziecko"bekart" i nie umię wychować dziecka.Wszystko bym oddała aby pomóc mojemu dziecku!
tornado
: ja nie chciałem Cię krytykować, tylko pokazać dlaczego ludzie spoglądają z rezerwą.
U mnie zawsze był tłum w kościele, więc stanie przed budynkiem było czymś normalnym (nawet nagłośnienie było specjalnie wyprowadzone).
Zgodzisz się chyba też ze mną, że uczeń, z którym osobiście miałem do czynienia, nie miał Adhd, inaczej po rozwiązaniach "siłowych" nie podporządkowałby się nagle ogólnym zasadom, a dziwnych zachowań, nie okazywał potem nawet podczas wycieczki po lesie.
Dobrze, że Twój syn ma indywidualne nauczanie w szkole. Dzięki temu nie jest zupełnie odizolowany, a równocześnie może się czegoś nauczyć. Myślę, że jest to najlepsze dla niego rozwiązanie
.
Życzę Ci, abyś była ze swojego syna dumna
.
Chodziło mi oto że krytyka czasami też jest potrzebna.Nie raz najgorsza prawda cenniejsza jest niż najlepsze kłamstwo!Tak zgodzę się z Tobą na temat tego chłopaka.Mój syn ma zaledwie 7 lat,ale oprócz adhd ma inne zaburzenia,pisałam w wcześniejszym poście.Nasze życie toczy się pomiędzy dom-szkoła-terapie-lekarze.Największym u niego problemem jest zachowanie-agresja,nie usiedzi w miejscu na chwilę,prośba-grożba-błaganie nic nie działa.Boję się co to będzie dalej!
Zgodziłam się na indywidualne nauczanie ze względu na jego zachowanie ale i z tym mamy problem, gdyż nie chce mieć lekcji z tą panią,bo twierdzi ,że ona go bije.Co jest nieprawdą.Teraz mamy zrobić badania genetyczne,zobaczymy co wyjdzie?Mam pytanie:czy wiesz może coś o ośrodku lub szpitalu w Garwolinie koło Warszawy?Jestem dumna z mojego synka z jego najmniejszych osiągnieć!Pozdrawiam.
1
12 2013-08-10 08:42:44 Ostatnio edytowany przez Anhedonia (2013-08-10 08:48:30)
I tego się trzymaj tornado ![]()
Ja bym wolała aby każde dziecko traktować indywidualnie, a nie porównywać do innych - dla mnie to trochę szukanie tematu zastępczego.
W tak trudnych sytuacjach jedni rodzice radzą sobie lepiej, drudzy gorzej, jedno dziecko jest bardziej takie, drugie siakie... zachowanie bardziej "na ostrzu noża" u tego samego dziecka niż w analogicznej sytuacji w innym czasie...i o czym to świadczy w odniesieniu do mojego/twojego - konkretnego dziecka? Rzadko o czymkolwiek...
Przytomny rodzic dziecka z ADHD po prostu na bazie doświadczeń (najlepiej własnych, bo świadczy to o tym, że wyciąga wnioski) nie będzie dziecka "pchał" przed ołtarz, póki dziecko do tej sytuacji nie dojrzeje emocjonalnie.
Wciąż robię takie "eksperymenty" wiodąc naszą mała tu i tam. Gdy nie jest w stanie się dostosować - wychodzimy. Ona wie, że kiedyś to zakończy się sukcesem i wytrwa
Tak było z kościołem (choć na I komunii nie wytrwała, bo za długo), tak samo z kinem. Szkolna "karierę" dopiero zaczynamy, od września idziemy do zerówki - wszystko przed nami. Przedszkole było super - więc przygotowane jesteśmy na wszystko... czas pokaże jak bardzo ![]()
Pozdrawiam i trzymam kciuki
Ja również pozdrawiam serdecznie!Zgadzam się z Tobą, że każde dziecko powinno być traktowane indywidualnie. Każde dziecko jest różne pomimo tego samego schorzenia,innaczej reaguje na daną sytuację.Tak każdy rodzic radzi sobie różnie jedni lepiej drudzy gorzej.Czasem jest ciężej gdy niema się wsparcia w rodzinie,lub gdy każdy krok jest krytykowany na każdym kroku.Trzeba wiele sił i determinacji włożyć w pracę z dzieckiem aby osiągnąć zamierzony cel.Tak najlepiej kierować się własnymi doświadczeniami,obserwacją własnego dziecka.Życzę sukcesu w dalszej"karierze" córki trzymam kciuki-powodzenia!
14 2013-08-16 01:07:35 Ostatnio edytowany przez lilly25 (2013-08-16 01:11:46)
Adhd nie jest wymysłem jak niektórzy twierdzą, i jest jeden bardzo skuteczny test na to czy ktoś faktycznie jest na to chory czy nie - stymulanty (np. amfetamina). Podczas gdy "normalnego" ( tu: nie posiadającego adhd) człowieka stymulanty stymulują, na osobę z adhd działaja odwrotnie czyli ją uspokajają. Opowiem jak to jest u mnie bo sama mam adhd ( nie zdiagnozowane przez lekarzy, ale większość objawów mi się zgadza), i właśnie taka np. feta mnie uspokaja, zamiast pobudzać.
U mnie to wyglada tak że muszę robić kilka rzeczy naraz, jestem pobudzona ruchowo, zrywam się z miejsca, i trudno mi nad tym zapanować, ciągle czymś poruszam, bawię się jakimiś przedmiotami, potrzebuję intensywnych bodźców, bo inaczej czuję przykre napięcie którego nie mogę znieść, ciągle kogoś zaczepiam ( nie obcych ludzi, tylko np. osoby znajdujace się w tym samym pomieszczeniu), biegam od ściany do ściany, na ulicy itp. Jak ktoś mi coś nakazuje, albo innej osobie to mam ochote sobie zrobić krzywdę, nie znoszę monotonii, ciągnie mnie do wszystkiego co nowe, i świeże. Jako dziecko biegałam cały czas po ogrodzie, wyrywałam sobie włosy, drapałam się robiąc sobie maleńkie ranki na całym ciele, i tłukłam się po głowie, żeby nie czuć napięcia. Potem się opanowalam bo nie chciałam sobie psuć wyglądu, i przerzuciłam się na robienie innych rzeczy, takich które nie zostawiały śladu.
Dopiero od trzech lat nauczyłam się nad soba panować, zrozumiałam siebie, i znalazłam coś co mi służy. Mam nadzieję że Twojemu dziecku też się uda.
Powiem Ci że najbardziej niszcząco działa na takie osoby monotonia, osoba z adhd potrzebuje co chwilę żeby coś się działo, widzę to po sobie.
pozdrawiam
Dziękuję za post.Przeczytaj sobie post pt:"dzieci z Adhd-jak pomóc co robić dalej?"tam opisuję obecną sytuację.A jak Ty radzisz sobie teraz?Czy masz pomoc,wsparcie w innych osobach?Pozdrawiam.
Teraz radzę sobie zdecydowanie lepiej niż w dzieciństwie. Kiedy człowiek jest dzieckiem to nie rozumie co się z nim dzieje, nie potrafi powiedzieć innym o co chodzi bo nie umie jeszcze dobrze posługiwać się językiem, co budzi straszną frustrację, i potęguje niepokój.
Ze mną było tak że całą energię ( i agresję) kierowałam przeciwko sobie, a nie innym. Ciągle kusiło mnie żeby zrobić sobie krzywdę ( im większy niepokój czułam tym ochota była większa), ale nigdy nie zrobiłam sobie nic poważnego. Jak miałam ok. 5 lat to prosiłam moją mamę żeby schowała noże, bo ja nie mogłam się pohamować od tego żeby wsadzić sobie nóż do oka (ale nie zrobiłam tego), raz tylko do ognia wsadziłam rękę. Mama bardzo się o mnie martwiła, i nie wiedziała jak sobie ze mną poradzić.
Ja akurat nie biłam innych dzieci, to one biły mnie, w szkole mieli mnie za dziwadło przez moje zachowanie. Rozumiem ze każde dziecko chore na adhd ma inaczej, adhd wiąże się zazwyczaj z dużą emocjonalnością, i niezrównoważeniem przez co takie dzieci/dorośli bywają agresywni. Taki człowiek jeszcze bardziej niż inni kieruje się emocjami, działa impulsywnie, i nieprzemyślanie czego później często żałuje. Często też tacy ludzi ( w co pewnie niektórzy nie uwierzą, bo z zewnątrz wygląda to całkowicie inaczej) są bardzo empatyczni, bo przeżywaja wszystko wyjątkowo mocno przez co łatwiej im wyczuć emocje u innych, i ich zrozumieć.
Co do impulsywności to można z czasem nauczyć się panowania nad sobą w bardzo dobrym stopniu.
Ja zawsze byłam ( i jestem nadwrażliwa), i nadpobudliwa ale nie uważam tego za przekleństwo, tylko za dar.
Piszesz, że Twój synek ma dodatkowo upośledzenie w stopniu lekkim. No, to jest już dużo trudniejsza sytuacja, ja nie potrafię tu nic poradzić, chociaż znałam kiedyś lekko upośledzoną osobę, ale nie z adhd.
Co do tego co mówią inni ludzie, i jak komentują Twoje dziecko to się nie przejmuj, ludzie wygłaszają wiele krzywdzących opinii, większość wynika z niewiedzy.
Bardzo dobrze by było gdyby Twój syn miał pomimo indywidualnego nauczania kontakt z jakimiś dziećmi w jego wieku, myślę że całkowite odosobnienie może opóźnić jego rozwój psychospołeczny.
Czy Twój syn przestaje "broić" jak jest smutny? ( podkreślam smutny, nie zaniepokojony, czy wkurzony). Pytam z ciekawości, bo ja mam właśnie tak że jak się załamię to moje pobudzenie maleje ( ale musi to byc załamanie bez niepokoju).
Aha, i czy trochę się uspokaja jak Ty, czy inni ludzie zwracają na niego uwagę, i go chwalą?
Dodam jeszcze że mnie bardzo pomogła cierpliwość, i zrozumienie jakie okazała ( i okazuje) mi jedna osoba, i różne pasje.
pozdrawiam
Troche poczytama Wasze komentarze.....PL nie ma przyzwolenia na dzieci "inne" jest tredy na dzieci madre,piekne,utalentowane,na dzieci zdrowe.....dzieci chore,a moze inne sa odrzucane.....wiecie co ja mieszkam na wsi i pamietam jak zagladano do wozka mojego synka (chory na mpd) i chciano,a moze myslano ,ze chory to pewnie jakis "potworek" ,widzialm w ich oczach zaskoczenie ,a nie raz wypowiedz,ze przeciez wyglada jak zdrowy,albo jak moja dalsza sasiadka powiedziala mi w oczy ,ze ile to dziecko kosztuje podatnikow(pracowala jako ksiegowa),ze i tak z niego nic nie bedzie tylko nie potrzebny koszt,ze trzymamy synka na sile i wolamy erke,ze rahabilitacja to tez kosz..............jak sie wscieklam powiedzialam jej ,ze nie mow hop babo ,poki zycia nie przeskoczysz...dzis ma syna chorego na schizofrenie,boi sie go ,ale mi nie potrafi spojrzyc w oczy,ucieka .....pewnie pamieta to ,co powiedziala! Nie zycze nikomu nic zlego i powinno byc miejsce dla wszystkich ludzi tych chorych,tych zdrowych.po prostu ludzi!Nie widze w innych czegos innego ,po prostu sa i tak musi byc..
18 2013-08-23 17:45:51 Ostatnio edytowany przez Asterka10 (2013-08-23 18:48:54)
Tornado, a mówił Ci ktoś o diecie?Takim dzieciakom po pierwsze ogranicza się - cukier, mleko i mąkę.Bo wszystkie te substancje to dla mózgu dziecka z ADHD biała śmierć - nakręcają i pobudzają.Zrobiłabym badanie na candydię w jelitach , bo u dzieci z ADHD, autyzmem czy innymi deficytami rozwojowymi zagrzybienie jelit jest wielkim problemem zdrowotnym.
Przede wszystkim KATEGORYCZNIE ŻADNYCH SŁODYCZY, NAPOJÓW GAZOWANYCH Z KOFEINĄ.O napojach energetycznych nie mówię.
Po drugie unormowany rytm dnia, wczesne chodzenie spać, plan dnia , by dziecko wiedziało co je czeka.
Po trzecie konsekwencja.
Dzieci z ADHD "wypadły" 2 lata temu z orzecznictwa - czyli nie mają orzeczeń o potrzebie kształcenia specjalnego.Nie ma podstaw dla stworzenia dla takich dzieci klasy integracyjnej.Nasz ukochany MEN uważa, że takie dziecko, obojętnie z jakim nasileniem choroby może chodzić do masowej klasy, a te z racji "niżu demograficznego" potrafią liczyć i 30 osób.Zapomnijmy, że nawet bardzo dobry nauczyciel mając pod opieką jeszcze kilkoro dzieci z róznymi problemami da radę .
Leon Eisenberg, psychiatra, który odkrył ADHD, kilka miesięcy przed swoją śmiercią przyznał, że tak naprawdę...wymyślił tę chorobę.
Rozwninięcie skrótu ADHD to Attention Deficit Hyperactivity Disorder, czyli zespół nadpobudliwości psychoruchowej z zaburzeniami koncentracji uwagi. Choroba została zdiagnozowana po raz pierwszy przez amerykańskiego psychiatrę Leona Eisenberga w 1968 roku. Według definicji, osoby cierpiące na ADHD są wyjątkowo pobudliwe, nie potrafią spokojnie usiedzieć w miejscu, czy skoncentrować się na jednej czynności, ?wszędzie ich pełno?, a ich zachowania są często chaotyczne. Chorobę najczęściej przypisywano niesfornym dzieciom, a jej pochodzenie tłumaczono genami, chorzy na ADHD mieli mieć specyficzne wzorce pracy mózgu.
Zdiagnozowanie ADHD sprawiło, że rodzice, czy nauczyciele w szkołach musieli zacząć akceptować dzieci, które same wychodziły z ławek, głośno rozmawiały, albo nie potrafiły usiedzieć w miejscu. Aby nieco ?stłumić? takie niesforne zachowania, lekarze przepisywali pacjentom, u których zdiagnozowano ADHD odpowiednie leki. I jak to się mówi ? tu był pies pogrzebany.
Na wymyśleniu tej choroby najwięcej skorzystały właśnie firmy farmaceutyczne, między innymi producent leku Ritalin. Preparat od samego początku ?powstania? ADHD, był polecany jako środek, który najskuteczniej zwalcza objawy tej choroby. Świadczą o tym liczby ? w Niemczech, na początku lat 90. Ritalin był sprzedawany na poziomie ok. 34 kg rocznie, w 2011 roku sprzedaż wzrosła do...1760 kg! W USA, leki na ADHD zażywa 10% dziesięciolatków, a tendencja z roku na rok wzrasta!
Jeśli więc ADHD to tak naprawdę wymyślona choroba, to trzeba się poważnie zastanowić nad tym, czy przyjmowanie Ritalinu może mieć negatywny wpływ na pacjentów? Według Szwedzkiej Narodowej Komisji Doradczej w sprawie Bioetyki, środki farmakologiczne zażywane przez osoby, u których ?zdiagnozowano? ADHD, powodują zmiany w zachowaniu, ograniczają wolność i ingerują w ich samodzielność oraz blokują rozwój. Tym samym ich podawanie można uznać za łamanie praw człowieka!
Jak to możliwe, że lekarze i pacjenci byli oszukiwani przez tyle lat? Okazuje się, że taki ?przekręt? to tak naprawdę nic trudnego, szczególnie jeśli weźmiemy pod uwagę, że Eisenberg wymyślił ADHD prawie pół wieku temu. Aby ?stworzyć? chorobę, wystarczy mieć dobre układy z zespołami decydującymi o klasyfikacji chorób, takie klasyfikacje przygotowuje np. Amerykańskie Towarzystwo Psychiatryczne, a na ich indeksach opiera się później praktycznie cały świat. Dla Leona Eisenberga dotarcie do członków takich zespołów nie było niczym trudnym, bo ?wynalazca? ADHD sam zajmował wysokie stanowiska. W latach 2006-2009 zasiadał nawet w Komisji do klasyfikacji chorób i zaburzeń psychicznych XII Amerykańskiego Towarzystwa Psychiatrycznego, a przez onad 40 lat był uznawany w Stanach Zjednoczonych za lidera w dziedzinie psychiatrii dziecięcej.
Swoją tajemnicę, Eisenberg wyznał już w 2009 roku, na kilka miesięcy przed swoją śmiercią. Niemieckie media przekazały tę informację dopiero na początku zeszłego roku, jak widać wieść o tym, że ADHD tak naprawdę nie istnieje rozchodzi się po świecie bardzo wolno. Nic dziwnego, przez wiele lat choroba zdążyła już ?wrosnąć? w naszą świadomość. O to by prawda nie wyszła na jaw dbają też pewnie firmy, produkujące leki na ADHD.
Jeśli jednak ta choroba nie istnieje, to skąd się biorą osoby, u których można zauważyć objawy typowe dla ADHD? Przyczyn nadpobudliwości może być wiele. W dzisiejszych czasach nawet w żywności można znaleźć dodatki, które mają ogromny wpływ na nasze ciało i układ nerwowy, mogą wpływać na nasze zachowanie i wywoływać nerwowość, do tego dochodzi niemal wszechobecny stres, związany ze współczesnym trybem życia, a jeśli chodzi o dzieci to na ich nadpobudliwość wpływ może mieć szkoła, system edukacji oraz wychowanie.
moim zdaniem takie choroby nie istnieją, dziecko jest wredne bo rodzice nie potrafią go wychować, może i sa pojedyncze przypadki dzieci, bardziej ruchliwych, ale nie można to wpisywać w jakieś wymyślone ADHD. Poza tym ruchliwość to jedno, a brak kultury to drugie. Rodzice rozpieszczają takie dzieci, które stają się bachorami. Jak jest się odpowiedzialną osobą to potrafi się wychować dziecko, żeby zachowywało sie odpowiedzialnie.
Nirvanka87,
Pierwsze, i najważniejsze: Skoro Twoim zdaniem ADHD nie istnieje to wytłumacz mi czemu nadpobudliwe osoby uspokajają się po substancjach które pobudzają ( np. amfetaminie)? Hmm?
Po drugie - Oczywiscie że nadpobudliwość to jedno, a brak kultury to drugie, i oczywiście dorosłego człowieka który niekulturalnie się zachowuje nie usprawiedliwia jego adhd, bo człowiek dorosły powienien nad sobą panować, ale małe dziecko to co innego.
Po trzecie - Adhd nie implikuje agresywnego zachowania.
Po czwarte - Uważam że leczenie farmakologiczne nie ma sensu w wiekszości przypadków, a nadpobudliwość lepiej skierować na odpowiednie tory, i konstruktywnie wykorzystać ( np. w sporcie).
Po piąte: To że wiele rodziców załatwia dla swojego niesfornego dziecka zaświadczenie o adhd, nie znaczy że faktycznie osób z ta chorobą nie ma.
Do Lilly 25 : .Syn także nie bardzo potrafi poradzić sobie z emocjami,wytłumaczyć co tak naprawdę z nim dzieje się.Często też nie pamięta co zrobił w ataku szału-napadzie agresji.Przeprasza wie ,że tak nie powinien robić, żałuje ,ale nie potrafi przewidzieć konsekwencji swoich zachowań.Działa pod wpływem chwili,impulsu.Naj pierw robi potem myśli.Często też jak nie potrafi zapanować nad swoimi emocjami chcąc rozładować napięcie robi sobie krzywdę-autoagresja[gryzie swoje przedramię,bije się po głowie lub uderza głową w ściane,rozbiera się,rzuca rzeczami,chce wydłubać sobie oczy, wyrwać włosy] itd... Oprócz tego ulaga sugestiom innych osób.Co do syna to jest bardziej skąplikowana sytuacja,bo oprócz ADHD ma jeszcze inne zaburzenia,choroby,co jeszcze bardziej wpływa na jego psychikę,ma także stany lękowe. Gdy jest smutny towarzyszy mu niepokój,napięcie,złość itd. Tak bardzo lubi być chwalony,jest wtedy dumny,że ktoś pochwalił go. Bardzo lubi,gdy głaszcze się go po głowie to go odpręża,różnego rodzaju masażyki pleców,siedzieć komuś na kolanach,przytulając się.Wtedy uspokaja się ,wycisza.Jeżeli chodzi o indywidualne nauczanie w szkole to wiem doskonale ,że będzie miało to wpływ na jego rozwój,boję się co będzie od września ,gdy pójdzie do szkoły.Bardzo duży wpływ na podjęcia takiej decyzji miało zachowanie syna głównie agresja skierowana do dzieci,nauczycieli.Tak rok czasu walczyłam o syna,aby mógł być wśród dzieci,miał mieć nauczanie w domu,na które nie zgodze się.Pozdrawiam.
dziecko też powinno nad sobą panować, bo jezeli nie panuje to krzywdzi innych. Krzywdzenie innych jest złe. Jezeli dziecko jest agresywne, wulgarne i jest zagrożeniem dla innych bez względu na to czy nazwiecie to ADHD, wariactwem, krową w ciapki czy brakiem kultury powinno udać sie do specjalisty i pracować nad sobą, a jak sie nie da to powinno być odseparowane. Ja nie mam zamiaru zbawiać świata i tolerować agresywnych osób, bez względu na wiek, czy domniemane choroby, jeżeli moga zagrozić mi i osobą w moim otoczeniu.
Zgadzam się z Lilly 25!To krzywdząca opinia naprawdę chorych dzieci...
Tak wiem o diecie stosuję u syna. Nie słyszałam tylko o tym badaniu ale na pewno zapytam lekarza na ten temat z właszcza ,że syn ma schorzenia gastrologiczne.Mój syn posiada orzeczenie o kształceniu specjalnym ze względu na upośledzenie umysłowe
Nirwanko , wyobraż sobie taką sytuację - mówi do Ciebie jednocześnie 5 osób, słyszysz karetkę jadącą na sygnale przed Twoimi oczami ktoś macha, a z tyłu popycha.I masz zreferować co te pięć osób dokładnie powiedziało.Tak działą mózg osoby z ADHD - nie selekcjonuje ważności bodźców, wszystkie sa tak samo istotne i jest ich dziesiątki.Chciałabyś żyć w takim chaosie i jeszcze żyć wydajnie.Skupiać się , wykonywać polecenia, planować działąnia kiedy nie wiesz co jest najbardziej istotne.TO BUDZI AGRESJĘ.
Uważam, że diagnoza ADHD jest stawiana za często i rzeczywiście część tych dzieci jest żle wychowywana.Ale nie wszystkie.Znam parę dzieciaków , które mają ADHD.A ich rodzice piekło na ziemi.
Rozumiem chęć obrony siebie i bliskich, ale izolowanie osób CHORYCH od reszty społeczeństwa trąci mi takim panem z wąsikiem.Nie bałabym się dziecka czy dorosłego chorego tylko durnego kibola z kijem bejsbolowym, pijanego kierowcy, naćpanego kolesia wracającego z imprezy.
Niepełnosprawność jest dziwna, nieapetyczna, niezrozumiała budzi w ludziach chęć odsunięcia się , najlepiej dla pewnych ludzi by osoby chore psychicznie lub niepełnosprawne trzymać zamknięte w domu i nie pokazywać reszcie społeczeństwa.
Mam znajomą z dzieckiem autystycznym , które bije , gryzie, kopie bo boi się wszystkiego co nowe.Ludzie by ją czasem zlinczowali.Żyjemy w "tolerancyjnym" społeczeństwie, które szybciej zaakceptuje pijaka, chuligana, mordercę i gwałciciela niż chorego człowieka.
MAM NIEPEŁNOSPRAWNE DZIECKO - JA TEŻ CHĘTNIE ODSEPAROWAŁA JEGO AGRESYWNYCH , WULGARNYCH I GŁUPICH RÓWIEŚNIKÓW, KTÓRZY GO WYKORZYSTUJĄ , SMIEJĄ SIĘ Z NIEGO CZY BIJĄ.Tak te słodkie, zdrowe dzieci, których rodzice nie potrafili wychować na myslaćych i dobrych ludzi.
Tornado, Twoj syn ma prawdziwe objawy choroby, nie twierdze, ze nie, ale na Twoim miejscu zmienilabym lekarza, bo ten co zdiagnozowal ADHD niewiele wie o tym. Skoro to nie choroba, to trzeba szukac dalej, a nie zadowalac ochlapem, ze niby ADHD jest wymowka. Byc moze wasze dobre chceci i postepowanie mu szkodza? Moze chcecie dobrze, a jest zle. To co opisujesz podpada mi pod zaburzenia ze spektrum autyzmu. Moze to dyspraksja? Moze calosciowe zaburzenia. Robcie badania, nie dajcie sie zwodzic, ze zle dziecko wychowujecie, rozpuszczacie itd. Wiem z doswiadczenia innych osob mi bliskich, ze leczyli dziecko na jedno, a potem okazalo sie, ze to cos innego. Ciezko poprawnie zdiagnozowac zaburzenie neurologiczne. Nie piszesz nic o przebiegu ciazy i porodu. To tez moze miec znaczenie przy diagnozie.
[...]moim zdaniem takie choroby nie istnieją, dziecko jest wredne bo rodzice nie potrafią go wychować, może i sa pojedyncze przypadki dzieci, bardziej ruchliwych, ale nie można to wpisywać w jakieś wymyślone ADHD. Poza tym ruchliwość to jedno, a brak kultury to drugie. Rodzice rozpieszczają takie dzieci, które stają się bachorami. Jak jest się odpowiedzialną osobą to potrafi się wychować dziecko, żeby zachowywało sie odpowiedzialnie.
No tu akurat trochę pojechałaś. Jako ojciec chorego dziecka muszę zaprotestować
Tego się nie da zaszufladkować. Jest nadpobudliwy od małego ale u mojego syna jest to najprawdopodobniej na bazie porażenia mózgowego. Już jak miał coś ponad 4 lata psycholodzy chcieli mu aplikować ritalin ale neurolog, który go prowadzi powiedział żeby się puknęli najpierw w swoje makówki. I tak bierze już kilka lat zestaw leków przeciwpadaczkowych. My się do tej nadpobudliwości przyzwyczailiśmy, staramy się mu wyszukiwać jakieś ujście ale otoczenie reaguje różnie. Wyjazdy do rodziny to problem, bo nie każdy za nim nadąża, a nie będę się każdemu spowiadał dlaczego tak jest. Napady złości, rzucanie wulgaryzmów ot murowana reakcja otoczenia jakie źle wychowane dziecko. A te wulgaryzmy (opanowany bardzo szeroki zakres
), to między innymi jedna z postaci zaburzeń logopedycznych (echolalie się to ponoć nazywa) oraz bardzo prawdopodobnych zaburzeń tikowych. Tiki przychodzą raz, dwa razy do roku utrzymują się miesiąc, dwa i znów zanikają. Agresja w złości. Dzieci w grupie przedszkolnej go bardzo lubiły, bo tak poza tym to jest fajny gość ale i bały się, bo w złości potrafił się nie kontrolować i przyłożyć. Żeby zresztą za 5 minut strasznie i szczerze się kajać i przepraszać. Na szczęście z wiekiem ta zdolność do samokontroli w nim rośnie. Bolesny jest styk ze zdrowymi rówieśnikami. Jego nadpobudliwość, kłopoty logopedyczne powodują, że często nie jest przez dzieci rozumiany, a najczęstszą ich reakcją jest wyzwisko idiota. Nie wiem więc, które dziecko jest bardziej niewychowane. Teraz agresję na zewnątrz rzadko w nim obserwuję, a widzę np. jak jakieś dziecko go odpycha lub powie mu coś przykrego. On odwraca się na pięcie i odchodzi. Z jednej strony serce mi się kraje ale z drugiej jestem bardzo dumny, że zrobił tak, a nie walnął fangi w nos... Tym bardziej, że kiedy jest na dworze ze swoim młodszym bratem, a ten jest jak najbardziej zdrowy i zauważy, że ktoś jego brata popycha albo coś w tym rodzaju, to już nie ma zmiłuj się. Startuje od razu z pięściami do chłopaków o dwie głowy wyższe. W szkole to samo. Jeden zdrowy chłopak naśmiewał się z jego też chorej koleżanki z klasy, to wybuchła awantura bo syn mu za to przyłożył, choć był mniejszy. W takich sytuacjach on się nie zastanawia tylko reaguje. No i ciężko mi go za to karcić. A koleżanka od tamtej pory ciągle mu wyznaje miłość...
trzeba odseparować dzieci, które są agresywne wobec innych bez względu na to czy są tylko chamskie, czy chamskie z powodu "choroby". Jest mnóstwo dzieci, które są dobrze wychowywane, są grzeczne i ułożone, a patologie im zagrażają. Patologią jest agresywne i niebezpieczne dla innych zachowanie. Mam w nosie czy dziecko ma "adhd", czy po prostu jest psychopatą nie powinno być w szkole z grzecznymi ułożonymi dziećmi, bo im zagraża. I nie wyskakuj mi tutaj z panem K- M. Nigdy nie mówiłam, że dzieci,, które jeżdżą na wózkach czy mają zespół Downa powinny być izolowane, no chyba, że stwarzają zagrożenie dla innych. Mam w nosie czy ktoś jest chory czy nie, jeżeli stanowi zagrożenie to powinno się go zamknąć gdzieś i otoczyć specjalistyczną opieką. Dlaczego inne dzieci mają cierpieć i akceptować patologie, mamy ich uczyć, że jak ktoś jest chory, albo ma ojca pijaka to może je sprać i napluć na nie? Ludzie opanujcie się, bo niedługo będziemy dostosowywać wszystko pod patologie, będziemy tolerować zachowania islamistów i chorych na adhd, bo przecież nie wypada im cokolwiek powiedzieć,nie ważne, ze sa zagrożeniem.
Jeżeli jakieś dziecko jest chore na adhd- które nie istnieje moim zdaniem, a nie zagraża innym to bardzo proszę niech się uczy z innymi dziećmi.
[...]Jest mnóstwo dzieci, które są dobrze wychowywane, są grzeczne i ułożone, a patologie im zagrażają. Patologią jest agresywne i niebezpieczne dla innych zachowanie. Mam w nosie czy dziecko ma "adhd", czy po prostu jest psychopatą nie powinno być w szkole z grzecznymi ułożonymi dziećmi, bo im zagraża[...]
Kiedy Ty byłaś ostatnio w jakiejś szkole
?
Nirvanka87 napisał/a:[...]Jest mnóstwo dzieci, które są dobrze wychowywane, są grzeczne i ułożone, a patologie im zagrażają. Patologią jest agresywne i niebezpieczne dla innych zachowanie. Mam w nosie czy dziecko ma "adhd", czy po prostu jest psychopatą nie powinno być w szkole z grzecznymi ułożonymi dziećmi, bo im zagraża[...]
Kiedy Ty byłaś ostatnio w jakiejś szkole
?
Wtedy jak dorośli byli odpowiedzialni i wychowywali swoje dzieci. Ja będę własnie takim rodzicem i jeżeli jakikolwiek bachor, czy pseudodorosły skrzywdzi moje dziecko, skrzywdzę je w ten sam sposób.
31 2013-08-23 22:28:00 Ostatnio edytowany przez mortisha (2013-08-23 22:34:47)
Tak tu się zabieram do wypowiedzi juz któryś raz ,ale wymazuje, pisze. wymazuje... sama nie jestem w tym temacie jakos konkretnie określna
Męża dziecko jest gigantycznie do sześcianu nadpobudliwe ruchowo (nie psycho-ruchowo, bo z koncentracją wszystko ok)choć wysiedzieć w miejscu jest bardzo ,ale to bardzo ciężko bez wstawnaia ,wiercenia się, mimo ze skupia uwagę na temacie dosy chłonnie
Mąż zawsze wzbraniał się przed poddaniem dziecka badaniom na adhd (kilka razy szkoła napomniała,ze może warto) wg męza nie warto, nie widział w tym sensu. Obawial się ze zostanie wystawiony ten świstek zupełnie mylnie i nie ma takiej konieczności. Jest zdania ze bez względu na świstek czy tez jego brak jego dziecko ma być identycznie w takim samym stopniu traktowane jak pozostali w klasie/szkole, takie same wymogi ją dotyczą jak i zasady-musi się do nich stosować, respektować i tak jest.
Należy się uwaga to ja załapie bez żadnych forów i słusznie, przez to dziecko wtedy się pilnuje tzw "samodyscyplinuje" bo wie ze nie ma przymykania oka na brak podporządkowywania się do zasad
Ja również uważam ze dzieć nie ma typowych objaw jakie diagnozują adhd ze względu ze z koncetracja bez zarzutów,potrafi dostosować się do zasad panujących w każdym miejscu ,bo musi, a mus bywa musem nie raz,choć ta nadpobudliwość, ekspresja ponadprzecietna ruchliwość jest dosyć dla każdego na dłuższą mete męcząca
Dziecko w ogole słodyczy nie jada, tłustych ciężkich potraw tez nie (jest jaroszem a do tego skrajnym niejadkiem z niedowagą)do tego na własne życzenie w ramach swoich pasji katorżnicze ćwiczenia gimnastyczne kilka razy w tyg.
Wysilek fizyczny sama sobie dobrowolnie dostarcza gdzie się da(dzięki temu problemu z obowiązkami domowymi nie ma) non stop w biegu wszystko robic musi, spokojnie spacerować to nierealne,a i tak ciężko ją wymęczyć na dłużej
Do ostatniej kropli potu się wymorduje, kilka minut i już znów działa na full obrotach. Wysiedzieć 45 min na lekcji to tortura aby się nie wiercić, nie machać cały czas nogą ,nie obracać,no ale co robić? kwestia wytrwalosci i podporządkowania się pod zasady jakie obowiązują w każdym miejscu
Tak tu się zabieram do wypowiedzi juz któryś raz ,ale wymazuje, pisze. wymazuje... sama nie jestem w tym temacie jakos konkretnie określna
Męża dziecko jest gigantycznie do sześcianu nadpobudliwe ruchowo (nie psycho-ruchowo, bo z koncentracją wszystko ok)choć wysiedzieć w miesuc jest bardzo ,ale to bardzo cizko bez wstawnaia ,wiercenia się, mimo ze skupia uwagę na temacie
Mąż zawsze wzbraniał się przed poddaniem dziecka badaniom na adhd (kilka razy szkoła napomniała,ze może warto) wg męza nie warto, nie widział w tym sensu. Obawial się ze zostanie wystawiony ten świstek zupełnie mylnie i nie ma takiej konieczności. Jest zdania ze bez względu na świstek czy tez jego brak dziecko ma być identycznie w takim samym stopniu traktowane jak pozostali w klasie/szkole, takie same wymogi ja dotyczą jak i zasady-musi się do nich stosować, respektować i tak jest. Należy się uwaga to ja załapie bez żadnych forów i słusznie, przez to dziecko wtedy się pilnuje tzw "samodyscyplinuje" bo wie ze nie ma przymykania oka na brak podporządkowywania się do zasad
Ja również uważam ze dzieć nie ma typowych objaw jakie diagnozują adhd ze względu ze z koncetracja bez zarzutów,potrafi dostosować się do zasad panujących w każdym miejscu ,bo musi, a mus bywa musem nie raz,choć ta nadpobudliwość, ekspresja ponadprzecietna ruchliwość jest dosyć dla każdego na dłuższą mete męcząca
Dziecko w ogole słodyczy nie jada, tłustych ciężkich potraw tez nie (jest jaroszem a do tego skrajnym niejadkiem) katorżnicze ćwiczenia gimnastyczne kilka razy w tyg. non stop w biegu, w ruchu,a i tak ciężko ją wymęczyć na dłużej
Do ostatniej kropli potu się wymorduje, kilka minut i już znów działa na full obrotach. Wysiedzieć 45 min na lekcji to tortura aby się nie wiercić, nie machać cały czas nogą ,nie obracać,no ale co robić westia wytrwalosci i podporządkowania się pod zasady
I to się właśnie nazywa odpowiedzialne rodzicielstwo. Gratuluję zdrowego podejścia ![]()
Napady złości, rzucanie wulgaryzmów ot murowana reakcja otoczenia jakie źle wychowane dziecko. A te wulgaryzmy (opanowany bardzo szeroki zakres
), to między innymi jedna z postaci zaburzeń logopedycznych (echolalie się to ponoć nazywa) oraz bardzo prawdopodobnych zaburzeń tikowych. Tiki przychodzą raz, dwa razy do roku utrzymują się miesiąc, dwa i znów zanikają. Agresja w złości. ...
Snake, moim zdaniem wulgaryzmy to nie echolalia tylko koprolalia, oprocz tikow,jeden z wielu objawow choroby Tourette´a
moze juz cos slyszales na jej temat, a jesli nie, to warto troche o tej chorobie poczytac.
34 2013-08-23 22:39:34 Ostatnio edytowany przez Snake (2013-08-23 22:45:21)
Nirvanko, a kiedy tak było? Wiesz ja chodziłem do normalnej podstawówki, normalnego ogólniaka i stoczyłem niezliczoną ilość bójek w szkole czy na ulicy, a zaręczam Ci, że nigdy agresji nie lubiłem. Zrób sobie rundkę po placach zabaw, po podstawówkach, po gimnazjach na przerwach i pod szkołami. Posłucha i pooglądaj jak mówią i jak się zachowują te grzeczne, ułożone dzieci. Mój syn chodzi do szkoły integracyjnej z dziećmi zdrowymi i to te zdrowe, grzeczne i ułożone dzieci (to nie żaden margines, szkoła jest prywatna i trzeba za nią słono bulić) przejawiają mnóstwo agresji choćby słownej. Mój syn się wycwanił i kiedy go taki na przerwie wyzywa od przygłupów czy idiotów, to po prostu idzie ze skargą do dyżurującej nauczycielki. No i to mamusia i tatuś takiego grzecznego, ułożonego i nie agresywnego dziecka musi się potem czerwienić słuchając przy odbiorze dziecka co synek mówił. I powiem Ci, że właśnie te chore dzieci to malutki margines problemu agresji wśród dzieci i to na dodatek opanowany. Dlatego, że rodzice takiego dziecka problem mają rozpoznany, dziecko jest prowadzone przez cały zespół specjalistów i nad dzieckiem się pracuje żeby różne takie zachowania wyeliminować. Zaręczam Ci, że w przypadku dzieci zdrowych agresją mało kto się przejmuje, bo to przecież dzieci zdrowe. Poza tym takie grzeczne i ułożone w domu. A że w szkole, na podwórku, na placu zabaw takie grzeczne i ułożone dziecko jest już małym diabełkiem, to przecież potwarz i złe języki. Nie wiem jaki masz kontakt w ogóle ze szkolnictwem ale ja mając pół rodziny nauczycieli wystarczająco się nasłuchałem o tych grzecznych i ułożonych dzieciach.
A jeśli to Twoje dziecko zrobi komuś krzywdę, to jak rozumiem sama mu zrobisz to samo czy wydasz na chwilę rodzicom tamtego dziecka?
Snake napisał/a:Napady złości, rzucanie wulgaryzmów ot murowana reakcja otoczenia jakie źle wychowane dziecko. A te wulgaryzmy (opanowany bardzo szeroki zakres
), to między innymi jedna z postaci zaburzeń logopedycznych (echolalie się to ponoć nazywa) oraz bardzo prawdopodobnych zaburzeń tikowych. Tiki przychodzą raz, dwa razy do roku utrzymują się miesiąc, dwa i znów zanikają. Agresja w złości. ...
Snake, moim zdaniem wulgaryzmy to nie echolalia tylko koprolalia, oprocz tikow,jeden z wielu objawow choroby Tourette´a
moze juz cos slyszales na jej temat, a jesli nie, to warto troche o tej chorobie poczytac.
Wiem, znam temat. Z echolaliami to chodziło o to, że "lubi" powtarzać zasłyszane słowa, nawet jeśli nie rozumie ich znaczenia ale łapie kontekst emocjonalny. Co do zespołu Tourette´a, to nawet nie chcę o tym myśleć, brrr....
Ciąża była zagrożona poronieniem. Syn urodził się w 36 tygodniu ciąży z 1 pkt Abgara z zamartwicą.W obecnej chwili ma zdiagnozowane Adhd z zaburzeniami koncentracji uwagi,zaburzenia opozycyjno-buntownicze,upośledzenie umysłowe w stopniu lekkim,liczne choroby somatyczne.W orzeczeniu o niepełnosprawność ma stwierdzone całościowe zaburzenia rozwojowe,miał robione liczne badania ze względu na jego choroby,teraz będziemy robić mu badania genetyczne.Cały czas szukamy pełnej diagnozy.Jest zagrożony niedostosowaniem społecznym.
Człowieku ile razy mam pisać, ze grzeczne ułożone dzieci, to grzeczne ułożone dzieci, a nie takie, które nie sa chore, nie tworze dwóch grup dzieci "tez złe z adhd" i te wszystkie inne dobrze grzeczne aniołki. Tworze inne dwie grupy, złe, wredne dzieci, które znęcają się nad innymi i grzeczne ułożone, które sa ich ofiarami, albo nie śa ofiarami, ale tez nie sa oprawcami. Dotarło? Już prościej się nie da tego napisać.
Nirvanko, a po czym poznajesz te grzeczne, ułożone dzieci? Po tym, że są grzeczne i ułożone w domu? Bo ja widuję jak grzeczne i ułożone dzieci z dobrych domów wołają - spadaj przygłupie - do mojego syna jak chce z nimi zagrać w piłkę pod blokiem. Jak mój syn w złości wycedzi - k.... mać, to ja wiem mniej więcej w czym problem i z tym walczę. A jak na placu zabaw grupa 6-12 letnich grzecznych i ułożonych dziewczątek przekrzykuje się - k...wa, weź spi.....laj, no i ch...j, a ja mu je...nę. ale ten jest popie.r.....ny, to są grzeczne i ułożone, bo z piąchy nikomu (jeszcze) nie przywaliły? Jak grzeczny i ułożony chłopiec chodzi 2 tygodnie za chorym dzieckiem i wyzywa go (ale tak żeby nikt z dorosłych nie słyszał) od debili, przygłupów, matołów itp. , a dnia 15-tego chore dziecko nie wytrzymuje i daje mu fangę w nos (niestety przy dorosłym świadku), to jest agresywne i wymaga odizolowania? Bo zaręczam Ci, że mama tego grzecznego i ułożonego dziecka przyleci do szkoły z wielką awanturą, że jej tak bardzo grzeczne i ułożone dziecko zostało pobite przez agresywnego matoła i nie przyjmie nigdy do siebie jaki kawałek gnoja wychowała...
Grzeczne i ułożone dzieci sa takie i w domu i w szkole i wszędzie, ja np. byłam takim dzieckiem i naprawdę dużo osób w moim otoczeniu. Ale wtedy rodzice wychowywali dzieci, a nie zostawiali je sam na sam z komputerem, czy tv. Człowieku Czy do Ciebie dociera, że grzeczny i ułożony chłopiec nie wyzywałby tak Twojego syna? no widać nie dociera. Jeżeli go wyzywa to znaczy, że jego też powinno się wyeliminować ze społeczności szkolnej.
Ciąża była zagrożona poronieniem. Całą ciążę byłam w szpitalu. Syn urodził się w 36 tygodniu ciąży z 1 pkt Abgara z zamartwicą. Ma stwierdzone Adhd z zaburzeniami koncentracji,upośledzenie umysłowe lekkie, zaburzenia opozycyjno-buntownicze, liczne schorzenia somatyczne. W orzeczeniu o niepełnosprawności ma całościowe zaburzenia rozwojowe taki ma symbol. Teraz będziemy robić mu badania genetyczne. Cały czas szukamy co dokładnie jest.
Człowieku ile razy mam pisać, ze grzeczne ułożone dzieci, to grzeczne ułożone dzieci, a nie takie, które nie sa chore, nie tworze dwóch grup dzieci "tez złe z adhd" i te wszystkie inne dobrze grzeczne aniołki. Tworze inne dwie grupy, złe, wredne dzieci, które znęcają się nad innymi i grzeczne ułożone, które sa ich ofiarami, albo nie śa ofiarami, ale tez nie sa oprawcami. Dotarło? Już prościej się nie da tego napisać.
Nirvanko nie mówiłam o panu K-M tylko o panu Hitlerze.
Jestem nauczycielem w "normalnej" podstawówce.Dzieci grzecznych i ułożonych jest może 2-3 w klasie.I są najczęściej ofiarami wszystkich pozostałych.Masz o szkole i dzieciach nienormalne, marzycielskie pojęcie.o swoich dzieciach zapewne też.Wybacz, nie raz spotykam na wywiadówkach spotykałam matki takie jak Ty.Szły w zaparte , ze ich grzeczne, wzorowe dzieci biją , przezywają, wyśmiewają inne dzieci - biedne, chore, mniej inteligentne.Że są zdolne do takich podłości, które ich rodzicom nie mieszczą się w głowie.
Chcesz by Twoje anielskie dziecko nie maiło do czynienia z patologią, głupkami i agresorami - daj je do prywatnej szkoły.Albo jeszcze najlepiej załatw nauczanie indywidualne.
Zejdz na ziemię.
Ciąża była zagrożona poronieniem. Całą ciążę byłam w szpitalu. Syn urodził się w 36 tygodniu ciąży z 1 pkt Abgara z zamartwicą. Ma stwierdzone Adhd z zaburzeniami koncentracji,upośledzenie umysłowe lekkie, zaburzenia opozycyjno-buntownicze, liczne schorzenia somatyczne. W orzeczeniu o niepełnosprawności ma całościowe zaburzenia rozwojowe taki ma symbol. Teraz będziemy robić mu badania genetyczne. Cały czas szukamy co dokładnie jest.
Tornado - myslę, że to nie ADHD tylko niestety poważniejsze zaburzenia rozwoju.Chcesz podam Ci namiary na dobre poradnie psychologiczno-pedagogiczne - bo medycznie to będziesz błądzić jak dziecko we mgle.Lekarze jakoś nie znają się na takich zaburzeniach .Przykre ale prawdziwe.
Człowieku Czy do Ciebie dociera, że grzeczny i ułożony chłopiec nie wyzywałby tak Twojego syna? no widać nie dociera. Jeżeli go wyzywa to znaczy, że jego też powinno się wyeliminować ze społeczności szkolnej.
A co powiesz na "grzecznego" ucznia, który przed całą dziewczęcą klasą macha mi przed nosem dwumetrową gazrurką, żeby odstraszyć od "swojej ukochanej" (mojej uczennicy) ?
Jestem nauczycielem w "normalnej" podstawówce........
Tak z ciekawosci..jaki przedmiot??oczywiscie o ile to nie tajemnica
Tak proszę. A mogła bym wiedzieć jesteś może lekarzem psychologiem?
Nirvanka87 napisał/a:Człowieku Czy do Ciebie dociera, że grzeczny i ułożony chłopiec nie wyzywałby tak Twojego syna? no widać nie dociera. Jeżeli go wyzywa to znaczy, że jego też powinno się wyeliminować ze społeczności szkolnej.
A co powiesz na "grzecznego" ucznia, który przed całą dziewczęcą klasą macha mi przed nosem dwumetrową gazrurką, żeby odstraszyć od "swojej ukochanej" (mojej uczennicy) ?
Powiem to, że nie jest grzecznym, ułożonym chłopcem i powienien iść siedzieć?
Jeżeli dowiem się, że moje dziecko nie jest grzeczne i skrzywdziło kogoś to nie chciałabym być w jego skórze. Ja w przeciwieństwie do pseudorodziców, bedę wymagała tyle samo od mojego dziecko co od innych. Jeżeli moje dziecko kogoś uderzy, sama (po bardzo bolesnej karze) zajmę się przeniesieniem dziecka gdzie indziej, żeby dziecko które jest jego ofiara, nie musiało mieć z nim kontaktu. Jeżeli sytuacja powtórzyła by się w nowej szkole, uczyłabym go w domu (swoją drogą, coraz częściej myślę o nauczaniu domowym potencjalnych własnych dzieci, żeby uchronić je przed większością zdegenerowanych dzieci w szkołach) i zorganizowała pomoc psychologiczną.
46 2013-08-23 23:27:59 Ostatnio edytowany przez Asterka10 (2013-08-23 23:35:45)
Mortishia, żadnego przedmiotu nie uczę.I jestem pedagogiem specjalnym.
Mam 12 latka z bardzo poważnymi uszkodzeniami neurologicznymi - których nie widać w badaniach medycznych, ale niestety w każdej dziedzinie życia.Młody jest dyspraktykiem, ma potworne zaburzenia mowy, uposledzenie umysłowe - które spowodowało to zaburzenia mowy.Bo człowiek myśli słowami i werbalnie.Za czasów jego dzieciństwa diagnostyka, terapia była jeszcze w powijakach.Przynajmniej w moich okolicach.
Tornado, napisz mi skąd jesteś.Na priva czy tutaj, jak chcesz...
Tornado: nie dotarłem do znajomej, któa może coś wiedzieć o Garwolinie. Dlatego się nie odzywałem
.
48 2013-08-23 23:31:25 Ostatnio edytowany przez Nirvanka87 (2013-08-23 23:32:48)
a i wiecie dlaczego moja wizja szkoły jest utopijna? Bo ludzie sa debilami i nie wychowują swoich dzieci. Gdyby wszyscy rodzice zajmowali sie swoimi dziećmi i im nie pobłażali na każdym kroku, to szkoła byłaby pozbawiona agresji.
Zresztą dobro na świecie jest utopijne, nie ma dobra bo ludzie to debile, którzy dbają tylko o siebie i swoje psychiczne dzieci, a czasami nawet nie dbają o dzieci, sama nie wiem co gorsze.
YOGI bear napisał/a:Nirvanka87 napisał/a:Człowieku Czy do Ciebie dociera, że grzeczny i ułożony chłopiec nie wyzywałby tak Twojego syna? no widać nie dociera. Jeżeli go wyzywa to znaczy, że jego też powinno się wyeliminować ze społeczności szkolnej.
A co powiesz na "grzecznego" ucznia, który przed całą dziewczęcą klasą macha mi przed nosem dwumetrową gazrurką, żeby odstraszyć od "swojej ukochanej" (mojej uczennicy) ?
Powiem to, że nie jest grzecznym, ułożonym chłopcem i powienien iść siedzieć?
Jeżeli dowiem się, że moje dziecko nie jest grzeczne i skrzywdziło kogoś to nie chciałabym być w jego skórze. Ja w przeciwieństwie do pseudorodziców, bedę wymagała tyle samo od mojego dziecko co od innych. Jeżeli moje dziecko kogoś uderzy, sama (po bardzo bolesnej karze) zajmę się przeniesieniem dziecka gdzie indziej, żeby dziecko które jest jego ofiara, nie musiało mieć z nim kontaktu. Jeżeli sytuacja powtórzyła by się w nowej szkole, uczyłabym go w domu (swoją drogą, coraz częściej myślę o nauczaniu domowym potencjalnych własnych dzieci, żeby uchronić je przed większością zdegenerowanych dzieci w szkołach) i zorganizowała pomoc psychologiczną.
Nirvanka, mój syn jest chodzącą wrażliwością.Nie znam drugiego tak empatycznego i dobrego człowieka.Nie ma w nim złości i agresji.I piszę to z całą pokorą, bo taki się urodził, a mnie udało się nie zepsuć tego daru.
Wiem, że wielokrotnie jest bezradny, krzywdzony i wyśmiewany.I mimo tego, że moje matczyne serce pęka z bólu, a mniej szlachetne cechy pchają do zrobienia krzywdy agresorom, wiem, że tak wygląda normalny świat.Trzeba dzieci uczyć siły, nie pielęgnować w nich nadmiernie delikatności i alienacji.ONE BĘDĄ MUSIAŁY ŻYĆ W NORMALNYM SWIECIE.Gdzie gro ludzi za kilkanaście lat bedzie mało empatycznymi, agresywnymi przygłupami.Niestety....
Zresztą dobro na świecie jest utopijne, nie ma dobra bo ludzie to debile, którzy dbają tylko o siebie i swoje psychiczne dzieci, a czasami nawet nie dbają o dzieci, sama nie wiem co gorsze.
Dobro istnieje i zło istnieje.
To człowiek wybiera, kogo poprze.
Przepraszam to znaczy na emaila? 50 km od Bydgoszczy
Nirvanka, mój syn jest chodzącą wrażliwością.Nie znam drugiego tak empatycznego i dobrego człowieka.Nie ma w nim złości i agresji.I piszę to z całą pokorą, bo taki się urodził, a mnie udało się nie zepsuć tego daru.
Wiem, że wielokrotnie jest bezradny, krzywdzony i wyśmiewany.I mimo tego, że moje matczyne serce pęka z bólu, a mniej szlachetne cechy pchają do zrobienia krzywdy agresorom, wiem, że tak wygląda normalny świat.Trzeba dzieci uczyć siły, nie pielęgnować w nich nadmiernie delikatności i alienacji.ONE BĘDĄ MUSIAŁY ŻYĆ W NORMALNYM SWIECIE.Gdzie gro ludzi za kilkanaście lat bedzie mało empatycznymi, agresywnymi przygłupami.Niestety....
Ja też byłam zawsze wrażliwym dzieckiem, empatycznym i pomocnym, tak mnie wychowano. Dopiero potem sama zobaczyłam, ze trzeba walczyć o swoje, nie nadstawiać drugiego policzka, tylko jak nas ktoś skrzywdzi walić od razu w jaja
Mortishia, żadnego przedmiotu nie uczę.I jestem pedagogiem specjalnym.
Mam 12 latka z bardzo poważnymi uszkodzeniami neurologicznymi - których nie widać w badaniach medycznych, ale niestety w każdej dziedzinie życia.Młody jest dyspraktykiem, ma potworne zaburzenia mowy, uposledzenie umysłowe - które spowodowało to zaburzenia mowy.Bo człowiek myśli słowami i werbalnie.Za czasów jego dzieciństwa diagnostyka, terapia była jeszcze w powijakach.Przynajmniej w moich okolicach.
Tornado, napisz mi skąd jesteś.Na priva czy tutaj, jak chcesz...
W pierwszej chwili wlasnie mialam napisać w pytaniu "jaka specjalizacja" ale jakoś tak mnie przedmiot naszedł
A syn ma refundowaną terapie ?(nie wiem dokladnie czy tak to sie zwie) w domu czy gdzies dojezdzacie?
Refundowana terapia.....ha, ha, ha.Logopeda prywatnie, integracja sensoryczna prywatnie ponad 150 km co tydzień w jedną stronę jeżdzę.Terapii nikt nie refunduje takim osobom jak ja czyli pracującym.Wszystkie TVN i inne fundacje dają pieniądze tym, których kryteria dochodowe nie przekraczają 600 zł na osobę...
Tornado masz skypa?Bo to najlepiej przegadać....
Przepraszam do kogo to pytanie o terapie?bo pogubiłam się...
tak mam
To podaj mi na priva, bo ja do Ciebie napisać nie mogę....
58 2013-08-24 00:15:36 Ostatnio edytowany przez lilly25 (2013-08-24 00:17:51)
Nirvanka87,
Jeszcze raz zadam Ci pytanie:
Skoro uważasz że adhd jest wymysłem, to czemu dzieci/ludzie nadpobudliwi uspokajają się po przyjęciu substancji które pobudzają?
To powinno dać Ci do myślenia.
Osobiście ten temat jest mi bardzo bliski, jestem mamą takiego ADHDowca. Obecnie ma 18 lat i już trochę jakby zlagodniały objawy i jego zachowanie. Jednak okres przedszlola, szkoly podstawowej i I klasy gimnazjum wspominam jako największy koszmar mojego życia.Wizyty w szkole tak co drugi dzień, wieczne pretensje nauczycieli- na porządku dziennym. Dziecko diagnozowane, leczone wszystkimi dostępnymi środkami ( nauczyciele naciskali). Strata czasu i pieniążków. Wtedy dowiedziałam się co to znaczy walczyć z systemem oświaty i co mogą nauczyciele. Łącznie z ksiedzem katechetą na czele. Szkola nawet podała mojego syna do sądu (cale szczęście, że tam jacyś normalni ludzie orzekają).Badania w RODKa też pomogly mojemu dziecku, ale przełomem była zmiana szkoły.Namawiano mnie, aby oddać syna do szkoly z internatem, prawie dwa lata nad tym się zastanawialam(to był mój błąd), jak już się zdecydowalam to okazalo się, że życie matki dziecka z ADHD wcale nie musi być gehenną.Jak przez pierwszy tydzień nie zadzwonili to byłam w ciężkim szoku, co chwilę sprawdzałam, czy telefon dziala.Dwa lata gimnazjum minęły jak sen, cudowny sen. Szkola do której chodził mój syn znajduje się w Gdańsku-Sobieszewie, posiada kilkoro psychologów, pedagogów i terapeutów. Klasy są tak około 12 dzieci, nauczyciele cierpliwi i doświadczeni. Pani dyrektor wspaniala osoba, pomoźe każdemu dziecku i każdemu rodzicowi, który zgłosi się z jakimkolwiek problemem.Tak samo psycholodzy i pedagodzy w każdej chwili pomogą. Jeżeli ktoś jest z okolic Gdańska serdecznie polecam.
Nirvanka87,
Jeszcze raz zadam Ci pytanie:
Skoro uważasz że adhd jest wymysłem, to czemu dzieci/ludzie nadpobudliwi uspokajają się po przyjęciu substancji które pobudzają?To powinno dać Ci do myślenia.
Nie mam pojęcia, bo nie jestem lekarzem, wiem, za to, ze lekarz, który "wymyślił" adhd, sam stwierdził, że głównym powodem było opchnięcie leku. To jest trochę tak jak na polskim "Co Autor miał na myśli, pisząc ten wiersz?" ano nie wiemy, póki Autor sam nie powie. Tutaj ewidentnie powiedział, że adhd zostało wymyślone na potrzeby opchnięcia leku.
....Jak przez pierwszy tydzień nie zadzwonili to byłam w ciężkim szoku, co chwilę sprawdzałam, czy telefon dziala.....
Rozwalił mnie ten tekst z tym telefonem ![]()
62 2013-08-24 00:30:02 Ostatnio edytowany przez lilly25 (2013-08-24 00:31:38)
Nirvanka87,
Nie musisz być lekarzem, żeby wywnioskować z tego co napisałam że mózgi niektórych osób muszą działać trochę inaczej skoro po substancjach POBUDZAJĄCYCH ( podkreślam - pobudzajacych) pewne osoby się USPOKAJAJĄ. I takie osoby właśnie, to chorzy na adhd.
Sama tak mam.
Jeżeli moje dziecko kogoś uderzy, sama (po bardzo bolesnej karze)
Czyżbyś pisała o stosowaniu zakazanych karach cielesnych
?
Nirvanko, chyba Ci już to pisałem przy okazji Twoich pomysłów z karami dla różnych przestępców. Twój sposób myślenia kwalifikuje się do jakiejś terapii. Dziecko, nawet takie zdrowe, grzeczne i ułożone może nie rozumieć znaczenia i konsekwencji swojego postępowania. Ty jako osoba dorosła powinnaś.
Ja byłem dzieckiem nadwrażliwym, ogromnie empatycznym i introwertycznym. Szkoła publiczna nauczyła mnie jednego, nie chcesz zginąć, przyjmij metody swoich adwersarzy i udoskonal je tak aby bali się ciebie. Nie raz, nie dwa, nie trzy póki byłem grzecznym, ułożonym chłopcem byłem obiektem drwin i dowcipów. Bo nie robiłem tego co oni, bo byłem grzeczny, bo nie przeklinałem, nie chodziłem na fajki, nie obrażałem dziewczyn itp. Więc odkryłem w sobie pokłady złośliwości i nauczyłem się kierować je na takich właśnie prześladowców robiąc z nich jaja przed całą klasą. Czasem musiałem podeprzeć to umiejętnością odparcia czynnej, fizycznej agresji. Ze szkoły wyniosłem jedną, zasadniczą życiową prawdę. Tzw. grzeczne, ułożone dzieci są pierwszymi kandydatami na klasowe ofiary. Jak nauczą się być ofiarami klasowymi, to będą już ofiarami życiowymi. Zapewniam Cię, że nie ma bardziej okrutnego stworzenia jak dziecko.
Nirvanka87,
Nie musisz być lekarzem, żeby wywnioskować z tego co napisałam że mózgi niektórych osób muszą działać trochę inaczej skoro po substancjach POBUDZAJĄCYCH ( podkreślam - pobudzajacych) pewne osoby się USPOKAJAJĄ. I takie osoby właśnie, to chorzy na adhd.Sama tak mam.
Jasne w taki sposób osoby niekompetentne mogą wysnuwać tysiące wniosków. Ja tam wolę się odwoływać do faktów, czyli słów samego "wymyślacza" adhd
Nirvanko, przeczytałaś jakieś słowa Eisenberga w prasie, a zapewne przedruk z przedruku. To nawet było już omawiane w mediach, że inne głupie media podchwyciły jedno jego zdanie. A chodziło o to, że on się nie spodziewał, że jednostka chorobowa jaką zidentyfikował zdobędzie taką "popularność". Fakt, że ma w tym udział przemysł farmaceutyczny ale głównie wygoda wielu ludzi, lekarzy, psychologów, terapeutów, rodziców, którzy szukają prostej diagnozy i łatwej, taniej recepty. Zawsze łatwiej dziecku zaordynować pigułkę niż zorganizować skomplikowaną terapię. To tak działa. Nie masz chorego dziecka więc nie wiesz jak wygląda zorganizowanie mu terapii w takim kraju jak nasz. I życzę Ci naprawdę szczerze, żebyś nigdy nie musiała tego tematu zgłębić.